Poród rodzinny

17.01.08, 11:49
Ostatnio oglądałam na Zone raelity kilka odcinkow "Opowieści o narodzinach" Są
to historie kobiet w ciąży: ostatnie tygodnie przed porodem i sam poród.
Poobejrzeniu jestem w szoku. Widzę,że Amerykanie dosłownie pojmują poród
rodzinny. Tam przy porodzie są dosłownie wszyscy: mąż, chłopak, matki,
ojcowie, siostry, bracia, przyjaciółki, sąsiadki, a nawet, o zgrozo, własne
dzieci! I nie stoją gdzieś z boku, aby powitac na świecie nowe życie ale stoją
miedzy nogami rodzącej i patrzą prosto w krocze! Dla mnie poród jest
wydarzeniem bardzo intymnym i nie wyobrażam sobie w takiej chwili widowni.
Przy pierwszym porodzie nie zgodziłam się nawet na obecność męża. Przy drugim
sprawę przemyślałam i się zgodziłam. Skoro był przy poczęciu niech będzie i
przy narodzinach. Ale postawiłam warunek: ma stać przy mojej głowie i mnie
wspierać a nie zaglądać w krocze.
    • justi54 Re: Poród rodzinny 17.01.08, 11:52
      Mąż przy porodzie jeśli tego sam chce to najnormalniejsza rzecz na
      świecie. Reszta towarzystwa czeka na wiadomość telefoniczną i tyle.
    • moofka Re: Poród rodzinny 17.01.08, 11:53
      ooo, mysle, ze zwlaszcza dla takich nastoletnich dziewczynek bylaby
      to niezla szkola dlaczego NIE NALEZY spieszyc sie z inicjacją tongue_out
    • marghe_72 Re: Poród rodzinny 17.01.08, 11:54
      To, że Ty nie życzyłas sobie, żeby mąż zaglądał Ci ... tam nie
      oznacza automatycznie, że kobiety, które chcą mieć przy sobie
      większe grono ludzi mają nierówno pod sufitem.
      • o-plumka Re: Poród rodzinny 17.01.08, 12:00
        tak, bardzo dobrze mieć wsparcie w bliskich w takiej chwili, ale żeby oni stali
        naprzeciwko mnie i patrzeli jak wychodzi dziecko to sobie nie potrafię
        wyobrazić. Ale widocznie jestem nienormalna...
        • moofka Re: Poród rodzinny 17.01.08, 12:04
          o-plumka napisała:

          > tak, bardzo dobrze mieć wsparcie w bliskich w takiej chwili, ale
          żeby oni stali
          > naprzeciwko mnie i patrzeli jak wychodzi dziecko to sobie nie
          potrafię
          > wyobrazić.

          no to jeszcze raz obejrzyj te filmy i ci na wyobraznie podzialaja smile
          to nietrudno sobie wyobrazic
          tak samo patrza
          Ale widocznie jestem nienormalna...
          • o-plumka Re: Poród rodzinny 17.01.08, 12:06
            A Ty byś się zdecydowała na to? Rozumiem: matka czy przyjaciólka ale ojciec,
            brat albo kilkuletnie dzieci???
        • ibelin26 Re: Poród rodzinny 17.01.08, 12:06
          A niech sobie rodzą nawet na środku ulicy jak mają taką potrzebę.
        • marghe_72 Re: Poród rodzinny 17.01.08, 12:08
          o-plumka napisała:

          > tak, bardzo dobrze mieć wsparcie w bliskich w takiej chwili, ale
          żeby oni stali
          > naprzeciwko mnie i patrzeli jak wychodzi dziecko to sobie nie
          potrafię
          > wyobrazić. Ale widocznie jestem nienormalna...


          nikt ani ich ani rodzącej do tego nie zmusza..
          z własnej nieprzymuszonej to robią
        • beautywitch To jeszcze nic 17.01.08, 12:14
          Ja kiedyś oglądałam taki program,gdzie właśnie pokazali taki poród,o
          którym piszesz, czyli cala rodzina zagląda w krocze. Ale to jeszcze
          nic. Potem zabrali do domu łozysko i zamrozili. Po kilku
          miesiacach,czy tygodniach,nie pamietam,rozmrozili to łożysko
          (rozmrażał starszy syn,na oko 12-latek,w mikrofalówce)i chcieli
          ugotować i zjeśc. Ale stwierdzili,że jednak tego nie zrobią,bo to
          zbyt święta rzecz i nie powinna zniknąć. Zakopali je więc w
          ogrodzie, w specjalnym miejscu. A towarzyszyła temu wielka feta z
          udziałem dalszych członków rodzinysmile)))
          • jowita771 Re: To jeszcze nic 17.01.08, 20:48
            a Tom Cruise pożarł łożysko
            smile
            • beautywitch Re: To jeszcze nic 18.01.08, 11:05
              O maj gad!Tego nie wiedziałamsmile))))
    • sir.vimes Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:20
      Nie przeszkadzałaby mi obecność moich dzieci, matki, rodzeństwa (chłopaka
      siostry czy innych takich - juz tak).

      Każda powinna mieć wybór - co komu do tego, że ktoś chce rodzić np. w obecnosci
      babci? A inna ktosia chce być sama?

      Nie rozumiem tez czemu powodem szczególnej zgrozy ma byc obecność dzieci?
      • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:26
        Naprawdę chciałabyś, zeby oglądały to Twoje dzieci? To jest scena dla ludzi o
        mocnych nerwach. Ja bym się bała,że w psychice dziecka zostawi to jakiś trwały
        ślad. Nie każdy dorosły może to oglądać a co dopiero kilkuletnie dziecko...
        • joanna266 dla mnie szokiem jest obecnosc... 17.01.08, 12:32
          małych dzieci przy porodzie.tak samo jak nie ogladaja mnie w trakcie
          seksu tak samo napewno nie chciałabym by widziały jak rodze.dla mnie
          to chore ale co kto lubi.co do obecnosci innnych dorosłych w
          liczebnosci rownej zespołowi"Mazowsza"to jak rodzącej ma to pomóc to
          czemu nie..?smile))
        • sir.vimes Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:37
          ?

          To jest scena dla ludzi o
          > mocnych nerwach.
        • dirgone Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:37
          Ja tam bym chciała. Jeśli zobaczyłoby coś takiego, to może nie miałoby omdleń z
          powodu widoku krwi (dosyć częste szczególnie u facetów, bo baby to
          przyzwyczajone), a do tego może jeszcze zostałoby lekarzem smile
          I nie rozumiem, dlaczego dla ludzi o mocnych nerwach? Wolę poród niż szczątki
          ludzi, których rozerwały bomby (częsty widok w telewizji czy prasie, niestety)
          • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:45
            A oglądałaś kiedyś poród na żywo? To taka przyjemność?
            • dirgone Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:49
              A co w takim widoku nieprzyjemnego?
              • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:52
                no wybacz, jestem położną. Odbieram kilka porodów dziennie. I mało kto
                wytrzymuje ten widok, chodzi mi o uczniów, o osoby towarzyszące
                • marghe_72 Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:56
                  o-plumka napisała:

                  > no wybacz, jestem położną.

                  Jesteś położną??
                • sir.vimes Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:58
                  Logiki za wiele w tym nie ma...

                  Czemuż to rodzącej miałaby bardziej przeszkadzać i zaburzać intymnośc wydarzenia
                  obecność WŁASNEJ rodziny niż obecność studentów i personelu?
                • dirgone Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:02
                  Sir Vimes pod spodem za mnie odpowiedziała.
                  Mało kto wytrzymuje taki widok, bo teraz społeczeństwo takie przewrażliwione
                  (chociaż widok krwi na filmach ich nie rusza).
                  Kiedyś byli do widoku krwi przyzwyczajeni, a teraz pokotem padają jak muchy,
                  kiedy trzeba udzielić komuś natychmiastowej pomocy, bo ktoś krwawi.
                  Mój własny ojciec zasłabł, kiedy sobie rozwaliłam nogę i sama do matki leciałam
                  z rozdartym udem i z paniką, że tata źle się czuje.
                  Nie każdy musi być chirurgiem, ale robienie wielkiego halo z czysto
                  fizjologicznych rzeczy jest dla mnie wyjątkowo dziwne.
                  • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:06
                    Zakładając ten wątek nie chodziło mi wcale o wrażliwość społeczeństwa na widok
                    krwi. Pogubiłyście się. Radzę przeczytać początek. niepotrzebnie mnie atakujecie
                    • sir.vimes Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:11
                      nie chodziło mi wcale o wrażliwość społeczeństwa na widok
                      > krwi. Pogubiłyście się.

                      Ale nam chodzi.
                      Pogubiłaś się.

                      Chodzi nam o to JAK i CZY potrafisz wyjaśnić ZGROZĘ spowodowaną tym, że rodzącej
                      towarzyszy babcia/córka/matka/sioistra/sąsiadka.

                      Samotnośc rodzącej (i towarzystwo li i jedynie OBCEGO PERSONELU to stosunkowo
                      świeże zjawisko, w niektórych społeczeństwach JESZCZE nie istniejące.)
                      • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:14
                        Ja pisałam, że rozumiem obecność matki czy przyjaciółki. A jeżeli Tobie chodzi o
                        coś innego to załóż nowy wątek
                        • sir.vimes Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:21
                          To znaczy - jeżeli sie z Tobą nie zgadzam - powinnam założyć nowy wątek?

                    • dirgone Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:12
                      Ja nie atakuję smile
                      Po prostu jeśli ktoś chce mieć przy sobie dużo osób w trakcie porodu, to jego
                      sprawa.
                      Ja bym chciała mieć: mojego chłopa, trzy najbliższe przyjaciółki, mamę i brata.
                      I kotę, ale tej to pewnie nikt by nie wpuścił, heh.
                      • sir.vimes Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:24
                        > I kotę, ale tej to pewnie nikt by nie wpuścił, heh.

                        Mozna przemycic pod ubraniemsmile)) I wypuscic w kulminacyjnym momencie;P

                        A tak poważnie - to ja też nie miałabym nic przeciwko obecnosci mojego kota.
                        Szczególnie, ze podczas porodu przemykały mi przez głowę głupie myśli, że
                        biedaczek jest zupełnie sam, martwi się i cierpismile))D
            • moofka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:53
              o-plumka napisała:

              > A oglądałaś kiedyś poród na żywo? To taka przyjemność?

              mysle, ze osoby towarzyszace w porodzie nie mysla o wlasnej
              przyjemnosci tylko jak pomoc rodzacej
          • sir.vimes Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:53
            Wolę poród niż szczątki
            > ludzi, których rozerwały bomby (częsty widok w telewizji czy prasie, niestety)

            To po pierwsze.

            Po drugie dzieci często też mają za soba pobyty w szpitalu/wizyty na mało
            przyjemnych zabiegach. Nastawianie złamanej ręki na 100% jest dla dziecka
            bardziej dramatycznym przeżyciem niż rodząca mama.

            Życie dziecka to zazwyczaj nie są same różowe zabawki.

            A porród jest jedna z niewielu sytuacji, w których ból łączy się z czymś
            pozytywnym, radosnym.

            Zresztą - naturalnie rodząca kobieta nie wystawia krocza ku światu jak ekran
            monitora. Jeżeli rodzi się w sposób zgodny z naturą - kobiety zazwyczaj kucają,
            klęczą - nie ma perspektywy "samolotu" u ginekologa.

            Nie wyobrażam tez sobie by lekarze pozwolili na asystę dzieci przy rzeczywiście
            drastycznych scenach (cesarka itp).

            Swoją drogą - kiedyś naturalne było, ze dzieci mieszkające na wsi widywały
            porody zwierząt - dzięki temu poród ludzki nie był takim szokiem. Przy rodzącej
            kręciły się właśnie sąsiadki, często tez starsze córki rodzącej czy tych
            sąsiadek (a małe dzieci były wyganiane raczej dlatego by nie przeszkadzały a nie
            z powodu zagrożenia traumą). Często mąż potrafił pomóc rodzącej żonie, przyjąć
            poród, zanim zjawiłą sie położna czy lekarz. Nie udawał , że sie boi i nie gryzł
            paluchów schowany za oborą...

            Poród jest zjawiskiem naturalnym - większość dziewczynek kiedyś będzie rodzić,
            większość chłopców będzie płodzić dzieci. Czy nie byłoby zdrowiej "odczarować "
            ten temat? Sprawic by ludzie nie mysleli o TYM z paniką? By mężowie nie BALI SIĘ
            towarzyszyć żonom (tak jakby rodząca żona zmieniała się w Godzillę?)? By na
            forach internetowych nie pojawiały się debilne pytania typu "Czy on jak TO
            zobaczy przestanie mnie pożądać?".

            Nie postuluję by dzieci koniecznie oglądały porody - ale nie ma powodu by
            oburzać się czy dziwować matkom, które na to pozwalają.

            Swoją drogą - każde dziecko jeden przynajmniej poród widziało a nawet w nim
            uczestniczyło - chociaż wspomnień nie masmile)) Jest nawet metoda terapii, która
            polega na odzyskiwaniu wspomnień z porodu matki. Pozwala bardzo dokładnie
            przypomnieć sobie np. to czy było się wypychanym, wszystkie szczegóły...









            • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 12:57
              Jak masz możliwość to obejrzyj sobie kilka odcinków, to zrozumiesz co mam na myśli
              • marghe_72 Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:08
                to może napisz jeszcze raz o co Ci chodziło

                ps. a kto Cię atakuje? Dyskusja to nie atak
                • moofka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:11
                  marghe_72 napisała:

                  > to może napisz jeszcze raz o co Ci chodziło
                  >
                  > ps. a kto Cię atakuje? Dyskusja to nie atak



                  marghe, dyskusja gdzie sie z autorka nie zgadzasz to atak wink
                • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:11
                  Nie będę się powtarzała. Poczytaj sobie.
                  • dirgone Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:17
                    Heh, jeszcze raz przeczytałam i uznałam, ze jesteś taką położną, jak moja
                    przyjaciółka analitykiem medycznym - krew codziennie bada, ale słabo jej się
                    robi, jak widzi krwawiącego człowieka. I wszelkimi metodami broni się przed
                    pobraniem sobie krwi, bo przeżywa to potem przez miesiąc i w nocy nie śpi.
                    Myślałam, że ona jest jedynym tego typu przypadkiem na świecie, ale się myliłam smile
                  • marghe_72 Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:20
                    o-plumka napisała:

                    > Nie będę się powtarzała. Poczytaj sobie.

                    może jednak dasz sie namówić
                    Bo skoro nikt nie rozumie co Ci naprawdę chodzi to może oznaczać
                    tylko jedno - napisałaś niejasno
                    • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:24
                      Napisane jest jasno. Nie wyobrażam sobie, Zeby w krocze zaglądały mi osoby typu
                      ojciec czy brat. To takie straszne? czy nie można mieć zdania odmiennego ?
                      • sir.vimes Cytuję swój post 17.01.08, 13:26
                        "Każda powinna mieć wybór - co komu do tego, że ktoś chce rodzić np. w obecnosci
                        babci? A inna ktosia chce być sama?"

                        Gdzie tu widzisz atak na twoją chęć nie posiadania towarzystwa w czasie porodu?
                        • o-plumka Re: Cytuję swój post 17.01.08, 13:28
                          Bez komentarza
                          • sir.vimes Re: Cytuję swój post 17.01.08, 13:30
                            Dokładnie!!!!
                      • dirgone Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:29
                        Ale ty przy pierwszym porodzie sobie nawet męża nie wyobrażałaś, choć dla innych
                        niewyobrażalne jest to, że by go nie było (na przykład dla mnie i zapewne wielu
                        innych forumowiczek).
                        A swoją drogą - w czym ojciec jest gorszy od matki, a brat od siostry?
                      • marghe_72 Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:40
                        o-plumka napisała:

                        > Napisane jest jasno. Nie wyobrażam sobie, Zeby w krocze zaglądały
                        mi osoby typ
                        > u
                        > ojciec czy brat. To takie straszne? czy nie można mieć zdania
                        odmiennego ?

                        a Ty pozwalasz innym mieć odmienne zdanie?
                        to pytanie retoryczne jest wink
                        • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 13:58
                          Ja wyraziłam swoje zdanie i chciałam znać Wasze opinie, ewentualnie
                          podyskutowac. Ale sie nie da. odmienne zdanie to potworna zbrodnia!
                          • marghe_72 Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:00
                            o-plumka napisała:

                            > Ja wyraziłam swoje zdanie i chciałam znać Wasze opinie, ewentualnie
                            > podyskutowac. Ale sie nie da.

                            to jak wg Ciebie powinna wyglądac dyskusja?

                            > odmienne zdanie to potworna zbrodnia!

                            ano. Nie mozna mieć odmiennego niż Twoje
                            • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:04
                              Przewpraszam ale męczy mnie dyskusja z Tobą. Czeka na mnie pacjentka
                              • moofka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:06
                                > Czeka na mnie pacjentka

                                taka z ohydnym kroczem? tongue_out
                                • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:08
                                  A kto dał ci prawo do obrażania? Twoje na pewno nie jest ladniejsze
                                  • moofka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:10
                                    o-plumka napisała:

                                    > A kto dał ci prawo do obrażania? Twoje na pewno nie jest ladniejsze


                                    robi sie fajnie big_grin
                                    ja mam ladne
                                    • marghe_72 Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:10
                                      moofka napisała:

                                      > ja mam ladne

                                      a skąd wiesz?
                                      tongue_out
                                      • moofka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:12
                                        dbam
                                        myje, czesz, wietrze, strzyge, masuje big_grin
                                        nawet doktor sie zachwycal, jak ladnie poszyte tongue_outP
                                        • moofka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:14
                                          i tak sobie mysle, jak takie ladne to moge na porod zaprosic
                                          wszystkich znajomych z naszej-klasy.pl?? big_grin
                                          • marghe_72 Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:16
                                            moofka napisała:

                                            > i tak sobie mysle, jak takie ladne to moge na porod zaprosic
                                            > wszystkich znajomych z naszej-klasy.pl?? big_grin
                                            >

                                            ja też chcę!
                                            przynajmniej będe miała porównanie
                                            • moofka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:19
                                              taka opcja moglaby byc na portalu
                                              dostales zaproszenie do grona znajomych na portalu i na porod smile
                                              z funkcja automatycznego powiadamiania juz na tydzien przed
                                              terminem big_grin
                                • marghe_72 Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:08
                                  moofka napisała:

                                  > > Czeka na mnie pacjentka
                                  >
                                  > taka z ohydnym kroczem? tongue_out


                                  <rotfl>
                              • marghe_72 Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:10
                                o-plumka napisała:

                                > Przewpraszam ale męczy mnie dyskusja z Tobą. Czeka na mnie
                                pacjentka

                                a co Cię męczy tak konkretnie?
                                Zadawane pytania?
                              • ma.pi Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 14:29
                                o-plumka napisała:

                                > Przewpraszam ale męczy mnie dyskusja z Tobą. Czeka na mnie
                                pacjentka


                                To Ty tak w godzinach pracy?
                                • o-plumka Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 18:03
                                  Nie w pracy, tylko w domu. Mam też prywatne pacjentki
            • kali_pso Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 15:18
              Rozumiem, że łaskawym okiem patrzyłabys równiez na obecnośc dziecka
              podczas uboju zwierząt- przecież poród i śmierć to dwa kluczowe
              momenty tego samego ciągu zdarzeń?wink
              • sir.vimes Morderstwo nie jest naturalne 17.01.08, 15:45
                Ja?

                Akurat dla mnie ubój zwierząt to morderstwo, więc nic naturalnego.


                Natomiast na obecność dziecka przy umierającym pupilu (krówce, kotku czy
                chomiku) jak najbardziej patrzyłabym łaskawym okiem.
                • kali_pso Re: Morderstwo nie jest naturalne 17.01.08, 16:49

                  Napisałaś, że kiedyś dzieci na wsi były świadkami porodów, były
                  równiez obserwatorami i często uczestnikami jesiennego świniobicia,
                  sprawy równie naturalnej dla ludzi, jak narodziny krówki czy konika.
                  I zapewne ich rodzice traktowali to jako zwykła kolej rzeczy- nie
                  było mowy o tym, że może miec to dla dziecka nienajlepsze psychiczne
                  konsekwencje, ot zwykły krąg zycia..jeden zyje kosztem drugiego, co
                  w tym nienaturalnego? Prosta biologia.......
                  • sir.vimes Re: Morderstwo nie jest naturalne 17.01.08, 17:26
                    Kali_pso - plastycznie wyobrażam sobie bieg Twojej myślismile

                    Ale dla mnie krąg natury to np. scena jak kotek zamęcza i zjada mysz (co nieraz
                    jako dziecko widziałam - a i teraz , za każdym pobytem na działce, kot wybiera
                    się na polowanie i przynosi trofea - nie ukrywam ich nerwowo przed dzieckiem).
                    Albo wilk pożerający kurę. Albo kura z okrucieństwem w oczach mordująca i
                    pożerająca dżdżownicę.

                    Ale nie ZABIJANIE zwierzęcia przez człowieka. Przykro mi - człowiek nie kura.

                    > I zapewne ich rodzice traktowali to jako zwykła kolej rzeczy- nie
                    > było mowy o tym, że może miec to dla dziecka nienajlepsze psychiczne
                    > konsekwencje, ot zwykły krąg zycia..jeden zyje kosztem drugiego,

                    Widzę w tym co piszesz sporo racji - i chociaż nie do końca się zgadzam, to
                    pozwól ,ze pociągnę Cię za myśl.

                    Czy nie zdrowiej dla dziecka zobaczyć naturalny krąg życia - zapłakać nad świnką
                    , z której będzie kiełbasa niż zobaczyć, dajmy na to , Wiadomości tudzież Fakty?

                    Ze świnki będzie kiełbasa - z dziewczynek i chłopczyków spalonych żywcem,
                    zbombardowanych, porwanych przez pedofilów bedzie już tylko popiół, rozpacz, ból...

                    Analogicznie (chociaż wiem, ze niebezpieczne sa wszelkie analogie) - bardziej
                    naturalnym widokiem jest dla dziecka poród (matki, nie obcej kobiety, dla
                    jasności) niż film pornograficzny czy film "Niemy Krzyk"
                    • sir.vimes Re: Morderstwo nie jest naturalne 17.01.08, 17:27
                      > Analogicznie (chociaż wiem, ze niebezpieczne sa wszelkie analogie)

                      No i już mi się moja analogia nie podoba smile Ech, życie.
        • madami Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 15:54
          To jak odbierany jest zalezne od danej kultury, w jednej kobiety szły same na pustynię i przegryzały pępowinę, w innych było to huczne, rodzinne wydarzenie. Poród i cierpienie to element życia, może ta rodzina żyje w takim kręgu kulturowym, że widok rodzącego się dziecka nie stanowi nic szokującego wink Może.... itp itd.

          To, że nam coś wydaje niepojęte to wcale nie znaczy, że inni ludzie będa mieli na ten sam temat takie same odczucia. My - ludzie różnimy się, inaczej czujemy, inaczej postrzegamy pewne aspekty naszego życia.
        • wieczna-gosia Re: Nie widzę przeszkód 17.01.08, 20:42
          rodzilam w domu- nie, nie chialabym rodzic przy dzieciach, bo dzieci sa
          absorbujace, a kobieta rodzaca jednak potrzebuje byc centrum, a nie tu skurczyk
          a tu dzieci zadaja pytania. Ale byly tuz po porodzie, kiedy nie wszystko bylo
          wysprzatane na blysk- nie wiem jak maluchy, one moga konfabulowac, ale stae
          dzieci indagowane twierdza ze widzialy dzidziusia "i mamo no wez sie nie
          wyglupiaj przeciez wiedzialysmy ze porod to troche krwi musi byc".

          Moj maz wspomina lozyska swoich dzieci z wieksza czuloscia niz same dzieci,
          zagladal wszedzie, bo on jest kompletnie nieobrzydliwy.

          Ja nie zazdroszcze Amerykankom ze moga miec przy porodzie druzyne futbolowa-
          zazdroszcze im ze maja wybor.
    • babsee Re: Poród rodzinny 17.01.08, 14:17
      Rozumiem ze w watku wypowiadają się osoby zyjące zgodnie z anturą,
      ktorym nie przeszkadza jak sie ktos przyc nich wysra, wyżyga i pusci
      jakies 40 bąków.Pelen czadzik.Przyznaje.
      Obecność dzieci przy prodzie nie jest czyms normalnym choćby z tego
      zwględu ze 10-latke chyab jeszze dość słabo jest zdowlny do
      wyrażania jasno swojej woli.Wiec to mamuska funduje dzieciom te
      niezapomniane wrażenia.
      O ile zlewam na obecność calej nawet rodziny(jak ktos ma tendencje
      ekhsibicjinostyczne i czuje glęboką potrzebe wystawiania dupy przy
      calej rodzinie to łaj not)o tyle obecnośc dziecka jest nienormalna.
      I bardzo prosze nie piszcie, ze luz i relaks, ze poród to taka
      akcja, gdzie pani kleka sobie na ziemi i nikt tego nieszczęsnego
      krocza nie widzi, trwa to 10 minut a pani sie przy tym radośnie
      uśmiecha i sobie jeknie dla fasonu ze 3 razy.
      Poród w większośi to porażający ból, łzy, wrzaski, wymioty,
      popuszczanie kału i moczu i krew w ilości hurtowej.I faktycznie, to
      tylko fizjologia ale fundowanie takiego widoku wlasnym dzieciom jest
      chore.
      • marghe_72 Re: Poród rodzinny 17.01.08, 14:19
        babsee napisała:

        > Rozumiem ze w watku wypowiadają się osoby zyjące zgodnie z anturą,
        > ktorym nie przeszkadza jak sie ktos przyc nich wysra, wyżyga i
        pusci
        > jakies 40 bąków.

        napawam się wręcz
        • moofka Re: Poród rodzinny 17.01.08, 14:21
          marghe_72 napisała:

          > babsee napisała:
          >
          > > Rozumiem ze w watku wypowiadają się osoby zyjące zgodnie z
          anturą,
          > > ktorym nie przeszkadza jak sie ktos przyc nich wysra, wyżyga i
          > pusci
          > > jakies 40 bąków.
          >
          > napawam się wręcz
          >

          normalna sprawa
          mnie tez nie dziwi
          natomiast za krojenie ziemniaka nozem moge z chałupy pogonic tongue_out
      • hexella Re: Poród rodzinny 17.01.08, 14:21
        no właśnie, jakoś nie czuje potrzeby spraszania do łazienki całej
        famili na okoliczność obstrukcji. A to raczej lajt w porównaniu z
        porodemwink
      • ledzeppelin3 Re: Poród rodzinny 17.01.08, 14:28
        Porody są różne, nie zawsze to jest poród fizjologiczny, czasem
        kończy się krwotokiem z natychmiastowym cięciem, a czasem założeniem
        próżniociągu. o ile obecność męża mnie nie dziwi, o tyle pomysł o
        wszystkich krewnych i znajomych lekko mnie mierzi, ale co kto lubi.
        Co do dzieci- małe mogłyby wystraszyć się cierpienia matki, starsze
        (nastolatki)- jak matka i przede wszystkim one chcą, to dlaczego nie.
        • ledzeppelin3 Re: Poród rodzinny 17.01.08, 14:39
          W dzisiejszych czasach coraz częściej stosowane są cięcia, coraz
          mniej kobiet rodzi fizjologicznie. Takie są statystyki. kiedyś
          kobieta o biodrach nieprzystosowanych do rodzenia marła sobie w
          męczarniach z powodu pęknięcia macicy z płodem w środku. Dlatego
          ideałem kobiecego piękna była sylwetka o szerokich biodrach, w
          przeciwieństwie do dzisiejszych chudychdupek. Chudedupki były
          eliminowane przez naturę. Śmiertelność okołoporodowa nowoordków była
          ogromna. Dziś z powodu czesto odsądzanej od czci i wiary
          medykalizacji porodu śmiertelność matki i dziecka jest minimalna,
          chudadupka i jej dziecko przezyją poród, ale też narodziny mają
          coraz mniej wspólnego z naturą. "Powrót do początków" jest chyba
          niemożliwy, co nie znaczy, że nie nalezy brać z przeszłości tego, co
          dobre (odwoływanie się do instynktu rodzącej kobiety we wszelkich
          aspektach porodu, takich jak przybranie pozycji do rodzenia czy
          moment parcia)-ale co ma wspólnego z instynktem obecność przy
          porodzie tego nieszczęsnego szwagra z bratankiem i podstarzałym
          wujkiem? nie mam zdania...
          • sir.vimes Re: Poród rodzinny 17.01.08, 15:16
            co nie znaczy, że nie nalezy brać z przeszłości tego, co
            > dobre (odwoływanie się do instynktu rodzącej kobiety we wszelkich
            > aspektach porodu, takich jak przybranie pozycji do rodzenia czy
            > moment parcia)-ale co ma wspólnego z instynktem obecność przy
            > porodzie tego nieszczęsnego szwagra z bratankiem i podstarzałym
            > wujkiem? nie mam zdania...

            Jak najbardziej należy brać z przeszłości to co było dobre.

            Bratanek i wujek moga byc dla DANEJ osoby kimś niezwykle bliskim (rzadkie - ale
            możliwe).

            Wiele kobiet rodzi przy całej bandzie obcych ludzi (studenci) - od wzglednie
            niedawna można sobie tego nie życzyć.

            Róznic miedzy studentem a bratankiem jest kilka, zasadniczych
            - to obcy facet
            - do niczego RODZĄCEJ niepotrzebny (ani nie pomoże , ani za ręke nie potrzyma)
            -do towarzystwa bratanka nigdy rodzących nie przymuszano - do towarzystwa
            studentów jak najbardziej (parę lat temu znajoma musiała ZAPŁACIĆ za to by
            studentów przy porodzie nie było)


            Akurat ja doskonale rozumiem potrzebę obecnosci studentów przy porodach i
            badaniach (opcja by odbierali porody ludzie , którzy patrzyli tylko na filmy
            jest dla mnie przerażająca). Rozumiem tez jednak, że wiele kobiet obecnosci
            studentów nie życzy sobie .

            > W dzisiejszych czasach coraz częściej stosowane są cięcia, coraz
            > mniej kobiet rodzi fizjologicznie.

            Nigdy nie słyszałam o rodzinnym cesarskim cięciu.


            • ledzeppelin3 Re: Poród rodzinny 17.01.08, 15:33
              Poroddy tzw rodzinne są w szpitalach płatne, niestety, i z założenia
              nie ma przy nich studentów. kobiety rodzące na ogólnych salach są
              zawsze pytane o zgodę na ich obecność, jako studentka medycyny wraz
              z kolegami czesto nie byliśmy wpuszczani na poród czy badanie
              koloniskopowe co chory nie wyraził zgody, choć kiedyś na pewno było
              inaczej, nikt się o zgodę nie pytał. No i te porody na "salach
              ogólnych" mają z naturą niewiele wspólnego (wsadza się kobietę na
              samolot i "pani prze")
              A rodzinne cięcia są, a jakże, ojciec stoi "w głowach" oczywiście, a
              tnie się za parawanem. Ale zobaczyć można sporo. To są cięcia
              planowe, jak wiadomo, że na poród dołem nie ma szans albo kobieta
              świadomie nie chce dołem i płaci kase za cesarskie. Jak jest nagłe
              cesarskie ze znieczuleniem ogólnym to oczywiście to jest traktowane
              jak operacja ostrodyżurowa i nikt postronny nie ma wstępu.
              Tak myślę że to dobrze, że w dzisiejszych czasach kobiety mają
              jakiś - w różnych krajach oczywiście w różnym zakresie- wybór.
              Polacy są narodem mniej, hmmm, otwartym niż Amerykanie, tu się nie
              mówi dziewczynkom że dostaną okres, co dopiero mówić o obecności
              dzieci przy porodzie. Mój małż miał jeszcze wmawiane, że bociek
              dzieci przynosibig_grin Może najlepszy jest złoty środek? Nie mody, nurty,
              reguły, tylko instynkt rodzącej matki?
              • sir.vimes Re: Poród rodzinny 17.01.08, 15:43
                Wiesz, ja miałam rodzinny bezpłatny - ale na studentów zgodziłam się - dla dobra
                sprawy wink(bardzo symaptyczne dziewczyny - starały się nie tylko patrzeć ale i
                wspierać, bardzo to było budujace - powołowanie aż z nich emanowałosmile))

                > A rodzinne cięcia są, a jakże, ojciec stoi "w głowach" oczywiście, a
                > tnie się za parawanem.

                Nie wiedziałam.

                Ale w sumie to dobrze, że można i tak.

                Jak jest nagłe
                > cesarskie ze znieczuleniem ogólnym to oczywiście to jest traktowane
                > jak operacja ostrodyżurowa i nikt postronny nie ma wstępu.

                To miałam na myśli.

                > Polacy są narodem mniej, hmmm, otwartym niż Amerykanie, tu się nie
                > mówi dziewczynkom że dostaną okres, co dopiero mówić o obecności
                > dzieci przy porodzie. Mój małż miał jeszcze wmawiane, że bociek
                > dzieci przynosibig_grin Może najlepszy jest złoty środek? Nie mody, nurty,
                > reguły, tylko instynkt rodzącej matki?

                Też mi się tak wydaje.
                Kazda kobieta najlepiej zna siebie, męzą, swoje dzieci. Sama wie kto będzie dla
                niej najlepszym wsparciem (bo moze wcale nie mąz tylko ten nieszczęsny wujek lub
                babcia?).
            • anusia29 Re: Poród rodzinny 18.01.08, 13:48
              Ja iałam cc 'rodzinne' był mąż - siedział sobie przy mojej głowie
              (po tej stronie parawanu, gdzie była moja głowa - bo rodząca cc ma
              parawan gdzieś w okolicach piersi, żeby nie widziała krojenia smile)
              No więc siedział sobie, trzymał mnie za rękę, czasem podawał tlen i
              po wyjęciu wziął dziecko i zaniósł do pokoju obok, gdzie
              zsoatło 'oporządzone'.
      • sir.vimes Ohydna wagina mamusi 17.01.08, 15:33
        > Rozumiem ze w watku wypowiadają się osoby zyjące zgodnie z anturą,
        > ktorym nie przeszkadza jak sie ktos przyc nich wysra, wyżyga i pusci
        > jakies 40 bąków.Pelen czadzik.

        Nie może przeszkadzać - większość osób na tym forum to matki. A dzieci srają ,
        wymiotują i puszczają bąki.

        I bardzo prosze nie piszcie, ze luz i relaks, ze poród to taka
        > akcja, gdzie pani kleka sobie na ziemi i nikt tego nieszczęsnego
        > krocza nie widzi, trwa to 10 minut a pani sie przy tym radośnie
        > uśmiecha i sobie jeknie dla fasonu ze 3 razy.

        Nikt tego nie napisał.

        Natomiast naturalny i prawidłowo przebiegajacy poród to nie są

        "łzy, wrzaski, wymioty,
        > popuszczanie kału i moczu i krew w ilości hurtowej."

        Swoją drogą - niesamowite jest sprowadzanie całego porodu do "kluczowego"
        momentu. A o wymiotach w czasie porodu szczerze mówiąc pierwszy raz w życiu słyszę.

        Warto też pamietać, że rodzą nie tylko pierworódki - dzieci często są świadkami
        zamieszania, jęków, skurczów, świadkami tego, jak mamie odchodzą wody.
        To też jest poród.

        Zabawny opis takiej sytuacji jest w jednej książce Musierowicz - może ktoś
        pamięta? Poród odbierany przez laryngolożkę Idę i mała Kasia, która kompletnie
        nie przejmując sie jękami mamy bawi sie w kąciku pokoju?

        Zastanawiam się też nad inną rzeczą - abstrahując od samej obecności dziecka
        przy porodzie - czy ta zgroza przenosi się też na inne sytuacje? Czy matka,
        która przypadkiem zostawi w łazience podpaskę to potwór fundujący dzieciom traumę?

        Czy widok człowieka oddającego MOCZ do pisuaru (z wystawionym na wierzch
        PENISEM) to też zgroza a dla dziecka trauma? Czy w takim razie nie powinno się
        czegos zrobić w tej sprawie - np. zlikwidować wszystkie pisuary?

        Czy ludzkie narządy, ciało są w ogóle obrzydliwe?

        A może to cierpienie jest ohydne? Wstydliwe? Traumatyczne?

        Może dobra matka powinna do końca życia ukrywać fakt, ze poród nie przypominał
        kąpieli w szampanie tudzież wizyty w filharmonii?

        Co do 10latki - 10 latki często mają już , niedługo będą miały, okres, często
        cierpią przy tym na różne dolegliwości. I , jak na razie, najczęściej uczone są
        by się tego wstydzić i milczeć - wcale nie jestem pewna czy nie zrozumiałyby z
        widoku porodu więcej niż ci się zdaje.




        • denea Re: Ohydna wagina mamusi 17.01.08, 16:05
          sir.vimes napisała:

          > Natomiast naturalny i prawidłowo przebiegajacy poród to nie są
          >
          > "łzy, wrzaski, wymioty,
          > > popuszczanie kału i moczu i krew w ilości hurtowej."
          >
          > Swoją drogą - niesamowite jest sprowadzanie całego porodu
          do "kluczowego"
          > momentu. A o wymiotach w czasie porodu szczerze mówiąc pierwszy
          raz w życiu sły
          > szę.

          Gwoli tego jednego szczegółu: w szpitalu, gdzie rodziłam obowiązuje
          całkowity zakaz jedzenia podczas porodu, nieważne ile czasu kobieta
          spędza na porodówce - nie wolno NIC jeść, a wodę można popijać z
          rzadka, małymi łyczkami nawet w środku lata. Oficjalne
          wytłumaczenie jest właśnie takie, że pacjentki wymiotują.
          Nie znam się, ale to rzeczywiście jest chyba reakcja fizjologiczna,
          ja też wymiotowałam, tyle że żółcią bo ponad dobę nie miałam nic w
          gębie.
          A że przez tydzień pobytu w szpitalu nasłuchałam się porodów to
          przytoczony wyżej opis jest mi dziwnie bliski smilesmile

          Pamiętam tę scenę porodu Kreski, chyba na sam finał Dmuchawiec
          zabrał Kasię, ale za to Gaba ? przy rodzącej była.
          Ale też przepaść dzieli taki poród od świętej lewatywy, samolotu i
          nacinania. Dlatego wydaje mi się, że bardzo dużo zależy od
          otoczenia. Miło wspominam swój poród, ale gdybym miała wtedy starsze
          dziecko to naprawdę bym nie chciała, żeby było wtedy przy mnie.
          • sir.vimes Re: Ohydna wagina mamusi 17.01.08, 16:16
            > Pamiętam tę scenę porodu Kreski, chyba na sam finał Dmuchawiec
            > zabrał Kasię, ale za to Gaba ? przy rodzącej była.

            A nie mama Borejkowa Kasię zabrała? Dawno czytałam, nie pamiętamsmile

            > Ale też przepaść dzieli taki poród od świętej lewatywy, samolotu i
            > nacinania.

            Może jeszcze mało to widać ale ogólnie coraz silniejszy jest trend by nie kłaść
            do rodzenia (bo wtedy rzeczywiście - albo nacięcie albo masakra z tymi
            hektolitrami krwi), pozwolic robić rodzącej to co jej instynkt podpowiada itd.

            Mi ten opis z sikaniem, kupą, rzyganiem i galonem krwi wydaje sie dziwacznie
            przesadzony - a rodziłam, byłam przy porodzie, słuchałam milionów historyjek z
            patologii... Ani sikania , ani kupy, ani rzygania... A krew jest jednak dla
            kobiety (i dziewczynki też) czymś mało przerażającym i oswojonym, nieprawdaż?.







            • denea Re: Ohydna wagina mamusi 17.01.08, 16:36
              Nie wiadomo, sprawdziłam smile W jednej chwili przerażony Dmuchawiec
              człapie wokół Kreski a Kasia się bawi, w następnej siedzą już oboje
              u Borejków.
              Co do meritum - co szpital to obyczaj.
              A temu trendowi, o którym piszesz, to ja życzę duuużo zdrowia i
              obyśmy go rychło ujrzeli w naszych szpitalach. Co pewnie nie będzie
              takie łatwe bo nawet obecność ojca dziecka część personelu traktuje
              jako durną, narzuconą fanaberię a kobieta ma, do cholery leżeć i
              współpracować, a nie dumać o intuicji sad
            • ledzeppelin3 Re: Ohydna wagina mamusi 17.01.08, 17:10
              Mi ten opis z sikaniem, kupą, rzyganiem i galonem krwi wydaje sie
              dziwacznie
              > przesadzony
              Już tak żeby nie było że się czepiam, ale wymioty są częste przy
              rozwieraniu ujścia wewnętrzenego szyjki, wręcz sa znakiem że szybko
              idzie rozwarcie a kupa przy co drugim parciu występujebig_grin
              Ale uważam, że kupa i wymioty to nic obrzydliwego czy niezwykłego,
              normalka(kwestia zawodu, no i specyfika bycia z małymi dziećmi)
    • kali_pso Re: Poród rodzinny 17.01.08, 15:15
      Mój mąż nie chciał być przy porodzie, ja zaś jego obecności nie
      traktowałam w kategorii testu na miłość, więc nie naciskałam. Przy
      drugim dziecku byłoby pewnie podobnie.

      Co do obecności osób drugoplanowych- jak dla mnie matrix. NIE, nie i
      jeszcze raz nie. Propozycję od kogokolwiek z rodziny, co do chęci
      uczestnictwa w porodzie potraktowałabym jak kiepski żart. Ale
      każdemu wedle potrzebwinkP

      O dzieciach nawet nie wspomnę, bo żadnego sensu w tym nie widzę.

      Proponuję zaprosić jeszcze Renatę Beger, specjalistkę od nagrań, i
      przez następne lata upajać sie słuchając i oglądając filmik z akcji
      porodowejwinkPPPPPPPPPP
      • marghe_72 Re: Poród rodzinny 17.01.08, 20:11
        kali_pso napisała:

        Propozycję od kogokolwiek z rodziny, co do chęci
        > uczestnictwa w porodzie potraktowałabym jak kiepski żart. Ale
        > każdemu wedle potrzebwinkP

        a jeśli to rodząca potrzebuje tej grupy ludzi?
        Niech sobie ją ma.

        Nic nam do tego
    • mma_ramotswe Re: Poród rodzinny 17.01.08, 15:16
      Krocze ladne jestsmile A z glowy dziecko nie wyskoczysmile
    • denea Re: Poród rodzinny 17.01.08, 15:48
      Jeśli komuś ma pomóc obecność pociotków i kuzynów to czemu nie...
      Ale jednak nad obecnością dzieci bym się zastanowiła. Jak pisała
      Babsee poród to nie jest kilka szczęśliwych minut jak na
      amerykańskim filmie tylko godziny cierpienia, fizjologia, a w
      polskiej rzeczywistości także rutynowe nacinanie na obowiązkowym
      samolocie i parcie w najgłupszej pozycji. No nie przemawia do mnie
      tłumaczenie, że obecność kilkulatka między nogami matki to w takiej
      sytuacji super sprawa, chociaż pewnie sporo zależy właśnie od całej
      otoczki porodu. W polskim szpitalu jakoś chyba nie bardzo wink
      Zresztą dyskusja jest chyba ciut bezprzedmiotowa bo zdaje się, że u
      nas rodząca ma prawo do obecności jednej osoby towarzyszącej, na
      dodatek bywa że przeszkolonej i pobłogosławionej przez ordynatora
      żeby nie dymiła(słowo daję !).

      P.S. Pamiętam jak dziś, jak zemdlałam, kiedy mojej mamie nastawiano
      złamaną rękę na pogotowiu a miałam już jakieś 12 lat, więc taka
      znowu mała nie byłam. Ten jej krzyk i świadomość, że cierpi...
      Zdecydowanie się cieszę, że nie zafundowano mi frajdy oglądania
      narodzin teoretycznego młodszego rodzeństwa ;P
    • gooochab zgadzam się z autorką 17.01.08, 16:36
      o-plumka, zgadzam sie z Tobą!!!! Nie chciałabym przy swoim porodzie mieć dzieci,
      ciotek, ojców, braci i kogo tam jeszcze. Mąż to ostateczność, chociaż nawet jego
      nie chcę między nogami w momencie wychodzenia dziecka.

      Poród to dla mnie intymna sprawa, tak samo jak współżycie, wypróżnianie, czy
      temu podobne- im mniej osób przy tym, ty, lepiej.

      Poza tym te opowieści o narodzinach opowiadają o strasznych porodach- prawie
      każdy poród ma jakieś niespodzianki, problemy itp. Samo oglądanie tego programu
      strasznie nakręciło mnie (jestem w 34 tc) na jakieś komplikacje, straszne!
      Nie oglądam tego. Aha, w Stanach rodzą na takich zwykłych łóżkach- nawet nie
      samolot.
      • tolka11 Re: zgadzam się z autorką 17.01.08, 16:47
        Każdy ma co lubi. Mój szanowny M. był i przy sn i przy cc. Przy cc
        po wywleczeniu malucha z brzucha ganiał jak głupi z sali noworodków
        do mnie i tak na okrągło. No i zobaczył więcej niż powinien. Chciał
        to miał.
    • krwawakornelia moj malz byl obecny przy pierwszym 17.01.08, 18:06
      bedzie przy nastepnych, przeciez to jego dziecko nie wyobrazalismy
      sobie jak mialby takie wydarzenie opuscic.
    • o-plumka Re: Poród rodzinny 17.01.08, 20:37
      Cieszę się, że na tym forum znalazły się osoby, które podzielają moje zdanie. Bo
      już myślałam, że coś ze mną nie tak. Ale jak piszecie, każdemu wg potrzeb. Jak
      któraś czuje, że musi rodzić w obecności pułku wojska, to jej sprawa.
      • marghe_72 Re: Poród rodzinny 18.01.08, 22:24
        o-plumka napisała:

        > Cieszę się, że na tym forum znalazły się osoby, które podzielają
        moje zdanie. B
        > o
        > już myślałam, że coś ze mną nie tak. Ale jak piszecie, każdemu wg
        potrzeb. Jak
        > któraś czuje, że musi rodzić w obecności pułku wojska, to jej
        sprawa.


        skoro to jej sprawa to po co rozpisujesz sie na ten temat na forum?
    • iwles Re: Poród rodzinny 18.01.08, 10:30

      no tak - obecność dzieci, ojca, brata, sąsiadek i innych kuzynów
      mierzi, ale już obecność kamerzysty, reżysera, operatora świateł a
      potem milionów ludzi, którzy obejrzą poród w TV - już jest jak
      najbardziej OK ?


      Chodzi Ci o sam fakt bycia w tym momencie tylu ludzi?
      czy o to, że tyle ludzi ogląda ją w takim momencie ?
    • default Re: Poród rodzinny 18.01.08, 14:03
      Jak ktoś ma taką potrzebę, a zwyczaj jest w danej społeczności
      powszechnie przyjęty i stosowany, to czemu nie. Ja bym nie chciała
      nikogo z rodziny mieć wtedy przy sobie - nawet męża (no - na
      początku). A już nieletnich dzieci na pewno - i nie chodzi mi o
      pruderię, ale widok końcowej fazy porodu faktycznie do apetycznych
      nie należy i każdy trochę bardziej wrażliwy może się zszokować, nie
      tylko dziecko. Moja córka pomagała mi w odbieraniu porodu u naszej
      suki (a poród suczy przebiega jednak dyskretniej jeśli chodzi o
      widoki) i prawie to odchorowała. Tzn. generalnie była zadowolona,
      ale z emocji nie była w stanie iść następnego dnia do szkoły. A lat
      miała 13, więc nie taki znowu dzieciak.
    • joanna515 Re: Poród rodzinny 18.01.08, 14:12
      Dla mnie też szokująca jest lekko taka widownia. Ja z natury nie jestem
      obrzydliwa, byłam przy nie jednej operacji w tym dość drastycznej amputacji
      nogi...i wg mnie najgorszy jest właśnie poród! fu fu fu
    • ik_ecc znam kilkoro dzieci 19.01.08, 00:40
      Ktore byly obecne przy narodzinach mlodszego rodzenstwa. Porody byly
      domowe, z poloznymi (nie w Polsce). Dzieci byly do tego dobrze
      przygotowane, uczestniczyly w spotkaniach z poloznymi przez cala
      ciaze mamy, duzo sie z nimi na ten temat wczesniej rozmawialo, a
      przy samym porodzie towarzyszyla im jakas konkretna osoba, ktora
      wyjasniala na biezaco co sie dzieje.
      Dzieci w wieku 3-9 lat - 3 dziewczynki i 1 chlopiec. Zadne z dzieci
      nie ma traumy, o porodzie mowia normalnie, jedna dziewczynka
      deklaruje sie ze chce zostac polozna.

      Ale rzeczywiscie jest to dla ludzi, ktorzy porodu sie nie boja i nie
      widza go jako koszmarnego wydarzenia. Domowe porody sa z reguly duzo
      latwiejsze i bardziej swiadome niz szpitalne.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja