magdalenkaaa78
16.08.07, 23:23
Mój Kuba ma autyzm. Z braku możliwości jedyną dodatkową terapię
oprócz przedszkola "zapewnia" mu Poradnia Psychologiczno-
pedagogiczna. Poradnia nawet napisała do pismo do innej instytucji,
w ktorej dodatkowo starała się o pomoc, że zapewnia każdemu dziecku
taką ilość terapii, jaka jest wymagana. Pomocy z innej placówki
dzięki temu pismeku nie dostałam, bo skoro już moje dziecko ma
zapewnioną maksymalną pomoc...
Na jutro Kuba był zapisany do logopedy. poradnia szczyci się tym, że
jest jednostką nieferyjną, ale to tylko szumna deklaracja, odpadła
połowa zajęć. I dziś dzwoni do mnie ta logopeda i mowi, że
jutrzejszych zajęc nie będzie. Bo Kuba jest zapisany na 14 a
poradnia pracuje do 14. Mówię jej, ze to nie w porządku, jak
zapisywałam dziecko to nie ja podałam taką godzinę, mao tego,
ponieważ okazało się, że na poprzednią wizytę , mimo iż dziecko
zapisywałam, informacja utknęła w sekretariacie, więc jeszcze trzy
tygodnie temu , przed wyjazdem na wczasu upewniałam się osobiście w
sekretariacie co do następnych wizyt. Jutro wypada terapia tylko
Kuby, bo jest na 14. Wszystkie inne dzieci zapisane wcześniej będą
normalnie przyjęte. Tak mało mamy tej terapii a jeszcze zabiera nam
się i te... I to nie pierwszy raz babka odwołuje zajęcia bo poradni
coś "wypala" oczywiście nie ma terminu dodatkowego, tylko idziemy w
ramach kolejnej wyzyty, wczesniej umówionej. Bierze mnie ch...ra i
mam ochotę jutro zadzwonić do sekretariatu i nawymyślać babie, co
Kubę zapisywała. Trzy razy uzgadniałam terminy wakacyjne. Trzy razy
byłam zapewniana, że są zapisane, zresztą mam je podane na piśmie. A
potem dostanę kolejne pismo w ktorym poradnia się pochwali, że daje
dziecku maksymalną ( czyli godzinę tygodniowo, heheheh w okresie
szkolnym ) liczbe godzin terapii...