Dodaj do ulubionych

nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy!

25.02.08, 23:44
tak mi w życiu wypadło ze po macierzyńskim musiałam wrócić do pracy,
postanowiłam zapisać dziecko do żłobka (oczywiście przeżyłam horror z
miejscami, ale udało sie), miałam jednak dylemat żłobek czy opiekunka, jeśli
by sie nie udało ze żłobkiem bo opiekunce musiałabym oddać lwia część wypłaty,
teraz gdy młody do żłobka chadza już od roku to mowie wszem i wobec ze NIGDY
nie zamieniłabym żłobka na opiekunkę, nie wiem czy miałam takie szczęście, czy
wszystkie żłobki są takie, ale są tam wspaniale opiekunki i warunki i mam o
wiele większe zaufanie do tej instytucji (bo to instytucja wiec są kontrole
wyposażenia sal - np chodziki są ZAKAZANE, o kontrola sanepidu, bo panie
wykształcone kierunkowo itd itp) niż do podejrzanej konotacji opiekunek (mam
wrażenie ze za opiekę nad dzieckiem w wawie łapie sie czasami byle kto, czy
sie nadaje czy nie, bo to bardzo popłatne zajęcie)
jedynym minusem żłobka są rzecz jasna choroby, młody chorował bardzo dużo na
początku, ale na szczęście niegroźnie, tylko katary i przeziębienia, raz
złapał zapalenie oskrzeli, ale nie wychorowałby się teraz ( bo już jest
znacznie lepiej) to potem, czy też w przedszkolu, no bo jakby chorował
poważnie to bym się ze żłobka pewnie wycofała,
i tu zdziwienie otoczenia: chwalić żłobek? panie, z którymi pracuje sie
dziwią, teściowa tez sie dziwiła (przeszło jej smile ), pediatrzy dziwią sie jak
cholera (podobno lepiej Ukrainkę zatrudnić niż oddać dziecko do tej potwornej
instytucji)
no co ci ludzie? chyba im sie żłobek kojarzy z zapłakanymi zasikanymi
dzieciarami trzymanymi przez kilka godzin dziennie w łóżeczkach....?
najbardziej wiec dziwią sie ci, którzy instytucje żłobka tylko mijali gdzieś
tam albo coś gdzieś tam słyszeli
a na opiekunkę w tej chwili by mnie było nawet stać ale NIE CHCĘ
taka se sobie refleksja mnie najszła :F

PS moderatorki, tylko mnie nie przenoście na forum Żłobki!
Obserwuj wątek
    • clas_sic Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 25.02.08, 23:58
      a co to znaczy "podejrzana konotacja opiekunek"?

      resztę zrozumiałam i moje odczucia co do żłobków są takie same smile
      • deela Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 00:12
        a to znaczy ze cholere wie skad ona jest i co ona jest
    • jowita771 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 06:33
      pamiętam, że zaprowadzałam brata do żłobka, kiedy był mały i wtedy przez myśl mi
      nie przeszło, że żłobek to jakiś dramat dla dziecka może być. o tym, że żłobki
      są takie straszne, dowiedziałam się na forumsmile
      ja akurat mam opiekunkę, ale po pierwsze - do żłobka daleko, po drugie - mam
      taki system pracy, że raczej by mi dziecka nie przyjęli, a po trzecie - ja nie
      wracałam do pracy po macierzyńskim, tylko znalazłam pracę, jak dziecko miało
      rok, więc ze zwolnieniami mogłoby być kiepsko, a praca taka, że jak kogoś nie
      ma, to drugi musi przyjść za niego. więc u mnie opiekunka jest koniecznością,
      ale ja nie mieszkam w Warszawie i dobrze trafiłamwink Mam studentkę pedagogiki,
      bardzo fajna dziewzcyna, córka ją uwielbia.
      i nie bardzo rozumiem argument z chodzikiem, moja opiekunka przychodzi zajmować
      się dzieckiem do nas, a w domu nie posiadamy chodzika, to jak miałaby go używać?
      pomijając fakt, że kiedy zaczęła się moją córką zajmować, mała chodziła juz
      świetnie.
      • dlania Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 07:28
        Wszystkiemu przyklaskuje z podskokiem i półobrotemwink
        Z jednym bym tylko polemizowała; z tym, że dziecko czy teraz, czy później i tak
        musi sie wychorowac. Tyle że roczniak, a nawet dwulatek ma o wiele słabiej
        rozwinięty układ odpornościowy, i choruje duzo więcej i ciężej (wiem, bo
        aktualnie siedze w domu własnie z tego powoduwink niż dziecko w wieku przedszkolnym.
        Moja starsza córka poszła do przedszkola mając 2,5 roku i prawie nie chorowała w
        ciągu pierwszego roku (bo ospę z 4 krostkami cięzko do chorowania zaliczyćwink.
        Mlodsza (żłobkowana od wieku 17 miesięcy) choruje jednak sporo, choc aktualnie
        obywa sie juz bez antybiotyków.
        Co nie zmienia faktu, że dla mnie złobek to wybawienie, i bardzo fajna
        instytucja. Idealnie byłoby, gdyby grupy były mniejsze, po 6-8 dzieci, no ale
        wtedy i koszt byłby duzo wyzszy.
        A ja miałam wybór nawet nie miedzy opiekunka a żłobkiem, a miedzy babcia a żłobkiem.
        • beniusia79 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 08:01
          wow, to sie babcia pewnie ucieszyla, ze dalas jej spokoj i nie musi
          nianczyc codziennie waszego dziecka smile
          • dlania Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 08:08
            Żebys wiedziaławink
            Babcia miała rozdwojenie jaźni: z jednej strony powtarzała, że "nie odda dziecka
            na poniewierkę", że "dziecko się zmarnuje" i takie tam, sceny robiła, kazała nam
            zgl;oszenie wycofac ze żłobka.
            A zd rugiej strony wiedzielismy, że 3 miesiące podczas których opiekowała sie
            dzieckiem (wczesniej mój mąż zajmowal sie małą w domu) bardzo ja zmeczyły, nie
            tyle fizycznie, co psychicznie.
            Teraz jest układ prawie idealny: babcia zobaczyła, że żłobek troche sie rózni od
            jej wyobrażeń (dzieci pozamykane kojcach całymi dniamiwink), a dzieckiem ma
            okazje sie zajmować , kiedy jest chore (na zmiane ze mna, żeby nie było, więc
            nie zdązy się zmęczyćwink)
    • e_r_i_n Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 08:22
      Sie podpisze - zlobek w tej chwili to przedszkole dla mniejszych
      dzieci - z zajeciami, teatrzykami i atrakcjami.
      Tez zdecydowanie wole zlobki od opiekunek - przy teoretycznym drugim
      nie bede miala raczej dylematu.
    • moofka Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 08:25
      sie zgadzam w calej rozciaglosci
      moj zostal zlobkowiczem kiedy mial 2 latka bez dwoch miesiecy
      ja ryczalam schowana za monitor, ze dziecku cos zlego zrobilam
      a ten zlobek uwielbial
      panie z ogromnym sercem dla dzieci, najczesciej pielegniarki, sale bezpieczne i
      wyposazone jak nalezy, dzieci czysciutkie, zadbane, przewiniete, najedzone
      dziecko sie rozspiewalo, roztanczylo, rysowalo, lepilo, budowalo
      dieta odpowiednia dla dziecka
      no i wszystko za jakies sto zl i troche
      super
      drugiego juz bym sie nie bala poslac do zlobka
      balabym sie jakiejs przypadkowej niani raczej
      w zlobku jest nadzor, ostre normy - higieniczne, wychowawcze, dniowo-ramowe,
      kazde inne smile
      chorob jakos specjalnie nie pamietam nasilenia
      nie bardziej chorowal, niz kiedy z babcia siedzial
    • intuicja77 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 08:35
      Ja dodam cos od siebie - syn ma 21 misięcy i chodzi do żłobka od września. Nie moge powiedzieć złego słowa o paniach które tam pracują . Bardzo czynnie uczestniczą w życiu dzieci , obserwują je bardzo uważnie , sa skore do pomocy . Kiedy 2 miesiące temu syn sie na cos uczulił zaproponowałam ,że będę przynosić własne jedzenie żeby nie dezorganizować pracy kuchni / chodziło o wyeliminowanie jajka i mleka / , ale pani kucharka stwierdziła ,że to nie poroblem i będzie gotować dla mojego malucha osobno . I rzeczywiście - wraca ze żłobka z buzią gładką jak niemowle.
      I tylko jedna rzecz mnie dręczy . Mam jakiś uraz / czytaj lenia / do nauki sikania do nocnika , a panie w żłobku codziennie przypominaja ,żeby uczyć dzieci w domu ,bo w żłobku tak im świetnie już idzie smile))
      • dlania Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 08:38
        W zimie uczyc dziecko sikać? Bez sensu. Ja licze na to, że panie przeszkola mi
        dziecko w przedszkolu na tyle, że jak sie zrobi ciepło, to ściagne pampersa i jużwink
    • przeciwcialo Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 08:41
      Ja tez kiedyś dałam dziecko do żłobka. Wolałam to niż obca kobiete
      nawet z referencjami.
    • madame_edith Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 08:46
      Podpisuję się wszystkimi kończynami. Mam identyczne odczucia co do
      opiekunek i tak samo pozytywne doświadczenia ze żłobkiem. I mówię to
      jako matka żłobkowicza debiutującego jako półroczniak i obecnie
      weterana w ostatniej już grupie. A co na początku przeżyłam to moje,
      nawet odwozić go nie mogłam tylko musiał chłop, bo psychicznie nie
      dałam rady. A tu pacz pani, dziecko zadowolone ku ogólnemu
      zdziwieniu.
    • przedszkolak2 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 14:46
      Pierwszym dzieckiem zajmowała się niania, fajna babaka, kobieta
      zaufana, sprawdzona. W tej chwili nie mogę już na nią liczyć i
      właściwie też bardziej jestem przekonana do żłobka niż obcej
      opiekunki, ale jest jeden problem- dziecko będzie chorować i to
      pewno tak często, że L4 dla mnie nie wchodzi w grę, więc i tak
      trzeba będzie kogoś zatrudnić. Znalezienie kogoś, kto niezawodnie
      przyjedzie rano, gdy dziecko w nocy zagorączkuje, graniczy z cudem.
      Poza tym- zostawić chore dziecko z osobą, do której nie jest
      przywiązane? Szczerze mówiąc, nie wiem co robić. Na szczęście mam
      jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji.
    • joanna_poz Re: nie zamienilabym opiekunki na żłobek.. 26.02.08, 15:01
      osobiście nie mam doświadczeń ze żłobkami, więc trudno, żebym
      obiektywnie miała coś przeciwko nimsmile

      ale swojej opiekunki nie zamieniłabym na żaden złobeksmile
      miałam to szczescie (niczym w totolotku), że trafiłam na wspaniałą
      fajną oddaną uczciwa osobę, która jest z nami 3 lata.
      nigdy się na niej nie zawiodłam.
      wiele wniosła do naszego życia, a przede wszystkim do życia naszego
      dziecka. bardzo duzo go nauczyła.
      choroby nas ominęłysmile
      do tego opiekunka to wiele aspektów związanych z wygodą naszą i syna
      (rano mały może sobie pospać i nigdzie nie gonimy póki co na
      złamanie karku; latem syn spędza całe dnie na świezym powietrzu,
      czego by nie miał w najfajniejszym przedszkolu; niania ogarnie mi w
      domu; przesle smsem listę zakupową; przy okazji zaopiekuje się psem
      i duzo duzo więcej).
    • annasi23 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 15:01
      I ja się zgadzam.
      Na początku byłam przeciwniczką żłobków i wydawało mi się, że to
      najgorsze zło, robienie dziecku krzywdy itd.
      A tu okazało się, ża moja córka chętnie chodzi do żłobka, ma tam
      pełno atrakcji, zabawek, inne dzieci.
      W domu wszystkie kąty, zabawki już dobrze zna, wszystkie książeczki
      mamy przeczytane od deski do deski - zaczęła już się nudzić, a ja
      razem z nią, nie mówiąc o zmęczeniu.
      A panie w żłobku zajmują się nią najlepiej jak mogą.
      Choroby owszem są, ale bez większych dramatów.
      • renik78 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 15:15
        Ja oddałam syna do żłobka gdy miał półtora roku ponieważ wracałam do pracy a nie było mnie stać na opiekunke.Bardzo byłam zadowolona.Pracowały tam doświadczone opiekunki a dziecko wcale nie chorowało więcej niż siedząc w domu.Tylko moja Teściowa czuła sie bardzo urażona że nie chciałam dziecka z nią zostawić.Tak sie jednak złożyło że miałam większe zaufanie do instytucji niż do teściowej.Byłam z tego żłobka bardzo zadowolona i drugiego syna też mam zamiar tam zapisać.
    • fajka7 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 17:51
      masz cos do Ukrainek?
      • marychna31 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 17:54
        > masz cos do Ukrainek?
        Mnie też zaintrygował ten tekst o Ukrainkach i z wypiekami na twarzy
        czekam na wyjaśnienia...
        • deela Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 26.02.08, 18:05
          ja? osobiscie nic, ale nie wiem dlaczego taki tekst poslal mi pediatra....
          domyskam sie ze ukrainka=tania, skoro mnie nie stac na polskaja opiekunke, mnie
          ten ekst zazenowal
          • bri Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 27.02.08, 16:49
            Zatrudnianie Ukrainek do dzieci może spowodować, że dziecko
            wcześniej zacznie mówić po ukraińsku niż po polsku wink
            • hexella Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 27.02.08, 17:46
              to prawda, mam znajomych, którzy zatrudnili opiekunke Ormianke-
              przecudna kobiete, ze wspaniałym podejściem do dzieci. Po pewnym
              czasie ich młody zaczął mówić z "melodią"wink Znajomi się nie zrazili,
              młody skończył 3 lata, poszedł do przedszkola i się naprostowałwink
    • ciociacesia ja miałabym watpliwosci 27.02.08, 16:25
      współlokatorka skonczyła dwuletnia szkołe dla opiekunek
      żłobkowych... co ja sie nasłuchałam o tłumokach jakie do tej
      instytucji pozapisywały sie (nie bylo egz tylko rozmowa - brali
      praktycznie wszystkich) - a absolwentki prace dostaja praktycznie
      razem z dyplomem... te gorsze do złobka, lepsze szukaja czegos
      lepszego - np. za granica...
      to tak jak z dzemami - kto pracował w tarczynie czy łowiczu ma potem
      uraz do marmoladek smile
      • moofka Re: ja miałabym watpliwosci 27.02.08, 16:35
        ee, mnie nie zraza, moga byc tlumoki, grunt zeby serce dla dzieci mialy
        calek ich nie ucza smile
      • topcia27 każda pliszka swój ogonek chwali:) 28.02.08, 12:15
        i to jest święta prawdasmile ja zaś w życiu nie oddałabym dziecka do
        żłobka, takie mam przekonanie i jużsmile Wiem, że są wyjątki i z tego
        co piszecie są godne zaufania żłobki, ale miałam przez pół roku
        opiekunkę, która pracowała w tej instutucji (młoda dziewczyna), to
        co mi opowiadała o swojej pracy zniechęciło mnie skutecznie (3 młode
        siksy do dwudziestu paru maluszków w wieku do 1 roku, fizycznie
        dawały radę tylko "obsłużyć dzieci". Wyobrażcie sobie wszystkie te
        dzieci kilka razy przewinąc i nakarmić)) - to raz, a dwa sama się
        przekonałam jak się nadaje do żłobka po tym jak się zajmowała moim
        dzieckiem (stąd tylko pół roku u nas była). Teraz mamy trzecią
        opiekunkę, jest już rok i jest supersmile) Jedym słowem co kto lubismile))
    • hexella Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 27.02.08, 17:28
      Ja również mam większe zaufanie do żłobków, niż do jakiś przypadkowo
      wziętych niań. Miałabym jedynie opory oddać do żłoba taką
      kilkumiesięczną świeżynkę, która jeszcze nie siedzi, nie raczkuje i
      siłą rzeczy wiekszość czasu musi pewnie spędzić w łóżeczku, bo pani
      choćby najlepsza nie da rady wszystkich niańczyć. Oczywiście jeśli
      jest mus oddać takiego malucha do żłobka, to trudno- krzywda mu się
      nie stanie. IMO roczniak świetnie nadaje sie juz do żłobka, tylko
      weź tu człowieku znajdź w nim miejsce...
      • madame_edith Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 28.02.08, 08:27
        Takie maluszki nie leżą w łóżeczkach, bo większość takich
        półroczniaków by się raczej zadarła na śmierć niż uleżała patrząc w
        sufit. Spędzają czas w leżaczkach i obserwują trochę starsze bawiące
        się na dywanie dzieci.
        Aczkolwiek co prawda to prawda, miejsce sześciomiesięcznego dziecka
        jest w domu z mamą i tylko pod wpływem konieczności się je posyła do
        żłobka. Natomiast nie taki diabeł straszny jak go malują.
      • moofka Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 28.02.08, 08:55
        hexella napisała:

        > Ja również mam większe zaufanie do żłobków, niż do jakiś przypadkowo
        > wziętych niań. Miałabym jedynie opory oddać do żłoba taką
        > kilkumiesięczną świeżynkę, która jeszcze nie siedzi, nie raczkuje i
        > siłą rzeczy wiekszość czasu musi pewnie spędzić w łóżeczku, bo pani
        > choćby najlepsza nie da rady wszystkich niańczyć.

        w naszym zlobku malenkich niechodzacych maluchow bylo bardzo malo i wlasciwie
        ilekroc przyszlam widzialam, ze panie je nosza na rekach, a nawet w nosidelkach
        dzieci w zlobku tez sa podzielone na grupy wiekowe a sily i ilosci cioc
        dostosowana do potrzeb smile
    • gobisha Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 27.02.08, 17:57
      ja te, choc na poczatku byla obopolna rozpacz i placz.
    • ewcia1980 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 27.02.08, 20:20
      ja natomiast NIGDY w zyciu nie zamieniłabym opiekunki mojej córka na
      żłobek.

      na żłobek mam alergie i wolałabym zrezygnowac z pracy niz posłac
      dziecko do żłobka.
    • maziq Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 28.02.08, 08:01
      Ja też bym swojej niani za żadne skarby nie zamieniła na żłobek.
      Dla mnie przede wszystkim przeciwskazaniem są choroby które dziecko
      stamtąd przynosi. Bo nikt mnie nie przekona, ze to nic wielkiego że
      malutkie jeszcze dziecko choruje, jest szprcyowane antybiotykami. I
      że przeciez dziecko i tak będzie chorować w przedszkolu, ze to niby
      argument ze moze w sumie zacząć już wcześniej smile
      Dla mnie to jest w pewnym sensie narażanie zdrowia dzecka i jeśli
      nie będę do tego zmuszona to na pewno dziecka do złobka nie wyslę.
      NIc dziwnego że lekarze kręcą na żłobki głowami. MOja córeczka ma w
      tej chwili 9 miesięcy, jeszcze ani razu nie chorowała i jestem
      przekonana, ze to inwestycja w jej zdrowie.
      • e_r_i_n Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 28.02.08, 09:16
        Zobacz, moje dziecko chodzac do zlobka ani razu nie dostalo
        antybiotyku smile.
    • gaja78 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 28.02.08, 09:32
      Ja też tak myślałam dopóki Ala nie zaczęła chorować sad Wytrzymałam niecałe 3
      miesiące a potem odpuściłam. Opiekunka-studentka odezwała się z ogłoszenia na
      portalu www.niania.pl. Jest super smile
    • cathy1976 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 28.02.08, 13:40
      ja szczerze mowiac wrecz przeciwnie!
      u mnie w domu tez chodziki byly zakazane smile oraz inne urzadzenia
      tudziez potrawy, ktore uznalam za niestosowne.

      ale moja opiekunka jest naprawde dobra opiekunką.
      a kontakt z dziecmi zapewniam Emsowi chodzac na basen albo
      spotykajac sie z rodzicami z dziecmi.

      nie uwazam, ze zlobki to jest totalne zlo, ale Emilki bym tam nie
      poslala i juz.
    • bazylea1 Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 29.02.08, 11:50
      ja tez jestem zwolenniczką żłobka ale jednak dla malutkiego dziecka
      wybrałabym opiekunkę. ze starszym siedziałam 1,5r i poszedł do
      żłobka, po ur. młodszego wrociłam do pracy jak miał rok i dostał
      opiekunkę, chyba mam farta ale udało mi sie bardzo dobrze trafić.
      jak miał niecałe 2 lata tez poszedł do złobka i jest wszystko ok. co
      do kontroli to faktycznie jest większa w żłobku a do opiekunki
      trzeba dopiero nabrać zaufania ale da się. z minusów żłobka choroby -
      u nas akurat sa w miare w normie oraz jednak duży hałas, harmider -
      dlatego staram się zeby dziecko było tam najkrócej jak się da i
      odpoczęło po południu. poza tym same plusy smile

      btw ktos wspominał że bez sensu uczyc dziecko nocnikowac w zimie,
      imho nie tak bez sensu skoro moj młodszy w zeszłym tygodniu się
      nauczył (jupi!!!) ale on starszy i nauczył się prawie od razu bez
      wpadek. postawa pań żłobkowych była akurat tutaj trochę bierna,
      wręcz musiałam je przekonywać żeby przyjęły dziecko w majtkach bo
      pierwszego dnia się zasikał. w przypadku starszego syna (inny
      żłobek) panie namawiały do nauki i prawdę mówiąc zmobilizowały nas-
      rodziców smile
    • jacekbosu Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 09.03.08, 15:01
      Ano,własnie... żłOBKI... Mam 3-latka który chodzi do żłoba od września ub.r.Do
      2-giego roku życia karmiłam Go piersią,w domku "siedzieliśmy" do 2,5 lat.Jest
      wcześniakiem z trudnym początkiem ale,na szczęście,żyjemy obydwoje a Synuś dał
      sobie radę b.dobrze.Do czasu pójścia do żłobka.Od października "łapie"wszystkie
      możliwe infekcje,od grudnia do lutego 2 razy zapalenie płuc,o antybiotykach
      nawet nie chce mi się pisać.Od porodu nigdy nie był w szpitalu do czasu tej
      inwazji choróbsk.W grudniu 1500zł wydaliśmy na leki,wykupiliśmy wszystko co
      zapisywali nam ci "specjaliści"-pediatrzy.W przychodniach NIE UMIEJą leczyć bez
      antybiotyków, a każdy kolejny lekarz naciąga rodziców na kolejne
      "cudowne"preparaty a na korytarzach pełno farmaceutycznych przedstawicieli
      handlowych z teczkami(a w nich zapewne na zachęcenie "współpracy" albo koperty
      albo katalogi wycieczek... Bardzo mało zarabiają bidulki...).Zraziłam się do
      lekarzy potwornie ale kiedy dziecko rozchoruje się tak że widzisz jak dosłownie
      topnieje na twoich rękach to,jednak,biegniemy do lekarzy bo cóż mamy
      robić??!!Przecież nie będziemy czekać że stanie się najgorsze!!Mój Mały
      rewelacyjnie się zaadoptował w grupie,nigdy mi nie płakał przy rozstaniu,dobrze
      jadł i w ogóle Mu się podobało ale,niestety z tak olbrzymią masą infekcji sobie
      nie poradził.Po wykurowaniu się postanowiliśmy przytrzymać Go w domku jeszcze
      dodatkowy miesiąc co,niestety,kosztowało nas opiekunkę.A więc-opłata za jej
      obecność z dzieckiem i jeden cały posiłek(czyli jeszcze jedna dorosła osoba na
      wyżywieniu w domowym budżecie.Do jej obowiązków należało WYłąCZNIE zajęcie sie
      dzieckiem,nic więcej.Musiałam wrócić do pracy bo,tak jak w większości polskiego
      społeczeństwa,mamy kredyt do spłacenia bo,przecież mieszkać gdzieś trzeba i
      kilka lat temu kupiliśmy mieszkanie.Mąż pracuje już na 2etaty a ja na 3/4etatu
      by jakoś żyć,nie zalegać z opłatami i spłacać kredyt.W styczniu i lutym,gdy Mały
      nie chodził do żłobka i tak trzeba było zapłacić za miejsce by go nie stracić a
      to we Wrocławiu w publicznym żłobku koszt 200zł a będąc w domu też trzeba
      dziecko wyżywić i to nie byle czym bo w takim wieku,po takim okresie chorób to
      jest "inwestycja"w jego zdrowie.Wiele znajomych i nawet lekarzy potwierdza nam
      że taki pierwszy rok dziecka w grupach(żłobek,przedszkole albo szkoła jeżeli
      dziecko nie chodziło wcześnie do placówek)to koszmar pod względem chorób.Podobno
      później będzie łatwiej.Ale w naszym przypadku upewniłam się że,faktycznie,nie
      jest dobrze zupełnie izolować dzieci od kontaktu z innymi dzieciakami ale zbyt
      wczesne rzucanie ich na "głęboka wodę"ma swoja cenę bo organizm dziecka i jego
      system odpornościowy dojrzewa w swoim czasie.Po zapłaceniu opiekunki pozostało
      mi z wypłaty trochę więcej niż 300zł,Mały wrócił do żłoba z początkiem marca i
      właśnie teraz po tygodniu znów przyniósł katarek.A nasze kochane "państwo"i
      "sprawiedliwy ZUS"od tego roku płaci za zwolnienie na dziecko nie 100 i nawet
      nie 80 tylko 70% wynagrodzenia!!!Jak wam się to podoba??Oczekiwanie na
      sanatorium jest 10 miesięcy a pobyt matki(nawet w wypadku takiego 3-letniego
      malucha jak mój)jest płatny.W szpitalu również!!Nie narzekam-chciałam dziecko to
      mam ale władza,państwo MUSZą choć w minimalnym stopniu rodziny z dziećmi
      wspomagać bo to jest przyszłość nas wszystkich i tych co siedzą w swoich
      ministerialnych krzesełkach również.Przecież te dzieci to nasza starość i jeżeli
      teraz nie zadbamy o ich zdrowie to kto zadba później o nas?Życie drożeje z
      każdym dniem a rodzice nie mają żANEGO wsparcia,choćby w postaci obniżenia
      kosztów opłat za żłobi i przedszkola,dostępu do leczenia i PROFILAKTYKI
      bo,przecież leczyć jest drożej niż zapobiegać a najłatwiej szpikować dzieci
      antybiotykami a później "doić"rodziców na kolejne chemikalia z aptek.To jest
      krótkowzroczność.Trzymajcie się rodzice,pozdrawiam ze Wrocławia.
      • e_r_i_n Re: nie zamienilabym zlobka na opiekunke - nigdy! 09.03.08, 19:34
        jacekbosu napisał:

        > A nasze kochane "państwo"i "sprawiedliwy ZUS"od tego roku płaci za
        > zwolnienie na dziecko nie 100 i nawet nie 80 tylko 70%
        > wynagrodzenia!!!

        To akurat nieprawda - nic sie nie zmieniło w temacie zwolnień na
        dziecko - od dłuzszego czasu jest 80%.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka