reteczu
01.01.08, 10:22
Fajerwerki i wrzaski rozmaitego kalibru pozwoliły przespać tę noc
Waszym dzieciom?
Moje spały jak zaklęte. Mąż zresztą też. Tylko mnie z naszej rodziny
obudziły puki-stuki fajerwerkowe, podobne do dźwięku pękającej
kukurydzy na pop corn; w tak dźwiękowej postaci dotarły do mych uszu
znajdujących się w szczelnie zamkniętym mieszkaniu i łóżkowych
pieleszach.
O 19.00 wczoraj wylegliśmy z chaty, żeby popukać w przestworza, ale
7-miesięczna usłyszała wybuch rakiety w oddali i rozdarła się
głośniej od kaskady petard, więc pospiesznie wróciłam z nią do domu.
Kurka, wojna była-choćby z powodu wybuchów- niesamowitą traumą dla
dzieci...
Czteroipółlatka z tatą wystrzelali pukawki, poradowali się efektem,
wrócili do domu, obalili wiśniowe piccolo. Potem kolacja, kąpanie,
spanie i o 22.00 wszystkich zmorzył sen.
A jak było u Was?