tak mi w życiu wypadło ze po macierzyńskim musiałam wrócić do pracy,
postanowiłam zapisać dziecko do żłobka (oczywiście przeżyłam horror z
miejscami, ale udało sie), miałam jednak dylemat żłobek czy opiekunka, jeśli
by sie nie udało ze żłobkiem bo opiekunce musiałabym oddać lwia część wypłaty,
teraz gdy młody do żłobka chadza już od roku to mowie wszem i wobec ze NIGDY
nie zamieniłabym żłobka na opiekunkę, nie wiem czy miałam takie szczęście, czy
wszystkie żłobki są takie, ale są tam wspaniale opiekunki i warunki i mam o
wiele większe zaufanie do tej instytucji (bo to instytucja wiec są kontrole
wyposażenia sal - np chodziki są ZAKAZANE, o kontrola sanepidu, bo panie
wykształcone kierunkowo itd itp) niż do podejrzanej konotacji opiekunek (mam
wrażenie ze za opiekę nad dzieckiem w wawie łapie sie czasami byle kto, czy
sie nadaje czy nie, bo to bardzo popłatne zajęcie)
jedynym minusem żłobka są rzecz jasna choroby, młody chorował bardzo dużo na
początku, ale na szczęście niegroźnie, tylko katary i przeziębienia, raz
złapał zapalenie oskrzeli, ale nie wychorowałby się teraz ( bo już jest
znacznie lepiej) to potem, czy też w przedszkolu, no bo jakby chorował
poważnie to bym się ze żłobka pewnie wycofała,
i tu zdziwienie otoczenia: chwalić żłobek? panie, z którymi pracuje sie
dziwią, teściowa tez sie dziwiła (przeszło jej

), pediatrzy dziwią sie jak
cholera (podobno lepiej Ukrainkę zatrudnić niż oddać dziecko do tej potwornej
instytucji)
no co ci ludzie? chyba im sie żłobek kojarzy z zapłakanymi zasikanymi
dzieciarami trzymanymi przez kilka godzin dziennie w łóżeczkach....?
najbardziej wiec dziwią sie ci, którzy instytucje żłobka tylko mijali gdzieś
tam albo coś gdzieś tam słyszeli
a na opiekunkę w tej chwili by mnie było nawet stać ale NIE CHCĘ
taka se sobie refleksja mnie najszła :F
PS moderatorki, tylko mnie nie przenoście na forum Żłobki!