meme1
18.06.03, 17:19
mieszkam w duzym miescie i czasem zdaza mi si8e podroz autobusem lub
tramwajem.dzis zlapal nas deszcz wiec czekalismy na przystanku z synkiem(8
mies)aby wrocic szybciej do domku.stala tam rowniez kobieta z 3 dzieci.dwoje
mialo moze 3-4 lata a to male siedzialo w spacerowce moze mialo z rok.byly
takie troche brudne,mialy troszke smutne oczy ale nie o to chodzi...kiedy
przyszlo co do czego mnie pomogli ludzie z wozkiem,a ona sama sie bidula
trudzila.zostawilam swoje dzieciatko i razem z niz wnioslam wozek i dwojke
pozostalych dzieci.a reszta stala i patrzyla...moze ja mialam szczescie bo
mam firmowy drogi wozek,makijaz i piekne paznokcie????w czasie jazdy
najmlodszy plakal(to normalne dzieci placza)ale ludzie ogladali sie z takim
niesmakiem na tych swoich twarzach(pcha mi sie napisac mordy...)siedzialy 3
panie ,chyba nauczycielki bo kwiatki i prezenty bo to dzis chyba zakonczenie
roku.i zadna dupy nie ruszyla z miejsca zeby kobiecina sobie usiadla z tym
placzacym zasmarkanym dzieciakiem na reku...wiecie co...glupio mi bylo za
tych wszystkich ludzi ktorzy ja tak mierzyli..studiuje pedagogike za kilka
lat te brudne dzieci moga byc moimi podopiecznymi...co z tego ze to moze
jakas patologia...my tez jestesmy z nieciekawej rodziny..moj maz robil nam
straszne rzeczy,tyle tylko ze mam ladnego synka w eleganckich spodniach i
tipsy w czerwonym kolorze...skad sie biora takie uprzedzenia....chyba troche
haotycznie napisalam,ale wiecie o co chodzi prawda....?