bunny.tsukino
28.10.07, 20:40
Błagam o pomoc. Nie wiem, czy to wynik stresu (żłobek), choroby, rozłąki ( na
czas choroby via Dzidki), ale już nie wytrzymuję psychicznie, z mojego
kochanego synka zrobił się upiór..Nigdzie nie pójdzie beze mnie chwili się sam
nie pobawi. Przybiera to już karykaturalny obrót, bierze mnie za rękę do
sypialni, siada i siedzi, a ja mam obserwować, nie ma mowy żeby go opuścić
choćby na 3 minuty bo płacz i złość...Dodam ciągłe płacze o byle co, złamie
się banan i ryk, daje nowego, nie on chce, żeby złamanego 'skleić'. Dodam, że
nie chce żeby płakał bo po płaczu się zaciąga wymiotuje i kaszle, a ledwo co
wyszedł z anginy..zwolnienia kolejnego brać nie mogę. I się kółko zamyka...