Dodaj do ulubionych

in vitro - adopcja prenatalna

29.12.07, 14:41
nie wiem czy dobrze rozumiem to pojęcie - zamrożone zarodki oddaje
się innym anonimowym parom bez pytania pary do której tenże należał?
bez zgody czy ze zgodą nie wyobrażam sobie życia z myślą, że gdzieś
na świecie żyje moje i mojego partnera biologiczne dziecko,
genetycznie w 100 proc. nasze, jakoś zawsze miałabym to z tyłu
głowy, a po latach ewentualne podobieństwo innych osób rozważałabym
pod tym kątem jednak,
jak to jest rozwiązane?
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: in vitro - adopcja prenatalna 29.12.07, 15:52
      Ja słyszałam o adopcji prenatalnej w innym znaczeniu - adopcji przed narodzinami
      dziecka, pewnego rodzaju umowie między matką biologiczną a przyszłymi rodzicami
      adopcyjnymi.

      ale

      > nie wiem czy dobrze rozumiem to pojęcie - zamrożone zarodki oddaje
      > się innym anonimowym parom bez pytania pary do której tenże należał?
      Nie sądzę.
      • roksanaa22 Re: in vitro - adopcja prenatalna 29.12.07, 16:29
        A nie chodzi o same komórki jajowe-niezapłodnione?
        • lineczkaa Re: in vitro - adopcja prenatalna 29.12.07, 16:41
          też mi się tak wydaję, że tam pasażera jeszcze nie ma.
        • kawka74 Re: in vitro - adopcja prenatalna 29.12.07, 16:41
          Pani doktor z wywiadu w GW mówi o komórkach (nie precyzując, jakich), inni mówią
          o zarodkach. Tak czy inaczej, nie widzę możliwości wykorzystania ani jednego,
          ani drugiego bez zgody dawców.
          • myelegans Re: in vitro - adopcja prenatalna 29.12.07, 19:00
            Najwiekszy problem polega na tym, ze w Polsce to wszystko nie ma ZADNYCH
            prawnych regulacji, wolna amerykanka, nie ma przepisow, nie ma praw, NIC.
            O losie zamrozonych embrionow decyduja rodzice, jezeli nie chca, zeby byly one
            oddane innej parze lub do celow naukowych (wytwarzanie komorek macierzystych) to
            nie beda, jezeli wyraza zgode, to beda.
            Adopcja prenatalna, to adopcja zarodkow, nie komorek, za ZGODA rodzicow
            biologicznych.
            Oprocz adopcji istnieje rowniez dawstwo komorek (jajowych i plemnikow), i to tez
            nie jest objete zadnymi prawnymi ograniczeniami. Mozna chyba zatrudnic prawnika,
            zeby sie tym zajal, ale z gory niewiele jest regulowane. Jak sie myle, to prosze
            mnie poprawic.
            Jezeli kobieta z jakiejs przyczyny nie moze produkowac wlasnych komorek
            jajowych, z powodu np. zmniejszonej rezerwy jajnikowej , wtedy doktorzy w
            klinikach szukaja wsrod stymulujacych sie kobiet ewentualnej dawczyni, ma ona
            chyba jakies ulgi przy leczeniu. Nie jest uregulowane np. co by sie stalo,
            jezeli ta dawczyni jaja upomnialabym sie po pewnym czasie o swoje biologiczne
            dziecko, zaczela szukac itd. Tu jest wiele spraw niedogadanych.

            W USA np. istnieje adopcja prenatalna, ale jest oblozona takimi przepisami
            prawnymi, ze w praktyce malo kto sie na nia decyduje. Miliony zarodkow sa
            zamrozanych i w takim stanie beda, do niewiadomo kiedy. Rodzice placa grube
            pieniadze za przechowanie.
            PS. Komorek jajowych nie zamraza sie, przynajmnie w Polsce, na swiecie tylko w
            kilku osrodkach, plemniki owszem.
            • neerroo Re: in vitro - adopcja prenatalna 29.12.07, 19:29
              komórki jajowe zamraża sie w Polsce, np. w gdańskiej invikcie
              • myelegans Re: in vitro - adopcja prenatalna 29.12.07, 19:37
                Dzieki za info, bo jeszcze chyba 2 lata temu, nigdzie nie zamrazano. Pytanie
                jeszcze jaka ma skutecznosc.

                Acha, od zamrozonych zarodkow do pelnego dziecka, droga jest dosyc daleka. Nie
                wszysktie przezywaja odmrazanie, nie wszystkie sie implantuja, nie wszystkie
                przetrwaja I trymestr, podobnie jak w naturze, minus zamrazanie.
              • yadrall Re: in vitro - adopcja prenatalna 29.12.07, 19:37
                Ja mylse,ze punkt widzenia zalzezy od punktu siedzenia. I w tym
                momencie ktos kto sam przeszedl problemy z plodnoscia i czekal na
                deicko wiele lat to potem jak juz doczeka upragnionego potomstwa
                zupelnie inaczej patrzy na adopcje zarodkow czy komorek jajowych. Ja
                wiem,ze gdyby kiedys moja siostra (ma PCO) poprosila mnie o komorki
                jajowe to dalabym jej bez wahania. Mysle,ze osobie obcej nie,bo taki
                zabieg wymaga jednak olbrzymiej interwencji w uklad hormonalny
                (stymulacja) i balabym sie o wlasne zdrowie. Niemniej gdyby mi po in
                vitro zostaly zaplodnone zarodki to zdecydowalabym sie je oddac
                innej parze (jedyny wyjatek-zdecydowany sprzeciw mojego meza,ale i
                tak probowalabym go przekonac)
    • danagr Re: in vitro - adopcja prenatalna 29.12.07, 22:04
      czy to zarodki czy komorki jajowe nie mozna oddac bez pytania, potencjalni
      biorcy pytaja o zgode dawcow. U nas mrozi sie i jedno i drugie.
      • pasjonata17 Re: in vitro - adopcja prenatalna 30.12.07, 08:01
        rozumiem zatem, że skoro mam zamrożone zarodki i wyraziłam zgodę na
        oddanie to muszę liczyć się z tym, że w świecie może się pojawić
        czyste rodzeństwo dla moich dzieci?

        może jestem ograniczona, ale dla mnie to nie do przyjęcia, obawiam
        się że z bólem ale odmówiłabym takiej zgody, tyle że brak tych
        regulacji o których pisze poprzedniczka sprzyja nadużyciom i zgoda
        może być respektowana jak i nie,

        druga sprawa co to znaczy że zarodki będą zamrożone do końca świata?
        rodzice podobno za to płacą, a po ich śmierci? obowiązek przejdzie
        na kogo? co jeśli przestaną płacić, klinika przestanie istnieć lub
        ktoś kto przejmie klinikę i będzie zmieniać np. jej profil nie
        będzie czuł się odpowiedzialny za zamrożone zarodki?
        w tym wszystkim zbyt dużo wolnej amerykanki
        • kawka74 Re: in vitro - adopcja prenatalna 30.12.07, 09:41
          > rozumiem zatem, że skoro mam zamrożone zarodki i wyraziłam zgodę na
          > oddanie to muszę liczyć się z tym, że w świecie może się pojawić
          > czyste rodzeństwo dla moich dzieci?

          To chyba logiczne? Jeśli wyrażasz zgodę, zdajesz sobie sprawę ze wszystkich
          konsekwencji.
          Jest jeszcze druga strona medalu - dziecko może i nosi Wasze geny, ale poza tym
          urodziło się innej kobiecie i nie Wy jesteście jego faktycznymi rodzicami, także
          to rodzeństwo dla Twoich dzieci nie jest takie znów czyste.

          > może jestem ograniczona, ale dla mnie to nie do przyjęcia, obawiam
          > się że z bólem ale odmówiłabym takiej zgody,

          Nie każdy chce oddać zarodki innej parze i nie ma takiego obowiązku. Jeden może
          się z tym pogodzić, inny nie i wcale nie musi. Nie każdy wyraziłby zgodę na
          adopcję prenatalną, tak, jak nie każdy zgodziłby się na przyjęcie cudzego
          zarodka. Mnie by to nie przeszkadzało, dla Ciebie jest nie do przyjęcia - taka
          karma.


          > druga sprawa co to znaczy że zarodki będą zamrożone do końca świata?
          > rodzice podobno za to płacą, a po ich śmierci? obowiązek przejdzie
          > na kogo? co jeśli przestaną płacić, klinika przestanie istnieć lub
          > ktoś kto przejmie klinikę i będzie zmieniać np. jej profil nie
          > będzie czuł się odpowiedzialny za zamrożone zarodki?
          > w tym wszystkim zbyt dużo wolnej amerykanki

          Jeśli kogoś interesuje los zarodków, to rzeczywiście może mieć zgryz.
    • milenium5 Re: in vitro - adopcja prenatalna 30.12.07, 20:13
      Moim zdaniem zbyt wiele dylematów moralnych tu się pojawia. Jeżeli
      zgodzę się na adopcję prenatalną zarodków, jest duże
      prawdopodobieństwo, że na świat przyjdą dzieci - które - i nie
      zgodzę się tu z opinią jednej z przedmówczyć - w stu procentach pod
      względem genetycznym będą moimi i męża dziećmi i rodzeństwem mojego
      dziecka. Instnieje więc (teoretycznie) pewne prawdopodobieństwo, że
      w przyszłości moje dziecko może poślubić swego biologicznego brata
      lub siostrę. Co więcej - takie prawdopodobieństwo istnieje również w
      przypadku gdy się na adopcję zarodków nie zgodzę, za zostaną one
      zamrożone (pomyłki, świadome działanie). Prawo tego nie reguluje. A
      to tylko jeden z dylematów które temu problemowi towarzyszą. Dlatego
      myślę, że chyba nie zdecydowałabym się na zapłodnienie in vitro.
      • agni71 Re: in vitro - adopcja prenatalna 31.12.07, 00:12
        Myslę , że przesadzasz. omyłkowe wydanie komuś obcych zarodków,
        jesli w ogóle sie zdarza, to z pewnością niezmiernie rzadko.
        Prawdopodobieństwo bliskie zeru. Domyslam się, ze problem cie nie
        dotyczy, bo obawa o taką pomyłkę jest pewnie ostatnią rzeczą, o
        jakiej myslą osoby borykające sie z problemem niepłodności i
        decydujące się (lub nie) na in vitro.
      • kawka74 Re: in vitro - adopcja prenatalna 31.12.07, 09:06
        - w stu procentach pod
        > względem genetycznym będą moimi i męża dziećmi i rodzeństwem mojego
        > dziecka.

        Rodzicielstwo genetyczne to tylko część rodzicielstwa w ogóle.

        Instnieje więc (teoretycznie) pewne prawdopodobieństwo, że
        > w przyszłości moje dziecko może poślubić swego biologicznego brata
        > lub siostrę.

        Teoretycznie może się stać wszystko.

        Dlatego
        > myślę, że chyba nie zdecydowałabym się na zapłodnienie in vitro.

        Długotrwała, ciężka, wyczerpująca i kosztowna walka o dziecko dość często
        odstawia takie wątpliwości na boczny tor.
        Ja się na in vitro nie decyduję z dwóch powodów - nie mam forsy i nie poddam się
        stymulacji, bo w moim przypadku źle to się może skończyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka