Dodaj do ulubionych

kolejna tragedia

01.02.08, 10:42
2 letnia dziewczynka,pozostawiona sama w domu ,spadla z 4 pietra. zmarla,mama
w tym czasie byla w sklepie
Obserwuj wątek
    • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 10:46
      Dziecko wyszlo na klatkę schodową.
    • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 10:50
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4889355.html
      Biedna matka, jak w wiekszości takich przypadków - chciała pewnie dobrze: mała
      spi, to ja szybko skocze po sprawunki do obiadu, co będe dziecko na taką słot
      wyciagać... A powitał ją widok zwłok dziecka.
      • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 10:53
        swiat jej sie pewnie zawalil...
        • haja197222 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:13
          "...zaniedbanie obowiązków...", ja też polecę po cholerne ziemniaki jak młody zaśnie. Takie życie...
          • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:20
            >Takie życie...
            to znaczy jakie? Matka postapila glupio i nieprzewidujaco.
            • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:23
              Rita, a Tobie sie nigdy nie zdarzy postapic głupio, nierozsądnie? zawsze
              wszystko potrafisz przewidzieć?
              Ta matka pewnie wychodziła tak kilkaset razy. raz zapomniała zamknąc drzwi na
              klatke, raz się dziecko obudziło...
              • kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:26
                Straszne
                Ale matka wyszła z domu nie zamykając drzwi na klucz?

                Sama czasami "zostawiam" 4 latka w domu i lecę do apteki...
                mieszkanie zamykam. Dziecku tłumaczę,że wychodzę i,że ma się bawić w
                swoim pokoju-zamykając drzwi do kuchni, łazienki itp.
                • demarta Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:30
                  a może wyszłą z założenia, że jakby się miało palić, to dziecko
                  niech drzwi otwarte, żeby móc uciec? już kto jak kto, ale ty joasiik
                  naprawdę nie jesteś autorytetem, wiec twoje dawanie swoich zachowań
                  za przykład jest pozbawione sensu.
                  • malila Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:32
                    demarta napisała:

                    > a może wyszłą z założenia, że jakby się miało palić, to dziecko
                    > niech drzwi otwarte, żeby móc uciec?

                    A wiesz, że mnie się zdarzyło wyjść do sklepiku na dole i zostawiłam
                    otwarte drzwi właśnie z tego powodu...
                  • kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:32
                    demarta o co Ci chodzi?
                    możesz to jakoś wytłumaczyć?
                    • demarta Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:44
                      jakbyś nie wiedziała o co mi chodzi, to nie rezygnowałabyś ze
                      starego nicka. więc po co udawać?
                      • kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:47
                        Wiesz dlatego,że nie wiem o co chodzi to pytam Ciebie która
                        twierdzi,że wie...
                        Jak się spodziewać było można to nie potrafisz wytłumaczyć.

                        smile zresztą normalka
                        • demarta Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:51
                          kraina.marzen napisała:

                          > Wiesz dlatego,że nie wiem o co chodzi to pytam Ciebie która
                          > twierdzi,że wie...

                          to jakaś parafraza a'la joasiiik tekstu "wiem, że nic nie wiem"? bo
                          w tej gmatwaninie spod twojej klawiatury to już tylko ty sama się
                          orientujesz...
                          • kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:56
                            Demarta jak masz jakieś "ale" to zapraszam na priv- widzę,że masz
                            problem z własną osobą-czepiając się innych. Nie jestem "ala
                            joasiiik"- nie mam zamiaru Ci tego udawadniać. Męczą mnie ataki
                            nieuzasadnione, więc napisz na priv lub zejdź ze mnie smilesmilesmile
                            chyba,że sprawia Ci dokuczanie innym przyjemność- dodam
                            nieuzasadnione- to z tym problemem zgłoś się do lekarza. Forum to
                            nie miejsce do terapii.

                            Zadawolona?
                  • arioso1 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 15:10
                    teraz pewnie oskarża robotników a jak -przecież mmatka może
                    sostawic dwoje dzieci samych w domu nie?
                    mogla z glodu zdechnąć to dzieciąto by zylo.
                    sklepy są teraz calodobowe kurna mozna iśc po te zakupy jak jest mąż
                    w domu wieczorem . boze co za bezmyślna baba
                    • ewelina_1 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 17:00
                      arioso1 napisała:

                      > sklepy są teraz calodobowe kurna mozna iśc po te zakupy jak jest
                      mąż
                      > w domu wieczorem . boze co za bezmyślna baba
                      no to wyobraź sobie, że świat nie zaczyna i nie kończy sie na
                      Warszawie czy innym mieście z całodobowymi sklepami. Nie wiem jak w
                      Świdnicy, ale w moim mieście nie ma całodobowych sklepów, no poza
                      stacją benzynową. A moje miasto jest porównywalne wielkościa ze
                      Świdnicą.
                      A mąż mógł byc z gatunku takich, co to jak nie mają obiadu na stole
                      po powrocie z pracy to znaczy że baba leniwa i należy jej ręcznie
                      przypomnieć o jej obowiązkach. Mało to kobitek narzeka na tym forum
                      na swoich mężów?
                      Aha, ja nie mówię, że w tej rodzinie tak musiało być.
              • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:34
                > Rita, a Tobie sie nigdy nie zdarzy postapic głupio, nierozsądnie?

                oczywiscie, jak kazdy, ale to, ze nie powinno sie dotykac ognia, bo
                parzy, chyba nietrudno przwidziec?
                • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:35
                  rita75 napisała:

                  > > Rita, a Tobie sie nigdy nie zdarzy postapic głupio, nierozsądnie?
                  >
                  > oczywiscie, jak kazdy, ale to, ze nie powinno sie dotykac ognia, bo
                  > parzy, chyba nietrudno przwidziec?


                  A co ma piernik do wiatraka? Zupełnie Ci sie to porównanie nie udało.
                  • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:37
                    > A co ma piernik do wiatraka? Zupełnie Ci sie to porównanie nie
                    udało.

                    sporo ma, ale troche trzeba pomyslec wink
                    • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:38
                      i jeszcze,zeby nie bylo- sama obecnie mam dwulatka w domu
                      • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:40
                        I nie wychodzisz nigdzie, kiedy mały spi? nawet do piwnicy, nawet na balkon? A
                        wiesz, że sufit może też czasem spaść na głowę?
                        • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:46
                          > I nie wychodzisz nigdzie, kiedy mały spi? nawet do piwnicy, nawet
                          na balkon? A
                          > wiesz, że sufit może też czasem spaść na głowę?

                          moglabys rozwinac- jakie jak prawdopodobienstwo, ze dziecku spadnie
                          sufit na glowe?
                          • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:49
                            A mogłabys odpowiedziec na pytanie - nigdy nie zdarza Ci sie wyjść na chwilę z
                            domu, gdy dziecko spi?
                            • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:54
                              nigdy
                              • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:58
                                rita75 napisała:

                                > nigdy

                                No to idealna z Ciebie matka, tryskaj samozachwytem. Bo mnie sie zdarzało
                                zostawiać nawet duzo mniejsze dziecko. Niestety, niestać mnie na zakupy przez
                                internet, ziemniaków z piwnicy tez mi życzliwy sąsiad nie przyniesie, prania na
                                balkonie (akurat mam taki do którego trzeba sie troche przespacerować) też
                                cholera nie.
                                • moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:02
                                  nie rozumiem problemu
                                  zakupu mozna zrobic podczas spaceru
                                  po ziemniaki isc z dzieckiem w nosidelku, albo za lape jak juz lazi
                                  podobnie z praniem na balkonie

                                  ja balabym sie przy okazji nie tylko ulanskiej fantazji malucha, ale
                                  losowych zlosliwosci
                                  ze na schodach moge depnac na skorke od banana, ze zamek sie zepsuje
                                  i nie bede sie mogla dostac do dziecka
                                  ze przyslowiowy sufit sie zawali
                                  ale ja mam bujna wyobrazie
                                  na szczescie
                                  • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:06
                                    Z dzieckiem w nosidełku do piwnicy po wiadro ziemniaków... jak się samemu wazy
                                    niecałe 50 kg... Tylko kto by mnie z tej piwnicy z powrotem na góre wciągnął, hę?
                                    • moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:08
                                      potrzebujesz wiadra na jeden obiad?
                                      mnie wystarcza kilogram, góra póltorej
                                      a po cale wiadro moze skiknac maz wieczorem
                                      • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:15
                                        Ok, nie będe sie droczyć o pierdołki, zresztą mówię w czasie przeszły, dzieci
                                        miały szczęście i przeżyły te moje kilkuminutowe wyjściawink
                                        Ja nie czuje po prostu różnicy miedzy wypadkiem, który zdarzył się kiedy mama
                                        była w domu, i kiedy jej nie było. Ta dziewczynka mogła wyjśc równie dobrze na
                                        klatke schodową, podczas kiedy mama była zajeta praniem czy gotowaniem. Równie
                                        wiele - a pewnie i więcej - wypadków zdarza sie dzieciom w obecności rodziców:
                                        bo łyknęło domestosu, bo sie wyrwało nna ulicę, bo spadło z huśtawki, że o
                                        masakrach, jakie co roku dzieja maja miejsce w czasie zniw nie wspomnę.
                                        Zaniedbanie jest zaniedbaniem. I naprawdę wypadki, które sie zdarzają podczas
                                        kiedy matka wyszła na 10-15 minut do sklepu nie sa najczęstszymi, tylko
                                        najbardziej nagłasnianymi. Moim zdaniem.
                                      • malila Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:56

                                        O ile mąż nie wyjechał. Ja swego czasu zostałam sama z małym
                                        dzieckiem w czasie ferii. Mała dostała gorączki. W klatce mam czworo
                                        sąsiadów, z czego widuję tylko jedną rodzinę - reszta zapewne
                                        pracuje od rana do wieczora. Ta jedna rodzina wyjechała na ferie.
                                        Większość znajomych także. Właśnie wtedy zaryzykowałam wypad do
                                        sklepu, wychodząc z założenia, że zapalenie płuc u małej jest dużo
                                        bardziej prawdopodobne niż wypadek.
                                        • tora99 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 07:31
                                          lekarstwa zawsze wykupuje po drodze, wracajac z dzieckiem od lekarza.
                                          • lola211 Re: kolejna tragedia 04.02.08, 15:55
                                            Wprost genialne!A co z lekarstwami, ktore sie skonczyly, a kiedy nie
                                            ma sie u lekarza wizyty?
                                            • tora99 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 21:53
                                              no to sobie lola pokombinuj,
                                              ja mam sporo pomyslow, pewnie to kwestia na ile kto przewidujacy i
                                              kreatywny smile
                                    • asia06 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 13:12
                                      A po co ci od razu wiadro ziemniaków? A nie może tego przynieść
                                      ojciec dziecka? A nie możesz tego zrobić, jak ktoś inny jest w domu?
                                      A nie możesz po prostu ni eugotować tych ziemniaków?...

                                      Nie ma nic tak pilnego, zeby zostawiać małe dziecko samo w domu. A
                                      już na pewno nie zkupy czy obiad.
                                  • kraina.marzen Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:08
                                    W przypadku gdy dziecko jest chore- spacer odpada...
                                    Gdy mój syn miał ok roku zdarzyło się,że obydwoje bylismy chorzy- o
                                    zakupach nie było mowy-zostawić roczniaka bez opieki nawet gdy śpi i
                                    wyjść do sklepu- nie wchodziło w grę. Pamiętam,że siedziałam głodna
                                    i zła (nie było chleba w domu) i nie mogłam liczyc na nikogo- mąż
                                    był w pracy ok 200km. Jakoś przetrwałam 1 dzień. Zadzwoniłam do
                                    sąsiadki prosząc ją o zrobienie zakupów dla mnie.

                                    Teraz gdy sytuacja się powtarza- ja i syn chorzy w domu- też
                                    korzystam z usług koleżanki- mimo,iż ostatnio musiałam "lecieć" do
                                    apteki pozostawiając syna w domu samego.
                                • ewasuwek Re: kolejna tragedia 01.02.08, 14:44
                                  ja też nie zostawiam dzieci samych (5 i 2 lata)
                                  zaznaczam ,że nie jestem idealną matką ale gdyby przez moją głupotę
                                  zginęłoby moje dziecko to nie wiem jak bym dalej żyła...

                                  Ewa
                                  • paliwodaj Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:34
                                    nie wiem czy sie chwalisz czy zalisz ze zostawiasz dzieci (2
                                    latka !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) samego w domu.
                                    To powinno byc karalne, ale najwyrazniej kolejna juz tragedia nie
                                    otworzy niektorym oczu
                                    • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:59
                                      paliwodaj napisała:

                                      > nie wiem czy sie chwalisz czy zalisz ze zostawiasz dzieci (2
                                      > latka !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                      > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) samego w domu.
                                      > To powinno byc karalne, ale najwyrazniej kolejna juz tragedia nie
                                      > otworzy niektorym oczu


                                      myślę, że jeszcze ze czterdzieści wykrzykników podkręciłoby ten post.
                                      • hanna26 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:33
                                        To jasne, że także w obecności opiekunów może wydarzyć się tragedia i nikt o zdrowych zmysłach chyba nie zamierza tego kwestionować.

                                        Ale, tak jak słusznie napisała Moofka, małe dziecko w obecności opiekunów jest po prostu bezpieczniejsze. Znacznie bezpieczniejsze niż samo. I naprawde nie jestem w stanie zrozumieć, jak można kwestionować te oczywistą prawdę.

                                        Nie wyobrażam sobie, żeby zostawić któreś z moich dzieci (2 i 4 lata) samo w domu. Nie ma dla mnie ważniejszej rzeczy niż zdrowie moich dzieci. Aczkolwiek młodsza w mojej obecności złamała już rękę (byłam wtedy jakiejś pół metra od niej), a starsza, również w mojej obecności, została ugryziona porzez małego, łagodnego kundelka moich teściów. Ale czego to może dowodzi? Przecież nie tego, że "skoro już coś się stało przy mnie, to mogę sobie zostawiać dzieci same w domu, bo co to za różnica..." Jeżeli ktoś tam rozumuje, to sorry, moim zdaniem jest po prostu głupi.

                                        Mam męża, sąsiadki, opiekunkę, dziadków, sklepy internetowe - masą możliwości. Trzeba sie tylko troche rozejrzeć. I tyle.
                                    • majka200 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 11:38
                                      paliwodaj napisała:

                                      > nie wiem czy sie chwalisz czy zalisz ze zostawiasz dzieci (2
                                      >
                                      latka !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                      > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) samego w domu.
                                      > To powinno byc karalne, ale najwyrazniej kolejna juz tragedia nie
                                      > otworzy niektorym oczu


                                      Dziecko, czytaj ze zrozumieniem, autorka poprzedniej wypowiedzi
                                      napisała że NIE zostawia dzieci samych.
                                • marghe_72 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:03
                                  dlania napisała:


                                  >
                                  > No to idealna z Ciebie matka, tryskaj samozachwytem.

                                  Tak niewiele trzeba by być idealną?
                                  Przeciez nie o to chodzi..
                            • corkaswejmamy straszne 01.02.08, 17:12
                              Nigdy, przenigdy nie zostawiłam swej córki samej w domu(a ma już prawie 3 lata),
                              ale... No własnie, tego akurat nigdy nie zrobiłam, bałam się własnie tego, że
                              coś się stanie. Ale nie wszystko zawsze robiłam tak rozsądnie. Nie zawsze
                              zwyciężał rozsądek. Okropna tragedia dla rodziców, niewyobrażalna. Matka wyszła
                              z domu-zgadza się. Ale czy naprawdę postąpiła aż tak nieodpowiedzialnie?
                              Przecież w domu była ekipa remontowa, dzieci nie zostały same. Boże, trudno mi
                              to sobie wyobrazić, jaki to musi byc ból.
                              • ma_dre Re: straszne 01.02.08, 22:05
                                no czytam cie i nie moge sie nie wk...! obecnosc ekipy remontowej w moim
                                mieszkaniu bylaby jeszcze jednym argumentem przemawiajacym za tym aby nie
                                wychodzic albo wychodzac dzieci zabrac ze soba!!!! czy az takiej trzeba
                                wyobrazni??? niemowle i 2 letni brzdac bez opieki, przy remoncie???
                          • haja197222 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:51
                            Powinnam iść na kolanach z jakąś pielgrzymką? Posypać sobie głowę popiołem? Tak zostawiam mojego 16 miesięcznego syna samego kiedy zaśnie i biegiem lecę do sklepiku oddalonego o 30m. Czasami nie mam innego wyjścia. Nie jestem matką idealną. Może powinno mi się odebrać prawa rodzicielskie?
                            • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:55
                              Haja, dla niektórych wszystko jest albo czarne, albo białe, bez szarości.
                              Ciekawe kto Ricie robi zakupy, pewnie gosposia?
                              • nanuk24 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 13:27
                                A Ty biedactwo jestes tak "nieporadna" ze innej mozliwosci niz gosposia to nie
                                widzisz? Az mi sie Ciebie zal - biedactwo - zrobilo.
                                • gaja78 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 21:56
                                  Ja też nie kumam w czym problem. Moja córka ma 2 lata, przez te 2 lata nigdy
                                  przenigdy nie została sama w domu. Robienie zakupów w towarzystwie dziecka nie
                                  jest dla mnie jakimś szczególnym utrudnieniem.
                            • moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:56
                              haja197222 napisała:

                              > Powinnam iść na kolanach z jakąś pielgrzymką? Posypać sobie głowę
                              popiołem? Tak
                              > zostawiam mojego 16 miesięcznego syna samego kiedy zaśnie i
                              biegiem lecę do sk
                              > lepiku oddalonego o 30m. Czasami nie mam innego wyjścia. Nie
                              jestem matką ideal
                              > ną. Może powinno mi się odebrać prawa rodzicielskie?

                              mozna
                              za pozostawienie dziecka bez opieki
                              i narazenie go na niebezpieczenstwo

                              nikt kto ma chociaz krztyne wyobrazni nie zostawi dwulatka ktory
                              jest durnowaty jak but a zwinny jak malpa
                              on moze sobie zrobic krzywde nawet bulką
                              • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:36
                                moofka napisała:

                                > haja197222 napisała:
                                >
                                > > Powinnam iść na kolanach z jakąś pielgrzymką? Posypać sobie głowę
                                > popiołem? Tak
                                > > zostawiam mojego 16 miesięcznego syna samego kiedy zaśnie i
                                > biegiem lecę do sk
                                > > lepiku oddalonego o 30m. Czasami nie mam innego wyjścia. Nie
                                > jestem matką ideal
                                > > ną. Może powinno mi się odebrać prawa rodzicielskie?
                                >
                                > mozna
                                > za pozostawienie dziecka bez opieki
                                > i narazenie go na niebezpieczenstwo
                                >
                                > nikt kto ma chociaz krztyne wyobrazni nie zostawi dwulatka ktory
                                > jest durnowaty jak but a zwinny jak malpa
                                > on moze sobie zrobic krzywde nawet bulką


                                równie dobrze może sobie zrobić krzywdę własnym palcem, wsadzając go do nosa
                                albo do oka, kiedy mama jest obok smile
                                • moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:42
                                  palec w nosie przyrownujesz do lotu z czwartego pietra?
                                  • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:48
                                    moofka napisała:

                                    > palec w nosie przyrownujesz do lotu z czwartego pietra?


                                    yy, chyba mnie nie zrozumiałaś... big_grinD

                                    chodzi o to, że niezależnie od tego gdzie jest matka, dziecko może sobie zrobić
                                    krzywdę. nie musi spaść z któregośtam piętra, albo nadziać się na nóż -
                                    wystarczy że wsadzi sobie palec do oka ;]
                                    • moofka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:00
                                      > chodzi o to, że niezależnie od tego gdzie jest matka, dziecko może
                                      sobie zrobić
                                      > krzywdę. nie musi spaść z któregośtam piętra, albo nadziać się na
                                      nóż -
                                      > wystarczy że wsadzi sobie palec do oka ;]
                                      >
                                      >

                                      a zapewne moze
                                      tylko nie rozumiem co chesz udowodnic
                                      dziecko - szczegolnie male - z opiekunem JEST bezpieczniejsze niz
                                      bez niego
                                      czy z tym chcesz tez dyskutowac?
                                      • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:14
                                        moofka napisała:

                                        > > chodzi o to, że niezależnie od tego gdzie jest matka, dziecko może
                                        > sobie zrobić
                                        > > krzywdę. nie musi spaść z któregośtam piętra, albo nadziać się na
                                        > nóż -
                                        > > wystarczy że wsadzi sobie palec do oka ;]
                                        > >
                                        > >
                                        >
                                        > a zapewne moze
                                        > tylko nie rozumiem co chesz udowodnic
                                        > dziecko - szczegolnie male - z opiekunem JEST bezpieczniejsze niz
                                        > bez niego
                                        > czy z tym chcesz tez dyskutowac?


                                        ty jakaś dziwna jesteś big_grin
                                        po co mnie atakujesz? nie będę z tobą w ogóle dyskutować, bo od razu się
                                        napuszasz i atakujesz.

                                        dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z opiekunem może
                                        stać mu się krzywda, jak bez niego. tylko to chciałam 'udowodnić', jak to
                                        nazywasz, bo niektóre mamy są przekonane, że pod ich opieką dziecku nie grozi
                                        absolutnie nic.
                                        • e_r_i_n Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:27
                                          ibulka napisała:

                                          > dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z
                                          > opiekunem może stać mu się krzywda, jak bez niego. tylko to
                                          > chciałam 'udowodnić', jak to nazywasz, bo niektóre mamy są
                                          > przekonane, że pod ich opieką dziecku nie grozi absolutnie nic.

                                          Argument z cyklu 'a kiedys to nie bylo fotelikow, ja jezdzilam i
                                          jakos zyje'.
                                          Oczywiscie, ze dziecku moze sie stac krzywda pod opieka rodzicow.
                                          Oczywiscie, ze samochod moze mnie zabic na przejsciu dla pieszych,
                                          kiedy mam zielone swiatlo.
                                          Ale PRAWDOPODOBIEŃSTWO wypadku jest wieksze, gdy dziecko jest samo,
                                          a ja przechodze ulice na czerwonym swietle.
                                          Pomijam juz fakt istotny, o ktorym wspomniala Moofka - dwulatek to
                                          najglupszy wiek - dziecko jest samodzielnie poruszajace sie i
                                          sprawne, a do tego zupelnie gluputkie w temacie przewidywania
                                          konsekwencji swoich zachowan.
                                          • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:33
                                            e_r_i_n napisała:

                                            > ibulka napisała:
                                            >
                                            > > dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z
                                            > > opiekunem może stać mu się krzywda, jak bez niego. tylko to
                                            > > chciałam 'udowodnić', jak to nazywasz, bo niektóre mamy są
                                            > > przekonane, że pod ich opieką dziecku nie grozi absolutnie nic.
                                            >
                                            > Argument z cyklu 'a kiedys to nie bylo fotelikow, ja jezdzilam i
                                            > jakos zyje'.
                                            > Oczywiscie, ze dziecku moze sie stac krzywda pod opieka rodzicow.
                                            > Oczywiscie, ze samochod moze mnie zabic na przejsciu dla pieszych,
                                            > kiedy mam zielone swiatlo.
                                            > Ale PRAWDOPODOBIEŃSTWO wypadku jest wieksze, gdy dziecko jest samo,
                                            > a ja przechodze ulice na czerwonym swietle.
                                            > Pomijam juz fakt istotny, o ktorym wspomniala Moofka - dwulatek to
                                            > najglupszy wiek - dziecko jest samodzielnie poruszajace sie i
                                            > sprawne, a do tego zupelnie gluputkie w temacie przewidywania
                                            > konsekwencji swoich zachowan.
                                            >


                                            dokładnie tak. pozdrawiam smile
                                        • anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:38
                                          ibulka napisała:


                                          >
                                          > dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z
                                          opiekunem moż
                                          > e
                                          > stać mu się krzywda,

                                          Tylko dziwnym zbiegiem okolicznosci te wszystkie wypadki zdarzają
                                          się , kiedy nie ma opiekunów w domu.
                                          >
                                          >
                                          • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:40
                                            anulka.p napisała:

                                            > ibulka napisała:
                                            >
                                            >
                                            > >
                                            > > dziecko z opiekunem JEST bezpieczniejsze niż samo, ale tak samo z
                                            > opiekunem moż
                                            > > e
                                            > > stać mu się krzywda,
                                            >
                                            > Tylko dziwnym zbiegiem okolicznosci te wszystkie wypadki zdarzają
                                            > się , kiedy nie ma opiekunów w domu.
                                            > >

                                            nie, nie wszystkie. wiele razy słyszałam w telewizji, że przez okno wypadło
                                            dziecko w takim i takim wieku, a dziadkowie/rodzice/opiekunowie byli w pokoju
                                            obok, kuchni itd.
                                            • anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:45
                                              Akurat te nagłośnione wypadki, zawsze były pod nieobecność rodzicow.
                                              Vide ostati wypadek we Wrocławiu, kiedy matka wyszła z domu, a dwoje
                                              (!), i to wcale nie takich małych dzieci wypadło przez okno.
                                              Chłoczyk umarł.
                                              • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:56
                                                anulka.p napisała:

                                                > Akurat te nagłośnione wypadki, zawsze były pod nieobecność rodzicow.
                                                > Vide ostati wypadek we Wrocławiu, kiedy matka wyszła z domu, a dwoje
                                                > (!), i to wcale nie takich małych dzieci wypadło przez okno.
                                                > Chłoczyk umarł.


                                                akurat NIE WSZYSTKIE nagłośnione wypadki zdarzyły się pod nieobecność rodziców w
                                                domu, bo słyszałam w tv o takich, gdzie opiekun w domu się znajdował, tylko w
                                                innym pokoju, myślał że dziecko śpi itd.

                                                smile
                                                • anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:59
                                                  Może słyszalam o jednym takim przepadku, ale to zasnęła bodajże
                                                  bacia spała, a dziecko wypadło prze okno.

                                                  Jeżeli jesteś w mieszkaniu, ale w innym pomieszczeniu to zawsze masz
                                                  szansę usłyszeć, że dziecko się obudziło, że coś dzieje, są jakieś
                                                  hałasy.
                                                  Jeżeli Cię nie ma, nie masz żadnych szans.
                                                  • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:07
                                                    anulka.p napisała:

                                                    > Może słyszalam o jednym takim przepadku, ale to zasnęła bodajże
                                                    > bacia spała, a dziecko wypadło prze okno.
                                                    >
                                                    > Jeżeli jesteś w mieszkaniu, ale w innym pomieszczeniu to zawsze masz
                                                    > szansę usłyszeć, że dziecko się obudziło, że coś dzieje, są jakieś
                                                    > hałasy.
                                                    > Jeżeli Cię nie ma, nie masz żadnych szans.


                                                    wiem o tym smile
                                                  • anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:10
                                                    ibulka napisała:

                                                    > wiem o tym smile


                                                    Hmm. Zdaje się, że post wcześniej pisałaś coś innego.


                                                    A te Twoje usmieszki na końcu wypowiedzi to po co? Ten temat tak Cię
                                                    bawi? Bo nie do końca rozumiem.
                                                  • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:13
                                                    anulka.p napisała:

                                                    > ibulka napisała:
                                                    >
                                                    > > wiem o tym smile
                                                    >
                                                    >
                                                    > Hmm. Zdaje się, że post wcześniej pisałaś coś innego.
                                                    >
                                                    >
                                                    > A te Twoje usmieszki na końcu wypowiedzi to po co? Ten temat tak Cię
                                                    > bawi? Bo nie do końca rozumiem.


                                                    yy, tak. szalenie zabawne jest to, że malutka dziewczynka wypadła z okna i
                                                    roztrzaskała się o beton, boki zrywać, hahaha.

                                                    a tak serio, to uśmiecham się do ciebie, bo strasznie jad ci po brodzie spływa smile
                                                  • anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:17
                                                    Tak Ibulko masz rację, słynny forumowy jad (ulubiony argument
                                                    niektórych w dyskusjismile, nie tylko mi spływa, ale wręcz tryska
                                                    wielkimi strumieniami, prawie jak śpiewałą Kasia Nosowska.
                                                    Dlatego tak jak w innym wątku propuję tu zakończyć nasze miłe
                                                    piatkowe popołudniowe spotkanie, bo wiesz z tym jadem może byc
                                                    trochę niebezpiecznie, jeszcze coś się na Ciebie wyleje....
                                                  • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:21
                                                    anulka.p napisała:

                                                    > Tak Ibulko masz rację, słynny forumowy jad (ulubiony argument
                                                    > niektórych w dyskusjismile, nie tylko mi spływa, ale wręcz tryska
                                                    > wielkimi strumieniami, prawie jak śpiewałą Kasia Nosowska.
                                                    > Dlatego tak jak w innym wątku propuję tu zakończyć nasze miłe
                                                    > piatkowe popołudniowe spotkanie, bo wiesz z tym jadem może byc
                                                    > trochę niebezpiecznie, jeszcze coś się na Ciebie wyleje....

                                                    ja jestem odporna na takie forumowe żmije, które się wyżywają, bo coś im nie
                                                    poszło w życiu prywatnym, nie mniej jednak zakończę tą wymianę zdań z największą
                                                    przyjemnością smile

                                                    pozdrawiam.
                                                  • anulka.p Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:25
                                                    >ja jestem odporna na takie forumowe żmije, które się wyżywają, bo
                                                    coś im nie
                                                    poszło w życiu prywatnym<

                                                    Kolejny mój ulubiony argument forumowy, i w ogole nie "żmijowy"
                                                    skad...

                                                    Ale to juz uwaga tak w ogole, nie do Ibulki, więc nie ma potrzeby
                                                    odpisywania ibulkobig_grin
                                                  • ma_dre Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:19
                                                    no wlasnie...
                                                    jesli jestem w mieszkaniu ale w innym pomieszczeniu to wiem ze obok okno jest
                                                    zamkniete na kluczyk, albo otwarte uchylowo i tez w tej pozycji zabezpiecznoe
                                                    kluczykiem, albo tez jesli jest to okno balkonowe i jest akurat otwarte to jest
                                                    zablokowane ciezkim sprzetem na szerokosc uniemozliwiajaca przecisniecie sie
                                                    kota... otwieram szeroko okna tylko w sytuacji, kiedy dzieci sa nieobecne...to
                                                    jesli chodzi o okna. Drzwi zawsze zamykam na klucz od srodka i zakladam
                                                    ogranicznik. Rondle stawiam zawsze na tylnych pâlnikach z uchwytami
                                                    przekreconymi w glab plyty. Leki stoja wysoko poza zasiegiem dzieci. A w ogole
                                                    staram sie byc obecna przy dzieciach. Nigdy nie bedziemy w stanie przewidziec
                                                    wszystkiego, ale nic nie zwalnia nas z obowiazku bycia przewidujacym!
                                    • tora99 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 07:36
                                      tak, ale matka ktora jest obok ma szanse szybko zareagowac, w
                                      odroznieniu do matki ktorej na miejscu wypadku nie ma..
                                • ma_dre Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:08
                                  ibulka, na prawde jestes inteligentna inaczej czy tez zmuszasz sie?
                                  wsadzenie palca do nosa albo do oka ze skutkiem smiertelnym? czyli ze do mozgu
                                  sie dziecko przewierci? no, no, ciekawe...
                                  • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:43
                                    ma_dre napisała:

                                    > ibulka, na prawde jestes inteligentna inaczej czy tez zmuszasz sie?
                                    > wsadzenie palca do nosa albo do oka ze skutkiem smiertelnym? czyli ze do mozgu
                                    > sie dziecko przewierci? no, no, ciekawe...


                                    nie chodzi mi od razu o śmierć, tylko o krzywdę.
                            • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:56
                              o boszeee... twoje dziecko twoj problem, tylko tych dzieci na OIOM-
                              ie zal
                            • wolanka79 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:03
                              zadaj sobie lepiej pytanie, co poczujesz, jak np. w drodze do sklepu
                              zdarzy się Tobie jakiś wypadek i trafisz do szpitala, a Twoje
                              dziecko, będzie same w domu czekało na mamusię, przerażone,
                              płaczące... O przypadku, kiedy stanie się coś Twojemu dziecku to ja
                              nie chcę nawet tu pisać. Trzeba mieć chyba trochę wyobraźni, żeby
                              zrozumieć, że nie wolno zostawiać małych dzieci samych w domu, a
                              powód jest chyba oczywisty...
                              Co do praw rodzicielskich, gdyby to ode mnie zależało, na pewno
                              zastanowiłabym się nad tym...
                              • dlania Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:05
                                wolanka79 napisała:

                                > zadaj sobie lepiej pytanie, co poczujesz, jak np. w drodze do sklepu
                                > zdarzy się Tobie jakiś wypadek i trafisz do szpitala, a Twoje
                                > dziecko, będzie same w domu czekało na mamusię, przerażone,
                                > płaczące...

                                W opisanym przypadku to chyba ;lepiej bedzie dla dziecka, że go matka ze soba
                                nie wzieła, nie? Bo jakby wzieła, to dziecko mogłoby w tym wypadku zginąc. A
                                może według Ciebie lepiej by było dla niego, gdyby razem z mamusia trafiło
                                pokiereszowane do szpitala?. Troche z chmur te argumenty.
                          • demarta Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:55
                            rita75 napisała:

                            > moglabys rozwinac- jakie jak prawdopodobienstwo, ze dziecku
                            spadnie
                            > sufit na glowe?

                            ja myślę, że dokładnie takie samo jak to, że dziecko wyjdzie z
                            mieszkania i spadnie ze schodów.
                            • rita75 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:01
                              > ja myślę, że dokładnie takie samo jak to, że dziecko wyjdzie z
                              > mieszkania i spadnie ze schodów.

                              no tak.. wspolczuje twoim dziecią
                        • demonii Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:49
                          Dlania... proszę Cię - balkon to nie pobliski sklep.
    • marghe_72 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:55
      Tragedia straszna.
      ale trudno nie pomyśleć - dlaczego ona zostawiła tak małe dzieci
      same?
      ps. Mam w domu 7 latkę
      dopiero teraz zdarza mi się ją samą na chwilę zostawić.
      I nie uważam tego za nadopiekuńczość
      • demonii Re: kolejna tragedia 01.02.08, 11:59
        Kurde, dopiero doczytałam że tam jeszcze niemowlak był...
        Głupota ludzka różnie jednak sie objawia... szkoda tylko, że dzieciaki za tą
        głupotę płacą życiem na przykład uncertain
    • lola211 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:16
      Zostawialam najwczesniej 3 latke , spiaca, na chwile, gdy byla
      chora, a ja musialam zejsc po lekarstwo na dol do apteki czy po cos
      do zjedzenia.Zawsze szybko wracalam, nie byla to dla mnie sytuacja
      komfortowa.Mieszkanie mam bezpieczne, w tym mysle jest sedno.
      • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 12:49
        "Z jej pierwszych ustaleń wynika, że matka pozostawiła dwójkę dzieci -
        sześciomiesięczne niemowlę i dwuletnią córeczkę zamknięte w pokoju. Chciała na
        chwilę wyjść do sklepu. W pokoju obok pracowała ekipa remontowa. Drzwi pokoju
        dziecinnego zostały otwarte - nie wiadomo, czy przez dzieczynkę, czy przez kota.
        Tak dziewczynka wyszła z pokoju. Prokuratora ustala, czy drzwi na klatkę
        schodową otworzyli robotnicy - powiedziała nam Ewa Ścierzyńska, rzeczniczka
        prokuratury."
    • szymama Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:12
      nigdy, NIGDY nie zostawilam dzieci samych w domu. Syn ma teraz 6 lat
      i nie zostawiam go, a teraz z niemowlakiem szczegolnie. Mi nie ma
      kto zakupow zrobic. Planuje tak, zeby raz w tyg robic zakupy na caly
      tydzien, potem maz wracajac z pracy dokupuje np tylko mleko czy
      chleb. Nie mam az tyle odwagi, zeby dzieci same w domu zostaly, a
      moze nie jestem az tak glupia....
      • lola211 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:42
        A jak sie nie ma meza na przyklad?
        • szymama Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:49
          pytaniem na pytanie: czy dziecko spi caly dzien, ze nie mozna z nim
          wyskoczyc??
          • dlania Re: kolejna tragedia 01.02.08, 15:55
            Dziecko bywa chore.
            I odpowiadając na nastepne pytanie: nie ma znajomych sąsiadek, albo wszystkie
            pracują
            • reteczu Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:21
              dlania napisała:

              > Dziecko bywa chore.
              > I odpowiadając na nastepne pytanie: nie ma znajomych sąsiadek,
              albo wszystkie
              > pracują


              A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz?
              • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:35
                reteczu napisała:

                > dlania napisała:
                >
                > > Dziecko bywa chore.
                > > I odpowiadając na nastepne pytanie: nie ma znajomych sąsiadek,
                > albo wszystkie
                > > pracują
                >
                >
                > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz?

                czym innym jest jazda do przychodni, która jest niezbędna, a czym innym ciąganie
                ze sobą dziecka do sklepu, bo ziemniaków zabrakło.

                ale to tak abstrahując od tematu wątku, i zostawiania dziecka samego w domu bo
                coś tam.
                • e_r_i_n Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:37
                  ibulka napisała:

                  > czym innym jest jazda do przychodni, która jest niezbędna, a czym
                  > innym ciąganie ze sobą dziecka do sklepu, bo ziemniaków zabrakło.

                  Skoro wyjscie po ziemniaki nie jest niezbedne, to nie ma argumentu
                  za zostawieniem dziecka samego...
                  • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 17:41
                    e_r_i_n napisała:

                    > ibulka napisała:
                    >
                    > > czym innym jest jazda do przychodni, która jest niezbędna, a czym
                    > > innym ciąganie ze sobą dziecka do sklepu, bo ziemniaków zabrakło.
                    >
                    > Skoro wyjscie po ziemniaki nie jest niezbedne, to nie ma argumentu
                    > za zostawieniem dziecka samego...
                    >

                    no, nie ma.

                    pozdrawiam smile
                • tora99 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 07:42
                  jak mam dziecko chore, to wracajac od lekarza robie niezbedne zakupy
                  + wykupuje leki. (w sytuacji, kiedy mez wyjechal)
                  • ewelina_1 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 23:37
                    leków nie wykupisz jeśli są to leki do zrobienia w aptece
              • malila Re: kolejna tragedia 01.02.08, 18:35
                reteczu napisała:
                > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz?

                To pewnie do mnie pytanie. Do mojego chorego dziecka zamówiłam
                wizytę domową.
                I nie wiem, dlaczego tak się uczepiono tych kartofli akurat. Zakupy
                są wtedy koniecznością, kiedy trzeba do jedzenia kupić cokolwiek, a
                nie akurat siatkę kartofli.
                I jeszcze jedno (co się może wydać śmieszne). Umówiłam się wtedy z
                mężem, że jeśli nie zadzwonię za piętnaście minut, a on nie będzie
                się mógł ze mną skontaktować, to zadzwoni na policję albo pogotowie.
                Tak na wypadek, gdyby cos mi się po drodze stało.
                • reteczu Re: kolejna tragedia 01.02.08, 20:59
                  malila napisała:

                  > reteczu napisała:
                  > > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz?
                  >
                  > To pewnie do mnie pytanie. Do mojego chorego dziecka zamówiłam
                  > wizytę domową.


                  Nie do Ciebie, do Dlani.
                  Wizytę domową...Hmm...W życiu by mi pediatra u nas nie przyjechał na
                  wizytę domową!
                  • ibulka Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:45
                    reteczu napisała:

                    > malila napisała:
                    >
                    > > reteczu napisała:
                    > > > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz?
                    > >
                    > > To pewnie do mnie pytanie. Do mojego chorego dziecka zamówiłam
                    > > wizytę domową.
                    >
                    >
                    > Nie do Ciebie, do Dlani.
                    > Wizytę domową...Hmm...W życiu by mi pediatra u nas nie przyjechał na
                    > wizytę domową!


                    a właściwie dlaczego nie?
                    dziecka z wysoką gorączką nie wiozłabym do lekarza, chyba że samochodem.
                    dlaczego lekarz nie zgodziłby się na wizytę domową?

                    pytam bez żadnych złośliwości smile
                  • dlania Re: kolejna tragedia 02.02.08, 08:31
                    reteczu napisała:

                    > malila napisała:
                    >
                    > > reteczu napisała:
                    > > > A z chorym dzieckiem do przychodni nie chodzisz / nie jeździsz?
                    > >
                    > > To pewnie do mnie pytanie. Do mojego chorego dziecka zamówiłam
                    > > wizytę domową.
                    >
                    >
                    > Nie do Ciebie, do Dlani.
                    > Wizytę domową...Hmm...W życiu by mi pediatra u nas nie przyjechał na
                    > wizytę domową!

                    Reteczu, owszem, mąż sie wtedy zwalnia z pracy i mnie zawozi. Ale co to ma
                    wspólnego z siedzeniem z dzieckiem w domu? Mam dzwonic po męża, żeby mi chleb i
                    masło kupił?
                    Poza tym jak juz pisałam - to czas przeszły.Teraz jedna chodzi do przedszkola,
                    druga (jak nie choruje) do złobka, zawsze do pomocy jest babcia, nie musza
                    zostawac same. Choc starsza czasem zostaje na 10 minut.
                    Kiedys mieszkalismy sami z małym dzieckiem w obcym mieście, w dzielnicy takiej,
                    że wolałam zostawić dziecko samo niż prosic o pomoc sąsiadkę. Wychodziłam do
                    sklepu podczas jej spania. Nic się dziecku nie stało, nigdy sie nawet nie
                    zdarzyło, żeby sie obudziła przed moim powrotem.
                    Nie przekonaja mnie argumenty, że jak mam 30 metrów do sklepu, to powinnam
                    ściagać wózek z 2 pietra i brac dziecko ze sobą. Przeciez wracając i tak nie
                    wniosłabym na raz dziecka, siatki i wózka. I dziecko zostałoby przez jakis czas
                    samo. Chyba że ktos ma jakis pomysł z wnoszeniem tego wszystkiego tak, żeby
                    dziecka nie zostawiać ani na chwilę, typu: jak przewieźć przez rzekę zająca,
                    tygrysa i człowieka?wink
                    Cała ta nagonka jest dla mnie paleniem czarownic.
                    • reteczu Re: kolejna tragedia 02.02.08, 10:06
                      dlania napisała:

                      Reteczu, owszem, mąż sie wtedy zwalnia z pracy i mnie zawozi.

                      Zapytałam, bo ja ze swoimi chorymi babami muszę ładować się w
                      samochód i jechać do przychodni. W moim miasteczku nawet prywatnie
                      lekarze nie chcą przyjechać na wizyty domowe. Nie, bo nie, bo
                      pacjentów masa, bo coś tam...zawsze znajdzie się wymówka.A mąż mój
                      osobisty pracuje 70 km od domu.Zanim by przyjechał, to ja bym przez
                      ten czas u pięciu specjalistów była. Nie skarżę się ani nie mam nic
                      do tego, że Twój mąż Ci w ten sposób pomaga. Może jedynie trochę
                      zazdroszczę, bo tachanie ciężkiego fotelika z 11-kilogramowym 8-
                      miesięcznym wkładem i uczepionym spódnicy prawie 5-letnim czortem to
                      nie jest szczyt komfortu wink

                      Ale co to ma wspólnego z siedzeniem z dzieckiem w domu? Mam dzwonic
                      po męża, żeby mi chleb i masło kupił?Poza tym jak juz pisałam - to
                      czas przeszły.Teraz jedna chodzi do przedszkola,druga (jak nie
                      choruje) do złobka, zawsze do pomocy jest babcia, nie musza zostawac
                      same. Choc starsza czasem zostaje na 10 minut.

                      Łatwo teoretyzować, jak robi w tym wątku jakaś część forumek, gorzej
                      z sytuacją konkretną. Oczywiście, jestem przeciwna bezmyślnemu
                      zostawianiu dzieci, czuję się za nie odpowiedzialna, ale - litości -
                      nie da się obserwować poczynań dziecka 24/24! W czasie, gdy mama
                      załatwia potrzebę fizjologiczną, dziecko może upaść i niefortunnie
                      tak się uderzyć, że zrobi sobie krzywdę niebanalną. To są wypadki.
                      Jasne, że to my, dorośli powinniśmy zapewnić bezpieczeństwo
                      dzieciom, ale nie wszystkim złym historiom da się zapobiec.


                      > Cała ta nagonka jest dla mnie paleniem czarownic.


                      Dla mnie też.
                      • dlania Re: kolejna tragedia 02.02.08, 10:14
                        reteczu napisała:

                        > dlania napisała:
                        >
                        > Reteczu, owszem, mąż sie wtedy zwalnia z pracy i mnie zawozi.
                        >
                        > Zapytałam, bo ja ze swoimi chorymi babami muszę ładować się w
                        > samochód i jechać do przychodni. W moim miasteczku nawet prywatnie
                        > lekarze nie chcą przyjechać na wizyty domowe. Nie, bo nie, bo
                        > pacjentów masa, bo coś tam...zawsze znajdzie się wymówka.A mąż mój
                        > osobisty pracuje 70 km od domu.Zanim by przyjechał, to ja bym przez
                        > ten czas u pięciu specjalistów była. Nie skarżę się ani nie mam nic
                        > do tego, że Twój mąż Ci w ten sposób pomaga. Może jedynie trochę
                        > zazdroszczę, bo tachanie ciężkiego fotelika z 11-kilogramowym 8-
                        > miesięcznym wkładem i uczepionym spódnicy prawie 5-letnim czortem to
                        > nie jest szczyt komfortu wink
                        >
                        >
                        Reteczu, nie masz mi czego zazdrościć - ja po prostu nie mam prawka, no i
                        samochód mamy jeden, więc to wzywanie męża na pomoc to koniecznośc, a nie
                        fanaberiawink
                        Odwozi mnie i wraca do pracy, a w przychodni tez juz sama zostaję, z dwójką
                        niewiele starszych niz Twoje diabełkow.
                        U mnie sa wizyty domowe - w środywink Trudno żebym czekała do środy, jak mi
                        dziecko się w czwartek rozchorujewink
                        • hanna26 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 11:28
                          Naprawdę zastanawiam się, jaki jest sens tej dyskusji. Część forumowiczek uparcie przkonuje, że są sytuacje, w których można, a nawet trzeba zostawić malutkie dziecko samo bez opieki. Argumenty, które najbardziej mnie powaliły:
                          - bo nasi rodzice tak robili, a my żyjemy; (a więc naszym dzieciom też nic się nie stanie)
                          - bo w czasie naszej obecności też się może coś stać; (więc co za różnica, wychodzimy czy jesteśmy w domu)
                          - bo czasami trzeba zrobić szybkie zakupy, z którymi nie można poczekać do wieczora (bo inaczej dziecko by umarło z głodu, z gorączki, z czegoś tam jeszcze, więc lepiej, żeby w razie czego zabiło się będąc samo w domu).
                          Naprawdę, brak mi słów na takie argumenty. Może po prostu dobrze jest na wszelki wypadek mieć apteczkę z podstawowymi lekami i szafkę kuchenną z podstawowymi produktami?

                          Tak na marginesie: niedawno w moim domu była wielka akcja z udziałem straży pożarnej. Ojciec na chwilę zostawił rezolutną czterolatkę (znam ją, dziecko mądre, inteligentne) i zbiegł na dwie minuty - dosłownie na dwie minuty! - dwa piętra niżej do wózkarni, gdzie zostawił zakupy. Dziewczynka przez ten czas wdrapała się na krzesełko i zasunęła zasuwę od drzwi wejściowych "Żeby nikt obcy się do mnie nie dostał", jak wyjaśniła później. Tatuś wrócił po dwóch minutach i wtedy okazało się, że mała nie jest w stanie sama odsunąć zasuwy. A to zasuwa, której nie da się otworzyć z zewnątrz. Mała przeraziła się okropnie, poleciała do okna, żeby dostać się do tatusia tą drogą... Wszystko skończyło się dobrze, tyle że dwóch ślusarzy nie dawało rady z solidnymi drzwiami i musiała przyjechać straż pożarna. Sąsiad tłumaczył - i na pewno tak było - że z tą zasuwą mają trudności nawet dorosli, więc przez myśl mu nie przyszło, że może ją zasunąć czterolatka. Po prostu po raz pierwszy jej się udało.
                          To historia z własnego podwórka dla tych, którym trochę brakuje wyobraźni.

                          A jeżeli chodzi o tę biedną matkę, od której zaczęła się cała dyskusja, to akurat w tym wszyscy chyba jesteśmy zgodni, że poniosła straszliwą karę za krótką chwilę lekkomyślności, że nie ma co jej potępiać i nad nią się rozwodzić. Ale w tej chwili przecież nie o niej mowa, tylko o zostawianiu małych dzieci bez opieki w ogóle.
                          • wolanka79 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:07
                            jak czytałam wypowiedzi forumowiczek brakło mi słów, dobrze, że Ty
                            to świetnie skomentowałaś.
            • gaja78 Re: kolejna tragedia 01.02.08, 22:15
              dlania napisała:

              > Dziecko bywa chore.
              > I odpowiadając na nastepne pytanie: nie ma znajomych sąsiadek, albo wszystkie
              > pracują

              Jak dziecko jest chore a męża nie ma, to zwyczajnie do sklepu nie idę. Zamiast
              kanapek z chleba robię sobie na kolację makaron z jajkiem, ryż z warzywami
              tudzież inne czary mary. Makaron, ryż, kaszę mam zawsze, bo zawsze kupuję "na
              zapas". Między innymi po to by mieć w razie awaryjnych sytuacji. A jakieś mięso
              i warzywa zawsze w zamrażarce są.

              Ostatecznie jak mi się gotować nie chce, zamawiam sobie pizzę.

              Naprawdę świat się nie kończy na bochenku chleba. Wierzę, że raz ktoś może się
              znaleźć w sytuacji "jestem sama a dzieci chore". Ale po takim razie -
              konieczności pozostawienia dzieci na chwilę samych - zaczęłabym robić zapasy
              podczas zakupów. Tak, żeby sytuacja się nie powtórzyła ...

              Teraz jestem w ciąży, kręgosłup mnie napierdziela, noga napierdziela. Więc gdy
              mąż jest w domu - robię zakupy na zapas. Gdy idę z małą na spacer - robię
              zakupy na zapas. Żebym nie musiała lecieć z dzieckiem w innym momencie, gdy nie
              będę miała na to ani ochoty, ani siły.

              Naprawdę nie kumam tej wymówki "że dziecko chore a męża nie ma". Tak jak
              napisałam: raz - owszem, może się zdarzyć. Ale nie więcej.
              • lola211 Re: kolejna tragedia 04.02.08, 16:01
                Ja moge zjesc cokolwiek, ale dziecko, z gatunku niejadkow- juz
                nie.Gdy bylam przez 2 tyg. sama cale dnie z chorym dzieckiem,
                czasami musialam zrobic zakupy, by ONO mialo co zjesc.No chyba ze
                zaglodzenie dziecka sie nie liczy?
                • gaja78 Re: kolejna tragedia 04.02.08, 20:02
                  lola211 napisała:

                  > Ja moge zjesc cokolwiek, ale dziecko, z gatunku niejadkow- juz
                  > nie.Gdy bylam przez 2 tyg. sama cale dnie z chorym dzieckiem,
                  > czasami musialam zrobic zakupy, by ONO mialo co zjesc.No chyba ze
                  > zaglodzenie dziecka sie nie liczy?

                  Przez dwa tygodnie nie mogłaś wyjść z chorym dzieckiem na dwór ? To coś
                  poważnego było ?

                  Jeśli to było coś tak poważnego, że na dwór nie mogłaś wychodzić (domyślam się
                  że na przykład 2-tygodniowa wysoka gorączka), to pozostawianie dziecka tak
                  chorego nawet przez chwilę bez opieki było bardzo ryzykowne ...
                  • lola211 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 08:21
                    to pozostawianie dziecka tak
                    > chorego nawet przez chwilę bez opieki było bardzo ryzykowne ...

                    Nawet bedac w domu nie siedzialam przeciez przy łozku 24 na dobe.Gdy
                    dziecko spalo, przebywalam w innych pomieszczeniach.Gdyby choroba
                    objawiala sie np. wymiotami, to faktycznie- trzeba dozorowac dziecko
                    non stop.Ale w innych przypadkach uznaje, ze zejscie do apteki,
                    ktora mam 3 pietra czy do sklepu za rogiem, jest dopuszczalne.Tym
                    bardziej, ze majac psa, trzeba go 3 razy dziennie wyprowadzac.Moze
                    inne matki beda wowczas ubierac dziecko i targac je 3 razy dziennie
                    na dwor- ja do nich jednak nie naleze.Znajde dogodny moment,
                    najczesciej wowczas gdy dziecko spi i szybko wroce.
                    • gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 09:51
                      lola211 napisała:

                      > to pozostawianie dziecka tak
                      > > chorego nawet przez chwilę bez opieki było bardzo ryzykowne ...
                      >
                      > Nawet bedac w domu nie siedzialam przeciez przy łozku 24 na dobe.Gdy
                      > dziecko spalo, przebywalam w innych pomieszczeniach.Gdyby choroba
                      > objawiala sie np. wymiotami, to faktycznie- trzeba dozorowac dziecko
                      > non stop.Ale w innych przypadkach uznaje, ze zejscie do apteki,
                      > ktora mam 3 pietra czy do sklepu za rogiem, jest dopuszczalne.Tym
                      > bardziej, ze majac psa, trzeba go 3 razy dziennie wyprowadzac.Moze
                      > inne matki beda wowczas ubierac dziecko i targac je 3 razy dziennie
                      > na dwor- ja do nich jednak nie naleze.Znajde dogodny moment,
                      > najczesciej wowczas gdy dziecko spi i szybko wroce.
                      >

                      Aha. No jak uważasz.
                      Jak dla mnie zafundowanie dziecku ewentualności "budzę się i nikogo nie ma w
                      domu" jest wystarczająco przerażające. O wymiernych niebezpieczeństwach nie
                      wspominając.

                      Kwestia priorytetów. Zawsze się znajdzie jakiś sposób na niezostawianie dziecka.
                      A jeśli ktoś mówi "no przecież jakoś muszę iść do sklepu" albo "muszę
                      wyprowadzić psa gdy dziecko jest chore" to tylko tłumaczenie wyborów, jakich się
                      dokonuje. Można iść z chorym dzieckiem, można je zostawić w wózku w przedsionku
                      klatki schodowej a psa wyprowadzić pod najbliższe drzewko, można poprosić
                      sąsiadów o 10-minutową pomoc.

                      Ja rzadko mam bezkompromisowe poglądy, ale w tym temacie - jak najbardziej.
                      • malila Re: kolejna tragedia 05.02.08, 11:22
                        gaja78 napisała:
                        > A jeśli ktoś mówi "no przecież jakoś muszę iść do sklepu"
                        albo "muszę
                        > wyprowadzić psa gdy dziecko jest chore" to tylko tłumaczenie
                        wyborów, jakich się dokonuje.

                        Tylko? Czyżbyś uważała, że przyczyna wyboru nie jest istotna? Jeśli
                        nie jest, to jakie znaczenie ma to, jakiego się wyboru dokona?wink
                        Wybór: "można iść z chorym dzieckiem" też ma zapewne jakieś
                        wytłumaczenie. No chyba, że nie.

                        > Można iść z chorym dzieckiem, można je zostawić w wózku w
                        przedsionku
                        > klatki schodowej a psa wyprowadzić pod najbliższe drzewko, można
                        poprosić
                        > sąsiadów o 10-minutową pomoc.

                        ... zamiast zmuszać psa do sikania w przedpokoju.
                        • gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:42
                          malila napisała:

                          > gaja78 napisała:
                          > > A jeśli ktoś mówi "no przecież jakoś muszę iść do sklepu"
                          > albo "muszę
                          > > wyprowadzić psa gdy dziecko jest chore" to tylko tłumaczenie
                          > wyborów, jakich się dokonuje.
                          >
                          > Tylko? Czyżbyś uważała, że przyczyna wyboru nie jest istotna? Jeśli
                          > nie jest, to jakie znaczenie ma to, jakiego się wyboru dokona?wink
                          > Wybór: "można iść z chorym dzieckiem" też ma zapewne jakieś
                          > wytłumaczenie. No chyba, że nie.

                          Trochę może niejasno się wyraziłam smile
                          Chodziło mi o to, że tłumaczenie: "nie mam innego wyjścia jak zostawić dziecko
                          samo w domu" jest głupim tłumaczeniem, bo zawsze jest inne wyjście. To tylko
                          kwestia tego, jakie kto ma priorytety i wyobraźnię. Jeśli bezpieczeństwo dziecka
                          jest priorytetem najwyższym, to to dziecko nigdy samo w domu nie zostanie.

                          Natomiast jeśli dziecko zostaje samo w domu, to wniosek jest prosty: wyższy
                          priorytet ma potrzeba pójścia do sklepu czy z psem na trawnik BEZ KŁOPOTLIWEGO
                          DLA RODZICA ubierania i zabierania ze sobą dziecka które w dodatku ma gorączkę,
                          a więc trzeba na nie szczególnie uważać.
                          I mówienie w takiej sytuacji: "przecież nie mam innego wyjścia" jest tylko
                          tłumaczeniem pragnienia załatwienia sprawy szybko, łatwo i mało kłopotliwie.

                          Tego tłumaczenia się chorym dzieckiem szczególnie nie kumam, bo chorego dziecka
                          tym bardziej nie zostawiłabym samego w domu ... zwykły skok gorączki może
                          spowodować wymioty, a wymioty mogą spowodować zadławienie. To trzeba mieć
                          wyobraźnię, żeby nie tachać na dwór chorego dziecka DLA JEGO DOBRA celem
                          odpryskania psa pod najbliższym drzewkiem ... przecież na takie uduszenie się
                          własnymi wymiocinami potrzeba mniej czasu, niż zajmuje wyjście i wejście z
                          powrotem do bloku ...

                          Strasznie mi ten temat ciśnienie podnosi. Za każdym razem gdy jest wałkowany sad
                          • ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:50
                            gaja78 napisała:

                            > Strasznie mi ten temat ciśnienie podnosi. Za każdym razem gdy jest wałkowany sad


                            mnie też, czasami. a czasami niektóre wypowiedzi śmieszą.
                            podobnie jest z tematem 'bicia i klapsów'.

                            dyskusja, w której zaczynają się pyskówki i przerzucanie argumentami, a i tak
                            nikt nikogo nie przekona...
                            • gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:55
                              > dyskusja, w której zaczynają się pyskówki i przerzucanie argumentami, a i tak
                              > nikt nikogo nie przekona...

                              Jeśli uważasz ze takie wałkowanie nikogo nie przekona to smutne jest. Zwłaszcza
                              gdy w tym wałkowaniu wymienia się potencjalne niebezpieczeństwa, na jakie
                              narażone jest dziecko pozostawione samo w domu. Bardzo smutne.

                              To tak jak w dyskusjach fotelikowych niektórych nie przekonują powszechnie znane
                              prawa fizyki. W sprawie zostawiania dziecka samego koronnym argumentem przeciw
                              jest brak możliwości udzielenia pierwszej pomocy w razie wypadku. Jeśli to
                              nikogo czytającego dyskusję nie przekonuje, to pozostaje tylko zapłakać
                              siarczyście ...

                              Tak jak napisałam - kwestia priorytetów.
                              • ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:26
                                gaja78 napisała:

                                > > dyskusja, w której zaczynają się pyskówki i przerzucanie argumentami, a i
                                > tak
                                > > nikt nikogo nie przekona...
                                >
                                > Jeśli uważasz ze takie wałkowanie nikogo nie przekona to smutne jest. Zwłaszcza
                                > gdy w tym wałkowaniu wymienia się potencjalne niebezpieczeństwa, na jakie
                                > narażone jest dziecko pozostawione samo w domu. Bardzo smutne.
                                >
                                > To tak jak w dyskusjach fotelikowych niektórych nie przekonują powszechnie znan
                                > e
                                > prawa fizyki. W sprawie zostawiania dziecka samego koronnym argumentem przeciw
                                > jest brak możliwości udzielenia pierwszej pomocy w razie wypadku. Jeśli to
                                > nikogo czytającego dyskusję nie przekonuje, to pozostaje tylko zapłakać
                                > siarczyście ...
                                >
                                > Tak jak napisałam - kwestia priorytetów.


                                może te dyskusje kogoś przekonają, fakt - masz rację.
                                ale na tym forum za dużo jest 'jadu i złośliwości', i każdy kontrowersyjny wątek
                                szybko zmienia się w pyskówki i przerzucanie się argumentami, często debilnymi wink
                                • gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:31
                                  ibulka napisała:

                                  > ale na tym forum za dużo jest 'jadu i złośliwości', i każdy kontrowersyjny wąte
                                  > k
                                  > szybko zmienia się w pyskówki i przerzucanie się argumentami, często debilnymi
                                  > wink

                                  Też prawda smile
                          • lola211 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:53


                            Moje dziecko nie ma sklonnosci do wymiotow, znam je lepiej niz Ty i
                            wiem, na co mogłam o moge sobie pozwolic.Nawet bedac w mieszkaniu,
                            duzym, przebywajac w innym pomieszczeniu nie bylabym w stanie
                            takiemu zadlawieniu zapobiec w 100%, wystarczy ze w tym czasie
                            bralabym prysznic.Trwa to dłuzej niz zejscie do sklepu.
                            Ubieranie chorego dziecka 3 razy dziennie w trakcie choroby po to,
                            by 3 min spedzic z psem na trawniku W MOIM KONKRETNYM przypadku
                            uwazam za przewrazliwienie.
                            Nikogo nie namawiam do zostawiania dziecka samego, ja sama tak
                            robilam i robie- zyjemy i mamy sie dobrze.Jak pisalam powyzej- grunt
                            to bezpieczne mieszkanie, z ktorego dziecko nie wyjdzie, a okna nie
                            otworzy.
                            • gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:04
                              lola211 napisała:

                              > Moje dziecko nie ma sklonnosci do wymiotow, znam je lepiej niz Ty i
                              > wiem, na co mogłam o moge sobie pozwolic.

                              No i to mnie właśnie rozwala na łopatki. "Nie ma skłonności do wymiotów". Jasne,
                              dlatego nigdy nie zwymiotuje. Właśnie to mam na myśli pisząc "zależy kto ma jaką
                              wyobraźnię".

                              A co z małymi przedmiotami ?

                              > Nawet bedac w mieszkaniu,
                              > duzym, przebywajac w innym pomieszczeniu nie bylabym w stanie
                              > takiemu zadlawieniu zapobiec w 100%, wystarczy ze w tym czasie
                              > bralabym prysznic.Trwa to dłuzej niz zejscie do sklepu.

                              Kwestia priorytetów.
                              Kiedy biorę prysznic zakręcam wodę na chwilę średnio raz na pół minuty - minutę.
                              I słucham. Jak nie słyszę dziecka - wołam. Jak nie odpowiada - wychodzę spod
                              prysznica.

                              Zapobieganie to jedno. Udzielenie natychmiastowej pierwszej pomocy to drugie.

                              > Ubieranie chorego dziecka 3 razy dziennie w trakcie choroby po to,
                              > by 3 min spedzic z psem na trawniku W MOIM KONKRETNYM przypadku
                              > uwazam za przewrazliwienie.

                              No pewnie, jakoś trzeba sobie wytłumaczyć brak ochoty na ubieranie dziecka 3
                              razy dziennie. Na przykład nazywając to przewrażliwieniem tongue_out
                              BTW gdybyś napisała: "nie mam na to ochoty", nie czepiałabym się smile

                              > Nikogo nie namawiam do zostawiania dziecka samego, ja sama tak
                              > robilam i robie- zyjemy i mamy sie dobrze.Jak pisalam powyzej- grunt to
                              bezpieczne mieszkanie, z ktorego dziecko nie wyjdzie, a okna nie otworzy.

                              Jak oceniasz możliwości dziecka w kwestii otwierania okien ? Bo jeśli moja
                              dwulatka jest zdolna do przystawienia sobie krzesła do biurka, wejścia na biurko
                              i dosięgnięcia do klamki okna plastikowego, to zakładam, że poradziłaby sobie z
                              otwarciem tego okna.

                              Jak jest u ciebie ?
                              • ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:29
                                gaja78 napisała:

                                > Kwestia priorytetów.
                                > Kiedy biorę prysznic zakręcam wodę na chwilę średnio raz na pół minuty - minutę
                                > .
                                > I słucham. Jak nie słyszę dziecka - wołam. Jak nie odpowiada - wychodzę spod
                                > prysznica.


                                rozumiem, że masz pod prysznicem przyklejony wodoodporny zegarek i zamiast
                                skupić się na dokładnym myciu, patrzysz na wskazówki i odliczasz 25-30 sekund?
                                gratuluję.
                                • gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:34
                                  ibulka napisała:

                                  > rozumiem, że masz pod prysznicem przyklejony wodoodporny zegarek i zamiast
                                  > skupić się na dokładnym myciu, patrzysz na wskazówki i odliczasz 25-30 sekund?
                                  > gratuluję.

                                  Nie, po prostu mam jakieś takie wyczucie czasu. Odróżniam pół minuty od dwóch
                                  minut. Poza tym nie pisałam o 25-30 sekundach a o 30-60 sekundach. Wyczucie
                                  czasu z dokładnością 30 sekund to jednak coś innego niż wyczucie z dokładnością
                                  5 sekund. Prawda ? Założę się że większość ludzi potrafi określić upłynięcie
                                  czasu rzędu kilkudziesięciu sekund bez liczenia tych sekund w pamięci. Spróbuj -
                                  może też potrafisz smile
                                  • gaja78 Ps. Żeby nie było ... 05.02.08, 16:44
                                    o prysznicu napisałam tylko z powodu chęci odpowiedzi na idiotyczny argument
                                    "jak jestem pod prysznicem to też mogę nie udzielić pierwszej pomocy, więc
                                    zostawiam dziecko samo gdy wychodzę do sklepu/z psem"

                                    Nikogo broń Boże nie namawiam do praktykowania "prysznica przerywanego" big_grin Sama
                                    tak robię, ale dlatego że nie czuję się komfortowo nie słysząc co się dzieje w
                                    domu, zwłaszcza - co robi dziecko.
                                    Chciałam po prostu wykazać, że argument "i tak może się coś stać" w kwestii
                                    prysznica jest bez sensu, bo prysznic można zakręcić na chwilę a ze sklepu
                                    szybciej niż w pewnym określonym czasie wrócić się nie da.
                                    • malila Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 10:07
                                      gaja78 napisała:
                                      > Nikogo broń Boże nie namawiam do praktykowania "prysznica
                                      przerywanego" big_grin Sama
                                      > tak robię, ale dlatego że nie czuję się komfortowo nie słysząc co
                                      się dzieje w
                                      > domu, zwłaszcza - co robi dziecko.

                                      A jak to wygląda z seksem?wink
                                      NMSP
                                      • gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 14:01
                                        malila napisała:

                                        > gaja78 napisała:
                                        > > Nikogo broń Boże nie namawiam do praktykowania "prysznica
                                        > przerywanego" big_grin Sama
                                        > > tak robię, ale dlatego że nie czuję się komfortowo nie słysząc co
                                        > się dzieje w
                                        > > domu, zwłaszcza - co robi dziecko.
                                        >
                                        > A jak to wygląda z seksem?wink
                                        > NMSP

                                        Seks uprawiam kiedy dziecko śpi, a prysznic biorę kiedy dziecko nie śpi. Mam
                                        nadzieję że dalsze wyjaśnianie różnic jest zbędne tongue_out
                                        • lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 14:27
                                          > Seks uprawiam kiedy dziecko śpi, a prysznic biorę kiedy dziecko
                                          nie śpi. Mam
                                          > nadzieję że dalsze wyjaśnianie różnic jest zbędne tongue_out

                                          A ja caly czas pisze, ze dziecko spi, gdy wyskocze do sklepu czy z
                                          psem.Spi, gdy wychodze i gdy wracam.Nawet nie zauwazy, ze mnie nie
                                          ma.
                                          No ale jak widze, niektorzy trwaja non stop w wielkim stresie, nawet
                                          wykapac sie nie moga spokojnie..
                                          • gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:04
                                            lola211 napisała:

                                            > > Seks uprawiam kiedy dziecko śpi, a prysznic biorę kiedy dziecko
                                            > nie śpi. Mam
                                            > > nadzieję że dalsze wyjaśnianie różnic jest zbędne tongue_out
                                            >
                                            > A ja caly czas pisze, ze dziecko spi, gdy wyskocze do sklepu czy z
                                            > psem.Spi, gdy wychodze i gdy wracam.Nawet nie zauwazy, ze mnie nie
                                            > ma.
                                            > No ale jak widze, niektorzy trwaja non stop w wielkim stresie, nawet
                                            > wykapac sie nie moga spokojnie..

                                            Ty Lola udajesz że nie widzisz różnicy czy o co chodzi ?
                                            Naprawdę trzeba ci wyjaśniać, że seks można przestać uprawiać kiedy się dziecko
                                            obudzi, a ze sklepu wcześniej się wrócić nie da ? I że dowiedzieć się że dziecko
                                            wstało nie da ?

                                            Ja mam wrażenie że się zgrywasz normalnie ...
                                            • lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:17
                                              A przyszlo ci do glowy, ze np. mozna mieszkac w duzym mieszkaniu, w
                                              tym 2-poziomowym lub w duzym domu, gdzie fakt, iz dziecko sie
                                              obudzilo i rodzic to usłyszy czy zobaczy ,zajmuje wiecej czasu niz
                                              zejscie na dol do sklepu?
                                              Ja rozumiem, ze jak sie mieszka np w bloku to słychac kazde
                                              kwekniecie z dzieciecego pokoju, no ale nie kazdy tak mieszka.
                                              • gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:27
                                                lola211 napisała:

                                                > A przyszlo ci do glowy, ze np. mozna mieszkac w duzym mieszkaniu, w
                                                > tym 2-poziomowym lub w duzym domu, gdzie fakt, iz dziecko sie
                                                > obudzilo i rodzic to usłyszy czy zobaczy ,zajmuje wiecej czasu niz
                                                > zejscie na dol do sklepu?
                                                > Ja rozumiem, ze jak sie mieszka np w bloku to słychac kazde
                                                > kwekniecie z dzieciecego pokoju, no ale nie kazdy tak mieszka.
                                                >

                                                Chcesz powiedzieć, że pozostawienie dziecka samego w domu może być
                                                usprawiedliwiane tym, że dziecko w tym domu przebywa tak daleko od rodziców, że
                                                kompletnie nie słychać co się z dzieckiem dzieje ?

                                                Czyli próbujesz usprawiedliwić jedną nieodpowiedzialność drugą
                                                nieodpowiedzialnością ? Dobre tongue_out

                                                Ps. Rozkład pomieszczeń w domu można zmienić.
                                                • lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:34
                                                  No to pojechalas..zmieniac rozklad pomieszczen..Ty naprawde jestes
                                                  przewrazliwiona.
                                                  Próbuje ci tylko dac do zrozumienia, ze niekoniecznie trzeba słyszec
                                                  kazde kwekniecie dziecka i niekoniecznie trzeba je miec non stop na
                                                  oku, by ono zylo i swietnie sobie radzilo.
                                                  • gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 15:48
                                                    lola211 napisała:

                                                    > No to pojechalas..zmieniac rozklad pomieszczen..Ty naprawde jestes
                                                    > przewrazliwiona.
                                                    > Próbuje ci tylko dac do zrozumienia, ze niekoniecznie trzeba słyszec
                                                    > kazde kwekniecie dziecka i niekoniecznie trzeba je miec non stop na
                                                    > oku, by ono zylo i swietnie sobie radzilo.
                                                    >

                                                    Bardzo się różnimy w tym temacie i raczej się nie dogadamy. Nie wyobrażam sobie
                                                    umiejscawiać pokoju 2-latka w znacznej odległości od pomieszczeń, w których
                                                    przebywam ja.

                                                    Niektórzy nazywają to przewrażliwieniem. Ja to nazywam hierarchią priorytetów.
                                                  • ibulka Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:02
                                                    o rany, wiecznie te PRIORYTETY... ulubione słowo, czy nowe?
                                                  • gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:06
                                                    ibulka napisała:

                                                    > o rany, wiecznie te PRIORYTETY... ulubione słowo, czy nowe?
                                                    >

                                                    A co, niewygodne ? smile
                                                  • ibulka Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:07
                                                    gaja78 napisała:

                                                    > ibulka napisała:
                                                    >
                                                    > > o rany, wiecznie te PRIORYTETY... ulubione słowo, czy nowe?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > A co, niewygodne ? smile
                                                    >

                                                    wygodne i nawet trafne, tylko powtarzane z uporem maniaka w każdym poście,
                                                    powoli zrobiło się nudne.
                                                  • gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:10
                                                    ibulka napisała:

                                                    > wygodne i nawet trafne, tylko powtarzane z uporem maniaka w każdym poście,
                                                    > powoli zrobiło się nudne.

                                                    Aha. Czyli teraz na tapecie mamy formę pisania postów i zakres używanych słów.
                                                    Ja mam na to ochotę zawsze gdy mi ciśnienie jeszcze skacze ale argumenty już się
                                                    skończyły. Ale to ja, każdy jest przecież inny wink
                                                  • lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:12
                                                    Nie wiem co rozumiesz przez znaczna odleglosc.
                                                    Idac tym tropem kazda rodzina powinna mieszkac na góra 50 mkw i to w
                                                    bloku, gdzie sa cienkie sciany i wzystko slychac.
                                                    Ja preferuje jednak innego typu lokum i zareczam, ze da sie wychowac
                                                    dziecko bezpiecznie.
                                                  • ibulka Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:15
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Nie wiem co rozumiesz przez znaczna odleglosc.
                                                    > Idac tym tropem kazda rodzina powinna mieszkac na góra 50 mkw i to w
                                                    > bloku, gdzie sa cienkie sciany i wzystko slychac.
                                                    > Ja preferuje jednak innego typu lokum i zareczam, ze da sie wychowac
                                                    > dziecko bezpiecznie.
                                                    >

                                                    i normalnie, bez zbędnych stresów można wziąć prysznic wink
                                                  • gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:16
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Nie wiem co rozumiesz przez znaczna odleglosc.

                                                    Taką, która uniemożliwia usłyszenie obudzonego dziecka w czasie krótszym niż
                                                    zajmuje samotna wycieczka do sklepu.
                                                  • lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:31
                                                    Mieszkam w 2 poziomowym mieszkaniu, w kamienicy(grube mury).Bedac na
                                                    górze nie slysze dziecka bedacego na dole w lazience czy w
                                                    salonie,zwlaszcza gdy np. włacze radio, chyba ze zacznie naprawde
                                                    glosno krzyczec.Mieszkanie mnie ma powierzchni pola
                                                    golfowego.Powinnam chyba sie wyprowadzic do bloku..
                                                  • gaja78 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:35
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Mieszkam w 2 poziomowym mieszkaniu, w kamienicy(grube mury).Bedac na
                                                    > górze nie slysze dziecka bedacego na dole w lazience czy w
                                                    > salonie,zwlaszcza gdy np. włacze radio, chyba ze zacznie naprawde
                                                    > glosno krzyczec.Mieszkanie mnie ma powierzchni pola
                                                    > golfowego.Powinnam chyba sie wyprowadzic do bloku..
                                                    >

                                                    W ten sam sposób mieszkaliście, gdy dziecko miało 2 lata ? Tzn. też słyszałaś je
                                                    tylko wtedy, gdy "naprawdę głośno krzyczało" ?
                                                  • lola211 Re: Ps. Żeby nie było ... 06.02.08, 16:47
                                                    TAK, z tym ze jakos nie bylo czestych sytuacji, by dziecko cos
                                                    chcialo, a mnie przy niej nie bylo, czy zeby cos sie dzialo
                                                    naglego.Zupelnie spokojnym trybem zycie szlo.
                                  • ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:54
                                    gaja78 napisała:

                                    > ibulka napisała:
                                    >
                                    > > rozumiem, że masz pod prysznicem przyklejony wodoodporny zegarek i zamias
                                    > t
                                    > > skupić się na dokładnym myciu, patrzysz na wskazówki i odliczasz 25-30 se
                                    > kund?
                                    > > gratuluję.
                                    >
                                    > Nie, po prostu mam jakieś takie wyczucie czasu. Odróżniam pół minuty od dwóch
                                    > minut. Poza tym nie pisałam o 25-30 sekundach a o 30-60 sekundach. Wyczucie
                                    > czasu z dokładnością 30 sekund to jednak coś innego niż wyczucie z dokładnością
                                    > 5 sekund. Prawda ? Założę się że większość ludzi potrafi określić upłynięcie
                                    > czasu rzędu kilkudziesięciu sekund bez liczenia tych sekund w pamięci. Spróbuj
                                    > -
                                    > może też potrafisz smile
                                    >

                                    dobra, nie zrozumiałaś ironii, ale to nie ważne. nie chce mi się tłumaczyć.

                                    masz rację, wyskakuj ciągle spod tego prysznica, ryzykuj poślizgnięcie się i
                                    złamanie nogi/ręki/karku, to bezpieczne w 100% zarówno dla ciebie jak i twojego
                                    dziecka. nie wierzę, że tracisz czas na wycieranie stóp... ;]


                                    a nie prościej byłoby wziąć dziecko ze sobą do łazienki?
                                    dać mu miskę z wodą i na czas swojego prysznicowania się kazać przelewać wodę
                                    kubeczkami albo uprać sobie skarpetki/koszulkę?
                                    miałabyś malucha na oku, blisko siebie, i mogłabyś spokojnie się umyć bez
                                    nerwowego zerkania na zegarek...
                                    • gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 17:16
                                      ibulka napisała:

                                      > dobra, nie zrozumiałaś ironii, ale to nie ważne. nie chce mi się tłumaczyć.

                                      No nie zrozumiałam smile

                                      > masz rację, wyskakuj ciągle spod tego prysznica, ryzykuj poślizgnięcie się i
                                      > złamanie nogi/ręki/karku, to bezpieczne w 100% zarówno dla ciebie jak i twojego
                                      > dziecka. nie wierzę, że tracisz czas na wycieranie stóp... ;]

                                      Ala ma 2 lata, tylko raz wyszłam spod prysznica zobaczyć co się dzieje że jej
                                      nie słyszę i że nie odpowiada na moje wołanie. Prysznic biorę codziennie rano.
                                      Po prostu ...

                                      > a nie prościej byłoby wziąć dziecko ze sobą do łazienki?

                                      ... Ala zazwyczaj przybiega do łazienki kiedy ją wołam smile

                                      > miałabyś malucha na oku, blisko siebie, i mogłabyś spokojnie się umyć bez
                                      > nerwowego zerkania na zegarek...

                                      Wciąż nie czuję tej ironii w "zerkaniu na zegarek". Bo nie zerkam i nie jestem
                                      nerwowa biorąc prysznic. Zakręcanie wody jest dla mnie zupełnie naturalne. Robię
                                      to i tak na przykład na czas nakładania odżywki na włosy czy golenia nóg.
                                • dlania Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:06
                                  ibulka napisała:

                                  > gaja78 napisała:
                                  >
                                  > > Kwestia priorytetów.
                                  > > Kiedy biorę prysznic zakręcam wodę na chwilę średnio raz na pół minuty -
                                  > minutę
                                  > > .
                                  > > I słucham. Jak nie słyszę dziecka - wołam. Jak nie odpowiada - wychodzę s
                                  > pod
                                  > > prysznica.
                                  >
                                  >
                                  > rozumiem, że masz pod prysznicem przyklejony wodoodporny zegarek i zamiast
                                  > skupić się na dokładnym myciu, patrzysz na wskazówki i odliczasz 25-30 sekund?
                                  > gratuluję.

                                  A ja Bogu dziekuję, że mnie ustrzegł od nadgorliwości i fatalizmu mentalnego.
                                  • gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:19
                                    dlania napisała:

                                    > A ja Bogu dziekuję, że mnie ustrzegł od nadgorliwości i fatalizmu mentalnego.

                                    Oj Dlania ... chyba przeczytałaś mojego posta wyrywkowo ... skoro tak pomogę ci
                                    zrozumieć kontekst.

                                    Padło stwierdzenie: "Nawet bedac w mieszkaniu,
                                    > duzym, przebywajac w innym pomieszczeniu nie bylabym w stanie
                                    > takiemu zadlawieniu zapobiec w 100%, wystarczy ze w tym czasie
                                    > bralabym prysznic.Trwa to dłuzej niz zejscie do sklepu."

                                    Na które ja odpowiedziałam jak zacytowałaś powyżej.

                                    Naprawdę uważasz, że zapobieganie sytuacji, która w pojęciu matki uniemożliwia
                                    jej udzielenie potencjalnie potrzebnej pierwszej pomocy dziecku, jest
                                    nadgorliwością i fatalizmem mentalnym ?

                                    Prysznic zazwyczaj się po prostu bierze i filozofii się do niego nie dorabia. No
                                    ale jeśli ktoś posługuje się nim jako argumentem ZA zostawianiem dziecka samego
                                    w domu, to ja odpowiadam kontrargumentem, w którym używam tego samego prysznica
                                    PRZECIWKO zostawianiu dziecka samego. Celem wytrącenia argumentu z ręki
                                    dyskusyjnego przeciwnika.

                                    Co w tym dziwnego ?

                                    Skupimy się teraz na prysznicu ? Na absurdalności mojego postępowania ? Byle
                                    tylko sobie udowodnić, że jednak pozostawianie dziecka samego sobie nie jest
                                    takie złe ? Grunt to odwrócić uwagę od istoty problemu. Prawda ? smile
                                    • dlania Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:40
                                      Nic nie odwracam, ani uwagi od problemu, ani kota ogonem. Po prostu poza
                                      weekendem czytam posty na forum wyrywkowo (brak czasu), więc często szerszy
                                      kontekst mi ucieka, jak w tym wypadkuwink
                                      Ja nie popieram zostawiania dzieci samych w domu bez opieki. Ale często bywa
                                      tak, że mniej szkody tak naprawde możemy wyrzadzic dziecku zostawiając je na
                                      krótki (!) czas w domu, niż zabierając ze sobą.
                                      Wszytsko oczywiście zalezy od wieku dziecka, potrzeby, która zmusza nas do
                                      wyjścia, mozliwości poproszenia kogos o pomoc itd. itp., co już setki razy
                                      wymieniane było w tym wątku.
                                      Zostawianie dziecka samego nie jest dobrym wyjściem, ale czasem lepszym od
                                      innego - i tyle.
                                      Podam konkretny przykład sytuacji (jedynej aktualnie), kiedy zostawiam
                                      5,5-letnia córkę samą. Mogę:
                                      - albo odebrac z przedszkola ją i razem z nią iśc na zakupy, a potem po drugie
                                      dziecko do złobka. w tym żłobku (1 pietro) moge albo zostawic ja na podwórku
                                      (otwarta bramka), albo wciąc ze soba na górę, gdzie sie dziecko zagotuje w
                                      kurtce, bo temp. 25 stopni. Oczywiście, moge ja rozebrać, ale zanim ją potem
                                      ubiore z powrotem, to młodsza juz bedzie na schodach, albo wyora nosem w szafke,
                                      albo nie wiem co jeszcze. Potem z wesoła gromadka i całym kramem ruszam do domu,
                                      wytłumaczenie starszej, że ma się trzymać wózka, nie skakać, nie iśc po
                                      krawężniku, nie skakać w kałuże na ulicy itd. bywa trudne. Na koniec z wózkiem,
                                      zakupami, torba z pracy i młoda na rekach wchodze na 3 pietro (czekam na dzień,
                                      kiedy się wypierdzielę z tych schodów).

                                      - albo odebrac starszą, zrobić szybkie zakupy, zanieśc to do domu, posadzić
                                      córke przed kompem (skuteczniejsze niż kojecwink), zamknąc drzwi i pobiec po
                                      młodszą. Trwa to maks. 15 minut, wiosną - 10 min.

                                      Ja uważam, że druga opcja jest o wiele bezpieczniejsza (że o wygodzie nie
                                      wspomne, bo mnie zwyzywają).
                                      • gaja78 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 19:56
                                        5,5 roku to już całkiem poważny wiek chyba smile Nie wiem jak poważny, bo
                                        doświadczenia nie mam wink

                                        W każdym razie prawie 6-latek to chyba zupełnie inna bajka niż 2-latek. 2-latka
                                        chyba byś jednak w ten sposób nie zostawiła, żeby pójść po młodsze dziecko do
                                        żłobka ... ?
                                      • e_r_i_n Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:50
                                        dlania napisała:

                                        > Ja uważam, że druga opcja jest o wiele bezpieczniejsza (że o
                                        > wygodzie nie wspomne, bo mnie zwyzywają).

                                        Coz, IMO jest WYŁĄCZNIE wygodniejsza.
                              • lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 14:20
                                > No i to mnie właśnie rozwala na łopatki. "Nie ma skłonności do
                                wymiotów". Jasne
                                > ,
                                > dlatego nigdy nie zwymiotuje. Właśnie to mam na myśli
                                pisząc "zależy kto ma jak
                                > ą
                                > wyobraźnię".

                                A mnie rozwala nadzwyt wybujala wyobraznia.Ciezkie zycie ma taki
                                czlowiek, wszystko urasta do rangi meganiebezpieczenstwa.Przeciez
                                nawet zwykla lyzeczka mozna krzywde sobie zrobic- jak zyc z taka
                                swiadomoscia? Jak tu dziecko poslac do przedszkola czy szkoly, na
                                kolonie, gdzie czyha tyle niebezpieczenstw?

                                Co do wymiotów- czy wasze dzieci nie maja odruchu pdniesienia głowy
                                czy jak? Wymiotuja na lezaco i sie dlawia?




                                > A co z małymi przedmiotami ?
                                Wystarczy porzadku pilnowac.Poza tym jak dziecko pi(a wlasnie
                                wowczas wychodze na te 5 min.) to szansa, ze nagle sie obudzi i
                                rzuci na cokolwiek malego co znajdzie jest po prostu bardzo nikla.
                                Dzis czytam, ze roczne dziwecko zadlawilo sie jedzeniem w obecnosci
                                dziadkow.Pijani, no ale dzecko samo nie bylo.


                                > Kiedy biorę prysznic zakręcam wodę na chwilę średnio raz na pół
                                minuty - minutę
                                > .
                                > I słucham. Jak nie słyszę dziecka - wołam. Jak nie odpowiada -
                                wychodzę spod
                                > prysznica.

                                Bardzo nerwowe masz to macierzynstwo.I tak zawsze i wszedzie weszysz
                                niebezpieczenstwo?
                                Uff., ciesze sie, ze tak nie mam.

                                > Jak jest u ciebie ?

                                U mnie jest tak, ze dziecko od zawsze uczone, co mu wolno, a czego
                                nie- nigdy przez te 9 lat jak zyje nie próbowalo nawet okna otwierac.
                                Poza tym- w czasie snu dziecka, gdy wychodzilam, zapuszczalam rolety
                                zewnetrzne w oknach, ktore sa zabezpieczeniem.
                                • gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:17
                                  lola211 napisała:

                                  > A mnie rozwala nadzwyt wybujala wyobraznia.Ciezkie zycie ma taki
                                  > czlowiek, wszystko urasta do rangi meganiebezpieczenstwa.Przeciez
                                  > nawet zwykla lyzeczka mozna krzywde sobie zrobic- jak zyc z taka
                                  > swiadomoscia? Jak tu dziecko poslac do przedszkola czy szkoly, na
                                  > kolonie, gdzie czyha tyle niebezpieczenstw?

                                  ?
                                  Ja ciężkiego życia bynajmniej nie mam. Nie wiem skąd pomysł, że wszystko urasta
                                  do rangi meganiebezpieczeństwa, ja nic takiego nie napisałam. Pisałam o
                                  prysznicu używając go jako kontrargumentu we wczorajszej dyskusji, co wyjaśniam
                                  kilka postów niżej.

                                  > Co do wymiotów- czy wasze dzieci nie maja odruchu pdniesienia głowy
                                  > czy jak? Wymiotuja na lezaco i sie dlawia?

                                  No comments uncertain

                                  > > A co z małymi przedmiotami ?
                                  > Wystarczy porzadku pilnowac.Poza tym jak dziecko pi(a wlasnie
                                  > wowczas wychodze na te 5 min.) to szansa, ze nagle sie obudzi i
                                  > rzuci na cokolwiek malego co znajdzie jest po prostu bardzo nikla.
                                  > Dzis czytam, ze roczne dziwecko zadlawilo sie jedzeniem w obecnosci
                                  > dziadkow.Pijani, no ale dzecko samo nie bylo.

                                  Wiesz jaka jest szansa, że dziecko pozostawione samo na 10 minut w pokoju
                                  ściągnie z biurka zszywacz do papieru, rozbebeszy go doszczętnie po czym
                                  skonsumuje 21 zszywek ? Zapewne mała. Ale to nie zmienia faktu że moje dziecko
                                  taki numer odwinęło.

                                  > Bardzo nerwowe masz to macierzynstwo.I tak zawsze i wszedzie weszysz
                                  niebezpieczenstwo? Uff., ciesze sie, ze tak nie mam.

                                  Dlaczego sądzisz że zawsze i wszędzie ? Pisałam tylko o tym, że nie potrafię
                                  siedzieć pod prysznicem nie słysząc co się w domu dzieje - jeśli jestem sama z
                                  dzieckiem. Tak mam i już, takie zboczenie. Nikogo nie namawiam, nie traktuję
                                  tego jako zachowania godnego naśladowania.
                                  Napisałam o tym tylko i wyłącznie w kontekście kontrargumentu, co nie tak daleko
                                  stąd na drzewku wiadomości wyjaśniam Dlani. Tam też zasugerowałam, że czepianie
                                  się tematu prysznica w kontekście tego wątku pachnie spychaniem ze sceny
                                  głównego problemu i odwracaniem kota ogonem smile

                                  > U mnie jest tak, ze dziecko od zawsze uczone, co mu wolno, a czego
                                  > nie- nigdy przez te 9 lat jak zyje nie próbowalo nawet okna otwierac.

                                  Moje też jeszcze nigdy nie próbowało otwierać okna.



                                  Taka refleksja na koniec. Sprawy typu:
                                  - dziecko zrobiło sobie krzywdę w czasie obecności pijanych dziadków w domu,
                                  - jak to dobrze że ja nie jestem taka nerwowa i nie węszę wszędzie niebezpieczeństwa

                                  są naprawdę bardzo pokrętnymi argumentami za przyzwoleniem na zostawianie
                                  dziecka samego w domu. Są próbą pokrętnego udowodnienia sobie, że czyni się
                                  słusznie. A w istocie nie mają nic wspólnego z problemem pozostawienia dziecka
                                  bez opieki ...
                                  • lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:30
                                    > No comments uncertain
                                    Alez wlasnie komentarz by sie przydal.Widzialas, jak wymiotuje
                                    dziecko-przytomne?
                                    > Wiesz jaka jest szansa, że dziecko pozostawione samo na 10 minut w
                                    pokoju
                                    > ściągnie z biurka zszywacz do papieru, rozbebeszy go doszczętnie
                                    po czym
                                    > skonsumuje 21 zszywek ? Zapewne mała. Ale to nie zmienia faktu że
                                    moje dziecko
                                    > taki numer odwinęło.

                                    Pisze caly czas, ze wychodzilam tylko wtedy, gdy dziecko SPALO.A nie
                                    wowczas, gdy sie BAWILO.TO BARDZO ISTOTNA RÓZNICA.
                                    I jak rozumiem najadlo sie tych zszywek podczas obecnosci doroslej
                                    osoby?

                                    -Są próbą pokrętnego udowodnienia sobie, że czyni się
                                    > słusznie.

                                    Ja jestem przekonana, ze czynilam i czynie slusznie.To naprawde
                                    indywidualna kwestia, gdyby moje dziecko bylo inne, to pewnie nie
                                    bylabym taka pewna, ze nie zacznie nagle wyczyniac nie wiadomo czego
                                    po moim wyjsciu.
                                    Znam matki zostawiajace n dziecko samo na wiele godzin, w tym w nocy-
                                    temu jestem przeciwna.Ale na 5 min. w sytuacji, gdy dziecko spi-
                                    wyskocze, jesli musze, i koniec.

                                    --------------------------------------------------------------
                                    Jędza zjadła księdza, krew wypiła, tylko kości zostawiła
                                    • gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:43
                                      lola211 napisała:

                                      > Alez wlasnie komentarz by sie przydal.Widzialas, jak wymiotuje
                                      > dziecko-przytomne?

                                      Lola, ale ja pisałam o wymiotowaniu chorego dziecka przy nagłym skoku gorączki
                                      ... Ja nie nazwałabym swojego dziecka, któremu temperatura skoczyła gwałtownie
                                      do 39 stopni (na przykład z 38,3), dzieckiem przytomnym ...

                                      > Pisze caly czas, ze wychodzilam tylko wtedy, gdy dziecko SPALO. A nie wowczas,
                                      gdy sie BAWILO.TO BARDZO ISTOTNA RÓZNICA.

                                      Ja naprawdę nie kumam jakie to ma znaczenie. Ani trochę. To znaczy rozumiałabym
                                      tą różnicę, gdybym była pewna że dziecko podczas mojej obecności się nie obudzi.
                                      Na przykład gdybym uśpiła je chloroformem smile

                                      > I jak rozumiem najadło sie tych zszywek podczas obecnosci doroslej
                                      > osoby?

                                      Oczywiście. I tylko dlatego wiedzieliśmy, że Ala je połknęła - mąż zauważył
                                      jedną zszywkę wystającą z buzi dziecka. Gdyby tego nie zauważył, w życiu byśmy
                                      się nie doliczyli brakujących zszywek.

                                      Dzięki temu, że zauważył, pojechaliśmy w ciągu 2 dni dwukrotnie do szpitala,
                                      gdzie zostały wykonane 2 zdjęcia rentgenowskie, na podstawie których lekarze
                                      ocenili, czy operacyjne wyciąganie zszywek będzie konieczne czy nie. Na
                                      szczęście obyło się bez zabiegu. Jednak gdyby zszywki przebiły jelita, to bez
                                      wiedzy o ich połknięciu przez dziecko jechalibyśmy na sygnale z dzieckiem z
                                      ostrym brzuchem do szpitala modląc się o jego życie. Z wiedzą o połknięciu żelastwa:

                                      1. lekarze mieli szansę podjąć potencjalną decyzję o operacji wcześniej niż
                                      nastąpiłaby perforacja jelita,
                                      2. mogliśmy wspomóc wydalanie zszywek odpowiednią dietą.

                                      > Ja jestem przekonana, ze czynilam i czynie slusznie.

                                      Luz, w sumie to twoja sprawa. Mnie tylko wnerwia publiczne propagowanie pomysłów
                                      na zostawianie dziecka samego w domu.
                                      • lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:54
                                        > Lola, ale ja pisałam o wymiotowaniu chorego dziecka przy nagłym
                                        skoku gorączki

                                        A ja nie pisalam, ze zostawiam dziecko samo przy nagłym skoku
                                        goraczki.Nie- wowczas nie zostawiam.

                                        > Ja naprawdę nie kumam jakie to ma znaczenie. Ani trochę. To znaczy
                                        rozumiałabym
                                        > tą różnicę, gdybym była pewna że dziecko podczas mojej obecności
                                        się nie obudzi
                                        > .
                                        A ja widze, bo mam doswiadczenie.Otóz dziecko, ktore zostawiam na 5
                                        min samo w domu po moim powrocie nadal spi.Czyli nie ma szans na
                                        polkniecie, zadawienie sie i te wszystkie koszmary, o ktorych sie z
                                        reguły przy okazji takich watkow pisze.Dziecko po prostu spi.Nie
                                        lazi po domu w poszukiwaniu co by tu zbroic, tylko SPI.A nawet gdyby
                                        sie obudzilo- to nie wiemjak wasze dzieci- ale moje po prostu przez
                                        kolejne minuty lezalo sobie i gadalo z miskiem.Nigdy sie nie
                                        darzylo, bym po powrocie zastala obudzone dziecko.


                                        Mnie tylko wnerwia publiczne propagowanie pomysłó
                                        > w
                                        > na zostawianie dziecka samego w domu.

                                        Alez ja niczego nie propaguje, nikogo nie namawiam.Po prostu
                                        publicznie sie przyznaje i tyle.
                                        • gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:59
                                          lola211 napisała:

                                          > A nawet gdyby
                                          > sie obudzilo- to nie wiemjak wasze dzieci- ale moje po prostu przez
                                          > kolejne minuty lezalo sobie i gadalo z miskiem.Nigdy sie nie
                                          > darzylo, bym po powrocie zastala obudzone dziecko.

                                          A zastanawiałaś się kiedyś, jakby to była gdyby dziecko się podczas twojej
                                          nieobecności obudziło ? Wiesz co dla dziecka może oznaczać odkrycie po
                                          przebudzeniu, że jest w domu samo ?
                                          • lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:14
                                            Zapewne by mnie wolalo, tak jak nieraz, gdy jestem w mieszkaniu, np.
                                            w lazience.Zanim by do niego dotarlo, ze mnie nie ma, juz bylabym z
                                            powrotem.
                                            • gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:20
                                              lola211 napisała:

                                              > Zapewne by mnie wolalo, tak jak nieraz, gdy jestem w mieszkaniu, np.
                                              > w lazience.Zanim by do niego dotarlo, ze mnie nie ma, juz bylabym z
                                              > powrotem.

                                              Sądzisz że nie zorientowałoby się, że nie było cię w mieszkaniu podczas jego
                                              snu, gdyby zobaczyło jak wracasz ze sklepu, jak wchodzisz przez drzwi wejściowe ?

                                              To luźne pytanie, ja po prostu wiem że moja dwulatka zorientowałaby się w mig że
                                              zostawiłam ją samą w domu i prawdopodobnie byłby to początek jej problemów ze
                                              spokojnym snem. Ale może mam po prostu "przewrażliwione" dziecko wink
                                              • ibulka Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:26
                                                gaja78 napisała:

                                                > lola211 napisała:
                                                >
                                                > > Zapewne by mnie wolalo, tak jak nieraz, gdy jestem w mieszkaniu, np.
                                                > > w lazience.Zanim by do niego dotarlo, ze mnie nie ma, juz bylabym z
                                                > > powrotem.
                                                >
                                                > Sądzisz że nie zorientowałoby się, że nie było cię w mieszkaniu podczas jego
                                                > snu, gdyby zobaczyło jak wracasz ze sklepu, jak wchodzisz przez drzwi wejściowe
                                                > ?
                                                >
                                                > To luźne pytanie, ja po prostu wiem że moja dwulatka zorientowałaby się w mig ż
                                                > e
                                                > zostawiłam ją samą w domu i prawdopodobnie byłby to początek jej problemów ze
                                                > spokojnym snem. Ale może mam po prostu "przewrażliwione" dziecko wink


                                                na 100% masz przewrażliwione dziecko, a jeśli nie, to niedługo tak się stanie. i
                                                nie chodzi mi o sytuację ze snem, ale ogólnie o nerwówkę, jaką wprowadzasz, żeby
                                                tylko zobaczyć czy aby na pewno żyje...
                                                • gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:32
                                                  ibulka napisała:

                                                  > na 100% masz przewrażliwione dziecko, a jeśli nie, to niedługo tak się stanie.
                                                  > i
                                                  > nie chodzi mi o sytuację ze snem, ale ogólnie o nerwówkę, jaką wprowadzasz, żeb
                                                  > y
                                                  > tylko zobaczyć czy aby na pewno żyje...

                                                  Albo to jest kolejna próba udowodnienia sobie słuszności swojego punktu
                                                  widzenia, albo przeceniasz swoje zdolności budowania wyobrażenia o atmosferze
                                                  panującej w czyimś domu na podstawie forumowej dyskusji. Tzn. to wnioskowanie ma
                                                  w sobie mało pokory wobec złożoności cudzego sposobu życia.
                                                  Bo jak mniemam wniosek o nerwówce panującej w moim domu wysnułaś na podstawie
                                                  wzmianki o prysznicu ?
                                              • lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:36
                                                Nie, bo drzwi mam tak usytuowane, ze nie zauwazy.A nawet jesli, to
                                                po prostu nie zareagowalaby jakos specjalnie, bo po prostu takie
                                                dziecko.
                                      • e_r_i_n Re: kolejna tragedia 06.02.08, 15:58
                                        gaja78 napisała:

                                        > Dzięki temu, że zauważył, pojechaliśmy w ciągu 2 dni dwukrotnie do
                                        > szpitala, gdzie zostały wykonane 2 zdjęcia rentgenowskie, na
                                        > podstawie których lekarze ocenili, czy operacyjne wyciąganie
                                        > zszywek będzie konieczne czy nie.

                                        I to wlasciwie powinno byc podsumowanie watku - wszyscy sie
                                        zgadzamy, ze krzywda moze sie dziecku stac w obecnosci rodzicow i
                                        gdy ich nie ma. Kwestią istotną jest czas udzielenia pomocy. Tutaj
                                        chyba każdy przyzna, że obecność rodziców jest kluczowa.

                                        A wypadki mają to do siebie, ze zdarzaja sie w najmniej
                                        spodziewanych momentach i okolicznosciach. I mozemy miec super
                                        bezpieczny samochod, wiezc dzieci w fotelikach i jechac z przepisowa
                                        predkoscia, a i tak zginiemy zmiazdzeni przez inny samochod. To samo
                                        tyczy sie idealnie zabezpieczonego mieszkania - na pewne rzeczy
                                        wplywu nie mamy.
                                        • gaja78 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 16:01
                                          e_r_i_n napisała:

                                          > I to wlasciwie powinno byc podsumowanie watku - wszyscy sie
                                          > zgadzamy, ze krzywda moze sie dziecku stac w obecnosci rodzicow i
                                          > gdy ich nie ma. Kwestią istotną jest czas udzielenia pomocy. Tutaj
                                          > chyba każdy przyzna, że obecność rodziców jest kluczowa.

                                          Amen.
                            • wolanka79 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:12
                              Adoptowałam niedawno psa po przejściach. Wiesz, doradzono mi klatkę,
                              jako zapewnienie psu bezpieczeństwA podczas mojej nieobecności. Może
                              grunt to dobra klatka dla dziecka????? Bezpieczniejsza od
                              najbardziej bezpiecznego mieszkania...
    • nisar Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 15:13
      Wiele z Was przyznaje się do zostawiania chodzących dzieci "na
      chwilę" samych w domu.
      Czytając forum widzę, jak wiele forumek wypowiada się z najwyższą
      niechęcią o instytucji kojca. Że to więzienie, że tak jak by dziecko
      do klatki wsadzić itd. Wiele z Was ewidentnie nie posiada kojca, w
      którym - co by nie mówić - nawet ponaddwulatek jest bezpieczny, bo z
      wysokiego kojca nie da rady wyleźć.
      Nie rozumiem, niestety.
      • sylwiawkk Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 15:42
        zostawić tak jak poprzedniczka pisze to można dziecko które spi w
        łózeczku czy w kojcu skąd na pewno sie nie wydostanie nawet jak sie
        obudzi
        to jeszcze rozumiem
        ja też nigdy bym nie zostawiła dwulatki która nie spi
        moja mała własnie spi na sofie wiec nie moge sobie pozwolić na
        pozostawienie jej na chwile nawet bo może sie obudzić i spaść a
        obiad to by sie przydało zacząć robić
        i co poczeka obiad aż mała sie obudzi i bedzie plątać sie pod nogami
        a tak z ciekawości ta matka nie bała sie że ta dwulatka zrobi
        krzywde temu niemowlakowi
        moje piecioletnie dziecko ma takie pomysły że boje sie je zostawiać
        same w pokoju
        • ibulka Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 15:51
          sylwiawkk napisała:

          > zostawić tak jak poprzedniczka pisze to można dziecko które spi w
          > łózeczku czy w kojcu skąd na pewno sie nie wydostanie nawet jak sie
          > obudzi
          > to jeszcze rozumiem
          > ja też nigdy bym nie zostawiła dwulatki która nie spi
          > moja mała własnie spi na sofie wiec nie moge sobie pozwolić na
          > pozostawienie jej na chwile nawet bo może sie obudzić i spaść a
          > obiad to by sie przydało zacząć robić
          > i co poczeka obiad aż mała sie obudzi i bedzie plątać sie pod nogami
          > a tak z ciekawości ta matka nie bała sie że ta dwulatka zrobi
          > krzywde temu niemowlakowi
          > moje piecioletnie dziecko ma takie pomysły że boje sie je zostawiać
          > same w pokoju


          podłożyłabym poduszki i kołdry pod wersalkę, coby się nie potłukła nawet jak
          spadnie, i poszła gotować obiad, co jakiś czas zaglądając czy śpi, czy też
          niebezpiecznie zbliża się ku krawędzi wersalki smile

          absolutnie bym nie budziła.
        • marghe_72 Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 15:57
          sylwiawkk napisała:

          > zostawić tak jak poprzedniczka pisze to można dziecko które spi w
          > łózeczku czy w kojcu skąd na pewno sie nie wydostanie nawet jak
          sie
          > obudzi
          > to jeszcze rozumiem

          teoretycznie
          problem w tym, że to nam się może coś przydarzyć po drodze do owego
          sklepu..
          • sylwiawkk Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 16:02
            no własnie
            a po za tym czy zakupy pranie czy o czym tam pisałyście jest
            ważniejsze od własnego dziecka i jego bezpieczeństwa
            a obiad ide gotowac tylko mi sie nie chce a mała o dziwo śpi jakoś
            jak na nią już za długo a ma katar to już nic nie rozumiem
            ale cóz obydwie są tak nieprzewidywalne że nie można nic planować na
            przód z nimi nawet o godz
            stojąc w kuchni mam dwa metry do sofy wiec nawet zdąrzę ją złapać
            • ibulka Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 16:18
              nawet jeśli to nam coś się stanie w drodze do tego sklepu/apteki itd, bo dziecko
              w kojcu jest bezpieczne - do powrotu kogoś innego z pracy nie umrze z głodu albo
              nie spadnie z okna.

              kojec to dobry pomysł.
              • asia_i_p Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 01.02.08, 21:21
                Dwulatek z kojca wylezie i jeszcze sobie głowę rozbije wyłażąc.
                Mam dwulatkę w domu - najdłużej została sama 2-5 minut na piętrze,
                kiedy ja schodziłam na dół. Oczywiście okna zamnknięte i kuchnia na
                klucz, jeśli tam się coś gotowało.
                Tylko . . . ja mieszkam w domu z ojcem i jego rodziną i siostrą. Nie
                istnieje sytuacja, że trzeba wyjśc po lekarstwo albo po jedzenie.
                A co do wychodzenia po lekarstwo, kiedy dziecko jest chorę, miałabym
                zgryz - jak nie przyniosę tych czopków, może mu skoczyc gorączka,
                jak przyniosę, w czasie mojej wyprawy do apteki może mu skoczyc
                gorączka i może dostac drgawek. Tak źle i tak niedobrze. Chyba bym w
                końcu została w domu i zbijała gorączkę nacieraniem zimną wodą.
                • melmire Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 16:19
                  O ile choroba jest zdiagnozowana przez pediatre z przychodni (jak to bywa
                  zazwyczaj, bo raczej malo kogo stac na wizyty domowe), to nie widze powodu zeby
                  lekarstw nie wykupic w drodze do domu.
                  Wyjscia po kartofle zupelnie nie rozumiem, jestem gospodynia do d. kartofle nie
                  zawsze mam, ale jakas resztka ryzu, kaszy czy makaronu zawsze sie znajdzie.
                  • malila Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 16:34
                    Dość ciężko tłumaczy się cokolwiek osobie, która nie stanęła przed
                    jakimś problemem, ale mimo to jest absolutnie pewna, że to nie jest
                    żaden problem, a dla chcącego nic trudnego. Dlatego ostatni raz się
                    na ten temat wypowiadam. W tej konkretnej sytuacji, w jakiej ja się
                    znalazłam, resztka kaszy to za mało. To nie była kwestia kilku czy
                    kilkunastu godzin, które trzeba przetrwać czekając na męża czy
                    kogokolwiek innego, kto mógłby zrobić zakupy. To była kwestia dwóch
                    czy trzech dni. Ja rozumiem, że są takie matki, które wytrzymałyby
                    bez jedzenia. Wierzę, bo mój mąż potrafi nie jeść dziesięć dni. Ja
                    nie mogę nie jeść, bo słabnę.
                    Jeśli chodzi o zapasy, to mała rozchorowała się tuż przed tym, gdy
                    miałyśmy jechać uzupełnić zapasy. A musimy je uzupełniać stosunkowo
                    często, bo z pewnych względów pewnych rzeczy nie możemy jeść i nasza
                    dieta opiera się w dużej mierze na kaszach (to szybko schodzi). Z
                    tego samego powodu nie wchodziło w grę zamówienie jakiegokolwiek
                    gotowca, że o pizzy nie wspomnę.
                    I to by chyba było na tyle.
                    • melmire Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 17:08
                      Ale ja nie pisze o twojej sytuacji, bo jej nie znam.
                      Sama ogolnie sie malo krepuje, i gdybym byla zablokowana w domu na amen, to bez
                      wiekszego bolu poprosilabym ktoregos z sasiadow/dalszych znajomych o zrobienie
                      chocby drobnych zakupow. Poza tym mam ten komfort, ze mieszkam w wiekszym
                      miescie , mam internet, i przez ten internet moge zrobic zakupy. Zreszta nawet
                      do Pcimia zakupy dowiaza, tylko ze nie tego samego dnia,wiec sasiad
                      drobnozakupujacy przydalby sie na przeczekanie.
                      Gdybym miala robotnikow w domu, to ewentualnie ich poprosilabym o jakies zakupy,
                      za drobna dodatkowa oplata, bo to w koncu nie sluzacy (ani, jak widac, nie nianki).
                      • malila Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 17:49

                        melmire napisała:
                        > Gdybym miala robotnikow w domu, to ewentualnie ich poprosilabym o
                        jakies zakupy
                        > ,
                        > za drobna dodatkowa oplata, bo to w koncu nie sluzacy (ani, jak
                        widac, nie nian
                        > ki).

                        Tak, to dobre rozwiązanie. Też o nim pomyślałam.
                    • sylwiawkk Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 20:29
                      a taksówek to w waszych miastach nie ma też można podjechać do
                      lekarza czy sklepu u nas to nawet taksówkarze robią drobne zakupy
                      • dlania Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 03.02.08, 10:39
                        sylwiawkk napisała:

                        > a taksówek to w waszych miastach nie ma też można podjechać do
                        > lekarza czy sklepu u nas to nawet taksówkarze robią drobne zakupy

                        Codziennie taxi po zakupy? Znów błysnęłaś.
      • kathee Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 22:50
        nisar napisała:
        > Wiele z Was ewidentnie nie posiada kojca, w
        > którym - co by nie mówić - nawet ponaddwulatek jest bezpieczny, bo z
        > wysokiego kojca nie da rady wyleźć.

        Zapewniam Cię ze dwulatek potrafi wyjść z wysokiego kojca i bez problemu wejść,
        a także wejść i wyjść ze starej wysokiej żeliwnej wanny.

        Co do tematu
        Ja dzieciaków nie zostawiam samych w domu, nawet na sekundę, a jak jestem w
        innym pokoju i przez ponad minutę jest cicho z pomieszczenia gdzie jest
        dzieciak to sprawdzam co robi.
        • ibulka Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 02.02.08, 23:59
          kathee napisała:

          > nisar napisała:
          > > Wiele z Was ewidentnie nie posiada kojca, w
          > > którym - co by nie mówić - nawet ponaddwulatek jest bezpieczny, bo z
          > > wysokiego kojca nie da rady wyleźć.
          >
          > Zapewniam Cię ze dwulatek potrafi wyjść z wysokiego kojca i bez problemu wejść,
          > a także wejść i wyjść ze starej wysokiej żeliwnej wanny.
          >
          > Co do tematu
          > Ja dzieciaków nie zostawiam samych w domu, nawet na sekundę, a jak jestem w
          > innym pokoju i przez ponad minutę jest cicho z pomieszczenia gdzie jest
          > dzieciak to sprawdzam co robi.


          to znaczy stoisz z zegarkiem w ręku, i zamiast robić w tym drugim pokoju coś
          innego odliczasz 60 sekund, po czym lecisz do pokoju sprawdzać czy dzieci żyją?
          albo kiedy bawią się same w drugim pokoju muszą non stop krzyczeć/mówić/śmiać
          się, bo jak zamilkną i oglądają książeczkę, od razu panikujesz?

          wow.
      • chupachups1 Re: Nie rozumiem, no znowu nie rozumiem! 04.02.08, 20:19
        Da radę da. Nawet młodszy. Byłam świadkiem u znajomych, jak 18 miesięczny
        chłopczyk wypadł z kojca.
        IMO małych dzieci nie powinno sie zostawiać samych w domu.
    • sylwiawkk Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:06
      za 15 min musze jechać po starszą do szkoły nie bedzie mnie może
      20 min i co która przyjdzie mi popilnować maleństwa bo jeszcze śpi i
      może sie obudzić i spaść
      może mam ją też zostawić samą w domu co? bo śpi
      żal mi męża bo po nocy ale musze go obudzić i niech pilnuje naszej
      małej paskudy
      • paliwodaj Re: kolejna tragedia 01.02.08, 16:49
        zal mi tej matki z dwoch powodow
        1)ze przezywa smierc dziecka z wlasnej winy
        2) ze jest osoba nieodpowiedzialna i nierozsadna az tak ze jej
        postepowanie doprowadzilo do takiej tragedii

        Czy musi umierac dziecko zeby do niektorych dotarlo ze siatka
        kartofli jest mniej wazna niz bezpieczenstwo dziecka???? Ciekawe
        ktore dziecko nastepne umrze , bo "moj 3-latek jest taki
        samodzielny "

        Sama mam 3 dzieci i niegdy , przenigdy nie zostawiam ich samych w
        domu. Tu gdzie mieszkam dziecko nie moze byc zostawione samo, takie
        jest prawo i to sluszne prawo. Dziecko nie wszystko jeszcze potrafi
        przewidziec i zyje w swoim swiecie.

        Pisalam juz kiedys przy okazji podobnego watku , maz opowiadal mi ze
        gdy byl dzieckiem w jego bloku spalilo sie mieszkanie . Matka wyszla
        do sasiadki , zostawiajac spiace dziecko w ogrzewanym grzejnikiem
        pokoju.
        Mieszkanie zaczelo sie palic a dziecko schowalo sie za drzwi, bo
        pewnie myslalo ze tam jest bezpieczne. Strazacy i sasiedzi wchodzili
        jeszcze do tego mieszkania aby znalezc dziecko, ale nie znalezli w
        czarnym dymie.
        Do dzis maz pamieta jako kilkulatek jak matka rzucala sie po ciele
        dziecka w histerii . Ile jeszcze podobnych tragedii??????
        • rene1311 Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 17:26
          Przeczytałam w kilku postach że kojce są bezpieczne bo nawet ponaddwulatek z
          niego nie wyjdzie.I troche mnie to zaskoczyło.To ja chyba mam inne dzieci.Miałam
          kojec i spały w nim obie moje córki, tyle że obie też grubo przed skończeniem
          dwóch latek potrafiły z niego wyjść i to nie przez odpięty na zamek bok, ale po
          prostu górą.Podnosiły sie na rękach, kładły brzuchem na brzegu kojca i
          zeskakiwały z drugiej strony.Młodsza nauczyła sie tej sztuczki od starszej
          zapewne.A kojec był taki standardowy, najzwyklejsze rozmiary, nie miniaturka.Już
          samo wychodzenie z niego było niebezpieczne dla nich bo kilka razy przy takiej
          próbie ucieczki spadały na ziemie, wiec o zostwieniu ich samych w kojcu nie było
          mowy.Wiec chyba nie dla wszystkich dzieci jest on taki bezpieczny.
          • ibulka Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 17:39
            rene1311 napisała:

            > Przeczytałam w kilku postach że kojce są bezpieczne bo nawet ponaddwulatek z
            > niego nie wyjdzie.I troche mnie to zaskoczyło.To ja chyba mam inne dzieci.Miała
            > m
            > kojec i spały w nim obie moje córki, tyle że obie też grubo przed skończeniem
            > dwóch latek potrafiły z niego wyjść i to nie przez odpięty na zamek bok, ale po
            > prostu górą.Podnosiły sie na rękach, kładły brzuchem na brzegu kojca i
            > zeskakiwały z drugiej strony.Młodsza nauczyła sie tej sztuczki od starszej
            > zapewne.A kojec był taki standardowy, najzwyklejsze rozmiary, nie miniaturka.Ju
            > ż
            > samo wychodzenie z niego było niebezpieczne dla nich bo kilka razy przy takiej
            > próbie ucieczki spadały na ziemie, wiec o zostwieniu ich samych w kojcu nie był
            > o
            > mowy.Wiec chyba nie dla wszystkich dzieci jest on taki bezpieczny.


            nigdy nie należy generalizować, każde dziecko jest inne, i każda matka ZNA swoje
            dziecko - wiedząc, że nie wyjdzie z kojca może je zostawić w tym kojcu jak idzie
            na balkon na fajkę. wiadomo, że jeśli maluch wyłazi z kojca równie szybko, jak
            się go do niego wkłada, to jest to metoda bezskuteczna.
            • anulka.p Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 17:43
              Oczywista bzdura z tym kojcem. Małe dziecko jest nieprzewidywalne,
              co z tego, że matka zna swoje dzicko, jak one może nagle ktoregoś
              dnia Cie zaskoczyć i wyjść z tego kojca.
              Np. tego dnia kiedy ty postanoiwsz wyjsc do sklepu.
              A w ogole ta rozmowa mnie dziwi, za pozostawnienie dziecka bez
              opieki i narażenie go na niebezpieczeństwo odpowiada się przed sądem
              i są na to paragrafy.
              • ibulka Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 17:57
                anulka.p napisała:

                > Oczywista bzdura z tym kojcem. Małe dziecko jest nieprzewidywalne,
                > co z tego, że matka zna swoje dzicko, jak one może nagle ktoregoś
                > dnia Cie zaskoczyć i wyjść z tego kojca.
                > Np. tego dnia kiedy ty postanoiwsz wyjsc do sklepu.
                > A w ogole ta rozmowa mnie dziwi, za pozostawnienie dziecka bez
                > opieki i narażenie go na niebezpieczeństwo odpowiada się przed sądem
                > i są na to paragrafy.


                oczywiście że MOZE, ale NIE MUSI.
                i łatwiej jest dziecku wyjść z pokoju, niż z kojca.
                • kraina.marzen Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 18:41
                  Wiecie co?
                  Zapytajcie sie swoich rodzicow-czy nigdy was nie zostawiali na
                  chwilke w domu?
                  Ja wiem,ze moja mam zostawiala mojego brata- mial moze z 1,5 roku i
                  szla z nami(mna i siostra) po zakupy.
                  dlaczego go zostawiala?
                  Bo mialam nasza 3 rok po roku a miala tylko 1 wozek-taki
                  podwojny....tato pracowal, byli sami w nowym miescie.
                  Zostawiala brata w duzym pokoju,zabezpieczajac co sie da
                  poduszkami:i z wyrzutami sumienia "leciala' po chleb,mieso,mleko.
                  Sytuacja miala miesjce jakies 26 lat temu....
                  Mam wyrodna,nieodpowiedzialna mame....ale taka byla rzeczywistosc.

                  Brat nie raz plakal, po powrocie mama zastawalo go spiacego na
                  podlodze-na dywanie.Wyrosl na normalnego mezczyzne, bez "skrzywien"
                  po tym placzu.
                  • margarettka Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 21:09
                    zapytalam - moja mama nigdy nas nie zostawiala samych nawet na
                    moment, przynajmniej do czasow podstawowki.

                    Ja tez nigdy nie zostawiam dziecka samego. Nie i koniec. Zakupy od
                    zawsze robilam z nim, chyba bym sie zebzdziala ze strachu lecac po
                    ziemniaki i majac swiadomosc, ze zostawilam mlodego samego. Jak mi
                    czegos braklo i nie chcialo mi sie tarabanic z nim z 9 pietra to po
                    prostu nie szlam po to, a jak musialam, to z nim.
                    Teraz ma 4 lata i juz w ogole nie wyobrazam sobie zostawic go
                    samego, przy fantazji specyficznej dla tego wieku.

                    A tej mamie teraz po prostu szczerze wspolczuje.
                  • marghe_72 Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 22:26
                    kraina.marzen napisała:

                    > Wiecie co?
                    > Zapytajcie sie swoich rodzicow-czy nigdy was nie zostawiali na
                    > chwilke w domu?

                    zapytałam - nigdy
                    zapytałam tez babcię smile - raz - zostawiła, po 10 minutach wracała
                    biegiem do domu, bo jednak stwierdziła, że to głupi pomysł..
                    i tego się trzymała przez kolejne lata

                    i co teraz?
                    • sylwiawkk Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 23:12
                      mojego męża ciocia miała 4 dzieci prawie rok po roku
                      jedno w wózku drugie pod wózkiem nakładke na wózek i jedno szło koło
                      wózka
                      ludzie dziwnie na nią patrzyli ale wnioskuje że też nigdy nie
                      zostawiała dzieci samych
                  • ma_dre Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 22:34
                    pewnie ze mnie zostawiali sama, albo z bratem, zostawiali mnie tez jako
                    "zakladke" w kolejce do sklepu bez pieniedzy, czasem tez mnie bili, nasmiewali
                    sie ze mnie, nie pilnowali stanu moich zebow, ani stopni w szkole, ubierali mnie
                    zbyt grubo, bylam najciepliej ubranym dzieckiem w szkole, wysylali w nocy przez
                    pola do sasiadki po mleko... no i jaka nauke mam z tego wyciagnac na przyszlosc?
                    tez powinnam tak postepowac z moimi dziecmi?
                    • marghe_72 Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 22:41
                      ma_dre napisała:

                      > pewnie ze mnie zostawiali sama, albo z bratem, zostawiali mnie tez
                      jako
                      > "zakladke" w kolejce do sklepu bez pieniedzy, czasem tez mnie
                      bili, nasmiewali
                      > sie ze mnie, nie pilnowali stanu moich zebow, ani stopni w szkole,
                      ubierali mni
                      > e
                      > zbyt grubo, bylam najciepliej ubranym dzieckiem w szkole, wysylali
                      w nocy przez
                      > pola do sasiadki po mleko... no i jaka nauke mam z tego wyciagnac
                      na przyszlosc
                      > ?
                      > tez powinnam tak postepowac z moimi dziecmi?

                      zapomniałas o fotelikach samochodowych wink
                    • kraina.marzen Re: co Wy z tymi kojcami? 01.02.08, 22:41
                      Oczywiście,że nie masz tak postepować z wlasnym dzieckiem.Chcialam
                      tylko przedstawić sytuacje w ktorej pewnie nie jedna z nas byla....

                      Ja mojego syna "zostawialam" bo musialam isc po cholerne
                      lekarstwo...wiesz jak sie czulam? strasznie z ta swiadomoscia,ze
                      jest sam w domu-mimo,iz syn twierdzil,ze plakac nie bedzie.
                      Tamta matka zostawila dzieci bo poczula pewne "bezpieczenstwo" w
                      postaci tamtej ekipy remontowej...
                      moja mama do tej pory ma wyrzuty sumienia, ale innego wyjscia nie
                      miala.
                      Fajnie jest tak pisac-zamawiam pizze, nie jem, zbijam goraczke woda.
                      ale sa sytuacje,gdzie tego zastosowac sie nie da.

                      Tragednia straszna dla rodzicow dziecka,dla matki-nie wieszajcie na
                      niej "psow" bo nie wiecie jaka jest matka dla swych dzieci...latwo
                      jest oceniac-trudniej zamilczec...
            • wolanka79 jasne 05.02.08, 16:17
              a jak wiesz, że dziecko jeszcze nie chodzi, to wiesz pewnie
              dokładnie kiedy zacznie, nie? Dzieci nabywają różnych umiejętności i
              kiedy Twoje dziecko pierwszy raz wyjdzie z kojca nie jesteś w stanie
              przewidzieć.
              • ibulka Re: jasne 05.02.08, 16:33
                wolanka79 napisała:

                > a jak wiesz, że dziecko jeszcze nie chodzi, to wiesz pewnie
                > dokładnie kiedy zacznie, nie? Dzieci nabywają różnych umiejętności i
                > kiedy Twoje dziecko pierwszy raz wyjdzie z kojca nie jesteś w stanie
                > przewidzieć.

                dobrze, więc jeśli dziecko jeszcze nie chodzi, i nie wiesz kiedy zacznie, to
                wsadź je do kojca jak idziesz do łazienki czy na papierosa na balkon. skoro nie
                umie chodzić, to na pewno nie umie też wyleźć z kojca, to trudniejsze.
          • ewelina_1 Re: co Wy z tymi kojcami? 02.02.08, 00:19
            rene1311 napisała:

            > Przeczytałam w kilku postach że kojce są bezpieczne bo nawet
            ponaddwulatek z
            > niego nie wyjdzie.I troche mnie to zaskoczyło.To ja chyba mam inne
            dzieci.Miała
            > m
            > kojec i spały w nim obie moje córki, tyle że obie też grubo przed
            skończeniem
            > dwóch latek potrafiły z niego wyjść i to nie przez odpięty na
            zamek bok, ale po
            > prostu górą.Podnosiły sie na rękach, kładły brzuchem na brzegu
            kojca i
            > zeskakiwały z drugiej strony.
            właśnie mnie taka wiara w bezpieczny kojec też zaskoczyła. Moje
            wychodzą podobnie: trochę podnoszą się na rękach, potem szpagat i
            przy pomocy jednej stopy i rąk kładły brzuch na brzegu i ...już były
            na zewnątrz. Zastanawiam się tylko jak schody zabezpieczyć, gdy w
            podobny sposób przejdą przez bramkę chroniącą schody. A bramka
            wydawała się taka wysoka...
        • lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 14:33
          Matka wyszla
          > do sasiadki , zostawiajac spiace dziecko w ogrzewanym grzejnikiem
          > pokoju.

          Coz- jak sie ma taki grzejnik to i ryzyko pozaru duze.
    • miminko dla mnie to niewyobrażalne 01.02.08, 22:51
      nie potrafię sobie nawet wyobrazić rozpaczy tej kobiety
      bo nie potrafię sobie wyobrazic nic straszniejszego w życiu od straty dziecka,
      szczegolnie malutkiego.
      serce by mi chyba peklo, gdybym znalazla zwloki mojej corki wracajac do domu...

      wydaje mi sie, ze wszelkie karanie takich rodzicow nie ma sensu, zycie ze
      swiadomoscia, ze wlasna lekkomyslnosc doprowadzila do smierci dziecka jest
      wystarczajaca kara.

      tak male dziecko moglo niechcacy zrobic krzywde nie tylko sobie ale mlodszemu
      rodzenstwu.

      jezu, wystarczylo poprosic jednego z robotnikow zeby zrobil sobie przerwe i
      przez 5 min popatrzyl na dzieci...

      wiecie co, zdarzalo sie, ze zostawialam moja corke w domu i bieglam na dol do
      sklepu. tyle ze ona spala w lozeczku z ktorego nie potrafila wyjsc. ktoregos
      dnia wypadla w nocy z lozeczka - nie mam pojecia jak to zrobila? miala moze z 10
      miesiecy, dno lozka opuszczone na sam dol. nastepnego dnia wyjelam szczebelki i
      juz nigdy nie zostawilam jej samej. NIGDY nie zostawilabym w domu NIEŚPIĄCEGO
      małego dziecka.

      moja mama nas zostawiala samych jak mielismy 4-6 lat. CUD ze sobie krzywdy nie
      zrobilismy, bo zabawy mielismy rozmaite - np. skakanie przez okno z pierwszego
      piętra. mój 6-letni brat wyskoczyl, ja sie nie odwazylam. na szczescie nic mu
      sie nie stalo, ale mamie sie przyznalismy do tego dopiero w doroslosci. zrobila
      wielkie oczy - zawsze uwazala nas za grzeczne i odpowiedzialne dzieci. przeciez
      ja dojezdzalam sama do szkoly majac 6 lat! (poszlam rok wczesniej) takie byly
      czasy, fotelikow samochodowych tez nie bylo wtedy. ani pasow.

      ps. brat za to przy obecnosci mamy poparzyl sie goraca kawa - sciagnal obrus ze
      stolu (mial wtedy 1,5r). nie musze chyba dodawac, ze nie mam w domu obrusow od
      kiedy mam male dziecko i za kazdym razem wysmiewam babcine lobby pro-obrusowe,
      jak tylko zasugerują obrus.
      • margarettka Re: dla mnie to niewyobrażalne 01.02.08, 22:58
        Ale tu wcale nie chodzi o wieszanie psow na tej biednej matce. Zal
        mi kobiety, mimo, ze moim zdaniem postapila lekkomyslnie. Wspolczuje
        jej i wiem, ze spotkala ja najwieksza kara jaka mogla w zyciu
        poniesc. Nie potrzeba jej zadnej dodatkowej kary sad Nie chcialabym w
        jej skorze. Nie wiemy co myslala, dlaczego wyszla, czym sie
        kierowala, wiec trudno to ocenic.

        Ale mozna sie wypowiedziec za siebie. I ja za siebie mowie, ze nie
        kupuje tekstu o bieganiu do apteki po leki przeciwgoraczkowe dla
        dziecka bez dziecka. Trudno nie raz bylam sama z chorym dzieckiem,
        nie raz latalam z nim po aptekach, bo bylam z nim sama. I do glowy
        nie przyszloby mi zostawic dziecko (tymbardziej) z goraczka samo.
        Nigdy i pod zadnym pozorem. Tez nie mam pomocy, dziadkow znajomych,
        sasiadek, ktore by zostaly z mlodym, wiec wiem co mowie. Moim
        zdaniem to kwestia podejscia do sprawy, a nie sytuacji zyciowej. Dla
        mnie nie ma takiej sytuacji, ktora usprawiedliwialaby zostawienie
        malucha samego, no po prostu nie ma.
        • miminko Re: dla mnie to niewyobrażalne 01.02.08, 23:13
          zgadzam się. w ciągu pięciu minut każdy pozostawiony bez opieki kilkulatek może
          sobie zrobić krzywdę na kilka różnych sposobów. nic nie usprawiedliwia
          zostawienia go samego, nic.

          pójście do apteki z gorączkującym dzieckiem jest znacznie mniejszym zagrożeniem
          dla tego dziecka niż zostawienie go samego.

          rodzicom się wydaje, że są w stanie przewidzieć potencjalne zagrożenie. nie są.
          dzieci są po prostu nieprzewidywalne - to jest zasada nr jeden bycia rodzicem.

          ta kobieta już nigdy nie zostawi dziecka samego. szkoda tylko, że po takiej
          nauczce. bardzo, bardzo jej współczuję tej lekcji.
      • ewelina_1 Re: dla mnie to niewyobrażalne 02.02.08, 00:24
        miminko napisała:

        > jezu, wystarczylo poprosic jednego z robotnikow zeby zrobil sobie
        przerwe i
        > przez 5 min popatrzyl na dzieci...
        jedna też tak zrobiła. Chłopy zaczęli gadać i nie zauważyli że
        dziecko się utopiło.
        • denea Re: dla mnie to niewyobrażalne 02.02.08, 08:56
          ewelina_1 napisała:

          > miminko napisała:
          >
          > > jezu, wystarczylo poprosic jednego z robotnikow zeby zrobil
          sobie
          > przerwe i
          > > przez 5 min popatrzyl na dzieci...
          > jedna też tak zrobiła. Chłopy zaczęli gadać i nie zauważyli że
          > dziecko się utopiło.

          Chciałam się czepić, że przecież nie wiemy, czy ona właśnie tak nie
          zrobiła... Wydaje mi się, że w tej sprawie mamy za mało informacji,
          żeby grzmieć że matka nieodpowiedzialna, bo zostawiła dwójkę dzieci
          bez opieki.
          Strasznie jej współczuję, aż mi się zimno robi jak sobie to
          wyobrażam sad
          • fogito Re: dla mnie to niewyobrażalne 02.02.08, 11:30
            Ja mam czterolatka i nigdy go nie zostawilam samego w domu i pewnie
            jeszcze dlugo nie zostawie.
            A tej matki mi nie zal. Zaplacila za swoja glupote i pewnie w koncu
            sie nauczyla, ze nie wolno zostawiac dziecka samego w domu. Szkoda
            tylko dziecka, ktore zmarlo.
            www.itaka.org.pl/main.php?S=missingkids
          • sassello Re: jak można być tak bezmyślnym???? 02.02.08, 11:32
            nigdy nie pomyślałam o tym, że można zostawić w domu bez opieki małe
            dziecko!!!
    • denea Czy wy naprawdę nie umiecie czytać ?? 02.02.08, 14:02
      Czy tylko wyższość moralna Wam rozum zasnuwa ?
      Te dzieci n.i.e. były s.a.m.e. w domu, były w zamkniętym pokoju i
      zamkniętym mieszkaniu, w pokoju obok byli ludzie - a reszty nie
      wiemy.
      Ale jasne, najłatwiej się nadąć samozadowoleniem i ferować wyroki
      jak się g.. wie uncertain

      "Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, która sprawdzi,
      czy rodzice nie zaniedbali swoich obowiązków.

      Z jej pierwszych ustaleń wynika, że matka pozostawiła dwójkę dzieci -
      sześciomiesięczne niemowlę i dwuletnią córeczkę zamknięte w pokoju.
      Chciała na chwilę wyjść do sklepu. W pokoju obok pracowała ekipa
      remontowa. Drzwi pokoju dziecinnego zostały otwarte - nie wiadomo,
      czy przez dzieczynkę, czy przez kota. Tak dziewczynka wyszła z
      pokoju. Prokuratora ustala, czy drzwi na klatkę schodową otworzyli
      robotnicy - powiedziała nam Ewa Ścierzyńska, rzeczniczka
      prokuratury."

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4889355.html
      • rita75 Re: Czy wy naprawdę nie umiecie czytać ?? 02.02.08, 15:05
        umiemy i co?
        • denea Re: Czy wy naprawdę nie umiecie czytać ?? 02.02.08, 16:08
          I to, że równie dobrze to mógł być koszmarny zbieg okoliczności nie
          zawiniony przez matkę... Że mogła być przekonana, że dzieci śpią i
          poprosić robotników, żeby do nich zajrzeli, jeśli się obudzą - na
          przykład. Po prostu różnie mogło być, ta notatka wszystkiego nie
          wyjaśnia.
          I nie ma co krakać jak stado wron "sama sobie winna, bo bezmyślna,
          bo głupia, nie szkoda mi jej wcale".
          • melmire Re: Czy wy naprawdę nie umiecie czytać ?? 02.02.08, 16:13
            Moze ja przewrazliwiona jestem, ale kotow samych z robotnikami nie zostawiam,
            boje sie ze ktorys otworzy drzwi i znikna. Wiec dziecka tym bardziej bym nie
            zostawila, nie mowiac o tym ze jednak robotnik to obcy czlowiek.
    • hexella Re: kolejna tragedia 02.02.08, 17:50
      smutna historia, dramat matki, ale cóż- kamieniem nie rzucę...

      Mnie również zdarzało sie zostawić małe dziecko w domu, bo trzeba
      było wyprowadzić psa, a młode juz spało lub było chore.
      Zostawiałam ich wtedy w otoczeniu, które oceniałam jako bezpieczne,
      nawet uwzględniajac dziecięcą pomysłowość.

      Oczywiście istniała nikła szansa, że właśnie wtedy zatrzęsie sie
      ziemia, choć okolica leniwa sejsmicznie lub terroryści zrealizują od
      dawna planowany atak na mój blok, ale pies nie chciał słuchać
      żadnych argumentów.

      Wiem, są inne wyjścia z sytuacji. Można na przykład nauczyć psa
      załatwiać się na klopie, względnie jak sie głupie bydle ociąga z
      nauką- oddać do schroniska.

      Ps
      nie, mój pies nie jest ważniejszy niz dzieci

      ps2
      staram sie nie uzywać stwierdzeń: "ja nigdy", "ja zawsze"- są
      nierealne, dokładnie tak samo jak krystaliczne, internetowe
      osobowości.
      • hanna26 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 18:33
        hexella napisała:

        > Mnie również zdarzało sie zostawić małe dziecko w domu, bo trzeba
        > było wyprowadzić psa, a młode juz spało lub było chore.

        Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w takich wypadkach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych gazetach. Wprawdzie był to pies mojej mamy, no i przedpokój mamy, nie sądzę jednak, żebym we własnym postąpiła inaczej. No, ale gdybym została obdarzona przez naturę tak nikłą wyobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub
        ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie wyprowadzałabym psiaka samotnie?
        • ibulka Re: kolejna tragedia 02.02.08, 18:58
          hanna26 napisała:

          > Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w takich wypad
          > kach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych gazetach. Wprawdzie
          > był to pies mojej mamy, no i przedpokój mamy, nie sądzę jednak, żebym we własn
          > ym postąpiła inaczej. No, ale gdybym została obdarzona przez naturę tak nikłą w
          > yobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub
          > ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie wyprowadzałabym psiaka samo
          > tnie?
          >


          big_grinDDDDDDDD
          • dlania Re: kolejna tragedia 02.02.08, 19:09
            ibulka napisała:

            > hanna26 napisała:
            >
            > > Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w takich
            > wypad
            > > kach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych gazetach. Wpr
            > awdzie
            > > był to pies mojej mamy, no i przedpokój mamy, nie sądzę jednak, żebym we
            > własn
            > > ym postąpiła inaczej. No, ale gdybym została obdarzona przez naturę tak n
            > ikłą w
            > > yobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub
            > > ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie wyprowadzałabym psiak
            > a samo
            > > tnie?
            > >
            >
            >
            > big_grinDDDDDDDD

            Pozwól, Ibulka, że porechotam sobie z Tobą
            big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
            • ibulka Re: kolejna tragedia 02.02.08, 19:58
              dlania napisała:

              > ibulka napisała:
              >
              > > hanna26 napisała:
              > >
              > > > Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w
              > takich
              > > wypad
              > > > kach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych gazetac
              > h. Wpr
              > > awdzie
              > > > był to pies mojej mamy, no i przedpokój mamy, nie sądzę jednak, żeb
              > ym we
              > > własn
              > > > ym postąpiła inaczej. No, ale gdybym została obdarzona przez naturę
              > tak n
              > > ikłą w
              > > > yobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub
              > > > ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie wyprowadzałabym
              > psiak
              > > a samo
              > > > tnie?
              > > >
              > >
              > >
              > > big_grinDDDDDDDD
              >
              > Pozwól, Ibulka, że porechotam sobie z Tobą
              > big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD


              pozwalam big_grinDDDDDDD
              • reteczu I ja, i ja!!! 06.02.08, 15:56

                big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
            • iskierka40 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 19:58
              dramat matkisad
              biedne dziecko,swoja droga nigdy bym nie zostawila samego dziecka w
              domu,nigdy!!!!!!!!!
              ale wypadki sie zdarzaja,niestetysad
        • hexella Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:21
          hanna26 napisała:

          > hexella napisała:

          > Cóż, tego to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Bo ja w
          takich wypad
          > kach kazałam psu załatwiać się w przedpokoju na rozłożonych
          gazetach.
          No, ale gdybym została obdarzona przez naturę tak nikłą w
          > yobraźnią, że jedyne zagrożenie widziałabym w trzęsieniu ziemi lub
          > ataku terrorystycznym, to kto wie - może codziennie
          wyprowadzałabym psiaka samo
          > tnie?

          Toś sie kochana popisała wyobraźnia! Porażającą...

          Doprowadzić do sytuacji, w której pies jest zmuszony do zlania sie
          na podłoge... Brawo!

          Gdybym wierzyła w reinkarnacje, prosiłabym boga, żeby nie dał mi sie
          odrodzić twoim psem.
          >
          • hanna26 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 21:06
            hexella napisała:

            > Toś sie kochana popisała wyobraźnia! Porażającą...
            >
            > Doprowadzić do sytuacji, w której pies jest zmuszony do zlania sie
            > na podłoge... Brawo!
            >
            > Gdybym wierzyła w reinkarnacje, prosiłabym boga, żeby nie dał mi sie
            > odrodzić twoim psem.

            Również wolałabym, żebyś nie była moim psem... Mogłabyś nie zrozumieć prostego polecenia "Zrób na gazetę z ceratą". Na szczęście moja mama ma inteligentnego psa.
            Oczywiście, mogłabym w środku nocy obudzić dwoje chorych maluchów, zjechać z nimi z dziewiątego piętra i poczekać kilkanaście minut aż pies się wysiusia. Ale skoro pies jest mądry i od razu rozumie, co sie do niego mówi, to o ile prościej jest podścielić ceratę i wytrzeć to, co narobi?
            Mogłabym też obudzić któregoś z sąsiadów, prosząc, żeby łaskawie założył coś na siebie i wyszedł z psem na kilkanaście minut.
            Oczywiście jest też i trzecia opcja, którą Ty zaprezentowałaś: zjechać windą samotnie (albo zejść samotnie dziewięć pięter w dół), modląc się, żeby przez ten czas chore dzieciaki się nie obudziły. Była duża szansa, że się istotnie mimo gorączki nie obudzą, a gdyby sie nawet obudziły, to równie duża szansa była i na to, że po prostu popłaczą i nie przyjdzie im do głowy wyciąć jakiś niebezpieczny numer. Niestety istniał cień niepewności, że może się coś stać. I nie mam tu namyśli ataku terrorystów czy trzęsienia ziemi. Po prostu istnieje parę innych, bardziej prawdopodobnych niebezpieczeństw.
            • hexella Re: kolejna tragedia 03.02.08, 21:22
              hanna26 napisała:

              >
              > Również wolałabym, żebyś nie była moim psem... Mogłabyś nie
              zrozumieć prostego
              > polecenia "Zrób na gazetę z ceratą". Na szczęście moja mama ma
              inteligentnego psa.

              Ejże, czy aby jesteś pewna przynależności gatunkowej tego biednego,
              lejącego na gazetę stwora?
              Bo otóż trzeba ci wiedzieć, że żaden szanujący się pies( za
              wyjątkiem szczaniaków) nie załatwi sie w domu- taka natura. Nie
              biorę tu pod uwage sytuacji, w której przyparty do muru
              okrucieństwem właściciela, nie ma wyjścia- cóż zwieracze mają pewną
              wytrzymałość.
              A zachowanie opisanego przez ciebie zwierzaka nie ma niestety nic
              wspólnego z inteligencją, tak jego jak twoją.


              >
              • hanna26 Re: kolejna tragedia 04.02.08, 09:58
                hexella napisała:

                > Bo otóż trzeba ci wiedzieć, że żaden szanujący się pies( za
                > wyjątkiem szczaniaków) nie załatwi sie w domu- taka natura.



                Widocznie pies mojej mamy nie jest szanującym sie psem.
                • ibulka Re: kolejna tragedia 04.02.08, 13:01
                  hanna26 napisała:

                  > hexella napisała:
                  >
                  > > Bo otóż trzeba ci wiedzieć, że żaden szanujący się pies( za
                  > > wyjątkiem szczaniaków) nie załatwi sie w domu- taka natura.
                  >
                  >
                  >
                  > Widocznie pies mojej mamy nie jest szanującym sie psem.


                  no cóż, skoro go tego nauczyłaś... wink


                • lola211 Re: kolejna tragedia 05.02.08, 15:55
                  Nie pograzaj sie.Nie masz widac psa, wiec nie rozumiesz jak to
                  zwierze "dziala".Nie kompromituj sie, bo to zenujace, a nie smieszne.
                  • ibulka Re: kolejna tragedia 05.02.08, 16:34
                    lola211 napisała:

                    > Nie pograzaj sie.Nie masz widac psa, wiec nie rozumiesz jak to
                    > zwierze "dziala".Nie kompromituj sie, bo to zenujace, a nie smieszne.


                    lola, to do mnie?
                    • lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 14:40
                      Skad- do tej pozalsieboze specjalistki od psa i gazet.
      • marghe_72 Re: kolejna tragedia 02.02.08, 19:57
        hexella napisała:


        >
        > ps2
        > staram sie nie uzywać stwierdzeń: "ja nigdy", "ja zawsze"- są
        > nierealne, dokładnie tak samo jak krystaliczne, internetowe
        > osobowości.

        a wolno mi użyć "ja nigdy" skoro ja nigdy* nie zotawiłam córki samej?

        *przez dobre 6 lat jej życia..
        • hexella Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:14
          marghe_72 napisała:


          > a wolno mi użyć "ja nigdy" skoro ja nigdy* nie zotawiłam córki
          samej?
          >
          > *przez dobre 6 lat jej życia..

          Marghe, a moze poprostu nie zostałaś postawiona w sytuacji, w której
          musiałabyś to zrobić?
          Zazdroszcze.
          • ibulka Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:16
            hexella napisała:

            > marghe_72 napisała:
            >
            >
            > > a wolno mi użyć "ja nigdy" skoro ja nigdy* nie zotawiłam córki
            > samej?
            > >
            > > *przez dobre 6 lat jej życia..
            >
            > Marghe, a moze poprostu nie zostałaś postawiona w sytuacji, w której
            > musiałabyś to zrobić?
            > Zazdroszcze.
            >
            >

            co nie zmienia faktu, że marghe może użyć stwierdzenia 'ja nigdy', bo NIGDY nie
            zostawiła dziecka samego w domu smile
            • hexella Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:31
              Ibulkosmilechodziło mi o to, że nie należy mieć pewności, co do swoich
              zachowań, bo nie mozna przewidzieć wszystkich czynników, które na to
              zachowanie mogą mieć wpływ.

              Np.
              O nie! Kto jak kto, ale ja nigdy niczego nikomu nie ukradnę!

              Ależ ukradnę i to bez skrupułów, jeśli głód tak mi się dobierze do
              tyłka, że nawet dżdżownica w ogrodzie będzie łakomym kąskiem.
              • ibulka Re: kolejna tragedia 02.02.08, 21:57
                hexella napisała:

                > Ibulkosmilechodziło mi o to, że nie należy mieć pewności, co do swoich
                > zachowań, bo nie mozna przewidzieć wszystkich czynników, które na to
                > zachowanie mogą mieć wpływ.
                >
                > Np.
                > O nie! Kto jak kto, ale ja nigdy niczego nikomu nie ukradnę!
                >
                > Ależ ukradnę i to bez skrupułów, jeśli głód tak mi się dobierze do
                > tyłka, że nawet dżdżownica w ogrodzie będzie łakomym kąskiem.


                zgadzam się z tobą smile
                • phantomka Re: kolejna tragedia 03.02.08, 00:57
                  Co sie stanie goraczkujacemu dziecku, jak wyjdzie na 5 z domu? Moja
                  miala 40 st. goraczki i do lekarza szlam na piechote 15 min w jedna
                  strone. Lepiej ryzykowac zycie/zdrowie dziecka zostawiajac je niz
                  wylatujac z nim? Gratuluje wyborow, oby zawsze byly trafne.
                  Tak malych dzieci nie zostawia sie samych w pokoju na dluzej, nie
                  zagladajac co jakis czas, co robia - bo sa za glupie mowiac wprost,
                  na pozostawianie ich bez opieki.
                  A juz te argumenty o jedzeniu sa powalajace. To Wy nic w domu do
                  zarcia nie macie? Jak nie ma chleba czy ziemniakow, to juz nic
                  innego nie ma? Skoro macie internet to chyba tak biedne nie
                  jestescie, ze samymi ziemniakami i chlebem zyjecie.
                  • lola211 Re: kolejna tragedia 06.02.08, 14:36
                    Do zarcia nie mam nic, najwyzej cos do jedzenia.Ale nie zamierzam
                    jesc i dziecku podawac czerstwego pieczywa- wolimy swieze.
          • marghe_72 Re: kolejna tragedia 03.02.08, 21:25
            hexella napisała:


            > Marghe, a moze poprostu nie zostałaś postawiona w sytuacji, w
            której
            > musiałabyś to zrobić?
            > Zazdroszcze.

            Błąd.
            Bez ziemniaków / chleba itp da się przezyć
            po lekarstwa idzie sie z dzieckiem , albo prosi się sąsiadów itp
            psa nie posiadam. Ale tego raczej trudno zazdrościć
            • ibulka Re: marghe, off topic 03.02.08, 21:30
              marghe_72 napisała:

              > hexella napisała:
              >
              >
              > > Marghe, a moze poprostu nie zostałaś postawiona w sytuacji, w
              > której
              > > musiałabyś to zrobić?
              > > Zazdroszcze.
              >
              > Błąd.
              > Bez ziemniaków / chleba itp da się przezyć
              > po lekarstwa idzie sie z dzieckiem , albo prosi się sąsiadów itp
              > psa nie posiadam. Ale tego raczej trudno zazdrościć
              >

              chwilami zazdroszczę ci, że nie masz psa.
              • marghe_72 Re: marghe, off topic 03.02.08, 21:32
                ibulka napisała:

                > >
                >
                > chwilami zazdroszczę ci, że nie masz psa.

                smile

                chcesz trochę alergii, egoizmu i wygodnictwa? smile
                • ibulka Re: marghe, off topic 03.02.08, 21:34
                  marghe_72 napisała:

                  > ibulka napisała:
                  >
                  > > >
                  > >
                  > > chwilami zazdroszczę ci, że nie masz psa.
                  >
                  > smile
                  >
                  > chcesz trochę alergii, egoizmu i wygodnictwa? smile
                  >

                  alergii nie mam na psa, mam na koty - ale tylko dorosłe, i zwierzęta klatkowe,
                  typu szczury/chomiki/świnki morskie i inne.

                  egoistką jestem big_grin
                  wygodną. bardzo. i nie chce mi się z bólem gardła i dreszczami wyprowadzać psa
                  na spacer.
              • hexella Re: marghe, off topic 03.02.08, 21:33
                ibulka napisała:


                >
                > chwilami zazdroszczę ci, że nie masz psa.

                No ja też chwilami zazdroszczę.
                Ale jak się kiedyś powiedziało A, to teraz trzeba powiedzieć B, choć
                czasami to B brzmi jak barani głos.
                >
                >
    • maadzik3 Ciszej nad ta trumna 04.02.08, 10:16
      Przede wszystkim wspolczuje matce - straszne. Wypadki sie czasem zdarzaja.
      Licytacja kto czego nie robi/ robi przy dziecku nie ma wielkiego sensu.
      Wiekszosc z nas w sytuacji przymusowej czy chwili zacmienia umyslowego zrobila
      cos co moglo byc grozne dla dziecka albo nie zrobila czegos co powinna. W 99%
      nic sie nie dzieje. Na szczescie. Ale kto bez winy niech rzuca kamieniem. Ja nie
      potrafie. Zawsze mialam bujna wyobraznie, staralam sie byc ostrozna i... pare
      razy wlosy mi stawaly deba gdy odkrywalam cos co poszlo inaczej niz powinno.
      Nigdy nie stalo sie nic powaznego. Ale moglo. Niewiele trzeba. Gdy Mlody mial 4
      lata polizal proszek do prania - no, byl na pralce, a Mlody juz sam chodzi
      siusiac. Studiowalam jego sklad, dzwonilam na pogotowie. Nic sie nie stalo. Nie
      jest bardzo toksyczny. Ale gdyby mi nie powiedzial ze jest slony nawet bym nie
      wiedziala co zrobil. Pewnie kazdy ma sporo takich sytuacji na koncie. Nie
      wszystkie nawet sobie uswiadomilismy. Wiec przede wszystkim ciszej prosze. A co
      do zostawiania 2-latka w domu samego - zdecydowanie sie nie powinno, ale... sa
      rozne sytuacje. Chore dziecko i nikogo do pomocy, a cos do jedzenia trzeba
      kupic, smierdzace jajo ktore trzeba zaraz wyniesc z reszta smieci zanim w
      mieszkaniu nie da sie oddychac, zakupy w samochodzie, ziemniaki/ wegiel w
      piwnicy. Ostatecznie jak maz przed wyjsciem do pracy zapomnial wegiel przyniesc
      to wieczorem mozna mu zrobic awanture ale w ciagu dnia trzeba czyms w piecu
      palic chocby z uwagi na dziecko. Ze mnie to nie dotychy? Iles z nas ma jeszcze
      piece.
      Przede wszystkim tragedia dla matki wiec dajmy jej juz spokoj.
      • ledzeppelin3 Re: Ciszej nad ta trumna 04.02.08, 16:08
        Nie mam zamiaru osądzać matki, bo na szczęście nie byłam w sytuacji
        podbramkowej, gdy dziecko ma 40 st a ja jestem bez pomocy i muszę
        biec do apteki po paracetamol.
        Rzeczywiście ostatnio głośno o wypadkach pod nieobecność rodziców,
        ale akurat dwa najgłośniejsze, które zapadły mi w pamięć, to
        ugotowana żywcem dwulatka, gdy matka była w pokoju obok i przewijała
        niemowlę, oraz dwulatka spalona przez prąd pod opieką przebywającej
        w domu niani.
        Matka zostawiła dzieci same, co było cholernie ryzykowne i
        niebezpieczne. Nie wiem, jaka sytuacja ją do tego zmusiła. Obym
        nigdy nie była w takiej sytuacji. Tyle.
        • ibulka Re: ugotowana żywcem?! 04.02.08, 16:23
          rany boskie, o czym ty mówisz? nigdy nie słyszałam o tym sad(
          • ledzeppelin3 Re: ugotowana żywcem?! 04.02.08, 17:03
            Wpadła do kotła z wrzącą wodą. MatNie chcę przez to powiedziać, że
            zostawianie dziecka samego jest bezpieczniejsze. Ale czasem obecność
            rodzica lub opiekuna stwarza tzw pozór bezpieczeństwa (przykład
            dziewczynki porażonej prądem- przecież nietrudno sobie wyobrazić,
            będąc w trakcie porządków nie wyjmujecie odkurzacza z gniazdka
            zabezpieczywszy gniazdko, tylko idziecie do klopa, chcąc za chwilę
            odkurzać dalej, w tym czasie pociecha wyjmuje wtyczkę i wsadza doń
            długopis- itd, sytuacji może być milion, a oceniające panie
            bynajmniej nie pozjadały wszystkich rozumów).
            • joanna666 Re: ugotowana żywcem?! 04.02.08, 17:28
              Uniknąć porażenia prądem można w prosty (dosyć) sposób.
              Zamiast bezpieczników instaluje się tzw. wyłącznik różnicowy. Od kiedy moje
              starsze dziecko zaczęło sie poruszać, w ten sposób została zmodyfikowana
              instalacja elektryczna. jest w pełni bezpieczna, ale DLA ZASADY moim dzieciom
              nie wolno dotykać gniazdek i sznurów. Działa, ale nawet, jakby nie posłuchały,
              to porażenie prądem im nie grozi (nam, dorosłym - też). Szczegóły techniczne
              mogę podać na priva po konsultacji z wykonawcą.
              Nie chciałabym osądzać biednej dziewczyny, której zginęła córeczka, ale dlaczego
              w Polsce nie ma kar za pozostawianie dzieci bez opieki? O ile mi wiadomo, to w
              Wielkiej Brytanii nie wolno zostawić w domu samego dziecka poniżej 12 roku
              życia. Tą granicę uważam za przegięcie (10 lat może byłoby lepsze), ale podobno
              nikt tam nie dyskutuje na ten temat. Zwłaszcza, że okazało się, że po
              wprowadzeniu tego przepisu bardzo znacząco spadła liczba wypadków i zaginięć.
              Mam aktualnie 13-miesięczną córeczkę, pamiętam też, jak żywiołowy był (i jest
              nadal) starszy. Nigdy nie zostawiłam ich samych w domu (syna do wieku 7 lat w
              ogóle, później zostawał na 15 minut, później coraz dłużej, ale wcześniej było to
              w ogóle niemożliwe.
              • anulka.p Re: ugotowana żywcem?! 04.02.08, 17:49
                A ja nie rozumiem tego gadania, że ktoś tu ocenia matkę i się nad
                nią pastwi. Być może w ktorym poscie pojawiły się takie tony, ale
                ogólny wydźwięk jest po prostu taki, żeby nie zostawiać małych
                dzieci w domu bez opieki. I tyle. A już szczególnie z tak błahych
                powodów jak spacer z pieskiem, czy skoczenie do sklepu po ziemniaki.
                I oczywiście, ze wypadki zdarzają sie też pod obecność rodziców, ale
                możliwość zareagowania na cos złego jest nieporownywalnie większa.
                Ona po prostu jest.
                A co do przykładow podanych przez Ledzeppelin. Przyznam, ze też o
                nich nie słyszalam, ale w moim domu nie możliwości, żeby ktoś wpadł
                do kotła z wrzątkiem, bo bo nie mam żadnego kotła.
                A co do kontaktow, tak jak pisze Joanna, są zabezpieczenia.
              • ledzeppelin3 Re: ugotowana żywcem?! 05.02.08, 12:01
                Ja mam z kolei tzw bezpieczne kontakty, tak izolowane że praktycznie
                bez możliwości porażenia nawet po wsadzeniu śrubokręta. Ale nie o to
                przecież chodzi, powiedzmy że jesteś z dzieckiem w wynajmowanym
                domku letniskowym czy u babci itp. Chodzi o zasadę- jeśli będzie
                śledztwo, okaże się, że matka zostawiła dwulatkę i 6-miesięczniaka i
                skoczyła po piwo to powinna być ukarana. Ale na razie NIC nie wiemy
                o okolicznościach wypadku, dlatego lepiej powstrzymać się od
                oskarżeń.
    • wolanka79 czytam Wasze wypowiedzi i 05.02.08, 16:32
      zastanawiam się, jak najlepiej ubrać w słowa to co czuję.
      Jeśli zostawiasz dziecko samo w domu, to MUSISZ liczyć się z tym, że
      po powrocie Twoje dziecko już nie będzie żyło, albo będzie
      okaleczone do końca życia. Jeżeli nie jesteś w stanie sobie tego
      wyobrazić, a mimo to postanowiłaś nadal zostawiać dziecko bez
      opieki, to nie powinnaś być matką. Wszytko IMO oczywiście...
      • gryzelda71 Re: czytam Wasze wypowiedzi i 05.02.08, 19:47
        Ale bełkot.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka