Dodaj do ulubionych

pomoc ze strony rodziców i teściów...

22.02.08, 10:09
Hejka, ostatnio jakoś często o tym myślę i postanowiłam się trochę
wyżalić... Umieściłam ten wątek na forum teściowie, ale tam niewiele
osób zagląda, więc choć nie jest to ciążowy temat to proszę o
opinie...
Jesteśmy z mężem po ślubie ok. 1,5 roku. Mieszkamy w mojej
rodzinnej miejscowości, więc moi rodzice są blisko, natomiast dom
rodzinny męża jest odległy o 350 km.
Moi rodzice pomagali nam od samego początku. Zanim wprowadziliśmy
się do naszego mieszkania, mieszkaliśmy u nich ponad rok, nie wzięli
od nas ani złotówki, nie chcieli żebyśmy dokładali się do niczego.
Pomogli nam przy organizacji weseliska, a teraz ciągle wspierają nas
finansowo, choć ja nigdy nie chcę brać od nich kasy, "wpychają ją na
siłę", przyda Wam sięwink Oprócz mnie jest trójka młodszego
rodzeństwa, która uczy się i studiuje, a rodzicom się wcale nie
przelewa. W domu jest dużo do zrobienia, wyremontowania, a oni jak
mają grosz zawsze wolą dołożyć nam.
Teściowie... no i tu mam pretensje właśnie i taki głęboki żal... na
ślub przyjechali dzień wcześniej, jak już wszystko było gotowe i
jeszcze były jakieś uwagi, typu... a nie lepiejby było... mąż i ja
staramy się być dosyć często kiedy tylko możemy, wyjazd tam to koszt
ok.200-300zł. Oni odwiedzili nas tylko raz, młodsze siostry męża też
wybrały się tylko raz na week. Nie ma pytań typu nie trzeba Wam coś
pomóc, radzicie sobie jakoś... Wkurza mnie że moi rodzice tak się
angażują i nam pomagają, a z drugiej strony zainteresowanie jest
minimalne... nawet na benzynę nie rzucą jak tam jedziemy... Czasem w
nerwach mężowi coś powiem między wierszami, ale on się wtedy
denerwuje i jakoś tłumaczy, ale jak moi dają to jest w porządku
brać... ja już zabroniłam brać od moich cokolwiek, bo mnie to wkurza
niemiłosiernie. Nie chodzi o to, że jestem materialistką, bo dalleko
mi do tego. Staram radzić sobie sama i od nikogo nic nie oczekuję,
ale chodzi głównie o zainteresowanie jednej i drugiej strony.
Jak to jest u Was i co o tym myślicie...?


Obserwuj wątek
    • tralalili Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 10:30
      tak po prostu bywa
      i wyadje mi sie ze nie ma co tracici energii na roztrzasanie tego
      problemu bo jesli to zaakceptujesz problemem nie bedzie
    • osa551 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 10:40
      Moje bogate doświadczenie dowodzi, że rodzina jest nabardziej chętna
      do dawania dobrych rad. Jak urodziła się moja córka nawet nie brałam
      pod uwagę, że rodzice albo teściowe będą mi pomagać. Dobre rady,
      które mnie nie interesowały puszczałam mimo uszu.

      Twoi rodzice pomagają, Twoi teściowe nie - trudno. Przejdź nad tym
      do porządku dziennego. To za swojego męża wyszłaś za mąż a nie za
      teściów.
    • stany_paranoidalne Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 10:55
      "Nie chodzi o to, że jestem materialistką, bo dalleko
      mi do tego. Staram radzić sobie sama i od nikogo nic nie oczekuję,
      ale chodzi głównie o zainteresowanie jednej i drugiej strony"---nie
      oczekujesz nic od nikogo, ale porównujesz, kto da więcej?
      Niestety, nic dobrego z takiego nastawienia nie wyniknie. Starasz
      sobie radzić sama, świetnie, ale nie możesz oczekiwać, że teściowie
      będą Wam oddawać za benzynę, gdy do nich jedziecie. Postanowiliście
      się uniezależnić=stać się niezależną rodziną, więc może teściowie
      uznali, że pomoc nie jest Wam potrzebna? Co innego, gdyby była, a
      nie moglibyście na nich liczyć---wtedy widziałabym problem. A tak
      chyba się trochę dopatrujesz smile Nie chcę Cię atakować, nie taki
      jest mój cel, ale rozumiem Twoich teściów. I Męża też, że się
      denerwuje smile Wspaniale, że masz takich Rodziców, ale chyba trochę
      Cię rozpieścili, nie sądzisz? Zapominają o swoich potrzebach, żeby
      Wam dołożyć? Szlachetne bardzo, ale mi byłoby chyba głupio, że ktoś
      się dla mnie poświęca.
      • agar2208 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 11:57
        U mnie jest podobnie. Z tym, że rodzice i tescie mieszkaja z nami w jednej
        miejscowości. Po ślubie mieszkalismi u moich rodziców 2 lata. Rodzice i
        dziadkowie ( oczywiście moi ) bardzo nam pomogli i nadal pomagają.
        Rodzice meża natomiast prawie wcale sie nie interesują. Jak obydwoje z mężem
        mielismy grype jelitowa i leżelismy plackiem ( nie mielismy siły nawet wstac z
        łózka) moja mama siedziala przy nas dzien i noc, a teściowa powiedziała , ze nie
        przyjdzie, bo nie chce sie zarazić .
        Jestem z mezem juz 13 lat ( 7 lat po slubie). Nawet do wesela reście sie nie
        dołozyli. Za gosci od strony mojego meż zapłacilismy razem z moimi rodzicami.
        Mąż ma jeszcze 3 rodzenstwa. Tamtym tesciowa pomaga.
        Zawsze np wigilie planuje tak, zeby tamtym pasowalo, a czy my jestesmy, czy nie
        to juz ma w nosie.
        Mogła bym ksiązke na ten temat napisac.
        Na poczatku starałam sie, chodzilismy do nich bardzo czesto, pamietałam o
        kazdych imieninach, urodzinach, ale niestety w odwrotna strone tego nie było.
        Tak wiec z mężem przestalismy sie tym przejmować,rzadko ich odwiedzamy ( tak jak
        oni nas) tzn teściu jest spoko, tylko teściowa straszna.
        Czasami mnie tylko złosć nachodzi. Maż stara sie tego nie okazywać, ale ma do
        nich straszny żal.

    • memphis90 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 11:54
      Rodzice nie mają obowiązku być sponsorami swoich dorosłych dzieci. Jedni dają
      sami z siebie, inni nie- i trzeba ich decyzje uszanować.
      • travka1 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 12:07
        otoz to...A co to w ogole za pomysl zeby sponsorowac dorosle ,
        zdrowe osoby, ktore maja dwie rece do pracy...Twoi rodzice maja chec
        to daja, tesciowie nie - to nie daja i w czym problem? I jeszcze co
        temu winny Twoj maz?,ze mu miedzy wierszami dogadujesz? Ale
        materializm!
        • annubis74 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 15:19
          Podpisuje się pod tym co napisałam travka1. Nikt nie musi Was
          sponsorować, jesteście dorośli, założyliście rodzinę, to przestańcie
          wyciągać ręce po pomoc, Twoi rodzice pomagają bo chcą, Twoi
          teściowie nie pomagaja bo nie chcą i wcale nie muszą.
          Zastanawiają mnie też żale, że teściowie nie odwiedzają Was zbyt
          często, a co by było gdyby przyjeżdżali co chwila... pewnie też
          żale, ze bez przerwy siedzą Wam na głowie
          • mikams75 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 18:50
            tez sie podpisuje pod tymi postami.
            Zupelnym przegieciem uwazam, ze rodzice powinni dorzucac sie do benzyny jak do
            nich jedziecie. Laski nie robicie odwiedzajac ich.
        • pierwszypostmagdy Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 16:06
          a u mnie bylo tak... mieszkam z tesciami, ale wszystko co mamy
          zawdzieczamy wlasnej pracy i MOIM RODZICOM. Zawsze nam pomagali, nie
          dlatego ze chcielismy tego ale dlatego, ze wychodzili z zalozenia,
          zeby bylo nam lzej. Natomiast od tesciowej nie dostalam nic, za to
          powierwsza jest do tego zeby dla niej cos robic, bo jej sie nalezy
          bo jest matka albo pierwsza jest do tego zeby nas krytykowac i
          wpieprzac sie do wszystkiego. Wiem jedno.. gdybysmy mieszkali przy
          moich rodzicow, to z tesciami nie mialabym nic wspolnego, ale czesto
          jest tak jakbysmy tego nie chcieli.

          Co do jezdzenia do tesciow? To przeciez nie musisz tego robic?!
          Benzyna jest droga i te 300 zl mozna wydac na cos zupelnie innego. A
          jak tescie beda pytali dlaczego nie przyjezdzacie, to powiedz, ze
          was po prosty nie stac!!! Naprawde nie musisz sie pchac tam gdzie
          Cie nie chce. Wlasnie takich ludzi sie nie szanuje. Ja tez zawsze
          bylam za dobra i marnie na tym wyszlam.
          • kaskaz1 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 15.07.08, 13:43
            a to że Cię trzyma pod własnym dachem - to nic?
    • ibera Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 12:30
      > i co o tym myślicie...?

      Ja myślę że jesteś w wielkim błędzie, twierdząc ze daleko ci do
      bycia materialistką. Niby nie chcesz brać od swoich rodziców, ale
      rodzice męża: jak mogą nic nie dawać?! Twoi chcą - to dają,
      teściowie - nie chcą, nie mają (nie wnikam) - to nie dają, wg mnie
      proste. Wygląda na to że zdaje się tobie, że wam się od nich po
      prostu należy. Współczuję mężowi, bo po tym poście wyobraziłam sobie
      tą twoją gadkę "między wierszami"...

    • anew3 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 12:57
      Skoro pytasz, to wtracam swoje 3 grosze.Moi rodzice raczej mi nie
      pomagali.Od 1 roku studiow dawalam korepetycje, zeby zaplacic za
      akademik, na modne ciuchy oczywiscie nie bylo mnie stac.I tak
      uwazali, ze daja mi duzo, bo na weekendy przyjezdzam do domu i zyje
      na ich koszt.Uwazali, ze po prostu nie maja obowiazku mnie wspierac
      bo jestem dorosla.Dla odmiany patrzylam na kuzynow i kuzynki i
      troche zazdroscilam, bo wiedzialam, ze dostaja kieszonkowe,
      pieniadze na ubrania i wakacje za granica Np: syn kuzynki wyjezdzal
      na narty w alpy francuskie czy na kurs francuskiego na poludnie
      Francji a ja... podawalam kawe w lodynskiej kawiarni czy tez
      sprzatalam pokoje hotelowe..., potem pracowalam w kilku miejscach ,
      zeby zarobic na swoje mieszkanie i utrzymanie. Rodzice sa rozni,
      jedni pomagaja , innni nie-no coz , NIE MUSZA:.Zauwazylam jednak, ze
      dzieci tych pierwszych rodzicow przyjmuja to za pewnik:tak ma byc,
      zamiast sie cieszyc, ze "dostali " takich fajnych rodzicow.
      • uullaa Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 15:49
        E tam. Uwierzcie, nie wszyscy gloryfikują biedę i ciężką pracę.
        Zazwyczaj tylko ci, którzy są biedni i tyrają.
        • kruche_ciacho Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 15:56
          a co jest złego w tym że ktos jest biedny i tyra żeby miec lepiej ?
          • uullaa Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 16:01
            Ależ nic. Niech sobie tyra, byleby nie żywił złych uczuć typu
            zawiść/życzenie podobnie ciężkiego życia do osób, którym udaje się
            sprytem/sposobem/bez wysiłku, bez szkody dla innych oczywiście.
            • kruche_ciacho Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 16:21
              znam "tyraczy" i tzw "w czepkach urodzonych"
              z cała pewnością ludzie ktorzy pracuja na coś samodzielnie, dąza
              żeby coś osiągnąć są bardziej dojrzali, empatyczni, mozna na nich
              polegać niż Ci którym wszystko zostało "podane"
              i to nie oznacza że mają ciężkie życie - ot, życie wypełnione
              priorytetami i chcęcią zdobycia czegoś
              jeśli masz wszystko na starcie - czego możesz jeszcze chcieć? jeśli
              dostajesz wszystko bez wysiłku - co będzie jeśli nagle napotkasz
              przeszkody?
              zatem nie ironizujmy bo tu nie ma czego zazdrościć
            • anew3 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 18:04
              Ulla, to do mnie bylo?Nie, to nie tak:zazdroscialm w sensie:"szkoda,
              ze mnie sie tak nie wiedzie, czemu nie ja?,szkoda, ze moi rodzice
              nie sa tacy hojni""Ale nie bylo w tym nienawisci, zawisci czy zlych
              zyczen pod adresem moich kuzynek czy kuzynow.Lubilam ich i lubie
              nadal.Nie o to chodzilo.
              • uullaa Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 18:50
                Ależ nie, Anew3! To moje osobiste doświadczenia z nieżyczliwymi
                ludźmi. Przepraszam.
      • kicia031 Anew 24.02.08, 16:01
        Rodzice majamobowiazek alimentacyjny wobec uczacego sie dziecka, nawet jesli
        skonczylo 18 lat. To super, ze zarabialas sama na siebie, ale nie ma sie czym
        chwalic, ze sie bylo jeleniem, bo to nie powod do dumy.
    • jowita-28 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 16:28
      sprawa pomocy finansowej to tylko przykład... bo nie chodzi tu o
      to, ale najławiej było mi to zobrazować tym przykładem... pieniędzy
      to ja nie oczekuje ani od rodziców ani od teściów. tu chodzi o
      sprawy odwiedzin, zwykłe zainteresowanie, telefon z zapytaniem co u
      Was? co robicie? itp.
      • annubis74 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 23.02.08, 12:10
        Moi rodzice zapewnili mi dobre wykształcenie, co jest niezłym
        startem w życiu, podobnie z rodzicami męża, dali mu tyle ile mogli,
        od momentu, kiedy zdecydowaliśmy się być razem nie wyciągamy rąk do
        rodziców z żadnej strony, sami organizowalismy ślub i wesele, sami
        inwestujemy w mieszkanie i jego urządzenie, kiedy urodzi się dziecko
        sami będziemy się nim zajmować. Oczywiście jeśli babcie będą miały
        ochotę nam pomóc to pewnie skorzystamy, ale jeśli nie - też sobie
        poradzimy. Nasze mamy wychowywały już dzieci (nas), więc teraz mają
        prawo do odpoczynku.
        Telefony działają w obywdiwe strony - ja prawie codziennie mam
        kontakt tel. z rodzicami, aby zapytać o ich zdrowie, samopoczucie
        itd. Podobnie mąż. Wy nie możecie zadzwonić do teściów?
    • maurra Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 16:33
      jowita-28 napisała:
      > Teściowie... no i tu mam pretensje właśnie i taki głęboki żal... na
      > ślub przyjechali dzień wcześniej, jak już wszystko było gotowe<

      znaczy się jak wielkie paniska na gotowe przyjechali zamiast od tygodnia
      dmuchać balony i robić bigos?

      dokładać się do benzyny? dopytywać, czy czegoś wam nie trzeba i czy
      potrzebujecie pomocy? ile wy macie lat, jesteście małżeństwem 16-latków czy
      parą dorosłych ludzi, którzy wzięli ślub i zdecydowali się na samodzielne życie?
      Ciesz sie z pomocy rodziców zamiast kombinować kto i ile jeszcze powinien wam
      pomagać, dokładać, dopłacać i co tam jeszcze. Teściowe nie mają żadnego
      obowiązku żyć waszym życiem
    • ewuncia.a Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 16:38
      Jowita, doskonale Cię rozumiem i wiem, o czym piszesz. Rozumiem też, że nie
      chodzi Ci o stronę materialną tylko ogólne podejście do sprawy. Tak czasem bywa
      i nie warto się tym przejmować; fakt - czasem brak zainteresowania boli, ale z
      czasem da się przywyknąć. Zapomnij o tym temacie, bo nie warto zawracać sobie
      tym głowy. Pozdrawiam
    • agata688 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 17:45
      jowita-28 napisała:

      > Moi rodzice pomagali nam od samego początku. Zanim wprowadziliśmy
      > się do naszego mieszkania, mieszkaliśmy u nich ponad rok, nie wzięli
      > od nas ani złotówki, nie chcieli żebyśmy dokładali się do niczego.
      > Pomogli nam przy organizacji weseliska, a teraz ciągle wspierają nas
      > finansowo, choć ja nigdy nie chcę brać od nich kasy, "wpychają ją na
      > siłę", przyda Wam sięwink Oprócz mnie jest trójka młodszego
      > rodzeństwa, która uczy się i studiuje, a rodzicom się wcale nie
      > przelewa. W domu jest dużo do zrobienia, wyremontowania, a oni jak
      > mają grosz zawsze wolą dołożyć nam.


      nie chcialabym nikogo oceniac,ale wydaje mi sie ze twoi rodzice popelnili wielki blad,nie nauczyli cie samodzielnosci!Jestes dorosla osoba,malo tego zalozylas rodzine,a ciagle ogladasz sie na to czy ktos ci cos da czy nie. Czytajac twoja wypowiedz mam wrazenie ze czytam-kto da wiecej ten jest lepszy!
      rodzice nie maja ZADNEGO obowiazku ci nic dawac,jesli to robia to jest tylko i wylacznie ich dobra wola,wiec nie porównuj tesciow z rodzicami,bo napewno uznali(jak wiekszosc doroslych osob),ze jestescie samodzielni!!!
      a i jeszcze taka rada:nie dogaduj mezowi,bo to z czasem odbije sie na waszym malzenstwie-jak piszesz sami mieszkacie niecale pol roku-to co bedzi pozniej???
      • jowita-28 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 17:53
        razem z mężem mieszkamy ponad roksmile bo u rodziców mieszkaliśmy jak
        nie byliśmy jeszcze małżeństwem...
        co do samodzielności to jestem samodzielna i to nawet bardzo, bo
        życie mnie nie rozpieszczało i na wszystko musiałam zapracować i
        pracuję sama. Jak już pisałam ja od nikogo niczego nie oczekuję,
        wręcz przeciwnie żal mi rodziców którzy się tak poświęcają dla
        wszystkich, sama ich namawiam, żeby myśleli o sobie nie o innych i
        pomagam im jak i kiedy mogę...
        ...chyba trochę nie rozumiecie o co mi chodzi...
        • marianna73 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 15:07
          > co do samodzielności to jestem samodzielna i to nawet bardzo, bo
          > życie mnie nie rozpieszczało i na wszystko musiałam zapracować i
          > pracuję sama.

          zdecyduj się,raz piszesz,że masz bardzo pomocnych, wspomagających rodziców,
          gotowych Ci nieba przychylić,czyli spory parasol ochronny, a teraz piszesz,że
          zycie Cię wali po d... i ze na wszystko musiałaś (i musisz nadal)sama
          pracować...spora niekonsekwencja w Twoich wypowiedziach...po co ta poza
          męczennicy?...chyba nie wiesz co naprawdę oznacza samodzielność i brak pomocy
        • burza4 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 15.07.08, 14:20
          pytasz - odpowiem.

          Piszesz że jesteś samodzielna, a wcześniej "Oprócz mnie jest trójka
          młodszego rodzeństwa, która uczy się i studiuje, a rodzicom się
          wcale nie przelewa. "

          mi byłoby wstyd brać od nich choć złotówkę, bo wiedziałabym, że
          oszczędzają na sobie. Nawet jeśli są typem wciskaczy, to nie
          usprawiedliwia podejścia "no skoro już dają, to biorę". Po prostu
          nie bierz.

          Teściowie widać nie mają ochoty angażować się w wasze życie, może
          mają jakieś powody, może uważają twoich rodziców za nadgorliwych
          jeleni, może czują się zwolnieni z obowiązku, bo skoro macie
          wszystko czego wam potrzeba, to po co i oni mieliby się pchać
          z "pomocą". Możliwości jest wiele. Czujesz się szczęśliwa ze swoją
          rodziną - po co szukasz dziury w całym?
      • anew3 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 17:55
        Zgadzam sie z Agata.Jedni rodzice za bardzo wspieraja i
        rozpieszczaja, inna sa moze jak moi-dostalam twarda szkole
        zycia.Mysle, ze najlepiej jest byc tak "po srodku"-wspierac dziecko
        kiedy jest taka potrzeba ale tez nie dawac wszystkiego na tacy,
        skoro wszystko dostanie po co sie wogole wysilac?jak juz pisalam,
        zazdroscilam kuznkom i kuzynom latwego zycia(ale to nie mialo nic
        wspolnego z zawiscia)z drugiej jednak strony widze teraz , ze radze
        sobie o niebo lepiej od niektorych z nich......Bede sie starala byc
        taka mama na ktora mozna liczyc ale ktora jednak za bardzo nie
        rozpieszcza.mam nadziej, ze mi sie uda...uniknac nadopiekunczosci.
    • puma-mama Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 22.02.08, 18:03
      Ja tez Cie rozumiem, i nie zgadzam sie z tym co wikszosc pisze.
      Pieniadze to jedno ale poczucie wsparcia to drugie.
      I to jest wlasnie najwazniejsze. Napisalas ze sobie radzicie, ale
      moze sprobuj porozmawiac o tym na spokojnie z mezem.
      • fruzia27 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 23.02.08, 01:21
        Ja tez Cię rozumiem. Mniejsza o finanse. Ale fajnie mieć w teściach
        bliskich ludzi, którzy się interesują co słychać, wpadną na kawę,
        zabiorą dziecko na spacer. Sama takich nie mam, więc wiem jak to
        jest. Kontakt służbowy niemalże, a dziecko jak mamy tam iść czasem
        pyta, czy musimy. Nieźle, nie? I bynajmniej jej nie buntuję. Ale jak
        już pójdziemy w odwiedziny, to babcia zmęczona (l.55) siedzi przy
        stole i narzeka, a kontakt z wnuczką ogranicza się do czułego
        przywitania i pożegnania, czasem może zamieni ze 2 zdania. A dziecko
        czuje lepiej niż my - zerowe zainteresowanie i brak chęci do żadnego
        kontaktu. Ale cóż takie życie. Przykre to czasem, ale co zrobić!
        W końcu ja za nich kontaktu z wnuczką nie nawiążę! Moim zdaniem ich
        strata, a szkoda, mogłoby być naprawdę super!
        • przedszkolak2 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 23.02.08, 12:21
          Zgadzam się z większością, tzn. z tym,że rodzice nie mają obowiązku
          wspierać dorosłych dzieci. Z drugiej jednak strony zastanawiam się,
          czy tacy teściowie będą oczekiwać od synowej i wnuków pomocy na
          starość.Tak jak napisała fruzia, fajnie jest mieć w teściach
          bliskich ludzi. Fajnie ze wględu na czas obecny i łatwiej za ileś
          lat, kiedy wolałoby się opiekować ludżmi bliskimi, nie obcymi.
          • annubis74 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 25.02.08, 09:56
            A ja bym chciała usłyszeć czego ewentualnie oczekiwałaby autorka
            wątku po swoich teściach, ponoć kasy nie (bo nie jest materialistką)
            więc czego.
            czy gdyby teściowie odwiedzali młodą parę co tydzień, dwa, to wtedy
            nie byłoby żali, że siedzą bez przerwy na głowie, wpadają bez
            zapowiedzi, przyjeżadzają oceniają itd., czy gdyby dzwolnili, to
            autorka nie pisałaby że ma dość sprawdzających telefonów.
            Zgadzam się, fajnie by było mieć w teściach bliskich ludzi, ale to
            przede wszystkim kwestia szczęścia - nie ze wszystkimi da się
            stworzyć ciepłe relacje. poza tym dobre kontakty zależą od dobrej
            woli obu stron.
    • golfstrom Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 23.02.08, 14:45
      Na początek - mogę zrozumieć Twój żal, że teściowie się nie
      integrują. I gratuluję Ci rodziców, którzy raczej pomogą, niż
      zdołują. Ale mam kilka pytań.

      Skoro nigdy nie chcesz brać od rodziców pieniędzy, to jak fizycznie
      ich pieniądze się u Was znajdują? Rozumiem, że czasem, ktoś daje,
      ktoś mówi "Nie, dziękuję" ale i tak w końcu bierze, bo ileż sie
      można targować. Ale przy którejś tam okazji da się w końcu te
      pieniądze "oddać" - np. kupic rodzicom nowy odkurzacz, bo zamast
      przeznaczyć na to swoje pieniądze, oni znowu Wam wcisnęli cos w
      kopercie.

      Jak się na to zapatruje trójka Twojego rodzeństwa? Skoro
      podkreślasz, że jesteś samodzielna, to taki argument powinien
      przemówic do rodziców.

      Że teściowie się nie dołozyli do wesela, to trochę nieelegancko - w
      końcu w Polsce to jest wysiłek rodzinny. Ja też mam żal do swoich
      rodziców, że wtedy umyli ręce (z powodó, jak tłumaczyli,
      światopoglądowych). Ale już dawać Wam pieniądze na benzynę? Po co,
      skoro jesteście samodzielni i pomagać Wam nie trzeba? No chyba, że
      trzeba i te 2,3 stówki jednak robią jakąś różnicę, ale Wy wolicie
      się zastawić a postawić, niż powiedzieć sobie "OK, nie stać nas na
      ciągłe podróże".

      A może ich też nei stac na tę podróż? Nie wiem - może pływają w
      kasie, ale nic nie piszesz o ich sytuacji materialnej.

      Co to znaczy, że zabroniłaś brać od swoich rodziców? To w końcu Twój
      mąż wyciąga do nich rękę, czy oni sami wciskają pieniądze na siłę?
      Komu zabroniłaś? Mężowi czy sobie? Tobie, jak rozumiem, wciskaja na
      siłę i głupio Ci odmówić. A czy nei sądzisz, że jeszcze głupiej jest
      odmówić Twojemu mężowi? A może on tą ich ciągłą pomocą jest
      zawstydzony?

      Nie za bardzo rozumiem Twój dylemat. Nie chcesz brać od rodziców -
      znajdź sposób, żeby nie brać. Masz żal do teściów - powiedz to
      teściom, jeśli się odważysz, a nie mężowi, który w końcu nie
      odpowiada za ich zachowanie.

      W całej tej sytuacji obrywa się Twojemu mężowi...

    • milanea Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 13:08
      a ja cię doskonale rozumiem, bo mam niemalże identyczną sytuację.
      z jednej strony rodzice męża- pomocni, serdeczni, zawsze mogliśmy na nich
      liczyć.sami mają ciężko finansowo, ale gdy potrzebowaliśmy wsparcia, nawet nie
      musieliśmy prosic.a za wnukami wprost przepadają, czasami nawet za bardzo ich
      rozzpieszczają. i zdrugiej strony, moi rodzice- kontakty wręcz formalne, pomoc
      finansowa? tak, ale na naszą bardzo wyraźną prośbę, kompletny brak
      zainteresowania naszym życiem (kiedy się spotykamy gadają tylko osobie i woich
      znajomych, o nas nawet nie zapytają). A wnukami prawie wogóle sie nie
      interesują, pochwalą, że ładne i duzo urosły i tyle. Jak dzwonią to zazwyczaj
      nawet o nie nie pytają. Matka pyta mnie co mam na obiad, a nie pyta o własne
      wnuczki... .eraz już prawie nie mamy ze sobą kontaktu. tylko ja dzwonię do nich
      na święta. mąż powiedział, że ma już dość czucia się jak nie proszony gość, więc
      nawet ich nie odwiedzamy, a oni chyba nawet się cieszą
      Na początku strasznie to przeżywałam, a teraz mam już do tego dystans. Trudno.
      Nie chcą z nami kontaktów to nie, nie będę się narzucać. Najbardziej boli mnie,
      że ich wnuki tak mało dla nich znaczą, ale wiem, że pewnego dnia to oni będa
      tego żałować...
      Dlatego tym bardziej się cieszę, że moje dzieci mają i tak kochanych dziadków,
      którzy zrobiliby dla nich wszystko.
      Myślę, że powinnaś po prostu pogodzić się z sytuacją i tyle. Nikogo nie zmusisz
      do kochania cie. Nie chcą się angazować to nie. ich strata. kiedyś, na starość
      będą żałować.
    • bablara Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 13:29
      Moge zrozumiec zal,ze tesciwoe Was czesto nie odwiedzaja...ale poza tym to tak
      jakbym widziala swoja bratowa i swojego brata. Mieszkaja od moich rodzicow
      jakies 400 km , sa 15 lat po slubie. W ciagu tego okresu odwiedzili rodzicow 5
      razy i to prawie zawsze kiedy to dostali od nich na paliwo. Noralnie rece
      opadaja. Zeby bylo smieszniej np. swieta moi rodzice spedzili z nimi tylko raz u
      nich, bo oni sobie nie zycza. Tylko nie mwocie ,ze moze moja mtaka , jako
      tesciowa cos zrobila synowej, bo to nie prawda. Kiedy oni przyjezdaja to
      obchodzi sie z nimi jak ze smierdzacym jajkiem , kupuje im wszystko co
      chca..nawet jesli jej na to niestac. Poztczy ale kupi. Prawda jest taka,ze jesli
      dawalabym im pieniadze co miesiac to moze byliby zadowoleni i chociaz raz w roku
      odwiedziliby rodzicow. Pisze to wszsytko po to , bo wydaje mi sie ze autorka, ma
      bardzo podobna postawe . W/g mnie nie nalezy brac pienidzy od zadnej ze stron i
      liczyc tylko na siebie. Chociaz niewatpliwie fajnie byloby gdyby rodzina
      chetniej sie odwiedziala:smile
      • marzeka1 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 13:47
        A moim zdaniem rodzice Jowity popełnili błąd w wychowaniu:oto dosrosła, niesamodzielna, roszczenioewa kobieta, która ma za złe, że teścowie do paliwa się nie dokładają!!! Ciągnie kasę od rodziców, mimo że mają jescze inne dzieci (bo gadanie ,że nie chce itp, a mimo wszystko branie jest dziecinne i niesamodzielne)i tak naprawdę robią to kosztem swojego komfortu życia.I to pisze niby dorosła osoba! Ktoś naprawdę dorosły jest samodzielny i potrafi jeszcze pomagać swoim starszym rodzicom, a nie na nich wisieć i stawiac za przykład dla złych teściów (współczuję mężowi).
    • deela Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 13:44
      zazwyczaj calym sercem stoje po stronie rodzicow/tesciow ktorzy nie maja
      obowiazku pomagac przy wnukach czy tez finansowo dwojgu doroslym ludziom ktorzy
      postanowili sie rozmnozyc, jednak u ciebie nie widze paecia na to ze ktos cos
      wam musi i wygladasz mi w swojej wypowiedzi na osobe na tyle ambitna, ze nie
      musisz sie podpierac finansowo rodzicami czy tesciami.... u mnie sytuacja
      (geograficzna) jest troche podobna jak u ciebie, moi rodzice sa daleko (450 km)
      a tesciowe jakies 30 od nas jednak z obu stron czujemy zainteresowanie i wcale
      nie chodzi o zainteresowanie naszymi finansami, tylko takie zwykle: jak wam
      idzie, co u was? po prostu;
      zarowno moi rodzice jak i tesciowie czasami pomagaja nam finansowo, nie jest to
      jednak pomoc dorazna (na przezycie) tylko okazjonalna np moj mama kupila sobie
      nowy samochod a poprzedni nam oddala, jak ten sie wyeksplowatowal tesciowie dali
      nam na nowy (czesc oczywiscie a nie na calosc, na reszte wzielismy kredyt),
      jadnak ani razu ich o nic takiego nie prosilismy, ja jednak wychodze z zalozenia
      ze to ICH pieniadze: chca nam dac: ok, chca dac mojemu albo meza rodzenstwu? tez
      ok, chce sobie z nich ulozyc stosik na srodku pokoju i podpalic? tez ok bo to sa
      ICH pieniadze, zrobia z nimi co beda chcieli a mi nic do tego
      rozumiem ze jest ci przykro z powodu zachowania rodziny meza ale nie moge ci
      doradzic nic wiecej niz to zebys sie z tym pogodzila, zaakaceptowala, przyjela
      do wiadomosci i olala, szkoda zycia na rozmyslanie nad takimi rzeczami,
      podsumowujac, po prostu to olej smile
    • michasia24 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 14:42
      straszne... przyzwycziliscie sie i tyle a wy pomagacie tesciom?
    • marianna72 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 15:05
      Ja to wogole nie wiem na jakis swiecie zyje.
      Sama mieszkam 1500km od rodzicow i jak chce zeby do mnie przyjechali
      funduje im bilet.Byl okres kiedy dosc intensywnie wspomagalam ich
      finansowo teraz juz mniej bo sami mamy duze wydatki rodzina sie
      powiekszyla znacznie smile))
      Szczerze glupio mi by bylo brac pieniadze od rodzicow ale ja mam 36
      lat rodzice sa starsi i bardziej potrzebuja oparcia niz ja
    • gryzelda71 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 15:35
      jowita-28 napisała:
      Nie chodzi o to, że jestem materialistką, bo dalleko
      > mi do tego. Staram radzić sobie sama i od nikogo nic nie oczekuję,

      Poza benzyną jak jedziesz to teściówsmile))
    • burza4 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 15:59
      prawda jest taka, że twoi rodzice są po prostu nadgorliwi, a wy
      jakoś nie macie oporów żeby brać jak dają. Ja bym miała wyrzuty
      sumienia, że rodzice sobie od ust odejmują, żeby mi było wygodniej.

      Rozumiem, że rodzice pomagają z własnej nieprzymuszonej woli i nie
      oczekujesz tego od nich (pal sześć, że od teściów jednak oczekujesz
      podświadomie że przyłączą się do twoich). Jednak ja osobiście
      czułabym się co najmniej głupio przyjmując ich pomoc. Nie bardzo
      rozumiem, co znaczy w praktyce "wciskają na siłę"? piszesz, że wcale
      im się nie przelewa. Zwróciłaś może uwagę kiedy twoja mama kupiła
      sobie nowe buty a ojciec wymienił znoszoną kurtkę? masz trójkę
      młodszego rodzeństwa, które jest na utrzymaniu rodziców, a więc
      rodzice mają ogromne wydatki - i nie uwiera cię jakoś, że jeszcze ci
      pomagają, nie ma siły - kosztem siebie?

      moja mama tez by oddała ostatnią koszulę i też jest takim
      typem "wciskacza", ale ja jednak jej zapędy ograniczam do
      kulinariów, bo uwielbiam jej mielone i sernik. Kasy nie biorę, albo
      ograniczam do symbolicznych kwot, nawet jeśli mam sobie za to kupić
      prezent na imieniny - wiem, że choć daje z serca, to potem sobie
      żałuje, np. na dentystę.
      • pierwszypostmagdy Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 16:24
        a moze jej tescie nic nie daja, nie pomagaja, ale za to w jakis
        sposob wymagaja zeby ich odwiedzali??? a przeciez nie dla kazdego
        300 zl wydac na benzyne to nic!!! mam racje? czy nie?

        dlatego jak was nie stac a macie inne wydatki bardziej konieczne to
        nie ma sensu sie szarpac i jezdzic do ludzi ktorym jestes obojetna!!!

        a meza sie nie czepiaj!!! przeciez to nie jego wina jakich ma
        rodzicow!!!
    • syriana Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 16:54
      ja bym raczej za niezdrowe wychodzenie przed szereg zachowanie rodziców określiła

      rozumiem, że na poziomie emocjonalnym to dla Ciebie milusie, że spronsoring taki
      czynią i gotowością służą na każdym kroku, ale próby ujęcia tego szerzej są dla
      mnie dowodem na Twoją i męża niedojrzałość i nieodpępowienienie do końca

      oczekiwanie zwrotu kosztów od teściów za benzynę jest żenadą zupełną
      no i zawsze przy okazji takich wątków mam ochotę zadać pytanie - jak sobie
      wyobrażałaś małżeńskie życie pod względem finansowym, samodzielnego radzenia
      sobie i podejmowania decyzji tylko z mężem bez dzwonienia do rodziców?

      niezdrowe jest moim zdaniem takie przywiązanie po ślubie
      uzależnienie w praktyce od wsparcia z domu, dające rodzinie prawo do ingerencji
      w Wasze sprawy wewnętrzne (bierzesz pieniądze = "jesteś kupiona")

      po to się własną rodzinę zakłada, by na niej się skupić
      a margines zainteresowania bliskich, zostawić na gorsze czasy, kiedy i pomoc i
      zaangażowanie emocjonalne będą bardziej przydatne
    • na_pustyni Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 17:48
      ciesz się z tego co masz
      większości dorosłych ludzi nikt nie pomaga i nie jęczą
    • michasia24 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 18:09
      chcecie ich odwiedzic i maja wam jkeszce dawac na beznzyne? nosz nie moge tego
      pojąc żałosne
    • spacey1 Re: pomoc ze strony rodziców i teściów... 24.02.08, 19:01
      A ja mam pytanie: czy Wam się zdarzyło kiedyś zapytać, czy rodzice bądź
      teściowie sobie radzą, czy im czegoś nie potrzeba? Albo zaproponować troche
      grosza, bo "na pewno sie na coś przyda"? Bo mnie jakos dużo bardziej naturalne
      wydaje się pomaganie przez dorosłe, pracujące dzieci rodzicom, niż odwrotnie. W
      ogóle by mi do głowy nie przyszło, że może być odwrotnie.
      A juz naprawdę pojechałaś z tą benzyną, no po prostu to jest żenujące. Ja znam
      taki zwyczaj, że jak się jedzie w gości, to raczej się wiezie podarki, niż
      oczekuje zwrotu kosztów.
    • hrabina_murzyna A ja mam zupełnie inne zdanie 25.02.08, 10:45
      czasami jest właśnie tak, że rodzice sami z siebie pragną coś
      dziecio ofiarować. Nie mówię tu o stałym dotowaniu bezrobotnego
      małżeństwa, ale o takich spontanicznych prezentach. Moja mama nigdy
      nie dawała nam kasy za paliwo, ale za to pakowała niezłą wałówkę
      kulinarnąsmile Czasami odmawiając przyjęcia takiego prezentu można
      rodzicom zrobić przykrość. Ja raz tak zrobiłam i teraz jestem
      mądrzejszasmile Poza tym jest też druga strona medalu. Bardzo często
      rodzicom lepiej się powodzi materialnie niż ich dzieciom, a to
      bardzo ważny aspekt i warto go wziąść pod uwagę zanim się napisze,
      że rodzicom trzeba pomagać. A ci rodzice mają może ze 3000
      emeryturysmile
      • burza4 Re: A ja mam zupełnie inne zdanie 25.02.08, 11:07
        wiesz, ale tym konkretnym rodzicom się nie powodzi, co stwierdziła
        sama autorka. A nawet gdyby dochody mieli wyższe niż małżeństwo
        autorki - mają trójkę dzieci na utrzymaniu i dom wymagający dużych
        nakładów. Nie ma cudów - oszczędzają na sobie.

        Więc litości - jak można brać od nich kasę, nawet jeśli dają z
        własnej inicjatywy? Co innego wziąć przysmaki, które mama robi z
        myślą o dzieciach, a co innego - bez żenady brać pieniądze wiedząc
        że rodzicom się nie przelewa.

        no i mimo wszystko - młodzi w przeciwieństwie do rodziców w starszym
        wieku powinni jednak sami zakasać rękawy, mają znacznie więcej
        energii, a zdrowie rodziców już nie pozwala na to, żeby się
        zapracowywać. Powinni raczej skłonić rodziców do zwolnienia tempa.
        Inaczej mogą krótko się cieszyć posiadaniem troskliwych rodziców...
        • hrabina_murzyna Re: A ja mam zupełnie inne zdanie 25.02.08, 11:15
          No fak Burza, ale bardzo często rodzice zapominają o sobie, bo
          bardzo pragną zrobić prezent dzieciom. Ja tak mam i dlatego
          wypracowałam sposób. Nie biorę kasy, bo powiedziałam mamie, że czuję
          się jak nieudacznik. Kiedy mama uparła się, że kupi nam kanapę i
          koniec to owszem wzięłam kasę, kupiłam, mama bardzo się cieszyła a
          ja za miesiąc opłaciłam jej pobyt w sanatorium i pojechała bez
          mrugnięcia okiem. Bardzo często mama kupuje mi jakiś fajny ciuszek,
          ale ja nie zapominam o niej. Zawsze jak jedziemy mamy coś dla niej,
          nawet zwykły proszek do prania czy inne środki,bo kupiłam w
          promocji, bo u nas leki dla mamy są tańsze i szkoda przepłacać.
          Także bardzo ważna w tym wszystkim jest postawa dzieci.
          • hrabina_murzyna Re: A ja mam zupełnie inne zdanie 25.02.08, 11:16
            He ale mi się napisałosmile Jeszcze raz "No FAKT Burza"smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka