Dodaj do ulubionych

i po co mi było to przedszkole? :)

03.10.07, 17:33
nie no naprawdę... od 3 dnia pobytu młody kaszle, charczy, cieknie z
nosa...od ponad 4 tygodni jesteśmy na syropkach i tabletkach...to
kaszelek mija w dzień a pojawia się w nocy - zmiana syropku, to
znika w nocy pojawia się w dzień - zmiana syropku, dostaję powoli
obłędu. na dodatek codziennie przyłazi w poplamionej ufajdanej
bluzcesmile a to od zupki, a to od sosu a to od kuźwa nie wiem czegowink)
do tego spodnie od trawywink dzikus?! a w przedszkolu wymagają spodni
na gumce więc wszystkie dżinsy i sztruksy na pasek gniją w
szufladziesmile nie zdążę zarobić na kolejne syropki i kolejne łachy,
bo plamek nie daje sprać nawet Vanisch czy jak mu tamsmile Ten wiecie o
różowej silewink)
Czy tylko ja mam takie rozkaszlane i ufajdane po przedszkolu dziecię?
smile))
Obserwuj wątek
    • moninia2000 Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 17:36
      Hahahaha, no widzisz, kochana.-)
      Tak to jest, co? Ale pocieszaj sie tm, ze nabiera odpornosci, ze te
      infekcje wszelakie na przyszlosc dadza mu sile.-)i odpornosc!
      A co!
      A jaki on pewnie szczesliwy, ze taki ufajdanysmile)
      • kea100 Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 17:42
        A dałaś mi do myślenia.Mój syn(5 lat)już drugi rok w
        przedszkolu,zawsze wraca czysty.Ale tu chyba odpowiez jest
        prosta,nic nie jesmile
    • dlania Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 17:43
      be_em, a to Twoje maleństwo to pierwszy raok do przedszkola, że Ty taka przejęta?
      Że choruje to nie za dobrze, ale że przychodzi "ufajdany"... - no daj luz! To
      dobrze! Znaczy sie, że je, maluje, bawi sie, chodzi na pasery i podwórko. Mnie
      by raczej dziecko sterylnie czyste po 9 godzinach zaniepokoiło.
    • rotera Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 18:21
      eee, troche histeryzujesz na zapas...
      w pierwszym roku niestety tak jest ze dziecko non stop usmarkane, Ty
      sie ciesz ze usmarkane a nie od razu goraczka i zapalenie oskrzeli,

      co do ciuchow to faktycznie ciesz sie, ze maluje, je itp.
      nauczy sie samodzielnosci i w jedzenieu i piciu i w podciaganiu
      spodenek
      a co do spodni, to co Ty taka posluchana jestes, niby maja byc na
      gumke, bo chodzi o to ze jak ida siku to pani nie musi pomagac w
      pociaganiu spodenek, ale spojrzmy prawdze w oczy...jak dasz mu nie z
      gumka tez go nie wywala, a Ty sie przejmujesz na zapas.
      a poza tym te spodnie z zapieciem maja generalnie z tylu gumke z
      regulacja, tzn spodnie mojego synka takie sa, wiec on ich i tak nie
      rozpina tylko sciaga przez tylek.
      a syropki to Cie niestety czekaja jeszcze przez caly rok, Ty sie
      martw jak bedzie epidemia ospy
      i wiem co mowie, moj 3,5 latek chodzi juz drugi rok i rowno choruje
      z nim obecnie braciszek roczniak i ja. rano goraczka, lekarz mysle
      syropek bo wirusowka, a tu nie zapalenie krtani i tchawicy!
      wykonczyc sie nerwowo mozna, ale mozna sie do tego przyzwyczaic, za
      to jak zacznie gadac i puszczac teksty typu ' pani zosia robi
      manto...' to siwec mozna, ja lece pytam, a tam nie ma zadnej pani
      zosi u niego w grupie i skad to?

      a na uodpornienie jst taka szczepionka 'rybonulid', saszetki do
      rozpuszczania w wodzie (bez smaku i zapachu), po daje sie przez
      miesiac, a potem przypominajace dawki, koszt ok 200pln
      do picia na wzmocnienie mozesz mu dodawac takie krople na niedobory
      odpornosci 'lypo...costam)'
      • dlania Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 19:07
        wykonczyc sie nerwowo mozna, ale mozna sie do tego przyzwyczaic, za
        > to jak zacznie gadac i puszczac teksty typu ' pani zosia robi
        > manto...' to siwec mozna, ja lece pytam, a tam nie ma zadnej pani
        > zosi u niego w grupie i skad to?

        ha!Ha! Moja córka po zakończeniu edukacji w najmłodszej grupie poinformowała
        mnie, że nie lubi swoich pań, bo robią dzieciom "pompę"wink jak to usłyszałam po
        raz pierwszy, to mi włosy na całym ciele dęba stanęły. Córka nam nawet malowała
        tę pompę, taka zielono-brązowa podłuzna, ale sie przprowadzilimy, nie miAłAM JAK
        PAń ZAPYTAć I DO DZIś POMPA JEST DLA MNIE TAJEMNICąwink
        • weronikarb Re: i po co mi było to przedszkole? :) 04.10.07, 10:31
          to moj opowiadal ze Pani go bije po brzuchu, pupie i twarzy.
          Spytalam sie czy aby tez nie po glowie aby bylo w calosci,
          odpowiedzial "tak, tak, przypomnialo mi sie po glowie tez" -
          wiedzialam juz ze to klamstwo aby nie puscic go do przedszkola smile
    • alakart Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 18:27
      U mnie gorzej, mała baardzo rzadko chorowała teraz od początku
      września drugi raz ma anginę. czyli we wrześniu 10 dni przesiedziała
      w domu i teraz a ja płacę i płaczę...
      • mijaczek Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 19:15
        u nas tez spadek formy. co prawda [odpukac!!!] nie mamy zadnych powaznych
        chorob, ale katar [a co za tym idzie i kaszel] jest... no i te brudne ubrania
        rowniez czlowieka dobijaja... ja jestem generalnie z tych co dziecku zawsze
        zakladaja sliniaki [te z "kieszonka" baby bjorn], przebieraja do prac typu
        malowanie, ciastolina i nie podoba mi sie to, ze mimo, iz codziennie w emki
        plecaczku sa sliniaki to nie zakladaja ich... a o tym, zebym ubierala dziecko
        codziennie w dresy, ktorych nie bedzie mi zal, nie ma mowy, poniewaz nie chce,
        zeby Emka chodzila tylko i wylacznie w dresach...
        no nic...trzeba sie cieszyc tym, co jest, czyli socjalizacja dziecka i naszym
        wolnym czasem :o)
    • makurokurosek Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 18:39
      ja mam 29 lat, przedszkola nie widziałam od bardzo dawna, a sama od połowy
      września mam , katar i kaszel, ogólnie ostra infekcja, jednak ze względu na moją
      niechęć do leków, czekam aż mi samo przejdzie. Winę za moją chorobę obarczam
      pogodę, jest jaka jest i sadzę, że obojętnie czy dziecko chodziło by do
      przedszkola czy nie i tak mogłoby z gilem latać.
    • bri Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 18:49
      Dłużej namaczaj w Vanishu to zejdzie (tak parę godzin potrzeba). Jak
      był w domu to się nie brudził? To dopiero dziwne wink
      • zonka77 na pocieszenie 03.10.07, 19:34
        dla przejętej mamy smile

        Dla mojej córeczki pierwszy rok był trudny - chora była co chwile. Miała 2,5
        roczku jak poszła. Chodziła bo strasznie chciała.

        Za to potem było o wiele lepiej, drugi rok w przedszkolu to tylko kilka chorób,
        w trzecim się skończyło jak ręką odjął, ZERO chorowania. Wszyscy mogli smarkać i
        kichać i kaszleć przy niej i tak jest do dzisiaj - czasem się przeziębi ale
        choruje dwa trzy dni i zdrowieje niemal bez leków.

        od urodzenia dokąd poszła do przedszkola była ciągle chora, miała alergię
        pokarmową dosyć silną, w szpitalu była trzy razy z czego raz otarliśmy się o
        sepsę i strach był ogromny.

        Uważam że po pierwszym roku w przedszkolu niesamowicie nabrała odporności.
        Podawałam jej po drugim roku lek uodparniający ale nie sądzę że to aż tak
        zadziałało - pomogło ale głównie to jej organizm nauczył się bronić i teraz ja
        na jesień chechram ciągle a ona jest po prostu zdrowa jak rybka smile

        Co do brudzenia to już nie pocieszę - mała nie brudzi się dopiero w tym roku
        (zerówka) Ja miałam taki zwyczaj że po pierwsze miała do przedszkola tańsze
        ciuchy, kupowałam zawsze z myślą o przedszkolu część garderoby, co do spodenek
        to ona kochała i kocha spódniczki więc ze spodenek zawsze w przedszkolu była
        przebierana ale nawet spódniczki miała faktycznie na gumce ale tylko tak długo
        jak długo nie nauczyła się sama odpinać guzików a nastąpiło to szybko bo ją
        uczyłam.
        • zonka77 Re: na pocieszenie 03.10.07, 19:37
          oj nie skończyłam smile

          po pierwsze to niedrogie rzeczy w większej ilości
          a po drugie to jak gdzieś się wybierałyśmy od razu po przedszkolu to brałam
          ciuchy do przebrania bo tego że będzie upaprana mogłam się spodziewać na bank smile
    • mathiola Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 19:25
      a ja myślałam, że tylko przedszkole mojego dziecka jest dziwne bo
      nie pozwalają zakładać paska do spodni oraz szelek.
      A co do chorób - dwa pierwsze lata chciałabym wymazać z pamięci.
      • igale Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 19:55
        podobno są dzieci czyste i szczęśliwe.Wyluzuj.A choroby muszą być.U
        mnie to samo z tym że młody chodzi już drugi rok i mam nadzieję że
        choroby powoli będą się kończyły.pozdrowienia
    • babsee Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 20:11
      Be_em..musisz no po prostu musisz sie przestawic psychicznie.I kup
      mydelko do plam dr.Beckhamm-kosztuje jakies 4 zl ale tylko to daje
      rade usuwac plamy i nie niszczy ciuszkow ani kolorow.Ja
      przetestowalam wszystkie odplamiacze przez 2,5 roku edukacji
      zlobkowej.
      jak moge dziecku zalozyc te samą bluzke drugi dzien to świeto-zdarza
      sie to jakies raz w miesiącu...wyluzuj.
      A choroby?nie unikniesz.nie ma szans.Wzmacniaj tylko zeby lzej
      przechodzil.Laduj juz teraz tran (Lysi )jakies 30 dni,potem przejdz
      na Vibowit(14 dni)potem tran z rekina i inne jakies tam-echinacea, i
      tym podobne.Ja podaje na okrąglo tyle ze zmieniam co 14 ,21
      dni.Zawsze cos zadziala.
    • mbwj88 Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 20:12
      ja też się zastanawiam po co mi to przedszkolesad
      tylko ja moje zakatarzone i kaszlące dziecko trzymam w domu aż wyzdrowieje'
      i tak było parę dni w przedszkolu a potem dziesięć w domu a potem dwa dni w
      przedszkolu a teraz leci już drugi tydzień jak jest w domu
      a przedszkole to chyba po chorobę niestety
      • ginny_wolf Re: i po co mi było to przedszkole? :) 03.10.07, 20:33
        Tez przez to przechodziłam.Moja recepta -wywieżć dziecię w jakieś
        "klimatyczne" miejsce na min 3 tyg .Ja trzy lata pod rząd spedzałam
        "upojny" misiąc w okresie pażdziernik/listopad w miejscowościach
        Rymanów,Rabka ,Szczawnica ale pomagało i działalo cały rok.Samo
        morze w lecie nie było w stanie wygrać z przedszkolnymi bakcylami.
        • anulka.p Re: Trochę nie zrozmumiem 03.10.07, 21:00
          I takiego "rozkaszlanego" tak cały czas posyłasz do przedszkola? Nie
          szkoda Ci dzieciaka? Przecież musi się z tym nieźle męczyć. O innych
          dzieciach i zarażaniu ich nie wspomnę.
          Nic dziwnego, że leki nie działają za bardzo, a ciągnie się to
          tygodniami. Może by go tak podkurować trochę w domu?
          • be_em Re: Trochę nie zrozmumiem 04.10.07, 09:03
            anulka.p napisała:

            > I takiego "rozkaszlanego" tak cały czas posyłasz do przedszkola?
            Nie
            > szkoda Ci dzieciaka? Przecież musi się z tym nieźle męczyć. O
            innych
            > dzieciach i zarażaniu ich nie wspomnę.
            > Nic dziwnego, że leki nie działają za bardzo, a ciągnie się to
            > tygodniami. Może by go tak podkurować trochę w domu?

            alez kuruje, aktualnie siedzi w domusad a intenasywnosc kaszlu byla
            rozna i za zaleceniem pediatry mogl chodzic do przedszkola..uwierz
            mi - nie byl najbardziej kaszlacym dzieckiem w grupiewink
        • gorzkasweetie Ale jak to zrobić, pracując? 04.10.07, 14:57
          Fajna sprawa, taki wyjazd, ale niby jak wykonać? Ja jestem świeżym pracownikiem,
          nawet jakbym miała tyle urlopu, to 3 tygodnie nieobecności wykluczone. Mąż ma
          pracę, urlop w niej niby też, ale realia takie że musi ostro zasuwać aby w tej
          chwili tę robotę utrzymać. Z rodziny tylko dwie babcie, nie mają możliwości
          wyjazdu z małą. Także piękna teoria, ale dla przeciętnego pracującego człowieka
          niestety niewykonalna!
          Też mam świeżego (od maja) przedszkolaka. Też stale choruje. U mnie to budzi lęk
          głównie dlatego, że moja córka ma bardzo niewielką, ale jednak wadę serca. Także
          każda poważniejsza choroba, taka jak zapalenie płuc, i kolejny antybiotyk,
          niepokoi mnie po względem ew szkodliwości dla serca. Teraz znowu mała chora. I
          tak na zmianę cała rodzinka się nią opiekuje po kolei.
    • 76kitka Re: i po co mi było to przedszkole? :) 04.10.07, 09:34
      Mój synek w przedszkolu we wrześniu był 5 dni, raz trzy, raz dwa. Od trzech tygodni walczymy z zapaleniem ucha i niedusłuchem. Przez strajki i kolejki naszej kochanej służby zdrowia na wizyty i lekarstwa wydałam jak do tej pory 600 złotych, a jeszcze nas czeka jeden laryngolog 80 złotych i audiolog kolejne 80 + 65 badania. W kuchennej szafce śmierdzi jak w aptece, stale zapuszczam krople, wkładam waciki do uszu, opukuje plecy, daje syropy, antybiotyki, wapno, lekcid, krople do nasa, aerozol z woda morską i mój koszmar EURESPAL, którego mały nawet oglądac nie chce.
      • rotera Re: i po co mi było to przedszkole? :) 04.10.07, 20:53
        moj mlodszy ma niedosluch spowodowany plynem w uszach, wysieg
        dostaje od urodzenia mukosolvan, wapno i zyrtek, podobno ten
        mukosolvan najwazniejszy...
        a przy plynie raz mial nawet wyniki ponizej 70 decybeli, ale po
        leczeniu sluch wraca, wiec glowa do gory,

        jakby bylo dalej to najlepszy po tym wszystkim co wyprobowalam i
        sprzet i lekarze w instytucie sluchu i mowy na pstrowskiegow wawie,
        wystarczy skierowanie od lekarza rodzinnego, kolejki potworne, to
        ten instytut Satrzynskiego z kajetan, a za jednym zamachem robia
        wszystkie badania, audiolod, logopeda, psycholog, biolog itp,
        badania tez jednego dnia i ogladanie ucha pod mikroskopem, sprzet
        skomputeryzowany...opieka godna xxi wieku, polecam
    • asientos dołączam 04.10.07, 11:05
      Emilka chodzi trzy dni w tygodniu, teraz poszła po dwutygodniowej
      przerwie. Czasem zastanawiam sienad tym przedszkolem - w końcu muszę
      kiedyś zaszczepić Julię! Zresztą masz ten sam problem...
      • mijaczek a propos puszczania chorych dzieci do przedszkola. 04.10.07, 14:30
        ...mieszkam teraz w Holandii i tutaj lekarze [generalnie cale spoleczenstwo
        raczej] ma dosc szczegolne [w porownaniu z polskim] podejscie chorob. gdy
        dzwonisz do lekarza, aby umowic sie na wizyte, ten ci odpowiada - poczekaj 2
        dni, moze samo przejdzie, jesli nie, zadzwon ponownie. Dzieci
        smarkajaco/kaszlace widze wszedzie i o kazdej porze roku... Doroslych chorych
        nie widuje praktycznie nigdy... za to wszyscy smigaja w krotkich rekawkach,
        sandalach, szortach od kwietnia do pazdziernika, hartuje sie tu dzieci od
        malenkosci, kiedy to siedzac z mama na rowerze w wielki deszcz czy mroz nie maja
        czapek, rajstop czy rekawiczek [to normalny widok tutaj]... i teraz tak - z
        jednej strony zal mi tych dzieci, ktorym wiatr w oczy, zimno, zasmarkane chodza
        wszedzie, zarazaja inne dzieci, kaszla na siebie nawzjem, etc. etc. ALE!!! widze
        tez tego dobra strone... Polacy sa lekomaniakami i pora, zebysmy sobie to
        uzmyslowili. Powiedzenie "Przeziebienie leczone trwa tydzien, nie leczone 7 dni"
        jest prawdziwe, wirusow latajacyh w powietrzu [przestancie winic pogode za
        choroby a zacznijcie winic bakterie i wirusy], bakterii nie da sie uniknac,
        chyba, ze zamkniemy sie w sterylnym pokoju na cale zycie! Dzieci sa dziecmi i
        jesli z kazdym katarem bedziecie je zatrzymywac w domu to dziecko w przedszkolu
        pobedzie moze 5 dni w miesiacu, tylko po to, zeby zetknac sie z nowymi zarazkami
        i zachorowac. Sieganie po lekarstwa przy kazdej infekcji nie tylko nie pozwala
        naszemu organizmowi samemu radzic sobie z wirusami, ale rowniez wzmacnia same
        wirusy, ktore sa coraz ciezsze do opanowania... Polacy to lubia pojsc do
        lekarza, ponarzekac, pokaslac, doktor oslucha, pokiwa smutno glowa, przepisze ze
        4 recepty [3 to minimum, wtedy czujemy sie prawie zdrowi] a potem podreptamy do
        apteki ponarzekamy farmaceucie, ze leki takie drogie, ze czlowiek ciagle
        choruje, a lekarze to tylko najdrozsze rzeczy przepisuja... potem pojdziemy do
        domku zaparzymy herbatki z malinkami, mleczko z miodem,maslem i czosnkiem,
        herbatke z lipy, opatulimy sie kocykiem i bedziemy leczyc domowymi sposobami,
        potem nasmarujemy sie wszystkimi masciami rozgrzewajacymi, spryskamy sypialnie
        olbasem i za 7 dni katarek przejdzie, a nam z zycia ucieknie tydzien...

        pozdrawiam.
        • anulka.p Re: a propos puszczania chorych dzieci do przedsz 04.10.07, 20:28
          Chyba daaaawno nie byłaś u nas, bo Twoj obraz rzeczywistości jest
          mocno nieadekwatny. Jakie siedzienie w domu tygodniami??? Teraz
          raczej wiekszość w obawie przed kłopotami w pracy, w ogóle nie
          bierze zwolnienia i chorzy przychodzą do roboty. Mój kolega w
          zeszłym roku pprzechodził grypę i wylądowal w szpitalu z zapaleniem
          serca mięśniowego. Miał zagrożenia życia, na szczęscie z tego
          wyszedł, a teraz musi bardzo się oszczędzać.
          W przedszkolu mojego dziecka mamuśka wysyłałała dziecko z zapaleniem
          oskrzeli, teraz ma zapalenie płuc i trafilo do szpitala. Dlatego też
          jestem taka cięta i tak tu wypytywałam beemkę.
          Na takie chorowanie jak Ty piszesz, odwiedzanie doktorów to chyba
          mają czas tylko emeryci.
        • mbwj88 Re: a propos puszczania chorych dzieci do przedsz 04.10.07, 21:42
          a ja nie wytrzymuję i zaraz lecę do lekarza
          i katarem się przyjmuję
          • anulka.p Re: a propos puszczania chorych dzieci do przedsz 04.10.07, 21:50
            mbwj88 napisała:

            > a ja nie wytrzymuję i zaraz lecę do lekarza
            > i katarem się przyjmuję


            Ale swoim czy dziecka?

            • mbwj88 Re: a propos puszczania chorych dzieci do przedsz 04.10.07, 22:06
              dziecka
        • asientos do mijaczka 05.10.07, 20:20
          przedszkole sprawiło, że dziecko zachorowało, bakteryjnie. Jest
          odporną dziewczynką - to jej pierwszy antybiotyk od urodzenia, ale
          syropkiem nie wyleczę 40-stopniowej gorączki. Nie jestem
          lekomaniaczką, ale faktem jest polskie uwielbienie dla leków. Chodzi
          o wypychanie dziecka chorego do przedszkola na zasadzie" może-pani-
          nie-zauważy". Twojego postu nie odebrałam jako osobistego przytyku.
          Mam młodszącórkę i muszęjązaszczepić, stąd moja złość na
          niefrasobliwych rodziców.
    • kasiula.g Re: i po co mi było to przedszkole? :) 04.10.07, 15:08
      ha ha jakbym o swoich bliźniakach czytała - z tymi syropkami to i u nas balety sad
      za to starsza to już w zeszłym roku była najbrudniejszym dzieckiem w przedszkolu
      = (?)najszczęśliwszym ??? big_grin big_grin big_grin big_grin
    • martekj Re: i po co mi było to przedszkole? :) 04.10.07, 18:50
      nie jesteś jedyna, moja poszła w tym roku i tydzień chodziła, potem
      2 tyg. katar i kaszel i w domu, teraz poszła znów w poniedziałek i
      wczoraj w nocy gorączka i katar no i w domu ...znów. Już sie
      poważnie zastanwaiam jaki to ma sens, bo jeśli to tak ma być to ja
      wymiękam.
    • kontaminacja Re: i po co mi było to przedszkole? :) 04.10.07, 19:33
      Fundnij sobie inhalator. Moja corka, rowniez debiutujaca w przedszkolu w tym roku, juz 4 dnia przyszla do domu z katarem. POtem dolaczyl kaszel. Zrobilam kilka inhalacji, pare dni przetrzymalam w domu i jest OK. Co do brudnych ubran, to jestem zszokowana, ze wraca z przedszkola calkiem czysta, a wiem, ze maluja, lepia, itd. W domu bylaby brudna na 100%.
    • krwawakornelia pewnie nie ale tylko ty masz z tym taki problem 05.10.07, 22:35
    • wieczna-gosia Re: i po co mi było to przedszkole? :) 05.10.07, 23:07
      Dopoki nie pojawi sie goraczka/ zielone gluty/ brzydki kaszel- posylam do
      przedszkola. moje dzieci katar ogolnowojskowy przezroczysty maja od jesieni do
      wiosny, troche im przechodzi, troche sie pojawia bez zwiazku z tym co robie,
      gdyz nie robie nic, nawet witaminy C nie daje.
      Mlody ani razu nie zachorowal jeszcze w zeszly weekend mialam podejrzenia ze cos
      sie wylegnie, ale wzielo i sie wchlonelo.
      • edycia274 Re: i po co mi było to przedszkole? :) 06.10.07, 00:11
        ufajdana nie, ale teraz tydzień z nią siedzę bo chora, musiałam l4
        brać.gorączkowała do 40 st, biegunki wymioty, teraz okropny katar sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka