Dodaj do ulubionych

Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie?

15.04.08, 21:42

Obserwuj wątek
    • anja-2 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 21:45
      koty tak
      golebie nie
      kaczki w zimie tak
      • lila1974 anja-2 15.04.08, 21:48
        No to ostrzę sobie na Ciebie zęby wrrrrrrr, gryźć będę za chwilę tongue_out
    • zona_mi Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 21:48
      Nie.
      Kotów nie widuję (i mam nadzieję, że nie bedę ich widywała np. w
      piwnicy, którą zasikają).
      Gołębi nie znoszę, śmierdzą, łażą po kubłach a potem przylatują na
      balkon i śmiecą - wyganiam je jak tylko mam okazję.
    • dorianne.gray Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 21:51
      Jak mi zostaną resztki jakiegoś mięcha, to czasem je ciepnę koło
      śmietnika dla kotów.
      • lila1974 Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępujesz? 15.04.08, 21:54

        • dorianne.gray Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 21:56
          Mam to w nosie. Nie wykładam im codziennie piętnastu puszek
          Whiskasa, tylko raz na ruski rok coś niewielkiego rzucę. Zbrodnia.
          • lila1974 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 21:57
            Ty coś na ruski rok, następnych piętnaście osób coś na ruski rok i
            chodowla dorodnych szczurów rozpoczęta.

            Już nie wspomnę o smrodzie tego żarcia, któe potem wala się po całym
            osiedlu.
            • dorianne.gray Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:02
              Moje osiedle jest nowe, piękne, czyste i zadbane, przycięte
              krzaczki, pozbierane śmieci, no bajka po prostu. Nie śmierdzi.
              • lila1974 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:03
                Dlatego, że jest nowe.
                Podokarmiaj jeszcze troszkę, przekonasz się jak szybko zadomowią się
                Wam milusie szczurki.
                • dorianne.gray Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:07
                  Powtórzę, dla lepszego odbioru: nie dokarmiam. Jak mi coś czasem
                  zostanie w lodówce i ma się zepsuć, to ciepnę obok śmietnika,
                  zamiast do. I nie jest to kilogram schabu. Howgh.
                  • lila1974 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:19
                    Pozwolę sobie również powtórzyć.
                    Ty zostawisz kawałek pasztetowej, sąsiad rybkę, następna sąsiadka
                    resztki z obiadu itd. itp. i z pięknego nowego osiedla przemienicie
                    się w upiorne śmieciowisko i wylęgarnie wszelkiej maści insektów
                    oraz gryzoni.

                    Uwierz, wiem co piszę sad
                • kotbehemot6 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:14
                  Lila jestes trochę nielogiczna..szczurki to się zalęgną jak kotów nie bedzie.
                  osobiście znam osiedla w niemczech gdzie ś a spejalnie trzymane koty i dba się o
                  nie bo uznane zostało,ze kot jest najtanszym i najbardziej ekologcznym
                  "środkiem" na pozbycie sie gryzoni.
                  • lila1974 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:21
                    Też tak kiedyś myślałam.
                    Podejrzewam, że w Niemczech owe koty są wysterylizowane, więc nie ma
                    ich MASY, dokarmiane są (znając niemiecką naturę) w sposób
                    uporządkowany i w miejscach specjalnie do tego przeznaczonych.

                    Wbrew pozorom, tam, gdzie blokowe miłośniczki kotów dokarmiają je
                    przez cały rok w ilościach hurtowych SZCZURY mają się nieźle, a koty
                    owe szczury mają w DUPIE!
                    • kotbehemot6 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:28
                      Słuchaj nie wiem na jakim osiedlu mieszkasz, chociaz wydaje mi się żeśmy z
                      jednego misata. Mieszkam na nowym osiedlu. Dokarmiamy koty,jakos tak
                      zorganizowanie tj. pod własnym moim garazem stoi m micha i przychodzą przeważnie
                      te same koty, gdzie indziej stoi inna i koty sie pzrzywycziły. osiedle jest
                      blisko pola. koty sa najedzone a szcurów i myszy nie ma. a jak się pojawi to
                      szybka pada trupem, bo kot ma taka naturę,że nawe jak nażarty a łowny to utłucze
                      gryzonia
                      • dirgone Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:31
                        Nawet nie o to chodzi, że utłucze. Szczury są mądrymi zwierzętami i nie chcą się
                        rozmnażać tam, gdzie ich potomstwo nie jest bezpieczne.
                        • lila1974 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:35
                          Powiedz to szczurom na moim osiedlu smile
                      • lila1974 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:34
                        Jednego utucze, a cala reszta hasa w podskokach uncertain
                        Ta, my jedno miasto smile
                        • kotbehemot6 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:36
                          Słuchaj nie wiem...u mnie nic nie hasa, koty sa zadowolone, mieszkancy w
                          większości też. Do ogródków jak kto nie chce nie włażą bo wystarczy troche
                          aromatu cytrynowego i żaden kot nie wejdzie...nie ma problemu. Żarcie tez sie
                          nie wala, chyba,ze rozciągną ze śmietników "poszukowacze szcęscia i slarbów"
                • morgen_stern Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:17
                  Lila, ale tam, gdzie są koty nie ma plagi szczurów..
                  • lila1974 Re: Pomyślałąś kiedyś jak niefrasobliwie postępuj 15.04.08, 22:21
                    I tu się mylisz tongue_out
    • morgen_stern Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 21:54
      Koty owszem, można, bo szczury i myszy przeganiają, ale lepiej
      należałoby im zapewnić jakieś sterylizacje, podstawową opiekę
      weterynaryjną, cokolwiek, ale na ogół to mrzonki, niestety.. Komu
      się na to chce wydawać pieniądze, chodzić, prosić, załatwiać? Trzeba
      miec naprawde czas i samozaparcie.

      A gołębie, przepraszam, to po co? Chyba że podczas ostrej zimy. Tych
      akurat mamy w miastach dość. Jak widzę nawet teraz, kiedy jest
      ciepło, te walające się po trawnikach skiby chleba to mnie coś
      trafia. Kompletna bezmyślność.
      • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 21:55
        Kotów również nie można!
        Dokarmiając koty chodujemy sobie piękne, rasowe SZCZURY!
        • kotbehemot6 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:15
          Lilus czy Ty nie wiesz,ze koty poluja na szczury i myszy????
          nawiasem proponuje raczej pisownię Hodują niż Chodują..ale to tak nawiasem
          • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:23
            Za CHodowlę przepraszam ...ups surprised

            GŁODNE!!! Koty!
            • kotbehemot6 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:30
              Sie zdarza -z ta "chodowlą"smile)),sama tez mam objawy wtórnego analafabetyzmu.
              O głodnych pisłam wyzej..oprócz głodu jest jeszce natura...nawet mój nażarty,
              gruby jak Garfield Sylwek poluje na ptaki-nawet spadł z balkony za
              jaskólką....instykt zmusza kota do polowania.
              • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:36
                Podeślij Sylwka na moje osiedle, może tym wałkoniom osiedlowym
                urządzi jaki kurs uncertain
                • kotbehemot6 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:38
                  Mówisz i masz..pokaz wałkoniom to zdjęcie zraz się zdyscyplinują

                  fotoforum.gazeta.pl/3,0,800265,2,21.html
                  • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:40
                    Najpierw pokażę mojej suce, moze się wreszcie przestanie bratać z
                    tym osiedlowym talatajstwem smile
            • nanuk24 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 17.04.08, 01:29
              I tu sie mylisz.
              Glodny kot nie bedzie polowal.Koty nie poluja bo sa glodne, tylko dlatego ze
              maja nature lowcza.

              Zeby upolowac upolowac cos tam koty musza miec energie, a ta energie dostarcza
              mu jedzenie.
              • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 17.04.08, 13:59
                A nadmiar jedzenia?
                Mnie rozleniwia na maksa, te nasze osiedlowe Mruczki też jakieś
                takie niemrawe smile
                • nanuk24 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 17.04.08, 14:06
                  Wbrew pozorom koty byle g...a nie zjedza. nawet te bezdomne.Kot przed zjedzeniem
                  dokladnie obwachuje posilek, zepsutego zarcia nie tknie, jedzenia w ktorym czuc
                  chemie tez nie ruszy.
                  Niech ludzie przestana zepsute jedzenie wyrzucac kotom, a wtedy nie bedzie walac
                  po wokolo smietnikow.
                  • lila1974 Nanuk 17.04.08, 14:49
                    To też ja nie kotów się czepiam a LUDZI.
                    Widzę, ze koty byle gówna nie jedzą, bo się wala ono po trawnikach w
                    ilościach słusznych - za to szczur nie pogardzi, zapewne dlatego
                    tyle ich tu jest uncertain

                    LUDZI LUDZI się czepaim za to wynosenie, wyrzucanie przez okna i
                    inne podtykanie gówien wszelkich ... z dobroci serca (TFU!)
        • annb pani lilu1974 16.04.08, 11:42
          nie jestem ematka i nie pisuje tutaj
          ale wiekszej glupoty dawno nie czytalam
          czy pozwoli pani abym sobie ten cytat wkleila do sygnaturki i
          poniosla w swiat?

          > Dokarmiając koty chodujemy sobie piękne, rasowe SZCZURY!
          taka madrosc nie moze sie zmarnowac
          • e_r_i_n Re: pani lilu1974 16.04.08, 15:50
            annb napisała:

            > ale wiekszej glupoty dawno nie czytalam

            A cóż w tym glupiego? Raczej logiczne: dokarmiane koty nie są
            głodne -> nie polują na myszy i szczury, więc te sie mnoża i nie
            znikają.
            Skrót myslowy. Dla myslacych, jak sama nazwa wskazuje smile.
            • swinka-morska Re: pani lilu1974 16.04.08, 22:01
              e_r_i_n napisała:

              > Raczej logiczne: dokarmiane koty nie są
              > głodne -> nie polują na myszy i szczury, więc te sie mnoża i nie
              > znikają.

              Poczytaj sobie coś erin o kotach to może nie będziesz takich głupot
              wciskać.
            • nanuk24 Re: pani lilu1974 17.04.08, 01:32
              "dokarmiane koty nie sa glodne", wiec maja energie upolowac nie jednego ale
              kilka szczurow w ciagu dnia.
              • e_r_i_n Re: pani lilu1974 17.04.08, 08:22
                Moze i tak - niewiele o kotach wiem i nie mam ochoty tego zmieniac
                (nie znosze kotów). Jednak logicznie myslac i biorac pod uwage
                trabiacych ekologow, ktorzy mowia, ze dokarmianie dzikich (a koty
                osiedlowe raczej takie sa) zwierzat jest bledem (poza sroga zima),
                bo sie zwierzaki rozleniwiaja i traca umiejetnosc szukania pokarmu
                samodzielnie, tok myslenia Lili uwazam za sluszny.
                • annb Re: pani lilu1974 17.04.08, 09:50
                  niestety muszę panią zmartwic
                  kot dzikim zwierzęciem nie jest
                  Pomimo tego ze takie myslenie zwalnia z odpowiedzialności-kot dziki
                  nie jest i nie bedzie.

                  kot zostal udomowiony przez czlowieka i to czlowiek wywiozl go z
                  zyznej doliny nilu gdzie plony byly praktycznie przez caly rok
                  i zawiozł go tam gdzie było z jedzeniem dużo gorzej
                  Kot bez człowieka zginie
                  można lubic badz nie
                  ale trzeba się pogodzić z myslą ze to człowiek jest za kota
                  odpowiedzialny
                  • moofka Re: pani lilu1974 17.04.08, 10:23
                    annb napisała:


                    > Pomimo tego ze takie myslenie zwalnia z odpowiedzialności-kot dziki
                    > nie jest i nie bedzie.
                    >
                    > kot zostal udomowiony przez czlowieka i to czlowiek wywiozl go z
                    > zyznej doliny nilu gdzie plony byly praktycznie przez caly rok
                    > i zawiozł go tam gdzie było z jedzeniem dużo gorzej
                    > Kot bez człowieka zginie

                    i daj mu panie boze
                    byle szybko i lekko
                    bezpanskie zwierzaki, w tym koty, powinny byc w schroniskach pod odpowiednia
                    opieka, gdzie i zarcie dostaną
                    a nie plenic sie dziko w miastach, srac gdzie popadnie i roznosic chorobska



                    > można lubic badz nie
                    > ale trzeba się pogodzić z myslą ze to człowiek jest za kota
                    > odpowiedzialny
                    >
                    >
                    • kadrel Re: pani lilu1974 18.04.08, 22:44
                      Miła pani, jeszcze do niedawna ludzie plenili się dziko, srali gdzie
                      popadnie , że o ilosci chorób nie wspomnę...
                      Niech Pani zapyta swojego dziadka. Ciekawych rzeczy może
                      naopowiadać...

                      Schroniska nie są dla kotów wolnożyjących tylko dla tych, które nie
                      poradzą sobie bez człowieka ( zagubione, pozostawione po smierci
                      opiekuna, etc.)

                      Generalnie to wspólczuję Pani dzieciom. Mieć matkę z takim
                      nastawieniem do świata i otoczenia...- nie zazdroszczę...
                      Moze chociaż ojciec normalniejszy im się trafił...
                  • e_r_i_n Re: pani lilu1974 17.04.08, 10:42
                    annb napisała:

                    > ale trzeba się pogodzić z myslą ze to człowiek jest za kota
                    > odpowiedzialny

                    Nie czuje ZADNEJ odpowiedzialnosci za jakiegokolwiek kota na tym
                    swiecie. Nie robie im krzywdy, ale tez ich los nie lezy mi na sercu.
                    Wiem, ze zwierze to odpowiedzialnosc wielka, wiec mimo prosb dziecka
                    poki co sie na takie nie decyduje.
                    Zwierzetami bezpanskimi powinny sie zajac bardzo zdecydowanie
                    odpowiednie sluzby.
                • orchidka77 dzikie koty 17.04.08, 12:31
                  e_r_i_n napisała:

                  > Moze i tak - niewiele o kotach wiem i nie mam ochoty tego zmieniac
                  > (nie znosze kotów). Jednak logicznie myslac i biorac pod uwage
                  > trabiacych ekologow, ktorzy mowia, ze dokarmianie dzikich (a koty
                  > osiedlowe raczej takie sa) zwierzat jest bledem (poza sroga zima),
                  > bo sie zwierzaki rozleniwiaja i traca umiejetnosc szukania pokarmu
                  > samodzielnie [...]

                  To, że o kotach wiesz niewiele zdecydowanie potwierdziłaś.

                  Całkowicie sie z Toba zgadzam - nie powinno sie ingerowac z życie DZIKICH KOTÓW. Przypomnę jednak, że w Polsce dzikie koty to: ryś i żbik. Jakoś nikt tu o żadnym z nich nie wspomniałsmile

                  Koty, które spotykasz na ulicach, w piwnicach... należą do gatunku KOT DOMOWY. Przestały być dzikie, kiedy człowiek je udomowił 6000 lat temu... (pl.wikipedia.org/wiki/Kot_domowy).

                  Odkąd je udomowiliśmy - nie są w pełni samodzielne.
                  Poza tym, powiedz mi gdzie mają szukać pokarmu w mieście? Na co polować?
                  • e_r_i_n Re: dzikie koty 17.04.08, 12:35
                    orchidka77 napisała:

                    > To, że o kotach wiesz niewiele zdecydowanie potwierdziłaś.

                    Czepianie sie słowek to jest to smile
                    Dziki to dla mnie niedomowy. Nieoswojony/nie do konca oswojony.
                    Dziko zyjacy, czyli bezpanski.
                    Chyba jest roznica miedzy kotem domowym (w sensie: mieszkajacym w
                    czyims domu), a takim mieszkajacym w piwnicy/smietniku?

                    > Poza tym, powiedz mi gdzie mają szukać pokarmu w mieście? Na co
                    > polować?

                    Jakies tam myszy nawet w miastach sie pałętają.
                    Ptaki tez czasami widuje.
                    • sniyg Re: dzikie koty 17.04.08, 13:42
                      > Chyba jest roznica miedzy kotem domowym (w sensie: mieszkajacym w
                      > czyims domu), a takim mieszkajacym w piwnicy/smietniku?

                      Idąc twoim tokiem rozumowania, człowiek bezdomny to prawdziwy dzikussmile
                      • e_r_i_n Re: dzikie koty 17.04.08, 14:30
                        sniyg napisał:

                        > Idąc twoim tokiem rozumowania, człowiek bezdomny to prawdziwy
                        > dzikussmile

                        Ja jednak widze pewna roznice miedzy ludzmi a zwierzetami smile
                        Patrzac jednak na wiekszosc bezdomnych - tak, w pewnym sensie sa to
                        dzikusy.
                    • orchidka77 Re: dzikie koty 17.04.08, 15:22
                      Dobra. Czepilam sięsmile Niestety niedouczona część nie roróżnia dzikich od nieoswojonych. Jak widzisz różnicę to OK.

                      Co do ptaków i myszy...
                      Wiesz, wolę karmić koty puszkami i chrupkami niż hodować myszy w piwnicy by sobie je koty połapałyuncertain Realnie rzecz biorąc kot w mieście ma do wyboru śmieci lub jedzenie od karmicieli... Jak nikt nie karmi to zazwyczaj kot głoduje i tyle.

                      e_r_i_n napisała:
                      > Chyba jest roznica miedzy kotem domowym (w sensie: mieszkajacym w
                      > czyims domu), a takim mieszkajacym w piwnicy/smietniku?

                      Różnica jest tylko taka, że jeden sie do ludzi łasi i ich lubi, a drugi nie wie, że ludzi można w ogóle lubićsmile
                      Nooo i drugi jest brudniejszy, głodniejszy, mniej zdrowy i będzie żył krócej i mniej fajniesad

                      Nie musisz odpowiadać... ale miałaś kiedyś kota? Dlaczego ich nie lubisz?
                      • e_r_i_n Re: dzikie koty 17.04.08, 15:34
                        orchidka77 napisała:

                        > Nie musisz odpowiadać... ale miałaś kiedyś kota? Dlaczego ich nie
                        > lubisz?

                        Ludzie sie chyba dziela na psiarzy i kociarzy. Ja jestem psiara.
                        Koty sa dla mnie zbyt niedostepne i jakos im nie do konca ufam.
                        No i do tego ja lubie tylko swoje zwierzeta. Tzn. tylko im ufam
                        (choc oczywiscie nie w 100%, bo zwierz to zwierz).
                        Koty, z ktorymi sie spotkalam wkurzaly mnie nocnymi maratonami po
                        pokoju i wskakiwaniem mi do lozka. Brr.
                        • lila1974 ja też psiara 17.04.08, 15:37
                          ale jak będę mialą już swój dom, to i kota do niego zaproszę smile
                        • orchidka77 Re: dzikie koty 17.04.08, 15:45
                          e_r_i_n
                          No to musisz spróbowaćsmile Mój TŻ też był psiarzem (dodam, że zaprzysięgłym), a teraz do naszej kotki mówi per "moja księżniczko" i wita się najpierw z nią kiedy do domu wchodzi... a ona okazuje mu bezwarunkową i absolutną miłość i oddaniesmile Wybrała go sobie w schronisku i tak już zostałosmile

                          Pies był absolutnie nierealny w bloku jak nikogo nie ma w domu po 10h dziennieuncertain
                          • e_r_i_n Re: dzikie koty 17.04.08, 15:51
                            orchidka77 napisała:

                            > e_r_i_n
                            > No to musisz spróbowaćsmile

                            Chyba jednak nie wink

                            > Pies był absolutnie nierealny w bloku jak nikogo nie ma w domu po
                            > 10h dziennieuncertain

                            Dlatego ja tez teraz nie mam psa ani innego zwierza, choc mlody
                            strasznie tegoz chce.
                            Chce tak bardzo, ze po ostatniej wizycie u tej wrednej, nieczułej
                            Lili1974 (w sekrecie powiem, ze psa swojego uwielbia, wiec raczej
                            nie jest taka nieczuła, na jaka wyglada tongue_out) wył dobre 10 minut, ze
                            za psem teskni i chce takiego samego wink.
                          • dirgone Re: dzikie koty 17.04.08, 15:55
                            ERIN nic nie musi próbowac, bo
                            a) to nie wstyd jakiś czy ujma nie lubić kotów (ja kocham, ona nie lubi- jej sprawa)
                            b) jak weźmie i nie polubi, to co z kotem zrobi? Wyrzuci?

                            Sama znam mnóstwo osób, które kotów nie cierpiały, a po poznaniu ich bliżej
                            świata sobie bez nich nie wyobrażają. Mój współlokator na przykład - przez 34
                            lata powtarzał, że pies to przyjaciel, a kot to wróg, potem zamieszkał ze mną i
                            straszną kotą (choć alergie na koty ma), a teraz się wyprowadza i cierpi
                            potwornie, bo alergia nadal, a on kota chce... No ale on chce kota takiego, jak
                            straszna kota, a nie wiem, czy uda mu się znaleźć drugi taki walnięty
                            egzemplarz, hehe.
              • lila1974 Re: pani lilu1974 17.04.08, 14:01
                Nanuk, ale taki upolowany szczur nie zostanie zeżarty, prawda? Wszak
                kot nie jest głodny. Dlaczego zatem nie ma upolowanych szczurów
                nigdzie, a żywe jak najbardziej?
                • sniyg Re: pani lilu1974 17.04.08, 14:08
                  Lila, ale dlaczego oczekujesz od kotów, aby spełniały twoje życzenia, czy ty spełniasz jakieś ich?

                  Przecież szczury tobie przeszkadzają, kotom najwyraźniej nie.

                  Zastosuj głodówkę u siebie - zgodnie z twoją teorią, będziesz mniej leniwa, załapiesz więcej energii, pobiegaj trochę po osiedlu
                  i wyłapuj.

                  Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć fragment książki Wiesława Olszewskiego "Chiny. Zarys kultury":

                  Pasja badawcza zmusiła mnie, oczywiście w tropikach, do degustacji. Jest to niezłe mięso: [...] dobrze przyrządzony szczur zaś to delicja - młodziutki kurczaczek nie wytrzyma porównania... Szczurze ogony wyrzuca się, bo - z uwagi na trychiny - podobno są niezdrowe.

                  • lila1974 sniyg 17.04.08, 14:56
                    Powtórzę, bo najwyraźniej stara ludzka przywara i Ciebie nie ominęła
                    (czytanie bez zrozumienia) - nie czepiam się KOTÓW, czepaim się
                    ludzi, ktorzy je bezmyślnie dokarmiają.


                    "Lila, ale dlaczego oczekujesz od kotów, aby spełniały twoje
                    życzenia, czy ty spełniasz jakieś ich?"
                    ???? surprised
                    A czy ja gdzieś umieściłam jakieś pobożne życzenie do kotów?
                    Jakby mnie jeden z drugim o co poprosił, to pewnie nie odmówię, bo
                    ja (wbrew opiniom niektórych pań w tym wątku) serce mam miękkie -
                    jeno tylko do 24 grudnia musze poczekac, nie? wCZEŚNIEJ TO SIĘ CHYBA
                    JEDNAK Z NIMI NIE DOGADAM :p


                    "Zastosuj głodówkę u siebie - zgodnie z twoją teorią, będziesz mniej
                    leniwa, załapiesz więcej energii, pobiegaj trochę po osiedlu i
                    wyłapuj."

                    Rada cenna, wezmę pod uwagę to bieganie ale pozwolisz, że zamiast
                    wyłapywać szczury lub ewentualnie koty zapoluję na bezmózgi, ktore
                    wyrzucają żarcie na trawniki?


                    > Pasja badawcza zmusiła mnie, oczywiście w tropikach, do
                    degustacji. Jest to nie
                    > złe mięso: [...] dobrze przyrządzony szczur zaś to delicja -
                    młodziutki kurczac
                    > zek nie wytrzyma porównania... Szczurze ogony wyrzuca się, bo - z
                    uwagi na tryc
                    > hiny - podobno są niezdrowe.

                    Jak dobrze, że mam inne pasje tongue_out
            • annb pani erin, otoz szczurzyce sa bardzo madrymi matk 17.04.08, 09:45
              ami
              i NIE ZALOZA GNIAZDA tam , gdzie czują kota
              poza tym polowanie n amyszy jest instynktem
              najedzone koty tez poluja


              no ale trzeba byc otwartym na wiedze
              tak po prostu
              a nie tylko ujadac
              a choduje pisze sie przez samo h
              • e_r_i_n Re: pani erin, otoz szczurzyce sa bardzo madrymi 17.04.08, 10:03
                annb napisała:

                > no ale trzeba byc otwartym na wiedze
                > tak po prostu

                Wiedza o kotach jest mi totalnie zbedna smile

                > a nie tylko ujadac
                > a choduje pisze sie przez samo h

                Hmm, przestane 'ujadac', jak mi wskazesz, gdzie cos o hodowli
                napisałam smile
                • moofka Re: pani erin, otoz szczurzyce sa bardzo madrymi 17.04.08, 10:11
                  erin, ale jaksze to? ???
                  kisiusiuf nie kofasz?
                  nie chodujesz? tongue_out
                  to ty zla kobieta jestes ;D
                  • e_r_i_n Re: pani erin, otoz szczurzyce sa bardzo madrymi 17.04.08, 10:12
                    I do tego swiezo upieczona matka i juz wspolczujesz moim dziecią wink
                    Wiem wink
              • lila1974 annb 17.04.08, 14:30
                Gniazd zakłądac NIE MUSZĄ wystarczy, ze wyłażą z kanalizacji na
                WYŻERKĘ.

                Acha, jakaż satysfakcja po wytknięciu orta, co? Niestety, spóźniłaś
                się - dużo wczesniej zwróciłą mi na niego uwagę inna forumowiczka i
                jakoś dałą radę bez złośliwej satysfakcji, wiesz?
      • sir.vimes Przede wszystkim trudno kota złapać 16.04.08, 10:58
        ale jak się już złapie uzyskanie po parę groszy od dokarmiaczek u mnie nie jest
        problemem. U mnie składkowo jest kotkom zapewniana podstawowa pomoc weta. Ze
        szczepieniami trudniej - oczywiscie, przy okazji, jak sie juz kota złapie to i
        szczepienie sie załatwia.
    • czajkax2 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 21:57
      Nie dokarmiam kotów.
      Nie zjedzony chleb wynosimy czasami dla patków do parku.

      Lila czy wiesz ze od tygodnia mamy ślicznego chomiczka?smile Nie
      pomyslalabym ze mozna sie tak do myszy przywiązac hehe
      • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 21:58
        No, nareszcie!!!
        Dżungarek?
        A tę superową bawełnę w ścinkach też macie?
        • czajkax2 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:01
          Rasy chomiczka nie znam. A klatka na razie wysypana wiórkami
          zakupionymi w sklepie zoologicznym.
          • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:03
            A jak się wabi?
            Bawełnę kup koniecznie.
            • czajkax2 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:11
              Wabi sie najpieniej na świcie, bo to najpiękniejszy chomiczek swiata
              ( tekst mojej córkibig_grin)

              Nazywa sie Artur. Mimo moich stwuierdzen ze chomiczek jest
              dziewczynką ,córka sie uparla ze to chłopiec i basta.
              • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:24
                Absolutnie nie dziwi mnie upór córci - moja suczka wabila się
                KAPRYS smile

                A Artura witam wśród naszych milusińskich smile
    • dominika8 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:07
      nie, gołębi niecierpię, a kotów osiedlowych nie ma. Natomiast
      pomagam rzeczowo, nie finansowo, schroniskom. Jadę do Biedronki i za
      100 zł kupuję worki żarcia, kasze, makarony i takie tam. No i
      oczywiście wszelkie stare koce, poszwy, garnki itd Staram się tak co
      miesiąc zrobić transport.
      • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:25
        A ja chciałam powyrzucać garnki i takie tam ...
        • dominika8 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:37
          oj nie rób tego, tam naprawdę się to przydaje. Nie wiedząc kiedyś o
          tym kupiłam stos plastikowych misek, i nie za bardzo. Pani
          powiedziała, że nawet przypalony garnek jest lepszy niż taka miska.
          • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:41
            Melduję, że w czwartek zaniosę do pobliskiego schroniska trochę
            przydasiów!
            • dominika8 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:47
              to super!!!
    • elza78 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 22:08
      golebi z tego co slyszalam nie wolno dokarmiac...
    • maxxt nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:12
      których nikt nie sprzata a ja panicznie sie boje ze wdepnie w nie moje dziecko!
      poza tym takie k.u.p.y. nieestetycznie wygladaja i psuja mi doskonaly zazwyczaj
      humor. chyba wysypie jakis "odstraszacz" albo kupie gwizdek na "hiperdzwieki" co
      by towarzystwo odstraszac z mej drogi!!!

      p.s. k.u.p.a jest zamiast ..... wiada czegotongue_out
      • dorianne.gray Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:18
        Te k.u.p.y, w które wdeptuje Twoje dziecko, to robota psów, nie
        sprzątana przez troskliwych właścicieli. Koty są kulturalne i
        zakopują swoje k.u.p.y. Kupy też.
        • kotbehemot6 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:20
          tak jest....a co z kupami ptaków???? Wytłuc latające gadziny???????
          • dorianne.gray Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:24
            Jest nadzieja, że ptasia grypa wreszcie okaże się skuteczna.
        • maxxt Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:24
          ????? no cos ty?? koty bez pardonu sraja w piaskownice- nic nie zakopujac. widze
          taki obrazek prawie co dzien (kot sasiadki m.in tak sie zabawia). zdecydowanie-
          gwizdek !!!
        • lila1974 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:27
          Nasze osiedlowe koty, wypasione na babcinym wikcie zakopują śliczne
          KUPKI w przyblokowej PIASKOWNICY - wolę zatem wdepnąć w psią kupę!
          • maxxt Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:29
            chyba zartujesz???? przeciez psie k.u.p.y sa TOKSYCZNE!!!! zdezynfekowalas
            siebie /rodzine/dom po ostatnim kontakcie???
            • lila1974 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:39
              Na szczęście nie musialam, bo jakoś udaje mi się w nie nie włazić.
              A odkąd mam psa i wyprowadzam go w takie jedno malo uczęszczane
              miejsce, inni sąsiedzi też tam ze swoimi poleźli i trawniki jakieś
              zieleńsze się zrobiły tongue_out
              • maxxt Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:43
                smile heh u nas równie pieknie trawa rosnie. ale raczej dlatego ze w strategicznych
                m-cach odcieto dostep dzieciom i nikt juz roslinek nie
                tratujesmilesmile
                generalnie- postuluje powrót tabliczek- "stop kupom" "nie depcz trawy" itp.
                bedzie jeszcze lepiej!tongue_out
                • lila1974 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:46
                  A ja tam dzieci pcham na osiedlowy trawnik ... no, nie do końca
                  trawnik - koce bowiem rozkładają na betonie ale dołażą do niego
                  przez trawnik i przysięgam, że jak mi jaka babcia z dziadkiem
                  paszczę rozdziawi na moje osobiste dzieciaki, to osobiście się na
                  tym trawniku rozwalę -NA SAMIUSIEŃKIM ŚRODECZKU!!!
          • kotbehemot6 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:33
            To prawda,ale i na to jest sposób..zmuście zarządce aby ogrodził piaskownicę,
            ewentualnie jeśli to możliwe zorganizował plandeke do zakrywania.
            Psia kupa wynika z fląderstwa właściciela a rozmiarem i hmm konsystencją
            znacznie odbiega od kociej...wolę kociąsmile))))
            • maxxt Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:36
              fląderstwem to jest wysylanie wlasnego kota do piaskownicy....fuj! obrzydlistwo!
              • kotbehemot6 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:40
                Oczywiście...ale mam nadzieję,ze w piaskownicy załatwiają się jedynie
                bezpańskie, chciaz nie powinny.Moje korzystają z włąsnej kuwetki i bardzo
                skrupulatnie zakopują.
                • maxxt Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:45
                  otoz to. korzystaja co najmniej 2 panskie- nie zakopując! dodatkowo jeden sika
                  mi na kwiatek na korytarzu. sama nie wiem - podac trutke...?? kotu, sasiadce...?
                  kotu i sasiadce moze......??????tongue_outtongue_outtongue_out
                  • kotbehemot6 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:48
                    Spryskaj okolice kwiatka chocby sokiem z cytryny-odstrasza koty. Ochrzań
                    właściciela kota i tego srającego w piaskownicy a już szczególnie sikającego na
                    klatce. sama mam kota i wiem jak trudno wywabic intensywny smród kocich sików.
                    Własciciel leń i tyle.
                    • maxxt Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:50
                      ochrzanianie nie działa absolutnie. chyba celowo wysyla mi kota na kwiatektongue_out
                      szajka jakastongue_out gang po prostu!
                      • lila1974 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:53
                        Proponuję nasr.. sąsiadce na wycieraczkę - może pojmie aluzję?
                • lila1974 dygreska maluteńka 15.04.08, 22:50
                  Byłam kiedyś posiadaczką kotka, który przyprawił mę rodzinę o opad
                  szczęki - nakupkawszy do swej kuwetki z takim cudacznym piaskiem, co
                  to grudkę robi, miauknął był na mę matulę, ona kota zignorowala, bo
                  pilnowała patelni - no to kot długo się nie zastanawiał, zza lodówki
                  wyciągnął swą łopatkę, która nam służyła do sprzątania gówienek z
                  kuwety i położył ją mamie pod nogami - takiej aluzji już nie mogła
                  zignorować smile
            • lila1974 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:44
              Marzenia ściętej głowy - mamy w tym "kwadracie" są w zdecydowanej
              mniejszości. Na osiedlu rządzą emeryci-dokarmiacze, którzy mają kasę
              jedynie na ogrodzenia do trawniczków i tabliczki "zakaz
              wyprowadzania psów" oraz bardzo donośne gardłą, jak im dzieciaki po
              owych trawniczkach urzędują z kocami uncertain

              Pach w piaskownicy wymienili w zeszłym roku tylko dlatego, że jedna
              pyskata matka groziła zaskarżeniem, jak jej dziecko o tę zdezelowaną
              piaskownicę podrapało plecy ... ech!
              • kotbehemot6 Re: nie- bo robia k.u.p.y 15.04.08, 22:46
                A to do dupy... trzeba molestować zarządcę, ja swojego postraszyłam sanepidem,
                niby wrażenia nie zrobiło ale już wolał wymienić, potem co prawda uciekał przede
                mną.
    • madziaaaa nie n/t 15.04.08, 22:20

      • loganmylove Re: nie n/t 15.04.08, 22:31
        Hmm mieszkam na 30 letnim osiedlu.Zawsze jest tu trochę kotów,ładnych, zadbanych
        nie sparszywiałych, nie dokarmiam ich bo świetnie dają sobie z tym rade samotne
        starsze sąsiadki. Szczurów nie ma wcale, piwnice jakoś nie są obsikane, jedzenie
        wydawane w rozsądnych ilościach i miejscach jakoś nie gnije i nie śmierdzi.
        Jakies dziwne ale bardzo sympatyczne to moje stare osiedlesmile
        • lila1974 Re: nie n/t 15.04.08, 22:52
          W takim razie zazdroszczę.
          Mnie od widoku szczurów zaczyna się już robić slabo uncertain
    • bombastycznie Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 15.04.08, 23:21
      kotów nie dokarmiam choćbym chciała, ale one potem się do mnie przyzwyczajają i
      łażą za mną a ja już mam 3kocice w domu. gołębi nie dokarmiam bo ich w mojej
      okolicy nie ma, z innych ptaków to łabędzie kiedy są nad jeziorem no i kaczki
      czasami też się wproszą. ale jeśli chodzi o ochronę zwierząt to uczestniczę w
      programie o ochronie bocianów, a mój tata ostatnio kupił dwa domki dla ptaków i
      powiesił na drzewach z myślą o wróblach bo one zaczęły powoli zanikać
    • deela Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 00:16
      nie
      nie cierpie kotow i golebi
    • gacusia1 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 01:25
      Koty-tak
      golebie-nie,bo sa rzadkoscia
      wroble,szpaki,Kardynaly i inne-tak
    • prologica Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 03:56
      tak, dokarmiam koty - w sposob zorganizowany i rozsadny. nic nie smierdzi, koty
      nie chodza po piwnicach, nie robia dziwnym trafem KUP do piaskownicy (zreszta i
      tak nie bywam w niej czesto..). natomiast kur.. mnie niektorzy jak wynosza
      'jedzenia dla kotka' i rzuca to kolo smietnika. robi ie zaraz syf i nie dziwie
      sie ze niektorzy sie wsciekaja o to..

      a wlasciwie to chcialam napisac ze skoro macie na osiedlu szczury to nie
      doszukiwalam bym sie problemow tylko w tlustych kotach. kot najedzony zawsze
      bedzie gadzine ganial. glosny - nie. tam u Was musi byc jakis inny problem,
      skoro macie plage szczurow. i z tym trzeba cos zrobic.... a piaskownicy WYMUSIC
      na spoldzielni , wspolnocie czy gdzie tam mieszkasz. albo udac sie do wyzszych
      instancji. walcz kobieto, walcz...
      • 4-mexx Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 06:24
        dokarmiam parkowe golebie, dziecko ma super frajde co jakis czes, a i pieczywo w
        koszu nie laduje/...
        • morgen_stern Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 08:56
          4-mexx napisała:

          > dokarmiam parkowe golebie, dziecko ma super frajde co jakis czes,
          a i pieczywo
          > w
          > koszu nie laduje/...


          To lepiej niech ląduje, i to dla dobra ptaków - wyjaśnienie poniżej
          w moim poście z caps lokiem wink
          A dziecku doprawdy można inne frajdy zorganizować niż faszerowanie
          ptaków starym chlebem.
        • dora750 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 30.04.08, 08:01
          Dokarmiamy! Barbarzyństwem jest pozostawienie zwierząt samych sobie.
          Mama i Kornelka, wiesz poziom twoich wypowiedzi i twoje błędy
          ortograficzne (na miłość Boską, każde dziecko wie, że Hodowla
          piszemy przez "h" a nie "ch"!) świadczą tylko o twoim poziomie
          intelektualnym. Niestety nie rzucającym na kolana indifferent
    • demonii.larua Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 07:09
      Kotów nie, ponieważ jest tu jedna pani która sie takimi zajmuję czasowo, to
      znaczy dopóki im domu nie znajdzie, stały jest tylko jeden.
      Gołębi też nie. Ostatnio poprosiliśmy strażnika miejskiego o kilkudniową pomoc i
      póki co z trawnika zniknęły resztki jedzenia - ludzie nawet obgryzione kości
      gołębiom rzucali...
      • arioso1 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 07:57
        kotów nie mamy na osiedlu ale nawet gdyby były nie karmiłabym,
        ptaki- czyl;i gołebie ktos im wysypywał zarcie koło smietnika i
        nauczone przylatywały poterm ja wyxchodziłam z bloku z dzieckiem a
        one się zrywały i robiły taki kurz, zgiełk- wiec je zlikwidowałam w
        prosty sposób-
        nahj[pierw im nosiłam jedzenie czyli chleb na podstawkach od
        kwiatków jak sie oswoiły nalałam tam raz domestosu- potem octu -
        wiecej na żerowisko nie wracały. na parapetach mam szpikulce, nie
        nawidzę gołebi-jak niczego na swiecie- i z zimna krwią mogłabym
        ukręcac im łby na akord.
        Jezdzimy z dziecmi czasami do huty nad jezioro tak rzucamy chleb
        łabedziom i kaczkom- ale okazjonalnie raz czy dwa w roku- ogólnie
        pieczywo nie zjedzone wyrzucam do kosza.
        • guderianka Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 08:07
          Córka z mężem zrobili w zimie karmnik i stoi on na balkonie. Wrzucam
          tam resztki chleba. Zawsze jest wypełniony bo zawsze pieczywo
          zostaje a bułki tartej jest pod dostatkiem. Przylatują do nas
          zazwyczaj kawki i wrony, czasem wpanie jakaś sroka i gołąb.
          Co do kotów-nie dokarmiam, to nie w moim stylu. Ale jak wiesz w moim
          rejonie jest mnóstwo kotów i dokarmiaczy, nie tylko pod balkonami
          koty mają swoje stanowiska ale również przy ogródkach działkowych.
          Szczurów nie MA. Bo polują na nie KOTY. U ciebie może są szczury bo
          mieszasz w wieżowcu-a to wylęgarnia wszelkiej maści robactwa i
          gryzoni od zawsze?
        • dirgone [...] 16.04.08, 08:36
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • gryzelda71 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 08:39
            Nie mogę się z Tobą nie zgodzić.
        • morgen_stern Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 08:54
          > nahj[pierw im nosiłam jedzenie czyli chleb na podstawkach od
          > kwiatków jak sie oswoiły nalałam tam raz domestosu- potem octu -


          Szkoda, że nie wiem, gdzie mieszkasz.. Pogadałabym sobie z Tobą, oj
          pogadałabym..

          Swoją drogą nieźle masz narąbane pod kopułą - to latanie ze szmatką
          i przemożna chęć ukręcania łbów gołębiom.. Co za baba.. Od dzisiaj
          jesteś u mnie Lady Domestos, bo widzę, że to twój sposób na życie
          niemalże.
          • prologica wiesz morgen 16.04.08, 09:10
            bo gdybysmy mieszkaly w normalnym kraju to panna dostalaby po prostu
            wyrok za znecanie sie nad zwierzetami, a ze zyjemy w takiej
            popierdulce to kazdy moze domestosem golebia, kota czy lesna sarenke
            wykonczyc i go.wno mu zrobia

            NIESTETY !!

            dobrze ze nie jestes moja sasiadka lady domestos, bo utrudnione bys
            miala zycie pewnie....
            • arioso1 [...] 16.04.08, 10:09
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • malwisienia Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 11:22
          arioso1 napisała:

          > nawidzę gołebi-jak niczego na swiecie- i z zimna krwią mogłabym
          > ukręcac im łby na akord.
          >


          jest takie powiedzenie: chłop żywemu nie przepuści;
          czytając posty w tym wątku od razu widać kto z chamów się wywodzi
        • kali_pso Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 11:47
          I ty twierdzisz, że nie nadużywasz domestosu?winkPPPP

          Niegospodarna, nieekologiczna, okrutna......
        • luxure [...] 17.04.08, 10:05
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mara_jade73 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 08:36
      Kotów u nas nie ma bo wszędzie nowe domy ale jakby były to pewnie
      bym dokarmiała. Jak mi zostanie pieczywo to zawsze daję gołębiom.
      • morgen_stern Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 08:51
        >Jak mi zostanie pieczywo to zawsze daję gołębiom.


        Nie dawaj! Zwłaszcza teraz, kiedy pożywienia ptaki mają dość, wierz
        mi! Po pierwsze stary chleb to nienajlepszy pokarm dla ptaków, a po
        drugie sprawiasz, że gołębie mając nadmiar jedzenia mnożą się
        niepotrzebnie. Kiedy pozywienia braknie ten nadmiar ptaków ginie z
        głodu, już nie mówiąc o roznoszonych przez gołębie choroby i
        zabieraniu jedzenia oraz terytorium innym, rzadszym ptakom w naszych
        miastach.

        PROSZĘ, NIE DOKARMIAJCIE PTAKÓW POZA SEZONEM ZIMOWYM !!!

        To nie wymysł morgen, zapytajcie pierwszego lepszego ornitologa czy
        osoby zajmującej się ptakami.
        • guderianka Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 08:52
          morgen-a ty mi powiedz kiedy w Polsce kończy się i zaczyna sezon
          zimowy ?wink

          Co do gołebi i mnożenia się ich- nie zauważam nadmiaru tego gatunku.
          • morgen_stern Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 08:59
            >Co do gołebi i mnożenia się ich- nie zauważam nadmiaru tego gatunku.


            Może tam, gdzie mieszkasz to nie, ale zapytaj pierwszego lepszego
            towarzystwa ornitologicznego, oni prowadzą regularne liczenie ptaków.

            A sezon zimowy to po prostu okres mrozów, tylko i wyłącznie, kiedy
            ziemia jest twarda i ogólnie pożywienia brak. Podczas ciepłej zimy
            również można sobie darować.
            • morgen_stern Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 09:00
              Jakoś bełkotliwie napisałam - chodzi o to, że dokarmianie podczas
              ciepłej zimy można sobie darować smile
          • dirgone Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 09:07
            Z tego co wiem, to gołębie wypierają wróble. O niedokarmianiu na wiosnę pisali
            całkiem niedawno w GW - nawet plakat dostałam smile
            Moja mama tak rozwydrzyła leśne ptaki (latały do niej kilka kilometrów do
            karmnika w zimie!), że nawet teraz jeszcze zdarza się, że przylecą i mają
            nadzieję, że coś im rzuci (a nie rzuca od dawna).

            Kurde, pisać nie mogę, bo cały czas mam przed oczami te gołębie zamordowane
            domestosem...
            • morgen_stern Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 09:17
              Nie tylko gołębie wypierają wróble, ale także wrony i sroki, które
              są inteligentne i bardzo ekspansywne. Ale akurat te cholery lubię,
              są bystre wink Sama na własne oczy widziałam, jak wrona rozłupywała
              orzechy przy pomocy przejeżdżających samochodów. Rzucała na jezdnię,
              siadała na pobliskim drzewie i czekała na auto. Sprawdzała, czy
              rozjechał orzech, jeśli tak, to sfruwała na dół i zabierała -
              cwaniary wink
              Wrona siwa kiedyś była w miastach rzadkością, a teraz jest tego
              zatrzęsienie.
              • guderianka Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 13:38
                Ja obserwuję akcję ...mew


                Kawki przylatują po chleb-odważne są. Mewy się boją. Ale gdy kawka
                wleci na dach z chlebem w dziobie, mewa atakuje, przegania i zajada
                się zdobycznym kawałkiemwink
                • ciociacesia Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 14:00
                  a mew to ja nielubie. kojarza mi sie z wysypiskami smieci... za to
                  lubie wrony ktore mojej matce kojarza sie ze smiercia
                  • morgen_stern Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 14:38
                    Mewy tez się przenosza do miast, nie wiem, jak w innych, ale w
                    Warszawie sporo ich, i to w oddaleniu od Wisły. A ciągną do śmieci
                    właśnie i porozwalanego wszędzie w mieście jedzenia. Cóż, w naturze
                    jak i w śród ludzi - wygrywaja najwięksi oportuniści.
                    • sir.vimes Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 14:42
                      To prawda,
                      mieszkam z dala od Wisły i widuję sporo mew.

                      Zdaje mi sie , ze kiedys ograniczały sie do "nadbrzeżnych" osiedli...
                      • ciociacesia Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 17.04.08, 10:45
                        rzecz w tym ze u mnie brak wiekszych zbiorników wodnych a mew pełno -
                        mielismy w okolicy oghromne wysypisko siemieci i tam zawsze stada
                        krążyły...
    • anika772 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 09:04
      Nie. Mieszkam na wsi, radzą sobie same.
    • moofka Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 09:14
      nie, nie mam zamiaru
      talatajstwo z glodu nie zdechnie, smietniki sa pelne
      a ja sie brzydze bezpanskich zwierzat
      panskich zreszta czesto tez tongue_out
      golebie czasem dziecko karmia na rynku przy fontannie, jak chce miec ucieche, to
      mu bulke kupie
      z daleka
    • bullterierka Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 10:26
      U nas kotów nie ma, gołębi nie lubię.
      Chodzimy czasami karmić łabędzie ale to chyba się nie liczy bo one
      nie osiedlowe są smile
    • sir.vimes Witaminy kupuję 16.04.08, 10:55
      i wmuszamwink, szczególnie ciężarnym kotkom.

      Żywić to one się powinny myszami.

      Jak sa kociaki czasem kupuję im coś super - kocie cukierki itp.

      Jednak dodkarmianie nie jest dobra opcją (resztki ludzkiego jedzenia kotom wcale
      nei służą), poza tym rozleniwione dokarmianiem koty przestja polować - i
      przestają sobie samodzielnie radzić. To im szkodzi.



      • prologica sir.vames 16.04.08, 12:15
        sir.vimes napisała:

        > i wmuszamwink, szczególnie ciężarnym kotkom.
        >
        > Żywić to one się powinny myszami.
        >
        > Jak sa kociaki czasem kupuję im coś super - kocie cukierki itp.
        >
        > Jednak dodkarmianie nie jest dobra opcją (resztki ludzkiego
        jedzenia kotom wcal
        > e
        > nei służą), poza tym rozleniwione dokarmianiem koty przestja
        polować - i
        > przestają sobie samodzielnie radzić. To im szkodzi.
        >
        >
        >
        nie pisz bzdur prosze ze koty nakarmione nie lapia myszy.

        a do tego co wyzej napisalas to musze Cie zmartwic, ale naprawde nie
        robisz wiele dobrego... zamiast przeznaczac kase na witaminy i
        smakolyki skontaktuj sie moze z fundacja w Twoim rejonie i
        zaproponuj ze zafundujesz sterylke takiej kotki (nawet w ciazy).
        albo napisz mi na pv skad jestes, to poszukam Ci takiej fundacji...
        • sir.vimes Re: sir.vames 16.04.08, 12:37
          Sorry, nie potrafisz nawet poprawnie przepisać czyjegoś nicka - więc nie próbuj
          nauczać właściwych rozwiązań.

          Nie udało ci się tez mnie "zmartwić" - robię to na co mam ochotę , nie spowiadam
          się tu i o drogę nie pytam - odpowiadam na pytanie Lili.

          A tak poza wszystkim - kocie jednostki pod moją kamienicą z witamin sa
          zadowolone i z pewnością uważają (zaślepionewink że robię dla nich coś dobrego.

          Koty te nie są moja własnością - opiekuje się nimi wiele osób i nie mam zamiaru
          samodzielnie podejmować decyzji o sterylizacji ciężarnej kotki, na której
          potomstwo z utęsknieniem czekają dokarmiające staruszki.

          Co roku małe kotki w większosci znajdują dobre domy - niektóre giną, niektóre
          chorują, selekcję naturalna następuje. Kilka kotów na osiedlu zawsze jest - i
          mam nadzieje, że będzie.

          To, ze gdzieś indziej, na innych osiedlach, jest za dużo kotów i trzeba
          ograniczać rozmanażanie się - wcale mnie nie obchodzi. Nasze kotki rodzą u nas,
          koszty opieki nad nimi ponoszą chętne osoby, te same biorą kotki do domu - a Ty
          możesz kastrować kocury ze swego podwórza.

          Więc "nie pisz bzdur".


          • mama007 Re: sir.vames 16.04.08, 12:39
            wtrace sie
            gowno a nie naturalna selekcja... te staruszki potem patrza rowniez
            jak te utesknione kociaczki zdychaja w meczarniach na
            smietnikach .... alez jakie to slodkie , prawda..?

            wiecej pisac nie bede, bo szkoda slow na osobe z takim podejsciem.
            • sir.vimes Re: sir.vames 16.04.08, 12:46
              Chrzanisz.

              Wychowałam we włąsnym domu kilka kotów - dwa były moje własne (jeden juz nie
              zyje) , reszta znalazła dobre domy (żyją do dziś).

              Tak samo interesujące sie kotami sąsiadki - co kilka lat biorą do domu małe
              kotki (często na miejsce zmarłych pupilów). Niekiedy rozdają je wnukom,
              przyjaciółkom.

              Dwa czy trzy kotki co roku zostają przy matkach (co roku na podwórzu mamy dwie
              "kotne" matki). Jako, ze kot w mieście nie żyje długo a z trzech kotków
              przynajmniej jeden zginie przed dorośnięciem - liczba kotów na naszym osiedlu
              jest stała.

              Tak jak piszę - kota , jak już się go złapie, sie szczepi i w razie chorób
              leczy, panie , które lubią dokarmiać - sobie dokarmiają.

              Szczurów nie ma - przed kotami były.


            • sir.vimes Re: sir.vames 16.04.08, 12:48
              A Tobie nie zmieściło sie po prostu w główce, ze staruszki czekają na kotki by
              zabrać je po wykarmieniu przez matkę do domu?

              Cóż, szkoda czasu "na osobe z takim podejsciem."
              • prologica Re: sir.vames 16.04.08, 12:55
                z podejsciem 'troche wezmiemy, troche szlag trafi, troche oddamy
                komukolwiek' - nie, nie zmiescilo mi sie w glowie!!
                • sir.vimes Re: sir.vames 16.04.08, 13:08
                  Cóż,

                  a mnie sie nie mieści w głowie podejście - "niby szanujemy fakt, że to dzikie i
                  pożyteczne zwierzęta ale wszystkim zrobimy skrobankę nie pytając o zdanie ani
                  ich ani choćby pani z mieszkania obok dla której opieka nad tymi kotkami to cały
                  sens wdowiego życia".

                  Swoja droga , irytuje mnie to, że zawsze i wszędzie proponuje sie sterylizować
                  TYLKO KOCICE, nie koty.

                  Sama jestem odpowiedzialna za dwie sterylki w przeszłości na naszym osiedlu, i
                  rzeczywiście, o zdanie nie pytałam nikogo - jedna kotka była kaleka i ewentualne
                  macierzyństwo z pewnością skróciłoby jej życie (a i kotkami by się pewnie nie
                  zajęła), druga z podobnych przyczyn.

                  Oczywiste jest, ze WIEM i akceptuję fakt, ze niektóre z tych zwierząt stracą
                  życie (np. przebiegając przez uliczkę) - nie uważam, by ten fakt uprawniał mnie
                  (czy kogokolwiek) do wybicia ich wszystkich na zasadzie jeżeli nie będą żyć 100
                  lat to lepiej im będzie jak umrą dzisiaj;/

                  Koty z innych osiedli do nas nie przychodzą - kotki w poszukiwaniu przygód
                  raczej wędrują niż sprowadzaja absztyfikantów (marcowe śpiewy to wielka
                  rzadkość...). Gdyby zostały wyserlizowane - zapewne po jakims czasie pojawiłyby
                  sie inne koty, potomostwo innych kotek - ale my chcemy nasze, taki kaprys.

                  A co do "trochę oddamy komukolwiek" - cóż, moze Ty oddajesz zwierzęta
                  "komukolwiek" i innych oceniasz po sobie....






                  • ciociacesia Re: sir.vames 16.04.08, 13:55
                    jestem pełna podziwu smile sir Vamesie wink
                    zwłaszcza ze sama kotów raczej nie znosze. trauma z dziecinstwa smile
                    • sir.vimes Re: sir.vames 16.04.08, 14:00
                      A co to za trauma?

                      Z tego co obserwuję dzieci raczej lubią koty? W druga stronę - niekonieczniewink

                      Ten podziw to ironiczny?
                      • ciociacesia Re: sir.vames 17.04.08, 10:42
                        gdziezbym smiała z ironia do komendanta strazy smile

                        moj kochany dziadek miał całe stada kotów na strychu - a karmic je
                        lubil na schodach prowadzocych na ow strych i w sieni - od tego
                        czasu koty kojarza mi sie z syfem i zapachem kociego moczu.
                        a urocze kotki domowe z kłakami i sikaniem do łózka gosciom którzy
                        musza noca wyjsc do toalety...
                        ale ja tolerancyjna jestem i obrazek który roztaczasz w swoich
                        postach wydaje mi sie całkiem sympatyczny
                        • sir.vimes Re: sir.vames 17.04.08, 15:27
                          A to wstrętne te koty, ze sikłay sobie niemal pod nogi...

                          Dziwne. Koty, które znam wzawsze załatwiały się z dala od miejsca gdzie jedza i
                          śpią .

                          np. wbrew plotkom w poprzednim mieszkaniu upierałam sie , ze to nie koty
                          obsikują piwnicę w której nocują - i wyszło na jaw , ze szczał osiedlowy pijaczek...

                          A do łózka tak - w ramach protestu... Mój kot potrafił za młodu zrobić kupke na
                          narzutę by pokazać mi jaka podłością jest zostawianie go samego na cały wieczór.
                          Oduczył się.

                          Koty to ogólnie sympatyczne zwierzęta -(choć znam podłe jednostkiwink)
                  • prologica Re: sir.vames 16.04.08, 14:24
                    kobieto, cos tak wyskoczyla z twarza na mnie??

                    a czy ja znam twoje miejsce zamieszkania, zwyczaje, sasiadki i
                    staruszki dokarmiajace koty?? czy ja ci napisalam zebys wyrywala je
                    im z rak i leciala ciac?? skad mam wiedziec ze nad kotem stoi grupa
                    staruszek?? nie mozna spokojnie napisac ze kotami opiekuje sie kto
                    inny i nie chcesz wchodzic im w parade??

                    poza tym nie wiem kto ci mowi o wycinaniu TYLKO kocic. ja wycinam i
                    kocice, i kocury - oczywiscie ze tak!

                    niestety nie uda ci sie 'wybic wszystkich' kotow. koty rozmnazaja
                    sie niepilnowane i bezpanskie w zastraszajacym tempie, w takim samym
                    umieraja. tym bardziej uwazam ze na osiedlu gdzie maja opieke
                    powinno sie zrobic wszystko by one sie nie rozmnazaly... jest duzo
                    potrzebujacych kociakow, naprawde, i opiekunki kotow zamiast je
                    rozmnazac moga poszukac domu juz tym kociakom ktore sa na swiecie i
                    kore tego domu szukaja...

                    nie bede sie z toba klocic bo nie taki moj cel. jak ktos ma
                    ugruntowane jedno i to samo to zadne argumenty do niego nie trafia.
                    ja po prostu znam realia w jakich rodza sie, zyja i umieraja koty. i
                    jesli mozna zmiejszyc ich liczebnosc - WEDLUG MNIE - trzeba zrobic
                    wszystko, aby tak sie stalo
                    • sir.vimes Re: sir.vames 16.04.08, 14:29
                      Przeczytaj swój pierwszy, "czuły" post.

                      A tak poza tym - zamiast zgrywać wszechpouczającą z piedestału to jak masz
                      wątpliwosci zadaj rozmówcy kilka pytan. ZANIM postanowisz pouczyć go, ze
                      "opowiada bzdury".







                      • jk3377 nie i nienawidze gdy ktos to robi 16.04.08, 14:35
                        a mam tu na osiedlu babke ktora co dzien ok godz 12 wychodzi ze swym
                        psem latajacym gdzie badz ale z przypieta smycza oraz z woreczkiem
                        ziarenek (babka nie pies) i odpadkow i obchodzi wszystkie bloki
                        dookola i cpa to pod laweczki krzaczki na plac zabaw( a co
                        qrwa!!!!!)...A ZA NIA chmara gołebi i innych od razu leci, sra przy
                        okazji i zżera to co im rzuci!!!!!!!
                        raz jej zwrocilam uwage po co to robi i zeby chociaz plac zabaw
                        omijala bo tu male dzieci sa i nie chce sie bawic w odpadkach i
                        gownach ptakow...a ta mi na to musi bo zdechna...ja jej z kolei ze
                        to bakterie itp sie roznosza a ona mi UWAGA! ze jak ludzie gżą (od
                        gzić) to jeszcze wiecej bakterii sie roznosi!!!!!! rozmowe
                        skonczylam i poszlam z dziecmi do domu schylajc glowy pod lecacymi
                        nad nia golebiami!!!!
                        • prologica Re: nie i nienawidze gdy ktos to robi 16.04.08, 14:40
                          karmiaca golebie babka na twoim osiedlu to nie chyba moja wina,
                          nie?? nie musisz sie wyzywac na wszystkim co zyje, ze mieszkasz na
                          takim osiedlu...

                          przeczytalam mojego pierwszego posta do ciebie - napisalam tylko ze
                          napisalam bzdure ze najedzone koty nie beda lapaly myszy.

                          a potem napisalam naprawde KULTURALNIE ze lepiej koty wysterylizowac
                          niz zaciazone kocice dokarmiac witaminami.
                          to chyba nie powod zeby sie na kogos wydzierac i naskakiwac, nie?
                          mozna normalnie wytlumaczyc swoja sytuacja i wymienic sie rzeczowymi
                          argumentami.
                          • sir.vimes Re: nie i nienawidze gdy ktos to robi 16.04.08, 14:41
                            Mylisz dyskutantów, mylisz ich nicki, stawiasz niczym niepoparte zarzuty...

                            Wyluzuj.
                          • jk3377 prologica-pomylilas rozmowczynie....... 16.04.08, 14:48
                            ja nic do nikogo nie napisalam tylko 1 raz tu wypowiedzialam swoje
                            zdanie...a ze bylo re: to akurat tak wyszlo....
                            • prologica sorry jk :)))) 16.04.08, 14:50
                              z rozpedu wzielam Twoj watek za wypowiedz poprzedniczki. zmeczona
                              chyba juz jestem szaroscia za oknem. spadam do domu do moich
                              futerek. o zgrozo - wysterylizowanych!! smile
                    • sir.vimes Re: sir.vames 16.04.08, 14:33
                      Jeszcze jedno
                      ty chcesz widocznie zredukować do zera populacje kocią w swoim miejscu
                      zamieszkania (wnioskuję z "> niestety nie uda ci sie 'wybic wszystkich' kotow. ").

                      Ja chcę by ta populacja, która w moim otoczeniu istnieje była zdrowa i
                      pożyteczna (i jako pupile w domach i jako łowcy mysz).

                      To inne cele - więc i środki musza być inne.
                      • prologica Re: sir.vames 16.04.08, 14:49
                        >
                        > To inne cele - więc i środki musza być inne.

                        dokladnie taki sam cel mam na uwadze - powtarzam ze kociej populacji
                        do zera nie da sie zlikwidowac.

                        ide do domu, szkoda mi czasu na czcze dyskusje smile
                        • ciociacesia Re: sir.vames 17.04.08, 10:51
                          powiedz to niemcom ktorzy sprowadzaja sobie kotki z polski bo u nich
                          cos sie konczą
      • orchidka77 fakty i mity dot. polowania na myszy 16.04.08, 16:51
        sir.vimes napisała:
        > [...] poza tym rozleniwione dokarmianiem koty przestja polować [...]

        Mit: Dobrze karmiony kot nie poluje

        Fakt : Instynkt łowiecki jest tak głęboko zakodowany w kocie, że nawet najbardziej leniwy domowy spaślak nie przepuści okazji, by nie zaczaić się na ruchomy przedmiot i nie dopaść go jednym susem. Kot poluje instynktownie, nie tylko z głodu, i niejednokrotnie bawi się swoją zdobyczą, wzbudzając tym niechęć tych, którzy nie rozumieją kociej psychiki. Czasem kot przynosi opiekunowi swój i łup w dowód miłości i żadnymi zakazami czy karami nie zmieni się tych zachowań.

        źródło: www.kocipazur.org/index.php?id=291
        • lila1974 Re: fakty i mity dot. polowania na myszy 16.04.08, 18:19
          Najwyraźniej koty z naszego podwórka nie czytają tego źródła smile)
          Na 10 lat mieszkania tutaj ubitego szczura widziałam RAZ! WCZORAJ!
          Inne paradują sobie w te i wewte a koty nawet nie patrzą w tamtą
          stronę.
        • sir.vimes fakty i mity dot. karmienia 16.04.08, 18:21
          Tak,

          mój domowy , dobrze karmiony kot chętnie dla zabawy poluje na wakacjach.

          Jak mu się chce.

          Jak nie ma nic lepszego do roboty.

          Jeśli akurat nie śpi.

          Jeśli akurat nie bawi się z którymś z domowników.

          Kot polujacy by zjeść ma dużo lepszą motywację.

          Ale nie upieram się przy nie karmieniu - ja "dokaramiam" łakociami, sąsiadki
          dokarmiają karmą.

          RESZTKI z obiadów wyrzucone przez "miłosiernych" gniją lub są zjadane przez
          wrony. I dobrze - bo kotów nie powinno sie tym karmic - a śmieci potrafią same
          wyciągnąć ze śmietnika jak będa miały ochotę.
          • lila1974 Re: fakty i mity dot. karmienia 16.04.08, 18:26
            Właśnie te śmieci doprowadzają mnie do wścieku macicy.
            Gdzie się nie ruszysz tam trafiasz na kość dinozaura albo gnijącą
            rybią główkę .... wrrrrrrrrrrrr
    • aluc Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 15:10
      nie
      jak również nie dokarmiam łabędzi, kaczek i innych

      oraz bardzo chętnie doożyłabym się finansowo do antykoncepcji dla
      bezpańskich zwierząt, jeślibym tylko gdzieś na taki pomysł trafiła

      a kota sąsiadów najchętniej bym udusiła gołymi rękami za sranie nam
      w ogródku
      • sir.vimes Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 15:13
        Np. ta fundacja współpracuje z lecznicami
        www.koty.civ.pl/kw/canisinfo.php

        >
        > oraz bardzo chętnie doożyłabym się finansowo do antykoncepcji dla
        > bezpańskich zwierząt, jeślibym tylko gdzieś na taki pomysł trafiła
      • wieczna-gosia Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 16:32
        nie dokarmiam bo u mnie w bloku sa babcie dokarmiaczki, nie wiem czy inwestuja
        wlasne czy cudze, ale kotow mamy w miare stala ilosc, jest chyba jakis
        zaprzyjazniony wet to je sterylizuje na ogol mamy jeden miot kociakow zeby sie
        populacja odswiezala i juz smile
      • orchidka77 odstraszacz dlo aluc:) 16.04.08, 17:03
        aluc,
        Na kota sąsiadki kup odstraszaczsmile - np. jeden z takich www.koty.civ.pl/rady/dlakota.php
    • iwoniaw Jestem za sensownym dokarmianiem 16.04.08, 15:46
      - babcia mojego męża tak robi. Dokarmia koty, ale nie na zasadzie urządzania
      śmietnika na przyblokowym trawniku, tylko podając kotom w miskach kocie
      jedzenie, gdy zwierzęta _przychodzą_. Podobnie dla ptaków pokarm wsypuje do
      karmników (w zimie), a cały rok wywiesza im w poidłach wodę.
      Natomiast do szału doprowadza mnie "dobre serce" i "miłość do zwierzątek"
      polegająca na wywalaniu odpadków ze stołu przed okna/ na trawnik/ pod altankę
      śmietnikową i zasyfianiu przestrzeni wspólnej. Tu się zgodzę z Lilą, że jest to
      doskonałe prowokowanie zarazy wszelakiej.
      • sir.vimes Woda! 16.04.08, 16:20
        Czysta woda to ważna rzecz dla ptaków, kotów itp. Rzadko mają dostep do naprawde
        czystej.

        A poidła (szczególnie latem) to podstawa.

        • iwoniaw Re: Woda! 16.04.08, 16:44
          No dokładnie tak. W ateńskich parkach to widziałam poidła wystawiane przez gminę
          z tabliczką "woda dla bezpańskich zwierząt" - czyli nawet władze, które
          generalnie uważają te zwierzaki za problem i uszczerbek na wizerunku miasta, nie
          są pozbawione wyobraźni i nie skazują błąkających się psów czy kotów na śmierć z
          pragnienia w tamtejszych upałach...
    • orchidka77 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 17:26
      gołebi nie dokarmiam, bo nie przylatują pod mój blok

      koty - dokarmiam pośredniosmile Dokarmia moja starsza sąsiadka - o określonej porze i w określonym wyznaczonym miejscu. Ja dostarczam jedzenie, leki i talony na sterylizacje oraz budki dla kotów. Nikt nie narzeka na to, że śmierdzi i jest porozrzucane jedzenie - koty dostają jedzenie jadalne przeznaczone dla kotów i zjadają wszystko do zera (śmierdzi tylko jak ktos rzuci niejadalne dla kota odpadki - kot nie zjada i śmierdzi jak sie rozkłada - choć na bieżąco karmicielka to sprząta).
      [żeby sobie tego oszczędzić sprzatania cudzych odpadków ostatnio stwierdziła, że postawi tabliczkę "nie dokarmiaj kotów śmieciami!"]

      Koty są prawie wszystkie wysterylizowane (2 ciągle próbujemy złapać). Koty, które były oswojone i kocięta - zostały zqabrane do domów tymczasowych - i wszystkie juz znalazły domy stałe.
      Dzięki temu udało się ograniczyć kocią kolonię z 16 do 8 kotów.
      Dzięki sterylizacji kocury się nie tłukły i nie miauczały w czasie godów (sąsiedzi narzekali tylko na te miauki marcowe - i teraz jest z tym spokójsmile)

      Nie martwie sie, że w wyniku sterylizacji i adopcji kotów zabraknie - bo "dobrzy ludzie" podrzucają nam kocięta (przed wigilią, w najwiekszy mróz ktoś wyrzucił domową kotkę z 3 kocietami)uncertain

      Do piaskownicy koty sie nie załatwiają - bo piaskownica jest zamykana przykrywą (którą zrobił sąsiad z osiedla).
      • sir.vimes Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 18:24
        żeby sobie tego oszczędzić sprzatania cudzych odpadków ostatnio stwierdziła, że
        postawi tabliczkę "nie dokarmiaj kotów śmieciami!"]

        O to świetne, chyba podrzucę Wasz patent na nasze podwórze.

        > Nie martwie sie, że w wyniku sterylizacji i adopcji kotów zabraknie - bo "dobrz
        > y ludzie" podrzucają nam kocięta (przed wigilią, w najwiekszy mróz ktoś wyrzuci
        > ł domową kotkę z 3 kocietami)uncertain
        >

        No tak, takie "kwiatki" wciąż się, niestety, zdarzają...
    • lila1974 Będę pisać elaboraty 16.04.08, 18:24
      do smieciuchów i przyczepiać je we wszelkich możliwych miejscach - a
      na trawnikowej tabliczce "zakaz wyprowadzania psów" przykleję
      włąsną "zakaz wyrzucania żarcia przez okna!"
    • jojosto Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 19:13
      az wlos sie na glowie jezy, ze takie osoby jak zalozycielka tego watku maja
      dzieci i je wychowuja bez poszanowania dla istot zyjacych...

      biedne te dzieci
      • jojosto Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 19:18
        przeczytalam kilka postow i jestem przerazona

        agresja i nienawisc w stosunku do innych i jezyk jakiego uzywaja swiezo
        upieczone mamy sa porazajace...
      • lila1974 Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 19:36
        Przekażę dzieciom, ze się o nie martwisz może je to ucieszy tongue_out
        • moofka Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 19:43
          brak poszanowania dla istot zyjacych <rotfl>
          to o te szczury chodzi? wink
          • iwoniaw Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 16.04.08, 19:49
            > to o te szczury chodzi? wink

            E tam, o szczury. O maleńkie, drobniutkie zarazki, którym świeżo upieczona matka
            - Lila chce odebrać miejsce do życia (znaczy odpadki ze stołu "miłosiernych"
            miłośników żyjątek)
            • guderianka LILA! 16.04.08, 20:18
              przeklejam bo nie zauważyłaś chyba :


              Córka z mężem zrobili w zimie karmnik i stoi on na balkonie. Wrzucam
              tam resztki chleba. Zawsze jest wypełniony bo zawsze pieczywo
              zostaje a bułki tartej jest pod dostatkiem. Przylatują do nas
              zazwyczaj kawki i wrony, czasem wpanie jakaś sroka i gołąb.
              Co do kotów-nie dokarmiam, to nie w moim stylu. Ale jak wiesz w moim
              rejonie jest mnóstwo kotów i dokarmiaczy, nie tylko pod balkonami
              koty mają swoje stanowiska ale również przy ogródkach działkowych.
              Szczurów nie MA. Bo polują na nie KOTY. U ciebie może są szczury bo
              mieszasz w wieżowcu-a to wylęgarnia wszelkiej maści robactwa i
              gryzoni od zawsze?
              • lila1974 Guderianko 17.04.08, 13:57
                Zauważyłam, jeno się nie odniosłam smile

                Nie mam pojęcia ile procent winny jest moloch w postaci wieżowca,
                ile rozleniwione koty - najbardziej jednak wkurza mnie fakt, że
                ludzie rzucają żarcie gdzie popadnie i w ilościach hurtowych. Nie
                wierzę, że ten fakt pozostaje bez znaczenia dla sielankowego życia
                szczurów smile

                Prywata - jak będziesz miała najnowszy numer Twojej gazetki, to
                przechwyć jeden dla mnie - jest "wywiad" z moim H. Jestem bardzo
                ciekawa jak wyszło, bo H. twierdzi, że wyszedłby na idiotę, gdyby
                tekst poszedł w takiej wersji w jakiej przedstawiła go rozmawiająca
                z nim dziewczyna.
                • guderianka Re: Guderianko 17.04.08, 15:14
                  Ja też nie wiem jakie to ma znaczenie ale a)u mnie są koty b)koty są
                  dokarmiane c)szczurów nie ma


                  Gazeta w piątek się ukaże-jak będzie u mnie to zgarnę. Z chęcia
                  poczytam co też tam H. naopowiadał smilei czy na idiot wyszedł. Swoją
                  drogą o tych szczurach też temat niezły co ?
                  Napisałam ci maila na NK
                  • lila1974 Re: Guderianko 17.04.08, 15:22
                    Zaryczana odpisałam smile
        • e_r_i_n Re: Dokarmiacie osiedlowe koty i golębie? 17.04.08, 08:27
          Juz widze te smutne minki wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka