Dodaj do ulubionych

No to się doczekałam

07.06.07, 22:36
Próbowałam dziś mojego 14 miesięczniaka , nauczyć zasypiać samemu.Wiedziałam,
że będzie dziki ryk, założyłam, że dam mu czas do 22, potem ukołyszę jak
zwykle, przez wzgląd na sąsiadów.Skorzystałam z gazetowych porad, był miś,
przytulanie, pierś (niestety, bo też jeszcze mi wisi na cyckusad(), no i
położenie do łóżeczka. Zanim położyłam , młody już stał i darł twarz w
niebogłosy, wyszłam , za minutę wróciłam, pogłaskałam, pocałowałam,
przytuliłam, ryk trwał nadal, i tak kilka razy co minutę, potem ca 3 minuty
potem co 5, potem dzwonek do domofonu. Patrzę kręcą się jacyś ludzie, ja
widzę ich oni mnie, dzwonią dalej, zapytałam przez okno czy kogoś szukają,
chłopak stwierdził, że może mnie nie było, bo dziecko wrzeszczy, kobieta w
średnim wieku, że strasznie płacze i próbuje dociekać co się w moim domu
dzieje, że tak to dziecko krzyczy. Cóż i tak nie jest źle, mogła to być
policja. A młody jak młody, tylko wzięłam go na ręce i główka mu opadła, choć
w tym mam nadzieję, że może nie będzie się tak często budził w nocy jak
zwykle. Niektóre z Was piszą, że nie śpią 9-10 mies. Pocieszę Was, ja nie
śpię od 3 lat, bo najpierw był starszy, potem ciąża i nie spałam zazwyczaj od
2-4.30, potem młodszy.Mam dwóch wyjców, ale mlodszy zdecydowanie przewyższa
głośnością starszego.sad((
smile
Obserwuj wątek
    • basia313 Re: No to się doczekałam 07.06.07, 23:13
      nie rezygnuj, bo naprawde warto nauczyc maluchow samodzielnego usypiania. A ci
      ludzie, to mysle zyczliwi byli, przynajmniej nie zlekcewazyli placzacego
      dziecka. To dobre. Ale nie rezygnuj.
    • lila801 Re: No to się doczekałam 07.06.07, 23:22
      daj znac czy ci sie udalo,koniecznie.ja nie umiem nauczyc corki samodzielnego
      zasypiania mimo iz ma juz 2 lata.konczy sie tak jak u ciebie.moze ty znajdziesz
      jakis "bezpieczny"sposob ktory zadziala na mojego potworka?
      • sebaga Re: No to się doczekałam 08.06.07, 06:08
        no to tak jak u mnie. Prócz histerycznego wycia mały wali głową w szczebelki i
        generalnie prawie rozwalił łózeczko. Ma 13 mieisęcy. Na rękach histeria mija sad
    • agao_72 Re: No to się doczekałam 08.06.07, 08:30
      jak czytam takie posty, to cieszę się, że jestem egoistką. i, że nauczyłam
      córkę zasypiać bez kołysania, przytulania, piersi etc. zasypia tak od 7
      miesiaca życia. rytuał jest prosty:
      - kąpiel
      - butla (coraz rzadziej)
      - smok
      - pa pa i całus w piętę.

      Zosia potrafi później przez pół godziny śpiewać sobie, ale jej nie
      przeszkadzamy. a potem zasypia. budzi się w nocy na picie (bo jest dość ciepło
      teraz). wstaje o 7, gdy idzie do żłoba, a około 9 - w weekendy. zasypia 20-21.

      dziękuję bogom za mój egoizm i wygodnictwo.
      • zonka77 Re: No to się doczekałam 08.06.07, 08:49
        To nie jest egoizm i wygodnictwo tylko zdrowy rozsądek i poukładane w głowie.
        Moja córka NIGDY na stałe nie spała ze mną - do 3 miesiąca życia spała w kołysce
        obok naszego łóżka i była brana do łuzia w razie potrzeby, czasem na całą noc
        jak byłam sama bo m był w delegacji. Jak skończyła 3 miesiące powędrowała do
        własnego pokoiku. Budzila się co parę godzin, w jej pokoju było łóżko, czasem
        tam spałam jak byłam bardzo zmęczona i bałam się że nie usłyszę. Zwykle jednak
        słyszałam każde stęknięcie z drugiego pokoju - nauczyłam się spac czujnie ale w
        swoim łóżku z mężem, nie z dzieckiem.

        Efekt tego był taki że mała spała jak suseł, nie było żadnego odzwyczajania od
        wspólnego spania, żadnych traumatycznych przeżyc, wycia i darcia. Nikt mi nie
        wmówi że to jest dobre żeby dziecko nawet czasem kilkuletnie spało z rodzicami -
        moja siostra i moja bratanica spały - siostra to do 6 roku życia, bratanica
        chyba gdzieś do 3. W obu przypadkach miało to b. zły wpływ na dzieci a jeszcze
        gorszy na rodziców - jako na małżeństwo. Też mi pożycie małżeńskie kurcze, z
        dzieckiem pomiędzy mężem a zoną. Codziennie. Co noc. Dla mnie to głupota.

        A co do odzwyczajania i wycia dzieci (płakania)
        Wiecie co, dajecie się wpuścic w użalanie się. Dziecko naprawdę nie umrze jak
        trochę poryczy. Mnie też jest żal córci jak czasami da koncert. Zaciskam zęby i
        nie daje się. Jeśli coś dziecku jest, coś boli, jest chore - albo płacze z
        żałości z jakiegoś powodu niezawinionego - dałabym się pokroic za nią. Ale jak
        placze ze złości albo dlatego że dostała karę za swoje przewinienie - ide do
        pokoju i czasem liczę nawet do 500 - zeby się uspokoic. Do dziecka spokojonie
        ale stanowczo a przedewszystkim KONSEKWENTNIE!! Jak maluch widzi że jego ryki
        przynoszą okreslony skutek w postaci przerażenia rodzica to będzie ryczał ile
        wlezie - przecież to oczywiste!
        • zonka77 Re: No to się doczekałam 08.06.07, 08:58
          u nas też były rytuały od małego - kąpiel, jedzonko, spiewanie (potem czytanie)
          i lulu. Przytulanki całowanki i do spania. O stałej porze.

          Nie trzymaliśmy się tego niewolniczo, bywały wakacje, wolne dni - ale wtedy mała
          wiedziała że jest dzień wolnosci a na codzień obowiązują zwyczaje.

          Miała taki okres około 1,5 roczku kiedy bardzo chorowała, dwa razy była w
          szpitalu i wtedy z nią spałam, i w szpitalu i w domu przed i po chorobie - w
          sumie prawie miesiąc spałyśmy razem. Oj nie powiem - jak wyzdrowiała i wróciła
          do swojego łóżeczka była rozpacz. Przychodziła do nas - odnosiliśmy,
          przytulaliśmy, usypialiśmy ją w łóżeczku (śpiew, głaskanie) Chodziłam jak
          zombie - serce mi się kroiło jak płakała. Ale wiedziałam że to nie jest dobre
          rozwiązanie żeby z nami spała i nie chciałam tego na dłuższą metę. Wstawałam do
          niej, przytulałam, głaskałam ale konsekwentnie spała w swoim łóżeczku.
          po kilku dniach się przyzwyczaiła.
          Teraz czasem jak m jedzie na delegacje mała ładuje mi się do łózia a ja
          uwielbiam z nią spac. Wiem że ona wie że jest to wyjątkowa sytuacja i jest to
          raz na parę tygodni. Jeszcze jak jest chora (ale tylko kiedy ma wysoką gorączkę)
          to z nią śpię bo chcę sprawdzac co chwilę czy wszystko ok a do tego wiem że
          wtedy mnie bardzo potrzebuje i w takich sytuacjach zawsze jestem przy niej.
          Natomiast jak jest zdrowa i wszystko ok, ona spi u siebie w swoim łóżeczku a my
          śpimy razem w swojej sypialni w swoim łóżku i uważam że tak właśnie powinno byc smile
        • dlania Re: No to się doczekałam 08.06.07, 08:59
          Wiesz Zonka, wszystko prawda, co piszesz, ale jest jeszcze charakter dziecka,
          ktory ono ma od małego i nawet najrozsądniejsze czasem działania nie dadzą mu rady.
          Ja mam 2 córki. Jedna uwielbia swoje łóżeczko, podusię i królika do spania, od 5
          miesiąca zycia nie budzi sie w nocy, wieczorem wręcz nie może sie doczekać,
          kiedy wreszcie położymy ja do ukochanego łóżeczka, przytuli sie do pościeli,
          wypnie tyłek do góry i zaśnie. Ewentualnie pogada sama z sobą pół godziny przez
          zasnięciem - albo rano, po przebudzeniu.
          Druga córka absolutnie nie lubi byc sama: ani wieczorem, ani rano. Dostawała
          spazmów i miała nocne lęki, jak musiała zasypiać sama w pokoju (mimo lampki i
          otwartych drzwi). Ma ponad 5 lat i zasypia z nami, potem dopiero łaskawie
          pozwala sie wynieść.
    • denea Re: No to się doczekałam 08.06.07, 08:55
      Nie rezygnuj. Opłaci się.
      Jeśli mogę Ci coś doradzić to zacznij od usypiania w dzień, wtedy jest szansa
      że wieczorne ryki będą już krótsze wink Możesz sąsiadom powiedzieć o co chodzi
      żeby nie myśleli że dziecku krzywda się dzieje.
      Ale uważam że robisz błąd. Jeśli zakładasz z góry że mały uczy się zasypiać do
      22 a potem uśpisz go na rękach to on będzie wiedział że odpowiednio długim
      krzykiem postawi na swoim. Bez sensu to jest moim zdaniem. Jeśli chcesz go
      nauczyć, to do skutku, chociaż boli.
      Troszkę mniej traumatyczną metodą jest branie dziecka na ręce aż się uspokoi i
      odkładanie do łóżeczka póki nie dojdzie do wniosku że łóżeczko to nie żadna
      tragedia. Przynajmniej u nas dało to o wiele lepsze i szybsze efekty niż moje
      wychodzenie i wracanie żeby pogłaskać. Męczące to jest na pewno. Długo trwa.
      Ale myślę że niektóre dzieci w taki sposób szybciej łapią.
      U nas zasypianie teraz wygląda tak, że czasem widzę, że mały chce mnie widzieć,
      leży sobie w łóżeczku a ja siedzę na widoku i on na mnie luka póki nie zaśnie.
      Przeważnie jednak wyluzowuje się przy butli i najedzonego, półprzytomnego
      odkładam do spania. Zero buntu, nawet miewam wrażenie że jest zadowolony że się
      może wygodnie wyciągnąć.
      Generalnie super sprawa i gorąco polecam.
      I jeszcze jedno - to nieprawda że dziecko się nie budzi w nocy. Pewnie o tym
      wiesz, ale haczyk polega na tym, że każdy człowiek przechodzi w czasie snu
      różne fazy, w tym wybudzenie (bardzo płytki sen, częściowo ma się świadomość
      otoczenia) tyle że się tego nie pamięta bo płynnie się wchodzi znowu w fazę
      głębszą. Normalnie tak jest. U dzieci z niewłaściwymi z punktu widzenia
      rodziców nawykami zasypiania wygląda to tak, że co kilka godzin dziecko się
      wybudza i cóż widzi ? "W łóżeczku jestem ? I mam niby sam mam zasnąć ? I nikt
      mnie nie buja ? O żesz w mordę !" - ALARM !
      Innymi słowy jak się nauczy że to normalne, to będzie potrafił ponownie zasnąć
      sam. A Ty się wyśpisz big_grinD
      Tymi ludźmi się nie przejmuj, pewnie sami nie mają dzieci albo już zapomnieli
      jak to bywa. Mój ze spaniem odpukać już nie ma problemów, ale przy złym humorze
      albo wyciąganiu gili z nosa potrafi zrobić coś co nazywam marszem górników na
      Warszawę. I też liczę się z tym, że ktoś kiedyś mi coś powie albo zadzwoni po
      policję. W sumie lepsza taka reakcja niż znieczulica i uparta głuchota na
      krzyki katowanego dziecka. Lepiej sto razy zainteresować się niepotrzebnie niż
      raz olać coś naprawdę poważnego, prawda ?
      Gorąco życzę Ci konsekwencji i powodzenia
      i daj znać jak postępy !
      • mijaczek Re: No to się doczekałam 08.06.07, 09:52
        ja nie wchodze do dziecka. pozwalam sie wyplakac. tez zaczelam od usypiania w
        dzien... wchodze tylko wtedy gdy widze na monitorze, ze walnela kupe lub zaczyna
        byc niebezpiecznie [probuje wyjsc z lozeczka]. w innym przypadkach pozwalam sie
        wyplakac i zasnac samej. nie twierdze, ze jest to latwe, ale na pewno dziecko
        uczy sie, ze noc jest od spania, a nie zabawy. aha i jeszcze jedno - konsekwencja.
    • kalendarzowa_wiosna Re: No to się doczekałam 08.06.07, 11:46
      Teraz to juz po herbacie, ale myślę, że duzo daje spanie we własnym łóżeczku od
      samego początku, zaraz po urodzeniu. Osobiście wstawałam do młodego 5 - 6 razy
      w nocy, karmiłam i odkładałam do łóżeczka. Z niewyspania chodziłam po ścianach.
      Wszyscy dookoła radzili: śpij z dzieckiem! i już sama miałam na to ochotę ale
      naczytawszy się książek o wychowaniu jako młoda mamusia chcialam być idealna i
      postępowałam zgodnie z podręcznikiem.
      I to naprawdę zaowocowało. Synek zaczął przesypiać całe noce ok. 7 m-ca. Nigdy
      nie go nie usypiałam! żadnego lulania, wożenia itp. Oczywiście zdarzało się, że
      płakał w łóżeczku, sprawdzałam czy wszystko ok, przytulałam i wkładałam
      ponownie do łóżeczka, czasem siedziałam przy nim parę minut, głaskałam, nuciłam
      uspokajająco i to wszystko.
      To samo ze smoczkiem. Wyraźnie w książce stało: nie pozwól dziecku spać ze
      smoczkiem w buzi. Smok jest tylko do uspokojenia, jak dziecko jest spokojne,
      smok nie potrzebny. No to pilnowałam i wyjmowałam smoczek małemu jak tylko
      usnął. Około 5-6 miesiąca, znów za radą książki, zabrałam smoczka na zawsze.
      Podobno to najlepszy czas gdyz dziecko nie ma już tak bardzo silnego odruchu
      ssania i najłatwiej z niego zrezygnuje. Jezeli przegapimy ten moment, smoczek
      stanie sie nawykiem i coraz trudniej będzie dziecko odzwyczaić.

      Wyszedł mi pean na cześć podręczników o wychowaniu, ale u mnie właśnie te rady
      działały. Nie miałam na kim się wzorować (nie było małych dzieci w rodzinie)
      rady mamy i teściowej doprowadzały mnie do szału, zostawały tylko książki smile
      A jaka dumna byłam, gdy kuzynka która urodziła dziecko rok póxniej, zadzwoniła
      i pytała co ja robię, że moje dziecko samo zasypia o 20? smile
      • emilly4 To co ja mam powiedziec... 08.06.07, 11:56
        ...moja corka zawsze z rykiem idzie spac. Na poczatku robilam tak samo jak ty-
        przez ponad miesiac wyprobowalam wszystkie metody usypiania,a teraz po kolacji
        po prostu klade ja do lozeczka-Ona w ryk i tak placze 5 do 15 min...czasem
        sobie mysle ze niedlugo policje ktos nam podesle do domu...ale to nie ludzi
        sparawa,takie dziecko jest i nic juz z tym chyba nie zrobie.
        AHA! Corcia od urodzenie spala w swoim lozeczku,a od 5 miesiaca ma swoj pokoj.
        Niestety miesieczny pobyt poza domem bez taty zrobil swoje i teraz musimy ja
        przyzwyczajac od nowa...ale jestetsmy nieugieci i wiemy,ze w wiekszosci
        przypadkow corka nas po prostu szanatazuje jak tylko moze zeby jeszcze z nami
        wieczorami posiedziecsmile)
    • mika_p Re: No to się doczekałam 08.06.07, 13:23
      Wpisz w wyszukiwarkę "uśnij wreszcie" - metoda jest przez wielu rodziców
      uważana za okrutną. Dziecko, które zawsze miało mame przy sobie, bez żadnego
      przygotowania zostawiane jest samo sobie i za każdym razem musi dłużej płakac,
      żeby mama się zjawiła.
      Zasnęłaś kiedyś zmęczona płaczem? Chciałabyś tak zasypiac?
      Jesli odpowiedź na drugie pytanie brzmi "nie" to po co fundujesz to dziecku?

      Odstąp od metody, z której nawet jej autor się wycofał...
    • chipsi Re: No to się doczekałam 08.06.07, 13:37
      Widzę że jednak czasem dobrze być "wyrodną matką". Troche z lenistwa nigdy nie
      usypiałam małej na rękach. No, z kilkoma wyjątkami, gdy huśtał ją tatuś. Była
      kąpiel, butla, smoczek i nyny tyle że leżakuję sobie obok a młoda zasypia.
      Potem przeżucam ją do łóżeczka. Jak bardzo jest zmeczona to od razu ją tam
      kłade. I tak 10-ty miesiąc big_grin
    • mamaigiiemilki Re: zgadzam sie z dlania... 08.06.07, 13:58
      jest cos takiego jak charakter dziecka- mam blizniaczki i cos wiem o tymsmileto ze
      Iga sypia sama w pokoju od kiedy skonczyla rok, to na pewno nie moja
      zasluga...tak jak i to ze z Emilka pare godzin spimy razem(nad ranem)...takie
      po prostu sa!a uczenie dziecka usypiania metoda placzu/wrzasku, to jak dla mnie
      nieporozumienie...to sa male dzieci, ktore potrzebuja matki; tak
      uwazam...pozdrawiam!
      • martaglowacka Ja też się zgadzam... 08.06.07, 14:35

        Mam dwójkę dzieci synka (teraz 6 lat) i córcię - 2 lata. Synek od urodzenia
        spał we własnym pokoju, we własnym łóżeczku. Karmiłam odkładałam i spał. Jak
        był większy mówił "idę spać, dobranoc" i tyle go widzieli. Córcia odwrotnie,
        aby zasnąć musi mieć kogoś blisko i nie ma mowy o samodzielnym zaśnięciu. Ona
        nawet nie płacze, wstaje i wychodzi. Żeby zasnąc musi być ululana i pogłaskana,
        aczkolwiek ma to miejsce w łóżku, nigdy nie usypiałam na rękach. Różne
        charaktery różne spanie, jak u dorosłych, jedni lubią sami innym dobrze się
        przytulać.
        • lenka30a Re: Ja też się zgadzam... 08.06.07, 15:02
          a jak nauczyć samodzielnego zasypiania, gdy dziecko w wyniku intensywnego
          płaczu, wymiotuje?!?!?
          Nie wymiotuje specjalnie, wiem o tym na 100%
          po prostu tak się drze, że podrażnia sobie gardło i jesli jest najedzona na
          full to zawsze puści pawia...
          jak mam ją nauczyć samodzielnego zasypiania??
          • happiest1 Re: Ja też się zgadzam... 09.06.07, 05:40
            lenka - jak tak mozesz? Nie zal Ci corki?
            • aguskin Re: Ja też się zgadzam... 09.06.07, 08:04
              też się zgadzam, że dzieci są różne, a dom rodzinny, normalny to nie dom
              dziecka, że musi dziecko spać samo, bo opiekunki są konsekwentne i wytrzymają
              każdy płacz, starszy syn nie spał do 4 roku, choć od 2 latek miał swój pokój,
              budził się w nocy płakał, czasem tylko szlochał, biegałam 2 lata na każde
              kwęknięcie,( spał trzymając mnie za włosy, jak mu tylko się rączka
              przemieściła, przebudzał się), malutki usypia prawie sam w łóżeczku, tzn, ja
              muszę być obok, najczęściej kładę się na podłodze obok łóżeczka i ćwiczę, on
              nie zwraca na mnie uwagi, śpiewa sobie czasem popłakuje i zasypia, ale musze
              być,
              pewnie, że czasem mam nerwy i chciałbym mieć wolny wieczór ( starszy też czasem
              woła przytul się),
              ale patrząc na starszego ( 8 lat), wiem, że za kolejne 8 będę za tym tęskniła,

              moim zdaniem, dziecko musi czuć się bezpiecznie, żeby spac spokojnie,
              i dla jednego to będzie miś, inne musi mieć lampke, uchylone drzwi, inne mame w
              pokoju, a inne musi mieć ja jeszcze bliżej (noszenie, głaskanie, spanie razem),
              to tak jak z dorosłymi, jedna nie boi się sama zostac w dużym domu, przy lesie,
              inna boi się w domu na osiedlu, a sa i takie co boją się w mieszkaniu w bloku
              zostać same na noc i żadna konsekwencja tu nie pomoże, a u wrażliwszych osób
              moga zostac lęki na całe życie,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka