Pisałam tu już kiedyś o moim starszym synu, który i owszem, bardzo
inteligentny jest, ze swoimi zainteresowaniami i wiedzą odbiega od
reszty rówieśników, ale jednocześnie jest tak fajtłapowaty,
ślamazarny, nieuważny, roztargniony i zatopiony wiecznie w swoim
świecie, że szkoda gadać...
No i dzisiaj po prostu umarłam. Synek rozbiera się do kąpieli. Nagle
przybiega do mnie i mówi: mamo! Jakoś strasznie dużo koszulek mam na
sobie!
W pierwszej chwili zaczęłam złorzeczyć na męża, że go tak odstawił
rano przedziwnie, ale przyjrzałam się bliżej problemowi i odkryłam,
że pod bluzką i pod koszulką własną synek ma jakąś nieznaną mi
sztukę odzieży na ramiączka, z różowymi obwódkami... niechybnie
dziewczęca

Po wnikliwym śledztwie okazało się, że chłopak po gimnastyce
najwyraźniej ubrał się w koszulkę jakiejś koleżanki, następnie w
swoją koszulkę, a potem w bluzkę

Że mu gorąco nie było

Mam
nadzieję, ze to nie oznacza niczego, o co powinnam się niepokoić
I nie wiem teraz co uczynić mam, uprać pewnie i odnieść?
Ale znowu niesprawiedliwe mi się to wydaje - czemu ja mam prać jak
po równo chodzili - połowę dnia tamta dziewczynka, a połowę mój syn?
Może jednak więc brudną odnieść?