pade
11.12.07, 12:07
Co prawda ten problem pojawia się u mnie co roku, ale teraz zaczyna
mi coraz bardziej doskwierać. Mąż ma dużą rodzinę, tzn jest
jedynakiem, ale jego mama ma dużo rodzeństwa, wszyscy mieszkają w
tym samym mieście i spotykają się na wigilii- u babci (prababci
moich dzieci). Moi rodzice są sami, brat za granicą, na święta
raczej nie przyjedzie. Co roku jeździliśmy do babci na wigilię na 17
a potem na 20 do moich rodziców. Tylko, ze u moich rodziców bylismy
juz najedzeni, klapnięci, dzieci zmęczone, zresztą i tak sami zjedli
kolację, bo przeciez nie będą siedzieć głodni do 20.
Niedawno rodzice zaczęli drugą część remontu, przed świętami nie
skończą więc mama z lekka już rozgoryczona poprzednimi świętami
powiedziała, ze przyniosą nam prezenty, ale lepiej żebyśmy nie
przychodzili bo nawet nie będzie jak usiąść. Wiem, że tak faktycznie
jest, ale zrobiło mi się przykro. Wymysliłam więc, że zrobię wigilię
u nas, dla rodziców, teściów i babci (reszta rodzeństwa teściowej
miała gdzieś wyjechać). Okazało się jednak, ze nie wyjeżdżają i ja
już nie wiem co robić.
Doradźcie, jak to pogodzić? Nie wchodzi w rachubę odpuszczenie sobie
wigilii u babci, bo dzieci bardzo chcą tam pójść, zresztą obrażono
by się na mnie na kilka lat, albo i lepiej. Nie chcę też by moi
rodzice byli w ten dzień całkowicie sami. Co robić?