Dodaj do ulubionych

Czy naprawdę wszystkim tak ciężko?

05.01.08, 20:28
Czytam czasem forum Niemowlę i ręce mi opadają. Co drugi post jest o
tym, jak to jedna z drugą już nie wyrabia, bo:
-dziecko wisi na cycku, a ona by chciała żeby tak jak u T.Hogg jadło
co trzy godziny i maltretuje malucha
-budzi się jeszcze w nocy, więc może zamiast cycka dać mu butlę, to
przestanie
-bo samo nie zasypia, i już drugi tydzień drze się przez trzy
godziny gdy ona próbuje wprowadzić "uśnij wreszcie"
-dziecko ząbkuje, płacze a ona się wścieka.
-a w łatwym planie pisze tak i tak, a jej dziecko za cholerę nie
chce tak robić
Dlatego pytam, czy są tu jeszcze jakieś mamy, które słuchają potrzeb
dziecka, zamiast swoich? Które płacz dziecka nie denerwuje?Które
słuchają swojego instynktu, zamiast czytać te durne książki, w
których jest mnóstwo oczywistych rzeczy i mnóstwo bzdetów? Którym
nie jest ciężko zajmować się jednym niemowlakiem, mając pralkę,
mikrofalówkę, pampersy i tysiące innych gadżetów których nie miały
nasze babcie, a wychowały piątkę?
Tak, jestem czasem wieczorem zmęczona, ale ani razu nie pomyślałam
sobie, że nie wyrabiam, więc to ze mną jest coś nie tak?
Obserwuj wątek
    • demonii Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 20:33
      Ja tam sobie czasem myślę, że nie wyrabiam - cyborgiem nie jestem, ale przy
      czwórce idzie nauczyć się cierpliwości smile)
    • cora73 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 20:50
      Oj mi czasami nerwy puszczaja, ale staram sie pracowac nad soba a
      nie "ulepszac" corke smile
      • baska299 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 20:53
        Cudów nie ma-czasami jest ciężko i już/
    • wieczna-gosia Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 20:57
      bylo mi znosnie ale 3,5 roku temu urodzil mi sie Rodzynek smile
    • lola211 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 21:02
      > Tak, jestem czasem wieczorem zmęczona, ale ani razu nie pomyślałam
      > sobie, że nie wyrabiam, więc to ze mną jest coś nie tak?

      Wszystko z toba w porzadku.Jestes po prostu jedna z tych, ktore nie
      maja w zwyczaju biadolic i tyle.
      Ja majac niemowle bylam szczerze zdziwiona, ze to tak jakos latwo i
      spokojnie sie toczy, a bylam przygotowana na kataklizm niemalze.
      W dobie tylu udogodnien narzekanie na nadmiar obowiazkow i pracy
      przy niemowlaku mnie dziwi nieustannie.


      --------------------------------------------------------------
      Jędza zjadła księdza, krew wypiła, tylko kości zostawiła
      • pade Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 21:28
        Lola, wszyscy wiemy, że Cię to dziwismile
        Ale zrozum, każde dziecko jest inne, jestes pewna, ze Twoje drugie
        byloby tak samo spokojne jak pierwsze?
        Z odchowania syna pamiętam tylko bunt dwulatka-zaledwie kilka
        epizodów, jesli chodzi o córę-pierwsze dwa lata byly koszmarem. Byla
        chora, a chorobę zdiagnozowano, dzięki mojemu uporowi, dopiero gdy
        miala 6 mies. Przez te 6 mies myślalam, że się wykończę. Potem bylo
        jeszcze gorzej. Potem bunt dwulatki na maksa. Chwila spokoju... i
        bunt czterolatki. Czasami nie wyrabiam, ale psychicznie, nie
        fizycznie. Nauczylam się odpuszczać pewne rzeczy, mimo, ze jestem
        zodiakalną pedantkąsmile Może te narzekające mamy tez się tego nauczą
        za jakiś czas? Może dlatego, ze to ich pierwsze dziecko sa niepewne
        i szukają wiedzy w książkach? A te nie zawsze udzielają wlaściwych
        porad.
        • sabciass Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 21:34
          Ja tam akurat lolę rozumię, bo dokładnie tak samo bojowo nastawiłam
          się, bo wszyscy mi mówili jak to straszliwie ciężko jest z
          dzieckiem. Jasne, że jak dziecko jest chore, to już zupełnie coś
          innego, ale moje dziecko też nie jest jakimś super aniołkiem,
          przetfaliśmy kolki, teraz idą zęby, noce też bywają różne. Wydaje mi
          się, że mam dziecko takie jak 99% mam i też jest to moje pierwsze
          dziecko, nie mam doświadczenia i właśnie tymbardziej staram się
          wsłuchać w siebie i dziecko niż w jakieś głupie lektury.
        • lola211 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 09:20
          Mialo byc o niemowlakachsmile.Nie poruszajmy tematow buntu, bo to inna
          inszosc- niemowlecia to nie dotyczy.
          A ty myslisz, ze ja nie mialam z cora ZADNYCH problemow? Mialam,
          owszem.W 5 mies. zycia ulegla poparzeniu,pozniej kilkakrotnie
          szpital, problemy zdrowotne.Co nie zmienia postaci rzeczy,iz po
          prostu nie mam zwyczaju sie dolowac, umartwiac i utyskiwac na ciezki
          los matki.Po prostu.
          To kwestia podejscia do zycia, dostrzegania jego dobrych stron, a
          nie skupiania sie na tych ciemniejszych.To "padanie na
          nos", "wykonczenie" opieka nad maluchem nie mnie jedna jak widac
          dziwi.Biore poprawke na to, ze zdarzaja sie dzieci mocno
          absorbujace, ale ponarzekac lubia sobie i te matki, ktore nie maja
          specjalnych powodow- moze specjalnie- zeby inni docenili ich trud?
          Nie musimy gotowac w kotle tetry, soczkow przez gaze wyciskac,
          gotowac kaszy manny i mnostwa innych obowiazkow nie mamy- to mi
          wystarczy by docenic obecne dobre warunki.
          Co do niepewnosci- kazda matka to przechodzi- a nie kazda utyskuje.
          • pade Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 12:20
            Ta choroba to nie byl katarek, tylko dolegliwośc, która musiala być
            usunięta operacyjnie, i powodowala, ze córa nie spala, nie jadla i
            chudla...Rzesza pediatrów zarzucila mi histerię mlodej mamuśki,
            dopiero chirurg... Zresztą ja nie o tym. Jak mialam tylko synka
            nudzilam się siedząc z nim w domu, bezproblemowe dziecko po prostu.
            I gdybym na nim poprzestala, a cale szczęście tego nie zrobilam, tez
            bym pewnie, tak jak Ty, dziwila się matkom, które narzekają na trudy
            macierzyństwa. A tak mam dwójkę i się nie dziwięsmile
            Poza tym nie wiemy jak te matki zachowują się w realu, może net daje
            im jedyną okazję by mogly ponarzekać, wyżalić się, i kiedy już to
            zrobią zachowują się zupelnie inaczej niz to wynika z ich postów.
            Latwo oceniać trudniej zrozumieć.
            • lola211 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 13:36
              Zaraz sie okaze, ze nie narzekaja tylko matki jedynakow.Podtrzymuje
              swoje twierdzenie, ze tu chodzi o ogolne nastawienie do zycia i
              liczba dzieci niewiele ma z tym wspolnego.Jedna bedzie rznac
              meczennice, a drugiej to do glowy nie przyjdzie.
              Jesli sie czlowiek zdecydowal na wiecej dzieci to chyba powinien
              wiedziec, ze bedzie raczej trudniej niz latwiej.
              • asia_i_p Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 21:24
                A w przypadku tych, co bronią narzekających, też chodzi raczej o
                ogólne podejście do ludzi niż o to, czy same narzekają czy nie.
                Niektórzy, kiedy słyszą, że ktoś sobie nie radzi, przede wszystkim
                szukają co robi źle, a oni dobrze. A innym to nawet do głowy nie
                przyjdzie i po prostu współczują.
    • zuzanka79 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 21:06
      Gdy ponad cztery lata temy urodził się mój syn porzuciłam wszystkie
      dzieciate czasopisma i książki na jakiś czas. Jak je czytałam, to
      właśnie wtedy miałam takie wrażenie, że nie wyrabiam, a mojemu
      dziecku daleko do ideału. Więc przestałam czytać i już. Chciał się
      bawić to się bawiliśmy, chciał jeść to jadł, chciał spać to spał.
      Bez żadnych planów, harmonogramów i rozpisek wychowałam szczęśliwego
      malucha, który kilka razy dziennie przybiegnie przytuli się mało mi
      oczy nie wyjdą i powie: wiesz ja cię mocno kocham, po czym ucieknie.
    • driadea Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 21:30
      Ja tam nie przeczytałam żadnej z tych książek. Ale nie wiem też, czy słuchałam
      instynktu wink po prostu trafił mi się anioł, nie dziecko. Miałam łatwiznę, nadal
      mam wink
    • wieczna-gosia Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 21:42
      e tam jedno dzieco to kaszka z mleczkiem hehehe
    • mamajestem Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 22:04
      Forum niemowle w ogóle jest ... nudne ciągle to samo od kiedy
      danonki, spacerówka, odpażenia. Nikt tam nie korzysta z
      wyszukiwarki? ciągle takie same posty!!!
      • kali_pso Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 22:08
        Z jednej strony to dobrze, że dzieci w tym wieku nie sprawiają
        rodzicom innych problemówwinkP
      • phantomka Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 22:08
        Bo to latwo mowic "nie rozumiem biadolenia" jak sie ma w miare
        niekonfliktowe dzieckosmile Tez na swoje macierzynstwo nie narzekam,
        ale jak widze czasami dzieci znajomych, ktore marudza, placza i
        stekaja od rana do nocy, ktorych kazdy zab byl okupiony wielkim,
        nocnymi rykami - to przestaje sie dziwic. I tu w wiekszosci
        przypadkow wcale nie chodzi o zmeczenie fizyczne, ale psychika po
        prostu odmawia posluszenstwa.
        • lolinka2 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 05.01.08, 23:57
          u mnie
          Duża - aniołek jako niemowlę, coś wręcz odwrotnego aktualnie
          Mała - od początku daje w kość nieprzerwanie po dziś dzień

          aczkolwiek jeśli ma się problemy z dziećmi i nadmiar obowiązków, to chyba
          niespecjalnie ma się czas tworzyć wątki tasiemcowe na forum "niemowlę" czy
          gdziekolwiek indziej na ten temat...

          osobiście w okresie wyostrzenia uroczych zachowań potomstwa (gwoli ścisłości
          starsza Potomka jest chora, młodsza - nie wiadomo) nie mam czasu zjeść, a co
          mówić w sieć zerknąć, o czym świadczą wymownie np pustki miesięczne na moim
          blogu czy ulubionych forach...
          • edycia274 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 00:21
            Niestety nie zawsze lekko jest. Nie zawsze dzieci to aniołki, nie zawsze dzieci
            to okaz zdrowia. Nie zawsze mamy są wyspane wypoczęte.
            czasami dzieci są po prostu nie spokojnie chore itp, a mama przemęczona i
            wyczerpana, a te co mają mega lekkie macierzyństwo szczerze gratuluje smile
            tyle w tym temacie
            • lola211 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 09:25
              Nie znam dziecka, ktore by nie chorowalo.
              Z tym, ze jedna po prostu zaakceptuje ten fakt, skorzysta z porady
              lekarza i spokojnie bedzie dziecku pomagac dojsc do zdrowia, a druga
              bedzie sie uzalac, czasem wrecz histeryzowac(bo i takie przypadki
              wystepuja) i z byle kataru zrobi dramat.
              • edycia274 lola :) 06.01.08, 10:06
                Jedne mamy są takie drugie takie,i to się raczej nie zmieni smile
    • marghe_72 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 00:31
      dlatego nie czytałam poradników wink
      samo jakoś szło, raz lepiej , raz gorzej..

      ps. errata "Każde dziecko może nauczyć sie spać" wylądowało w
      koszu ..
    • mama_kotula Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 00:32
      Gdy Szymon był mały, byłam przekonana, że wszystko (!!!) jest kwestią wychowania
      dziecka oraz cierpliwości matki.
      A potem urodziła się Ania tongue_outPPP

      Tak, owszem, czasem się nie wyrabia big_grin
      To cudowne, że sobie tak świetnie radzisz i masz tyle cierpliwości wink
    • liberata Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 03:47
      Mnie się wydaje, że to jest tak:
      Jak się ma jedno, to jest ciężko.
      Jak się ma dwójkę, to: Z jednym było lekko, ale z dwójką ciężko.
      Jak się ma trójkę to: Co to dwójka, łatwizna, z trójką to dopiero
      ciężko!
      Podobno od 10 już nie ma różnicy surprised)
    • maxxt tak, jest z toba cos "nie tak" 06.01.08, 08:47
      zero zrozumienia dla innych i marginalna wyobraźnia.
      gdybys była choc troche swiadoma roznorodnosci charakterów ludzkich,
      wiedzialabys ze sa matki "niewyrabiajace" oraz "cyborgi" które jednakowo kochaja
      swe dzieci lecz różnie znosza macierzynstwo.
      • gardeniaa Re: tak, jest z toba cos "nie tak" 07.01.08, 09:10
        maxxt napisała:

        > zero zrozumienia dla innych i marginalna wyobraźnia.
        > gdybys była choc troche swiadoma roznorodnosci charakterów ludzkich,
        > wiedzialabys ze sa matki "niewyrabiajace" oraz "cyborgi" które jednakowo kochaj
        > a
        > swe dzieci lecz różnie znosza macierzynstwo.


        słuszna uwaga
    • gryzelda71 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 09:32
      A nie możesz po prostu cieszyć się swoim macierzyństwem,zamiast głowic się czemu inne matki mają inaczej?
      • guderianka Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 10:05
        nie czytuje poradników
        nie działam według schematów
        nie biadolę

        a mimo to po godzinie 18 mam ochotę udusić moje dzieci i czekam
        kiedy zasną
        • pacia811 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 10:15
          niestety nie wszystkim zdarzają się aniołki, ładne grzeczniutkie
          niemowlaki...

          czasem zdarza się choroba dziecka, która potrafi dać nieżle w
          kość...i dziecku i rodzicom..

          a co do książek to pare przeczytałamsmile
          • zuzanka79 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 10:32
            pacia811 napisała:

            > niestety nie wszystkim zdarzają się aniołki, ładne grzeczniutkie
            > niemowlaki...
            >
            > czasem zdarza się choroba dziecka, która potrafi dać nieżle w
            > kość...i dziecku i rodzicom..

            Tak???A co mają powiedzieć rodzice dzieci z porażeniem mózgowym,
            zespołem Aspergera lub dzieci z Autyzmem, dzieci z wodogłowiem, z
            zanikiem mięśni i innych dzieci przy których trzeba być 24 godziny
            na dobę, przez siedem dni w tygodniu, gdzie każda kolejna godzina
            życia dziecka jest niewiadomą. Zwasze się zastanawiam dlaczego żadne
            z tych rodziców się nie skarży, nie mówi że nie daje rady, że
            ciężko. Od nich powinnyśmy my- mamy dzieci zdrowych uczyć się pokory
            i cierpliwości.
            • guderianka zuzanka79 06.01.08, 10:41
              jak to się nie skarżą, skarżą się. Takim rodzicom też wysiada
              psychika i umęczone jest ciało, tacy rodzice piszą blogi, maile,
              piszą na forach, rozmawiają z przyjaciółmi i tymi którzy są w stanie
              ich zrozumieć

              W subiektywnej ocenie rodzic zdrowego dziecko ma prawo się użalać i
              odczuwac trudy rodzicelstwa tak samo jak rodzic chorego dziecka. Nie
              wymagaj od rodziców dzieci zdrowych zamykania gęby na kłódkę tylko
              dlatego że mają dzieci w lepszym stanie niż inni rodzice
              • zuzanka79 Re: zuzanka79 06.01.08, 11:04

                > W subiektywnej ocenie rodzic zdrowego dziecko ma prawo się użalać
                i
                > odczuwac trudy rodzicelstwa tak samo jak rodzic chorego dziecka.
                Nie
                > wymagaj od rodziców dzieci zdrowych zamykania gęby na kłódkę tylko
                > dlatego że mają dzieci w lepszym stanie niż inni rodzice

                Nie wymagam, ale jak tak czasami poczytuję co niektóre wątki to
                szlag mnie trafia, że tak dosłowienie powiem. Zamiast odkrywać
                radości i blaski rodzicielstwa, czy macierzyństwa ciągle tylko żale
                i pretansje, że gdzieś napisali tak a moje dziecko to tak. A ptem to
                już idzie jak po maśle i okazuję się, że ten długo wyczekiwany
                pierwsz ząbek wcale nie jest radością tylko gehenną, a raczej jej
                początkiem, bo przecież będą następne, że ten długo wyczekiwany
                pierwszy krok też nie jest radośćią, bo jak małe zacznie somo się
                przemieszczać po mieszkaniu, to ściąga ze stoły, wyciąga z szafek
                misternie poukładane ubrania i tak dalej i tak dalej.

                • cora73 Re: zuzanka79 06.01.08, 11:17
                  Trafilas w samo setno....tez czasami mam wrazenie ze dla dozo matek
                  dziecko jest poprostu ciezaremsad
                • guderianka Re: zuzanka79 06.01.08, 11:19
                  zgadzam się z tobą, masz rację ale nie powinien trafiać cię szlag
                  tylko dlatego, że wyobrażenia o macierzyństwie innych kobiet nie
                  mają odzwierciedlenia w ich własnej rzeczywistości.

                  Zyczyłabym sobie i chciałabym żeby wszystkie mamy użalały się nad
                  ząbkami, wyciągniętymi ubraniami i rozrabianiem. Oby tylko takie
                  problemy ludzie mieli
            • kali_pso Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 11:35
              E tam.....skarża się, jak każdy. Tylko, że szybko rejestruja, że ta
              częśc społeczeństwa, które posiada dzieci zdrowe, nie chce ich
              słuchać. Owszem, na poczatku wyrazy współczucia, pocieszenia,
              przejawy pomocy pojawiaja się, ale po jakims czasie kiedy choroba
              dziecka przyjaciółki, sąsiadki czy kuzynki okazuje się powazniejsza
              niz katar naszego dziecka, stajemy w obliczu własnej niemocy i
              bezsilności. Nie chcemy słuchać o jej problemach, bo nie potrafimy
              jej pomóc. I koło się zamyka, bo sasiadka czy przyjaciółka nasza
              niechęc wychwyci i zamknie się w swoim i swojego dziecka świecie.
              Zostają jej matki z podobnymi kłopotami, personel szpitala,
              zamknięte fora.......
            • ma_dre Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 12:17
              zuzanka79 dzieki za twoj post, juz gdzies czytalam inna twoja sensowna
              wypowiedz... ty jakas taka... empatyczna jestes, to rzadkosc!
              • zuzanka79 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 18:38
                Dziękuję bardzo, to miłe.Ten typ tak ma - ot poprostu smile
    • agnieszka-i-oskar Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 11:33
      wiesz co, problem chyba tkwi w czymś innym - w presji otoczenia. Już
      od początku jak nie uda ci się karmić piersią - jesteś gorszą matką.
      Poza tym pierwsze dziecko jest szokiem, następuje zmiana
      dotychczasowego życia plus odpowiedzialność za dziecko, często
      przytłaczająca. A te wszystkie gazety i ksiązki dziewczyny traktują
      jak wyrocznię. No więc jezeli dane dziecko zachowuje się niezgodnie
      z treścią książki następuje strach i panika.
      Zresztą sama pamiętam strach przy pierwszym dziecku, dlatego nie
      ignoruję postów z seri katar - pomocy!!!! Bo wiem, że młoda mama się
      po prostu boi. W końcu wszystko jest dla niej nowością i nie ma
      pewności siebie.
      Mój mąż nie może się nadziwić że drugie dziecko daje tyle radości
      itp. A dziecko jest takie same, tylko, że my się zmieniliśmy, nie
      panikujemy, nie zamartwiamy się na zapas tylko cieszymy się
      dzieckiem.
      I te narzekania na forum nie wynikają raczej z fizycznego zmęczenia
      tylko ze zmęczenia psychiki tą presją, chcą być idealną mamą i mieć
      idealne dziecko. Z czasem zweryfikują to z życiem i nie będą
      narzekać na pierdoły.
    • jenny_curran Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 12:16
      Pewnie z Toba cos nie tak. Ja, podobnie jak 99 % matek byłam bardzo
      zmeczona niemowlakiem.
    • deela Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 12:31
      nie wiem
      ja przeczytalam tracy i bylam rozczarowana, z calej ksiazki natrafilam na dwa
      tylko interesujace zdanie, reszte uznalam za taka oczywistosc ze nie widzialabym
      potrzeby opisywac tego w ksiazce,
      z kolkami (na szczescie epizodycznymi) poradzilam sobie sama, gnojka nauczylam
      sama zasypiac samego, nigdy nie tarmosilam nim w wozku ani nic w ogole to dla
      mnie kretynizm zeby uspic dziecko i odlozyc je spiace, jakos instynktownie
      zawsze robilam odwrotnie, pomagalam zasnac tak dlugo az sam zasypial w swoim lozku
      w ogole wiekszosc problemow z "niemowlaka" to dla mnie jieudaczne histeryczne
      mamuski a problamy z "malego dziecka" to dla mnie kompletna abstrakcja indifferent
      chyba matki nie nadaja sie na matki, gdzie instynkt? gdzie kuwa ROZUM? gdzie
      zdrowy rozsadek????????
      chyba im z wodami plodowymi wyplynalindifferent
      • gryzelda71 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 12:35
        Dobrze,że tobie nie wypłynął.A może nie był takiej mozliwości?
        • deela gryzelda71 nie probuj byc zlosliwa 06.01.08, 12:40
          bo ci to nie wychodzi za dobrze
          naprawde uwazasz ze kobieta ma poukladane w glowie skoro sie pyta np czy moze z
          2 m-cznym dzieckiem wybrac do tesciow 120 km?
          • gryzelda71 Re: gryzelda71 nie probuj byc zlosliwa 06.01.08, 12:46
            Nie wiem,nie znam tej kobiety i całej sytuacji.
            Nie podoba mi sie twoja wypowiedź i już.
            • deela Re: gryzelda71 nie probuj byc zlosliwa 06.01.08, 16:51
              ja ciebie prznajmniej nie obrzam a ty mnie... usilujesz?(powodzenia zycze)
              • gryzelda71 Re: gryzelda71 nie probuj byc zlosliwa 06.01.08, 16:55

                To,ze mnie nie obraziłaś nie znaczy,że nie mogę wyrazić swojej dezaprobaty.
                • deela Re: gryzelda71 nie probuj byc zlosliwa 06.01.08, 17:00
                  ja o niebie ty o chlebie
                  • gryzelda71 Re: gryzelda71 nie probuj byc zlosliwa 06.01.08, 17:07
                    Raz napisac mało widze.Nie podoba mi się forma twojej wypowiedzi.
                    • deela Re: gryzelda71 nie probuj byc zlosliwa 06.01.08, 18:58
                      dwa razy napisac malo widze wiec moze łopatologicznie napisze zeby dotarło?
                      moze ci sie nie podobac, masz pelne prawo zwerbalizowac swoj brak akceptacji dla
                      w/w ale nie musisz mnie personalnie obrazac, bo ja tego nie zrobilam
                      najlepsze jest to ze osoby twojego pokroju krzycza chamstwo! prostactwo! a sama
                      jaka jestes?
                      zreszta koncze tego offtopa bo to ni kija nie ma sie do przedmiotu dyskusji
                      EOT
                      • gryzelda71 Re: gryzelda71 nie probuj byc zlosliwa 06.01.08, 19:12
                        Skoro mam to napisałam.
                        A jak poczułes się obrazona cóz....
            • budyniowatowe Re: gryzelda71 nie probuj byc zlosliwa 08.01.08, 18:52
              gryzelda71 napisała:

              > Nie wiem,nie znam tej kobiety i całej sytuacji.

              No i przedewszystkim nie znamy tej tesciowej co mieszka 120 km
              dalej :o)

              > Nie podoba mi sie twoja wypowiedź i już.
    • triss_merigold6 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 12:33
      Ja akurat stosowałam karmienie mieszane i podawałam butlę na noc
      dzięki czemu ominęła mnie dzika frustracja spowodowana niewyspaniem.
      Tak jak Lola byłam nastawiona na jakiś masakryczny hard core i
      dziecko, które spało, jadło co 3 godziny i miało kolkę RAZ było
      miłym zaskoczeniem. Ząbkowanie też nie było jakieś straszne.
      Niemniej byłam zmęczona psychicznie i fizycznie tym uwiązaniem do
      dziecka.
      W kwestii problemów z karmieniem jestem krótkopiłkowa - jesli
      karmienie naturalne powoduje stres, wkurw i zmęczenie u matki to
      lepiej dać mleko modyfikowane i mieć spokój. Wyłącznie naturalnie
      probowałam karmic przez dobę, dosłownie dobę. Nad ranem po kolejnej
      pobudce po półtorej godzinie snu trafił mnie szlag i potomek dostał
      butlę.
    • ewag12 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 12:40
      Tak, mnie bylo ciezko. Dlaczego? Moje dziecko nie spalo w nocy, nie
      chcialo, nie lubialo, nie wiem. Jedno wiem napewno byl zdrowym
      dzieckiem ktore do niemalze 3 roku zycia uwazalo sen za strate
      czasu. Mial niewiarygodnie dlugi czas aktywnosci a snu potrzebowal
      minimalnie. Najgorsze byly noce, na nic innego skarzyc sie nie moge
      choc bylo tego troche...
      Matki dzieci przesypiajacych choc czesc nocy lub jak napisalas
      roznie podczas tych nocy bywa, raczej tego nie zrozumieja.
      • deela ewag12 mysle ze autorce postu nie do konca o to ch 06.01.08, 12:43
        chodzi
        przypuscmy ze nadal masz takie male hiperaktywne dziecko (swoja droga moj jest w
        polowien drogi do ADHD chyba) i zakladasz post na forum "co zrobic zeby spalo?"
        i wlasnie ze wzglkedu na to ze dzieci sa baaaardzo rozne to wszystkie porady
        oraz z glupia frant pisane przechwalki "a moja w nocy spalo!" mozesz sobie o
        kant d... potluc
        wystarczy wsluchac sie w instynkt, poznac swoje dziecko, sluchac GO a nie babci
        mamy kolezanki, innej forumowiczki i na wszystko znajdzie sie rada!
        • pade Re: ewag12 mysle ze autorce postu nie do konca o 06.01.08, 12:52
          Owszem, należy sluchać swojego instynktu, przede wszystkim jego, ale
          dobre rady też są pomocne, tak samo jak dobre poradniki.
          A swoją drogą czy Wasze mamy nie mialy czasem w domu Malego
          Dziecka???
      • aguskin Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 08.01.08, 09:16
        ewag12 rozumię Cię doskonale też tak miałam do 4 roku zycia, i to
        był koszmar i już, jeżeli nie można przespać choć dwoch h w całości
        raz w tygodniu, cały organizm siada i to nie jest raz tak raz tak,
        zawsze tak samo płacz co 40 min. odwiedzanie wszelkich lekarzy
        czemu??? a nikt logicznej przyczyny nie widział, wtedy trudno na
        radosc, bo czlowiek walczy z samym sobą, z koszmarnym zmeczeniem, i
        kazdy patrzył na mnie dziwnie, bo on w ciagu dnia zachowywal sie
        normalnie, nie narzekałam, bo nikt mnie nie rozumiał, jak juz sie
        poprawiło, miałam poczucie, ze cały okres mi uciekł, pamietam go ze
        zdjec i filmów, i dlugo nie mogłam jeszcze normalnie spac nawet po
        lekach, drugi tez kiepsko spi, ale w porownaniu z pierwszym to
        luksus 4, 5 pobudek w nocy to super sprawa,
        zresztą mysle, że dziewczyny piszą pod wpływem chwili, cos je dobiło
        usiądzie napisze, i czasem wstaje od kompa i jej lepiej, nie pamieta
        nawet, ze tak narzekała...
    • pade do autorki 06.01.08, 12:47
      weszlam na niemowlę i przeczytalam wątek " do stosujących latwy plan
      wg Tracy Hogg" i...nie znalazlam tam żadnego narzekania!!! To co
      napisalaś to jakaś wielka nadinterpretacja. Dziewczyny dzielą sie po
      prostu swoimi przemysleniami i doświadczeniami dot. planu, ale nikt
      tam nie narzeka. Moim zdaniem celowo poprzeinaczalaś fakty.
    • mathiola Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 12:49
      Ja przy niemowlętach wyrabiałam spokojnie, nawet przy bliźniakach.
      Za to teraz, kiedy podrosły i szaleją we trójkę z bratem - nie wyrabiam. No nie
      wyrabiam. Zamkną mnie niedługo - albo w wariatkowie albo w więzieniu wink
      Za to inne baby nie wyrabiają przy niemowlakach a potem mają luz blues. Różnie
      to bywa.
      Z reguły przy pierwszym noworodku jest większa histeria (dlaczego nie je co 3
      godziny, dlaczego nie zasypia sam, dlaczego płacze, pewnie go coś boli, czy nie
      za ciepło ubrany, czy nie za chłodno ubrany, czy tak kupka ma odpowiedni kolor,
      o Boże ona jest ZIELONA!...). Z czasem człowiek się uodparnia wink
    • maziq Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 12:51
      Myślę ze tylko pozornie jest nam teraz łatwiej niż np naszym babciom.
      Kiedyś mam wrażenie wszystko było prostsze, kobiety rodziły dzieci
      po wyjściu za mąż, potem wszysktie siedziały z nim w domu do czasu
      pójścia do przedszkola przynajmniej. A teraz z jednej strony
      wszystko jest łatwiejsze (pampersy pralki itd)ale też - przed
      urodzeniem dziecka mamy łatwiejsze życie niż nasze babcie,ciekawsze,
      większe możliwości - podróżownia, rozwijania zainteresowań. I nie do
      końca chyba zdajemy sobie sprawę ze posiadanie dziecka wiąże się z
      wieloma ograniczeniami. Tak samo wieksze są teraz dylematy odnośnie
      decyzji - wrócić do pracy czy nie, przynajmniej niektórzy mają. I to
      wszystko sprawia że psychika czasem siada. Bo to jest główny
      winowajca a nie samo to ze jesteśmy zmęczone fizycznie. Tak mi się
      pprzynajmniej wydaje. NO i oczywiście są też różne dzieci, jak się
      miało w miarę spokojne, to się dużo na temat zmęczneia nie wie.
    • mma_ramotswe nie rozumiem 06.01.08, 13:03
      dlaczego mam słuchać potrzeb dziecka ZAMIAST moich?
      Oprócz- to rozumiem.
      Moze powinnas pisac na forum "świętość"smile)
      • zuzanka79 Re: nie rozumiem 06.01.08, 18:42
        mma_ramotswe napisała:

        > dlaczego mam słuchać potrzeb dziecka ZAMIAST moich?
        > Oprócz- to rozumiem.
        > Moze powinnas pisac na forum "świętość"smile)

        A chociażby dlatego, że ( zakładam hipotetycznie) ŚWIADOMIE
        zdecydowałaś się na macierzyństwo, a to niestety wymaga poświęceń i
        wyrzeczeń czasami na dłuższy czas. Co za to będziesz miała ... czas
        pokaże za jakiś czas.
        • maxxt Re: nie rozumiem 06.01.08, 21:10
          "macierzyństwo, (...) niestety wymaga poświęceń i
          wyrzeczeń czasami na dłuższy czas"- i z takiego oto toku rozumowania biora sie
          posty takie jak autorki. głęboko współczuje kobietom które w imie macierzynstwa
          poświecają sie i wyrzekaja. co za to czesto mają? czas juz pokazał na niejednym
          przykładzie- vide chocby to forum.
          • zuzanka79 Re: nie rozumiem 06.01.08, 21:50
            > "macierzyństwo, (...) niestety wymaga poświęceń i
            > wyrzeczeń czasami na dłuższy czas"- i z takiego oto toku
            rozumowania biora sie
            > posty takie jak autorki. głęboko współczuje kobietom które w imie
            macierzynstwa
            > poświecają sie i wyrzekaja. co za to czesto mają? czas juz pokazał
            na niejednym
            > przykładzie- vide chocby to forum.
            Tak, podzielam twoje zdanie zastanawiając się nad jednym,
            czy "robiąc dziecko" nie wiedziało się, że ono nie będzie grzecznie
            leżało w łóżeczku przez 24 godziny, nie będzie ząbkowało, nie będzie
            chorowało. Skąd wątki typu
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=73100668
            i cała masa innych. Czy nie potrafimy być szczęśliwymi rodzicami
            szczęśliwych dzieci? Za trudne?
            • maxxt Re: nie rozumiem 07.01.08, 19:03
              "robiąc dziecko" (pierwsze) 99% kobiet nie wie co je czeka. moze sobie
              wyobrażać, planować,wczuwać się, czytac durnawe gazetki które propaguja
              generalnie steki bzdur. ale to tylko teoria. rozne sa charaktery, rózna
              wydolnosc i konstrukcja psychofizyczna kobiet. i z tego powodu rozmaicie wyglada
              "przekłuwanie" teorii na praktyke. czy któras z narzekajacych mam, którym jest
              "trudno", napisała, ze ZAłUJE? ze ciezko, ze zmeczona, ze wkurzona, ze miało byc
              "nie tak" - i owszem. i nie oznacza to bynajmniej ze nie jest szczesliwa matka
              szczesliwego dziecka.
              • mim288 Re: nie rozumiem 08.01.08, 09:57
                Nie uważam, że macierzyństwo (w przypadku zdrowego dziecka
                oczywiście, w przypadku dzieci z problemami zdrowotnymi rzecz ma
                się jak sądzię absolutnie inaczej) wymaga poświęceń. Po prostu jest
                jakie jest i decyzując się na dziecko (na ogół nie ma na forum
                matek-nastolatek) raczej każda kobieta powinna minimalnie zdawać
                sobie sprawę z tego, że jak ma dziecko, a nie ma niańki na 24h na
                dobę to będzie musiała zmieniac pieluchy, chodzić na spacerki i
                przez pewien czas nie zabaluje przez pół nocy w nocnym klubie - to
                chyba nie jest poświęcenie, tylko logiczna konsekwencja faktu
                urodzenia dziecka. Oba urlopy macierzyńskie (skoro mowa o
                niemowlakach) wspominam jako najdłuższe i najfajniejsze wakacje w
                życiu i szczerze powiem, ze nie bardzo rozumiem biadolenie, że "nie
                mam z kim porozmawiać", "nie mogę wyjść do kina, znajomych
                etc", "dziecko wisi przy cycu", a czego niby autorka oczekiwała po
                pierwszych miesiącach macierzynstwa?
                • maxxt Re: nie rozumiem 08.01.08, 15:08
                  nie wiem jakie oczekiwania ma wiekszosc kobiet ale ja NA PEWNO nie oczekiwałam
                  ze np. nie bede mogła w spokoju zrobic kupy (i nie pisze tu o szwach po cudnym
                  porodzie sn)czy wziac prysznic, bo dziecko po kilku sekundach beze mnie zacznie
                  wyc jak odzierane ze skóry. piszesz o macierzynskim jako o "najdłuższych i
                  najwspanialszych wakacjach" -szczerze zazdroszcze. ale juz tu gołym okiem widac
                  ze niezbyt doświadczyłaś "prawdziwych" uroków macierzyństwa- i nie o kino czy
                  rozmowy chodzi.
                  • mim288 Re: nie rozumiem 08.01.08, 19:37
                    Z dwójką dzieci doświadczyłam wlaśnie prawdziwych UROKÓW
                    macierzynstwa. Co do Twoich spostrzeżeń - notorycznie sikam z
                    dzieckiem na kolanach i szczególnie mnie to nie stresuje, fakt, że
                    dzieci nie specjalnie lubią gdy biore prysznic i potrafią krzyczeć,
                    czy zrobić sajgon kompletny w połowie mieszkania, cóż za kilka lat
                    podrosną i będę sie pławić w spokoju. Trudno zakładać, że dzieci
                    będą bawiś sie same (zawsze zwłaszcza), że jako matka będę mieć
                    nieustająco czas dla siebie, tego rzeczywiście nie oczekiwałam,
                    więc nie miałam rozczarowań.
                    Dla mnie takie :kataklizmy" to "klasyka gatunku" pod tytułem bycie
                    mama i tyle. Pocieszam się, że w moim wieku w braku dzieci mogłabym
                    juz tylko spokojnie zramoleć, a do tego mi nie spieszno.
                    • maxxt Re: nie rozumiem 09.01.08, 21:58
                      otóż to- to co dla ciebie i wg ciebie jest "spodziewaną i przewidywalną normą"
                      dla innych nia nie jest. np. dla mnie. nie było złudzen ze bede miała
                      nieustajaco czas dla siebie. ale nie spodziewałam sie takich akcji jak opisalam
                      wyzej. te sytuacje wzbudzaly we mnie stanowcze NIE i jak najbardziej uprawniały
                      mnie (wg mnie naturalnie) do "narzekania". to moje świete prawo. i kropka. tak
                      samo jak prawo do kochania własnego potomka.
                      p.s. szczerze zazdroszcze umiejetnosci sikania z dzieckiem na kolanach. dla mnie
                      nie do przeskoczenia. predzej peklby mi pecherz lub zalatwilabym sie w majtki.
                      p.s. Z CAłYM PRZEKONANIEM TWIERDZE- w żadnym wieku z powodu braku dzieci bym
                      nie zramolała. moze dlatego ze ich posiadanie nie jest mym glownym zyciowym
                      celem- a tylko w takim przypadku dostrzegam mozliwosc zramolenia wlasnie.
                      • mim288 Re: nie rozumiem 10.01.08, 11:03
                        Posiadanie dzieci nie jest również moim jedynym zyciowym celem,
                        choć bardzo waznym. Myślę tylko że narzekanie na to co jest
                        nieuniknione w 90% określonego rodzaju sytuacji nie bardzo ma
                        uzasadnienie i tyle. To dla mnie jak pojechać w lecie do Turcji i
                        narzekać, że jest tak gorąco. Ale ja po prostu nie lubie narzekać,
                        choć wiem, że zdaniem psychologów to moe byc pomocne.
                        • maxxt Re: nie rozumiem 10.01.08, 21:24
                          słusznie dodałas-wg ciebie. i na tym polega sedno sprawy-kazdy jest inny i tu
                          nie ma co rozwodzic sie nad "jedyna słuszna postawa".
        • aguskin Re: nie rozumiem 08.01.08, 09:24
          niekoniecznie w swiadomym macierzynstwie rozpatruje sie ciezkie
          scenariusze, to jak przy braniu slubu, nie rozpatrujesz, że on po
          kilku latach będzie alkoholikiem, nie będzie szanował, albo zdradzał
          czy innne, zakładasz, że będzie "love", i dlatego świadomie
          decydujesz się na męża.
          i tak jest z dzieckiem, gdybym założyła z góry, że bedzie chore,
          niedobre, nie będe spała i inne gorsze sprawy, nie wiem ile kobiet
          podjęłoby decyzje na tak, choc i tak zawsze pozostaje nadzieja, że u
          danej osoby bedzie to inaczej wyglądać.
    • nenia1 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 14:35
      Nie ma to jak przekonanie, że wszyscy inni powinni być tacy sami
      jak my.
      Bo tylko my zachowujemy się zawsze właściwie, jesteśmy najmądrzejsi i mamy patent na wszystko.
      I tylko oni, biedni głupcy, tego jeszcze nie wiedzą.
      • mamakrzysia4 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 17:00
        ja nie wyrabiam i co i pstro bo i tak wszyscy to olali
    • reteczu Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 17:51
      Sabciass,nie kupiłam książki Tracy. Mam jedną książkę o rozwoju
      niemowlęcia i to wystarczy; z dystansem podchodzę do tego, co tam
      napisane.Karmię piersią drugą córkę (ma prawie 7 i pól miesiąca).
      Nie znoszę płaczu dziecka, ba! nawet nie pozwalam marudzić! Dochodzą
      do mnie komentarze,że rozpieszczam dziecko.No i fajnie!A kogo mam
      rozpieszczać?
      Ale ja jestem z tych, którym życie dało po d...,więc opieka nad
      dzieckiem to pryszcz w porównaniu do tego, co w życiu przeszłam.
      • edycia274 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 20:30
        Dajcie spokój. Są matki co narzekają są co nie. Każda ma prawo by się żalić
        marudzić itp.Więc po co aż tak się tu burzyć?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka