Dodaj do ulubionych

Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą rodziną

07.06.07, 11:52
Witam
Chciałabym się wyżalić i jednocześnie poprosić Was jako osoby patrzące z boku
na moją sytuację o pomoc.Sprawa wygląda tak: przed 5 miesiącami brat mojego
męża miał bardzo poważny,prawie śmiertelny wypadek.Cudem wychodzi z
tego,można by powiedzieć bez szwanku.Ma problemy z mowieniem i pamięcią ale
to podobno wszystko da się wyleczyć,tylko potrzeba czasu.Mój mąż jest z
bratem bardzo związany.Prowadzili razem firmę.W tej chwili wszystkie
obowiązki spadły na mojego męża.To on załatwia wszystko co jest potrzebne do
funkcjonowania firmy oraz do opieki w szpitalu nad swym bratem.Na zmianę
dyżurują w szpitalu mama mojego męża oraz żona brata,ponieważ szpital jest w
Poznaniu,a my mamy do niego ok.60km,jazda w tą i zpowrotem to dodatkowa
upierdliwość.Mąż mój wynajął więc dla teściowej i żony brata mieszkanie
niedaleko szpitala.Sam jest u brata tak często jak się da.I tu pojawia się
mój problem.Mąz robi wszystko aby tylko gdy ma wolną chwilę spędzić ją w
szpitalu.Nie liczy się wtym momencie,to że jeszcze ma własną rodzinę,czyli
mnie i dziecko, które widzi go rzadko,a w zaistniałej sytuacji jeszcze
rzadziej.Dodam,że wypadek któremu uległ mój szwagier można zaliczyć do tych "
na własne życzenie",bo pędził jak oszalały autem,stracił panowanie nad
kierownicą,trzasnął w drzewo i wylądował w rowie.Dobrze,że nikt inny nie
ucierpiał.Próbowałam rozmawiać z mężem na ten temat,aby starał się i nam
poświęcać trochę swego czasu,bo my też go potrzebujemy,ale zbył mnie tym,że
on nie widzi problemu w swym postępowaniu,to jest jego brat i koniec.Dodam,że
żona brata i teściowa też podchodzą w ten sposób do tematu.Tylko,teraz brat
męża się liczy, a mój mąz ma rzucić wszystko w diabły i pomagac im jak tylko
może o każdej porze dnia i nocy,7 dni w tygodniu wliczając niedziele i
śwęta.No i dopilnowywać interesu co by pieniążków na rehabilitację nie
zabrakło.W związku z tym chciałabym się Was zapytać czy ja się czepiam,czy ja
czegoś nienormalnego wymagam od męża.Nie zakazuję mu jeżdzić do brata i brać
wszystkiego na głowę,ale chciałabym aby czasami i dla nas poświęcił swój
cenny czas.Mówiłam mu żeby chociaż w niedzielę był z nami,no parę razy się
udało.Dziś jest Boże Ciało,więc my do kościółka a potem szanowny mąż i ojciec
pojedzie braciszka podtrzymywać na duchu w szpitalu,choć tam już jest i jego
żona i jego matka,więc nie jest sam. I tak spędzamy każdy wolny dzień.No ale
może ja jakaś paskudna baba jestem co się czepia,ale jest mi naprawdę
smutno,kiedy cały tydzien jesteśmy z córką same,przychodzi jakiś wolny dzień
i też jesteśmy same.Proszę więc Was o radę jak Wy byście zachowały się w
takiej sytuacji.

Dzięki z góry
Anika
Obserwuj wątek
    • kra25 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 11:57
      współczuję mieć takiego męża
    • ma_dre Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:01
      a jak maz zachowywal sie przed wypadkiem brata? Spedzal z wami wystarczajaco
      duzo czasu? Jesli tak, to mysle ze powinnas "dac sobie na wstrzymanie",
      malzenstwem jest sie po ty aby sie wzajemnie wspierac, zwlaszcza w trudnych
      chwilach. Maz kocha brata, to raczej pozytywne, zawsze to zdrowsze niz gdyby
      mial go w d...

      Jesli przed wypadkiem nie spedzal z wami wystarczajaco duzo czasu, to nie brat
      tu winien, ani jego wypadek, ktory tylko zaostrzyl sytuacje. Aby cos w tej
      materii wskurac, radze poczekac az brat wroci do siebie, inaczej tylko
      rozdraznisz meza, ktory moze poczuc sie rozczarowany twoja postawa.

      A te komentarze o wypadku na wlasne zyczenie to moglabys sobie darowac, bo nie
      swiadcza o tobie najlepiej, widze w twojej wypowiedzi sporo egoizmu. tlumaczy
      cie fakt ze jestes matka, a matki bywaja strasznie egoistyczne "w imieniu
      dzieci"...
      • syriana Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:13
        > A te komentarze o wypadku na wlasne zyczenie to moglabys sobie darowac, bo nie
        > swiadcza o tobie najlepiej, widze w twojej wypowiedzi sporo egoizmu. tlumaczy
        > cie fakt ze jestes matka, a matki bywaja strasznie egoistyczne "w imieniu
        > dzieci"...

        ??
        co ma bycie matką z tym wspólnego?
        skoro pędził samochodem i się rozbił, to dla mnie również jest to wypadek na
        własne życzenie

        a myślę, że masz prawo czuć rozgoryczenie, że Ty i rodzina poszliście w odstawkę
        a mąż tylko problem brata widzi

        pewnie przeżył ten wypadek bardziej niż chce się do tego przyznać i długo
        jeszcze brat będzie u niego na pierwszym miejscu

        przykre to dla Ciebie, ale chyba niewiele możesz zrobić
        poza spokojną rozmową z mężem, teściową i szwagierką

        może one wpłyną na męża i pokażą mu, że jego obecność w szpitalu tak częsta nie
        jest już konieczna?
        • joanna35 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:27
          > przykre to dla Ciebie, ale chyba niewiele możesz zrobić
          > poza spokojną rozmową z mężem, teściową i szwagierką
          To jest ostatnia rzecz, jaką bym Ci radziła. Poruszysz najcieńsze struny i
          wyjdziesz na egoistkę, która nie ma za grosz zrozumienia dla wyjątkowej
          sytuacji, w jakiej znalazła się rodzina męża i szacunku dla ich uczuć. Szczerze
          wątpię, żeby w ww. sytuacji rodzina wykazała choć odrobinę zrozumienia dla
          Twoich potrzeb i pretensji.
      • joanna35 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:23
        ma_dre napisała:

        > A te komentarze o wypadku na wlasne zyczenie to moglabys sobie darowac, bo
        nie
        > swiadcza o tobie najlepiej, widze w twojej wypowiedzi sporo egoizmu. tlumaczy
        > cie fakt ze jestes matka, a matki bywaja strasznie egoistyczne "w imieniu
        > dzieci"...

        Przez dziewczynę przemawiają emocje i można to chyba zrozumieć.
        Nie byłam w takiej sytuacji, ale myślę, że dobrze by było gdybyś zaakaceptowała
        tę sytuację z całym dobrodziejstwem inwentarza - przecież brat męża w końcu
        wyjdzie ze szpitala, wyzdrowieje, a Ty odzyskasz męża i czas jaki teraz
        poświeca bratu. Postaraj się raczej go wspierać(nawet jeżeli dużo Cię to
        kosztuje), bo pretensje i żale, w sytuacji, w której zachowanie męża wydaje się
        jemu samemu i jego rodzinie oczywiste, mogą w przyszłości zaważyć na Waszym
        małżeństwie pozostawiając w mężu(i rodzinie, o ile o Twoim poglądzie na ilość
        czasu, jaki mąż spędza w szpitalu, jest poinformowana) żal do Ciebie o brak
        zrozumienia i wsparcia. Trzymaj się ciepłosmile
      • jowita771 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:39
        ma_dre napisała:

        > A te komentarze o wypadku na wlasne zyczenie to moglabys sobie darowac, bo
        nie
        > swiadcza o tobie najlepiej, widze w twojej wypowiedzi sporo egoizmu. tlumaczy
        > cie fakt ze jestes matka, a matki bywaja strasznie egoistyczne "w imieniu
        > dzieci"...

        nie zgadzam sie z tym zupełnie. jak ktoś ma wypadek w takiej sytuacji, to jakoś
        mi go nie żal. całe szczęście, że zrobił krzywdę tylko sobie.
    • mathiola Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:27
      Powiem tylko tyle: gdyby mój brat przezył prawie śmiertelny wypadek, nie ważne
      czy na swoje życzenie czy na cudze, nie odeszłabym od jego łóżka, póki by na
      własnych nogach sam nie umiał z niego zejść i pójść do domu.
      Czasem są ważniejsze sprawy, niż stęskniona żonka.
      • makurokurosek Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:36
        całkowicie się z tobą zgadzam. Sytuacje w których możemy stracić kogoś bliskiego
        pozwalają spojrzeć na życie z innej perspektywy, możemy zobaczyć coś czego
        wcześniej nie zauważaliśmy, zmieniają ludzi jednych na zawsze innych tylko na
        pewien okres. Tu pomocy i wsparcia potrzebuje nie tylko brat, ale również twoja
        bratowa, teściowa, dla których świat się wali. Na barkach twojego męża jest
        bardzo duża odpowiedzialność, w jednej chwili musi sobie poradzić nie tylko ze
        swoimi uczuciami i emocjami,(jednocześnie nie może ich okazywać,aby dodatkowo
        nie załamywać matki i bratowej), musi również odpowiadać i wspierać rodzinę. Ty
        zachowujesz się jak rozkapryszone dziecko, które zamiast wspierać i rozumieć,
        tylko żąda.
        • dorianne.gray Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:46
          Tu pomocy i wsparcia potrzebuje nie tylko brat, ale również twoja
          > bratowa, teściowa, dla których świat się wali.


          Bez przesady, to już 5 miesięcy od wypadku, zagrożenie minęło, teraz jest czas
          rekonwalescencji i powrotu do pełnego zdrowia. Nie hamletyzuj.

          "Fajny" taki mąż i ojciec, któremu się priorytety w życiu pomyliły.
          • mathiola hamletyzowanie :-) 07.06.07, 12:51
            > Bez przesady, to już 5 miesięcy od wypadku, zagrożenie minęło, teraz jest
            czas
            > rekonwalescencji i powrotu do pełnego zdrowia. Nie hamletyzuj.


            Chyba nie dramatyzuj? smile
            Hamletyzowanie to zdaje się, stawanie przed dylematem moralnym smile

            A poza tym to skąd wiesz, czy 5 miesięcy po wypadku to zdarzenie nie jest dla
            nich nadal wielkim dramatem i traumą? Brat nadal jest w szpitalu, przechodzi
            rehabilitację, dla mnie byłby to powód do zmartwienia i troski.
            Żona i dziecko - cała wiecznośc przed nimi, dajcie się chłopu nacieszyć żywym
            bratem, dla niego może jednak jest to bardzo ważne, co?
            • dorianne.gray Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 12:54
              Rany boskie, no to: nie przesadzaj, nie dramatyzuj, nie rób z igły widły,
              nie... (tu wpisz sobie co Ci tam najbardziej pasuje). Ja wpiszę "hamletyzuj" smile

              Miałam podobne wydarzenie w rodzinie, stąd wiem.
              • mathiola Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 12:59
                ale wiesz co?
                Ze mąż tej pani juz się otrząsnął?
                • dorianne.gray Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:14
                  Wiem, że 5 miesięcy to dużo czasu i że stan brata tej pani jest już znacznie
                  lepszy, o czym ta pani informuje na początku swojego fatalnego postu. W tej
                  sytuacji nie ma już miejsca na traumę i żałobę, a jest miejsce na radość i
                  nadzieję, którą byłoby miło podzielić z najbliższymi.

                  Chciałabym zauważyć, że mąż tej pani założył z tą panią rodzinę, za którą
                  również jest odpowiedzialny, chyba nawet w większym stopniu, bo jest to rodzina
                  z wyboru, a nie z urodzenia. Nie jest ona mniej ważna od rodziny brata tego
                  pana oraz od jego matki. Należałoby zachować jakieś proporcje.
                  • monia145 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:21
                    Napisała tylko o polepszającym się stanie fizycznym szwagra.
                    Psychika zaś może leżeć...a nie słyszałaś nigdy, że stany lekowe, depresja może
                    pojawić się dopiero po kilku miesiącach od traumatycznego zdarzenia, chociażby
                    na samym poczatku pacjent był optymistą? Własnie po kilku miesiącach może
                    przyjśc kryzys, bo chory może mysleć, że minęło juz wystarczająco duzo czasu, a
                    poprawy brak lub efekty są mizerne i ledwie widoczne.

                    Czy autorka watku zadała sobie dośc trudu, aby dowiedzieć się, jak funkcjonuje
                    psychika brata męża?
                    • dorianne.gray Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:23
                      Czy autorka wątku powinna narażać swoją rodzinę na dezintegrację w imię
                      psychiki brata męża?
                      • ma_dre Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:40
                        autorka watku, jej milosc i zaangazowanie zostaly wystawione na probe, ludzie
                        pobieraja sie na dobre i zle a nie tylko na najlepsze... jesli nie moze zniesc
                        kilku miesiecy "poprzestawianego" zycia to jak to rokuje na przyszlosc???
                      • monia145 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:41
                        Nie dziwię sie, że dla autorki wątku JEJ rodzina jest najważniejsza.
                        Nie dziwi mnie postawa męża, który widocznie bardzo kocha brata i stąd to
                        zaangażowanie. To nie jest zwykła sytuacja.
                        Rozumiesz autorke watku, ale pomysl nad tym mężem. Z jednej strony poszkodowany
                        brat,przed którym pewnie długa droga rehabilitacyjna, a przed którym trzeba
                        grać rolę " Nie martw się, będzie dobrze", usmiechac się, pilnować, aby nie
                        powiedzieć czegoś dołującego, z drugiej strony sfrustrowana żona? Łatwe to nie
                        jest do ogranięcia...sama miałabym kłopot, aby zachować priorytety.
                        • dorianne.gray Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:46
                          A ja w ogóle nie rozumiem dlaczego to ma być wybór - albo poświęcam się bratu,
                          albo żonie i dziecku. I dlaczego niemal cały swój wolny czas ów mąż powinien
                          poświęcać bratu. A żona i dziecko to pies? Nie można tego jakoś wypośrodkować?
                        • joanna35 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:53
                          Dwa lata temu umierała moja mama i mimo, że na pierwszym miejscu w normalnym
                          życiu są dla mnie moje dzieci to nie miałam żadnych wątpliwości, że na ten czas
                          moje priorytety muszą ulec nie tyle zmianie co zamianie miejscami. Pojechałam
                          do domu rodzinnego z młodszym synem, starszy(rozpoczął się rok szkolny) został
                          z ojcem. Nie pojechałam tam odpocząć sobie od trudów dnia codziennego, bo poza
                          zwykłymi obowiazkami domowymi i przy dziecku doszły mi jeszcze odwiedziny mamy
                          w szpitalu i robienie dobrej miny do złej gry, rozmowy z lekarzami,
                          poinformowanie o sytuacji ojca i brata i odebranie im nadziei. Wierzcie mi
                          wolałabym,żeby moje priorytety zostały na poprzednim miejscu, a ja żebym mogła
                          trwać w błogiej nieświadomości i nie zaliczać kolejnej nieprzespanej nocy ze
                          strachu co przyniesie jutro.
                          Czy priorytet - jestem(i dziecko) dla mojego męża najważniejsza zawsze i w
                          każdej sytuacji jest niepodważalny? Pytam poważnie i bez złośliwości, bo chyba
                          czegoś w tej dyskusji nie rozumiem.
                          • dorianne.gray Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:59
                            Ja tu zauważam istotną różnicę pomiędzy byciem przy osobie umierającej, kiedy
                            zostało już niewiele czasu, a byciem przy osobie wracającej do zdrowia.
                            • joanna35 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 14:04
                              A skąd wiesz, że zostało niewiele czasu? Moja matka kiedy przyjechałam do
                              szpitala nie była w stanie agonalnym - cała sytuacja trwała trzy tygodnie, a
                              mogła trwać pół roku, rok - nikt tego nie wiedział. I zostałabym tam tak długo
                              jak długo byłoby potrzeba. I pomijając w tym wszystkim moją mamę to najbardziej
                              w tamtym okresie "po garach" dostałam ja, bo mimo, że wiedziałam, że postepuję
                              słusznie to wiedziałam też, że mam dwójke małych dzieci.
                              • dorianne.gray Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 14:08
                                Nie odnoszę się do Ciebie konkretnie i do sytuacji, jaka Ciebie spotkała,
                                uogólniam raczej, więc nie odbieraj tego personalnie. Umieranie a wracanie do
                                zdrowia to dwie diametralnie różne sprawy i nie można tego porównać.
                              • monia145 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 14:41
                                joanna35 napisała:

                                I pomijając w tym wszystkim moją mamę to najbardziej
                                >
                                > w tamtym okresie "po garach" dostałam ja, bo mimo, że wiedziałam, że
                                postepuję
                                > słusznie to wiedziałam też, że mam dwójke małych dzieci.


                                No i to jest klasyczna hamletowska łamigłówka.
                                I tak naprawdę myślę, że i temu facetowi chodzą po głowie podobne myśli...jak
                                to pogodzić, i czy to w ogóle da się pogodzić?
            • net79 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 12:57
              czasem takie 5 miesięcy plus niewiadomo ile jeszcze może zaważyć na kontakcie
              ojca z dzieckiem, z bratem juzmniej przecieznikt mu nie zabrania 5 razy w
              wtyg. tam jeździć, ale niech dwa razy uwzgledni i zone i dziecko, halooo
              • mathiola Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:00
                myślę, że uwzględnia, to tylko relacja wpienionej żony, która w Boże Ciało
                została sama w domu smile Zresztą mogła pojechac z mężem, ja bym pojechała.
                • net79 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:03
                  No ja też, ale nie widomo jak on podchodzi do tematu, ale jesli jest tak, jak
                  autorka pisze i nie koloryzuje to i mi i Tobie mathiola byłoby przykro,
                  przyznaj...
                  • mathiola Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:05
                    Byłoby przykro, napewno.
                    Rodzinna tragedia jednak należy do sytuacji trudnych a sytuacje trudne mają to
                    do siebie, że nie są łatwe smile Nie tylko z definicji. Czasem trzeba zagryźć
                    zęby i przetrwać.
                    • net79 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:09
                      Pewnie, ale jestem w stanie zrozumieć emocje autorki, a zwłaszcza, że zagryza
                      już zęby od 5 miesięcy, niby szybko leci, ale samemu z dzieckiem, jakoś tak
                      słabiej...
              • joanna35 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:03
                net79 napisała:

                > czasem takie 5 miesięcy plus niewiadomo ile jeszcze może zaważyć na kontakcie
                > ojca z dzieckiem,
                ciekawe co na ten temat mają do powiedzenia żony i dzieci marynarzysmileZaważyć
                to mogą złe emocje, które nawet jeżeli matka dziecku nie przekazuje werbalnie
                to dziecko i tak wyczuwasad
                • net79 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:08
                  no wiesz, ze względu na przekonania nigdy nie zostałam żona marynarza, a
                  chodziłam do szkoły z wieloma przyszłymi, więc szanse były dużesmile))
                  Mój ojciec był trzy lata na kontrakcie za granicą, oczywiście my odwiedzalismy
                  jego, on nas, ale to nie to sama, zawsze będzie tylko mamusia, autorytetu u
                  mnie nie miał i choc strasznie go teraz kocham, ale kontakt psychiczny mamy
                  średni i jak przyjeżdżał z podruży to najpierw zucałam mu sięna szyję, a potem
                  szukałam czekolady w torbie, bo zawsze zwoził jej ze sobą mnóstwo...
                  A taki zabiegany tatuś, praca, szpital, zero prywatnosci pewnie teżnerwy musi
                  mocno trzymacna wodzy... nie wiem, ale jak ja jęździłam do szpitala i do matki
                  i do psiapsióły zawsze miałam to obgadane z drugąstroną i sama zaciągałam, albo
                  ze sobą, albo organizowałam tak,żeby reszta na tym nie ucierpała, no ale ja
                  matką, nie ojcem jestem...
            • mama_oli_i_tomka Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:17
              A co jeśli pewnego pięknego dnia tatuś poleci do braciszka tylko po to, aby po
              powrocie zastać pusty dom i dowiedzieć się, że jego żona i dziecko zginęli,
              potrąceni przez pijanego kierowcę, gdy sami szli na pobliski plac zabaw, do
              parku czy na zakupy?
              Cała wieczność mówisz... o ile dobrze zrozumiałam treść postu głównego bratu
              śmierć już nie grozi, wykaraskał się i czeka go żmudna rehabilitacja - której
              efekty defacto zależą li i jedynie od chęci i zaangażowania samego
              poszkodowanego.
              Rozumiem zaangażowanie w chwili tragedii i w okresie gdy nie wiadomo czy bliska
              osoba dożyje dnia następnego. W tym momencie jednak moje zrozumienie dla
              zaangażowania tatusia w sprawy braterskie spada i to dosć mocno.
              Poza tym ewidentnie facet nie chce pogadać o tym z żoną. Bo dziewczyna jak
              wynika z tego co napisała nie ma pojecia skąd aż takie zaangażowanie u jej meża
              w sprawy związane z bratem. Być może wiedząc co kieruje jej mężem łatwiej by
              sie z tą sytuacją pogodziła.
              • monia145 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:23
                Cos podobnego przyszło mi do głowy- oni chyba w ogóle o tym nie rozmawiali i
                nie rozmawiają...ona nie wie, tak naprawdę w jakiej kondycji jest szwagier, a
                on pojęcia chyba nie wie, że sytuacja nabrzmiała do bolesnego wrzodu.
              • dorianne.gray Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:24
                Popieram.
              • ma_dre Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:36
                "A co jeśli pewnego pięknego dnia tatuś poleci do braciszka tylko po to, aby po
                powrocie zastać pusty dom i dowiedzieć się, że jego żona i dziecko zginęli,
                potrąceni przez pijanego kierowcę, gdy sami szli na pobliski plac zabaw, do
                parku czy na zakupy?" a co to ma do rzeczy????

                czym sie rozni wrobelek?

                facet juz piec miesiecy lezy w szpitalu, co wskazuje na fakt ze stan jest
                powazny, zupelnie rozumiem brata i jego zaangazowanie. To wlasnie takie
                sytuacje pomagaja wyrobic sobie wlasciwa skale wartosci

                Rozumiem tez rozgoryczenie zony brata, autorki postu... jej zmeczenie sytuacja,
                rozgoryczenie, ale obiektywnie recz biorac, jestem po stronie malozonka
                autorki, mam nadzieje ze moj brat jakby co...

                Niestety chyba to trzeba przeczekac robiac jak najlepsza mine do tej gry...
                • mama_oli_i_tomka Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 13:45
                  To co napisałam było komentarzem do stwierdzenia, że przed facetem i jego żoną
                  oraz dzieckiem jest cała wieczność. No więc uważam że nie jest. Bo tak jak
                  nieszczęście dopadło brata tak może dopaść żonę i dziecko i wtedy facet będzie
                  rozpaczał - czemu tak mało z nimi byłem...
                  Tragedia jest tragedią, nieważne kto jej doświadcza.
                  Moim zdaniem zabrakło uczciwej rozmowy faceta z żoną. Wtedy zapewne ten post
                  wogóle by nie powstał albo miałby diametralnie inny charakter.

                  A to że facet nadal leży w szpitalu nie musi oznaczać zagrożenia życia czy
                  zdrowia, być może jest to konieczne ze wzgledu na prowadzoną rehabilitację,
                  która w środowisku domowym byłaby utrudniona.

                  To że facet interesuje się sytuacją brata, że pomaga, że się angażuje świadczy
                  o nim bardzo dobrze. Szkoda tylko, że nie uwzględnił w tym wszystkim osób, za
                  które jest - jakby nie patrzył - bardziej odpowiedzialny.
                  • net79 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 14:39
                    Podpisuję sie w 100%
                  • fajka7 Re: hamletyzowanie :-) 07.06.07, 15:10
                    A to że facet nadal leży w szpitalu nie musi oznaczać zagrożenia życia czy
                    > zdrowia, być może jest to konieczne ze wzgledu na prowadzoną rehabilitację,
                    > która w środowisku domowym byłaby utrudniona.

                    No tak- ale rozpatrujecie tu 2 rownolegle warianty i nie wiadomo, ktory jest
                    wlasciwy, bo nie wiadomo jaki jest stan tego brata. Nie tylko fizyczny, ale i
                    psychiczny.
                    Moze to tylko rehabilitacja, a moze nie. Tylko rehabilitacja wcale nie musi byc
                    taka "tylko" i oznaczac niedowladu malego palca prawej dloni. Mnie sie szczerze
                    mowiac wydaje, ze skoro facet ledwo z zyciem uszedl i po 5 mcach slabo mowi i
                    ma klopoty z pamiecia, to bylo niewasko. Powazne obrazenia glowy. Nie wiadomo
                    jak inne obrazenia wewnetrzne, a tez mogly byc mega powazne z jeszcze
                    powazniejszymi konsekwencjami.
                    Za malo danych, zeby wyrokowac od czapy na ile ten czlowiek potrzebuje pomocy,a
                    na ile nie.
                    Mam jednak wrazenie, ze rehabilitacja na poziomie "tylko" nie wymaga pobytuu w
                    szpitalu przez tyle miesiecy, ale sie czlowieka wysyla do domu i potem rodzina
                    go dowozi na jakies cwiczenia. Tutaj tak nie jest - dlaczego?
          • makurokurosek Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:00
            cały czas nie wiadomo w jakim stanie wyjdzie ze szpitala, sytuacja jest cały
            czas nie opanowana, ciekawe czy ty tak łatwo i szybko zaakceptowałabyś np
            kalectwo własnego dziecka, i powróciła do normalnego życia, przyciesz nic się
            nie stało najwyżej twój syn będzie sparaliżowany , świat się przyciesz nie
            zawalił, a ty możesz iść na imprezke
            • dorianne.gray Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:17
              Twój żenujący post pozostawię bez komentarza.
              • makurokurosek Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:22
                ależ skomentuj proszę cię bardzo. Czyżby sytuacja zmieniała sie gdy dotyczy nas
                osobiście.
                • jasminum30 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:26
                  makurokurosek napisała:

                  > ależ skomentuj proszę cię bardzo. Czyżby sytuacja zmieniała sie gdy dotyczy
                  nas
                  > osobiście.
                  Dla tych co w każdej sytuacji widzą tylko czubek własnego nosa zmienia się
                  zasadniczosmile
                  • dorianne.gray Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:30
                    To już jest nadinterpretacja, a ja nie pozwolę po sobie jeździć. Omawiamy
                    sytuację, w której mąż i ojciec zaniedbuje rodzinę dla brata, który jest 5
                    miesięcy po wypadku i ma problemy z mówieniem i pamięcią, ale wraca do zdrowia
                    (a opiekują się nim na zmianę jego żona i matka). Nie omawiamy przypadku, w
                    którym matka chodzi na imprezki, chociaż jej dziecko po wypadku jest
                    sparaliżowane. Ale oczywiście najwygodniej jest przerysować sytuację i w ten
                    sposób atakować przeciwnika w dyskusji... Żenada.
                    • jasminum30 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:38
                      dorianne.gray napisała:

                      > To już jest nadinterpretacja, a ja nie pozwolę po sobie jeździć
                      Uderz w stół, a nożyce się odezwą?
    • agnieszkan_34 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:34
      Uważam, ze masz prawo wymagać od męża , żeby wolny czas poświęcił pomiędzy Was i
      brata. Brat nie jest sam, przecież żona i matka czuwają przy nim bez przerwy. To
      niezbyt dobry objaw, kiedy żona i dziecko nie są najważniejsze na świecie. A
      powinny być. Owszem , brata powinien odwiedzać często, ale pozostały wolny czas
      spędzać z Wami. Tym bardziej, że widzi, jak kruche jest życie ludzkie.
    • lucerka Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:35
      Zacisnij zeby, przeczekaj az brat wyzdrowieje. Na Twoim miejscu zajelabym sie po
      prostu wlasnymi sprawami. Dzieci i ksiazka czy dobry film na samotny wieczor.
      Jego brat bardziej potrzebuje teraz wsparcia niz Ty. Przeciez piszesz, ze ledwie
      uszedl z zyciem.
    • jowita771 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:37
      współczuję męża. niańczy brata zamiast poświęcić więcej czasu najbliższym.
      • joanna35 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:48
        jowita771 napisał:

        > współczuję męża. niańczy brata zamiast poświęcić więcej czasu najbliższym.

        Jestem w szoku. Takiego męża to powinnaś jej raczej zazdrościć, bo fakt, że w
        trudnej sytuacji nie wypiął się na rodzinę tylko dobrze o nim świadczy, a
        autorce wątku może dawać nadzieję, że jeżeli trudna sytuacja zdaży się jej mąż
        stanie na wysokości zadania.

        • joanna35 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:17
          Sorry zdarzy nie zdażysmile
    • kasia7911 Durny post durnej, zazdrosnej baby:/ 07.06.07, 12:47
      Dodam jeszcze pozbawionej empatiiuncertain Współczuję mężowi...
      • joanna35 Re: Durny post durnej, zazdrosnej baby:/ 07.06.07, 12:51
        A ja potrafię zrozumieć uczucia autorki wątku, natomiast kompletnie nie
        potrafię zrozumieć intencji tych, które starają się podtrzymac w dziewczynie
        uczucie rozgoryczenia. To dopiero egoistki.
      • net79 Re: Durny post durnej, zazdrosnej baby:/ 07.06.07, 12:55
        bez sensu, z tego co wyczytałam ona rozumie męża i dość długo juz walczy, że
        swoją samotnością i poprostu ma już dość jak kazdy z nas czasem. poprostu jest
        teraz słomianą wdową i wcale niemusi się na to zgadzać, to moążuwzględnia tylko
        swoją potrzebebycia z rodziną, a nie uwzglednia potrzeby kontaktu ojca z
        dzieckiem i zony z mężem...
    • net79 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:52
      podpisujęsiepod tym,że mążjest w niełatwej sytuacji i mocno to przeżywa, ciąży
      na nim dużepoczucie odpowiedzialności i on sam potrzebuje też wsparcia, ale...
      zawsze jest jakieś ale...
      Ja bym zaoferowała, że czasem pojedziesz z nim i z dzieckiem do szpitala,
      zabierzecie kilka zabawek, kredek, zawsze można wyjśc na krótki spacer w
      okolicy i ty wykażesz zainteresowanie i spedzicie więcej czasu razem i będziesz
      mogła obserwowac te emocje na żywo, tym samym poznawac męża, i wcześniej
      wrócicie do domu, bo zobaczy, że dziecko to meczy... a jak sienie zgodzi,
      towykaz zrozumienie, ale nie zawsze musisz być w domu jak on wpada do niego jak
      po ogieeń i leci dalej, moze sam sie zreflektuje i stęskni, psiapsióła jakaś by
      się przydała...
    • rita75 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 12:56
      potfffooorneeee- z miejsca bym sie rozwiodla z chamem
    • fajka7 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:39
      Moja tesciowa umierala rok. Wlasciwie dluzej, ale ten ostatni rok byl juz
      pozbawiony nadziei. Maz jezdzil do niej tak czesto jak mogl. Bylam zdania, ze
      na ten okres, ktory nie bedzie trwal w nieskonczonosc, ma prawo zajac sie
      matka. Zalezalo mi jedynie, zeby zadbal w naszym przypadku o sprawy operacyjne
      i logistyczne, czyli nie zostawial mnie bez samochodu, gdy musze jechac z
      dzieckiem do lekarza tudziez bez zakupow itd. Natomiast czas tzw. wolny wg mnie
      nalezal sie jego mamie.
      Bylo o tyle trudniej, ze tesciowa umierala, a nasze dziecko bylo w trakcie
      powaznych przezyc medycznych, operacji, diagnoz i badan. Tak w zasadzie to bylo
      beznadziejnie musze przyznac. Ale dalismy rade. Radzilam sobie sama z tym
      wszystkim z czym poradzic sobie moglam, a wspolne rozrywki zostaly odlozone na
      przyszlosc, poniewaz sytuacja tego wymagala i tyle. Byl konflikty o ten czas,
      ale w momentach totalnej bezsilnosci.
      Tak czasami bywa, ze zycie wymaga od nas troche poswiecenia. Mowa o bracie,
      ktory wciaz jest w kiepskim stanie i o malo nie zginal. To nie jest symulowanie
      i zlamana noga.
      Ja rozumiem autorke, bo wiem jak to jest siedziec samotnie z dzieckiem, ale
      uwazam, ze jej maz robi dokladnie to co powinien i nalezy go wspierac. Pisze,
      ze kilka razy udalo sie mezowi wyrwac dzien dla rodziny, czyli stara sie, tak?

      No i kompletnie nie rozumiem dlaczego argumentem przeciwko zaangazowaniu meza w
      sprawe brata mialby byc fakt, iz brat ponosi wine za wypadek. Mam nadzieje, ze
      to tylko ujscie negatywnych emocji autorki i sobie z nimi poradzi.

      Troche mnie ciekawi dlaczego nie k1234.. nie bierze zadnego udzialu w tym
      wszystkim i sie nie przejedzie z mezem do Poznania- przy okazji mozna zabrac
      dziecko do zoo.
    • melmire Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:39
      Ciekawe ile oburzonych zachowaniem meza mam podziela rowniez poglad "ah, tylko
      nie jedynak, mam troje dzieci, w razie czego beda sie wspierac".
      • fajka7 :DDD n/t 07.06.07, 13:41
      • monia145 100% racji:)n/t 07.06.07, 13:43

      • dorianne.gray Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 13:44
        Taka chłodna kalkulacja przy planowaniu rodziny? wink
        • miruka Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 15:38
          przygnębia mnie ten post, bo przypomina, że ludzie nie traktują swojej rodziny
          którą załozyli z wyboru jako coś trwałego i coś, co absolutnie nie powinno się
          naruszać. Wiem, że jest mama, która moze potrzebować pomocy, ale nie wyobrażam
          sobie rozwiązania jakie przyjęła jedna z dziewczyn zamieszkując przy mamie z
          młodszym synem a starszego zostawiając przy ojcu, żeby się opiekowac mamą,
          przypuszczam, że uległa mamie, która nie wyobrażała sobie opuszczać swojego
          miejsca zamieszkania, tylko przypuszczam. To mogło trwać pół roku, owszem, ale
          mogło też 10 lat (ludzie czasem latami leżą sparaliżowani na przykład) i co,
          mam rozwalić swoją rodzinę, bo będzie się trzeba zając rodzicem. Oczywiście, że
          trzeba zająć się rodzicem, jesteśmy im to winni, ale w sposób jaki zorganizuje
          pomagający, a nie ten kóremu pomagają. po prostu trzeba, czy chce czy nie chce
          wziąć rodzica do siebie,a nie rozłączać małżeństwo i rodzeństwo, to dla mnie
          nie do pomyślenia. Mam swoją rodzinę, w której się urodziłam i bardzo ją kocham
          i szanuję i wiele pewnie dla niej zrobię, ale mojego męża i dzieci zawsze będę
          bardziej kochać i wolę być z nimi.
          Jeśli chodzi o autorkę wątku to szzcerze jej współczuję, mam nadzieję, że dla
          męża to nie jest tylko pretekst do ucieczki przed rodziną, ale nawet jeżeli nie
          to dla mnie są tutaj zachwiane priorytety
          • joanna35 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 16:11
            miruka napisała:

            > przygnębia mnie ten post, bo przypomina, że ludzie nie traktują swojej
            rodziny
            > którą załozyli z wyboru jako coś trwałego i coś, co absolutnie nie powinno
            się
            > naruszać.
            Jak bardzo trzeba być niepewnym swej założonej z wyboru rodziny skoro
            najróżniejsze sytuacje przed jakimi stawia nas życie jej nie wzamacniają a
            naruszają.

            A co do reszty dotyczacej mojego postu - mylisz się od początku do końca, ale
            nie chce mi się tego tłumaczyć, bo i tak nie jesteś w stanie tego zrozumieć.
            Pewne rzeczy trzeba po prostu przeżyć.
          • jowita771 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 16:49
            coś w tym jest, co napisałaś. niektórzy mówią, że żona to nie rodzina, albo, że
            żon można mieć wiele, a matkę ma się jedną. najczęściej teściowe-kretynki mają
            takie poglądy.
    • cerezanita Re: Mąż bardziej zainteresowany 07.06.07, 16:55
      Radzę odwiedzić jakąś dalszą, dawno niewidzianą rodzinę w Gdańsku, Suwałkach,
      czy gdziebądź. Wyjechać na dwa-trzy tygodnie. W domu zabraknie codziennej zupy,
      wypranych koszul i ciepłego słowa
      • fajka7 Re: Mąż bardziej zainteresowany 07.06.07, 17:08
        Tu sytuacja jest odwrotna i należy o tym pamiętać.


        - ??

        A ja mysle, ze konflikt wokol brata nie powstalby w tej rodzinie, gdyby nie
        szwankowala komunikacja miedzy malzonkami. A w takiej ciezkiej sytuacji, ktora
        jest jakas proba dla wszystkich pozostalych czlonkow rodziny, powstaje idealny
        grunt do namnazania sie pretensji oraz eksponowania wlasnych potrzeb, nawet w
        okolicznosciach wyjatkowych.
        • syriana Re: Mąż bardziej zainteresowany 07.06.07, 17:17
          odwrotna chyba dlatego, że brat zdrowieje a nie umiera

          no i mąż autorki wziął na siebie utrzymanie brata i jego żony - to też może
          podsycać tą frustrację autorki i być argumentem za zmniejszeniem tego obciążenia
          opieką, który wziął na siebie
          • fajka7 Re: Mąż bardziej zainteresowany 07.06.07, 17:20
            Ja w ogole to frustracje autorki rozumiem doskonale, skad sie bierze i dlaczego
            moze narastac. 5 mcy nie w kij dmuchal- dlugo, moze czas wlasnie jakos
            uporzadkowac calosc, skoro sie przedluza to leczenie, bo wiadomo, ze w
            perspektywie ciaglej tak zyc sie nie da.
            Natomiast nie zgadzam sie z seria komentarzy w stylu 'wspolczuje meza'- mam
            nadzieje, ze mi sie przywidzialo po prostu.
            • cerezanita Uważam, że mąż bardzo odczuł wypadek brata, 07.06.07, 17:58
              takie zdarzenie pokazuje, że śmierć "czai się za rogiem", nagle spostrzegamy, że
              pewne rzeczy nie są wieczne, itp. Rozumiem jego emocjonalną reakcję, zgadzam
              się, że powinien zadbać o szwagierkę, która może nie mieć środków do życia.
              Uważam jednak, że po tylu miesiącach powinna wrócić "równowaga w przyrodzie" -
              jest jeszcze jego żona i dziecko. Też może ich kiedyś zabraknąć. Dlatego
              proponuję autorce wątku wyjazd, to powinno pokazać, że osoby oczywiste w naszym
              życiu też wymagają odrobiny uwagi, jednej niedzieli, wspólnego popołudnia. To by
              wystarczyło moim zdaniem, by autorka poczuła się lepiej.
              • kasiakosiba14 Re: Uważam, że mąż bardzo odczuł wypadek brata, 07.06.07, 19:29
                Uważam,że 5 miesięcy to trochę za długo na ciągłe siedzenie przy
                bracie.przecież nie jest sam.Niech go odwiedza ale wszystko w granicach
                rozsądku,we wszystkim trzeba zachować umiar.Wcale nie dziwię się,że jesteś
                rozgoryczona i masz dość całej sytuacji.Mąż skoro tak uświadamia sobie kruchość
                egzystencji powinien zastanowić się nad tym,że nie dotyczy to tylko jego
                brata.Ja bym wyjechała gdzieś,wszak zrobiło się ciepło,a dziecko potrzebuje
                świeżego powietrza jak mąż trohcę potęskni to doceni,posiadanie żony i córki,a
                nie tylko brata.dziwi mnie jego zachowanie głównie dlatego,że w tej chwili nic
                strasznego z bratem się nie dzieje i mógłby poświęcić więcej czasu
                rodzinie.Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest wyjazd mąż będzie miał czas
                żeby zastanowić się nad zaistniałą sytuacją.Pozdrawiam.
    • marianna72 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 19:31
      Bardzo wspolczuje i rozumiem co przezywasz.Sama mam podobna sytuacje wlasciwie
      od grudnia zeszlego roku czyli juz ponad 5 miesiecy. W zeszlym roku
      dowiedzielismy sie ,ze Tesciowa ma raka trzustki i nic juz nie mozna zrobic.
      Tesciowa przed choroba wraz z opiekunka zajmowala sie chorym Tesciem (
      Aizhaimer i Parkinson) przy naszej pomocy w weekendy .
      Od momentu jej choroby wszystkie obowiazki spadly na nas i brata meza.
      Maz praktycznie wiecej czasu spedzal w domu Tesciow niz z nami .Z czasem
      zdrowie Tesciowej zaczelo szwankowac coraz bardziej wiec doszly do tego noce na
      zmiane z bratem weekendy w calosci bo opiekunka miala wolne .
      Rozumialam ,ze sytuacja jest taka a nie inna ale trudno bylo mi to wytrzymac
      psychicznie. Mam trojke dzieci w tym jedno 1.5 roczne . Sama pomagalam jak
      moglam ale ostatnie tygodnie zycia Tesciowej nie byly najlepsze bardzo
      cierpiala wiec staralam sie nie wozic tam dzieci na dlugo a niestety nie mam
      ich z kim zostawic.
      W koncu odbilo sie to na moim zdrowiu depresja niestety .
      W maju 3 tyg temu zmarla moja Tesciowa no i zostal sam Tesc. Jest latwiej ale w
      dalszym ciagu ciezko.
      Przeprowadzilam z mezem rozmowe i powiedzialam ,ze musimy zmienic forme opieki
      nad Tesciem bo dlugo tak nie pociagniemy. Tesc moze zyc w takim stanie i
      najblizsze 5 lat co bedzie w tym czasie z nasza rodzina (maz przyznal mi racje
      obydwoje schudlismy w tym okresie maz 7 kg ja 5 kg a i tak wczesniej raczej
      bylismy szczupli).
      Od dwoch tyg mamy co drugi weekend na zmiane z bratem meza .My nasz weekend
      placimy opiekunce , ktora jest tam non -stop a my odwiedzamy Dziadka przywozimy
      obiad jedziemy na podwieczorek rano myjemy .Nie trzymamy juz trojki dzieci
      zamknietych w 4 murach albo spedzamy oddzielne weekendy tak jak to bylo
      wczesniej bo dzieci nie wytrzymywala w domu dziadkow.
      Rozumiem autorke watku i uwazam ,ze szczera rozmowa z mezem to podstawa.Nie
      mozna odwiesic rodziny i dziecka na kolku i czekac na lepsze czasy. Mysle ,ze
      trzeba wypracowac kompromis.
      pozd
    • lola211 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 23:24
      Do "kosciolka " to latasz,a nie stac cie na odrobine zrozumienia dla tak
      trudnej sytuacji, egoistko? Moze bys tak po chrzescijansku wykazala odrobine
      zrozumienia? To jest sytuacja nadzwyczajna, jeszcze sie tym swoim mezem
      napasiesz do obrzydzenia.
      • net79 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 07.06.07, 23:38
        Lola, a czasem potrafisz być takaludzka,zawsze są dwie strony medalu...
        Autorkanie mówi,że niepowinien jeździć, dzieli się poprostu tym co ją gnębi,
        nie napisała zaraz po wypadku, kiedy brat leżał nieprzytomny inie wiadomo
        jakrokował. Napisała po 5-ciu miechach, gdy brat ma sięjuż lepiej i wiadomo, że
        potrzebuje towarzystwa... a ona pewnie z każdym problemem musi radzić sobie
        sama, bomążnie dość, że nie obecny ciałem to ipewnie duchem. To nie egoizm,
        tylkopytrzeba serca i samotność...
        • lola211 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 08.06.07, 08:27
          a ona pewnie z każdym problemem musi radzić sobie
          > sama, bomążnie dość, że nie obecny ciałem to ipewnie duchem. To nie egoizm,
          > tylkopytrzeba serca i samotność...


          Radzenie sobie samemu z problemami nie jest jakims szczegolnym wyczynem.Dorosly
          czlwiek powinien czasem taki okres zaliczyc, to mu tylko na dobre wyjdzie.
          Meza mozna stracic w kazdej chwili- rozwody, wypadki , itd.I co wowczas? taka
          mimoza uwieszoan cale zycie na mezu zginie po prostu.

          Moze zona pomyslalaby troche o mezu, jak jemu musi byc ciezko, zamiast
          roztkliwiac sie nad soba.
    • bea.bea Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 08.06.07, 00:04
      powinnas sie rozwieźć...co ci po takim męzu...zapatrzonym w
      brata....wspólnika...i bóg wie kogo jeszcze...

      ...straszne co piszesz...uwazam, ze twój mąż zasługuje na podziw....i raczej
      powinnaś byc z niego dumna, a nawet go wesprzec w działaniu zamiast robic wyrzuty

      myśle, ze gdyby sytuacje odwrócic i to on lezałby teraz w szpitalu, a jego brat
      otoczył by ciebie i jego taka troskliwoscia, to byłabys szczęsliwa...nie
      zastanawiałabys sie co z jego rodzina...

      chciałabym mieć takiego brata

    • net79 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 08.06.07, 00:11
      Ja ci powiem tylko trzymaj się i tak jak wcześniej pisałam sprubuj
      wynegocjować,żeby czasem zabierał was ze sobą... Twój mąż to dobry chłop, z
      Ciebie też dobra żona pewnie i masz prawo czuć to co czujesz, teraz jesli on
      niema głowy zeby wypośroskować ty tomusisz zrobić, ale rozsądnie, bo to
      delikatna sprawa. Powodzenia i szybkieji skutecznej rechabilitacji szwagrowismile
      • k1234561 Re: Mąż bardziej zainteresowany bratem niż swą ro 08.06.07, 07:13
        Bardzo serdecznie dziękuję Wszystkim za odpowiedzi i za te miłe ,podtrzymujące
        mnie na duchu,jak i za te ganiące moją postawę.Po przeczytaniu ich chciałabym
        uściślić kilka faktów.Otóż szwagier mój jest już 5 misięcy po wypadku i nie ma
        mowy ożadnym zagrożeniu życia.Jest na oddziale rehabilitacji,gdzie powoli
        zaczyna siedzieć,jeść normalnie, nie przez węzyk.Zaczynaja go tez pionizować i
        ćwiczyć mięśnie aby je wzmocnić.Kłopoty zpamięcią polegają na tym ,że ma
        zaburzoną pamięć obecną że tak powiem,czyli np. szwagierka mówi mu dziś,że
        jutro jego brat go nie odwiedzi bo wyjeżdża w interesach gdzieś tam, to on na
        drugi dzien pyta gdzie jego brat ,czemu nie przyjechał.Natomiast pamięta
        wszystko i wszyskich doskonale z czasów przed wypadkiem.Pisze,no może nie
        kaligraficznie ale podpis złoży,choć ma problem w trafienie na formularzu w
        kratkę gdzie ten podpis ma byc umieszczony.Teraz czeka go niestety żmudna i
        długa rehabilitacja,ale najgorsze ma za sobą.Lekarze mówią że nawet 5 lat to
        może potrfać.
        Jak widać sytuacja wjakiej jest mój szwagier nie jest mi obca.Powiem
        więcej,choć nie chcę aby to odebrano,że się gloryfikuję,to ja zaraz po wypadku
        byłam pierwszą i jedyną osobą,która była przy nim.O wypadku powiadomiono
        męża,ale on był wtedy na drugim końcu Polski,więc poinformował mnie o tym i to
        ja pojechałam zobaczyć szwagra.Byłam z nim całą następną noc,jechałam w
        karetce,gdy przewożono go do Poznania o 3 nad ranem,spędziłam tam cały nastepny
        dzień,bo było zagrożenie życia,a wpewnym momencie stanęło mu serce i lekarze
        elektrowstrząsami przywracali mu życie i wtedy tylko ja sama byłam z nim i
        modliłam się za niego.Niestety też ja musiałam powiedzieć co się stało
        teściowej i szwagierce,bo mąz nie był w stanie.Spędziłam wszystkie soboty i
        niedziele kiedy był w śpiączce i kiedy nie wiedzieliśmy czy przeżyje następną
        noc przy jego łóżku w szpitalu,było to ok. miesiąca.Myślę że to nie jest mało.Z
        mężem juz na ten temat rozmawiałam jak on widzi dalej tą sytuację.Twierdzi ,że
        bedzie jeżdził do brata tak często jak tylko można,ale postara się w niedzielę
        być z nami.Bardzo się ciesze ,zobaczymy jak to w praktyce wyjdzie i za Waszą
        radą postaram się jakoś przetrzymac ten czas.Zakładając,że to trudny czas dla
        męża.Córki do szpitala raczej nie zabiorę,bo uważam,że to nie miejsce dla
        dzieci,chyba że w tym szpitalu leżałby ojciec czy matka dziecka,tak nie jest
        więc mała zobaczy wujka jak wyjdzie ze szpitala czyli za ok 3 tygodnie.
        Zdałam więc Wam bieżącą relację na chwilę obecną i raz jeszcze dziękuję za
        wszystkie wypowiedzi.

        Pozdrawiam
        Anika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka