Dodaj do ulubionych

Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;(

26.07.07, 10:06
Opuściła mnie wczoraj rano. NIe moge w to uwierzyć. Jeszcze dziś słyszę
tupanie jej pazurków, słyszę jak piszczy pod drzwiami żeby ją wpuścić.
Nie mogę sobie wybaczyc, że nie zrobiłam nic mimo iż myślałam że dzieje się
coś nie tak. Zrobiłam, ale za późno. O pare godzin za późno.
Nie mogę sobie wybaczyć że nie odczytałam jej sygnałów że cierpi - przecież
ja też tak cierpiałam kiedy rodziłam - tak jej mówiłam. Mówiłam że wytrzyma
bo jest dzielna. Nie wytrzymała.
Nie mogę sobie wybaczyć, że tak cierpiałacrying
Boże, jak mi żal. Nie mam już czym płakać, a ciągle płacze. Na sucho.
Obserwuj wątek
    • peresia Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:17
      Iwonag, bardzo Ci współczuję, przytulam Cię mocno.
      Mogę się tylko domyslać, co czujesz, bo tez mam czworonoga w domu - kotkę.
      Twoja Maleńka jest już w krainie wiecznych łowów, już nie cierpi.
      Jestem z Tobą...
      • twojasasiadka Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:18
        boże...tak to napisałaś,że myślałam,że chodzi o Twoje dziecko...
        • gotok3 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:20
          ja tez...
          • siasiunia1 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:20
            ja tez ......
            • denea Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:22
              ja też...
              Przykro mi bardzo i wiem co czujesz bom sama psiara ale trochę dziwnie mi się
              zrobiło...
            • paliwodaj Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:38
              ja tez myslam ze chodzi o dziecko, ale te pazurki o drzwi mnie wprawily w
              oslupienie.
              Wspolczuje, ale dobrze ze to nie dziecko....
        • agata00123 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:24
          szczerze ci wspolczuje, wiem co to znaczy stacic psa. pisze "psa" bo nasz to nie byl piesek tylko wlasnie duzy dostojny piessmile sami musielismy podjac decyzje o tym zeby juz nie cierpial, oj ciezko bylo, bardzo. z jednej strony czlowiek chce dalej miec to zwierze- przyjaciela przy sobie ale z drugiej wie ze on sie meczy strasznie. sad
    • sonix73 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:20
      też myślałam, że straciłaś dziecko..... i poczułam niesmak kiedy zrozumiałam...
      • gryzelda71 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:27
        Współczuje bardzo straty...

        A skąd u ciebie sonix73 niesmak?
      • gorzkasweetie Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:40
        Bardzo współczuję.
        A skąd niesmak u sonix73? Ja śledziłam watek poprzedni, otwierając ten
        wiedziałam o kogo i co chodzi.
        A nawet jakbym nie wiedziała, to niesmaku nie czułabym, bo wiem jak sie cierpi
        po stracie ukochanego zwierzaka. Bardzo cierpiałam po śmierci kota, który był
        moim domownikiem przez 15 lat. Odczułam to tak samo jak śmierć bliskiego
        przyjaciela. Długo by to pewnie tłumaczyć, jezeli się tego typu uczuć nie
        rozumie, nie ma szans, choćbysmy tu wszytskie bez końca rozważały...
    • dirgone Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:23
      Bardzo ci współczuję. Od wczoraj czekałam na wieści, miałam nadzieję, że jednak
      będzie dobrze... Nie wiem, co napisać, więc na tym kończę.
    • ania.silenter bardzo mi przykro:((( n/t 26.07.07, 10:24

    • morgen_stern Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 10:38
      Taak, jasne, straciłaby dziecko i od razu zasiadłaby do forum, żeby sie
      podzielić ta smutną wiadomością :{
      Juz tak się strasznie nie zniesmaczajcie.
      Bardzo Ci współczuję. Tez niedawno straciłam psa, tez sukę i też rozpaczałam tu
      na forum. Również mam wyrzuty sumienia, że może dałoby się ją uratować. Swoje
      musisz wypłakać, wiem, co mówię. My z mężem płakaliśmy po niej w głos jak
      dzieci.
      Za jakiś czas spróbujcie wziąć następnego pieska, wiadomo, że nie zastąpi
      tamtej, ale będzie wam na pewno brakowało zwierzaka do kochania - nam brakuje
      sad(((
      • anita334 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 14:15
        Morgen_stern , prawda jest taka,ze tytuł jest mocny.Rzeczywiscie masz racje,ale
        takie przemyslenia dochodza do człeka dopiero po chwili...Autorce współczuje,
        ja do dzis mam koszmary po nocach po smierci mojej ukochanej Kajuni {alaskan -
        malamut}
    • kosheen4 tak mi przykro 26.07.07, 11:36
      trzymajcie się tam ciepło
    • joanna35 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 12:37

      Sąd Ostateczny

      Święty Piotr u nieba wrót
      Stoi trzymając listę cnót.
      A wszystkie dusze w milczeniu
      Przypatrują się jego skinieniu.
      "Ten wejdzie pierwszy, kto
      Był lekiem na całe zło;
      Kto do końca wierny był,
      Kochał i służył ze wszystkich sił,
      Brzydził się złością,
      Dzielił radością,
      Na dobre i na złe.
      Kto jednego tylko chce:
      Kochać wiecznie jak szalony".
      Piotrowa dłoń otwiera drzwi -
      Lśnią oczy, merdają ogony -
      Pierwsze do raju wchodzą psy.

      Bardzo, bardzo Ci współczjęsad.
      • ibulka Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 29.07.07, 12:49
        joanna35 napisała:

        >
        > Sąd Ostateczny
        >
        > Święty Piotr u nieba wrót
        > Stoi trzymając listę cnót.
        > A wszystkie dusze w milczeniu
        > Przypatrują się jego skinieniu.
        > "Ten wejdzie pierwszy, kto
        > Był lekiem na całe zło;
        > Kto do końca wierny był,
        > Kochał i służył ze wszystkich sił,
        > Brzydził się złością,
        > Dzielił radością,
        > Na dobre i na złe.
        > Kto jednego tylko chce:
        > Kochać wiecznie jak szalony".
        > Piotrowa dłoń otwiera drzwi -
        > Lśnią oczy, merdają ogony -
        > Pierwsze do raju wchodzą psy.
        >
        > Bardzo, bardzo Ci współczjęsad.


        za cudowny wierszyk - dziękuję.
        aż łezka poleciała. nasz Jamnik co prawda ma się świetnie, ale Pudel Znajomej
        jest chory i obawiam się, że źle się to skończy... sad


        Iwonka - przytulam kiss
    • bri Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 12:42
      Współczuję utraty pieska ale i tak odetchnęłam z ulgą, bo w pierwszym momencie
      myślałam, że chodzi o dziecko.
    • lila1974 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 12:44
      Iwoniu, tak mi szkoda i suni, i Ciebie sad
    • asiam10 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 12:52
      Bardzo Ci wspolczuje.
      I dobrze wiem, co czujesz. Stracilam swoja sunie w identyczny sposob, dokladnie
      w pierwszy dzien Bozego Narodzenia. Cesarke miala robiona w wigilie w nocy. Tez
      zaklinowal sie szczeniak- byl zbyt duzy, bu urodzila sama. Ja tez czulam, ze
      cos jest nie tak, zwlaszcza, ze to byl jej drugi porod. Od rana 24 grudnia
      jezdzilam po lekarzach. W linice SGGW zrobili jej nawet usg i stwierdzili, ze
      wszystko jest ok. Zabralam ja do domu, zaczela rodzic. Ok?- to czekam, w koncu
      tak mowili lekarze. Mylili sie...
      To bylo jakies 8-9 lat temu. Niestety, do dzis boli. I do dzis czuje, ze moglam
      zrobic cos jeszcze.
    • mamaigiiemilki Re: :( 26.07.07, 13:57
      wspolczuje, bardzo mi przykrosad
    • marychna31 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 15:01
      Iwoniag, śledzę Twoje wątki od jakiegoś czasu i już dawno chciałam do Ciebie
      napisac tylko wciąż czasu było za mało....

      Bardzo mi przykro, ze Twój piesek odszedł....dobrze, ze był otoczony opieką, ze
      byłas przy nim...teraz już nie cierpi, jest po drugiej stronie tęczy...
      To link dla tych, którzy stracili przyjaciela, ostrzegam, ze smutny ale pomaga
      w żałobie po stracie czworonożnego przyjaciela:
      www.indigo.org/rainbowbridge_ver2.html
      Tu też mozesz go sunię pożegnać:
      www.dognet.pl/ogrod/

      Bardzo m przykro, ze stało się tak, jak się stało.

      Myślę, ze to doświadczenie choć bolesne wiele Cię nauczyło. Pisze o tym bo ja
      też w swoich kontakatach ze zwierzakami wiele sie nauczyłam. Kiedyś
      kastrację/sterylizacje pojmowałam jako ich krzywde i wygodnictwo właściciela
      teraz wiem, ze to koniecznośc dla naszych braci mniejszych.

      Mam nadzieję, ze jeszcze przytulisz kiedyś do serca jakiegoś stworasmile)
      A tak w ogóle to serdecznie zapraszam na forum Nasze Zwierzęta
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24438Pozdrawiam!
    • hexella Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 17:46
      miałam nadzieję, że jej się udasad
      bardzo mi przykro...
    • kawka74 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 18:09
      bardzo mi przykro sad
      • annakate Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 19:26
        Smutno mi razem z Tobą. Nie wstydź się łez, to żaden wstyd płakac po stracie
        przyjaciela.
        sad
        • andaba Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 19:30

          Przykro mi. Miałam nadzieję, że przeżyje.
    • nenia1 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:05
      Czytałam wczoraj twój wątek...
      miałam nadzieję, że pojawią się optymistyczne wieści...

      Bardzo ci współczuję, ale nie obwiniaj siebie,
      dużo zrobiłaś aby uratować swojego pieska, czasami
      jednak się nie udaje.
      • iskierka40 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:11
        współczuje, znam ten ból doskonalesad((
        • mapi9 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:16
          bardzo mi przykro.Właśnie spojrzałam na moje" futro" i się poryczałam.Nie
          wyobrażam sobie żebym ją straciła tfu tfu
      • iwonag25 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:20
        Właśnie nie zrobiłam nic. Nie spanie 3 nocy z rzędu i siedzenie przy niej to
        nie jest wszystko.
        Dwa tygodnie temu nawet nie wiedziałam ze jest w ciąży. Pojechałam do
        weterynarza i usłyszałam: ropomacicze albo wątroba. Zamarłam. Ale zbadał ją i
        zrobił usg. Usłyszałam tylko: i mamy chorobę, tu jeden szczeniaczek, tu drugi.
        Jest w ciąży. Dziękuję, 40złotych.
        Gdybym już wtedy zareagowała, gdybym kazała ją dobrze zbadać. Już wtedy
        wymiotowała, czyli był niebezpieczny ucisk na wątrobę. Gdyby wtedy zrobił
        cięcie, ona by żyła. Ale gdy usłyszałam że jest w ciąży, że nie jest chora, w
        tej euforii nawet nie pomyślałam że może być coś nie tak, żeby poprosić go o
        dalsze badania.
        Gdybym w dniu porodu nie zareagowała, gdy lekarz powiedział że sunia ma jeszcze
        pare dni do porodu i on nie może zbyt szybko zrobić cięcia bo szczeniaki by nie
        przeżyły, ona by żyła.
        Gdybym wcześniej dotknęła tego szczeniaka, którego rodziła 4 godziny (okazało
        się że to był czarny pęcherz płodowy, ale w półświetle po prostu tego nie
        zauważyłam), ona by żyła.
        Gdybym nie zaufała draniowi - ona by żyła.
        Gdybym nie dopuściła do tej ciąży - ona by żyła
        Gdybym zrobiła to wszystko co napisałam powyżej, wtedy zrobiłabym wszystko.
        Mam żal do siebie, bo mogłam zrobić wiele, ale tego nie zrobiłam. Co z tego, że
        wiele się przez to nauczyłam. Nie zwróci mi to mojego skarba. A bez niej bardzo
        ciężko mi żyć.
        • iziak80 Iwona 26.07.07, 20:24
          nie jestes wetem. Nie jesteś wszystko-wiedząca.Chciałaś dobrze...
          Bardzo Ci współczuję. Jako włascicielka małej suni, mieszanki yorka i jamnika,
          nawet nie chcę sobie wyobrażac, co przeżywasz...
          Trzymaj się jakoś...
        • mapi9 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:13
          równie dobrze możesz mówić że gdybyś się nie urodziła to ona by zyła.Rozumiem
          Twój ból,ale nic już Ci suni nie zwróci.Nie zadręczaj się.Następnym razem jeśli
          zdecydujesz się na zwierzaczka będziesz bardziej zapobiegliwa.A tych
          weterynarzy,byle odklepać i dowidzenia.Gó.. wiedzą.Ja bym mu wpier....Kiedy
          sterylizowaliśmy naszą suczkę ryczałam jak bóbr,nie wyobrażam sobie czegoś
          gorszego.Pozdrawiam
        • olifanka Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 23:24
          Placze razem z Toba, strasznie mi przykro, nie wyobrazam sobie straty mojej
          psinki.
    • kaktus22 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:28
      Boże kobieto napisałaś tak jaby Ci dziecko umarło!
      Rozumiem żal i smutek, ale są większe tragedie na świecie.
      • joanna35 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:35
        kaktus22 napisała:

        > Boże kobieto napisałaś tak jaby Ci dziecko umarło!
        > Rozumiem żal i smutek, ale są większe tragedie na świecie


        Naprawdę????Jessssuuu, a my tępe , za to przepełnione współczuciem dla autorki
        wątku tego nie zauważyłyśmy;-/ Podejrzewam, że dla tych większych tragedii też
        mamy więcej serca i zrozumienia niż wszystkie "zniesmaczone" tym wątkiem.
      • hexella Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:39
        każdy przeżywa na własną miarę.
        Jeśli nie rozumiesz jej smutku, to znaczy, że nie masz tego co ona poziomu
        wrażliwości.
        W takim wypadku lepiej powstrzymać się od komentarza, niż wyjść na gbura...
        • vibe-b Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:48
          hexella napisała:

          > każdy przeżywa na własną miarę.
          > Jeśli nie rozumiesz jej smutku, to znaczy, że nie masz tego co ona poziomu
          > wrażliwości.
          > W takim wypadku lepiej powstrzymać się od komentarza, niż wyjść na gbura...



          Tu chyba nie chodzi o brak checi zrozumienia tylko o niefortunny sposob
          sformulowania, tak tytulu jak i samej tresci. Przy sprawach takiej kategorii
          trzeba jednak dokladac staran o precyzyjnosc. Dla osob wtajemniczonych w
          historie autorki watki tenze jej post jest dosyc czytelny. Dla kogos nie
          obeznanego z tematem, kto widzi tytul watku sprawa ma sie tak: najpierw serce
          mu zamiera z przerazenia, sadzac ze chodzi o dziecko, a potem, ochlonawszy,
          pojawia sie - jak to nazwac- ulga przemieszana z...no wlasnie...pewnym
          rozgniewaniem, ze ktos nas na zawal serca niemal narazil sad
          • joanna35 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:56
            vibe-b napisała:

            >
            >
            >
            > Tu chyba nie chodzi o brak checi zrozumienia tylko o niefortunny sposob
            > sformulowania, tak tytulu jak i samej tresci. Przy sprawach takiej kategorii
            > trzeba jednak dokladac staran o precyzyjnosc. Dla osob wtajemniczonych w
            > historie autorki watki tenze jej post jest dosyc czytelny. Dla kogos nie
            > obeznanego z tematem, kto widzi tytul watku sprawa ma sie tak: najpierw serce
            > mu zamiera z przerazenia, sadzac ze chodzi o dziecko, a potem, ochlonawszy,
            > pojawia sie - jak to nazwac- ulga przemieszana z...no wlasnie...pewnym
            > rozgniewaniem, ze ktos nas na zawal serca niemal narazil sad


            A to wina autorki wątku, że forumki są ślepe , nie widzą w zakończeniu tematu
            mrugnięcia, a treść wątku znały zanim go otwarły?
            • vibe-b Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:07
              > A to wina autorki wątku, że forumki są ślepe , nie widzą w zakończeniu tematu
              > mrugnięcia, a treść wątku znały zanim go otwarły?


              A Ty Joanno, ja Cie cos znienacka wystraszy, to co, tez tak na chlodno, jak
              powyzej, analizujesz to co Cie wystraszylo? A potem ewentualnie
              konstatujesz : "o tak, to rzeczywiscie bylo straszne, wiec pozwalam mojemu
              sercu na szybsze bicie ze strachu? Tak?
              • joanna35 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:25
                Vibe droga, ja przede wszystkim nie układam odpowiedzi zanim otworzę wątek i
                dowiem się o co chodzismilew ten sposób sama oszczędzam sobie tego
                rodzaju "szoku". Niemniej gdybym czuła się przestraszona tym nagłówkiem to po
                przeczytaniu, że chodzi o psa co najwyżej pomyślałabym sobie " głupia baba, o
                psie pisze jak o dziecku", ale na pewno bym jej tego nie uświadamiała, biorąc
                pod uwagę, jakie znaczenie ma dla niej powyższa strata. Trochę empatii jeszcze
                nikomu nie zaszkodziłosmile Oczywiście pomyślałabym tak sobie gdybym nie znała z
                autopsji uczuć autorki wątku i nie traktowała moich psów jak członków rodziny.
                Czy to, że się czegoś nie zna, nie doświadczyło i nie doświadcza, a tym samym
                nie rozumie tłumaczy to pozbawione wrażliwości na uczucia innych zdziwienie,
                zaskoczenie?
                • vibe-b Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:30
                  joanna35 napisała:

                  > Vibe droga, ja przede wszystkim nie układam odpowiedzi zanim otworzę wątek i
                  > dowiem się o co chodzismilew ten sposób sama oszczędzam sobie tego
                  > rodzaju "szoku". Niemniej gdybym czuła się przestraszona tym nagłówkiem to po
                  > przeczytaniu, że chodzi o psa co najwyżej pomyślałabym sobie " głupia baba, o
                  > psie pisze jak o dziecku", ale na pewno bym jej tego nie uświadamiała, biorąc
                  > pod uwagę, jakie znaczenie ma dla niej powyższa strata. Trochę empatii
                  jeszcze
                  > nikomu nie zaszkodziłosmile Oczywiście pomyślałabym tak sobie gdybym nie znała
                  z
                  > autopsji uczuć autorki wątku i nie traktowała moich psów jak członków
                  rodziny.
                  > Czy to, że się czegoś nie zna, nie doświadczyło i nie doświadcza, a tym samym
                  > nie rozumie tłumaczy to pozbawione wrażliwości na uczucia innych zdziwienie,
                  > zaskoczenie?



                  Ja to rozumiem, naprawde. A teraz Ty sprobuj tez sie wykazac empatia i
                  zrozumiec, ze dla kogos ten tytul mogl byc szokiem.
                  • joanna35 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:39
                    No więc właśnie nie rozumiem - tzn. rozumiem, bo sama mam dzieci i nigdy
                    obojętnie nie przejdę nad informacją o śmierci dziecka, że w podobnych
                    sytuacjach będę utożsamiać się bólem i cierpieniem każdej matki, która owej
                    straty doświadczyła. Niemniej nie potrafię zrozumieć tego lekceważacego "ty
                    piszesz o psie?" Współczucie, a przede wszystkim szacunek dla cudzych uczuć się
                    ma, albo nie - bez względu na ich przyczynę.
          • mapi9 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:19
            nie czytałam poprzednich postów,a już przy trzecim zdaniu wiedziałam że nie o
            dziecko chodzi.Nawet jak czytałaś o stukających pazórkach to nadal myślałaś ze
            to dziecko?
            > ..
            >
            >
            >
            > Tu chyba nie chodzi o brak checi zrozumienia tylko o niefortunny sposob
            > sformulowania, tak tytulu jak i samej tresci. Przy sprawach takiej kategorii
            > trzeba jednak dokladac staran o precyzyjnosc. Dla osob wtajemniczonych w
            > historie autorki watki tenze jej post jest dosyc czytelny. Dla kogos nie
            > obeznanego z tematem, kto widzi tytul watku sprawa ma sie tak: najpierw serce
            > mu zamiera z przerazenia, sadzac ze chodzi o dziecko, a potem, ochlonawszy,
            > pojawia sie - jak to nazwac- ulga przemieszana z...no wlasnie...pewnym
            > rozgniewaniem, ze ktos nas na zawal serca niemal narazil sad
            >
            >
            • vibe-b Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:23
              mapi9 napisała:

              > nie czytałam poprzednich postów,a już przy trzecim zdaniu wiedziałam że nie o
              > dziecko chodzi.Nawet jak czytałaś o stukających pazórkach to nadal myślałaś
              ze
              > to dziecko?



              Zanim doszlam do pazurkow, przezylam kilka sekund autentycznego przerazenia.
          • hexella Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:20
            tak sobie myślę, że gdybym nawet poznała temat w taki sposób, jak to
            przedstawiłaś, to nie napisałabym takiego postu jak Kaktus.

            Może dlatego, że dla mnie śmierć psa- kumpla- przyjaciela jest dramatem.
            Więc chyba jednak kwestia wrażliwości.
      • agnieszkas72 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:40
        Iwona,przykro mi bardzo,że suczka nie przeżyła.Sama wiem,jak smutno jest w domu
        po utracie psa.
      • mapi9 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:16
        kaktus22 napisała:

        > Boże kobieto napisałaś tak jaby Ci dziecko umarło!
        > Rozumiem żal i smutek, ale są większe tragedie na świecie.

        teraz najwiekszą tragedią jest dla niej smierć suczki.Jeśli masz to za nic to
        po co komentujesz?
      • kawka74 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:53
        > Rozumiem żal i smutek, ale są większe tragedie na świecie.

        na przykład ludzka głupota i brak elementarnej empatii
      • kosheen4 [...] 26.07.07, 21:56
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • oxygen100 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 20:46
      bardzo bardzo Ci wspolczuje.
      Sama wychowalam od noworodka porzucona dwudniowa kotke, pamietam jaki to byl
      stres i walka o kazdy dzien zycia. Moja kota zyje zyje choc jest u mojej
      siostry bo zdechlabym na astme gdybym ja zatrzymala.
      Biedna sunia...
      • marysiajl Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:17
        niewiele mogę powiedzieć,ale bardzo mi przykro,wiem co znaczy stracić ukochane
        stworzenie,czas leczy rany.Może spróbujesz pokochać, a przy okazji pomóc
        jakiejś biednej psinie,która potrzebuje domu.Pozdrawiam i życzę siły
    • sylwia06_73 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:42
      Bardzo ci wspolczuje.Co prawda nie mam suni tylko psa.Dreszcze mnie przechodza
      na mysl o jego stracie.Zwlaszcza,ze juz jest stary ma 12 lat.Jeszcze biega,
      jescze widzi i slyszy ale jest juz coraz mniej sprawny i nie nadaje sie juz na
      dlugie spacery.Na te spacery musze chodzic tylko w towarzystwie znajomych i ich
      psow.Moj polata kolo bloku i zaprowadzam go do domu bo go to juz meczy
      • mijaczek Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 21:52
        bardzo ci wspolczuje...
        smierc psa to jak smierc czlonka rodziny...dla niektorych ludzi zwierzeta sa jak
        dzieci, rodzenstwo, najlepszy przyjaciel... jesli masz wyrzuty sumienia i
        placzesz to znaczy, ze serce masz we wlasciwym miejscu...
        dla tych, dla ktorych nie jest to tragedia - zycze wam, abyscie nigdy w zyciu na
        wlasne oczy nie widzieli niczyjego cierpienia i nie czuli bezsilnosci, niech was
        los oszczedzi.
      • asinek68 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 22:03
        Śledziłam Waszą historię, miałam nadzieję, że sunia wyjdzie z tego sad
        Bardzo, bardzo Wam współczuję sad((
        Sama mam kocurka 6-latka, ściska mnie w gardle na samą myśl, że kiedyś
        odejdzie.
        Jak trochę ból przycichnie weźcie pieska i najlepiej ze schroniska. Podarujcie
        serce i dom jakiejś bidzie. Wiadomo, że nie zastąpi Waszej suni ale może znowu
        wniesie do domu radość.
        A zniesmaczonymi się nie przejmuj. Niestety dużo jest ludzi z podejściem "to
        tylko pies/kot".
    • abi3 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 22:12
      Jezuśku, pomyślałam w pierwszym momencie,że straciłaś córeczkę!
      Ale z powodu śmierci suczki, bardzo mi przykro.
    • moninia2000 Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 23:01
      Kochana, wspolczuje bardzo. Nie obwiniaj siebie, jak ktos slusznie przyznal:
      nie jestes weterynarzem.
      Trzymaj sie...jej juz dobrze...
      • verdana Re: Moja maleńka nie wygrała walki o życie;(;(;( 26.07.07, 23:42
        Bardzo Ci współczuję. Mnie, po śmierci mojej suki bardzo pomogł nowy szczeniak,
        chociaż nie kazdy chce nowego psa po smierci pierwszego.
        Pies moich rodziców odszedł w marcu, a mama jeszcze płacze, ojciec chyba tez,
        ale się nie przyznaje. na jego biurku lezy caly czas obroża.
        • iwonag25 Verdana 26.07.07, 23:49
          Nie moge spac wiec znowu wlaczylam internet.
          Wiesz co, wszyscy mi mówia to samo - żeby wziąźć sobie drugiego pieska. Że to
          spowoduje że już nie będę smutna. Będę pamiętała o moim skarbie, ale smutek
          przejdzie.
          Ale ja jakoś sobie nie wyobrażam pokochac teraz innego psiaka. Ale cierpieć w
          nieskończoność też sobie nie wyobrażam, bo z dnia na dzień czuję się coraz
          słabsza. A mam małe dziecko.
          • joanna35 Re: Verdana 26.07.07, 23:55
            Iwona daj sobie czas. Kiedy odeszła moja sunia miałam na tymczasie inna i ona
            awansem została, a potem sobie plułam w brodę, że się pośpieszyłam. Był taki
            okres kiedy nie mogłam patrzec na tę sunie, drazniła mnie sama jej obecność,
            tak jakby przeszkadzała mi we własciwym opłakaniu straty Tiny. Teraz jest naszą
            kochaną blondynką(jest czarno- podpalana) i nie wyobrażamy sobie życia bez
            niejsmile
          • verdana Re: Verdana 27.07.07, 10:09
            Kazdy inaczej reaguje - musisz sama ocenić. Mnie szczeniak bardzo pomógł,
            trudno się mrtwić patrzac na nieporadnego szczeniaczka....
            No i szczeniak był daleko spokrewniony z moja suczką.
    • mamunia84 Popłakałam się jak czytałam twój wątek ;( 27.07.07, 00:00
      Współczuję ci bardzo mocno z powodu utraty zwierzaka, to pzrecież najlepszy
      przyjaciel człowieka smile jak czytałam twój post to łzy mi pozciekły po policzku
      bo byłam przekonana ze chodzi o twoje dziecko, na szczescie nie o dziecko.
      Dobrze ze przeczytalam odpowiedzi do twojego postu. Pozdrawiam sad przyjmij
      kondolencje sad TRZYMAJ SIĘ IWONO !!!
      • renia1807 Re: Popłakałam się jak czytałam twój wątek ;( 27.07.07, 00:03
        powinnaś postarac sie o nowego pieska
        wiadomo, że nie zastąpi ci on twojej suczki, ale napewno wniesie trochę radości
        do twojego domu
        • ankab29 O rany, a ja też myślałam, że chodzi o dziecko... 27.07.07, 00:15
          i nawet fragment o drapaniu pazurkami o drzwi mnie nie oświecił, bo mój synek
          lubi właśnie tak robić...smileJa straciłam w ciągu tygodnia 2 moje ukochane
          sierściuchy. Jednego psa otruł sąsiad(formalnie niestety mu tego nie udowodnię,
          zdychał na oczach mojego taty o 2 nad ranem) a drugi uciekł go szukać i zginął
          potrącony przez samochód. Współczuję Ci bo wiem, co czujesz. Mój synek chodzi
          po ogrodzie i szuka piesów więc mu opowiadam, że są w psim niebie.Twoja sunia
          już przynajmniej nie cierpi.
          • iwonag25 przepraszam ze tak to odbieracie 27.07.07, 00:40
            nie chcialam zrobic zmylki ale napisałam to co czuję.
            Gdybyscie popytaly sie ludzi którzy mnie znają, każdy powiedziałby że moja
            sunia była dla mnie jak dziecko. Bo tak było. I nikt nie zrozumie mojej straty
            kto nie traktuje swojego zwierzaka jak jedną z najbliższych osób.
            Dziękuję Wam za pocieszenie. Ból nie jest mniejszy, ale takie podzielenie się
            smutkiem naprawdę pomaga.
            Nie mogę usnąć - boję się. Boję się zamknąć oczy. Nienormalne? Trudno - jestem
            nienormalna. Uczuć nie oszukam.
            • be_em Re: przepraszam ze tak to odbieracie 27.07.07, 09:56
              iwonko, bardzo, bardzo Ci współczuję....
              • olvi Re: przepraszam ze tak to odbieracie 27.07.07, 10:07
                Przykro mi strasznie sad Mocno przytulam sad
    • iwonag25 Jestem gotowa 27.07.07, 22:19
      Jestem gotowa na nowego psiaka. Strasznie dużo myślałam. Jest mi tak ku..wsko
      smutno, ale ten brak ukochanej psinki jest nie do zniesienia. Cały czas słyszę
      moją sunię, jak biega po mieszkaniu, słyszę jak szczeka. Co chwilę zrywam się i
      patrze, czy w misce ma wodę, czy chce na dwór. Brakuje mi spacerów z nią. Nie
      chce żeby to były tylko "zwidy". Chce ją mieć rzeczywiście. Znalazłam
      ogłoszenie. Sunia identyczna jak moja maleńka. Patrzała na mnie z tego
      ogłoszenia. 400 km od mojego domu, ale to jest ona. Jej drugie wcielenie.
      Będzie miała tak samo na imię. Nie przeszło by mi przez usta inne.
      Mój mąż twierdzi że za szybko. Żebym się czymś zajęła (np. zaległą praca
      magisterską). Ale jak mam się zająć skoro ja cały czas myślę tylko o jednym. I
      czuję, ze z dnia na dzień coraz bardziej się pogrążamsad
      • agnieszkas72 Re: Jestem gotowa 27.07.07, 22:53
        Wiesz,rozumiem żal po utracie zwierzęcia i poczucie "pustego" domu.Nie rozumiem
        szybkiego zastępowania zmarłego zwierzęcia nowym i identycznym,nadawania mu
        takiego samego imienia.Twój mąż ma rację.Zajmij się czyms innym,masz przeciez
        małe dziecko-byc może za jakis czas lepiej będzie wspólnie poszukac zwierzaka,a
        moze jakis zjawi się w Waszym domu,bo będzie Was potrzebował...Jak chcesz
        dziecko nauczyc godzenia się ze stratą,szacunku do domowego zwierzaka,jesli dwa
        dni po smierci szukasz duplikatu?Twój pies umarł i nie ma żadnego nowego
        wcielenia a desperackie jego szukanie według mnie niczym dobrym sie nie
        skonczy.Naprawdę potrzeba posiadania psa nie powinna byc teraz trescią Twojego
        życia.
        • elf1977 Re: Jestem gotowa 30.07.07, 21:01
          Zgadzam się z agnieszkas72. Rozumiem ból, rozumiem pragnienie zapełnienia
          pustki, ale chyba nie tak szybko. Troche drazni mnie traktowanie psa na równi z
          dzieckiem. Kocham psy, niestety, straciłam wszystkie, śmierć ostatniego bardzo
          przezyłam, ale przezyłam też śmierć najdrozszego czlowieka i wiem, że nie ma
          porównania między jednym a drugim.
          Zgadzam się również z forumowiczkami, które odebrały tytuł wątku jako
          sygnalizujący śmierć dziecka. Tytuł sugerujący najgorsze, a później mowa o
          psie...dość porażające. I nie jest to kwestia braku wrażliwości czy
          zrozumienia, wiem, jak można związać się ze zwierzęciem, ale widzę ogromną
          przepaść między człowiekiem i jego śmiercią a utratą psa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka