mamazuzika 01.02.08, 10:42 2 letnia dziewczynka,pozostawiona sama w domu ,spadla z 4 pietra. zmarla,mama w tym czasie byla w sklepie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 10:50 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4889355.html Biedna matka, jak w wiekszości takich przypadków - chciała pewnie dobrze: mała spi, to ja szybko skocze po sprawunki do obiadu, co będe dziecko na taką słot wyciagać... A powitał ją widok zwłok dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
haja197222 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:13 "...zaniedbanie obowiązków...", ja też polecę po cholerne ziemniaki jak młody zaśnie. Takie życie... Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:20 >Takie życie... to znaczy jakie? Matka postapila glupio i nieprzewidujaco. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:23 Rita, a Tobie sie nigdy nie zdarzy postapic głupio, nierozsądnie? zawsze wszystko potrafisz przewidzieć? Ta matka pewnie wychodziła tak kilkaset razy. raz zapomniała zamknąc drzwi na klatke, raz się dziecko obudziło... Odpowiedz Link Zgłoś
kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:26 Straszne Ale matka wyszła z domu nie zamykając drzwi na klucz? Sama czasami "zostawiam" 4 latka w domu i lecę do apteki... mieszkanie zamykam. Dziecku tłumaczę,że wychodzę i,że ma się bawić w swoim pokoju-zamykając drzwi do kuchni, łazienki itp. Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:30 a może wyszłą z założenia, że jakby się miało palić, to dziecko niech drzwi otwarte, żeby móc uciec? już kto jak kto, ale ty joasiik naprawdę nie jesteś autorytetem, wiec twoje dawanie swoich zachowań za przykład jest pozbawione sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:32 demarta napisała: > a może wyszłą z założenia, że jakby się miało palić, to dziecko > niech drzwi otwarte, żeby móc uciec? A wiesz, że mnie się zdarzyło wyjść do sklepiku na dole i zostawiłam otwarte drzwi właśnie z tego powodu... Odpowiedz Link Zgłoś
kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:32 demarta o co Ci chodzi? możesz to jakoś wytłumaczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:44 jakbyś nie wiedziała o co mi chodzi, to nie rezygnowałabyś ze starego nicka. więc po co udawać? Odpowiedz Link Zgłoś
kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:47 Wiesz dlatego,że nie wiem o co chodzi to pytam Ciebie która twierdzi,że wie... Jak się spodziewać było można to nie potrafisz wytłumaczyć. zresztą normalka Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:51 kraina.marzen napisała: > Wiesz dlatego,że nie wiem o co chodzi to pytam Ciebie która > twierdzi,że wie... to jakaś parafraza a'la joasiiik tekstu "wiem, że nic nie wiem"? bo w tej gmatwaninie spod twojej klawiatury to już tylko ty sama się orientujesz... Odpowiedz Link Zgłoś
kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:56 Demarta jak masz jakieś "ale" to zapraszam na priv- widzę,że masz problem z własną osobą-czepiając się innych. Nie jestem "ala joasiiik"- nie mam zamiaru Ci tego udawadniać. Męczą mnie ataki nieuzasadnione, więc napisz na priv lub zejdź ze mnie chyba,że sprawia Ci dokuczanie innym przyjemność- dodam nieuzasadnione- to z tym problemem zgłoś się do lekarza. Forum to nie miejsce do terapii. Zadawolona? Odpowiedz Link Zgłoś
arioso1 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 15:10 teraz pewnie oskarża robotników a jak -przecież mmatka może sostawic dwoje dzieci samych w domu nie? mogla z glodu zdechnąć to dzieciąto by zylo. sklepy są teraz calodobowe kurna mozna iśc po te zakupy jak jest mąż w domu wieczorem . boze co za bezmyślna baba Odpowiedz Link Zgłoś
ewelina_1 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 17:00 arioso1 napisała: > sklepy są teraz calodobowe kurna mozna iśc po te zakupy jak jest mąż > w domu wieczorem . boze co za bezmyślna baba no to wyobraź sobie, że świat nie zaczyna i nie kończy sie na Warszawie czy innym mieście z całodobowymi sklepami. Nie wiem jak w Świdnicy, ale w moim mieście nie ma całodobowych sklepów, no poza stacją benzynową. A moje miasto jest porównywalne wielkościa ze Świdnicą. A mąż mógł byc z gatunku takich, co to jak nie mają obiadu na stole po powrocie z pracy to znaczy że baba leniwa i należy jej ręcznie przypomnieć o jej obowiązkach. Mało to kobitek narzeka na tym forum na swoich mężów? Aha, ja nie mówię, że w tej rodzinie tak musiało być. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:34 > Rita, a Tobie sie nigdy nie zdarzy postapic głupio, nierozsądnie? oczywiscie, jak kazdy, ale to, ze nie powinno sie dotykac ognia, bo parzy, chyba nietrudno przwidziec? Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:35 rita75 napisała: > > Rita, a Tobie sie nigdy nie zdarzy postapic głupio, nierozsądnie? > > oczywiscie, jak kazdy, ale to, ze nie powinno sie dotykac ognia, bo > parzy, chyba nietrudno przwidziec? A co ma piernik do wiatraka? Zupełnie Ci sie to porównanie nie udało. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:37 > A co ma piernik do wiatraka? Zupełnie Ci sie to porównanie nie udało. sporo ma, ale troche trzeba pomyslec Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:38 i jeszcze,zeby nie bylo- sama obecnie mam dwulatka w domu Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:40 I nie wychodzisz nigdzie, kiedy mały spi? nawet do piwnicy, nawet na balkon? A wiesz, że sufit może też czasem spaść na głowę? Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:46 > I nie wychodzisz nigdzie, kiedy mały spi? nawet do piwnicy, nawet na balkon? A > wiesz, że sufit może też czasem spaść na głowę? moglabys rozwinac- jakie jak prawdopodobienstwo, ze dziecku spadnie sufit na glowe? Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:49 A mogłabys odpowiedziec na pytanie - nigdy nie zdarza Ci sie wyjść na chwilę z domu, gdy dziecko spi? Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:58 rita75 napisała: > nigdy No to idealna z Ciebie matka, tryskaj samozachwytem. Bo mnie sie zdarzało zostawiać nawet duzo mniejsze dziecko. Niestety, niestać mnie na zakupy przez internet, ziemniaków z piwnicy tez mi życzliwy sąsiad nie przyniesie, prania na balkonie (akurat mam taki do którego trzeba sie troche przespacerować) też cholera nie. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:02 nie rozumiem problemu zakupu mozna zrobic podczas spaceru po ziemniaki isc z dzieckiem w nosidelku, albo za lape jak juz lazi podobnie z praniem na balkonie ja balabym sie przy okazji nie tylko ulanskiej fantazji malucha, ale losowych zlosliwosci ze na schodach moge depnac na skorke od banana, ze zamek sie zepsuje i nie bede sie mogla dostac do dziecka ze przyslowiowy sufit sie zawali ale ja mam bujna wyobrazie na szczescie Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:06 Z dzieckiem w nosidełku do piwnicy po wiadro ziemniaków... jak się samemu wazy niecałe 50 kg... Tylko kto by mnie z tej piwnicy z powrotem na góre wciągnął, hę? Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:08 potrzebujesz wiadra na jeden obiad? mnie wystarcza kilogram, góra póltorej a po cale wiadro moze skiknac maz wieczorem Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:15 Ok, nie będe sie droczyć o pierdołki, zresztą mówię w czasie przeszły, dzieci miały szczęście i przeżyły te moje kilkuminutowe wyjścia Ja nie czuje po prostu różnicy miedzy wypadkiem, który zdarzył się kiedy mama była w domu, i kiedy jej nie było. Ta dziewczynka mogła wyjśc równie dobrze na klatke schodową, podczas kiedy mama była zajeta praniem czy gotowaniem. Równie wiele - a pewnie i więcej - wypadków zdarza sie dzieciom w obecności rodziców: bo łyknęło domestosu, bo sie wyrwało nna ulicę, bo spadło z huśtawki, że o masakrach, jakie co roku dzieja maja miejsce w czasie zniw nie wspomnę. Zaniedbanie jest zaniedbaniem. I naprawdę wypadki, które sie zdarzają podczas kiedy matka wyszła na 10-15 minut do sklepu nie sa najczęstszymi, tylko najbardziej nagłasnianymi. Moim zdaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:56 O ile mąż nie wyjechał. Ja swego czasu zostałam sama z małym dzieckiem w czasie ferii. Mała dostała gorączki. W klatce mam czworo sąsiadów, z czego widuję tylko jedną rodzinę - reszta zapewne pracuje od rana do wieczora. Ta jedna rodzina wyjechała na ferie. Większość znajomych także. Właśnie wtedy zaryzykowałam wypad do sklepu, wychodząc z założenia, że zapalenie płuc u małej jest dużo bardziej prawdopodobne niż wypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
tora99 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 07:31 lekarstwa zawsze wykupuje po drodze, wracajac z dzieckiem od lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 04.02.08, 15:55 Wprost genialne!A co z lekarstwami, ktore sie skonczyly, a kiedy nie ma sie u lekarza wizyty? Odpowiedz Link Zgłoś
tora99 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 21:53 no to sobie lola pokombinuj, ja mam sporo pomyslow, pewnie to kwestia na ile kto przewidujacy i kreatywny Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 13:12 A po co ci od razu wiadro ziemniaków? A nie może tego przynieść ojciec dziecka? A nie możesz tego zrobić, jak ktoś inny jest w domu? A nie możesz po prostu ni eugotować tych ziemniaków?... Nie ma nic tak pilnego, zeby zostawiać małe dziecko samo w domu. A już na pewno nie zkupy czy obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:08 W przypadku gdy dziecko jest chore- spacer odpada... Gdy mój syn miał ok roku zdarzyło się,że obydwoje bylismy chorzy- o zakupach nie było mowy-zostawić roczniaka bez opieki nawet gdy śpi i wyjść do sklepu- nie wchodziło w grę. Pamiętam,że siedziałam głodna i zła (nie było chleba w domu) i nie mogłam liczyc na nikogo- mąż był w pracy ok 200km. Jakoś przetrwałam 1 dzień. Zadzwoniłam do sąsiadki prosząc ją o zrobienie zakupów dla mnie. Teraz gdy sytuacja się powtarza- ja i syn chorzy w domu- też korzystam z usług koleżanki- mimo,iż ostatnio musiałam "lecieć" do apteki pozostawiając syna w domu samego. Odpowiedz Link Zgłoś
ewasuwek Re: kolejna tragedia 01.02.08, 14:44 ja też nie zostawiam dzieci samych (5 i 2 lata) zaznaczam ,że nie jestem idealną matką ale gdyby przez moją głupotę zginęłoby moje dziecko to nie wiem jak bym dalej żyła... Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
paliwodaj Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:34 nie wiem czy sie chwalisz czy zalisz ze zostawiasz dzieci (2 latka !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) samego w domu. To powinno byc karalne, ale najwyrazniej kolejna juz tragedia nie otworzy niektorym oczu Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:59 paliwodaj napisała: > nie wiem czy sie chwalisz czy zalisz ze zostawiasz dzieci (2 > latka !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) samego w domu. > To powinno byc karalne, ale najwyrazniej kolejna juz tragedia nie > otworzy niektorym oczu myślę, że jeszcze ze czterdzieści wykrzykników podkręciłoby ten post. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:33 To jasne, że także w obecności opiekunów może wydarzyć się tragedia i nikt o zdrowych zmysłach chyba nie zamierza tego kwestionować. Ale, tak jak słusznie napisała Moofka, małe dziecko w obecności opiekunów jest po prostu bezpieczniejsze. Znacznie bezpieczniejsze niż samo. I naprawde nie jestem w stanie zrozumieć, jak można kwestionować te oczywistą prawdę. Nie wyobrażam sobie, żeby zostawić któreś z moich dzieci (2 i 4 lata) samo w domu. Nie ma dla mnie ważniejszej rzeczy niż zdrowie moich dzieci. Aczkolwiek młodsza w mojej obecności złamała już rękę (byłam wtedy jakiejś pół metra od niej), a starsza, również w mojej obecności, została ugryziona porzez małego, łagodnego kundelka moich teściów. Ale czego to może dowodzi? Przecież nie tego, że "skoro już coś się stało przy mnie, to mogę sobie zostawiać dzieci same w domu, bo co to za różnica..." Jeżeli ktoś tam rozumuje, to sorry, moim zdaniem jest po prostu głupi. Mam męża, sąsiadki, opiekunkę, dziadków, sklepy internetowe - masą możliwości. Trzeba sie tylko troche rozejrzeć. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
majka200 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 11:38 paliwodaj napisała: > nie wiem czy sie chwalisz czy zalisz ze zostawiasz dzieci (2 > latka !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) samego w domu. > To powinno byc karalne, ale najwyrazniej kolejna juz tragedia nie > otworzy niektorym oczu Dziecko, czytaj ze zrozumieniem, autorka poprzedniej wypowiedzi napisała że NIE zostawia dzieci samych. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:03 dlania napisała: > > No to idealna z Ciebie matka, tryskaj samozachwytem. Tak niewiele trzeba by być idealną? Przeciez nie o to chodzi.. Odpowiedz Link Zgłoś
corkaswejmamy straszne 01.02.08, 17:12 Nigdy, przenigdy nie zostawiłam swej córki samej w domu(a ma już prawie 3 lata), ale... No własnie, tego akurat nigdy nie zrobiłam, bałam się własnie tego, że coś się stanie. Ale nie wszystko zawsze robiłam tak rozsądnie. Nie zawsze zwyciężał rozsądek. Okropna tragedia dla rodziców, niewyobrażalna. Matka wyszła z domu-zgadza się. Ale czy naprawdę postąpiła aż tak nieodpowiedzialnie? Przecież w domu była ekipa remontowa, dzieci nie zostały same. Boże, trudno mi to sobie wyobrazić, jaki to musi byc ból. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: straszne 01.02.08, 22:05 no czytam cie i nie moge sie nie wk...! obecnosc ekipy remontowej w moim mieszkaniu bylaby jeszcze jednym argumentem przemawiajacym za tym aby nie wychodzic albo wychodzac dzieci zabrac ze soba!!!! czy az takiej trzeba wyobrazni??? niemowle i 2 letni brzdac bez opieki, przy remoncie??? Odpowiedz Link Zgłoś
haja197222 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:51 Powinnam iść na kolanach z jakąś pielgrzymką? Posypać sobie głowę popiołem? Tak zostawiam mojego 16 miesięcznego syna samego kiedy zaśnie i biegiem lecę do sklepiku oddalonego o 30m. Czasami nie mam innego wyjścia. Nie jestem matką idealną. Może powinno mi się odebrać prawa rodzicielskie? Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:55 Haja, dla niektórych wszystko jest albo czarne, albo białe, bez szarości. Ciekawe kto Ricie robi zakupy, pewnie gosposia? Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 13:27 A Ty biedactwo jestes tak "nieporadna" ze innej mozliwosci niz gosposia to nie widzisz? Az mi sie Ciebie zal - biedactwo - zrobilo. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 21:56 Ja też nie kumam w czym problem. Moja córka ma 2 lata, przez te 2 lata nigdy przenigdy nie została sama w domu. Robienie zakupów w towarzystwie dziecka nie jest dla mnie jakimś szczególnym utrudnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:56 haja197222 napisała: > Powinnam iść na kolanach z jakąś pielgrzymką? Posypać sobie głowę popiołem? Tak > zostawiam mojego 16 miesięcznego syna samego kiedy zaśnie i biegiem lecę do sk > lepiku oddalonego o 30m. Czasami nie mam innego wyjścia. Nie jestem matką ideal > ną. Może powinno mi się odebrać prawa rodzicielskie? mozna za pozostawienie dziecka bez opieki i narazenie go na niebezpieczenstwo nikt kto ma chociaz krztyne wyobrazni nie zostawi dwulatka ktory jest durnowaty jak but a zwinny jak malpa on moze sobie zrobic krzywde nawet bulką Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:36 moofka napisała: > haja197222 napisała: > > > Powinnam iść na kolanach z jakąś pielgrzymką? Posypać sobie głowę > popiołem? Tak > > zostawiam mojego 16 miesięcznego syna samego kiedy zaśnie i > biegiem lecę do sk > > lepiku oddalonego o 30m. Czasami nie mam innego wyjścia. Nie > jestem matką ideal > > ną. Może powinno mi się odebrać prawa rodzicielskie? > > mozna > za pozostawienie dziecka bez opieki > i narazenie go na niebezpieczenstwo > > nikt kto ma chociaz krztyne wyobrazni nie zostawi dwulatka ktory > jest durnowaty jak but a zwinny jak malpa > on moze sobie zrobic krzywde nawet bulką równie dobrze może sobie zrobić krzywdę własnym palcem, wsadzając go do nosa albo do oka, kiedy mama jest obok Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:42 palec w nosie przyrownujesz do lotu z czwartego pietra? Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:48 moofka napisała: > palec w nosie przyrownujesz do lotu z czwartego pietra? yy, chyba mnie nie zrozumiałaś... D chodzi o to, że niezależnie od tego gdzie jest matka, dziecko może sobie zrobić krzywdę. nie musi spaść z któregośtam piętra, albo nadziać się na nóż - wystarczy że wsadzi sobie palec do oka ;] Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:00 > chodzi o to, że niezależnie od tego gdzie jest matka, dziecko może sobie zrobić > krzywdę. nie musi spaść z któregośtam piętra, albo nadziać się na nóż - > wystarczy że wsadzi sobie palec do oka ;] > > a zapewne moze tylko nie rozumiem co chesz udowodnic dziecko - szczegolnie male - z opiekunem JEST bezpieczniejsze niz bez niego czy z tym chcesz tez dyskutowac? Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:14 moofka napisała: > > chodzi o to, że niezależnie od tego gdzie jest matka, dziecko może > sobie zrobić > > krzywdę. nie musi spaść z któregośtam piętra, albo nadziać się na > nóż - > > wystarczy że wsadzi sobie palec do oka ;] > > > > > > a zapewne moze > tylko nie rozumiem co chesz udowodnic > dziecko - szczegolnie male - z opiekunem JEST bezpieczniejsze niz > bez niego > czy z tym chcesz tez dyskutowac? ty jakaś dziwna jesteś po co mnie atakujesz? nie będę z tobą w ogóle dyskutować, bo od razu się napuszasz i atakujesz. dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z opiekunem może stać mu się krzywda, jak bez niego. tylko to chciałam 'udowodnić', jak to nazywasz, bo niektóre mamy są przekonane, że pod ich opieką dziecku nie grozi absolutnie nic. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:27 ibulka napisała: > dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z > opiekunem może stać mu się krzywda, jak bez niego. tylko to > chciałam 'udowodnić', jak to nazywasz, bo niektóre mamy są > przekonane, że pod ich opieką dziecku nie grozi absolutnie nic. Argument z cyklu 'a kiedys to nie bylo fotelikow, ja jezdzilam i jakos zyje'. Oczywiscie, ze dziecku moze sie stac krzywda pod opieka rodzicow. Oczywiscie, ze samochod moze mnie zabic na przejsciu dla pieszych, kiedy mam zielone swiatlo. Ale PRAWDOPODOBIEŃSTWO wypadku jest wieksze, gdy dziecko jest samo, a ja przechodze ulice na czerwonym swietle. Pomijam juz fakt istotny, o ktorym wspomniala Moofka - dwulatek to najglupszy wiek - dziecko jest samodzielnie poruszajace sie i sprawne, a do tego zupelnie gluputkie w temacie przewidywania konsekwencji swoich zachowan. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:33 e_r_i_n napisała: > ibulka napisała: > > > dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z > > opiekunem może stać mu się krzywda, jak bez niego. tylko to > > chciałam 'udowodnić', jak to nazywasz, bo niektóre mamy są > > przekonane, że pod ich opieką dziecku nie grozi absolutnie nic. > > Argument z cyklu 'a kiedys to nie bylo fotelikow, ja jezdzilam i > jakos zyje'. > Oczywiscie, ze dziecku moze sie stac krzywda pod opieka rodzicow. > Oczywiscie, ze samochod moze mnie zabic na przejsciu dla pieszych, > kiedy mam zielone swiatlo. > Ale PRAWDOPODOBIEŃSTWO wypadku jest wieksze, gdy dziecko jest samo, > a ja przechodze ulice na czerwonym swietle. > Pomijam juz fakt istotny, o ktorym wspomniala Moofka - dwulatek to > najglupszy wiek - dziecko jest samodzielnie poruszajace sie i > sprawne, a do tego zupelnie gluputkie w temacie przewidywania > konsekwencji swoich zachowan. > dokładnie tak. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:38 ibulka napisała: > > dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z opiekunem moż > e > stać mu się krzywda, Tylko dziwnym zbiegiem okolicznosci te wszystkie wypadki zdarzają się , kiedy nie ma opiekunów w domu. > > Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:40 anulka.p napisała: > ibulka napisała: > > > > > > dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z > opiekunem moż > > e > > stać mu się krzywda, > > Tylko dziwnym zbiegiem okolicznosci te wszystkie wypadki zdarzają > się , kiedy nie ma opiekunów w domu. > > nie, nie wszystkie. wiele razy słyszałam w telewizji, że przez okno wypadło dziecko w takim i takim wieku, a dziadkowie/rodzice/opiekunowie byli w pokoju obok, kuchni itd. Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:45 Akurat te nagłośnione wypadki, zawsze były pod nieobecność rodzicow. Vide ostati wypadek we Wrocławiu, kiedy matka wyszła z domu, a dwoje (!), i to wcale nie takich małych dzieci wypadło przez okno. Chłoczyk umarł. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:56 anulka.p napisała: > Akurat te nagłośnione wypadki, zawsze były pod nieobecność rodzicow. > Vide ostati wypadek we Wrocławiu, kiedy matka wyszła z domu, a dwoje > (!), i to wcale nie takich małych dzieci wypadło przez okno. > Chłoczyk umarł. akurat NIE WSZYSTKIE nagłośnione wypadki zdarzyły się pod nieobecność rodziców w domu, bo słyszałam w tv o takich, gdzie opiekun w domu się znajdował, tylko w innym pokoju, myślał że dziecko śpi itd. Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:59 Może słyszalam o jednym takim przepadku, ale to zasnęła bodajże bacia spała, a dziecko wypadło prze okno. Jeżeli jesteś w mieszkaniu, ale w innym pomieszczeniu to zawsze masz szansę usłyszeć, że dziecko się obudziło, że coś dzieje, są jakieś hałasy. Jeżeli Cię nie ma, nie masz żadnych szans. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:07 anulka.p napisała: > Może słyszalam o jednym takim przepadku, ale to zasnęła bodajże > bacia spała, a dziecko wypadło prze okno. > > Jeżeli jesteś w mieszkaniu, ale w innym pomieszczeniu to zawsze masz > szansę usłyszeć, że dziecko się obudziło, że coś dzieje, są jakieś > hałasy. > Jeżeli Cię nie ma, nie masz żadnych szans. wiem o tym Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:10 ibulka napisała: > wiem o tym Hmm. Zdaje się, że post wcześniej pisałaś coś innego. A te Twoje usmieszki na końcu wypowiedzi to po co? Ten temat tak Cię bawi? Bo nie do końca rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:13 anulka.p napisała: > ibulka napisała: > > > wiem o tym > > > Hmm. Zdaje się, że post wcześniej pisałaś coś innego. > > > A te Twoje usmieszki na końcu wypowiedzi to po co? Ten temat tak Cię > bawi? Bo nie do końca rozumiem. yy, tak. szalenie zabawne jest to, że malutka dziewczynka wypadła z okna i roztrzaskała się o beton, boki zrywać, hahaha. a tak serio, to uśmiecham się do ciebie, bo strasznie jad ci po brodzie spływa Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:17 Tak Ibulko masz rację, słynny forumowy jad (ulubiony argument niektórych w dyskusji, nie tylko mi spływa, ale wręcz tryska wielkimi strumieniami, prawie jak śpiewałą Kasia Nosowska. Dlatego tak jak w innym wątku propuję tu zakończyć nasze miłe piatkowe popołudniowe spotkanie, bo wiesz z tym jadem może byc trochę niebezpiecznie, jeszcze coś się na Ciebie wyleje.... Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:21 anulka.p napisała: > Tak Ibulko masz rację, słynny forumowy jad (ulubiony argument > niektórych w dyskusji, nie tylko mi spływa, ale wręcz tryska > wielkimi strumieniami, prawie jak śpiewałą Kasia Nosowska. > Dlatego tak jak w innym wątku propuję tu zakończyć nasze miłe > piatkowe popołudniowe spotkanie, bo wiesz z tym jadem może byc > trochę niebezpiecznie, jeszcze coś się na Ciebie wyleje.... ja jestem odporna na takie forumowe żmije, które się wyżywają, bo coś im nie poszło w życiu prywatnym, nie mniej jednak zakończę tą wymianę zdań z największą przyjemnością pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:25 >ja jestem odporna na takie forumowe żmije, które się wyżywają, bo coś im nie poszło w życiu prywatnym< Kolejny mój ulubiony argument forumowy, i w ogole nie "żmijowy" skad... Ale to juz uwaga tak w ogole, nie do Ibulki, więc nie ma potrzeby odpisywania ibulko Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:19 no wlasnie... jesli jestem w mieszkaniu ale w innym pomieszczeniu to wiem ze obok okno jest zamkniete na kluczyk, albo otwarte uchylowo i tez w tej pozycji zabezpiecznoe kluczykiem, albo tez jesli jest to okno balkonowe i jest akurat otwarte to jest zablokowane ciezkim sprzetem na szerokosc uniemozliwiajaca przecisniecie sie kota... otwieram szeroko okna tylko w sytuacji, kiedy dzieci sa nieobecne...to jesli chodzi o okna. Drzwi zawsze zamykam na klucz od srodka i zakladam ogranicznik. Rondle stawiam zawsze na tylnych pâlnikach z uchwytami przekreconymi w glab plyty. Leki stoja wysoko poza zasiegiem dzieci. A w ogole staram sie byc obecna przy dzieciach. Nigdy nie bedziemy w stanie przewidziec wszystkiego, ale nic nie zwalnia nas z obowiazku bycia przewidujacym! Odpowiedz Link Zgłoś
tora99 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 07:36 tak, ale matka ktora jest obok ma szanse szybko zareagowac, w odroznieniu do matki ktorej na miejscu wypadku nie ma.. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:08 ibulka, na prawde jestes inteligentna inaczej czy tez zmuszasz sie? wsadzenie palca do nosa albo do oka ze skutkiem smiertelnym? czyli ze do mozgu sie dziecko przewierci? no, no, ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:43 ma_dre napisała: > ibulka, na prawde jestes inteligentna inaczej czy tez zmuszasz sie? > wsadzenie palca do nosa albo do oka ze skutkiem smiertelnym? czyli ze do mozgu > sie dziecko przewierci? no, no, ciekawe... nie chodzi mi od razu o śmierć, tylko o krzywdę. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:56 o boszeee... twoje dziecko twoj problem, tylko tych dzieci na OIOM- ie zal Odpowiedz Link Zgłoś
wolanka79 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:03 zadaj sobie lepiej pytanie, co poczujesz, jak np. w drodze do sklepu zdarzy się Tobie jakiś wypadek i trafisz do szpitala, a Twoje dziecko, będzie same w domu czekało na mamusię, przerażone, płaczące... O przypadku, kiedy stanie się coś Twojemu dziecku to ja nie chcę nawet tu pisać. Trzeba mieć chyba trochę wyobraźni, żeby zrozumieć, że nie wolno zostawiać małych dzieci samych w domu, a powód jest chyba oczywisty... Co do praw rodzicielskich, gdyby to ode mnie zależało, na pewno zastanowiłabym się nad tym... Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:05 wolanka79 napisała: > zadaj sobie lepiej pytanie, co poczujesz, jak np. w drodze do sklepu > zdarzy się Tobie jakiś wypadek i trafisz do szpitala, a Twoje > dziecko, będzie same w domu czekało na mamusię, przerażone, > płaczące... W opisanym przypadku to chyba ;lepiej bedzie dla dziecka, że go matka ze soba nie wzieła, nie? Bo jakby wzieła, to dziecko mogłoby w tym wypadku zginąc. A może według Ciebie lepiej by było dla niego, gdyby razem z mamusia trafiło pokiereszowane do szpitala?. Troche z chmur te argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:55 rita75 napisała: > moglabys rozwinac- jakie jak prawdopodobienstwo, ze dziecku spadnie > sufit na glowe? ja myślę, że dokładnie takie samo jak to, że dziecko wyjdzie z mieszkania i spadnie ze schodów. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:01 > ja myślę, że dokładnie takie samo jak to, że dziecko wyjdzie z > mieszkania i spadnie ze schodów. no tak.. wspolczuje twoim dziecią Odpowiedz Link Zgłoś
demonii Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:49 Dlania... proszę Cię - balkon to nie pobliski sklep. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:55 Tragedia straszna. ale trudno nie pomyśleć - dlaczego ona zostawiła tak małe dzieci same? ps. Mam w domu 7 latkę dopiero teraz zdarza mi się ją samą na chwilę zostawić. I nie uważam tego za nadopiekuńczość Odpowiedz Link Zgłoś
demonii Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:59 Kurde, dopiero doczytałam że tam jeszcze niemowlak był... Głupota ludzka różnie jednak sie objawia... szkoda tylko, że dzieciaki za tą głupotę płacą życiem na przykład Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:16 Zostawialam najwczesniej 3 latke , spiaca, na chwile, gdy byla chora, a ja musialam zejsc po lekarstwo na dol do apteki czy po cos do zjedzenia.Zawsze szybko wracalam, nie byla to dla mnie sytuacja komfortowa.Mieszkanie mam bezpieczne, w tym mysle jest sedno. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:49 "Z jej pierwszych ustaleń wynika, że matka pozostawiła dwójkę dzieci - sześciomiesięczne niemowlę i dwuletnią córeczkę zamknięte w pokoju. Chciała na chwilę wyjść do sklepu. W pokoju obok pracowała ekipa remontowa. Drzwi pokoju dziecinnego zostały otwarte - nie wiadomo, czy przez dzieczynkę, czy przez kota. Tak dziewczynka wyszła z pokoju. Prokuratora ustala, czy drzwi na klatkę schodową otworzyli robotnicy - powiedziała nam Ewa Ścierzyńska, rzeczniczka prokuratury." Odpowiedz Link Zgłoś
szymama Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:12 nigdy, NIGDY nie zostawilam dzieci samych w domu. Syn ma teraz 6 lat i nie zostawiam go, a teraz z niemowlakiem szczegolnie. Mi nie ma kto zakupow zrobic. Planuje tak, zeby raz w tyg robic zakupy na caly tydzien, potem maz wracajac z pracy dokupuje np tylko mleko czy chleb. Nie mam az tyle odwagi, zeby dzieci same w domu zostaly, a moze nie jestem az tak glupia.... Odpowiedz Link Zgłoś
szymama Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:49 pytaniem na pytanie: czy dziecko spi caly dzien, ze nie mozna z nim wyskoczyc?? Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:55 Dziecko bywa chore. I odpowiadając na nastepne pytanie: nie ma znajomych sąsiadek, albo wszystkie pracują Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:21 dlania napisała: > Dziecko bywa chore. > I odpowiadając na nastepne pytanie: nie ma znajomych sąsiadek, albo wszystkie > pracują A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz? Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:35 reteczu napisała: > dlania napisała: > > > Dziecko bywa chore. > > I odpowiadając na nastepne pytanie: nie ma znajomych sąsiadek, > albo wszystkie > > pracują > > > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz? czym innym jest jazda do przychodni, która jest niezbędna, a czym innym ciąganie ze sobą dziecka do sklepu, bo ziemniaków zabrakło. ale to tak abstrahując od tematu wątku, i zostawiania dziecka samego w domu bo coś tam. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:37 ibulka napisała: > czym innym jest jazda do przychodni, która jest niezbędna, a czym > innym ciąganie ze sobą dziecka do sklepu, bo ziemniaków zabrakło. Skoro wyjscie po ziemniaki nie jest niezbedne, to nie ma argumentu za zostawieniem dziecka samego... Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:41 e_r_i_n napisała: > ibulka napisała: > > > czym innym jest jazda do przychodni, która jest niezbędna, a czym > > innym ciąganie ze sobą dziecka do sklepu, bo ziemniaków zabrakło. > > Skoro wyjscie po ziemniaki nie jest niezbedne, to nie ma argumentu > za zostawieniem dziecka samego... > no, nie ma. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tora99 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 07:42 jak mam dziecko chore, to wracajac od lekarza robie niezbedne zakupy + wykupuje leki. (w sytuacji, kiedy mez wyjechal) Odpowiedz Link Zgłoś
ewelina_1 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 23:37 leków nie wykupisz jeśli są to leki do zrobienia w aptece Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:35 reteczu napisała: > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz? To pewnie do mnie pytanie. Do mojego chorego dziecka zamówiłam wizytę domową. I nie wiem, dlaczego tak się uczepiono tych kartofli akurat. Zakupy są wtedy koniecznością, kiedy trzeba do jedzenia kupić cokolwiek, a nie akurat siatkę kartofli. I jeszcze jedno (co się może wydać śmieszne). Umówiłam się wtedy z mężem, że jeśli nie zadzwonię za piętnaście minut, a on nie będzie się mógł ze mną skontaktować, to zadzwoni na policję albo pogotowie. Tak na wypadek, gdyby cos mi się po drodze stało. Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Re: kolejna tragedia 01.02.08, 20:59 malila napisała: > reteczu napisała: > > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz? > > To pewnie do mnie pytanie. Do mojego chorego dziecka zamówiłam > wizytę domową. Nie do Ciebie, do Dlani. Wizytę domową...Hmm...W życiu by mi pediatra u nas nie przyjechał na wizytę domową! Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:45 reteczu napisała: > malila napisała: > > > reteczu napisała: > > > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz? > > > > To pewnie do mnie pytanie. Do mojego chorego dziecka zamówiłam > > wizytę domową. > > > Nie do Ciebie, do Dlani. > Wizytę domową...Hmm...W życiu by mi pediatra u nas nie przyjechał na > wizytę domową! a właściwie dlaczego nie? dziecka z wysoką gorączką nie wiozłabym do lekarza, chyba że samochodem. dlaczego lekarz nie zgodziłby się na wizytę domową? pytam bez żadnych złośliwości Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 02.02.08, 08:31 reteczu napisała: > malila napisała: > > > reteczu napisała: > > > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz? > > > > To pewnie do mnie pytanie. Do mojego chorego dziecka zamówiłam > > wizytę domową. > > > Nie do Ciebie, do Dlani. > Wizytę domową...Hmm...W życiu by mi pediatra u nas nie przyjechał na > wizytę domową! Reteczu, owszem, mąż sie wtedy zwalnia z pracy i mnie zawozi. Ale co to ma wspólnego z siedzeniem z dzieckiem w domu? Mam dzwonic po męża, żeby mi chleb i masło kupił? Poza tym jak juz pisałam - to czas przeszły.Teraz jedna chodzi do przedszkola, druga (jak nie choruje) do złobka, zawsze do pomocy jest babcia, nie musza zostawac same. Choc starsza czasem zostaje na 10 minut. Kiedys mieszkalismy sami z małym dzieckiem w obcym mieście, w dzielnicy takiej, że wolałam zostawić dziecko samo niż prosic o pomoc sąsiadkę. Wychodziłam do sklepu podczas jej spania. Nic się dziecku nie stało, nigdy sie nawet nie zdarzyło, żeby sie obudziła przed moim powrotem. Nie przekonaja mnie argumenty, że jak mam 30 metrów do sklepu, to powinnam ściagać wózek z 2 pietra i brac dziecko ze sobą. Przeciez wracając i tak nie wniosłabym na raz dziecka, siatki i wózka. I dziecko zostałoby przez jakis czas samo. Chyba że ktos ma jakis pomysł z wnoszeniem tego wszystkiego tak, żeby dziecka nie zostawiać ani na chwilę, typu: jak przewieźć przez rzekę zająca, tygrysa i człowieka? Cała ta nagonka jest dla mnie paleniem czarownic. Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Re: kolejna tragedia 02.02.08, 10:06 dlania napisała: Reteczu, owszem, mąż sie wtedy zwalnia z pracy i mnie zawozi. Zapytałam, bo ja ze swoimi chorymi babami muszę ładować się w samochód i jechać do przychodni. W moim miasteczku nawet prywatnie lekarze nie chcą przyjechać na wizyty domowe. Nie, bo nie, bo pacjentów masa, bo coś tam...zawsze znajdzie się wymówka.A mąż mój osobisty pracuje 70 km od domu.Zanim by przyjechał, to ja bym przez ten czas u pięciu specjalistów była. Nie skarżę się ani nie mam nic do tego, że Twój mąż Ci w ten sposób pomaga. Może jedynie trochę zazdroszczę, bo tachanie ciężkiego fotelika z 11-kilogramowym 8- miesięcznym wkładem i uczepionym spódnicy prawie 5-letnim czortem to nie jest szczyt komfortu Ale co to ma wspólnego z siedzeniem z dzieckiem w domu? Mam dzwonic po męża, żeby mi chleb i masło kupił?Poza tym jak juz pisałam - to czas przeszły.Teraz jedna chodzi do przedszkola,druga (jak nie choruje) do złobka, zawsze do pomocy jest babcia, nie musza zostawac same. Choc starsza czasem zostaje na 10 minut. Łatwo teoretyzować, jak robi w tym wątku jakaś część forumek, gorzej z sytuacją konkretną. Oczywiście, jestem przeciwna bezmyślnemu zostawianiu dzieci, czuję się za nie odpowiedzialna, ale - litości - nie da się obserwować poczynań dziecka 24/24! W czasie, gdy mama załatwia potrzebę fizjologiczną, dziecko może upaść i niefortunnie tak się uderzyć, że zrobi sobie krzywdę niebanalną. To są wypadki. Jasne, że to my, dorośli powinniśmy zapewnić bezpieczeństwo dzieciom, ale nie wszystkim złym historiom da się zapobiec. > Cała ta nagonka jest dla mnie paleniem czarownic. Dla mnie też. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 02.02.08, 10:14 reteczu napisała: > dlania napisała: > > Reteczu, owszem, mąż sie wtedy zwalnia z pracy i mnie zawozi. > > Zapytałam, bo ja ze swoimi chorymi babami muszę ładować się w > samochód i jechać do przychodni. W moim miasteczku nawet prywatnie > lekarze nie chcą przyjechać na wizyty domowe. Nie, bo nie, bo > pacjentów masa, bo coś tam...zawsze znajdzie się wymówka.A mąż mój > osobisty pracuje 70 km od domu.Zanim by przyjechał, to ja bym przez > ten czas u pięciu specjalistów była. Nie skarżę się ani nie mam nic > do tego, że Twój mąż Ci w ten sposób pomaga. Może jedynie trochę > zazdroszczę, bo tachanie ciężkiego fotelika z 11-kilogramowym 8- > miesięcznym wkładem i uczepionym spódnicy prawie 5-letnim czortem to > nie jest szczyt komfortu > > Reteczu, nie masz mi czego zazdrościć - ja po prostu nie mam prawka, no i samochód mamy jeden, więc to wzywanie męża na pomoc to koniecznośc, a nie fanaberia Odwozi mnie i wraca do pracy, a w przychodni tez juz sama zostaję, z dwójką niewiele starszych niz Twoje diabełkow. U mnie sa wizyty domowe - w środy Trudno żebym czekała do środy, jak mi dziecko się w czwartek rozchoruje Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 11:28 Naprawdę zastanawiam się, jaki jest sens tej dyskusji. Część forumowiczek uparcie przkonuje, że są sytuacje, w których można, a nawet trzeba zostawić malutkie dziecko samo bez opieki. Argumenty, które najbardziej mnie powaliły: - bo nasi rodzice tak robili, a my żyjemy; (a więc naszym dzieciom też nic się nie stanie) - bo w czasie naszej obecności też się może coś stać; (więc co za różnica, wychodzimy czy jesteśmy w domu) - bo czasami trzeba zrobić szybkie zakupy, z którymi nie można poczekać do wieczora (bo inaczej dziecko by umarło z głodu, z gorączki, z czegoś tam jeszcze, więc lepiej, żeby w razie czego zabiło się będąc samo w domu). Naprawdę, brak mi słów na takie argumenty. Może po prostu dobrze jest na wszelki wypadek mieć apteczkę z podstawowymi lekami i szafkę kuchenną z podstawowymi produktami? Tak na marginesie: niedawno w moim domu była wielka akcja z udziałem straży pożarnej. Ojciec na chwilę zostawił rezolutną czterolatkę (znam ją, dziecko mądre, inteligentne) i zbiegł na dwie minuty - dosłownie na dwie minuty! - dwa piętra niżej do wózkarni, gdzie zostawił zakupy. Dziewczynka przez ten czas wdrapała się na krzesełko i zasunęła zasuwę od drzwi wejściowych "Żeby nikt obcy się do mnie nie dostał", jak wyjaśniła później. Tatuś wrócił po dwóch minutach i wtedy okazało się, że mała nie jest w stanie sama odsunąć zasuwy. A to zasuwa, której nie da się otworzyć z zewnątrz. Mała przeraziła się okropnie, poleciała do okna, żeby dostać się do tatusia tą drogą... Wszystko skończyło się dobrze, tyle że dwóch ślusarzy nie dawało rady z solidnymi drzwiami i musiała przyjechać straż pożarna. Sąsiad tłumaczył - i na pewno tak było - że z tą zasuwą mają trudności nawet dorosli, więc przez myśl mu nie przyszło, że może ją zasunąć czterolatka. Po prostu po raz pierwszy jej się udało. To historia z własnego podwórka dla tych, którym trochę brakuje wyobraźni. A jeżeli chodzi o tę biedną matkę, od której zaczęła się cała dyskusja, to akurat w tym wszyscy chyba jesteśmy zgodni, że poniosła straszliwą karę za krótką chwilę lekkomyślności, że nie ma co jej potępiać i nad nią się rozwodzić. Ale w tej chwili przecież nie o niej mowa, tylko o zostawianiu małych dzieci bez opieki w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
wolanka79 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:07 jak czytałam wypowiedzi forumowiczek brakło mi słów, dobrze, że Ty to świetnie skomentowałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:15 dlania napisała: > Dziecko bywa chore. > I odpowiadając na nastepne pytanie: nie ma znajomych sąsiadek, albo wszystkie > pracują Jak dziecko jest chore a męża nie ma, to zwyczajnie do sklepu nie idę. Zamiast kanapek z chleba robię sobie na kolację makaron z jajkiem, ryż z warzywami tudzież inne czary mary. Makaron, ryż, kaszę mam zawsze, bo zawsze kupuję "na zapas". Między innymi po to by mieć w razie awaryjnych sytuacji. A jakieś mięso i warzywa zawsze w zamrażarce są. Ostatecznie jak mi się gotować nie chce, zamawiam sobie pizzę. Naprawdę świat się nie kończy na bochenku chleba. Wierzę, że raz ktoś może się znaleźć w sytuacji "jestem sama a dzieci chore". Ale po takim razie - konieczności pozostawienia dzieci na chwilę samych - zaczęłabym robić zapasy podczas zakupów. Tak, żeby sytuacja się nie powtórzyła ... Teraz jestem w ciąży, kręgosłup mnie napierdziela, noga napierdziela. Więc gdy mąż jest w domu - robię zakupy na zapas. Gdy idę z małą na spacer - robię zakupy na zapas. Żebym nie musiała lecieć z dzieckiem w innym momencie, gdy nie będę miała na to ani ochoty, ani siły. Naprawdę nie kumam tej wymówki "że dziecko chore a męża nie ma". Tak jak napisałam: raz - owszem, może się zdarzyć. Ale nie więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 04.02.08, 16:01 Ja moge zjesc cokolwiek, ale dziecko, z gatunku niejadkow- juz nie.Gdy bylam przez 2 tyg. sama cale dnie z chorym dzieckiem, czasami musialam zrobic zakupy, by ONO mialo co zjesc.No chyba ze zaglodzenie dziecka sie nie liczy? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 04.02.08, 20:02 lola211 napisała: > Ja moge zjesc cokolwiek, ale dziecko, z gatunku niejadkow- juz > nie.Gdy bylam przez 2 tyg. sama cale dnie z chorym dzieckiem, > czasami musialam zrobic zakupy, by ONO mialo co zjesc.No chyba ze > zaglodzenie dziecka sie nie liczy? Przez dwa tygodnie nie mogłaś wyjść z chorym dzieckiem na dwór ? To coś poważnego było ? Jeśli to było coś tak poważnego, że na dwór nie mogłaś wychodzić (domyślam się że na przykład 2-tygodniowa wysoka gorączka), to pozostawianie dziecka tak chorego nawet przez chwilę bez opieki było bardzo ryzykowne ... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 08:21 to pozostawianie dziecka tak > chorego nawet przez chwilę bez opieki było bardzo ryzykowne ... Nawet bedac w domu nie siedzialam przeciez przy łozku 24 na dobe.Gdy dziecko spalo, przebywalam w innych pomieszczeniach.Gdyby choroba objawiala sie np. wymiotami, to faktycznie- trzeba dozorowac dziecko non stop.Ale w innych przypadkach uznaje, ze zejscie do apteki, ktora mam 3 pietra czy do sklepu za rogiem, jest dopuszczalne.Tym bardziej, ze majac psa, trzeba go 3 razy dziennie wyprowadzac.Moze inne matki beda wowczas ubierac dziecko i targac je 3 razy dziennie na dwor- ja do nich jednak nie naleze.Znajde dogodny moment, najczesciej wowczas gdy dziecko spi i szybko wroce. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 09:51 lola211 napisała: > to pozostawianie dziecka tak > > chorego nawet przez chwilę bez opieki było bardzo ryzykowne ... > > Nawet bedac w domu nie siedzialam przeciez przy łozku 24 na dobe.Gdy > dziecko spalo, przebywalam w innych pomieszczeniach.Gdyby choroba > objawiala sie np. wymiotami, to faktycznie- trzeba dozorowac dziecko > non stop.Ale w innych przypadkach uznaje, ze zejscie do apteki, > ktora mam 3 pietra czy do sklepu za rogiem, jest dopuszczalne.Tym > bardziej, ze majac psa, trzeba go 3 razy dziennie wyprowadzac.Moze > inne matki beda wowczas ubierac dziecko i targac je 3 razy dziennie > na dwor- ja do nich jednak nie naleze.Znajde dogodny moment, > najczesciej wowczas gdy dziecko spi i szybko wroce. > Aha. No jak uważasz. Jak dla mnie zafundowanie dziecku ewentualności "budzę się i nikogo nie ma w domu" jest wystarczająco przerażające. O wymiernych niebezpieczeństwach nie wspominając. Kwestia priorytetów. Zawsze się znajdzie jakiś sposób na niezostawianie dziecka. A jeśli ktoś mówi "no przecież jakoś muszę iść do sklepu" albo "muszę wyprowadzić psa gdy dziecko jest chore" to tylko tłumaczenie wyborów, jakich się dokonuje. Można iść z chorym dzieckiem, można je zostawić w wózku w przedsionku klatki schodowej a psa wyprowadzić pod najbliższe drzewko, można poprosić sąsiadów o 10-minutową pomoc. Ja rzadko mam bezkompromisowe poglądy, ale w tym temacie - jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: kolejna tragedia 05.02.08, 11:22 gaja78 napisała: > A jeśli ktoś mówi "no przecież jakoś muszę iść do sklepu" albo "muszę > wyprowadzić psa gdy dziecko jest chore" to tylko tłumaczenie wyborów, jakich się dokonuje. Tylko? Czyżbyś uważała, że przyczyna wyboru nie jest istotna? Jeśli nie jest, to jakie znaczenie ma to, jakiego się wyboru dokona? Wybór: "można iść z chorym dzieckiem" też ma zapewne jakieś wytłumaczenie. No chyba, że nie. > Można iść z chorym dzieckiem, można je zostawić w wózku w przedsionku > klatki schodowej a psa wyprowadzić pod najbliższe drzewko, można poprosić > sąsiadów o 10-minutową pomoc. ... zamiast zmuszać psa do sikania w przedpokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:42 malila napisała: > gaja78 napisała: > > A jeśli ktoś mówi "no przecież jakoś muszę iść do sklepu" > albo "muszę > > wyprowadzić psa gdy dziecko jest chore" to tylko tłumaczenie > wyborów, jakich się dokonuje. > > Tylko? Czyżbyś uważała, że przyczyna wyboru nie jest istotna? Jeśli > nie jest, to jakie znaczenie ma to, jakiego się wyboru dokona? > Wybór: "można iść z chorym dzieckiem" też ma zapewne jakieś > wytłumaczenie. No chyba, że nie. Trochę może niejasno się wyraziłam Chodziło mi o to, że tłumaczenie: "nie mam innego wyjścia jak zostawić dziecko samo w domu" jest głupim tłumaczeniem, bo zawsze jest inne wyjście. To tylko kwestia tego, jakie kto ma priorytety i wyobraźnię. Jeśli bezpieczeństwo dziecka jest priorytetem najwyższym, to to dziecko nigdy samo w domu nie zostanie. Natomiast jeśli dziecko zostaje samo w domu, to wniosek jest prosty: wyższy priorytet ma potrzeba pójścia do sklepu czy z psem na trawnik BEZ KŁOPOTLIWEGO DLA RODZICA ubierania i zabierania ze sobą dziecka które w dodatku ma gorączkę, a więc trzeba na nie szczególnie uważać. I mówienie w takiej sytuacji: "przecież nie mam innego wyjścia" jest tylko tłumaczeniem pragnienia załatwienia sprawy szybko, łatwo i mało kłopotliwie. Tego tłumaczenia się chorym dzieckiem szczególnie nie kumam, bo chorego dziecka tym bardziej nie zostawiłabym samego w domu ... zwykły skok gorączki może spowodować wymioty, a wymioty mogą spowodować zadławienie. To trzeba mieć wyobraźnię, żeby nie tachać na dwór chorego dziecka DLA JEGO DOBRA celem odpryskania psa pod najbliższym drzewkiem ... przecież na takie uduszenie się własnymi wymiocinami potrzeba mniej czasu, niż zajmuje wyjście i wejście z powrotem do bloku ... Strasznie mi ten temat ciśnienie podnosi. Za każdym razem gdy jest wałkowany Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:50 gaja78 napisała: > Strasznie mi ten temat ciśnienie podnosi. Za każdym razem gdy jest wałkowany mnie też, czasami. a czasami niektóre wypowiedzi śmieszą. podobnie jest z tematem 'bicia i klapsów'. dyskusja, w której zaczynają się pyskówki i przerzucanie argumentami, a i tak nikt nikogo nie przekona... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:55 > dyskusja, w której zaczynają się pyskówki i przerzucanie argumentami, a i tak > nikt nikogo nie przekona... Jeśli uważasz ze takie wałkowanie nikogo nie przekona to smutne jest. Zwłaszcza gdy w tym wałkowaniu wymienia się potencjalne niebezpieczeństwa, na jakie narażone jest dziecko pozostawione samo w domu. Bardzo smutne. To tak jak w dyskusjach fotelikowych niektórych nie przekonują powszechnie znane prawa fizyki. W sprawie zostawiania dziecka samego koronnym argumentem przeciw jest brak możliwości udzielenia pierwszej pomocy w razie wypadku. Jeśli to nikogo czytającego dyskusję nie przekonuje, to pozostaje tylko zapłakać siarczyście ... Tak jak napisałam - kwestia priorytetów. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:26 gaja78 napisała: > > dyskusja, w której zaczynają się pyskówki i przerzucanie argumentami, a i > tak > > nikt nikogo nie przekona... > > Jeśli uważasz ze takie wałkowanie nikogo nie przekona to smutne jest. Zwłaszcza > gdy w tym wałkowaniu wymienia się potencjalne niebezpieczeństwa, na jakie > narażone jest dziecko pozostawione samo w domu. Bardzo smutne. > > To tak jak w dyskusjach fotelikowych niektórych nie przekonują powszechnie znan > e > prawa fizyki. W sprawie zostawiania dziecka samego koronnym argumentem przeciw > jest brak możliwości udzielenia pierwszej pomocy w razie wypadku. Jeśli to > nikogo czytającego dyskusję nie przekonuje, to pozostaje tylko zapłakać > siarczyście ... > > Tak jak napisałam - kwestia priorytetów. może te dyskusje kogoś przekonają, fakt - masz rację. ale na tym forum za dużo jest 'jadu i złośliwości', i każdy kontrowersyjny wątek szybko zmienia się w pyskówki i przerzucanie się argumentami, często debilnymi Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:31 ibulka napisała: > ale na tym forum za dużo jest 'jadu i złośliwości', i każdy kontrowersyjny wąte > k > szybko zmienia się w pyskówki i przerzucanie się argumentami, często debilnymi > Też prawda Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:53 Moje dziecko nie ma sklonnosci do wymiotow, znam je lepiej niz Ty i wiem, na co mogłam o moge sobie pozwolic.Nawet bedac w mieszkaniu, duzym, przebywajac w innym pomieszczeniu nie bylabym w stanie takiemu zadlawieniu zapobiec w 100%, wystarczy ze w tym czasie bralabym prysznic.Trwa to dłuzej niz zejscie do sklepu. Ubieranie chorego dziecka 3 razy dziennie w trakcie choroby po to, by 3 min spedzic z psem na trawniku W MOIM KONKRETNYM przypadku uwazam za przewrazliwienie. Nikogo nie namawiam do zostawiania dziecka samego, ja sama tak robilam i robie- zyjemy i mamy sie dobrze.Jak pisalam powyzej- grunt to bezpieczne mieszkanie, z ktorego dziecko nie wyjdzie, a okna nie otworzy. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:04 lola211 napisała: > Moje dziecko nie ma sklonnosci do wymiotow, znam je lepiej niz Ty i > wiem, na co mogłam o moge sobie pozwolic. No i to mnie właśnie rozwala na łopatki. "Nie ma skłonności do wymiotów". Jasne, dlatego nigdy nie zwymiotuje. Właśnie to mam na myśli pisząc "zależy kto ma jaką wyobraźnię". A co z małymi przedmiotami ? > Nawet bedac w mieszkaniu, > duzym, przebywajac w innym pomieszczeniu nie bylabym w stanie > takiemu zadlawieniu zapobiec w 100%, wystarczy ze w tym czasie > bralabym prysznic.Trwa to dłuzej niz zejscie do sklepu. Kwestia priorytetów. Kiedy biorę prysznic zakręcam wodę na chwilę średnio raz na pół minuty - minutę. I słucham. Jak nie słyszę dziecka - wołam. Jak nie odpowiada - wychodzę spod prysznica. Zapobieganie to jedno. Udzielenie natychmiastowej pierwszej pomocy to drugie. > Ubieranie chorego dziecka 3 razy dziennie w trakcie choroby po to, > by 3 min spedzic z psem na trawniku W MOIM KONKRETNYM przypadku > uwazam za przewrazliwienie. No pewnie, jakoś trzeba sobie wytłumaczyć brak ochoty na ubieranie dziecka 3 razy dziennie. Na przykład nazywając to przewrażliwieniem BTW gdybyś napisała: "nie mam na to ochoty", nie czepiałabym się > Nikogo nie namawiam do zostawiania dziecka samego, ja sama tak > robilam i robie- zyjemy i mamy sie dobrze.Jak pisalam powyzej- grunt to bezpieczne mieszkanie, z ktorego dziecko nie wyjdzie, a okna nie otworzy. Jak oceniasz możliwości dziecka w kwestii otwierania okien ? Bo jeśli moja dwulatka jest zdolna do przystawienia sobie krzesła do biurka, wejścia na biurko i dosięgnięcia do klamki okna plastikowego, to zakładam, że poradziłaby sobie z otwarciem tego okna. Jak jest u ciebie ? Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:29 gaja78 napisała: > Kwestia priorytetów. > Kiedy biorę prysznic zakręcam wodę na chwilę średnio raz na pół minuty - minutę > . > I słucham. Jak nie słyszę dziecka - wołam. Jak nie odpowiada - wychodzę spod > prysznica. rozumiem, że masz pod prysznicem przyklejony wodoodporny zegarek i zamiast skupić się na dokładnym myciu, patrzysz na wskazówki i odliczasz 25-30 sekund? gratuluję. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:34 ibulka napisała: > rozumiem, że masz pod prysznicem przyklejony wodoodporny zegarek i zamiast > skupić się na dokładnym myciu, patrzysz na wskazówki i odliczasz 25-30 sekund? > gratuluję. Nie, po prostu mam jakieś takie wyczucie czasu. Odróżniam pół minuty od dwóch minut. Poza tym nie pisałam o 25-30 sekundach a o 30-60 sekundach. Wyczucie czasu z dokładnością 30 sekund to jednak coś innego niż wyczucie z dokładnością 5 sekund. Prawda ? Założę się że większość ludzi potrafi określić upłynięcie czasu rzędu kilkudziesięciu sekund bez liczenia tych sekund w pamięci. Spróbuj - może też potrafisz Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Ps. Żeby nie było ... 05.02.08, 16:44 o prysznicu napisałam tylko z powodu chęci odpowiedzi na idiotyczny argument "jak jestem pod prysznicem to też mogę nie udzielić pierwszej pomocy, więc zostawiam dziecko samo gdy wychodzę do sklepu/z psem" Nikogo broń Boże nie namawiam do praktykowania "prysznica przerywanego" Sama tak robię, ale dlatego że nie czuję się komfortowo nie słysząc co się dzieje w domu, zwłaszcza - co robi dziecko. Chciałam po prostu wykazać, że argument "i tak może się coś stać" w kwestii prysznica jest bez sensu, bo prysznic można zakręcić na chwilę a ze sklepu szybciej niż w pewnym określonym czasie wrócić się nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 10:07 gaja78 napisała: > Nikogo broń Boże nie namawiam do praktykowania "prysznica przerywanego" Sama > tak robię, ale dlatego że nie czuję się komfortowo nie słysząc co się dzieje w > domu, zwłaszcza - co robi dziecko. A jak to wygląda z seksem? NMSP Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 14:01 malila napisała: > gaja78 napisała: > > Nikogo broń Boże nie namawiam do praktykowania "prysznica > przerywanego" Sama > > tak robię, ale dlatego że nie czuję się komfortowo nie słysząc co > się dzieje w > > domu, zwłaszcza - co robi dziecko. > > A jak to wygląda z seksem? > NMSP Seks uprawiam kiedy dziecko śpi, a prysznic biorę kiedy dziecko nie śpi. Mam nadzieję że dalsze wyjaśnianie różnic jest zbędne Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 14:27 > Seks uprawiam kiedy dziecko śpi, a prysznic biorę kiedy dziecko nie śpi. Mam > nadzieję że dalsze wyjaśnianie różnic jest zbędne A ja caly czas pisze, ze dziecko spi, gdy wyskocze do sklepu czy z psem.Spi, gdy wychodze i gdy wracam.Nawet nie zauwazy, ze mnie nie ma. No ale jak widze, niektorzy trwaja non stop w wielkim stresie, nawet wykapac sie nie moga spokojnie.. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:04 lola211 napisała: > > Seks uprawiam kiedy dziecko śpi, a prysznic biorę kiedy dziecko > nie śpi. Mam > > nadzieję że dalsze wyjaśnianie różnic jest zbędne > > A ja caly czas pisze, ze dziecko spi, gdy wyskocze do sklepu czy z > psem.Spi, gdy wychodze i gdy wracam.Nawet nie zauwazy, ze mnie nie > ma. > No ale jak widze, niektorzy trwaja non stop w wielkim stresie, nawet > wykapac sie nie moga spokojnie.. Ty Lola udajesz że nie widzisz różnicy czy o co chodzi ? Naprawdę trzeba ci wyjaśniać, że seks można przestać uprawiać kiedy się dziecko obudzi, a ze sklepu wcześniej się wrócić nie da ? I że dowiedzieć się że dziecko wstało nie da ? Ja mam wrażenie że się zgrywasz normalnie ... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:17 A przyszlo ci do glowy, ze np. mozna mieszkac w duzym mieszkaniu, w tym 2-poziomowym lub w duzym domu, gdzie fakt, iz dziecko sie obudzilo i rodzic to usłyszy czy zobaczy ,zajmuje wiecej czasu niz zejscie na dol do sklepu? Ja rozumiem, ze jak sie mieszka np w bloku to słychac kazde kwekniecie z dzieciecego pokoju, no ale nie kazdy tak mieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:27 lola211 napisała: > A przyszlo ci do glowy, ze np. mozna mieszkac w duzym mieszkaniu, w > tym 2-poziomowym lub w duzym domu, gdzie fakt, iz dziecko sie > obudzilo i rodzic to usłyszy czy zobaczy ,zajmuje wiecej czasu niz > zejscie na dol do sklepu? > Ja rozumiem, ze jak sie mieszka np w bloku to słychac kazde > kwekniecie z dzieciecego pokoju, no ale nie kazdy tak mieszka. > Chcesz powiedzieć, że pozostawienie dziecka samego w domu może być usprawiedliwiane tym, że dziecko w tym domu przebywa tak daleko od rodziców, że kompletnie nie słychać co się z dzieckiem dzieje ? Czyli próbujesz usprawiedliwić jedną nieodpowiedzialność drugą nieodpowiedzialnością ? Dobre Ps. Rozkład pomieszczeń w domu można zmienić. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:34 No to pojechalas..zmieniac rozklad pomieszczen..Ty naprawde jestes przewrazliwiona. Próbuje ci tylko dac do zrozumienia, ze niekoniecznie trzeba słyszec kazde kwekniecie dziecka i niekoniecznie trzeba je miec non stop na oku, by ono zylo i swietnie sobie radzilo. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:48 lola211 napisała: > No to pojechalas..zmieniac rozklad pomieszczen..Ty naprawde jestes > przewrazliwiona. > Próbuje ci tylko dac do zrozumienia, ze niekoniecznie trzeba słyszec > kazde kwekniecie dziecka i niekoniecznie trzeba je miec non stop na > oku, by ono zylo i swietnie sobie radzilo. > Bardzo się różnimy w tym temacie i raczej się nie dogadamy. Nie wyobrażam sobie umiejscawiać pokoju 2-latka w znacznej odległości od pomieszczeń, w których przebywam ja. Niektórzy nazywają to przewrażliwieniem. Ja to nazywam hierarchią priorytetów. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:02 o rany, wiecznie te PRIORYTETY... ulubione słowo, czy nowe? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:06 ibulka napisała: > o rany, wiecznie te PRIORYTETY... ulubione słowo, czy nowe? > A co, niewygodne ? Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:07 gaja78 napisała: > ibulka napisała: > > > o rany, wiecznie te PRIORYTETY... ulubione słowo, czy nowe? > > > > A co, niewygodne ? > wygodne i nawet trafne, tylko powtarzane z uporem maniaka w każdym poście, powoli zrobiło się nudne. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:10 ibulka napisała: > wygodne i nawet trafne, tylko powtarzane z uporem maniaka w każdym poście, > powoli zrobiło się nudne. Aha. Czyli teraz na tapecie mamy formę pisania postów i zakres używanych słów. Ja mam na to ochotę zawsze gdy mi ciśnienie jeszcze skacze ale argumenty już się skończyły. Ale to ja, każdy jest przecież inny Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:12 Nie wiem co rozumiesz przez znaczna odleglosc. Idac tym tropem kazda rodzina powinna mieszkac na góra 50 mkw i to w bloku, gdzie sa cienkie sciany i wzystko slychac. Ja preferuje jednak innego typu lokum i zareczam, ze da sie wychowac dziecko bezpiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:15 lola211 napisała: > Nie wiem co rozumiesz przez znaczna odleglosc. > Idac tym tropem kazda rodzina powinna mieszkac na góra 50 mkw i to w > bloku, gdzie sa cienkie sciany i wzystko slychac. > Ja preferuje jednak innego typu lokum i zareczam, ze da sie wychowac > dziecko bezpiecznie. > i normalnie, bez zbędnych stresów można wziąć prysznic Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:16 lola211 napisała: > Nie wiem co rozumiesz przez znaczna odleglosc. Taką, która uniemożliwia usłyszenie obudzonego dziecka w czasie krótszym niż zajmuje samotna wycieczka do sklepu. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:31 Mieszkam w 2 poziomowym mieszkaniu, w kamienicy(grube mury).Bedac na górze nie slysze dziecka bedacego na dole w lazience czy w salonie,zwlaszcza gdy np. włacze radio, chyba ze zacznie naprawde glosno krzyczec.Mieszkanie mnie ma powierzchni pola golfowego.Powinnam chyba sie wyprowadzic do bloku.. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:35 lola211 napisała: > Mieszkam w 2 poziomowym mieszkaniu, w kamienicy(grube mury).Bedac na > górze nie slysze dziecka bedacego na dole w lazience czy w > salonie,zwlaszcza gdy np. włacze radio, chyba ze zacznie naprawde > glosno krzyczec.Mieszkanie mnie ma powierzchni pola > golfowego.Powinnam chyba sie wyprowadzic do bloku.. > W ten sam sposób mieszkaliście, gdy dziecko miało 2 lata ? Tzn. też słyszałaś je tylko wtedy, gdy "naprawdę głośno krzyczało" ? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:47 TAK, z tym ze jakos nie bylo czestych sytuacji, by dziecko cos chcialo, a mnie przy niej nie bylo, czy zeby cos sie dzialo naglego.Zupelnie spokojnym trybem zycie szlo. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:54 gaja78 napisała: > ibulka napisała: > > > rozumiem, że masz pod prysznicem przyklejony wodoodporny zegarek i zamias > t > > skupić się na dokładnym myciu, patrzysz na wskazówki i odliczasz 25-30 se > kund? > > gratuluję. > > Nie, po prostu mam jakieś takie wyczucie czasu. Odróżniam pół minuty od dwóch > minut. Poza tym nie pisałam o 25-30 sekundach a o 30-60 sekundach. Wyczucie > czasu z dokładnością 30 sekund to jednak coś innego niż wyczucie z dokładnością > 5 sekund. Prawda ? Założę się że większość ludzi potrafi określić upłynięcie > czasu rzędu kilkudziesięciu sekund bez liczenia tych sekund w pamięci. Spróbuj > - > może też potrafisz > dobra, nie zrozumiałaś ironii, ale to nie ważne. nie chce mi się tłumaczyć. masz rację, wyskakuj ciągle spod tego prysznica, ryzykuj poślizgnięcie się i złamanie nogi/ręki/karku, to bezpieczne w 100% zarówno dla ciebie jak i twojego dziecka. nie wierzę, że tracisz czas na wycieranie stóp... ;] a nie prościej byłoby wziąć dziecko ze sobą do łazienki? dać mu miskę z wodą i na czas swojego prysznicowania się kazać przelewać wodę kubeczkami albo uprać sobie skarpetki/koszulkę? miałabyś malucha na oku, blisko siebie, i mogłabyś spokojnie się umyć bez nerwowego zerkania na zegarek... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 17:16 ibulka napisała: > dobra, nie zrozumiałaś ironii, ale to nie ważne. nie chce mi się tłumaczyć. No nie zrozumiałam > masz rację, wyskakuj ciągle spod tego prysznica, ryzykuj poślizgnięcie się i > złamanie nogi/ręki/karku, to bezpieczne w 100% zarówno dla ciebie jak i twojego > dziecka. nie wierzę, że tracisz czas na wycieranie stóp... ;] Ala ma 2 lata, tylko raz wyszłam spod prysznica zobaczyć co się dzieje że jej nie słyszę i że nie odpowiada na moje wołanie. Prysznic biorę codziennie rano. Po prostu ... > a nie prościej byłoby wziąć dziecko ze sobą do łazienki? ... Ala zazwyczaj przybiega do łazienki kiedy ją wołam > miałabyś malucha na oku, blisko siebie, i mogłabyś spokojnie się umyć bez > nerwowego zerkania na zegarek... Wciąż nie czuję tej ironii w "zerkaniu na zegarek". Bo nie zerkam i nie jestem nerwowa biorąc prysznic. Zakręcanie wody jest dla mnie zupełnie naturalne. Robię to i tak na przykład na czas nakładania odżywki na włosy czy golenia nóg. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:06 ibulka napisała: > gaja78 napisała: > > > Kwestia priorytetów. > > Kiedy biorę prysznic zakręcam wodę na chwilę średnio raz na pół minuty - > minutę > > . > > I słucham. Jak nie słyszę dziecka - wołam. Jak nie odpowiada - wychodzę s > pod > > prysznica. > > > rozumiem, że masz pod prysznicem przyklejony wodoodporny zegarek i zamiast > skupić się na dokładnym myciu, patrzysz na wskazówki i odliczasz 25-30 sekund? > gratuluję. A ja Bogu dziekuję, że mnie ustrzegł od nadgorliwości i fatalizmu mentalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:19 dlania napisała: > A ja Bogu dziekuję, że mnie ustrzegł od nadgorliwości i fatalizmu mentalnego. Oj Dlania ... chyba przeczytałaś mojego posta wyrywkowo ... skoro tak pomogę ci zrozumieć kontekst. Padło stwierdzenie: "Nawet bedac w mieszkaniu, > duzym, przebywajac w innym pomieszczeniu nie bylabym w stanie > takiemu zadlawieniu zapobiec w 100%, wystarczy ze w tym czasie > bralabym prysznic.Trwa to dłuzej niz zejscie do sklepu." Na które ja odpowiedziałam jak zacytowałaś powyżej. Naprawdę uważasz, że zapobieganie sytuacji, która w pojęciu matki uniemożliwia jej udzielenie potencjalnie potrzebnej pierwszej pomocy dziecku, jest nadgorliwością i fatalizmem mentalnym ? Prysznic zazwyczaj się po prostu bierze i filozofii się do niego nie dorabia. No ale jeśli ktoś posługuje się nim jako argumentem ZA zostawianiem dziecka samego w domu, to ja odpowiadam kontrargumentem, w którym używam tego samego prysznica PRZECIWKO zostawianiu dziecka samego. Celem wytrącenia argumentu z ręki dyskusyjnego przeciwnika. Co w tym dziwnego ? Skupimy się teraz na prysznicu ? Na absurdalności mojego postępowania ? Byle tylko sobie udowodnić, że jednak pozostawianie dziecka samego sobie nie jest takie złe ? Grunt to odwrócić uwagę od istoty problemu. Prawda ? Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:40 Nic nie odwracam, ani uwagi od problemu, ani kota ogonem. Po prostu poza weekendem czytam posty na forum wyrywkowo (brak czasu), więc często szerszy kontekst mi ucieka, jak w tym wypadku Ja nie popieram zostawiania dzieci samych w domu bez opieki. Ale często bywa tak, że mniej szkody tak naprawde możemy wyrzadzic dziecku zostawiając je na krótki (!) czas w domu, niż zabierając ze sobą. Wszytsko oczywiście zalezy od wieku dziecka, potrzeby, która zmusza nas do wyjścia, mozliwości poproszenia kogos o pomoc itd. itp., co już setki razy wymieniane było w tym wątku. Zostawianie dziecka samego nie jest dobrym wyjściem, ale czasem lepszym od innego - i tyle. Podam konkretny przykład sytuacji (jedynej aktualnie), kiedy zostawiam 5,5-letnia córkę samą. Mogę: - albo odebrac z przedszkola ją i razem z nią iśc na zakupy, a potem po drugie dziecko do złobka. w tym żłobku (1 pietro) moge albo zostawic ja na podwórku (otwarta bramka), albo wciąc ze soba na górę, gdzie sie dziecko zagotuje w kurtce, bo temp. 25 stopni. Oczywiście, moge ja rozebrać, ale zanim ją potem ubiore z powrotem, to młodsza juz bedzie na schodach, albo wyora nosem w szafke, albo nie wiem co jeszcze. Potem z wesoła gromadka i całym kramem ruszam do domu, wytłumaczenie starszej, że ma się trzymać wózka, nie skakać, nie iśc po krawężniku, nie skakać w kałuże na ulicy itd. bywa trudne. Na koniec z wózkiem, zakupami, torba z pracy i młoda na rekach wchodze na 3 pietro (czekam na dzień, kiedy się wypierdzielę z tych schodów). - albo odebrac starszą, zrobić szybkie zakupy, zanieśc to do domu, posadzić córke przed kompem (skuteczniejsze niż kojec), zamknąc drzwi i pobiec po młodszą. Trwa to maks. 15 minut, wiosną - 10 min. Ja uważam, że druga opcja jest o wiele bezpieczniejsza (że o wygodzie nie wspomne, bo mnie zwyzywają). Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:56 5,5 roku to już całkiem poważny wiek chyba Nie wiem jak poważny, bo doświadczenia nie mam W każdym razie prawie 6-latek to chyba zupełnie inna bajka niż 2-latek. 2-latka chyba byś jednak w ten sposób nie zostawiła, żeby pójść po młodsze dziecko do żłobka ... ? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:50 dlania napisała: > Ja uważam, że druga opcja jest o wiele bezpieczniejsza (że o > wygodzie nie wspomne, bo mnie zwyzywają). Coz, IMO jest WYŁĄCZNIE wygodniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 14:20 > No i to mnie właśnie rozwala na łopatki. "Nie ma skłonności do wymiotów". Jasne > , > dlatego nigdy nie zwymiotuje. Właśnie to mam na myśli pisząc "zależy kto ma jak > ą > wyobraźnię". A mnie rozwala nadzwyt wybujala wyobraznia.Ciezkie zycie ma taki czlowiek, wszystko urasta do rangi meganiebezpieczenstwa.Przeciez nawet zwykla lyzeczka mozna krzywde sobie zrobic- jak zyc z taka swiadomoscia? Jak tu dziecko poslac do przedszkola czy szkoly, na kolonie, gdzie czyha tyle niebezpieczenstw? Co do wymiotów- czy wasze dzieci nie maja odruchu pdniesienia głowy czy jak? Wymiotuja na lezaco i sie dlawia? > A co z małymi przedmiotami ? Wystarczy porzadku pilnowac.Poza tym jak dziecko pi(a wlasnie wowczas wychodze na te 5 min.) to szansa, ze nagle sie obudzi i rzuci na cokolwiek malego co znajdzie jest po prostu bardzo nikla. Dzis czytam, ze roczne dziwecko zadlawilo sie jedzeniem w obecnosci dziadkow.Pijani, no ale dzecko samo nie bylo. > Kiedy biorę prysznic zakręcam wodę na chwilę średnio raz na pół minuty - minutę > . > I słucham. Jak nie słyszę dziecka - wołam. Jak nie odpowiada - wychodzę spod > prysznica. Bardzo nerwowe masz to macierzynstwo.I tak zawsze i wszedzie weszysz niebezpieczenstwo? Uff., ciesze sie, ze tak nie mam. > Jak jest u ciebie ? U mnie jest tak, ze dziecko od zawsze uczone, co mu wolno, a czego nie- nigdy przez te 9 lat jak zyje nie próbowalo nawet okna otwierac. Poza tym- w czasie snu dziecka, gdy wychodzilam, zapuszczalam rolety zewnetrzne w oknach, ktore sa zabezpieczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:17 lola211 napisała: > A mnie rozwala nadzwyt wybujala wyobraznia.Ciezkie zycie ma taki > czlowiek, wszystko urasta do rangi meganiebezpieczenstwa.Przeciez > nawet zwykla lyzeczka mozna krzywde sobie zrobic- jak zyc z taka > swiadomoscia? Jak tu dziecko poslac do przedszkola czy szkoly, na > kolonie, gdzie czyha tyle niebezpieczenstw? ? Ja ciężkiego życia bynajmniej nie mam. Nie wiem skąd pomysł, że wszystko urasta do rangi meganiebezpieczeństwa, ja nic takiego nie napisałam. Pisałam o prysznicu używając go jako kontrargumentu we wczorajszej dyskusji, co wyjaśniam kilka postów niżej. > Co do wymiotów- czy wasze dzieci nie maja odruchu pdniesienia głowy > czy jak? Wymiotuja na lezaco i sie dlawia? No comments > > A co z małymi przedmiotami ? > Wystarczy porzadku pilnowac.Poza tym jak dziecko pi(a wlasnie > wowczas wychodze na te 5 min.) to szansa, ze nagle sie obudzi i > rzuci na cokolwiek malego co znajdzie jest po prostu bardzo nikla. > Dzis czytam, ze roczne dziwecko zadlawilo sie jedzeniem w obecnosci > dziadkow.Pijani, no ale dzecko samo nie bylo. Wiesz jaka jest szansa, że dziecko pozostawione samo na 10 minut w pokoju ściągnie z biurka zszywacz do papieru, rozbebeszy go doszczętnie po czym skonsumuje 21 zszywek ? Zapewne mała. Ale to nie zmienia faktu że moje dziecko taki numer odwinęło. > Bardzo nerwowe masz to macierzynstwo.I tak zawsze i wszedzie weszysz niebezpieczenstwo? Uff., ciesze sie, ze tak nie mam. Dlaczego sądzisz że zawsze i wszędzie ? Pisałam tylko o tym, że nie potrafię siedzieć pod prysznicem nie słysząc co się w domu dzieje - jeśli jestem sama z dzieckiem. Tak mam i już, takie zboczenie. Nikogo nie namawiam, nie traktuję tego jako zachowania godnego naśladowania. Napisałam o tym tylko i wyłącznie w kontekście kontrargumentu, co nie tak daleko stąd na drzewku wiadomości wyjaśniam Dlani. Tam też zasugerowałam, że czepianie się tematu prysznica w kontekście tego wątku pachnie spychaniem ze sceny głównego problemu i odwracaniem kota ogonem > U mnie jest tak, ze dziecko od zawsze uczone, co mu wolno, a czego > nie- nigdy przez te 9 lat jak zyje nie próbowalo nawet okna otwierac. Moje też jeszcze nigdy nie próbowało otwierać okna. Taka refleksja na koniec. Sprawy typu: - dziecko zrobiło sobie krzywdę w czasie obecności pijanych dziadków w domu, - jak to dobrze że ja nie jestem taka nerwowa i nie węszę wszędzie niebezpieczeństwa są naprawdę bardzo pokrętnymi argumentami za przyzwoleniem na zostawianie dziecka samego w domu. Są próbą pokrętnego udowodnienia sobie, że czyni się słusznie. A w istocie nie mają nic wspólnego z problemem pozostawienia dziecka bez opieki ... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:30 > No comments Alez wlasnie komentarz by sie przydal.Widzialas, jak wymiotuje dziecko-przytomne? > Wiesz jaka jest szansa, że dziecko pozostawione samo na 10 minut w pokoju > ściągnie z biurka zszywacz do papieru, rozbebeszy go doszczętnie po czym > skonsumuje 21 zszywek ? Zapewne mała. Ale to nie zmienia faktu że moje dziecko > taki numer odwinęło. Pisze caly czas, ze wychodzilam tylko wtedy, gdy dziecko SPALO.A nie wowczas, gdy sie BAWILO.TO BARDZO ISTOTNA RÓZNICA. I jak rozumiem najadlo sie tych zszywek podczas obecnosci doroslej osoby? -Są próbą pokrętnego udowodnienia sobie, że czyni się > słusznie. Ja jestem przekonana, ze czynilam i czynie slusznie.To naprawde indywidualna kwestia, gdyby moje dziecko bylo inne, to pewnie nie bylabym taka pewna, ze nie zacznie nagle wyczyniac nie wiadomo czego po moim wyjsciu. Znam matki zostawiajace n dziecko samo na wiele godzin, w tym w nocy- temu jestem przeciwna.Ale na 5 min. w sytuacji, gdy dziecko spi- wyskocze, jesli musze, i koniec. -------------------------------------------------------------- Jędza zjadła księdza, krew wypiła, tylko kości zostawiła Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:43 lola211 napisała: > Alez wlasnie komentarz by sie przydal.Widzialas, jak wymiotuje > dziecko-przytomne? Lola, ale ja pisałam o wymiotowaniu chorego dziecka przy nagłym skoku gorączki ... Ja nie nazwałabym swojego dziecka, któremu temperatura skoczyła gwałtownie do 39 stopni (na przykład z 38,3), dzieckiem przytomnym ... > Pisze caly czas, ze wychodzilam tylko wtedy, gdy dziecko SPALO. A nie wowczas, gdy sie BAWILO.TO BARDZO ISTOTNA RÓZNICA. Ja naprawdę nie kumam jakie to ma znaczenie. Ani trochę. To znaczy rozumiałabym tą różnicę, gdybym była pewna że dziecko podczas mojej obecności się nie obudzi. Na przykład gdybym uśpiła je chloroformem > I jak rozumiem najadło sie tych zszywek podczas obecnosci doroslej > osoby? Oczywiście. I tylko dlatego wiedzieliśmy, że Ala je połknęła - mąż zauważył jedną zszywkę wystającą z buzi dziecka. Gdyby tego nie zauważył, w życiu byśmy się nie doliczyli brakujących zszywek. Dzięki temu, że zauważył, pojechaliśmy w ciągu 2 dni dwukrotnie do szpitala, gdzie zostały wykonane 2 zdjęcia rentgenowskie, na podstawie których lekarze ocenili, czy operacyjne wyciąganie zszywek będzie konieczne czy nie. Na szczęście obyło się bez zabiegu. Jednak gdyby zszywki przebiły jelita, to bez wiedzy o ich połknięciu przez dziecko jechalibyśmy na sygnale z dzieckiem z ostrym brzuchem do szpitala modląc się o jego życie. Z wiedzą o połknięciu żelastwa: 1. lekarze mieli szansę podjąć potencjalną decyzję o operacji wcześniej niż nastąpiłaby perforacja jelita, 2. mogliśmy wspomóc wydalanie zszywek odpowiednią dietą. > Ja jestem przekonana, ze czynilam i czynie slusznie. Luz, w sumie to twoja sprawa. Mnie tylko wnerwia publiczne propagowanie pomysłów na zostawianie dziecka samego w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:54 > Lola, ale ja pisałam o wymiotowaniu chorego dziecka przy nagłym skoku gorączki A ja nie pisalam, ze zostawiam dziecko samo przy nagłym skoku goraczki.Nie- wowczas nie zostawiam. > Ja naprawdę nie kumam jakie to ma znaczenie. Ani trochę. To znaczy rozumiałabym > tą różnicę, gdybym była pewna że dziecko podczas mojej obecności się nie obudzi > . A ja widze, bo mam doswiadczenie.Otóz dziecko, ktore zostawiam na 5 min samo w domu po moim powrocie nadal spi.Czyli nie ma szans na polkniecie, zadawienie sie i te wszystkie koszmary, o ktorych sie z reguły przy okazji takich watkow pisze.Dziecko po prostu spi.Nie lazi po domu w poszukiwaniu co by tu zbroic, tylko SPI.A nawet gdyby sie obudzilo- to nie wiemjak wasze dzieci- ale moje po prostu przez kolejne minuty lezalo sobie i gadalo z miskiem.Nigdy sie nie darzylo, bym po powrocie zastala obudzone dziecko. Mnie tylko wnerwia publiczne propagowanie pomysłó > w > na zostawianie dziecka samego w domu. Alez ja niczego nie propaguje, nikogo nie namawiam.Po prostu publicznie sie przyznaje i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:59 lola211 napisała: > A nawet gdyby > sie obudzilo- to nie wiemjak wasze dzieci- ale moje po prostu przez > kolejne minuty lezalo sobie i gadalo z miskiem.Nigdy sie nie > darzylo, bym po powrocie zastala obudzone dziecko. A zastanawiałaś się kiedyś, jakby to była gdyby dziecko się podczas twojej nieobecności obudziło ? Wiesz co dla dziecka może oznaczać odkrycie po przebudzeniu, że jest w domu samo ? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:14 Zapewne by mnie wolalo, tak jak nieraz, gdy jestem w mieszkaniu, np. w lazience.Zanim by do niego dotarlo, ze mnie nie ma, juz bylabym z powrotem. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:20 lola211 napisała: > Zapewne by mnie wolalo, tak jak nieraz, gdy jestem w mieszkaniu, np. > w lazience.Zanim by do niego dotarlo, ze mnie nie ma, juz bylabym z > powrotem. Sądzisz że nie zorientowałoby się, że nie było cię w mieszkaniu podczas jego snu, gdyby zobaczyło jak wracasz ze sklepu, jak wchodzisz przez drzwi wejściowe ? To luźne pytanie, ja po prostu wiem że moja dwulatka zorientowałaby się w mig że zostawiłam ją samą w domu i prawdopodobnie byłby to początek jej problemów ze spokojnym snem. Ale może mam po prostu "przewrażliwione" dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:26 gaja78 napisała: > lola211 napisała: > > > Zapewne by mnie wolalo, tak jak nieraz, gdy jestem w mieszkaniu, np. > > w lazience.Zanim by do niego dotarlo, ze mnie nie ma, juz bylabym z > > powrotem. > > Sądzisz że nie zorientowałoby się, że nie było cię w mieszkaniu podczas jego > snu, gdyby zobaczyło jak wracasz ze sklepu, jak wchodzisz przez drzwi wejściowe > ? > > To luźne pytanie, ja po prostu wiem że moja dwulatka zorientowałaby się w mig ż > e > zostawiłam ją samą w domu i prawdopodobnie byłby to początek jej problemów ze > spokojnym snem. Ale może mam po prostu "przewrażliwione" dziecko na 100% masz przewrażliwione dziecko, a jeśli nie, to niedługo tak się stanie. i nie chodzi mi o sytuację ze snem, ale ogólnie o nerwówkę, jaką wprowadzasz, żeby tylko zobaczyć czy aby na pewno żyje... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:32 ibulka napisała: > na 100% masz przewrażliwione dziecko, a jeśli nie, to niedługo tak się stanie. > i > nie chodzi mi o sytuację ze snem, ale ogólnie o nerwówkę, jaką wprowadzasz, żeb > y > tylko zobaczyć czy aby na pewno żyje... Albo to jest kolejna próba udowodnienia sobie słuszności swojego punktu widzenia, albo przeceniasz swoje zdolności budowania wyobrażenia o atmosferze panującej w czyimś domu na podstawie forumowej dyskusji. Tzn. to wnioskowanie ma w sobie mało pokory wobec złożoności cudzego sposobu życia. Bo jak mniemam wniosek o nerwówce panującej w moim domu wysnułaś na podstawie wzmianki o prysznicu ? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:36 Nie, bo drzwi mam tak usytuowane, ze nie zauwazy.A nawet jesli, to po prostu nie zareagowalaby jakos specjalnie, bo po prostu takie dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:58 gaja78 napisała: > Dzięki temu, że zauważył, pojechaliśmy w ciągu 2 dni dwukrotnie do > szpitala, gdzie zostały wykonane 2 zdjęcia rentgenowskie, na > podstawie których lekarze ocenili, czy operacyjne wyciąganie > zszywek będzie konieczne czy nie. I to wlasciwie powinno byc podsumowanie watku - wszyscy sie zgadzamy, ze krzywda moze sie dziecku stac w obecnosci rodzicow i gdy ich nie ma. Kwestią istotną jest czas udzielenia pomocy. Tutaj chyba każdy przyzna, że obecność rodziców jest kluczowa. A wypadki mają to do siebie, ze zdarzaja sie w najmniej spodziewanych momentach i okolicznosciach. I mozemy miec super bezpieczny samochod, wiezc dzieci w fotelikach i jechac z przepisowa predkoscia, a i tak zginiemy zmiazdzeni przez inny samochod. To samo tyczy sie idealnie zabezpieczonego mieszkania - na pewne rzeczy wplywu nie mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:01 e_r_i_n napisała: > I to wlasciwie powinno byc podsumowanie watku - wszyscy sie > zgadzamy, ze krzywda moze sie dziecku stac w obecnosci rodzicow i > gdy ich nie ma. Kwestią istotną jest czas udzielenia pomocy. Tutaj > chyba każdy przyzna, że obecność rodziców jest kluczowa. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
wolanka79 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:12 Adoptowałam niedawno psa po przejściach. Wiesz, doradzono mi klatkę, jako zapewnienie psu bezpieczeństwA podczas mojej nieobecności. Może grunt to dobra klatka dla dziecka????? Bezpieczniejsza od najbardziej bezpiecznego mieszkania... Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 15:13 Wiele z Was przyznaje się do zostawiania chodzących dzieci "na chwilę" samych w domu. Czytając forum widzę, jak wiele forumek wypowiada się z najwyższą niechęcią o instytucji kojca. Że to więzienie, że tak jak by dziecko do klatki wsadzić itd. Wiele z Was ewidentnie nie posiada kojca, w którym - co by nie mówić - nawet ponaddwulatek jest bezpieczny, bo z wysokiego kojca nie da rady wyleźć. Nie rozumiem, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiawkk Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 15:42 zostawić tak jak poprzedniczka pisze to można dziecko które spi w łózeczku czy w kojcu skąd na pewno sie nie wydostanie nawet jak sie obudzi to jeszcze rozumiem ja też nigdy bym nie zostawiła dwulatki która nie spi moja mała własnie spi na sofie wiec nie moge sobie pozwolić na pozostawienie jej na chwile nawet bo może sie obudzić i spaść a obiad to by sie przydało zacząć robić i co poczeka obiad aż mała sie obudzi i bedzie plątać sie pod nogami a tak z ciekawości ta matka nie bała sie że ta dwulatka zrobi krzywde temu niemowlakowi moje piecioletnie dziecko ma takie pomysły że boje sie je zostawiać same w pokoju Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 15:51 sylwiawkk napisała: > zostawić tak jak poprzedniczka pisze to można dziecko które spi w > łózeczku czy w kojcu skąd na pewno sie nie wydostanie nawet jak sie > obudzi > to jeszcze rozumiem > ja też nigdy bym nie zostawiła dwulatki która nie spi > moja mała własnie spi na sofie wiec nie moge sobie pozwolić na > pozostawienie jej na chwile nawet bo może sie obudzić i spaść a > obiad to by sie przydało zacząć robić > i co poczeka obiad aż mała sie obudzi i bedzie plątać sie pod nogami > a tak z ciekawości ta matka nie bała sie że ta dwulatka zrobi > krzywde temu niemowlakowi > moje piecioletnie dziecko ma takie pomysły że boje sie je zostawiać > same w pokoju podłożyłabym poduszki i kołdry pod wersalkę, coby się nie potłukła nawet jak spadnie, i poszła gotować obiad, co jakiś czas zaglądając czy śpi, czy też niebezpiecznie zbliża się ku krawędzi wersalki absolutnie bym nie budziła. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 15:57 sylwiawkk napisała: > zostawić tak jak poprzedniczka pisze to można dziecko które spi w > łózeczku czy w kojcu skąd na pewno sie nie wydostanie nawet jak sie > obudzi > to jeszcze rozumiem teoretycznie problem w tym, że to nam się może coś przydarzyć po drodze do owego sklepu.. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiawkk Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 16:02 no własnie a po za tym czy zakupy pranie czy o czym tam pisałyście jest ważniejsze od własnego dziecka i jego bezpieczeństwa a obiad ide gotowac tylko mi sie nie chce a mała o dziwo śpi jakoś jak na nią już za długo a ma katar to już nic nie rozumiem ale cóz obydwie są tak nieprzewidywalne że nie można nic planować na przód z nimi nawet o godz stojąc w kuchni mam dwa metry do sofy wiec nawet zdąrzę ją złapać Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 16:18 nawet jeśli to nam coś się stanie w drodze do tego sklepu/apteki itd, bo dziecko w kojcu jest bezpieczne - do powrotu kogoś innego z pracy nie umrze z głodu albo nie spadnie z okna. kojec to dobry pomysł. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 21:21 Dwulatek z kojca wylezie i jeszcze sobie głowę rozbije wyłażąc. Mam dwulatkę w domu - najdłużej została sama 2-5 minut na piętrze, kiedy ja schodziłam na dół. Oczywiście okna zamnknięte i kuchnia na klucz, jeśli tam się coś gotowało. Tylko . . . ja mieszkam w domu z ojcem i jego rodziną i siostrą. Nie istnieje sytuacja, że trzeba wyjśc po lekarstwo albo po jedzenie. A co do wychodzenia po lekarstwo, kiedy dziecko jest chorę, miałabym zgryz - jak nie przyniosę tych czopków, może mu skoczyc gorączka, jak przyniosę, w czasie mojej wyprawy do apteki może mu skoczyc gorączka i może dostac drgawek. Tak źle i tak niedobrze. Chyba bym w końcu została w domu i zbijała gorączkę nacieraniem zimną wodą. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 16:19 O ile choroba jest zdiagnozowana przez pediatre z przychodni (jak to bywa zazwyczaj, bo raczej malo kogo stac na wizyty domowe), to nie widze powodu zeby lekarstw nie wykupic w drodze do domu. Wyjscia po kartofle zupelnie nie rozumiem, jestem gospodynia do d. kartofle nie zawsze mam, ale jakas resztka ryzu, kaszy czy makaronu zawsze sie znajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 16:34 Dość ciężko tłumaczy się cokolwiek osobie, która nie stanęła przed jakimś problemem, ale mimo to jest absolutnie pewna, że to nie jest żaden problem, a dla chcącego nic trudnego. Dlatego ostatni raz się na ten temat wypowiadam. W tej konkretnej sytuacji, w jakiej ja się znalazłam, resztka kaszy to za mało. To nie była kwestia kilku czy kilkunastu godzin, które trzeba przetrwać czekając na męża czy kogokolwiek innego, kto mógłby zrobić zakupy. To była kwestia dwóch czy trzech dni. Ja rozumiem, że są takie matki, które wytrzymałyby bez jedzenia. Wierzę, bo mój mąż potrafi nie jeść dziesięć dni. Ja nie mogę nie jeść, bo słabnę. Jeśli chodzi o zapasy, to mała rozchorowała się tuż przed tym, gdy miałyśmy jechać uzupełnić zapasy. A musimy je uzupełniać stosunkowo często, bo z pewnych względów pewnych rzeczy nie możemy jeść i nasza dieta opiera się w dużej mierze na kaszach (to szybko schodzi). Z tego samego powodu nie wchodziło w grę zamówienie jakiegokolwiek gotowca, że o pizzy nie wspomnę. I to by chyba było na tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 17:08 Ale ja nie pisze o twojej sytuacji, bo jej nie znam. Sama ogolnie sie malo krepuje, i gdybym byla zablokowana w domu na amen, to bez wiekszego bolu poprosilabym ktoregos z sasiadow/dalszych znajomych o zrobienie chocby drobnych zakupow. Poza tym mam ten komfort, ze mieszkam w wiekszym miescie , mam internet, i przez ten internet moge zrobic zakupy. Zreszta nawet do Pcimia zakupy dowiaza, tylko ze nie tego samego dnia,wiec sasiad drobnozakupujacy przydalby sie na przeczekanie. Gdybym miala robotnikow w domu, to ewentualnie ich poprosilabym o jakies zakupy, za drobna dodatkowa oplata, bo to w koncu nie sluzacy (ani, jak widac, nie nianki). Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 17:49 melmire napisała: > Gdybym miala robotnikow w domu, to ewentualnie ich poprosilabym o jakies zakupy > , > za drobna dodatkowa oplata, bo to w koncu nie sluzacy (ani, jak widac, nie nian > ki). Tak, to dobre rozwiązanie. Też o nim pomyślałam. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiawkk Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 20:29 a taksówek to w waszych miastach nie ma też można podjechać do lekarza czy sklepu u nas to nawet taksówkarze robią drobne zakupy Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 03.02.08, 10:39 sylwiawkk napisała: > a taksówek to w waszych miastach nie ma też można podjechać do > lekarza czy sklepu u nas to nawet taksówkarze robią drobne zakupy Codziennie taxi po zakupy? Znów błysnęłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
kathee Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 22:50 nisar napisała: > Wiele z Was ewidentnie nie posiada kojca, w > którym - co by nie mówić - nawet ponaddwulatek jest bezpieczny, bo z > wysokiego kojca nie da rady wyleźć. Zapewniam Cię ze dwulatek potrafi wyjść z wysokiego kojca i bez problemu wejść, a także wejść i wyjść ze starej wysokiej żeliwnej wanny. Co do tematu Ja dzieciaków nie zostawiam samych w domu, nawet na sekundę, a jak jestem w innym pokoju i przez ponad minutę jest cicho z pomieszczenia gdzie jest dzieciak to sprawdzam co robi. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 23:59 kathee napisała: > nisar napisała: > > Wiele z Was ewidentnie nie posiada kojca, w > > którym - co by nie mówić - nawet ponaddwulatek jest bezpieczny, bo z > > wysokiego kojca nie da rady wyleźć. > > Zapewniam Cię ze dwulatek potrafi wyjść z wysokiego kojca i bez problemu wejść, > a także wejść i wyjść ze starej wysokiej żeliwnej wanny. > > Co do tematu > Ja dzieciaków nie zostawiam samych w domu, nawet na sekundę, a jak jestem w > innym pokoju i przez ponad minutę jest cicho z pomieszczenia gdzie jest > dzieciak to sprawdzam co robi. to znaczy stoisz z zegarkiem w ręku, i zamiast robić w tym drugim pokoju coś innego odliczasz 60 sekund, po czym lecisz do pokoju sprawdzać czy dzieci żyją? albo kiedy bawią się same w drugim pokoju muszą non stop krzyczeć/mówić/śmiać się, bo jak zamilkną i oglądają książeczkę, od razu panikujesz? wow. Odpowiedz Link Zgłoś
chupachups1 Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 04.02.08, 20:19 Da radę da. Nawet młodszy. Byłam świadkiem u znajomych, jak 18 miesięczny chłopczyk wypadł z kojca. IMO małych dzieci nie powinno sie zostawiać samych w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiawkk Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:06 za 15 min musze jechać po starszą do szkoły nie bedzie mnie może 20 min i co która przyjdzie mi popilnować maleństwa bo jeszcze śpi i może sie obudzić i spaść może mam ją też zostawić samą w domu co? bo śpi żal mi męża bo po nocy ale musze go obudzić i niech pilnuje naszej małej paskudy Odpowiedz Link Zgłoś
paliwodaj Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:49 zal mi tej matki z dwoch powodow 1)ze przezywa smierc dziecka z wlasnej winy 2) ze jest osoba nieodpowiedzialna i nierozsadna az tak ze jej postepowanie doprowadzilo do takiej tragedii Czy musi umierac dziecko zeby do niektorych dotarlo ze siatka kartofli jest mniej wazna niz bezpieczenstwo dziecka???? Ciekawe ktore dziecko nastepne umrze , bo "moj 3-latek jest taki samodzielny " Sama mam 3 dzieci i niegdy , przenigdy nie zostawiam ich samych w domu. Tu gdzie mieszkam dziecko nie moze byc zostawione samo, takie jest prawo i to sluszne prawo. Dziecko nie wszystko jeszcze potrafi przewidziec i zyje w swoim swiecie. Pisalam juz kiedys przy okazji podobnego watku , maz opowiadal mi ze gdy byl dzieckiem w jego bloku spalilo sie mieszkanie . Matka wyszla do sasiadki , zostawiajac spiace dziecko w ogrzewanym grzejnikiem pokoju. Mieszkanie zaczelo sie palic a dziecko schowalo sie za drzwi, bo pewnie myslalo ze tam jest bezpieczne. Strazacy i sasiedzi wchodzili jeszcze do tego mieszkania aby znalezc dziecko, ale nie znalezli w czarnym dymie. Do dzis maz pamieta jako kilkulatek jak matka rzucala sie po ciele dziecka w histerii . Ile jeszcze podobnych tragedii?????? Odpowiedz Link Zgłoś
rene1311 Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 17:26 Przeczytałam w kilku postach że kojce są bezpieczne bo nawet ponaddwulatek z niego nie wyjdzie.I troche mnie to zaskoczyło.To ja chyba mam inne dzieci.Miałam kojec i spały w nim obie moje córki, tyle że obie też grubo przed skończeniem dwóch latek potrafiły z niego wyjść i to nie przez odpięty na zamek bok, ale po prostu górą.Podnosiły sie na rękach, kładły brzuchem na brzegu kojca i zeskakiwały z drugiej strony.Młodsza nauczyła sie tej sztuczki od starszej zapewne.A kojec był taki standardowy, najzwyklejsze rozmiary, nie miniaturka.Już samo wychodzenie z niego było niebezpieczne dla nich bo kilka razy przy takiej próbie ucieczki spadały na ziemie, wiec o zostwieniu ich samych w kojcu nie było mowy.Wiec chyba nie dla wszystkich dzieci jest on taki bezpieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 17:39 rene1311 napisała: > Przeczytałam w kilku postach że kojce są bezpieczne bo nawet ponaddwulatek z > niego nie wyjdzie.I troche mnie to zaskoczyło.To ja chyba mam inne dzieci.Miała > m > kojec i spały w nim obie moje córki, tyle że obie też grubo przed skończeniem > dwóch latek potrafiły z niego wyjść i to nie przez odpięty na zamek bok, ale po > prostu górą.Podnosiły sie na rękach, kładły brzuchem na brzegu kojca i > zeskakiwały z drugiej strony.Młodsza nauczyła sie tej sztuczki od starszej > zapewne.A kojec był taki standardowy, najzwyklejsze rozmiary, nie miniaturka.Ju > ż > samo wychodzenie z niego było niebezpieczne dla nich bo kilka razy przy takiej > próbie ucieczki spadały na ziemie, wiec o zostwieniu ich samych w kojcu nie był > o > mowy.Wiec chyba nie dla wszystkich dzieci jest on taki bezpieczny. nigdy nie należy generalizować, każde dziecko jest inne, i każda matka ZNA swoje dziecko - wiedząc, że nie wyjdzie z kojca może je zostawić w tym kojcu jak idzie na balkon na fajkę. wiadomo, że jeśli maluch wyłazi z kojca równie szybko, jak się go do niego wkłada, to jest to metoda bezskuteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 17:43 Oczywista bzdura z tym kojcem. Małe dziecko jest nieprzewidywalne, co z tego, że matka zna swoje dzicko, jak one może nagle ktoregoś dnia Cie zaskoczyć i wyjść z tego kojca. Np. tego dnia kiedy ty postanoiwsz wyjsc do sklepu. A w ogole ta rozmowa mnie dziwi, za pozostawnienie dziecka bez opieki i narażenie go na niebezpieczeństwo odpowiada się przed sądem i są na to paragrafy. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 17:57 anulka.p napisała: > Oczywista bzdura z tym kojcem. Małe dziecko jest nieprzewidywalne, > co z tego, że matka zna swoje dzicko, jak one może nagle ktoregoś > dnia Cie zaskoczyć i wyjść z tego kojca. > Np. tego dnia kiedy ty postanoiwsz wyjsc do sklepu. > A w ogole ta rozmowa mnie dziwi, za pozostawnienie dziecka bez > opieki i narażenie go na niebezpieczeństwo odpowiada się przed sądem > i są na to paragrafy. oczywiście że MOZE, ale NIE MUSI. i łatwiej jest dziecku wyjść z pokoju, niż z kojca. Odpowiedz Link Zgłoś
kraina.marzen Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 18:41 Wiecie co? Zapytajcie sie swoich rodzicow-czy nigdy was nie zostawiali na chwilke w domu? Ja wiem,ze moja mam zostawiala mojego brata- mial moze z 1,5 roku i szla z nami(mna i siostra) po zakupy. dlaczego go zostawiala? Bo mialam nasza 3 rok po roku a miala tylko 1 wozek-taki podwojny....tato pracowal, byli sami w nowym miescie. Zostawiala brata w duzym pokoju,zabezpieczajac co sie da poduszkami:i z wyrzutami sumienia "leciala' po chleb,mieso,mleko. Sytuacja miala miesjce jakies 26 lat temu.... Mam wyrodna,nieodpowiedzialna mame....ale taka byla rzeczywistosc. Brat nie raz plakal, po powrocie mama zastawalo go spiacego na podlodze-na dywanie.Wyrosl na normalnego mezczyzne, bez "skrzywien" po tym placzu. Odpowiedz Link Zgłoś
margarettka Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 21:09 zapytalam - moja mama nigdy nas nie zostawiala samych nawet na moment, przynajmniej do czasow podstawowki. Ja tez nigdy nie zostawiam dziecka samego. Nie i koniec. Zakupy od zawsze robilam z nim, chyba bym sie zebzdziala ze strachu lecac po ziemniaki i majac swiadomosc, ze zostawilam mlodego samego. Jak mi czegos braklo i nie chcialo mi sie tarabanic z nim z 9 pietra to po prostu nie szlam po to, a jak musialam, to z nim. Teraz ma 4 lata i juz w ogole nie wyobrazam sobie zostawic go samego, przy fantazji specyficznej dla tego wieku. A tej mamie teraz po prostu szczerze wspolczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 22:26 kraina.marzen napisała: > Wiecie co? > Zapytajcie sie swoich rodzicow-czy nigdy was nie zostawiali na > chwilke w domu? zapytałam - nigdy zapytałam tez babcię - raz - zostawiła, po 10 minutach wracała biegiem do domu, bo jednak stwierdziła, że to głupi pomysł.. i tego się trzymała przez kolejne lata i co teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiawkk Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 23:12 mojego męża ciocia miała 4 dzieci prawie rok po roku jedno w wózku drugie pod wózkiem nakładke na wózek i jedno szło koło wózka ludzie dziwnie na nią patrzyli ale wnioskuje że też nigdy nie zostawiała dzieci samych Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 22:34 pewnie ze mnie zostawiali sama, albo z bratem, zostawiali mnie tez jako "zakladke" w kolejce do sklepu bez pieniedzy, czasem tez mnie bili, nasmiewali sie ze mnie, nie pilnowali stanu moich zebow, ani stopni w szkole, ubierali mnie zbyt grubo, bylam najciepliej ubranym dzieckiem w szkole, wysylali w nocy przez pola do sasiadki po mleko... no i jaka nauke mam z tego wyciagnac na przyszlosc? tez powinnam tak postepowac z moimi dziecmi? Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 22:41 ma_dre napisała: > pewnie ze mnie zostawiali sama, albo z bratem, zostawiali mnie tez jako > "zakladke" w kolejce do sklepu bez pieniedzy, czasem tez mnie bili, nasmiewali > sie ze mnie, nie pilnowali stanu moich zebow, ani stopni w szkole, ubierali mni > e > zbyt grubo, bylam najciepliej ubranym dzieckiem w szkole, wysylali w nocy przez > pola do sasiadki po mleko... no i jaka nauke mam z tego wyciagnac na przyszlosc > ? > tez powinnam tak postepowac z moimi dziecmi? zapomniałas o fotelikach samochodowych Odpowiedz Link Zgłoś
kraina.marzen Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 22:41 Oczywiście,że nie masz tak postepować z wlasnym dzieckiem.Chcialam tylko przedstawić sytuacje w ktorej pewnie nie jedna z nas byla.... Ja mojego syna "zostawialam" bo musialam isc po cholerne lekarstwo...wiesz jak sie czulam? strasznie z ta swiadomoscia,ze jest sam w domu-mimo,iz syn twierdzil,ze plakac nie bedzie. Tamta matka zostawila dzieci bo poczula pewne "bezpieczenstwo" w postaci tamtej ekipy remontowej... moja mama do tej pory ma wyrzuty sumienia, ale innego wyjscia nie miala. Fajnie jest tak pisac-zamawiam pizze, nie jem, zbijam goraczke woda. ale sa sytuacje,gdzie tego zastosowac sie nie da. Tragednia straszna dla rodzicow dziecka,dla matki-nie wieszajcie na niej "psow" bo nie wiecie jaka jest matka dla swych dzieci...latwo jest oceniac-trudniej zamilczec... Odpowiedz Link Zgłoś
wolanka79 jasne 05.02.08, 16:17 a jak wiesz, że dziecko jeszcze nie chodzi, to wiesz pewnie dokładnie kiedy zacznie, nie? Dzieci nabywają różnych umiejętności i kiedy Twoje dziecko pierwszy raz wyjdzie z kojca nie jesteś w stanie przewidzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: jasne 05.02.08, 16:33 wolanka79 napisała: > a jak wiesz, że dziecko jeszcze nie chodzi, to wiesz pewnie > dokładnie kiedy zacznie, nie? Dzieci nabywają różnych umiejętności i > kiedy Twoje dziecko pierwszy raz wyjdzie z kojca nie jesteś w stanie > przewidzieć. dobrze, więc jeśli dziecko jeszcze nie chodzi, i nie wiesz kiedy zacznie, to wsadź je do kojca jak idziesz do łazienki czy na papierosa na balkon. skoro nie umie chodzić, to na pewno nie umie też wyleźć z kojca, to trudniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
ewelina_1 Re: co Wy z tymi kojcami? 02.02.08, 00:19 rene1311 napisała: > Przeczytałam w kilku postach że kojce są bezpieczne bo nawet ponaddwulatek z > niego nie wyjdzie.I troche mnie to zaskoczyło.To ja chyba mam inne dzieci.Miała > m > kojec i spały w nim obie moje córki, tyle że obie też grubo przed skończeniem > dwóch latek potrafiły z niego wyjść i to nie przez odpięty na zamek bok, ale po > prostu górą.Podnosiły sie na rękach, kładły brzuchem na brzegu kojca i > zeskakiwały z drugiej strony. właśnie mnie taka wiara w bezpieczny kojec też zaskoczyła. Moje wychodzą podobnie: trochę podnoszą się na rękach, potem szpagat i przy pomocy jednej stopy i rąk kładły brzuch na brzegu i ...już były na zewnątrz. Zastanawiam się tylko jak schody zabezpieczyć, gdy w podobny sposób przejdą przez bramkę chroniącą schody. A bramka wydawała się taka wysoka... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 14:33 Matka wyszla > do sasiadki , zostawiajac spiace dziecko w ogrzewanym grzejnikiem > pokoju. Coz- jak sie ma taki grzejnik to i ryzyko pozaru duze. Odpowiedz Link Zgłoś
miminko dla mnie to niewyobrażalne 01.02.08, 22:51 nie potrafię sobie nawet wyobrazić rozpaczy tej kobiety bo nie potrafię sobie wyobrazic nic straszniejszego w życiu od straty dziecka, szczegolnie malutkiego. serce by mi chyba peklo, gdybym znalazla zwloki mojej corki wracajac do domu... wydaje mi sie, ze wszelkie karanie takich rodzicow nie ma sensu, zycie ze swiadomoscia, ze wlasna lekkomyslnosc doprowadzila do smierci dziecka jest wystarczajaca kara. tak male dziecko moglo niechcacy zrobic krzywde nie tylko sobie ale mlodszemu rodzenstwu. jezu, wystarczylo poprosic jednego z robotnikow zeby zrobil sobie przerwe i przez 5 min popatrzyl na dzieci... wiecie co, zdarzalo sie, ze zostawialam moja corke w domu i bieglam na dol do sklepu. tyle ze ona spala w lozeczku z ktorego nie potrafila wyjsc. ktoregos dnia wypadla w nocy z lozeczka - nie mam pojecia jak to zrobila? miala moze z 10 miesiecy, dno lozka opuszczone na sam dol. nastepnego dnia wyjelam szczebelki i juz nigdy nie zostawilam jej samej. NIGDY nie zostawilabym w domu NIEŚPIĄCEGO małego dziecka. moja mama nas zostawiala samych jak mielismy 4-6 lat. CUD ze sobie krzywdy nie zrobilismy, bo zabawy mielismy rozmaite - np. skakanie przez okno z pierwszego piętra. mój 6-letni brat wyskoczyl, ja sie nie odwazylam. na szczescie nic mu sie nie stalo, ale mamie sie przyznalismy do tego dopiero w doroslosci. zrobila wielkie oczy - zawsze uwazala nas za grzeczne i odpowiedzialne dzieci. przeciez ja dojezdzalam sama do szkoly majac 6 lat! (poszlam rok wczesniej) takie byly czasy, fotelikow samochodowych tez nie bylo wtedy. ani pasow. ps. brat za to przy obecnosci mamy poparzyl sie goraca kawa - sciagnal obrus ze stolu (mial wtedy 1,5r). nie musze chyba dodawac, ze nie mam w domu obrusow od kiedy mam male dziecko i za kazdym razem wysmiewam babcine lobby pro-obrusowe, jak tylko zasugerują obrus. Odpowiedz Link Zgłoś
margarettka Re: dla mnie to niewyobrażalne 01.02.08, 22:58 Ale tu wcale nie chodzi o wieszanie psow na tej biednej matce. Zal mi kobiety, mimo, ze moim zdaniem postapila lekkomyslnie. Wspolczuje jej i wiem, ze spotkala ja najwieksza kara jaka mogla w zyciu poniesc. Nie potrzeba jej zadnej dodatkowej kary Nie chcialabym w jej skorze. Nie wiemy co myslala, dlaczego wyszla, czym sie kierowala, wiec trudno to ocenic. Ale mozna sie wypowiedziec za siebie. I ja za siebie mowie, ze nie kupuje tekstu o bieganiu do apteki po leki przeciwgoraczkowe dla dziecka bez dziecka. Trudno nie raz bylam sama z chorym dzieckiem, nie raz latalam z nim po aptekach, bo bylam z nim sama. I do glowy nie przyszloby mi zostawic dziecko (tymbardziej) z goraczka samo. Nigdy i pod zadnym pozorem. Tez nie mam pomocy, dziadkow znajomych, sasiadek, ktore by zostaly z mlodym, wiec wiem co mowie. Moim zdaniem to kwestia podejscia do sprawy, a nie sytuacji zyciowej. Dla mnie nie ma takiej sytuacji, ktora usprawiedliwialaby zostawienie malucha samego, no po prostu nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
miminko Re: dla mnie to niewyobrażalne 01.02.08, 23:13 zgadzam się. w ciągu pięciu minut każdy pozostawiony bez opieki kilkulatek może sobie zrobić krzywdę na kilka różnych sposobów. nic nie usprawiedliwia zostawienia go samego, nic. pójście do apteki z gorączkującym dzieckiem jest znacznie mniejszym zagrożeniem dla tego dziecka niż zostawienie go samego. rodzicom się wydaje, że są w stanie przewidzieć potencjalne zagrożenie. nie są. dzieci są po prostu nieprzewidywalne - to jest zasada nr jeden bycia rodzicem. ta kobieta już nigdy nie zostawi dziecka samego. szkoda tylko, że po takiej nauczce. bardzo, bardzo jej współczuję tej lekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
ewelina_1 Re: dla mnie to niewyobrażalne 02.02.08, 00:24 miminko napisała: > jezu, wystarczylo poprosic jednego z robotnikow zeby zrobil sobie przerwe i > przez 5 min popatrzyl na dzieci... jedna też tak zrobiła. Chłopy zaczęli gadać i nie zauważyli że dziecko się utopiło. Odpowiedz Link Zgłoś
denea Re: dla mnie to niewyobrażalne 02.02.08, 08:56 ewelina_1 napisała: > miminko napisała: > > > jezu, wystarczylo poprosic jednego z robotnikow zeby zrobil sobie > przerwe i > > przez 5 min popatrzyl na dzieci... > jedna też tak zrobiła. Chłopy zaczęli gadać i nie zauważyli że > dziecko się utopiło. Chciałam się czepić, że przecież nie wiemy, czy ona właśnie tak nie zrobiła... Wydaje mi się, że w tej sprawie mamy za mało informacji, żeby grzmieć że matka nieodpowiedzialna, bo zostawiła dwójkę dzieci bez opieki. Strasznie jej współczuję, aż mi się zimno robi jak sobie to wyobrażam Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: dla mnie to niewyobrażalne 02.02.08, 11:30 Ja mam czterolatka i nigdy go nie zostawilam samego w domu i pewnie jeszcze dlugo nie zostawie. A tej matki mi nie zal. Zaplacila za swoja glupote i pewnie w koncu sie nauczyla, ze nie wolno zostawiac dziecka samego w domu. Szkoda tylko dziecka, ktore zmarlo. www.itaka.org.pl/main.php?S=missingkids Odpowiedz Link Zgłoś
sassello Re: jak można być tak bezmyślnym???? 02.02.08, 11:32 nigdy nie pomyślałam o tym, że można zostawić w domu bez opieki małe dziecko!!! Odpowiedz Link Zgłoś
denea Czy wy naprawdę nie umiecie czytać ?? 02.02.08, 14:02 Czy tylko wyższość moralna Wam rozum zasnuwa ? Te dzieci n.i.e. były s.a.m.e. w domu, były w zamkniętym pokoju i zamkniętym mieszkaniu, w pokoju obok byli ludzie - a reszty nie wiemy. Ale jasne, najłatwiej się nadąć samozadowoleniem i ferować wyroki jak się g.. wie "Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, która sprawdzi, czy rodzice nie zaniedbali swoich obowiązków. Z jej pierwszych ustaleń wynika, że matka pozostawiła dwójkę dzieci - sześciomiesięczne niemowlę i dwuletnią córeczkę zamknięte w pokoju. Chciała na chwilę wyjść do sklepu. W pokoju obok pracowała ekipa remontowa. Drzwi pokoju dziecinnego zostały otwarte - nie wiadomo, czy przez dzieczynkę, czy przez kota. Tak dziewczynka wyszła z pokoju. Prokuratora ustala, czy drzwi na klatkę schodową otworzyli robotnicy - powiedziała nam Ewa Ścierzyńska, rzeczniczka prokuratury." wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4889355.html Odpowiedz Link Zgłoś
denea Re: Czy wy naprawdę nie umiecie czytać ?? 02.02.08, 16:08 I to, że równie dobrze to mógł być koszmarny zbieg okoliczności nie zawiniony przez matkę... Że mogła być przekonana, że dzieci śpią i poprosić robotników, żeby do nich zajrzeli, jeśli się obudzą - na przykład. Po prostu różnie mogło być, ta notatka wszystkiego nie wyjaśnia. I nie ma co krakać jak stado wron "sama sobie winna, bo bezmyślna, bo głupia, nie szkoda mi jej wcale". Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Czy wy naprawdę nie umiecie czytać ?? 02.02.08, 16:13 Moze ja przewrazliwiona jestem, ale kotow samych z robotnikami nie zostawiam, boje sie ze ktorys otworzy drzwi i znikna. Wiec dziecka tym bardziej bym nie zostawila, nie mowiac o tym ze jednak robotnik to obcy czlowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
hexella Re: kolejna tragedia 02.02.08, 17:50 smutna historia, dramat matki, ale cóż- kamieniem nie rzucę... Mnie również zdarzało sie zostawić małe dziecko w domu, bo trzeba było wyprowadzić psa, a młode juz spało lub było chore. Zostawiałam ich wtedy w otoczeniu, które oceniałam jako bezpieczne, nawet uwzględniajac dziecięcą pomysłowość. Oczywiście istniała nikła szansa, że właśnie wtedy zatrzęsie sie ziemia, choć okolica leniwa sejsmicznie lub terroryści zrealizują od dawna planowany atak na mój blok, ale pies nie chciał słuchać żadnych argumentów. Wiem, są inne wyjścia z sytuacji. Można na przykład nauczyć psa załatwiać się na klopie, względnie jak sie głupie bydle ociąga z nauką- oddać do schroniska. Ps nie, mój pies nie jest ważniejszy niz dzieci ps2 staram sie nie uzywać stwierdzeń: "ja nigdy", "ja zawsze"- są nierealne, dokładnie tak samo jak krystaliczne, internetowe osobowości. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 18:33 hexella napisała: > Mnie również zdarzało sie zostawić małe dziecko w domu, bo trzeba > było wyprowadzić psa, a młode juz spało lub było chore. Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w takich wypadkach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych gazetach. Wprawdzie był to pies mojej mamy, no i przedpokój mamy, nie sądzę jednak, żebym we własnym postąpiła inaczej. No, ale gdybym została obdarzona przez naturę tak nikłą wyobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie wyprowadzałabym psiaka samotnie? Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 02.02.08, 18:58 hanna26 napisała: > Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w takich wypad > kach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych gazetach. Wprawdzie > był to pies mojej mamy, no i przedpokój mamy, nie sądzę jednak, żebym we własn > ym postąpiła inaczej. No, ale gdybym została obdarzona przez naturę tak nikłą w > yobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub > ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie wyprowadzałabym psiaka samo > tnie? > DDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: kolejna tragedia 02.02.08, 19:09 ibulka napisała: > hanna26 napisała: > > > Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w takich > wypad > > kach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych gazetach. Wpr > awdzie > > był to pies mojej mamy, no i przedpokój mamy, nie sądzę jednak, żebym we > własn > > ym postąpiła inaczej. No, ale gdybym została obdarzona przez naturę tak n > ikłą w > > yobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub > > ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie wyprowadzałabym psiak > a samo > > tnie? > > > > > DDDDDDDD Pozwól, Ibulka, że porechotam sobie z Tobą DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 02.02.08, 19:58 dlania napisała: > ibulka napisała: > > > hanna26 napisała: > > > > > Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w > takich > > wypad > > > kach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych gazetac > h. Wpr > > awdzie > > > był to pies mojej mamy, no i przedpokój mamy, nie sądzę jednak, żeb > ym we > > własn > > > ym postąpiła inaczej. No, ale gdybym została obdarzona przez naturę > tak n > > ikłą w > > > yobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub > > > ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie wyprowadzałabym > psiak > > a samo > > > tnie? > > > > > > > > > DDDDDDDD > > Pozwól, Ibulka, że porechotam sobie z Tobą > DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD pozwalam DDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu I ja, i ja!!! 06.02.08, 15:56 DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka40 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 19:58 dramat matki biedne dziecko,swoja droga nigdy bym nie zostawila samego dziecka w domu,nigdy!!!!!!!!! ale wypadki sie zdarzaja,niestety Odpowiedz Link Zgłoś
hexella Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:21 hanna26 napisała: > hexella napisała: > Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w takich wypad > kach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych gazetach. No, ale gdybym została obdarzona przez naturę tak nikłą w > yobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub > ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie wyprowadzałabym psiaka samo > tnie? Toś sie kochana popisała wyobraźnia! Porażającą... Doprowadzić do sytuacji, w której pies jest zmuszony do zlania sie na podłoge... Brawo! Gdybym wierzyła w reinkarnacje, prosiłabym boga, żeby nie dał mi sie odrodzić twoim psem. > Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 21:06 hexella napisała: > Toś sie kochana popisała wyobraźnia! Porażającą... > > Doprowadzić do sytuacji, w której pies jest zmuszony do zlania sie > na podłoge... Brawo! > > Gdybym wierzyła w reinkarnacje, prosiłabym boga, żeby nie dał mi sie > odrodzić twoim psem. Również wolałabym, żebyś nie była moim psem... Mogłabyś nie zrozumieć prostego polecenia "Zrób na gazetę z ceratą". Na szczęście moja mama ma inteligentnego psa. Oczywiście, mogłabym w środku nocy obudzić dwoje chorych maluchów, zjechać z nimi z dziewiątego piętra i poczekać kilkanaście minut aż pies się wysiusia. Ale skoro pies jest mądry i od razu rozumie, co sie do niego mówi, to o ile prościej jest podścielić ceratę i wytrzeć to, co narobi? Mogłabym też obudzić któregoś z sąsiadów, prosząc, żeby łaskawie założył coś na siebie i wyszedł z psem na kilkanaście minut. Oczywiście jest też i trzecia opcja, którą Ty zaprezentowałaś: zjechać windą samotnie (albo zejść samotnie dziewięć pięter w dół), modląc się, żeby przez ten czas chore dzieciaki się nie obudziły. Była duża szansa, że się istotnie mimo gorączki nie obudzą, a gdyby sie nawet obudziły, to równie duża szansa była i na to, że po prostu popłaczą i nie przyjdzie im do głowy wyciąć jakiś niebezpieczny numer. Niestety istniał cień niepewności, że może się coś stać. I nie mam tu namyśli ataku terrorystów czy trzęsienia ziemi. Po prostu istnieje parę innych, bardziej prawdopodobnych niebezpieczeństw. Odpowiedz Link Zgłoś
hexella Re: kolejna tragedia 03.02.08, 21:22 hanna26 napisała: > > Również wolałabym, żebyś nie była moim psem... Mogłabyś nie zrozumieć prostego > polecenia "Zrób na gazetę z ceratą". Na szczęście moja mama ma inteligentnego psa. Ejże, czy aby jesteś pewna przynależności gatunkowej tego biednego, lejącego na gazetę stwora? Bo otóż trzeba ci wiedzieć, że żaden szanujący się pies( za wyjątkiem szczaniaków) nie załatwi sie w domu- taka natura. Nie biorę tu pod uwage sytuacji, w której przyparty do muru okrucieństwem właściciela, nie ma wyjścia- cóż zwieracze mają pewną wytrzymałość. A zachowanie opisanego przez ciebie zwierzaka nie ma niestety nic wspólnego z inteligencją, tak jego jak twoją. > Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: kolejna tragedia 04.02.08, 09:58 hexella napisała: > Bo otóż trzeba ci wiedzieć, że żaden szanujący się pies( za > wyjątkiem szczaniaków) nie załatwi sie w domu- taka natura. Widocznie pies mojej mamy nie jest szanującym sie psem. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 04.02.08, 13:01 hanna26 napisała: > hexella napisała: > > > Bo otóż trzeba ci wiedzieć, że żaden szanujący się pies( za > > wyjątkiem szczaniaków) nie załatwi sie w domu- taka natura. > > > > Widocznie pies mojej mamy nie jest szanującym sie psem. no cóż, skoro go tego nauczyłaś... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:55 Nie pograzaj sie.Nie masz widac psa, wiec nie rozumiesz jak to zwierze "dziala".Nie kompromituj sie, bo to zenujace, a nie smieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:34 lola211 napisała: > Nie pograzaj sie.Nie masz widac psa, wiec nie rozumiesz jak to > zwierze "dziala".Nie kompromituj sie, bo to zenujace, a nie smieszne. lola, to do mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 14:40 Skad- do tej pozalsieboze specjalistki od psa i gazet. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 19:57 hexella napisała: > > ps2 > staram sie nie uzywać stwierdzeń: "ja nigdy", "ja zawsze"- są > nierealne, dokładnie tak samo jak krystaliczne, internetowe > osobowości. a wolno mi użyć "ja nigdy" skoro ja nigdy* nie zotawiłam córki samej? *przez dobre 6 lat jej życia.. Odpowiedz Link Zgłoś
hexella Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:14 marghe_72 napisała: > a wolno mi użyć "ja nigdy" skoro ja nigdy* nie zotawiłam córki samej? > > *przez dobre 6 lat jej życia.. Marghe, a moze poprostu nie zostałaś postawiona w sytuacji, w której musiałabyś to zrobić? Zazdroszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:16 hexella napisała: > marghe_72 napisała: > > > > a wolno mi użyć "ja nigdy" skoro ja nigdy* nie zotawiłam córki > samej? > > > > *przez dobre 6 lat jej życia.. > > Marghe, a moze poprostu nie zostałaś postawiona w sytuacji, w której > musiałabyś to zrobić? > Zazdroszcze. > > co nie zmienia faktu, że marghe może użyć stwierdzenia 'ja nigdy', bo NIGDY nie zostawiła dziecka samego w domu Odpowiedz Link Zgłoś
hexella Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:31 Ibulkochodziło mi o to, że nie należy mieć pewności, co do swoich zachowań, bo nie mozna przewidzieć wszystkich czynników, które na to zachowanie mogą mieć wpływ. Np. O nie! Kto jak kto, ale ja nigdy niczego nikomu nie ukradnę! Ależ ukradnę i to bez skrupułów, jeśli głód tak mi się dobierze do tyłka, że nawet dżdżownica w ogrodzie będzie łakomym kąskiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:57 hexella napisała: > Ibulkochodziło mi o to, że nie należy mieć pewności, co do swoich > zachowań, bo nie mozna przewidzieć wszystkich czynników, które na to > zachowanie mogą mieć wpływ. > > Np. > O nie! Kto jak kto, ale ja nigdy niczego nikomu nie ukradnę! > > Ależ ukradnę i to bez skrupułów, jeśli głód tak mi się dobierze do > tyłka, że nawet dżdżownica w ogrodzie będzie łakomym kąskiem. zgadzam się z tobą Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: kolejna tragedia 03.02.08, 00:57 Co sie stanie goraczkujacemu dziecku, jak wyjdzie na 5 z domu? Moja miala 40 st. goraczki i do lekarza szlam na piechote 15 min w jedna strone. Lepiej ryzykowac zycie/zdrowie dziecka zostawiajac je niz wylatujac z nim? Gratuluje wyborow, oby zawsze byly trafne. Tak malych dzieci nie zostawia sie samych w pokoju na dluzej, nie zagladajac co jakis czas, co robia - bo sa za glupie mowiac wprost, na pozostawianie ich bez opieki. A juz te argumenty o jedzeniu sa powalajace. To Wy nic w domu do zarcia nie macie? Jak nie ma chleba czy ziemniakow, to juz nic innego nie ma? Skoro macie internet to chyba tak biedne nie jestescie, ze samymi ziemniakami i chlebem zyjecie. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 14:36 Do zarcia nie mam nic, najwyzej cos do jedzenia.Ale nie zamierzam jesc i dziecku podawac czerstwego pieczywa- wolimy swieze. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 21:25 hexella napisała: > Marghe, a moze poprostu nie zostałaś postawiona w sytuacji, w której > musiałabyś to zrobić? > Zazdroszcze. Błąd. Bez ziemniaków / chleba itp da się przezyć po lekarstwa idzie sie z dzieckiem , albo prosi się sąsiadów itp psa nie posiadam. Ale tego raczej trudno zazdrościć Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: marghe, off topic 03.02.08, 21:30 marghe_72 napisała: > hexella napisała: > > > > Marghe, a moze poprostu nie zostałaś postawiona w sytuacji, w > której > > musiałabyś to zrobić? > > Zazdroszcze. > > Błąd. > Bez ziemniaków / chleba itp da się przezyć > po lekarstwa idzie sie z dzieckiem , albo prosi się sąsiadów itp > psa nie posiadam. Ale tego raczej trudno zazdrościć > chwilami zazdroszczę ci, że nie masz psa. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: marghe, off topic 03.02.08, 21:32 ibulka napisała: > > > > chwilami zazdroszczę ci, że nie masz psa. chcesz trochę alergii, egoizmu i wygodnictwa? Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: marghe, off topic 03.02.08, 21:34 marghe_72 napisała: > ibulka napisała: > > > > > > > > chwilami zazdroszczę ci, że nie masz psa. > > > > chcesz trochę alergii, egoizmu i wygodnictwa? > alergii nie mam na psa, mam na koty - ale tylko dorosłe, i zwierzęta klatkowe, typu szczury/chomiki/świnki morskie i inne. egoistką jestem wygodną. bardzo. i nie chce mi się z bólem gardła i dreszczami wyprowadzać psa na spacer. Odpowiedz Link Zgłoś
hexella Re: marghe, off topic 03.02.08, 21:33 ibulka napisała: > > chwilami zazdroszczę ci, że nie masz psa. No ja też chwilami zazdroszczę. Ale jak się kiedyś powiedziało A, to teraz trzeba powiedzieć B, choć czasami to B brzmi jak barani głos. > > Odpowiedz Link Zgłoś
maadzik3 Ciszej nad ta trumna 04.02.08, 10:16 Przede wszystkim wspolczuje matce - straszne. Wypadki sie czasem zdarzaja. Licytacja kto czego nie robi/ robi przy dziecku nie ma wielkiego sensu. Wiekszosc z nas w sytuacji przymusowej czy chwili zacmienia umyslowego zrobila cos co moglo byc grozne dla dziecka albo nie zrobila czegos co powinna. W 99% nic sie nie dzieje. Na szczescie. Ale kto bez winy niech rzuca kamieniem. Ja nie potrafie. Zawsze mialam bujna wyobraznie, staralam sie byc ostrozna i... pare razy wlosy mi stawaly deba gdy odkrywalam cos co poszlo inaczej niz powinno. Nigdy nie stalo sie nic powaznego. Ale moglo. Niewiele trzeba. Gdy Mlody mial 4 lata polizal proszek do prania - no, byl na pralce, a Mlody juz sam chodzi siusiac. Studiowalam jego sklad, dzwonilam na pogotowie. Nic sie nie stalo. Nie jest bardzo toksyczny. Ale gdyby mi nie powiedzial ze jest slony nawet bym nie wiedziala co zrobil. Pewnie kazdy ma sporo takich sytuacji na koncie. Nie wszystkie nawet sobie uswiadomilismy. Wiec przede wszystkim ciszej prosze. A co do zostawiania 2-latka w domu samego - zdecydowanie sie nie powinno, ale... sa rozne sytuacje. Chore dziecko i nikogo do pomocy, a cos do jedzenia trzeba kupic, smierdzace jajo ktore trzeba zaraz wyniesc z reszta smieci zanim w mieszkaniu nie da sie oddychac, zakupy w samochodzie, ziemniaki/ wegiel w piwnicy. Ostatecznie jak maz przed wyjsciem do pracy zapomnial wegiel przyniesc to wieczorem mozna mu zrobic awanture ale w ciagu dnia trzeba czyms w piecu palic chocby z uwagi na dziecko. Ze mnie to nie dotychy? Iles z nas ma jeszcze piece. Przede wszystkim tragedia dla matki wiec dajmy jej juz spokoj. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Ciszej nad ta trumna 04.02.08, 16:08 Nie mam zamiaru osądzać matki, bo na szczęście nie byłam w sytuacji podbramkowej, gdy dziecko ma 40 st a ja jestem bez pomocy i muszę biec do apteki po paracetamol. Rzeczywiście ostatnio głośno o wypadkach pod nieobecność rodziców, ale akurat dwa najgłośniejsze, które zapadły mi w pamięć, to ugotowana żywcem dwulatka, gdy matka była w pokoju obok i przewijała niemowlę, oraz dwulatka spalona przez prąd pod opieką przebywającej w domu niani. Matka zostawiła dzieci same, co było cholernie ryzykowne i niebezpieczne. Nie wiem, jaka sytuacja ją do tego zmusiła. Obym nigdy nie była w takiej sytuacji. Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: ugotowana żywcem?! 04.02.08, 16:23 rany boskie, o czym ty mówisz? nigdy nie słyszałam o tym ( Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: ugotowana żywcem?! 04.02.08, 17:03 Wpadła do kotła z wrzącą wodą. MatNie chcę przez to powiedziać, że zostawianie dziecka samego jest bezpieczniejsze. Ale czasem obecność rodzica lub opiekuna stwarza tzw pozór bezpieczeństwa (przykład dziewczynki porażonej prądem- przecież nietrudno sobie wyobrazić, będąc w trakcie porządków nie wyjmujecie odkurzacza z gniazdka zabezpieczywszy gniazdko, tylko idziecie do klopa, chcąc za chwilę odkurzać dalej, w tym czasie pociecha wyjmuje wtyczkę i wsadza doń długopis- itd, sytuacji może być milion, a oceniające panie bynajmniej nie pozjadały wszystkich rozumów). Odpowiedz Link Zgłoś
joanna666 Re: ugotowana żywcem?! 04.02.08, 17:28 Uniknąć porażenia prądem można w prosty (dosyć) sposób. Zamiast bezpieczników instaluje się tzw. wyłącznik różnicowy. Od kiedy moje starsze dziecko zaczęło sie poruszać, w ten sposób została zmodyfikowana instalacja elektryczna. jest w pełni bezpieczna, ale DLA ZASADY moim dzieciom nie wolno dotykać gniazdek i sznurów. Działa, ale nawet, jakby nie posłuchały, to porażenie prądem im nie grozi (nam, dorosłym - też). Szczegóły techniczne mogę podać na priva po konsultacji z wykonawcą. Nie chciałabym osądzać biednej dziewczyny, której zginęła córeczka, ale dlaczego w Polsce nie ma kar za pozostawianie dzieci bez opieki? O ile mi wiadomo, to w Wielkiej Brytanii nie wolno zostawić w domu samego dziecka poniżej 12 roku życia. Tą granicę uważam za przegięcie (10 lat może byłoby lepsze), ale podobno nikt tam nie dyskutuje na ten temat. Zwłaszcza, że okazało się, że po wprowadzeniu tego przepisu bardzo znacząco spadła liczba wypadków i zaginięć. Mam aktualnie 13-miesięczną córeczkę, pamiętam też, jak żywiołowy był (i jest nadal) starszy. Nigdy nie zostawiłam ich samych w domu (syna do wieku 7 lat w ogóle, później zostawał na 15 minut, później coraz dłużej, ale wcześniej było to w ogóle niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: ugotowana żywcem?! 04.02.08, 17:49 A ja nie rozumiem tego gadania, że ktoś tu ocenia matkę i się nad nią pastwi. Być może w ktorym poscie pojawiły się takie tony, ale ogólny wydźwięk jest po prostu taki, żeby nie zostawiać małych dzieci w domu bez opieki. I tyle. A już szczególnie z tak błahych powodów jak spacer z pieskiem, czy skoczenie do sklepu po ziemniaki. I oczywiście, ze wypadki zdarzają sie też pod obecność rodziców, ale możliwość zareagowania na cos złego jest nieporownywalnie większa. Ona po prostu jest. A co do przykładow podanych przez Ledzeppelin. Przyznam, ze też o nich nie słyszalam, ale w moim domu nie możliwości, żeby ktoś wpadł do kotła z wrzątkiem, bo bo nie mam żadnego kotła. A co do kontaktow, tak jak pisze Joanna, są zabezpieczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: ugotowana żywcem?! 05.02.08, 12:01 Ja mam z kolei tzw bezpieczne kontakty, tak izolowane że praktycznie bez możliwości porażenia nawet po wsadzeniu śrubokręta. Ale nie o to przecież chodzi, powiedzmy że jesteś z dzieckiem w wynajmowanym domku letniskowym czy u babci itp. Chodzi o zasadę- jeśli będzie śledztwo, okaże się, że matka zostawiła dwulatkę i 6-miesięczniaka i skoczyła po piwo to powinna być ukarana. Ale na razie NIC nie wiemy o okolicznościach wypadku, dlatego lepiej powstrzymać się od oskarżeń. Odpowiedz Link Zgłoś
wolanka79 czytam Wasze wypowiedzi i 05.02.08, 16:32 zastanawiam się, jak najlepiej ubrać w słowa to co czuję. Jeśli zostawiasz dziecko samo w domu, to MUSISZ liczyć się z tym, że po powrocie Twoje dziecko już nie będzie żyło, albo będzie okaleczone do końca życia. Jeżeli nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić, a mimo to postanowiłaś nadal zostawiać dziecko bez opieki, to nie powinnaś być matką. Wszytko IMO oczywiście... Odpowiedz Link Zgłoś