...powiedział wczoraj, że państwa polskiego nie stać na finansowanie
zapłodnienia in vitro, przynajmniej w tym roku....
Czy aby na pewno nie stać nas ze wzgledów finansowych, czy tez rząd
polski nie ma na tyle odwagi cywilnej, aby zrobic coś, co sie
biskupom polskim nie podoba?
Tak, tak wiem, że w pierwszej kolejności trzeba dbać o chorych,
którzy mieli tyle szczęścia, że ich tatuś z mamusią mogli ich począć.
Ale czy okazując minimum dobrej woli, żeby ludzie mogli poczuć, że
rząd ich nie spławia na wieczne nigdy, nie moznaby chciazby w tym
roku refundować leki, lub badania? Wprowadzać te refundację
stopniowo, ale wprowadzać?
Państwo polskie nie jest przyjazne rodzicielstwu.
Temu świadmomemu, przemyślanemu. Woli sponsorować becikowe, rozdając
pieniądze z budżetu wszelkiej patologii, co to rozmnaża się
bezplanowo, ale "po Bożemu".
Tak sobie myslę, że to nawet na tym forum widać- jak któraś napisze,
że "okazało się", że w ciązy jest, chociaz ona bez pracy, mąz ledwo
przędzie, warunki lokalowe nie sprzyjają drugiemu dziecku, to
wszystkie gratulacje ślą wirtualnie pisząc, że "wszystko będzie
dobrze"......ale niech ktoś napisze,że zaplanował sobie zycie w taki
sposób, że najpierw kariera, dziecko później, kiedy będa już
odpowiednie warunki- to zaraz podnosza się głosy, że z takimi
planami to róznie bywa, że nigdy nic nie wiadomo.. rzadko taka osoba
znajduje zrozumienie.
Czy w sytuacji, kiedy mamy ujemny przyrost naturalny, kiedy grozi
nam zapaść demograficzna, rozsądne władze moga pozwolić sobie na
taka niefrasobliwość? Jak zwykle, podobnie jak w sprawie aborcji-
bogaci sobie poradzą, a biedniejsi dostaną po dupie.