Dodaj do ulubionych

nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację?

05.10.07, 13:36
mam córeczkę-3 latka; postanowiliśmy ją ochrzcić; czailiśmy się
kilka m-cy przed wizytą u księdza (nie mamy ślubu kościelnego), ale
udało się załatwić; kilka dni temu mąż poszedł załatwić formalności
(dane chrzestnych, kasa) i zabrał małą ze sobą; wszystko było ok,
dopóki nie sptyałam czy mała bała się księdza; mąż oświadczył, że
wcale nie, nawet na kolanach mu siedziała; w tym momencie piorun we
mnie strzelił!! widzieliśmy gościa 2 razy w życiu; zaczęłam się
drzeć skąd on wie, czy ten ksiądz to miły, lubiący starszy człowiek
czy obleśny stary zbok? chyba się trochę przestraszył, bo zaczął
łagodzić sytuację, że ona po sekundzie uciekła itp; chodzi mi o
Waszą opinię, bo czasem zastanawiam się czy jakaś paranoja mi się
na starość nie nasila?
Obserwuj wątek
    • vera-0 jezeli o mnie chodzi - jestem za... 05.10.07, 13:38
      ... paranoja.
    • baba06 Re: przesadziłas!dziecko nie było samo tylko pod 05.10.07, 13:39
      opieką taty
      • kosmitos Re: przesadziłas!dziecko nie było samo tylko pod 05.10.07, 13:44
        tak myślałam, ale na swoją obronę dodam, że kiedyś w tv słyszałam
        wypowiedź psychologa dotyczącą spraw pedofilii; rodzice pytali jak
        chronić dzieci i jak z nimi otym rozmawiać (chodziło np o
        przedszkolaki); gość powiedział, że podstawą jest nauczyć dziecki,
        że nie musi całować wujka (jeśli będzie musiało całować wujka to
        dziecko myśli, że musi przytulać się do wszystkich dorosłych) i
        takie podobne rady; no dobra jestem paranoiczką!!!!!!!!
    • syriana Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 13:40
      nasila Ci się

      i dodatkowo cierpisz jeszcze biedactwo na skrajny brak zaufania do męża -
      myślisz, że nie zauważyłby potencjalnych zapędów księdza?

      olaboga!
      jak Ty z dzieckiem wychodzisz z domu mając takie podejście?
      • kosmitos Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 13:54
        wiem, że bez sensu, ale nie twierdzę, że coś się stało tylko, że
        mogło się stać; chodziło mi, że nie powinien dopuszczać do takich
        sytuacji; poza tym on ma tak, że jak coś złego nie spotkało jego to
        pewnie nie występuje w przyrodzie; poza tym miałam kiedyś dziwną
        przygodę na urlopie; siedziałam z małą na trawniku przed domem,
        przybiegł do nas pies ludzi mieszkających w domku obok; facet ok 50
        lat zapewniał,że pies łagodny, poza tym był w kagańcu; mała mówiła,
        że pieskowi zrobi gili gili, no to jej pokazuję, że pieka
        delikatnie po łbie itp; w tym momencie facet odzywa się do małej
        czy mu też zrobi po głowie gili gili? mała miała półtora roku i
        nikogo się nie bała, mnie zadkało; na szczęście pies był ciekawszy;
        po ok 20sekundach przekonałam ją, że pójdziemy nad jezioro i
        poszłam, ale się wystraszyłem; jak mąż wrócił i mu to
        opowiedziałam, to sam był zdziwiony takim zachowaniem; wiem, że w
        tych swoich rozważaniach przesadzam, ale funkcjonuję w miarę
        normalnie i nie uważam taty kąpiącego dziecko lub chodzącego z nim
        na basen za zboka
        • syriana Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 14:00
          prawdziwy Kosmitos z Ciebie

          faktem jest, że ludzie w pewnym wieku za normę uznają kontakt fizyczny z małymi
          dzieciakami
          za "ich czasów" nie trąbiono o pedofilii

          ale węszenie w każdym incydencie chorych zapędów jego inicjatora, jest
          delikatnie mówiąc, kiepskim pomysłem

          dziecko rośnie, Ty się wykończysz nerwowo jak córka zacznie sama z domu wychodzić
    • bea.bea Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 13:42
      no nie....kolejna ...nie gniewaj sie...ale walnij sie zdrowo w głowe....

      staje mi przed oczami mama ...która na basenie w szatni zwróciła uwage pewnemu
      tacie , który zawsze z córka przychodził...że przeszkadza jej jak sie patrzy na
      jej dziecko....
      normalnie rece opadaja...
    • kamire12 Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 13:46
      jesli byla pod opieka taty i ojciec przy tym byl, a tak wynika z
      opisu, to przegielas....
      • e-milia1 Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 14:02
        wspolczuje twojemu dziecku... jesli sie nie opamietasz, to za kilka
        lat nie wypuscisz pewnie dzieciaka ngdzie samego, ani na wycieczke
        bo nauczyciel moze miec dziwne zapedy, ani na basen-bo ratownik
        moze byc pedofilem, itp. idt...
        • croyance Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 16:10
          O rany, zupelnie jak moja matka!
          Do kina nie mozna, bo sie kino moze spalic;
          Na balkon nie mozna, bo sie balkon moze urwac;
          Jak ojciec zamiast o 16, przyszedl do dodmu o 16.07, to juz pewnie
          mial wypadek i nie zyje;

          a teraz mam nerwice lekowa, i jak mi facet zniknie na piec minut z
          oczu w supermarkecie, to mam ataki paniki i jestem przekonana, ze
          ktos go zamordowal, albo ze zniknal i go nigdy wiecej nie zobacze.
          Plus, nie moge spac sama, bo zaraz ktos sie wlamie do domu i mnie
          zastrzeli etc. etc.

          Ciezko sie z tym zyje, nie rob tego corce, Autorko watku!
          • croyance Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 16:22
            Jeszcze dodam, na otrzezwienie Autorki.

            Pamietam stojaca przy oknie mame, czekajaca na ojca, swiecie
            przekonana, ze pewnie samochod go przejechal, bo to juz 10 minut
            spoznienia. Oczywiscie wierzylam jej, plakalam przy oknie i wbijalam
            sobie az do krwi panzokcie w dlon z przerazenia, ze ojciec nie zyje.
            Oczywiscie, nic mu sie nigdy nie stalo i ma sie dobrze az do dzis.

            Ale te leki zostaly we mnie zaszczepione tak gleboko, ze nigdy nie
            zdecyduje sie na dziecko. Nie moglabym zyc w ciaglym strachu, juz
            teraz mam ataki paniki za kazdym razem, gdy moj facet nie odbiera
            telefonu; nie ciesze sie nawet naszym nadchodzacym slubem, bo zimny
            pot mnie oblewa ze strachu, ile moze sie nie udac, ze moze sie
            wydarzyc jakas tragedia. Czesto wchodzac do kina tez sie boje,
            bo 'dach sie moze zarwac', czasem musze wyjsc w trakcie filmu.
            Bardzo duzo latam, kazdy lot to dla mnie stres (jak to pocieszala
            mnei podczas lotu w dziecinstwie moja mama: nie boj sie, przeciez
            jesli zginiemy, to wszyscy razem), mam spisany testament. A
            generalnie jestem spokojna, mogloby byc zupelnie inaczej. To
            wszystko rujnuje moje zycie, ktore na pewno mogloby byc pelniejsze,
            gdyby nie irracjonalne leki.
            • pieskuba Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 16:27
              O matko, croyance, strasznie Ci współczuję. Próbowałaś
              psychoterapii? Może coś da się z tym zrobić?
              • croyance Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 16:34
                Chodzilam na terapie dwa lata, zreszta sama jestem psychologiem.
                Czasami jest znosnie, ale wystarczy zmeczenie, stres, oczywiscie
                mieszkanie w Londynie nie pomaga (ciagle spodziewam sie wybuchu, a
                jak narzeczony sie spoznia, to sama sobie mozesz wyobrazic ...) ...
                Juz nie mowie nawet o hipochondrii, bo z tym moge zyc, ale paniczny,
                kompletnie nieuzasadniony lek o innych sprawia, ze jestem caly czas
                zmeczona i wykonczona nerwowo. Nie wiem, jakbym sobie dala rade z
                lekiem o dziecko, panicznie boje sie i nie chce zajsc w ciaze, ale z
                drugiej strony, tak mi smutno czasem sad(((

                Nie wiem, co moze pomoc? Moze powinnam jeszcze raz sprobowac jakiejs
                terapii sad
                • croyance Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 16:35
                  Ach, i dziekuje za mile slowa ... mam nadzieje, ze Autorka sie
                  opamieta, i chociaz jej dziecko bedzie mialo troche latwiej.
                  • croyance Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 16:38
                    Zreszta, jaka ja bym byla matka? sad Jak juz teraz slysze echo mojej
                    w swoim glosie (potrafie poradzic facetowi, zeby nie zblizal sie do
                    krawedzi peronu, bo ktos go moze popchnac, albo nie siadal za blisko
                    kogos innego, bo ten ktos moze miec noz ...)
                    • pieskuba Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 21:42
                      Ja miewam podobnie, ale jakoś sobie radzę. Od dziecka wiedziałam, że
                      Mama jest chora na serce i trzeba na nią uważać. Bardzo się o nią
                      bałam. To, że wcześnie i jednak niespodziewanie umarła raczej mi nie
                      pomogło w leczeniu się z nadmiernego lęku o bliskich... Mam niejasne
                      wrażenie, że Cie rozumiem :o)
            • kosmitos [...] 05.10.07, 18:02
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • croyance Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 18:05
                To bylo do mnie?
                Jesli tak, to powtorze: uwazaj, bo wszczepisz w dziecko jakies
                paranoiczne leki, i potem sie bedzie wszystkich balo. I - co
                najwazniejsze- nie odrozni prawdziwego zagrozenia od wyimaginowanego.
    • bea.bea Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 14:01
      w tym temacie przegielas ...wedłóg mnie...choc masz racje dzieci nie powinny
      dawac sie macac obcym...choc... drógiej strony nie mozna uczyc dziecka , ze
      kazdy kto chce je dotknąc to potencjalny zbok...

      bo jesli moje dziecko wywali się w parku i zanim ja dojde jakas pani w
      troskliwości zajmie sie ryczacym dzieckiem to co??? a jesli akurat bedzie tam
      pan...i pomoze maluchowi to zbok??

      moim zdaniem nalezy uczyc dziecko rozrózniania złego dotyku....
      bo przeciez kazdy kiedys chciał usiąsc na kolanach swietego mikołaja..smile
      a nauczenie tego, ze ludzie którzy chcą sie zblizyc, albo otoczyc kogoś troska
      sa be...moze kiedys zadziałac zupełnie w innym kierunku....
    • moofka Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 14:04
      zasadniczo nie cierpie tykania dzieci,
      ale skoro wiesz, ze dziecko bylo pod opieka meza, to awantura byla
      chyba troche na wyrost
      gdybys ty przy tym byla, jakbys sie zachowala, kopnela ojczulka w
      jajca?
      • kosmitos Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 14:16
        nie wiem, pewnie nic bym nie zrobiła, bo jako geniusz uważam, że ja
        umiałabym właściwie ocenić sytuacjęsmile; a tak poważnie to nie mam
        jakiś widocznych odpałów; o złym dotyku trzylatce nie mówię, a
        jedynie uczę, że jak nie chce to nie musi się witać inaczej niż
        powiedzenie dzień dobry; całe stado tatusiów widuję w piaskownicy i
        nic dziwnego nie przychodzi mi do głowy; jak wleci mężowi, który
        jest pod prysznicem do łazienki to też nie robię skandalu; może nie
        będzie ze mną tak źle
    • jk3377 spanikowalas,przesadzilas troche;bylo przec.z tatą 05.10.07, 14:05

    • komyszka nie miałaś n/t 05.10.07, 14:07

    • l.e.a Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 14:43
      Dobrałaś sobie znakomicie nicka - pasuje jak ulał, kosmitka z Ciebie
      na maxa !
    • michalina7 paranoja się nasila 05.10.07, 14:46
    • kiwi1910 Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 16:28
      z tym nawrzeszczeniem to leciuchno przegięłaś ALE
      - ja nie cierpie jak ktos obcy mnie dotyka, a jeszcze bardziej jak
      obcy chłopina w sukience moje dziecko na kolnaka sadza, trzeba se
      było zrobić swoje i se sadzać ;p
      ja Cie popieram, to głupi pomysł żeby dziecine u księdza na kolanach
      trzymać - już nawet nie ze względów pedofilskich ale ile tam
      bakterii bo przecie oni ciągle na tych kolanach szoruja jak sie
      modlą!
      • gryzelda71 Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 06.10.07, 09:58
        kiwi1910 napisała:
        > ja Cie popieram, to głupi pomysł żeby dziecine u księdza na kolanach
        > trzymać - już nawet nie ze względów pedofilskich ale ile tam
        > bakterii bo przecie oni ciągle na tych kolanach szoruja jak sie
        > modlą!

        Proszę napisz,że to żart.
    • corkaswejmamy Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 17:09
      moim zdaniem przesadziłaś
      • dlania Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 18:15
        Jak dla mnie zupełny kosmitos z prawdziwy kosmos
    • tosina Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 18:31
      Z innej beczki..
      Ciekawe co czulby ksiadz gdyby wiedzial ze na publicznych forach
      obrzucasz go oblesnymi starymi zbokami.\A on Wam dziecko chce
      ochrzcic.
      No i co Ty sobie za meza wybralas??? Nie ufasz mu,ze umie zajac sie
      dzieckiem?
    • bartmam Re: nawrzeszczałam na męża-czy miałam rację? 05.10.07, 21:53
      zalecany zdrowy rozsądek, dziwne jednak , że mąż zaczął się
      tłumaczyć zamiast pewne rzeczy Ci wyperswadować

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka