Dodaj do ulubionych

Jak działa nasza policja

25.01.08, 20:29
Pisałam wczoraj o kradzieży wózka.
Sprawę zgłosiłam na policję. Wieczorem przyszła sąsiadka z klatki obok mówiąc,
że widziała jak o 3 w nocy 2 kobiety szły z wózkiem ulicą przed naszym
budynkiem. Powiedziała,że 1 z nich to była chyba sprzątaczka sprzątająca
klatkę. Tak jak wcześniej podejrzewaliśmy. Drzwi były zamknięte. Sąsiad, który
wracał z pracy o 24 na 100% zamknął drzwi a potem nikt nie wychodził aż do 5
rano. Oprócz mieszkańców klucz ma tylko sprzątaczka.
Mąż pojechał więc dziś rano na policję, by to dodać do protokołu. Pan
policjant praktycznie nie był zainteresowany. Nie zapisał nawet nazwiska i
adresu sprzątaczki. Na pytanie co i kiedy zamierzają z tym zrobić odparł,
że skoro nie usłyszał tego od świadka bezpośredniego tylko od męża to najpierw
muszą sprawdzić czy to prawda. Ok. Naiwna myślałam, że przyjadą przesłuchać
sąsiadkę a potem prosto do tej sprzątaczki (mieszka 2 kroki od naszego
"bloku") póki sprawa jest świeża i wózek nie został jeszcze gdzieś sprzedany.
Niestety cisza. Jutro zaczyna się weekend więc najwcześniej w poniedziałek
mogę iść interweniować. Zanim się ruszą to wózek pewnie będzie już na drugim
końcu polski i g... znajdą!!!
Jestem strasznie wkurzona. Policja nic nie robi w tej sprawie a mają
podejrzanego (sprawcę) dosłownie podanego na tacy.
Obserwuj wątek
    • sylwia06_73 Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 21:01
      Tak to juz jest.Ja nie wiem dlaczego nie zlapano sprawcow kradziezy mojej komorki.Byli w zasiegu monitoringu.Tez mieszkam w Katowicach.Ten monitoring u nas jest do chrzanu.Wszak niedawno zakatowano mężczyzne na Placu Andrzeja,ktory tez jest w zasięgu kamer.Lepsza jest znacznie policja w Sosnowcu.Gdy drugi raz ukradziono mi komorke znalazlam ja w jednym z tamtejszych komisow.Poznalam ja po tym,ze byla na maxa spersonalizowana i po imeiu,ktory znalam na pamiec.Po zgloszeniu faktu i krotkim opisie sprawy ruszyli tylki natychmiast i odzyskali moj telefon.Byla spisana umowa kupna sprzedazy wiec dotarli tez do sprawcy,ktory zostal ukarany.Nie wszedzie jest zle ale w Katowicach jest koszmarnie.
    • rita75 Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 21:01
      Mysle, ze maja powazniejsze sprawy niz kradzieze wozkow dzieciecych.
      • indra2 Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 21:18
        Np jakie?
        Płace podatki po to,żeby szukali mojego wózka, gdy mi go ukradną.
        Nie każę im przecież szukać igły w stogu siana. Gdy okradli nam mieszkanie,
        piwnicę i nie było żadnych świadków ok, mogę zrozumieć ale nie w tej sytuacji.
        Mają świadka, podejrzanego z nazwiskiem i adresem, wystarczy podjechać i
        przesłucha tak dużo czasu to zajmie?
        Na pewno mniej niż przesłuchanie mnie trwające chyba z 1h i polegające na
        zadawaniu w kółko tych samych pytań w stylu: czy ktoś z sąsiadów ma małe dzieci
        i mógł mi go ukraść(tak sąsiad z parteru ma 1miesięczne i ukradł mi ten wózek i
        trzyma go nawet w tym samym miejscu gdzie ja go trzymałam - normalnie kpina).
        Dokładnie na tym samym komisariacie przesłuchiwali mojego męża kilka godzin
        pokazując mu miliony zdjęć podejrzanych po tym jak był zgłosić kradzież komórki
        i powiedział, że nie widział twarzy sprawcy. Poszedł tam tylko dlatego, że
        komórka była służbowa i potrzebował zaświadczenie z policji o kradzieży by
        dostać nową.
        Na to mieli czas?
        • rita75 Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 21:22
          > Np jakie?

          powazniejsze- po prostu

          • indra2 Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 21:26
            Wątpię.
            Gdyby mieli zamiar coś zrobić nawet w późniejszej kolejności po tych bardzo
            pilnych poważnych sprawach zapisali by przecież dane podejrzanego a nie je olali.
            Po prostu za miesiąc dostanę papier o umorzeniu postępowania, bo sprawcy nie
            znaleziono.
            • rita75 no fakt 25.01.08, 21:28
              pewnie nie maja powazniejszych spraw niz twoj wózek..
              Moze w kradziez wozka zamieszana jest jakas grupa zorganizowana?

              www.poznan.policja.gov.pl/?a=2173
              • indra2 Re: no fakt 25.01.08, 21:31
                Nie mówię, że nie ma poważniejszych spraw niż mój wózek ale w tym przypadku to
                czyste olanie sprawy po prostu.
                W policji są chyba osobne działy zajmujące się drobną kradzieżą i
                zorganizowanymi grupami przestępczymi więc chyba nie sugerujesz, że z powodu
                zajęcia się sprawą wózka uciekł im boss mafijny.
                • rita75 Re: no fakt 25.01.08, 21:33
                  więc chyba nie sugerujesz, że z powodu
                  > zajęcia się sprawą wózka uciekł im boss mafijny.

                  Nie, tego nie sugeruje- przeczytaj jeszcze raz moj post
                  • indra2 Re: no fakt 25.01.08, 21:37
                    Sorry,nie zauważyłam wcześniej linka.
                    Ja jestem z Katowic, więc to na pewno nie ta grupa ukradła mi wózek.
                    Jestem na 99% przekonana, że zrobiła to sprzątaczka.
              • mama007 Re: no fakt 25.01.08, 21:35
                rita, wiesz jak mialam wlamanie to tez to policja olala. dokumentnie i
                stanowczo.... wlamanie nie na klatke schodowa tylko do wlasnego prywatnego
                mieszkania..
                jasne, nikt nikogo nie zabil, ale skoro policja bedzei miala ZAWSZE sprawy
                WAZNIEJSZE to (cytujac mojego chlopa) w tym panstwie nic tylko krasc bo i tak
                nic ci za to nie zrobia.....
                • rita75 Re: no fakt 25.01.08, 21:39
                  > jasne, nikt nikogo nie zabil, ale skoro policja bedzei miala
                  ZAWSZE sprawy
                  > WAZNIEJSZE to (cytujac mojego chlopa) w tym panstwie nic tylko
                  krasc bo i tak
                  > nic ci za to nie zrobia.....

                  Wiesz- policja w naszym panstwie to dosc niedofinansowana instytucja
                  • indra2 Re: no fakt 25.01.08, 21:45
                    Podobnie jak służba zdrowia. Ale chyba nie zgodzisz się na taką sytuację, że
                    pójdziesz do lekarza z bólem ucha, brzucha, złamana ręką itp a tam Cię odeślą,
                    bo mają poważniejsze sprawy...
                    Przesłuchanie 1 świadka i 1 podejrzanej zamieszkujących 3km od komisariatu nie
                    spowodowałoby wydania majątku na benzynę, wkład do długopisu ani zmarnotrawienia
                    kilku godzin ich cennego czasu.
                    • rita75 Re: no fakt 25.01.08, 21:54
                      > Przesłuchanie 1 świadka i 1 podejrzanej zamieszkujących 3km od
                      komisariatu nie
                      > spowodowałoby wydania majątku na benzynę, wkład do długopisu ani
                      zmarnotrawieni
                      > a
                      > kilku godzin ich cennego czasu.

                      to złóż skargę
                  • mama007 rita 25.01.08, 22:00
                    rita75 napisała:

                    > Wiesz- policja w naszym panstwie to dosc niedofinansowana instytucja

                    tak samo jak sluzba zdrowia, celnicy, kolejarze, kierowcy autobusow miejskich,
                    ratownicy, pielegniarki etc..............

                    czy to jakiekolwiek wytlumaczenie..........??
                    • rita75 Re: rita 25.01.08, 22:05
                      >
                      > > Wiesz- policja w naszym panstwie to dosc niedofinansowana
                      instytucja
                      >
                      > tak samo jak sluzba zdrowia, celnicy, kolejarze, kierowcy
                      autobusow miejskich,
                      > ratownicy, pielegniarki etc..............
                      >
                      > czy to jakiekolwiek wytlumaczenie..........??

                      wiesz, ile kosztuje takie dochodzenie? Rozumiem policję, ze nie
                      pedzi rozwiazywac takiej wagi zagadke kryminalną.
                      Zreszta mniejsza z tym. Dlaczego sasiadka nie pofatygowala sie jako
                      swiadek na policje razem z mezem pokrzywdzonej?
                      • indra2 Re: rita 25.01.08, 22:15
                        Ale żadnej zagadki rozwiązywać nie musieli. Rozwiązanie przyszło do nich samo.
                        Sąsiadka poszła do pracy na 6. Chyba będę musiała tak zrobić w poniedziałek i
                        poprosić ją,by podjechała z nami na posterunek.
                        • rita75 Re: rita 25.01.08, 22:17
                          >Rozwiązanie przyszło do nich samo.

                          Nie przyszlo- przyszedl jakis gosc, ktory powtarzal cos tamn z
                          drugiej reki
                      • denea Re: rita 25.01.08, 22:28

                        > > > Wiesz- policja w naszym panstwie to dosc niedofinansowana
                        > instytucja
                        > >
                        > > tak samo jak sluzba zdrowia, celnicy, kolejarze, kierowcy
                        > autobusow miejskich,
                        > > ratownicy, pielegniarki etc..............
                        > >
                        > > czy to jakiekolwiek wytlumaczenie..........??


                        No i zobacz co robią na przykład celnicy czy pielęgniarki smile I
                        ratownicy medyczni takoż smile
                        W Policji nie ma kto pracować, masa ludzi spieprzyła na budowy albo
                        pracują w zawodzie w innych krajach. Tylko inni mogą strajkować a
                        oni nie, co najwyżej do Warszawy widelce wyślą, w związku z tym
                        znowu zostaną olani 200-złotową podwyżką, którą media hucznie
                        nagłośnią jako 500 średnio i brutto. I następna fala odejdzie smile
                        Wakatów masa, reklamy i marketing a chętnych brak, w każdym razie
                        takich, którzy przeszliby przez sito egzaminów.
                        Jak się wejdzie na ifp i poczyta to naprawdę aż dziw, że są jeszcze
                        durnie, którzy to robią.
                        Natomiast nie dziwi mnie, że choć durnie to uznali że co innego
                        mogło być pilniejsze.
                        Aha, nie ma odrębnych jednostek dla spraw błahych i poważnych, ten
                        sam dochodzeniowiec prowadzi sprawę okradzionej furgonetki ochrony
                        banku, co wózka pani X. I za nadgodziny w majestacie prawa nikt mu
                        nie płaci smile
                        • mama007 denea 25.01.08, 22:56
                          to jak ja tez stwierdze ze zarabiam za malo to mam przestac urlopy wprowadzac,
                          zus robic, zwolnienia przyjmowac...?
                          • denea Re: denea 25.01.08, 23:12
                            Nie, nie, nie o to mi chodzi. Pracujesz w kadrach, tak ? Powiedzmy,
                            że jest Was 10 i każda ma co robić, ale warunki pracy takie, że 4
                            odejdą. Będziesz w stanie wprowadzić urlopy, zrobić ZUS i przyjąć
                            zwolnienia ?
                            Możesz za darmochę robić po godzinach i nawet może będziesz w stanie
                            wysłuchiwać od zorientowanych w temacie, żeś tępa i leniwa biurwa...
                            ale wkurzyć się można...
                            P.S. Oczywiście przy założeniu, że przybory biurowe kupujesz sama i
                            przyniosłaś z domu kompa, żeby nie pisac na maszynie winkwink
                • indra2 Re: no fakt 25.01.08, 21:40
                  Dokładnie, chodzi o to jak bezkarnie czują się złodzieje.
                  Ukradła wózek, została widziana na gorącym uczynku inne fakty też wskazują na
                  nią a nic jej nie grozi, bo policja ma ważniejsze sprawy.
                  Ciekawe kiedy przyjdzie po drugi. Sąsiadka na razie tacha go do schowka ale jak
                  długo jej się będzie chciało.
                  • rita75 Re: no fakt 25.01.08, 21:45
                    > Ciekawe kiedy przyjdzie po drugi. Sąsiadka na razie tacha go do
                    schowka ale jak
                    > długo jej się będzie chciało.

                    Gdy mieszkalam w bloku, wozek trzymalam w mieszkaniu.
                    • indra2 Re: no fakt 25.01.08, 21:50
                      Nie mieszkam w bloku na osiedlu. To 2 piętrowy budynek (2klatki, 14mieszkań,
                      wszyscy się znają). Jedyny w tej okolicy, reszta domy jednorodzinne (to taka
                      jakby wieś na obrzeżach miasta). Nikt obcy tu się nie kręci, żadni domokrążcy,
                      pijacy, złomiarze itp Wózek stał na klatce 2lata, podobnie jak sanki, inni
                      zostawiają rowery, bo wszyscy czuli się tu bezpiecznie aż do wczoraj.
                      Zresztą wózka nie ukradł nikt obcy tylko sprzątaczka mająca klucz.
                  • hipopotamama Re: no fakt 25.01.08, 21:54
                    1.Twoja determinacja (trzeci wątek na ten temat) wskazuje, że był to
                    baaardzo drogi wózek więc musiałaś być mocno naiwna skoro sądziłaś,
                    że uchroni go tak śmieszne zabezpieczenie jakim jest domofon w bloku.
                    2.Być może sąsiadka poprostu właśnie została babcią więc możesz
                    uspokoić sąsiadkę - jeden wózek im narazie wystarczy.
                    • hipopotamama tfu! sprzątaczka 25.01.08, 21:55

                      • indra2 Re: tfu! sprzątaczka 25.01.08, 22:00
                        Wózek chyba nie był aż taki drogi to quinny freestyle 4xl z dodatkowym
                        siedziskiem dla starszego dziecka, 2lata temu sprowadzony z niemiec za ok400euro.
                        Chodzi o to,że był wyjątkowywink
                        Mam dwójkę dzieci z różnicą 1,5roku i ten wózek sprawdzał się idealnie a teraz
                        już takich nie produkują więc nie mogę kupić nowego, dlatego tak mi zależy na
                        odzyskaniu tego starego.
                        • hipopotamama Re: tfu! sprzątaczka 25.01.08, 22:07
                          To może idź do sprzątaczki i wyartykułuj jej odpowiednio, że zależy
                          Ci na tym wózku. Możesz zabrać ze sobą męża, pijanego na
                          przykład... wink
                          • indra2 Re: tfu! sprzątaczka 25.01.08, 22:18
                            Ale co mam jej powiedzieć? Oddawaj Pani mój wózek, bo zgłoszę sprawę na policji,
                            roześmieje mi się w nos, pewnie wie, że mają oni ważniejsze sprawywink

                            W ogóle bałabym się tam iść. Mieszka w zapuszczonej ruderze z podejrzanie
                            wyglądającym konkubentem i 4 rotwajleropodobnymi psami biegającymi luzem po posesji.
                            • miminko Re: tfu! sprzątaczka 25.01.08, 22:21
                              no i znowu się spóźniłam wink ej, to lepiej nie idź tam. tylko kurczę, co jeśli
                              policja też się boi rotweilerów?
                          • miminko Re: tfu! sprzątaczka 25.01.08, 22:20
                            o, ok, nie aż tak drogi ale 400 euro piechotą nie chodzi. może faktycznie, zrób
                            śledztwo na własną rękę (ekhm, praktycznie już je robisz). bo policja woli
                            poczekać aż sprzataczka wózek opchnie, będą mogli umorzyć sprawę wink
                  • denea Re: no fakt 25.01.08, 22:38
                    indra2 napisała:

                    > Dokładnie, chodzi o to jak bezkarnie czują się złodzieje.

                    A wiesz, jaka jest masa spraw przekazanych do sądów, zakończonych
                    postępowań, które sąd umarza jako mało szkodliwe społecznie ?
                    Złapanych sprawców, którzy dostają zawiasy i nikt nawet nie musi o
                    tym wiedzieć, a za to wszyscy są pewni że facet jest bezkarny bo
                    policja ma wszystko w d... Albo i uniewinnionych, no i faktycznie
                    jest bezkarny...
                    Ja nie twierdzę, że wszystko działa idealnie a i gliniarze są różni,
                    jak to ludzie. Tylko wq.wia mnie podejście że tak powiem ogółu, że
                    zawsze to ten pies winny bo to i bo tamto.
                    Nie piję wyłącznie do Twojego wątku, trochę też uogólniam.
                    • indra2 Re: no fakt 25.01.08, 22:51
                      Zostało mi okradzione: mieszkanie,piwnica (rowery), komórka (facet wyrwał mężowi
                      z ręki)teraz wózek i w żadnym przypadku sprawca nie został złapany a
                      postępowanie zakończyło się umorzeniem.

                      Przypomniała mi się jeszcze sprawa siostry. Latem została potrącona na rowerze
                      przez samochód. Dostała lusterkiem tak mocno, że aż się urwało. Cudem nic jej
                      się nie stało (nic to znaczy stłuczenia, siniaki, otarcia). Sprawca nawet się
                      nie zatrzymał. Jej narzeczony zapamiętał markę, model i kolor auta i zdążył
                      zapisać nr rejestracyjny patykiem na piasku (chyba bez 2 ostatnich cyfr).
                      Sprawcy do tej pory nie złapali i postępowanie oczywiście umorzono.
                      Chyba nie jest tak trudno znaleźć właściciela samochodu znając jego model,markę,
                      kolor i prawie cały nr rejestracyjny.
                      • denea Re: no fakt 25.01.08, 23:02
                        Chyba nie jest. Ale jeśli samochód był zarejestrowany powiedzmy na
                        kobietę a prowadził facet, czy tam właściciel zeznaje, że nie wie,
                        kto użytkował pojazd, to go można elegancko cmoknąć w trąbkę. No bo
                        co mu zrobisz ? Jak nie ma świadka, który zezna, że tak, to ten
                        człowiek prowadził ?
                        Mówię raz jeszcze - ja wiem, że nie każdy policjant to gorliwy stróż
                        prawa, ludzie są różni w każdej branży. Ale zakładanie a priori, że
                        oni wszyscy to leserzy, lenie, tchórze i co tam jeszcze jest
                        niesprawiedliwe. W jakiej branży pracujesz ? No to sobie pomyśl
                        jakie są stereotypy odnośnie tego zawodu. Miło ?
                        Na Twoim miejscu poszłabym raz jeszcze i przede wszystkim zaczęła
                        gadkę od tego, ile ten wózek jest warty. A potem poinformowała, że
                        złożę skargę na piśmie, ale nie do kierownika komisariatu czy gdzie
                        to zgłaszałaś, tylko wyżej.
                        • indra2 Re: no fakt 25.01.08, 23:15
                          denea napisała:

                          > Chyba nie jest. Ale jeśli samochód był zarejestrowany powiedzmy na
                          > kobietę a prowadził facet, czy tam właściciel zeznaje, że nie wie,
                          > kto użytkował pojazd, to go można elegancko cmoknąć w trąbkę. No bo
                          > co mu zrobisz ? Jak nie ma świadka, który zezna, że tak, to ten
                          > człowiek prowadził ?

                          Ale oni nie znaleźli nawet właściciela tego auta czy fizycznie tego samochodu,
                          by móc porównać urwane lusterko z autem. Nic.

                          > Mówię raz jeszcze - ja wiem, że nie każdy policjant to gorliwy stróż
                          > prawa, ludzie są różni w każdej branży. Ale zakładanie a priori, że
                          > oni wszyscy to leserzy, lenie, tchórze i co tam jeszcze jest
                          > niesprawiedliwe. W jakiej branży pracujesz ? No to sobie pomyśl
                          > jakie są stereotypy odnośnie tego zawodu. Miło ?
                          > Na Twoim miejscu poszłabym raz jeszcze i przede wszystkim zaczęła
                          > gadkę od tego, ile ten wózek jest warty.

                          Jeśli chodzi o to ile wózek jest warty to dokładnie wiedzą.
                          Na przesłuchaniu policjant pytał się mnie o to 5 razy, kazał przedstawić
                          fakturę.Jak powiedziałam,że nie wiem czy ją mam, kazał mi poszukać i koniecznie
                          donieść, bo w sądzie będą się ich czepiać.
                          Nawet zadzwonił z mojej komórki do męża i jego się pytał ile wózek jest warty,bo
                          żona nie wie (mówiłam mu wcześniej 5 razy)!!!!!
                          Dla mnie tak naprawdę liczy się nie stracona kasa, nie o to mi chodzi, tylko o
                          ten wózek, którego nie wiem czym zastąpić, a dzieciaki kiszą się w domu.

                          A potem poinformowała, że
                          > złożę skargę na piśmie, ale nie do kierownika komisariatu czy gdzie
                          > to zgłaszałaś, tylko wyżej.

                          • denea Re: no fakt 25.01.08, 23:24
                            indra2 napisała:

                            > Ale oni nie znaleźli nawet właściciela tego auta czy fizycznie
                            tego samochodu,
                            > by móc porównać urwane lusterko z autem. Nic.

                            A to nieładnie...

                            > Jeśli chodzi o to ile wózek jest warty to dokładnie wiedzą.
                            > Na przesłuchaniu policjant pytał się mnie o to 5 razy, kazał
                            przedstawić
                            > fakturę.Jak powiedziałam,że nie wiem czy ją mam, kazał mi poszukać
                            i koniecznie
                            > donieść, bo w sądzie będą się ich czepiać.
                            > Nawet zadzwonił z mojej komórki do męża i jego się pytał ile wózek
                            jest warty,b
                            > o
                            > żona nie wie (mówiłam mu wcześniej 5 razy)!!!!!
                            > Dla mnie tak naprawdę liczy się nie stracona kasa, nie o to mi
                            chodzi, tylko o
                            > ten wózek, którego nie wiem czym zastąpić, a dzieciaki kiszą się w
                            domu.

                            Blee, seksista uncertain Pewnie myślał, że coś Ci się pomyliło, bo w życiu
                            takiego wózka na oczy nie widział wink Wartość ma znaczenie, bo od
                            tego zależy kategoria czynu czy jak to się tam zwie. W każdym razie
                            byle zgred to "niska szkodliwość społeczna czynu" i sąd i tak umarza
                            takie sprawy. Takie przepisy.
                            Ja Cię rozumiem, też mam dziecko i kocham mój wózek, więc potrafię
                            sobie wyobrazić ten ból sad Spróbuj raz jeszcze jak napisałam
                            poniżej, mam nadzieję, że pomoże. Z tym, że tak czy owak
                            sprzątaczka mogła się go już pozbyć sad Ale życzę powodzenia.

                            > A potem poinformowała, że
                            > > złożę skargę na piśmie, ale nie do kierownika komisariatu czy
                            gdzie
                            > > to zgłaszałaś, tylko wyżej.
                            >
    • miminko Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 22:17
      a ja cię rozumiem.

      tzn, na twoim miejscu na pewno zabezpieczyłabym wózek. co z tego, że znasz i
      ufasz sąsiadom, ZAWSZE może pojawić w waszym bloku ktoś obcy, kogo okazja uczyni
      złodziejem. swój drogi wózek trzymałam na klatce (nie dałabym rady go taszczyć
      na moje 3p) ale przypięty najporządniejszym zabezpieczeniem jakie znalazłam w
      sklepie rowerowym.

      sprawa jest poważna - wózek drogi, specjalistyczny, nie do odzyskania, ty
      uziemiona z dzieciakami w domu. podejrzewam, że ten twój wehikuł był w cenie
      małego (no, bardzo) używanego samochodu (bo przecież i wózki i bryki mogą
      kosztować "aż" i "tylko" 3 tysie).

      wątpię, żeby sprzataczka ukradła dla wnuka, za duże ryzyko wpadki. pewnie miała
      zlecenie, tzn. albo pojechał gdzieś do rodziny albo ściemniła komuś, że zna
      kogoś, kto ma do opchnięcia fajny wózek. i se 5 stówek zarobiła.

      tupnij na policji, zacznij płakać, zrób scenę, złóż skargę, niech ruszą
      tyłeczki. naszych nieruchawych polucjantów nie tłumaczyłabym "poważniejszymi"
      sprawami, dla nich żadna sprawa nie jest tak ważna, żeby nie można było sobie
      najpierw zjeść pączka i napić się kawki.
      • denea Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 22:44
        miminko napisała:

        dla nich żadna sprawa nie jest tak ważna, żeby nie można było sobie
        > najpierw zjeść pączka i napić się kawki.

        Rozumiem, że znasz z autopsji ? Jesteś policjantką, tak ?
        Czy to po prostu kolejny trzeźwy osąd poparty tak zwaną nikłą
        znajomością tematu ?
        • hipopotamama Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 22:49
          denea napisała:
          > Czy to po prostu kolejny trzeźwy osąd poparty tak zwaną nikłą
          > znajomością tematu ?

          Ooooo, nie taka ona nikła wink
          " wątpię, żeby sprzataczka ukradła dla wnuka, za duże ryzyko wpadki.
          pewnie miała
          zlecenie, tzn. albo pojechał gdzieś do rodziny albo ściemniła komuś,
          że zna
          kogoś, kto ma do opchnięcia fajny wózek. i se 5 stówek zarobiła."
          • denea Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 22:53
            big_grinbig_grinbig_grin
            Dobre big_grin
            No tak, to koleżanka widać ma powód, żeby nie znosić gliniarzy wink
            • miminko Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 22:56
              tak. inteligencję. tongue_out
              • hipopotamama Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 23:03
                I inteligencja podpowiada Ci "tupanie, ryczenie i robienie scen na
                policji"?
                Przypomnę, że rozmawiamy o pozostawionym na noc, w klatce, nie
                zabezpieczonym, drogim wózku.

                p.s. "tę substancję" zmywa się wodą z detergentem
                • miminko Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 23:09
                  > I inteligencja podpowiada Ci "tupanie, ryczenie i robienie scen na
                  > policji"?

                  tak. robienie scen w beznadziejnych sytuacjach na ogół działa albo przynajmniej
                  wywołuje jakąś reakcję, inną od bierności. sprawdzone empirycznie, a co.

                  > Przypomnę, że rozmawiamy o pozostawionym na noc, w klatce, nie
                  zabezpieczonym, drogim wózku.

                  pewnie, strzeżonego pan bóg strzeże a nie policja. i co, myślisz że jak by był
                  skradziony mimo zabezpieczenia tok postępowania byłby inny? nie sądzę.

                  > p.s. "tę substancję" zmywa się wodą z detergentem

                  to chodź i zmyj, moja woda i detergenty nie działają. może za mało inteligentne są.
                  • hipopotamama Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 23:24
                    miminko napisała:

                    > tak. robienie scen w beznadziejnych sytuacjach na ogół działa albo
                    przynajmniej
                    > wywołuje jakąś reakcję, inną od bierności. sprawdzone empirycznie,
                    a co.

                    A nic. Zawsze wydawało mi się,że w beznadziejnych sytuacjach
                    najlepiej sprawdza się spokój, opanowanie i przemyślane działanie
                    bez zbędnych emocji. Widać jesteś ciężej doświadczona przez los.

                    > pewnie, strzeżonego pan bóg strzeże a nie policja. i co, myślisz
                    że jak by był
                    > skradziony mimo zabezpieczenia tok postępowania byłby inny? nie
                    sądzę.

                    Ja też nie sądzę, ja poprostu chowam wózek.

                    > to chodź i zmyj, moja woda i detergenty nie działają. może za mało
                    inteligentne
                    > są.

                    To idź na policję i zrób scenę, że Ci mieszkanie zapaskudzili.
                    • miminko Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 23:32
                      hipopotamama napisała:

                      > A nic. Zawsze wydawało mi się,że w beznadziejnych sytuacjach
                      > najlepiej sprawdza się spokój, opanowanie i przemyślane działanie
                      > bez zbędnych emocji. Widać jesteś ciężej doświadczona przez los.

                      w sposób spokojny i opanowany autorka postu może się co najwyżej pogodzić ze
                      stratą, bo po takimż dialogu z policją nic nie wskórała.

                      > Ja też nie sądzę, ja poprostu chowam wózek.

                      w magicznym, niedostępnym dla kradziejów miejscu?

                      > To idź na policję i zrób scenę, że Ci mieszkanie zapaskudzili.

                      proszę cię. czepiasz się najbardziej bagatelnej sprawy z tych przeze mnie
                      opisanych. mnie jednak najbardziej poruszali zmasakrowani koledzy, wielokrotne
                      wizyty na policji ich zrozpaczonych dziewczyn i przyjaciół i JEDNO WIELKIE
                      UMORZENIE.
                      • hipopotamama O to to! 25.01.08, 23:37
                        "Bagatelny" to w tej sprawie słowo-klucz.
                        Dobranoc.
                        • miminko Re: O to to! 25.01.08, 23:44
                          ja jeszcze tylko, w sposob zartobliwy, tak jak ta bagatelna historia na to
                          zasluguje sparafrazuję twoją sygnaturkę "gdybysmy naprawde kochali swoje dzieci
                          nie kradlibysmy im wozkow"
                          i tez powiem dobranoc.

                          glowa do gory indra, za rok twoje dzieci wozka nie beda potrzebowaly, chociaz
                          klatka schodowa sprzatania zapewne i owszem smile
        • miminko Re: Jak działa nasza policja 25.01.08, 22:56
          no cóż, co mam innego na swoją obronę, ja nie autopsję. do domu mojego
          narzeczonego włamywano się kilka razy - nigdy nie znaleziono żadnego sprawcy,
          raz ukradziono spod domu samochód znajomych - brykę wartą kilkaset tysi. sprawę
          rychło umorzono, na pamiątkę zostały tylko ślady po substancji do zdejmowania
          odcisków palców - nie do zmycia jak na razie.
          dwóch moich znajomych pobito bardzo ciężko - tak, że przechodzili po kilka
          operacji i zostali wyłączeni z życia na długie miesiące a jeden trwale
          oszpecony. byli świadkowie, bandytów nawet łapano i co? i nic. sprawy umarzano.
          opieszałe przybywanie na miejsce zdarzenia, kiedy po sprawcach napadów nie
          został nawet smród ich bąków (patrol nie miał daleko i jechał na miejsce chyba
          zygzaczkiem z pętelkami).
          policjanci za to chętnie zrobili rewizję osobistą dwóm koleżankom z liceum,
          które podpie..ły inne koleżanki, że niby trawkę palą.
          mogłabym mnożyć takie przykłady z życia moich bliskich wzięte. no ale fakt, nie
          tylko praca policji kuleje ale i prawo.
    • indra2 Miminko 25.01.08, 22:36
      Dzięki za zrozumienie i dobre słowosmile
      Rzeczywiście czułam się za bezpiecznie trzymając wózek na klatce bez
      zabezpieczenia i naiwnie myśląc,że nikt go nie ukradnie. Wcześniej przez rok
      trzymałam tak bebecara i też nikt go nie ruszył,ten stał 2 lata i to mnie chyba
      rozbestwiło.
      Tak jak wcześniej pisałam wózkownia była na półpiętrze po dość stromych schodach
      (co za matoł to wymyślił) i nie miałam siły taszczyć tego kolosa na górę a
      przypiąć nie było do czego.

      W poniedziałek na pewno pójdę na komisariat, poproszę też sąsiadkę, żeby poszła
      sama złożyć zeznania. Wczoraj jeszcze miałam nadzieję, że wózek odzyskam i z
      taką nadzieją mąż szedł na komisariat. Dziś już jej nie mam, bo wózek pewnie
      dawno sprzedany.
      Sama na własną rękę raczej nic nie zdziałam już więcej. Ja osobiście myślę, że
      wózek pewnie był na sprzedaż albo dla jakiejś koleżanki (może tej co była z nią
      kraść ten wózek). Zresztą z wózkiem udały się w kierunku przeciwnym niż dom
      sprzątaczki, może właśnie do tej drugiej kobiety. Szły na piechotę ulicą więc
      chyba gdzieś w okolicy.
      • miminko Re: Miminko 25.01.08, 23:02
        tak sobie jeszcze myślę, jakie to wszystko względne jest.

        jakbyś ukradła w supermarkecie coś wartego 400 euro miałabyś przechlapane. nie
        mówiąc już o defraudacji takiej kwoty za kasą supermarketu.

        ale jak widać każdy taki problem jak twój można zbagatelizować, zwalając winę na
        ofiarę albo dając przykład "poważniejszej" sprawy. ciekawe jak zareagowałyby te
        sprawiedliwe emamy w obronie policji, gdyby to im coś ukradziono.

        dla mnie kradzież wózka jest szczególnie podła, bo skierowana przeciwko dziecku.
        no ale wiadomo, wózek to przecież fanaberia klasy próżniaczej - co to, bachorom
        bogaczki nie chce się chodzić na piechotę? wink))
        • miminko ps 25.01.08, 23:05
          a jak jesteś aż taka pewna sprawcy - zgłoś do pracodawcy sprzątaczki. może da
          jej podwyżkę, bo najwyraźniej pani konserwator powierzchni płaskich zarabia za mało.
          • marysienka44 Re: sprawa bardzo podobna... 25.01.08, 23:43
            Dwa lata temu miałam komis art.dziecięcych w tym wózków. Jeden dzień musiałam
            coś załatwic, w komisie został mój brat. Przyszła laska z dwójka dzieci,
            oglądała wózki, w końcu niby sie na jeden zdecydowała, ale poprosiła czy może go
            zabrac bo ma jedno dziecko na ręce, drugie trzyma za rękę a trzecie musi odebrac
            z przedszkola, i ze przyjdzie na drugi dzień zapłacic, bo za daleko do
            bankomatu. No cóż, mój brat, dupa wołowa (o jego głupocie nie bede sie tutaj
            rozpisywac, bo by miejsca na forum zabrakło) dał jej ten wózek, kretyn, no cóż,
            głupich nie sieją. Ona na napisała na kartce imie i nazwisko i adres. Z głowy.
            Nie będę opisywac mojej awantury jaką zrobiłam bratu, pozostawiam to waszej
            wyobraźni.
            I teraz co robic? Od razu iwedziałam ze to pic na wode.
            No i zaczełam szukac pod podanym adresem. Mieszkali tam ludzie o tym samym
            nazwisku co ona napisała, wiec znalazłam nr telefonu w ksiażce, zadzwoniłam.
            Baba sie wyparła ze ona nie ma takiego nazwiska. No wiec móiwe ze zaraz jade na
            komisariat, i tam zgłosze, ona na to ze ona juz poda nr do córki!!!
            Dzwonie na tą komórę z mojego telefonu, i wymyśliłam kit ze dzwonie ze szpitala
            w którym rodzla dziecko, ze chcemy jej przesłac reklamówiki, próbki i takie tam,
            i czy może nam potwierdzic adres. Ona zdziwiona ale adres dyktuje. Ten sam co na
            kartce. Podziekowałam i szykuje sie na komisariat. Ona oddzwania po chwili ze
            wie o co chodzi, ze o ten wózek co go zabrała, ze nie mam jechac na komisariat
            ona na drugi dzien odda. Oczywiscie powiedziałam ze czekam do 10 rano.
            Ale na komisariat pojechałam, przyjeli zgłoszenie, dalam im tą kartkę, a
            nazwisko bardzo dobrze znane, stara złodziejka, naziągaczka, oszukała masę
            ludzi, np.u fryzjera po wizycie niby zapomniała portfela, po solarium znowu to
            samo (inny zakład), w sklepie jakieś papierosy na kreche itd. masę tego było.
            Potem dowiedziałam sie gdzie przebywa, zupełnie inna miejscowośc oddalona od nas
            o 20km.Nie chce mi sie dokładnie oopisywac tych śmiesznych rozmów telefonicznych
            w których obiecała oddac wózek, zapłacic za niego i tak dalej. Dzwonił nawet do
            niej jakis tam z policji (przy mnie) i sie z nia umawiał ze jak odda to ja
            sprawe wycofam.
            Nic wszystkich w konia.
            Ale jestem uparta jak osioł, i powiedziałam ze jej nie popuszcze i wózek odzyskam.
            Pojechałam do tej miejscowosci, na komisariat, z mężem i bratm. Powiedziałam im
            co i jak, nikt mnie nie zlekceważył , zostałam potraktowana serio, dwóch
            funkcjonariuszy pojechało ze mną pod adres pod którym ona mieszkała (inny niż ja
            miałam ale była tak znana ze polcja wiedziała najlepiej gdzie ona mieszka).
            Niestety nie otwarła drzwi, pewnie zobaczyła policje i już pokapowała co i jak.
            Więc na drugi dzien znowu kilka tel. i udało sie ze umówiła sie ze mna na
            oddanie wózka, pod warunkiem ze przyjde z tym bratem bez policji. Oczywiscie
            "przystałam" na to.
            I znowu jazda na komisariat, do tej miejscowosci, przedstawiłam im ze jestem
            umówiona z nią na 19tą ale mam byc z bratem, i mam plan, aby policja jechała za
            nami, zostawili samochód za rogiem, ja sama z bratem tam pójde a oni pzyjda po
            2-3 min.
            I wiecie co? Zgodzili sie. Tak wyglądało moje odzyskanie wózka. Serio. Jak w
            jakimś filmie, hehe.
            Otwarła, weszliśmy, gadka szmatka, wózek stał, a ona jeszcze chciała sie umawiac
            na zapłatę w ratach. Po chwili weszła policja. No a potem już poszło, protokól,
            oddala wózek, itd.
            Sprawę jej wytoczono, nie wiem jak sie to zakończyło bo nie jeździłam do sądu.
            W każdym razie gdyby nie mój upór to by g.... było a nie wózek.
            PS. Wózek był wart 300zł.
    • denea Indra 26.01.08, 07:20
      Skonsultowałam się ze znajomym fachowcem i paranoja mnie poraziła,
      Jezuuu, z tymi papierami jest gorzej niż myślałam uncertain
      Ale zależy z kim rozmawiałaś, bo być może wcale nie było jeszcze
      wyznaczonego dochodzeniowca do Twojej sprawy, wiesz ? To ta osoba
      powinna się sprawą zająć i szczerze mówiąc zdziwiłabym się, gdyby
      olała dane świadka.
      No a jeśli to jednak był dochodzeniowiec to po prostu powiedz, że
      złożysz skargę. I jeśli nie pomoże to rzeczywiście złóż.
      A ja trzymam kciuki za szczęśliwy powrót wózka smile


      P.S. Tak na marginesie to ciekawa jestem, czy w końcu któryś z
      ministrów kiedyś coś zrobi na rzecz ograniczenia ilości druków,
      książek, parafek i innych cudów wianków, tak, żeby procedury nie
      zajmowały połowy czasu służby uncertain
    • jowita771 Re: Jak działa nasza policja 26.01.08, 09:36
      spróbuj jeszcze w poniedziałek z policją, a jak nic z tego nie wyjdzie, to
      dorwij babę w czasie sprzątania i powiedz, że ktoś ją sfotografował, jak szła z
      tym wózkiem i że ma Ci oddać wózek za dwie godziny albo idziesz na policję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka