Próbowałam dziś mojego 14 miesięczniaka , nauczyć zasypiać samemu.Wiedziałam,
że będzie dziki ryk, założyłam, że dam mu czas do 22, potem ukołyszę jak
zwykle, przez wzgląd na sąsiadów.Skorzystałam z gazetowych porad, był miś,
przytulanie, pierś (niestety, bo też jeszcze mi wisi na cycku

(), no i
położenie do łóżeczka. Zanim położyłam , młody już stał i darł twarz w
niebogłosy, wyszłam , za minutę wróciłam, pogłaskałam, pocałowałam,
przytuliłam, ryk trwał nadal, i tak kilka razy co minutę, potem ca 3 minuty
potem co 5, potem dzwonek do domofonu. Patrzę kręcą się jacyś ludzie, ja
widzę ich oni mnie, dzwonią dalej, zapytałam przez okno czy kogoś szukają,
chłopak stwierdził, że może mnie nie było, bo dziecko wrzeszczy, kobieta w
średnim wieku, że strasznie płacze i próbuje dociekać co się w moim domu
dzieje, że tak to dziecko krzyczy. Cóż i tak nie jest źle, mogła to być
policja. A młody jak młody, tylko wzięłam go na ręce i główka mu opadła, choć
w tym mam nadzieję, że może nie będzie się tak często budził w nocy jak
zwykle. Niektóre z Was piszą, że nie śpią 9-10 mies. Pocieszę Was, ja nie
śpię od 3 lat, bo najpierw był starszy, potem ciąża i nie spałam zazwyczaj od
2-4.30, potem młodszy.Mam dwóch wyjców, ale mlodszy zdecydowanie przewyższa
głośnością starszego.

((