Dodaj do ulubionych

trudne poczatki

19.08.03, 22:06
witam wszystkie mamy. mam dzisiaj potworne samopoczucie i dostrzegam, ze
odbija sie to na mojej corence. a powodem jest trzydniowe rozstanie z mezem.
zanim go poznalam bylam osoba samotna ale odkad jestesmy ze soba (prawie dwa
lata) nie rozstalismy sie na dluzej niz dzien i to tez nie pamietam kiedy.
moj maz poszedl wczoraj do nowej pracy i od razu go przyjeli (z tego sie
ciesze) ale i od razu musial wyjechac na tyle czsu (przez to siedze i
placze). tak jak kiedys ciezko mi bylo przyzwyczaic sie do jego ciaglej
obecnosci, tak teraz czuje ogromna pustke.niunia jest marudna i praktycznie
caly czas spi a ja nie mam co ze soba zrobic. czy moge liczyc na jakies
cieple slowo z waszej stony? bylabym niezmiernie wdzieczna jakby komus udalo
sie sprawic zebym laskawie mila chec zrobic cos w domu, czy chociazby dla
siebie(bo maluszka wierzcie mi na slowo nie zaniedbuje)
Obserwuj wątek
    • aha44 Re: trudne poczatki 19.08.03, 22:49
      Wydaje mi się ,że dopadła Cię depresja poporodowa , jeżeli możesz płakać to radzę ,żebyś sobie popłakała , jak to mówią ,nie każde łzy są złe.A kiedy malutka śpi to
      śpij razem z nią . Juz niedługo możesz nie mieć takiej szansy . Nie będę Ci mówić , że będzie lepiej,bo jest to oczywiste , raz jest lepiej raz gorzej . Ale w miarę upływu czasu Twoje samopoczucie powinno się poprawiać.Tak to już jest, też to przechodziłam , i jakoś przeszłam.Pozdrowienia.Fermina.
    • danka24 Re: trudne poczatki 19.08.03, 23:09
      wiem, jak to jest, u mnie też się to zdarza i raczej nie jest to depresja
      poporodowa - moja dzidzia ma 23 mcesmile)))))-raczej jakaś chandra, lęk (boję się,
      żeby mężowi nic się nie stało jak jedzie daleko samochodem), no i poczucie
      niesprawiedliwości (sama muszę zajmować się synkiem w porach, które "ustawowo"
      należą do męża). Czasem pomaga mi dobra książka, rzadko jakiś film, czasem
      jakieś pismo kobiece plus słodycze, albo super sprzątanie, a czasem... muszę
      się porządnie wypłakać...
      Pomyśl, że Twój mąż też okropnie tęskni za Wami i że już niedługo będziecie
      wszyscy razem; jeszcze troszeczkę!!!
      Trzymaj się cieplutko! smile)
      Danka
    • meggy7 Re: trudne poczatki 20.08.03, 11:12
      Cześć Dziewczyny, czuję zupełnie to samo.
      Mój mąź wyjeżdża służbowo w niedzielę (wraca w środę). Juz zaczynam tracić
      humor i dobre samopoczucie.Boje się jak sobie poradzę (dzidzia ma 23 miesiące),
      ja pracuję, po pracy wracam wykończona, no i choć za dużo mąź mi nie pomaga, to
      jednak zawsze ktoś jeszcze jest w domu. A tu bedę zupełnie sama z małą. Spacer,
      kąpiel, karmienie, no i przede wszystkim niesutanna uwaga - nie można jej
      spuścić z oczu. Ostatnim razem, gdy wyjeźdżał, towarzystwa dotrzymywała mi
      Mama, ale też nie czułam sie z tym najlepiej, tylko jakoś tak niesamodzielnie,
      a w dodatku jej też to trochę kolidowało z pracą. Możecie mnie jakoś pocieszyc?
      • agata_edziecko Re: trudne poczatki 20.08.03, 11:31
        Przepraszam, ale mnie, matce dwojga dzieci (1,5 i 3,5) wydaje się, że jakbym
        została sama z jednym, to miałabym nieustające wakacje. Perspektywa się zmienia
        wraz z sytuacją, jak widać.
        Niemniej rozumiem Was, że wyjazd męża może spowodować utratę humoru. Ja byłam
        sama z moją dwójką przez kilka dni, ale powód był chyba smutniejszy - mąż był w
        szpitalu, miał operację. Dzieciaki miały wtedy 2 miesiące i dwa lata.
        Poprosiłam moją mamę o przyjazd, ale ona jest taką osobą, że praktycznie miałam
        jeszcze jedno "dziecko" do obsługiwania. Zdarza się też dość często, że
        wieczorem mój mąż albo ja wychodziny, każde ma od czasu do czasu jakąś okazję,
        a wtedy jedna osoba musi towarzystwo wykąpać, nakarmić, położyć spać, a
        przedtem uważać na dwoje, żeby się nie pozabijali no i tą słynną uwagę mieć
        napiętą w dwójnasób. Tak więc nie narzekajcie dziewczyny, mężowie nie jadą na
        koniec świata na pół roku, wrócą, a Wy na pewno wytrzymacie. A z jednym
        dzieckiem to naprawdę jedna osoba sobie może poradzić.
        Przepraszam za brak zrozumienia z mojej strony ale jak juz napisałam,
        perspektywa zależy od sytuacji.
        Pozdrówka
        agata
    • gina29 Re: trudne poczatki 20.08.03, 11:31
      Często miewam takie stany. Sama nie wiem - smutku, jakiejś pustki. Mój synek
      ma 9 i pół miesiąca, mam cudownego męża, który wprawdzie nie musi wyjeżdżać,
      ale i tak pracuje praktycznie cały dzień. Łapię się na tym, że czasami boję
      się co zrobić z dniem, aby nie zwariować siedząc z małym i pilnując go długie
      godziny. Marzę o jakimś oderwaniu się od codzienności, ale nie mam siły żeby o
      to zawalczyć, zresztą nie mam też pomysłów. Chodzimy z synkiem na zakupy na
      plac zabaw, do Babci itd. Kiedy zaśnie gotuję obiad, sprzątam i tak dzień w
      dzień. Mąż wraca wieczorem, stara się być pełen entuzjazmu i dobrego humoru,
      ale widzę, że jest zwykle potwornie zmęczony, bawi się z Jasiem resztką
      energi, abym mogła odpocząć. Stara się stworzyć nastrój, żeby było miło i
      ciepło, ale kiedy położymy małego spać zwykle jesteśmy wykończeni i też
      zasypiamy. Właściwie to nie jestem zmęczona, ale jakaś taka znużona monotonią.
      Zastanawiam się nad powrotem do pracy, ale mam wrażenie, że nie znajdę w sobie
      siły, popadłam w jakiś marazm i odrętwienie. Nic mi się nie chce....
      Marzę o chwili kiedy Jaś będzie potrafił troszkę się sobą zająć a ja może
      wtedy zajmę się sobą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka