Dodaj do ulubionych

matka męża a teściowa

27.12.07, 11:42
Nie wiem czy tylko ja mam takie odczucie czy rzeczywiście tak jest,
że jak facet nie lubi teściowej to dla wszystkich jest to normalne ,
a nawet śmieszne i mu współczują że tą teściową w ogóle ma, a jak
kobieta nie lubi swojej teściowej to wszyscy sie na nią dziwnie
patrzą (zwłaszcza rodzina męża)i próbują udowodnić , że to z nią jej
coś nie tak- no bo przecież jak można nie lubić matki swojego męża.
A ja właśnie strasznie nie lubię swojej teśiowej i uważam , że mam
do tego prawo.A jak mówię coś na temat jej zachowania to mój mąż
patrzy na kosmitę, a o mojej mamie bezkarnie mówi różne przykre
rzeczy.
Dziewczyny , czy ja jestem tak negatywnie do tego nastawiona i mam
takie odczucie czy faktycznie tak jest? A te kawały o teściowych to
też są o matkach żon. Czy to nie dziwne?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 11:53
      Mam odwrotne obserwacje.Jeśli istnieje konflikt z teściową to raczej między kobietami.
    • 20.01.2005m Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 11:53
      ja swojej teściowej też nie darzę sympatią ale mam złoty środek - nie mówić nic
      na temat teściowej przy mężu ale też nie pozwolić mówić nic na swoją mamę i
      ucinać krótkim - nie pozwolę wyrażać się w ten sposób o mojej mamie , lub uciąć
      temat w rodzaju : nie chcę o tym rozmawiać.Doszłam do wniosku, że teściowa jest
      kością niezgody w małżeństwie i przez nią są wszystkie niemiłe sytuacje w
      relacjach z mężem więc nie kłócę się z mężem i nie dyskutuje na temat teściowej
      bo ona miałaby tylko z tego satysfakcję a ja jej na pewno tej przyjemności nie
      zrobięsmile Pozdrawiam
    • milenium5 Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 14:58
      mamaga283 masz dzieci? Synka może smile?
      • mamaga283 Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 16:43
        mam dwie córeczki, a czy to ma jakiś psychologiczny związek z moim
        nastawieniem do teściowej czy chodzi o co innego ?smile
        • milenium5 Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 17:42
          Ja mam synka. Im dłużej czytam e-mamę, tym bardziej boję się
          przyszłości.
          - że moja synowa będzie mnie nienawidzieć
          - że wigilia w moim domu będzie z założenia gorsza niż u jej rodziców
          - że prezenty od mnie dla niej i mojego syna z założenia będą bublami
          - że moja synowa uzna, iż nie mam pojęcia jak opiekować się moimi
          wnukami i dla ich dobra odizoluje je ode mnie
          - że gdy będę żyć własnym życiem i jej zdaniem zbyt mało angażować
          się w opiekę nad dziećmi to zasłuże na miano wrednej babci
          - że gdy będę moje potencjalne wnuki rozpieszczać i kupować im
          słodycze, to będzie niszczeniem ich zdrowia, zabawki ode mnie będą
          zagrażać ich życiu, a ubranka nie będą wystarczająco trendy
          - że gdy przestanę moje wnuki obdarowywać, to będę skąpą egoistką i
          niesasłużę na miano babci...
          Naprawdę. Mój syn ma siedem lat, ale już się boję przyszłości.
          • mysia-mysia Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 18:11
            Moim zdaniem to nie jest konflikt między dwoma osobami a między dwoma stylami
            życia, prawie zawsze to kobiety ustalają reguły w domu: co jemy, o której
            godzinie, posiłki wspólne czy każdy osobno jak mu pasuje, jak urządzamy dom,
            opiekujemy się dzieckiem itd, konflikt z teściową powstaje bo boimy się że ona
            będzie krytykować nasze zasady i narzucać swoje
            facet ze swoją teściową nie mają wspólnego terytorium, na którym mógłby powstać
            taki konflikt
          • triss_merigold6 Hehe 27.12.07, 18:34
            Ja się boję tylko, że syn trafi jakąś pannę z biednej wielodzietnej
            rodziny, która poleci na mieszkanie.
            • milenium5 Re: Hehe 27.12.07, 18:49
              Triss, to nie akurat nie przeraża. Jakoś nie wydaje mi się aby młody
              człowiek musiał żenić się w wieku lat dwudziestu. Mam nadzieję, że
              gdy zdecyduję się na założenie rodziny będzie miał na tyle rozsądku
              i doświadczenia życiowego aby mieć pewność co do intencji
              potencjalnej narzeczonej. A tak poważnie to zastanawiam się co mają
              zrobić takie babcie, których synowe postanawiają ograniczyć im
              kontakty z wnukami. Z tego forum wiem, że to jest częstsze niż się
              może wydawać. Walczyć? Odpuścić? Rozmawiać z synem?
              • kali_pso Re: Hehe 27.12.07, 19:34
                milenium5 napisał:

                Z tego forum wiem, że to jest częstsze niż się
                może wydawać. Walczyć? Odpuścić? Rozmawiać z synem?

                Zacznij już dzisiajwinkP
                Jakieś dwadzieścia lat, może więcej, takich rozmów, na pewno pozwoli
                mu przyjąć Twój punkt widzeniawinkP

                Sorry za przekąs w mojej wypowiedzi, ale niepotrzebnie kraczesz...
            • iwoniaw Naprawdę? 27.12.07, 18:49
              Myślisz, że to mieszkanie to największy - teraz i w przyszłości - atut twojego
              syna? I że te dziewczyny z wielodzietnych biednych rodzin będą się przy nim tak
              masowo kręcić, aż któraś go, biedaka, usidli?
              • mysia-mysia Re: Naprawdę? 27.12.07, 18:58
                triss, czasy komuny dawno minęły
                obecnie (a za kilkanaście lat pewnie będzie lepiej) świat daje możliwość
                łatwiejszego zdobycia mieszkania niż usidlanie mamisynka, który nam się w ogóle
                nie podoba a później walka z jego nawiedzoną mamuśką, która w dodatku z góry wie
                o co nam tak naprawdę chodzi
              • triss_merigold6 Re: Naprawdę? 27.12.07, 19:35
                No wiesz, dla takiej panny co do osiemnastki łóżko i biurko z
                siostrą dzieliła osobne lokum to atrakcja.wink Cisza, spokój, małe
                zaludnienie na metr kwadratowy, nieskrępowany dostęp do łazienki,
                własna szafa...
                • iwoniaw Re: Naprawdę? 27.12.07, 19:45
                  triss_merigold6 napisała:

                  > No wiesz, dla takiej panny co do osiemnastki łóżko i biurko z
                  > siostrą dzieliła osobne lokum to atrakcja.wink

                  Nie wiem, tzn. teraz już mi wyjaśniłaś wink Niemniej ja tam nie mam aż tak złego
                  zdania o swych synach by przypuszczać, że jeśli się jakaś na związek z którymś
                  połakomi to z powodu lokum wink
                  • aska2000 Iwonia ;)))))))))))))))))))))))))))))))) )))))))))) 29.12.07, 12:58
                    Jako matka córki też żywię takową nadzieję wink)))))))))))

                • ese77 Re: Naprawdę? 30.12.07, 00:42
                  Prawda Triss? Całe zycie miałam ososbne łóżko i biurko, ale zdaję
                  sobie sprawę, że to pewien luksus;.
            • wieczna-gosia Re: Hehe 27.12.07, 19:22
              a jedynaczki, ktora poleci na mieszkanie sie nie boisz? smile
              • ciociacesia Re: Hehe 28.12.07, 22:46
                no co ty, wieczna, przeca jedynaczki maja swoje pokoje to ich mieszkanie nie
                bedzie kusic na tyle aby przełknąć dodatek w postaci synka wink
                • chicarica Re: Hehe 29.12.07, 11:40
                  Istnieje znacznie większa szansa, że jedynaczki mają już po prostu swoje
                  mieszkanie, bo rodzicom łatwiej jest pomóc jednemu dziecku, niż np. sześciorgu.
                  Z sześciorga też pewnie tylko jedno czy dwójka dostanie mieszkanie np. po
                  dziadkach, a reszta usłyszy od rodziców że "musi sobie radzić" (w domyśle: łap,
                  córuś, faceta z mieszkaniem, bo my ci nie pomożemy).
                  Rozwiązaniem jest zapisanie dziecku mieszkania przed ślubem, bo wtedy nie
                  wchodzi ono w zakres małżeńskiej wspólnoty majątkowej i syn czy córka nie
                  zostaną oskubani w razie rozwodu. A nie raz widziałam tu czy tam wątek "rozwodzę
                  się, mam dziecko, mieszkamy w mieszkaniu męża kupionym przed ślubem, czy mam
                  jakieś szanse wygryźć go z mieszkania?"
                  • gryzelda71 Re: Hehe 29.12.07, 15:47
                    chicarica napisała:

                    > Z sześciorga też pewnie tylko jedno czy dwójka dostanie mieszkanie np. po
                    > dziadkach, a reszta usłyszy od rodziców że "musi sobie radzić" (w domyśle: łap,
                    > córuś, faceta z mieszkaniem, bo my ci nie pomożemy).

                    Oprócz spadku i męza z chatą są też inne możliwości pozyskania własnego lokum.Jest to trudniejsze,a jednak możliwe.
                    • sionasble Re: Hehe 29.12.07, 15:55
                      czy ty miałaś jakiś wypadek w święta ????

                      jakoś tak od wigilii idealizujesz smile
                      • gryzelda71 Re: Hehe 29.12.07, 16:00
                        Sugerujesz obrażenia głowy?
                        • sionasble Re: Hehe 29.12.07, 16:15
                          no nie wiem

                          ale widoczne sa drastyczne zmiany emocjonalne ...
                          • gryzelda71 Re: Hehe 29.12.07, 16:17
                            Nie zartuj.
                            • sionasble Re: Hehe 29.12.07, 16:20
                              w tych sprawach - NIGDY
                              • gryzelda71 Re: Hehe 29.12.07, 16:24
                                A może to ty zmieniłeś kąt spojrzenia,nie pomyślałes?
                                • sionasble Re: Hehe 29.12.07, 16:29
                                  to niemozliwe
                                  ja jestem wzorzec spojrzenia - w sevres mnie przetrzymują
                                  • gryzelda71 Re: Hehe 29.12.07, 16:37
                                    To może środowisko zmienił kąt padania spjrzeniasmile)
                                  • kawka74 Re: Hehe 29.12.07, 16:57
                                    > ja jestem wzorzec spojrzenia - w sevres mnie przetrzymują

                                    sevres to już muzeum ;p
                                    • sionasble Re: Hehe 29.12.07, 17:04
                                      > sevres to już muzeum ;p

                                      bo ja taki jestem trochę archaiczny i z poprzedniej epoki ;]
                    • chicarica Re: Hehe 29.12.07, 16:05
                      Oczywiście że tak. Ale często, niestety zbyt często, widzę podaną przeze mnie
                      opcję.
                    • triss_merigold6 Tak oczywiście 29.12.07, 16:30
                      Z czystej masochistycznej ciekawości czytam fora dla wielodzietnych,
                      nieliczne rodziny mają ludzkie warunki do mieszkania, znakomita
                      większość gnieździ się na kupie a dzieci upychane są po kilkoro w
                      pokojach. Przekaż im swoje cenne rady na temat możliwości zdobycia
                      lokum to z całą pewnością będą wdzięczni.
                      • gryzelda71 Re: Tak oczywiście 29.12.07, 16:36
                        Zawsze jak z moich cennych rad nie skorzystaja zostaja im panowie(panie) z chatami otrzymanymi w spadkusmile
            • bunny.tsukino Re: Hehe 29.12.07, 09:46
              no bo rzeczywiście biedne, dziewczyny z wielodzietnej rodziny tylko czyhają żeby
              polecieć na mieszkanie syna triss m. żenada uncertain
              swoją drogą nie meldujesz panny i po kłopocie
            • kuku-007 Re: Hehe 29.12.07, 10:11
              triss_merigold6 napisała:

              > Ja się boję tylko, że syn trafi jakąś pannę z biednej
              wielodzietnej
              > rodziny, która poleci na mieszkanie.

              Triss, ty masz obsesję chyba z tymi mieszkaniami... po raz kolejny
              nawiązujesz do "skoku na chatę".
              Wyobraź sobie, że jest mnóstwo ludzi (w tym, o zgrozo, panny z
              biednych wielodzietnych rodzin), które potrafią sobie zapewnić
              mieszkanie własną pracą, nie licząc na chatę wybranka lub darowiznę
              tatusia smile pozdro, kuku
              • kawka74 Re: Hehe 29.12.07, 12:04
                > Wyobraź sobie, że jest mnóstwo ludzi (w tym, o zgrozo, panny z
                > biednych wielodzietnych rodzin), które potrafią sobie zapewnić
                > mieszkanie własną pracą, nie licząc na chatę wybranka lub darowiznę
                > tatusia smile

                Wnioskując z tego, co można przeczytać na forum, chyba jednak nie takie znów
                mnóstwo.
                • gryzelda71 Re: Hehe 29.12.07, 15:12
                  Z tego same źródła wnioskując,to tych kawalerów z chatami też niewielusmile))
                  • kawka74 Re: Hehe 29.12.07, 15:53
                    Nie miałam na myśli potomstwa obecnych tu matek smile
              • ese77 Re: Hehe 30.12.07, 00:49
                Triss, pobrecita
                Czytam od lat. głos zabieram od niedawna. Ty masz obsesję... ja mam
                obsesję...
          • kali_pso Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 19:21
            Mój też ma siedem, ale nie bawię się w takie, wybiegające tak daleko
            w przyszłość, czarnowidztwowinkP
            Po co, na co?
            Swoich wad nie przeskoczę, no cóżwinkP
            Na wady innych też biorę poprawkę i tego oczekuję od nichwink

            Weź równiez pod uwagę jedno- emama pozwala poczuc się kimś
            wazniejszym, bardziej asertywnym, z wyższa samooceną, niz osoby
            kwękające na teściowe w rzeczywistości mająwinkP Stawiam orzechy
            przeciw kasztanom, że te realne teściowe czytając wypowiedzi
            synowych zachodziłyby w głowę, czy to na pewno ta osoba, która w
            sidłach ich kochanego pączusia trzyma od kilku latwink W domu takie to
            potulne, ciche, zgadzające się na wszystko i potakujące starszym....
            Tak więc pocieszam się tym, że wiekszości złych wiadomości na swój
            temat i tak bym sie nie dowiedziaławinkP
            I tak jest najlepiej..czasemwink
          • mamaga283 Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 20:34
            milenium5, przeczytałam teraz co napisałaś i normalnie prawie z
            krzesła spadałam, prawie wszystko odnosi sie do mnie, mam dokładnie
            takie odczucia w stosunku do teściowej.
            Jestem Ci bardzo wdzięczna. Uświadomiłaś mi , że to chyba ja mam
            problem.
            pozdrawiam
            • milenium5 Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 21:00
              Mamagama283 - ja też mam teściową. Ma swoje wady i zalety jak każdy
              człowiek. Myślę, że problem polega na tym, że męża, przyjaciółkę,
              koleżankę wybierasz. Mamę i dziecko kochasz, bo są. Teściowa zostaje
              Ci niejako z góry narzucona - Ty jej też. Nie ma miejsca na wybór.
              Obie jesteście dorosłe i ukształtowane. Obie kochacie tego samego
              mężczyznę. Otoczenie oczekuje, że będziecie kochać również siebie i
              z dnia na dzień staniecie się rodziną. A to nie jest takie proste.
              Moja teściowa też mnie czasem wyprowadza z równowagi. To normalne.
              Bywa, że moja matka mnie denerwuje, moja ciotka, dlaczego z teściową
              miałoby być inaczej? Ale zawsze pamiętam, że mój syn jest jedną z
              najważniejszych osób w jej życiu. I to wystarcza. Pamietasz swoje
              babcie? Kochałaś je, za to, że są? Dlatego nie mogę zrozumieć matek,
              które z powodu ciągłego konfliktu z teściową pozbawiają swoje dzieci
              jeszcze jednej osoby, która kocha je bezgranicznie.
          • nod26 Re: matka męża a teściowa 28.12.07, 10:47
            milenium5 napisał:

            Nie martw sie na zapas bo szkoda lat.Co do Twojego myslenia nie mylisz się.Jakie
            maja byc corki czy synowie jesli sa wychowywani przez własnie takie e-mamy.
    • g0sik Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 19:15
      triss_merigold6 napisała:

      > Ja się boję tylko, że syn trafi jakąś pannę z biednej
      wielodzietnej
      > rodziny, która poleci na mieszkanie.

      Mieszkanie to pryszcz, gorzej jak to będzie panna z ambicjami na
      rozród i osobiste wychowywanie potomków aż do pełnoletności...
      • triss_merigold6 Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 19:26
        Z wrodzonej uprzejmości nie chciałam tego pisać...
      • wieczna-gosia Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 19:28
        Wydawaloby sie inteligentne dziewczyny Triss i gosik, wyzwolone i w ogole ęą a o
        wlasnych synach pisza jak o niuniusiach bezmozgich, panna go omota, usidli,
        zrobi skok na mieszkanie, kase i wychowawczy a on biedny cielaczek, no coz on
        moze. Moc takich przekonan mnie rozczula.

        Ja mysle ze warto nauczyc syna uzywac rozumu zanim zacznie uzywac prezerwatywy smile
        Lel, lubie tesciowa moj maz lubi swoja tesciowa, chociaz chyba mniej niz ja
        lubie swoja i chyba ma racje.
        • aska2000 Wieczna...:) 29.12.07, 13:03
          > Ja mysle ze warto nauczyc syna uzywac rozumu zanim zacznie uzywac prezerwatywy smile

          Oj, tak!
          Szczególnie, że o ile dobrze pamiętam, to Triss miała takie plany na niezbyt
          nawet odległą przyszłość wink
          O prezerwatywie piszę, rzecz jasna ;P

          Ale - używanie rozumu postawiłabym na miejscu pierwszym, wszak nikt, kto z
          własnych szarych komórek korzysta nie zapomni o odpowiednim zabezpieczeniu,
          nieprawdaż ?
          ;P
        • e_r_i_n Re: matka męża a teściowa 29.12.07, 15:45
          Trudno sie z Tobą nie zgodzic. Tez mam o swoim synu nieco wyzsze mniemanie i
          moja glowe zaprzata jak zrobic, zeby go uczulic na wyrachowane panny, a nie to,
          ze takie panny na swiecie są.
      • gryzelda71 Re: matka męża a teściowa 27.12.07, 19:30
        Jakoś syna Triss nie widze w jakichkolwiek związkach z pannami bez referencjismile)
        • nod26 Re: matka męża a teściowa 28.12.07, 10:43
          gryzelda71 napisała:

          > Jakoś syna Triss nie widze w jakichkolwiek związkach z pannami bez referencjismile

          Gdybys znała jeszcze Triss to bys zrozumiała jej ambicje.Ona wie co pisze,poza
          tym tesciowa Triss tez juz nie pierwsza i kto wie czy ostatnia.Ma kobitka wprawe
          to bedzie lustrowac kazda panne synka.
          • kim5 Re: matka męża a teściowa 28.12.07, 10:57
            Milenium5 - trafiłaś w sedno. Od kobiety oczekuje się miłości, że
            jak kwoka zagarnie pod siebie całą rodzinę. A miłośc do teściowej to
            kwestia wyboru i "zgrania" z obu stron.
            A poza tym - widzę dookoła, że stosunki z synową są ekstrapolacją
            stosunków z własnym dzieckiem. Rzadko zdarza się nienawiść między
            dwiema paniami, jeśli stosunki matka-syn są zdrowe.
            Moja teściowa wyjechała ostatnio z tekstem "teściowej się nie
            odmawia". Tak właśnie wychowuje się kobiety - na potulne owce. Tylko
            że tak się nie da, bo potulność często kończy się zgryźliwością.
            Podstawa to uwierzyć, że nie masz z teściową wspólnych płaszczyzn -
            każda z Was to odrębny byt ze swoimi sprawami. Nie ma powodu do
            konfliktów. Wystarczy szacunek.
    • mathiola Re: matka męża a teściowa 28.12.07, 10:53
      Tak naprawdę to rzadko można spotkać faceta, który nie trawi swojej teściowej.
      Pewnie dlatego, że nie są tak beznadziejnie drobiazgowi i nie dopatrują się w
      każdym geście "mamusi" czegoś niewłaściwego.
      • sir.vimes Teściowe się starają 28.12.07, 11:05
        Niestety, do dziś pokutuje pogląd, że kobieta więcej zyskuje bedąc w zwiazku; ze
        wyświadczono jej jakąś łaskę i nadano zaszczytny tytuł zoy za co należy się
        wdzięczność łaskawemu zięciowi. Rodzice żon częściej starają sie o dobre
        kontakty zięciem, są skłonni mu więcej wybaczyć. Często nawet w patologicznych
        sytuacjach to kobietę obarcza się odpowiedzialnością za konflikty czy rozpad
        związku - i robią to tez jej rodzice.
        Nic dziwnego więc, że zięciowie są zadowoleni z teściowychwink Szczególnie , jeśli
        to kolejna kobieta podająca przysmaczki i przywołująca żonę do porządku.
        Chociażby np. praktyka szykowania ulubionej zupki zięcia na proszony obiad jest
        częsta - a praktyka dbania o podniebionko synowej - jakos rzadszawink
        • mathiola Re: Teściowe się starają 28.12.07, 11:17
          Może masz rację... może to ja patrzę na świat przez różowe okulary, bo u nas to
          o moje podniebienie dba teściowa. smile
          A może jednak dzieje się tak również z powodów przeze mnie wymienionych? Bo
          jeśli na mnie jakaś baba miałaby patrzeć wilkiem, gdy tylko usta otworzę,
          pilnować dzieciaka, żebym na ręce nie brała, dopatrywała się złośliwości w
          każdym moim geście, brała pod lupę wszystkie prezenty ode mnie... to mi by się
          tej zupki na pewno nie chciało gotować dla "kochanej synowej".
          Może prawda jak zwykle leży gdzieś po środku?
          • sir.vimes Re: Teściowe się starają 28.12.07, 12:13
            Hm, a mi się wydaje, ze to synowa/zięć są przyjmowani do rodziny,m nie oni
            przyjmują - więc jakie będą kontakty bardziej zależy od rodziców/teściów.

            Dziewczyna potraktowana jak wrogini, która "zabrała naszego synka" (nawet jeśli
            to niby żarty) pewnie nie będzie dobrze nastawiona do teściów...
            A z tego co można przeczytać choćby na tym forum - to częsta postawa wobec synowych.
            Poza tym - często też to młoda żona jest deprecjonowana - że nie umie się zająć
            "naszym wnuczkiem", że źle gotuje "naszemu synkowi" itp itd. Podejrzewam, że z
            prezentami też tak bywa - jeśli teściowa krzywi się na twoje - ty prędzej czy
            później zaczniesz krzywić sie na jej. Nawet jeśli otrzymane od innej osoby nie
            wywołały by takiej reakcji.



            • triss_merigold6 Re: Teściowe się starają 28.12.07, 12:37
              Dla mnie przede wszystkim absurdalne jest oczekiwanie, że synowa
              zostanie córką a teściowa matką. Poznają się dwie dorosłe kobiety i
              mogą się darzyć sympatią lub wręcz przeciwnie - niechęcią. I niechęć
              nie musi wynikać z roli tylko z miliona innych czynników - cech
              charakteru, zachowania, światopoglądu, głoszonych poglądów etc.
              Teściowa nie musi obdarzać synowej macierzyńskimi uczuciami,
              wystarczy uprzejmy dystans, mimimum ingerencji i niezadawanie
              niezręcznych czy osobistych pytań.
              • nchyb Re: Teściowe się starają 29.12.07, 15:59
                > wystarczy uprzejmy dystans, mimimum ingerencji i niezadawanie
                > niezręcznych czy osobistych pytań.
                ależ Triss, o takich teściowych teżna forum czytamy. To są te
                wredneegoistki,ktre zajmują sie tylko własnymi sprawami, rodzina ich
                nie interesuje,wogóle nie pomagają itp itd. Jak się synowa uprze, t
                niezależnie od zachwania matki męża - coś w niej złego zauważy. To
                co dla jednych jest zaletą - dla uprzedzonych staje się wadą. Dajcie
                mi teściową, a wady w niej znajdę na pewno, he, he
                • triss_merigold6 Re: Teściowe się starają 29.12.07, 16:27
                  Do śmiechawki doprowadzają mnie panny mające pretensje o to, że
                  teściowa faworyzuje/bardziej kocha/bardziej pomaga własnej córce a
                  przeciez deklarowała co innego i mówiła, że synowa będzie dla niej
                  jak córka.
                  Zresztą pozorna relacja matka - córka jest wybitnie ryzykowna: matka
                  ma prawo zadać bezpośrednie pytanie, ponarzekać, skrytykować etc. a
                  po co skracać dystans i wchodzić od razu w zażyłość i poufałe
                  stosunki?
                  • kali_pso Re: Teściowe się starają 29.12.07, 16:46
                    Wiesz Triss, osoby niebezpiecznie i zbyt szybko skracające dystans z
                    teściową, w imię budowania tych rodzinnych relacji "matka -córka",
                    roją sobie w głowach, że to najlepsza i JEDYNA droga do pełnej
                    harmonii w rodzinie. Najpierw dadzą palec, a później dziwią się, że
                    teściowa chce rękę. Najlepsze jest to, że oczekiwania takiej
                    sympatii pojawiaja się i z jednej i z drugiej strony, już na samym
                    poczatku, kiedy ani synowa nie zna jeszcze teściowej ani teściowa
                    synowej... Presja społeczna, że przeciez trzeba się w pełni
                    zintegrować i to jak najszybciej, też nie ułatwiają
                    zdroworzsądkowego podejścia do sprawy.
                  • kawka74 Re: Teściowe się starają 29.12.07, 16:50
                    > po co skracać dystans i wchodzić od razu w zażyłość i poufałe
                    > stosunki?

                    Może po to, żeby z czystym sumieniem opędzać się od natrętnej teściowej?
                    Synowa NIE JEST jak córka, a teściowa NIE JEST jak matka. Na szczęście.
                    Pochlastałabym się niechybnie, gdyby obca kobieta wtrącała się do mojego życia i
                    życia mojego męża, który podobno opuścił ojca swego i matkę swoją, swoje
                    siostry, braci, siostrzenice, bratanków, babcie, dziadków, kota oraz chomika,
                    żeby stać się ze mną jednym ciałem.
                    Mam dobre relacje z teściową może właśnie dlatego, że ani nie wymagam od niej
                    matkowania, ani ona nie widzi we mnie kolejnej córki.
    • piastka Re: matka męża a teściowa 28.12.07, 15:00
      A ja bardzo lubię moją teściową i one mnie też (potwierdziła to w
      życzeniach wigilijnych). Mamy synów i córek- nie martwcie się na
      zapas - od Was też sporo zależy.
    • mozambia80 Re: matka męża a teściowa 28.12.07, 23:01
      Ja też nie lubię swojej teściowej i mąż o tym wie, bo zna nas obie bardzo dobrze
      i zdaje sobie sprawę, że z takie osobowości nie mogą sie dogadać. Ja za nią nie
      przepadam dlatego, że jest moją teściową i sie uprzedzam, tylko dlatego, że jej
      charakter, osobowość, sposób bycia i poglądy są dalekie od moich. Szanuje ją,
      ale jej nie lubię.
      I myślę, że masz rację: jak facet nie lubi teściowej , to jest dla wszystkich
      ok, ale synowa ma z natury rzeczy polubić teściową. Bez sensu.
    • werualta Re: matka męża a teściowa 28.12.07, 23:20
      za niby teściową nie przepadam ; bo pewne cechy w niej mi nie
      odpowiadają; po prostu..
      Jak synek jest u niej to potrafi leżeć i gapić się w tv, co mnie
      wnerwia, bo tak naprawdę spędzam ten czas u niej sama z dzieckiem, a
      on gdzieś z boku! Irytują mnie uwagi typu " tylko kilka minut z
      dzieckiem na dworze, bo wiatr". Nie odzywam się, robię swoje. Już
      wiem, dopiero po ostatniej wizycie dlaczego on jada zimne obiady, bo
      nie zawsze, gdy nałożone przez mnie na talerz, ma ochote podejść do
      stołu--bo u niej jada się zimne np. kotlety, czego ja nie lubię i
      zawsze pierwsza łapię co jest ciepłego i nakładam na talerz sobie i
      synowi. Bez komentarza. Czasem zachowuje się jak królowa (ona). A
      czasem klnie jak szewc, szczególnie w stosunku do niektórych ludzi,
      z którymi mogłaby się np. spokojnie dogadać. Nie zamierzam zmieniać
      swojego stosunku do niej. Jestem z dystansem, na spokojnie. Choć
      czasem mnie irytuje. Bo zadzwoni , gdy pędem wchodzę do domu, bez
      obiadu, z dzieckiem z p-la, po pracy.. a ona chce mi opowiadać swój
      dzień.. Nigdy nie pyta czy mam czas. Mówię wtedy, że dopiero weszłam
      do domu i nie mogę rozmawiać.. Ona żyje inaczej: spokojnie, ma inne
      problemy i inny świat. Dobrze, że dzieli nas 300 km. Dobrze i źle. I
      myślałam także o tym , że być może kiedyś będę teściową lub niby
      teściową.. ale teraz nie zastanawiam się nad tym. Będę - to będę
      myśleć.

      Ona zawsze przygotuwuje swojemu synowi "wyprawkę" podkreślając "dla
      ciebie". A jej syn mówi "to nie dla mnie to dla nas".

      To taki mój skromny głos w dyskusji...
      • nod26 Re: matka męża a teściowa 28.12.07, 23:52
        werualta napisała:

        Powiem szczerze ze kupy sie nie trzyma,poplatanie z pomieszaniem.Tak naprawde to
        jesli to co piszesz jest prawda to po twojej wypowiedzi sadze ze na nic lepszego
        nie zasługujesz.Jedna drugiej warta choc znamy wypowiedz jednej
        strony.Pamietaj,człowiek na poziomie nie obrabia tyłka innym.Sama wychowujesz
        potomka a mowia ze jaka mac taka nac.Nic dobrego cie nie czeka.
        • roksanaa22 Re: matka męża a teściowa 29.12.07, 16:28
          U nas jest odwrotnie.
          Mój mąż nie lubi/trawi/akceptuje/znosi mojej mamy a ja jego
          uwielbiamsmile))
          • semijo Re: matka męża a teściowa 29.12.07, 16:45
            Triss ale tym razem pojechałaś. Żenada. Masz zadatki na toksyczną
            mamuśkę i teściową. I rzeczywiście wygląda to tak jakbyś watpiła w
            inteligencję i bystrość swojego syna.
            • triss_merigold6 Re: matka męża a teściowa 29.12.07, 17:09
              Zdolność do dokonywania racjonalnych męsko-damskich wyborów u
              trzylatka trudno oceniać... Niemniej młodym mężczyznom nieraz rzut
              testosteronu zakłóca myślenia, chwila zapomnienia, alkohol, brak
              gumek i zonk. Panienkom zresztą też sielankowe wizje zakłócają
              myślenie.
              Wiesz, za dużo rzeczy widziałam, żeby tak idealistycznie do świata
              podchodzić i nie wierzyć w materialistyczne pobudki niektórych
              układów.
              • aska2000 Triss.. 29.12.07, 17:50
                Ktoś już wcześniej podpowiadał rozwiązanie - a zapisz Ty synkowi chatę
                notarialnie w chwili osiągnięcia przez niego pełnoletności i jedną schizę masz z
                głowy wink
                Naturalnie zastrzeż (choć wątpię czy można to również 'na papierze' zrobić
                ;P),że nie ma prawa żadnej kobitki meldować, heh

                ..a swoją drogą mam nadzieję,że moja Mała nie trafi na podobną 'Mamusię' na swej
                drodze, brrrrrrrrr!
                (..uprzedzę jeszcze- za żadną chatę 'wychodzić' nie będzie zmuszona, a i na
                rozumną dziewczynę się zapowiada - ostatecznie inteligencję dziedziczy się 'po
                kądzieli', jak to już naukowcy hamerykańscy dowiedli, hehehe)
                wink
                • triss_merigold6 ;) 29.12.07, 17:57
                  No chyba nie sądzisz, że dałabym synowi mieszkanie PO ŚLUBIE
                  (aczkolwiek darowizny i spadki nie wchodzą do wspolnoty małżeńskiej)?
                  Zresztą niechby sobie chłopak żył w wolnym związku, nie musi zaraz
                  ślubu brać.D
                  • aska2000 Re: ;) 29.12.07, 18:08
                    Ufffff....

                    Spać będę spokojnie ;P

                    Inna rzecz,że niełatwo będzie miał synek z Tobą - no, ale to już nie moja
                    brocha, ani mojej córki, mam nadzieję, heh

                  • gryzelda71 Re: ;) 29.12.07, 19:00
                    triss_merigold6 napisała:


                    > Zresztą niechby sobie chłopak żył w wolnym związku, nie musi zaraz
                    > ślubu brać.D

                    Triss może syn dokona trafnego wyborusmile
                • kawka74 Re: Triss.. 29.12.07, 18:06
                  > Ktoś już wcześniej podpowiadał rozwiązanie - a zapisz Ty synkowi chatę
                  > notarialnie w chwili osiągnięcia przez niego pełnoletności i jedną schizę masz
                  > z
                  > głowy wink

                  IMO całkiem niegłupi pomysł.

                  > Naturalnie zastrzeż (choć wątpię czy można to również 'na papierze' zrobić
                  > ;P),że nie ma prawa żadnej kobitki meldować, heh

                  Ja swojego męża nie zameldowałam do tej pory.
                  Gdyby mu się poprzestawiało coś pod deklem, mam problem z głowy.
                  Na razie brak meldunku nie przeszkadza nam w miłości.

                  ostatecznie inteligencję dziedziczy się 'po
                  > kądzieli', jak to już naukowcy hamerykańscy dowiedli, hehehe)

                  Czasem i Salomon nie rozwiąże tej kwestii...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka