Zakladam ten watek zeby troche sie pozalic... Czy ktoras z mam jest
w podobnej sytuacji jak ja, tzn. wychowuje swoja pocieche w
wynajmowanym mieszkaniu, a dokladnie kawalerce? Jak sobie radzicie z
organizacja zycia an tak malej przestrzeni, biorac pod uwage ilosc
gadzetow dzieciowych i to, ze ciezko, zwlaszcza na poczatku utrzymac
idealna czystosc i porzadek? No i przede wszystkim jak radzicie
sobie ze swiadomoscia ze mieszkacie juz z rodzina w nieswoim domu, i
jakie macie perspewktywy na wlasne cztery katy?
Mnie ten caly temat strasznie doluje, kawalerke wynajmujemy z mezem
od 3 lat, jest to 29m. Dla naszej dwojki wystarczalo, zwlaszcza ze
jestem pedantka i zawsze udawalo mi sie wszystko utrzymac w
nalezytym porzadku i na miejscu. Niesttey, odkad pojawila sie nasza
coreczka, nie radze sobie z tym juz tak dobrze, jest po prostu za
ciasno, ciagle gdzies cos lezy na wierzchu, bo po wstawieniu
lozeczka i komody na dzieciece rzeczy, i jeszcze trzymaniu wozka w
pokoju robi sie po prostu graciarnia.. Chcemy, wlasciwie musimy
wynajac wieksze, 2 pokojowe mieszkanie, ale chcielismy to troche
odwlec ze wzgledu na koszty. Postanowilam wczesniej zbadac rynek, i
okazuje sie, ze wynajecie mieszkania gdy ma sie melutkei dzieco nie
jest takie latwe. Dzwonilam juz w kilka miejsc, i chyba na 10 ofert
tylko jeden wlasciciel dopuszczal mozliwosc wnajecia mieszkania
malzenstwu z dzieckiem.
Najbardziej jednak w tym wszystkim doluje mnie fakt, ze jestesmy
skazani na wynajmoanie pewnie jeszcze przez pare lat co najmniej, a
co potem??? Jestesmy z Warszawy, tu pracujemy, i tu kupienie 2
pokoi, i to w kiepskim raczej stanie, do remontu to wydatek co
najmniej rzedu 300 tysiecy zlotych i rata rzedu 1800-1200 zl. A my
mamy zdolnosc kredytowa jedynie na kawalerke, w ktorej jak wlasnei
sie przekonujemy, zycie z dzieckiem to wyzwanie. Poza tym nadal
wynajmowanie mieszkania, nawet 2 pokoi jest kilkaset zlotych tansze
niz splacanie kredytu za takie samo powierzchniowo mieszkanie. Tylko
ze w dluzszej perspektywie jest to sredenio przyszlosciowe -
czlowiek i tak placi,moze mniej, ale i tak nie ma nic swojego
Przeraza mnie to, ze lata leca, mamy juz dziecko, staramy sie jak
mozemy jesli chodzi o prace, nie zarabiamy znowu az tak malo, a i
tak ceny mieszkan sa tak horrendalne, ze nie mamy szans na wlasne
przyzwoite mieszkanie

((
Jak jest u Was?