Dodaj do ulubionych

Samorealizacja w pracy

29.02.08, 09:54
Dziewczyny,

Dużo tutaj piszecie, że do pracy trzba iść, żeby się realizować. I
co to tak naprawdę znaczy. JEszcze rozumiem, jak ktoś jest na jakim
ś managerskim stanowisku i faktycznei cały czas ma coś nowego,
podnosi kwalifikacje itp. Albo ma własną firmę. Ale wiele kobiet
wykonuje "nudne" prace biurowe, albo pracuje kilka lat na tym samym
stanowisku i codziennie robi to samo. Gdzie tu miejsce na
realizację? Idziesz do pracy na 8 godzin i pod czujnym okiem szefa
grzebiesz w papierach. No albo coś podobnego, ale codzień
praktycznie to samo. To w sumie czym to się różni od pracy w domu?
Czy Wy naprawdę zcujecie, że realizujecie się w pracy, czy po
prostu "tak się mówi". Od razu powiem o mnie, żeby nie było - praca
fajna w swoim zawodzie, ale bez większych szans na awans czy
zmianę. I mi sie nudzi po 3 latach - wiem, że praktycznie prawie
codziennie to samo. Chyba mniej się nudziłam siedząc w domu.
Obserwuj wątek
    • wobbler Re: Samorealizacja w pracy 29.02.08, 10:00
      To są bajki z tą samorealizacją.Cały czas o tym piszę.
      Rozumiem tylko takie przypadki,kiedy kobieta musi pracować,bo utrzymanie domu
      tego wymaga.
      Ewentualnie wspomniana własna firma,jeżeli chce się cos po sobie zostawić,ale w
      takim wypadku można sobie wszystko zorganizować,żeby mieć czas dla domu i dziecka.
      Reszta to bzdury i wymysły leniwych mam,którym nie chce sie własnym dzieckiem zająć.
      Howgh!
      • purpurowa_komnata Re: Samorealizacja w pracy 29.02.08, 19:10
        Mów za siebie- nie generalizuj. Kto powiedział,ze samorealizacja nie
        może być w domu z dzieckiem? Jak na razie to tu widać tylko brak
        kultury wypowiedzi a nie argumenty. Jesteś szczęśliwa i realizujesz
        się w domu; chwała Ci za to. Jak ktoś robi inaczej jego święte
        prawo.
    • e_r_i_n Re: Samorealizacja w pracy 29.02.08, 10:08
      Pracuje, bo lubie.
      Nie robie codziennie tego samego, nikt nie patrzy mi na rece, nie
      przekładam papierkow 'dla sztuki'.
      Wiem, ze od mojej pracy zalezy sporo, co tylko mnie motywuje.
      I co chwila mam coraz bardziej odpowiedzialne zadania.
      Do tego sama decyduje, w ktorym kierunku ma isc moja 'kariera'.
      I z pelnym przekonaniem napisze, ze w pracy sie realizuje.
    • kali_pso Re: Samorealizacja w pracy 29.02.08, 16:45
      Mnie praca z papierami pewnie tez by nudziła.
      Na szczęście pracuję w materiale ludzkim, że tak powiem. A człowiek
      jak czlowiek, zwłaszcza gimnazjalne dziecko- nudzić się z nim nie
      możnawink
    • gagunia Re: Samorealizacja w pracy 29.02.08, 19:09
      2 lata z hakiem siedzialam w domu i omal ducha nie wyzionelam. Nuda,
      powtarzalnosc, beznadzieja.
      W pracy mam kontakt z wieloma roznymi ludzmi, rozwiazuje wiele problemow,
      zalatwiam wiele spraw. Mam wpływ na rozwoj firmy, szkolę się, realizowane sa
      moje pomysly, doceniany jest moj wklad w wynik pionu. W ciagu 2,5 roku 2 awanse
      stanowiskowe, awanse finansowe, kilka ładnych premii.
      Nie zamienilabym tej pracy na siedzenie w domu nawet, gdyby moj maz dostal od
      jutra podwyzke w wysokosci dwoch moich pensji.
    • wieczna-gosia Re: Samorealizacja w pracy 29.02.08, 19:29
      bardzo lubie swoja prace- niby robie to samo, ale jednak caly czas robie cos
      innego- poza tym staram sie rutyny uzywac w wypadkach "slalam-dzisiaj-3-godziny"
      albo "mam-39-i-nic-nie-wiem" a poza takimi awariamy zawsze wrzucic cos nowego,
      chodze na szkolenia zrzynam od innych co lepsze pomysly.
      Powoli mysle o tym by na pare lat sie zagrzebac w papierach, czyli popracowac w
      czyms biurowym, nie mam pomyslu w czym, ale tez postaram sie tak kombinowac zeby
      jednak cos nowego robic.
      • wieczna-gosia dodam dla porzadku 29.02.08, 19:32
        ze w domu tez sie nie nudzilam.

        ja sie chyba nie potrafie nudzic, rutyne domowa tez potrafilam zmieniac w
        przygode, a czysto rutyniarsko dzialalam w dni, w ktore nic mi sie nie chcialo
        po prostu smile
    • fajka7 a ja pytanie do wobbler mam 29.02.08, 19:30
      bo juz w kolejnym watku trafiam na podobny przekaz, ale nie trybie
      szczerze mowiac;
      a konkretnie o co chodzi z tym czasem dla domu i dziecka
      z tego co widze chodzi o kierunek taki, ze kobieta ma nie pracowac,
      ale zajac sie domem i dzieckiem
      mozesz podac wiecej szczegolow w sensie jak technicznie to ma
      wygladac? jak dlugo, czy na zawsze, po co itd.
      bo gdzies przeczytalam, ze uwazasz rowniez, ze kobiety sa za dobrze
      wyksztalcone i zabieraja prace mezczyznom nieukom- dobrze
      zrozumialam?
      wnosze, ze dazysz do tzw. tradycyjnego podzialu rol, ale chetnie bym
      poznala wiecej detali o tym podziale we wspolczesnym swiecie jesli
      mozesz przyblizyc, bo to intrygujace
      po prostu rzadko spotykam sie z takimi pogladami
      reasumuja wobbler- jak Twoim zdaniem powinno wygladac zycie rodziny?
      • wobbler Re: a ja pytanie do wobbler mam 29.02.08, 20:00
        Z tym wykształceniem to nie jest zarzut przecież.Po prostu statystycznie kobiety
        w dzisiejszych czasach są lepiej wykształcone od mężczyzn.
        Generalnie chodzi mi o to,że jeśli kobieta nie jest zmuszona do pracy przez
        sytuację finansową,a ma małe dziecko,to powinna się nim zajmować,a nie uciekać
        do pracy,z której opłaca opiekunkę.
        Oczywiście,że to nie ma trwać dożywotnio,a np.do momentu pójścia dziecka do
        przedszkola/szkoły.Ale uważam że i wtedy nie nalezy z pracą przesadzać,czyli
        siedzieć w niej od świtu do nocy.Po południu trzeba miec czas,zeby młodym
        człowiekiem się zainteresować,porozmawiać i po prostu dopilnować.
        Znam takie mamy,które praktycznie nic o swoich dzieciach nie wiedzą.Były
        żłobki,opiekunki,przedszkole,a rodzice ciągle w pracy.Dzieciak tęskni,a mama
        wieczorem jest tak padnięta,że ledwo ma siły położyć dziecko spać.Pół soboty i
        pół niedzieli rodzice odsypiają trudy tygodnia.Dziecko samo gapi się w telewizor...
        To ma być rodzina?Dla mnie to jest patologia,choć nikt tego tak nie nazywa.
        Takiemu modelowi jestem przeciwna.Uważam,że matka (ojciec również) powinni
        poświęcić dziecku maksymalnie dużo uwagi,na ile tylko to jest możliwe.
        Pamiętam jak ja się czułam,wracając jako dziecko ze szkoły do pustego domu...
        • fajka7 Re: a ja pytanie do wobbler mam 29.02.08, 21:25
          Nie tylko z praca nie nalezy przesadzac, ale w ogole z niczym mysle
          sobie ja i to bez wzgledu na to czy ma sie dzieci, czy nie. Uwazam
          jednak, ze marginalizujesz role ojca, bo cala odpowiedzialnosc za
          wczesne dziedzinstwo dziecka skladasz na barki matki. To oboje
          rodzice powinni miec czas, zeby sie wlasnym dzieckiem interesowac-
          czy uwazasz inaczej?
          No i twierdze, ze prowadzenie domu w sensie prac domowych ma luzny
          zwiazek z wychowaniem dzieci- odbywa sie po prostu na tym samym
          terenie, to duzo, ale nie wszystko.
          • wobbler Re: a ja pytanie do wobbler mam 29.02.08, 21:43
            Nie,nie-jak najbardziej uważam,że od wychowywania dziecka są i matka i
            ojciec.Tylko ze wydźwięk tych wątków się zrobił typu "mama a praca".
            Jeżeli ojciec wraca z pracy o jakiejś "ludzkiej" porze,to oczywiście powinien w
            miare możliwości uczestniczyć we wszystkim.
            Jeżeli gary co jakiś czas pozmywa,albo podłogi wypastuje w sobotę,to tez nic mu
            od tego nie będzie.Przed tym pastowaniem może przytaszczyć ze sklepu cięższe
            zakupy,a po nim zabrać dziecko na spacer.
            Tak samo po południu może sie z dzieckiem pobawić albo gdzies pójść,a ja w tym
            czasie sobie poleżę,bądź spokojnie umyję włosy bez dziecka uczepionego
            spódnicy,czy ryzykownie wspinajacego sie na muszlę.
            Czy pracuje się w biurze,sklepie,czy w domu-mamie też należy się trochę
            wytchnienia i luzu.
            • fajka7 Re: a ja pytanie do wobbler mam 29.02.08, 22:56
              No tak, ale dla mnie z tego wynika, ze oboje rodzicow moze spokojnie
              pracowac zawodowo i jesli ta praca odbywa sie w cywilizowanych
              ramach czasowych, to oboje po pracy moga uczestniczyc w zyciu
              dziecka i sprawach domowych. A dziecko moze np. uczeszczac do
              przedszkola albo zlobka, albo spedzic ten czas z opiekunka. Z
              drugiej jednak strony z Twoich wypowiedzi wnioskuje, ze nie oboje,
              bo matka ma nie pracowac wcale tylko sie tym dzieckiem i domem
              zajmowac obowiazkowo.
              W jakim wieku dziecka Twoim zdaniem dziecko moze zostac pod opieka
              innych osob niz rodzice na te powiedzmy 9 godzin? A jesli wcale, to
              czy opieke musi sprawowac wg Ciebie matka, czy moze to byc tez
              ojciec?
    • fergie1975 Re: Samorealizacja w pracy 29.02.08, 23:56
      moja praca to nowe wyzwania, każdego dnia inne, idąc do pracy nie wiem co będzie
      sie działo, często adrenalina, mam kontakt z bardzo dużą liczbą ludzi, poza tym
      to moja zyciowa pasja, mam to szczęscie że w pracy odpoczywam od obowiązków
      domowych.
      w pracy codziennie ucze sie czegoś nowego i chcę i muszę, bo nie moge zostawać w
      tyle za innymi, szansa awansu, a nawet pewność gdy osiagne odpowiedni pułap,
      więc to tylko ode mnie zależy. moge nic nie robic i wtedy bede tkwić w miejscu,
      albo moge robić to co chce, w ogóle mogę robic to co chce, ale związanego z
      praca oczywiscie bo szef mi dał wolna rekę.

      a w domu sniadanie, zmywanie, pranie, obiad, prasowanie, sprzątanie, kolacja,
      zmywanie, zakupy, mycie kibla.... no i fakt, bez limitów, tv i forum.

      dziecko to juz inna historia
      • renkag Re: Samorealizacja w pracy 01.03.08, 09:55
        No tak, odezwały się mamy z pasjonującą i pełną wyzwań pracą. A urzędniczki,
        kasjerki i inne niezbyt urozmaicone prace? Czy tam też można czuć, że się
        realizujesz?
        • setia Re: Samorealizacja w pracy 01.03.08, 10:15
          pierwsza sprawa: nie każdy ma potrzebę realizowania się w pracy akurat, czasem
          pracę traktuje się jako środek do celu, tj. źródło pieniędzy na realizację
          pasji. przykład: moja koleżanka, która ma nieciekawą robotę, (chociaż nawet ją
          lubi, bo pracuje z fajnymi ludźmi), jeszcze bardziej lubi to, ze praca daje jej
          kasę, za którą może robić to co naprawdę lubismile nie napiszę co, bo to tak
          wyjątkowa pasja, że moze ktoś ją jeszcze skojarzysmile
          druga sprawa: jesli tym kasjerkom i urzędniczkom tak źle to czemu nie
          przekwalifikują się i nie zmienią pracy? nie rozumiem biadolenia na swój los i
          niec nie robienia w kierunku jakichs zmian. rynek pracy w Polsce sie zmienia i o
          przekwalifikowanie się/ założenie własnej firmy nietrudno, w zasadzie - nigdy
          dotąd nie było tak łatwo.
          • setia Re: Samorealizacja w pracy 01.03.08, 10:20
            jesli o mnie chodzi: właśnie robię coś w kierunku pełniejszej samorealizacji,
            mimo, że oznacza to zwrot w moim zyciu o 180 stopni i włożenia w to dużej ilości
            czasu (m.in. nowe studia) i pracy. niewykluczam jednak, że i ta dziedzina kiedyś
            mi się znudzi - wtedy zacznę robić coś innego smile)) trochę więcej otwarcia na
            życie, kobiety!
            • setia Re: Samorealizacja w pracy 01.03.08, 10:49
              brrr, co za byki, sorry; jestem dzisiaj zaganiana, w ogóle nie powinnam zagladac
              na forumsmile
    • dirgone Re: Samorealizacja w pracy 01.03.08, 10:27
      Realizować się można we wszystkim, jeśli się to lubi. Jeśli ktoś realizuje się
      piorąc pieluchy, sprzątając, prasując i opiekując się dzieckiem przez cały
      dzień, to tak samo ja mogłabym się realizować w pracy kasjerki (lubię liczyć,
      więc pewnie miałabym frajdę), urzędniczki (znam wiele osób, które uwielbia pracę
      w papierach) czy sprzątaczki (był kiedyś wywiad z nocnymi sprzątaczami w biurach
      i jakoś nikt tam nie płakał).
      Ja swojej pracy mam w tej chwili dość, bo ogólnie mało pracuję (niestety, mało
      zleceń jest). Praca przez 8 godzin przy kompie. Jeśli byłoby dużo zleceń (są
      takie dni), to mimo zmęczenia i tego, że robię to samo od prawie dwóch lat -
      miałabym frajdę ogromną.
    • fajka7 Re: Samorealizacja w pracy 01.03.08, 13:51
      Realizowanie sie to dosc szerokie pojecie i wcale nie musi oznaczac
      wielkiej kariery. Wystarczy robic cos w czym sie czlowiek w
      jakikolwiek sposob spelnia i rzeczywiscie istnieje wiele osob, ktore
      marza o pracy urzedniczej chociazby, bo to po prostu lubia i wcale
      to nie jest dla nich nudne.
      Trzeba troche szerzej spojrzec na to co i dlaczego ludzie robia.
      Ja tez nie musze daleko szukac, bo mam przyklad mojej pracownicy,
      ktora pelni funkcje kogos w rodzaju magazyniera polaczonego z
      obsluga dokumentow i jak dla mnie nie ma w tym nic pasjonujacego,
      natomiast ona te prace uwielbia i regularnie przekazuje nam
      komunikaty, ze z przyjemnoscia przychodzi do pracy.
      Wczesniej dziewczyna byla ekspedientka w sklepach, w tej chwili robi
      zupelnie co innego, ale wcale nie wiem czy o wyzszej randze. Moze
      troche. Ale ona uwielbia te swoja odpowiedzialnosc za magazyn,
      relacjonowanie czego ile jest, obliczanie na ile starczy,
      pilnowanie, zeby nie zabraklo itd. Bardzo lubi spisywac, liczyc,
      sumowac, prognozowac i takie tam. Jest za to chwalona, bo
      rzeczywiscie wielkosciami sypie z rekawa, wszystko zna na pamiec i
      mozna na jej wiedzy polegac. W magazynie mamy porzadek jak w
      aptece smile Dziewczyna sie realizuje wlasnie no! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka