Dodaj do ulubionych

nic tylko się nawalić...

10.01.08, 19:31
nawalata sie?Tylko szczerze!Zdarza wam sie popic celem usunięcia
zbędnej frustracji tudzież wyeliminowania jakże nieprzyjemnych
mysli,itp.
Mnie sie zdarza.Czasem jedyne wyjscie zeby jakos sie trzymac i
przetwac dzien...
Ech...
Obserwuj wątek
    • driadea Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 19:33
      Nie zdarza się.
      A szkoda, pomyślę nad tym.
      • asiorzynka Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 19:36
        ja tam już przestałam mysleć...sad
    • gagunia Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 19:36
      Nigdy. Co nie znaczy, ze nie pije wcale. Ale nie mam tak, że musze sie nawalić,
      zeby odreagowac. Stres powoduje u mnie zmeczenie i po 2 łykach drinka ide
      poprostu spac.
      • rotera Re: gagunia 11.01.08, 09:46
        identikos,
        raz jak na moich oczach zginął człowiek, weszłam do domu i w palcie
        i kozakach jednym duszkiem wywaliłam butelke wina, pociełam sobie
        rece do krwi korkociągiem, bo nie mogłam się do niego dostać,
        nie podziałało wcale, byłam trzezwa jak świnia, a chiałam osiągnąć
        natychmiastową zwałke i zapomnieć. niespałam całą noc.
        mam nadzieje ze nigdy wiecej mi sie to nie przydarzy.
    • marianna72 Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 19:40
      nie
    • novembre Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 20:37
      Pare razy sie zdarzylo.
      Totalny reset sie przydaje, nie zeby od razu film sie urwal, ale oderwanie od
      ziemi bywa bardzo potrzebne.
      A ubiegly rok mialam ciezki, jeden z najgorszych w zyciu.. to i resetow kilka
      bylo..wink

      Pozdrawiam,
      novembre
      • gardeniaa Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 20:43
        nie, to nie dla mnie
    • sylwiawkk Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 20:53
      jak dla mnie to pierwszy stopien do alkoholizmu
      widzisz mnie wszscy postrzegaja za lekkoducha że niby niczym sie nie
      przejmuje
      ani tym że prądu zabrakło ani zalana łazienką czy chorym dzieckiem
      ale
      tylko że ja tak nie uwazam bo trzeba umieć radzić sobie ze stresem
      czy z różnymi losami życia a nie zatracać sie w alkohol i niech sie
      dzieje co chce
      gdyby moje dzieko zachorowało na białaczke lub tym podobne to pewnie
      bym włosy z głowy rwała ale jak ma gorączke czy nawet mocny kaszel
      to nie lece do lekarza tylko spokojnie je lecze i czekam aż mu
      przejdzie zalaną łazienke sprzatam a jak zabrakło swiatła na całej
      dzielnicy i byłam sama z dwójka małych dzieci to zadzwoniłam po
      kolezanke i zaproponowałam abysmy razem posiedziały przu swieczkach
      [ona też ma dwoje małych dzieci]
      nie ma sytuacji bez wyjscia i nie uważam aby picie coś pomogło
      a jak naprawde mam wszystkiego dość to najpierw szukam opiekunki dla
      dzieci a potem sobie piję bo nigdy bym sobie nie wybaczyła gdyby im
      sie coś stało a mamusia pijana
      • demarta Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 22:12
        sylwiawkk napisała:

        > jak dla mnie to pierwszy stopien do alkoholizmu

        tak, tak, asiorzynka, zanim dzisiaj otworzysz pierwsze piwo to już
        idz się w kolejkę do AA ustaw, "supervisor" sylwiawkk ci to mówi tongue_outPP
    • ala67 Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 20:54
      O nie nie, tylko nie reset. Bardzo bym sie bała.
      Ale drink, kieliszek winka czy piwko...Czemu nie?
    • intuicja77 Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 20:55
      Tylko raz- na studiach , jak zawaliłam trzeci termin egazaminu.
      Kolega stanął na wysokości zadania i wieczorem przyniósł Johnny
      Walkera / Marku! do końca życia ci to będe pamiętać!! smile/



      A egzamin w końcu zdałam
      • dlania Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 21:00
        Bardzo tęsknię na mozliwością nawalenia sie w trupa. Niestety, przy dwójce
        dzieci to raczej niemożliwe. Chociaż na sylwka to chyba nie wiele brakowało...
    • mamba1234 Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 21:31
      Tak w trupa to nie, nie lubię. Ale winko od czasu do czasu (więcej niż lampka) czy ze 2 piwka - chętnie. Ale nie codziennie.
      Ale przyznam, że kiedyś łudziłam się, że taki odlot wszystko załatwi. Nie załatwiał. Znudziło mi się. I jest mi z tym dobrze.
    • novembre Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 21:45
      Widzisz, Asiorzynka, tylko ja Ci do towarzystwa zostalam.. smile
      Reszta cnotliwa i nie teges.
      Ja nie na umor, ale pare sytuacji sie zdarzylo ostatnio.
      I nie mowie tu o wylanej pralce czy goraczce dziecka.
      Mowie o tragicznej niespodziewanej smierci kolegi z pracy, na przyklad.
      I tego kalibru sytuacjach.

      nov.
      • mamba1234 Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 22:34
        A tam cnotliwa zaraz smile Codziennie samochodem trza jeździć. Weekendy zostają. Ale kiedyś to miałam takie okresy, że wieczór bez piwa to była kicha. Starzeję się, czy jak?
        No dobra, lubię ten lekki odlot, ale nie lubię samopoczucia w dniu następnym. Dlatego w trupa się raczej nie zalewam.
        Ale fajerwerów sylwestrowych nie pamiętam. Nie wiem, ja to się stało. Serio smile)
    • marghe_72 Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 21:56
      Nie.
      Bo by nie pomogło
      a kac nastepnego dnia dałby jeszcze dodatkowo w kość
    • krwawakornelia nie 10.01.08, 22:13
    • deela Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 22:23
      czesto
      skutkiem czego podniosla mi sie tolerancja na alkohol i praktycznie nie moge sie
      nawalic...
      tzn moglabym gdybym o wiele wiecej wypila a zeby zaraz siedziec i chlac nie
      wiadomo ile to mi sie... nie chce smile
    • tosina Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 22:44
      OJ nie w trupa ale np. 2 mocniejsze fikolki to czasami a owszem.Mi
      to wystarcza.Humor sie poprawia i dla mnie to juz jest reset . Mam
      duza tolerancje na alkochol i jeszcze nigdy nie mialam kaca .A
      roznie bywalo oj ..bywalo..
    • loola_kr Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 22:52
      Zdarza mi się "popić" ale na imprezie lub żeby dobrze się bawić ale nie z powodu
      smutku czy stresu.
      Wolę wesoło!
      • kraina.marzen nie 10.01.08, 23:03

    • denea Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 23:07
      Miałam kiedyś taki etap ale bardzo się cieszę, że minął bo to chyba
      nie dla mnie. A teraz mam niską tolerancję na alkohol, więc czasem
      wypijam jakieś piwo i tyle.
      Ulżyć to może i mogło, ale i tak tylko na chwilę...
      • kraina.marzen Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 23:11
        znam lepsze metody na smutki
        1 piwo oki-ale stan upojenia to juz NIE,tym bardziej gdzie dziecko w
        domu....

        wole rozmawiac,dzialac,planowac,plakac niz PIC
        • patssi Re: nic tylko się nawalić... 10.01.08, 23:36
          zdarza się tongue_out
          • asiorzynka Re: nic tylko się nawalić... 11.01.08, 09:29
            nie piję na umór...(żeby sobie ktoś nie pomyślałtongue_out)
            Czasem wieczorem z niemężem po piwku albo winko-i tyla-mam
            świadomośc ,że małe dziecko śpi obok i szczerze nigdy sie nie
            nawaliłam odkąd Syn sie na świecie pojawił.
            Ale czasem tak kusi,ech....
            • kraina.marzen Re: nic tylko się nawalić... 11.01.08, 09:30
              smile
    • dirgone Re: nic tylko się nawalić... 11.01.08, 10:06
      Mój ojciec zapijał smutki, żale i niepowodzenia w życiu. Złe tego były skutki,
      dużo przez to wycierpiałam, więc obiecałam sobie, że NIGDY nie będę zapijała
      nieszczęść i nerwów. Jeśli już mi się pojawia taka myśl, to obok zaraz wyje
      syrena alarmowa, że nawet łyk alkoholu w takim stanie jest dla mnie niedobry.
      Ostatnio piję bardzo mało (jakoś pora zimowa nie sprzyja), ale jeśli już zdarza
      mi się więcej, to zawsze na wesoło. Jak się urżnąć, to bez płaczów i użalania
      się nad sobą.
      Tak sobie przeglądam w myślach największe alkoholowe odjazdy i wychodzi mi, że
      zawsze to było po coś (pewnie po kaca następnego dnia), a nie przez coś.
    • kacha222 mi się zdarza .... 11.01.08, 11:13
      i co w tym złego, wstydliwego ... oczywiście nie wypada tak mówić,
      bo większośc mam jest teges ......

      na stres lampka wina i kolacja z mężem - wskazana
      na doła - też ... lub piwko zimne
      na ogólną niemoc życiową - także

      umiejętnie i dla ludzi jest OK
    • gooochab jestem w ciązy 11.01.08, 15:13
      więc ostatnio się nie zdaża, ale marzę już o winku... Albo, żeby sobie piwko
      chlapnąć... Po tak długim czasie abstynencji chyba jedno wystarczy...
    • default Re: nic tylko się nawalić... 11.01.08, 15:59
      asiorzynka napisała:

      > nawalata sie?Tylko szczerze!Zdarza wam sie popic celem usunięcia
      > zbędnej frustracji tudzież wyeliminowania jakże nieprzyjemnych
      > mysli,itp.
      > Mnie sie zdarza.Czasem jedyne wyjscie zeby jakos sie trzymac i
      > przetwac dzien...
      > Ech...

      No niestety - ale to jest najniebezpieczniejsza motywacja do
      wypicia, najprostsza droga do uzależnienia...
      Nie straszę, tak jest, po prostu.

      • anettabartczak Re: nic tylko się nawalić... 12.01.08, 23:19

    • zebra12 Nie, bo to brak umiejętnosci radzenia sobie 13.01.08, 10:15
      Jeśli ktoś nie umie poradzić sobie z emocjami, to szuka takich
      własnie rzeczy.
      Nigdy się nie upiłam. Ani w trupa, ani wogóle. A życie dostarcza mi
      niezłych emocji.
      A co takiego się dzieje, że musisz się upić? Dziecko Ci umiera?
      To chyba byłby jedny powód.
      • asiorzynka Re: Nie, bo to brak umiejętnosci radzenia sobie 13.01.08, 10:52
        chyba rzeczywiście pomyliłam dwa różne pojęcia-dla mnie nawalić się
        to to samo, co wstawić.Mam na mysli jedno,dwa piwa, parę lampek wina.
        A co do radzenia sobie-życie dało mi po tyłku i to bardzo mocno i
        niestety czasem musiałam jakoś ulżyc sobie.Nie było to ochlanie się
        z utratą przytomności.Dwa,trzy piwa i tyle.
        I radze sobie bardzo dobrze na trzeźwo,ale czasem wieczorem muszę
        wyluzować.Inaczej nie umiem.
      • kali_pso Re: Nie, bo to brak umiejętnosci radzenia sobie 13.01.08, 12:20
        Tak Zebra, Ty jesteś odpowiednia osobą, żeby pouczać innych w jaki
        sposób należy radzić sobie z emocjami..paradnewink
        • zebra12 Przynajmniej nie uciekam od problemów! 13.01.08, 13:11
          Nie piję i nie daję sobie w żyłę. Zazdroscisz?
          Ciekawe ile Ty byś wytrzymała w mojej sytuacji. A jednak jakoś żyję.
          Wychowuję dzieci, pracuję, kształcę się i rozwijam. Jedyne czym
          grzeszę, to zbytnią szczeroscią. Ale widzę, ze tu zrozumienia nie
          ma. Skończyłam więc z szukaniem tutaj pociechy i pokrzepienia. Mam
          wspaniałych przyjaciół, także mężczyzn! Szok, nie? I jest mi dobrze.
          Masz coś do mnie?
      • bsl pojechalas pani Z;/ 13.01.08, 20:32
        z tym dzieckiem ,
        przykład akurat nietrafiny
        • zebra12 Re: pojechalas pani Z;/ - to do mnie? 14.01.08, 14:53
          Bo nie za bardzo kumam. Z jakim dzieckiem?
        • zebra12 Aaaa, już wiem... 14.01.08, 15:06
          ....to do mojego poprzedniego wpisu!
          Przecież ja tylko pytałam, co może być początkiem picia dla
          zapomnienia. Chyba tylko taki horror, jak śmierć dziecka. Czego
          nikomu, rzecz jasna, nie życzę!
          Są w życiu rzeczy, z którymi człowiek nie może sobie poradzić.
          Często więc robi takie rzeczy np.: pije lubi biorze narkotyki. I ja
          rozumiem taką formę odreagowania, jeśli naprawdę coś strasznego się
          stało. Wtedy człowiek pragnie zniknąć, przestać istnieć, nie myśleć,
          nie czuć, zapomnieć a nawet umrzeć.
          Tylko o to mi chodziło w moim wpisie. Nie chciałam nikogo urazić.
          Jeśli tak się stało, to przepraszam!
          Sama straciłam dwoje dzieci w 11 tygodniu ciąży. wiem, co znaczy
          taki ból i wiem, co mówię.
    • ona-86 Re: nic tylko się nawalić... 13.01.08, 10:50
      Ja sie wczoraj nawaliłam i mam dosc mam takiego kaca ze zgine
      dzisiajsad juz nie pije!
    • madalenka25 nie 14.01.08, 15:44
      • sylwiawkk Re: nie 15.01.08, 11:43
        no niby racja że jak poważny problem typu śmierć dziecka czy rozwód
        powódz ,rodzina brak pracy
        ale co to zmieni czy wypicie dużej ilości alkoholu coś da
        przecież problemy od tego nie znikną nikt ich nie załatwi za nas
        a na kacu to jeszcze gorszy dzien jest od tego bez kaca
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka