Dodaj do ulubionych

pali w domu,co robic?

17.05.08, 15:46
Witam. maz pali w kuchni w oknie. mamy bardzo male mieszkanie nie ma drzwi do pokoju,a w pokoju malutki dzidzius. tyle razy go prosilam aby wychodzil na klatke ale nie slucha. jestem tym coraz bardziej poddenerwowana. dziecko zaczelo chorowc,moze od tego dymu,bo i tak troche wlatuje i wiecznego wietrzenia. kto ma jakis pomysl na takiego tate egoiste,zeby go zmusic do niepalenia w domu.
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: pali w domu,co robic? 17.05.08, 15:50
      tyle razy go prosilam aby wychodzil na klatke


      A to w porządku według Ciebie?
      Przechodzące obok dziecko sasiadów może wdychać dym z papierosa,
      byleby Twoje miało czyste powietrze?wink

      Poza tym, ciepło się zrobiło, zaduch z niewietrzenia tez chyba
      zdrowy dla dziecka nie jest?
      • tattianka Re: pali w domu,co robic? 17.05.08, 16:07
        oczywiscie ze niewporzadku!!ale to co mam sie godzic zeby 4miesieczne dzieko wdychalo dym tytoniowy,bo martwie sie o podrostki z klatki, ktore same popalaja??
        • alfa36 Re: pali w domu,co robic? 17.05.08, 16:21
          Współczuję.Moim dzieckiem od wrzesnia do grudnia zajmowali sie palący dziadkowie (ścislej dziadek palił ze swoim młodszym synem- bratem mojego męża). Cały czas mówili, ze w domu nie palą, a dziecko wracało śmierodzące. Od grudnia synek jest pod opieką drugich dziadków ( a moich rodziców), którzy chętnie z dzieckiem są, ale zabierają go do siebie (a mieszkają ok. 20 km od nas) i mały jest u nih 4/5 dni. Ja w ciągłych rozjazdach ( z pracy do domu, z domu na popoludnie/wieczór do dziecka), jestem padnięta, ale maluch zadowolony. Pewnie mogłam wziąść opiekunkę, ale moja mama przekonała mnie, ze oni dobrze dzieckiem sie zajmą. A wracając do tematu.... może podrukuj troche informacji na temat szkodliwosci palenia. Ja tak zrobiłam, ale niestety nie zdało to egzaminu w stosunku do dziadków. Moje tlumaczenie, że dziecko miesiąc kaszle też nie wpływało na dziadka. I zwyczajnie podziekowałam za opiekę, mimo, ze mały miał tam niewiątpliwie bardzo dobrze. Tylko, że ojciec dziecka to jednak najbliższa dziecku osoba. Osobiście myślę, ze palacze nie mają świadomości, bo nie posądzam dziadka swojego syna (a mojego teścia) o złe intencje.
          • lanka3 Re: pali w domu,co robic? 17.05.08, 16:33
            no przepraszam Cie bardzo - na klatce ma palić? i to ja mam wdychać
            te smrody które przedostają sie z nieszczelnych drzwi??? NEVER!!!!
            gonie takich i do domów wyrzucam, wszyscy palący tak sąsiedzi boją
            sie mniei małe dziecko w domu guzik mnie obchodzi!!!!!!
          • roxanna1336 Re: pali w domu,co robic? 17.05.08, 16:35
            Wydaje mi sie ,że jest zakaz palenia na klatkach schodowych w bloku . Mieszkając kiedyś w bloku miałam właśnie takiego sąsiada , który miał "palarnię" na klatce , niestety smród z papierosów przechodził do mojego mieszkania . Tak samo nie lubię kiedy stoję na przystanku autobusowym i ktoś obok pali papierosa .Cały dym leci na mnie , na moje nieszczęście zapach ten wywoluje u mnie odruch wymiotny . Często tez widzę mamy lub babcie czy też opiekunki na spacerze , pchające wózek i palące papierosa.Uważam ,że dzieci wychowujące sie w domu gdzie ktoś pali , mają dużo słabsze zdrowie , i często zapadają na alergie
    • iwoniaw Na klatce?! 17.05.08, 16:38
      Na głowę upadłaś? Większego buractwa niż palenie na klatce to w kwestii
      tytoniowej nie mogę sobie wyobrazić! Skoro mąż ma w d... ciebie i wasze dziecko,
      to faktycznie macie problem, ale jeśli sądzisz, że rozwiążesz go podtruwając
      sąsiadów i ich gości (oraz listonosza, faceta z gazowni i sprzątaczki) oraz
      smrodząc w przestrzeni wspólnej, to się mylisz. Oby w takiej sytuacji zarządca
      budynku zareagował i wezwał odpowiednie służby, które wlepią mu słony mandat!
      • hexella Re: Na klatce?! 17.05.08, 17:05
        noooo...! To rodzaj takiego samego buractwa jak zostawianie na
        klatce worków ze smieciami i wycieranie o klatkową wycieraczke buta
        upapranego psim łajnem.
        • iwoniaw Dokładnie, Hexella, dokładnie 17.05.08, 17:21
          - zawsze mnie zastanawia, czemuż to ludzie nie mogą trzymać śmieci przed
          wywaleniem po SWOJEJ stronie drzwi...
          • hexella Re: Dokładnie, Hexella, dokładnie 17.05.08, 21:21
            bo to wyrafinowani esteci sa i widok własnych smieci może
            doprawadzić ich do ataku globusasmile
            Szczytem ordynu było wystawienie przez sasiadów moich znajomych
            worka z podpaską ułożoną, ze tak to ujmę "masłem w strone
            przechodnia".
            • abocijawiem Re: Dokładnie, Hexella, dokładnie 17.05.08, 21:56
              Ja tak w temacie smieci. Od 2 miesiecy czasem wystawie je na
              korytarz. U nas jest taki beznadziejny system, ze dopiero po 20 w
              okreslone dni moge je wyniesc. A mala raczkuje i dorwie go jak nic a
              ja nie mam gdzie takiego wora trzymac jesli mi sie zapelni
              wczesniej. Wiem, ze brzydko, ale troche czuje sie usprawiedliwiona
              okolicznosciami.
            • jowita771 Re: Dokładnie, Hexella, dokładnie 18.05.08, 12:36
              > Szczytem ordynu było wystawienie przez sasiadów moich znajomych
              > worka z podpaską ułożoną, ze tak to ujmę "masłem w strone
              > przechodnia".

              Nie wierzę, aaaaaaaaaa
          • jowita771 Re: Dokładnie, Hexella, dokładnie 18.05.08, 12:34
            u nas to samo z tym śmieciami. kiedys stały cały dzień i noc. Czy naprawdę tak
            trudno przejść się do smietnika? Nie jest na drugim końcu miasta.
      • tattianka Re: Na klatce?! 17.05.08, 17:09
        wchodze do klatki z dzieckiem a tam stoi siekiera, a posrod niej gowniarze i sasiadki z fajnkami, wiec mi akurat to na reke zeby maz palil z nimi a nie mi w domu,wiec sasiadami sie nie przejmuje-oni mna tez nie jak widac! jakas zarzadcy bloku tez nie przeszkadza ze sasiedzi maja na kltce palarnie,a po schodach biegaja szczury.
        • iwoniaw Tak, tak, inni sobie wychodek zrobią pod schodami 17.05.08, 17:18
          to też tam męża wyślij - na wodzie i środkach do czyszczenia wc zaoszczędzisz...
          Boszsz...

          > wchodze do klatki z dzieckiem a tam stoi siekiera, a posrod niej gowniarze i sa
          > siadki z fajnkami

          Skoro to ci nie przeszkadza i jeszcze chcesz wzmacniać "atmosferę" papierosami
          męża, to ni huhu nie pojmuję co się chłopa w kuchni czepiasz - na jedno wychodzi.
    • gacusia1 Re: pali w domu,co robic? 17.05.08, 17:50
      Gdyby mi sasiad na klatce schodowej kopcil to bym go chyba
      zatlukla!!! Niech sie chlop powstrzyma albo na spacerek wychodzi!
      Sama nie mieszkasz wiec nie kaz mu wychodzic na klatke!
    • lola211 Re: pali w domu,co robic? 17.05.08, 18:53
      Wiem, ze za pozno, ale najlepszym wyjsciem jest po prostu
      niewiazanie sie z palaczem.Przeciez on smierdzi, jak tu sie z takim
      chocby pocalowac? Ble..
      Trzeba podjac walke z nałogiem i koniec, uprzykrzac mu zycie, niech
      w cholere rzuci to dziadostwo, bo zatruwa(doslownie) zycie rodzinie.
    • rita75 Re: pali w domu,co robic? 17.05.08, 21:32
      tyle razy go prosilam aby wychodzil na klatk
      > e ale nie slucha.

      i co ? jak ten cham zasmradzal atmosfere sasiadom?
    • kawad Re: pali w domu,co robic? 17.05.08, 21:45
      BURACTWO, BURACTWO i jeszcze raz BURACTWO!!!!!! Z akiej racji ja
      mam mieć dym papierosowy w domu???? Tylko dlatego, że twojemu
      mężowi nie chce się doopy ruszyć i wyjść na dwór? Palenie na klatce
      to beznadzieja a w oknie to druga beznadzieja bo popiół leci do tych
      pod wami a dym do tych nad wami. Wk.. mnie tacy ludzie, którzy tylko
      o swojej wygorzie myslą!!! I w takiej sytuacji mało dbam o twoje
      dziecko skoro ty nie dbasz o innych!!!
      • tattianka zlosliwcy 17.05.08, 21:57
        drodzy zlosliwi ludzie!! napisalam na tym forum,bo szukam jakiejs rady zeby moje dziecko nie bylo trute we wlasnym domu, a Wy sie tu wywnetrzniacie bo nie szkoda mi sasiadow. smieszne. jak nie macie zadnego pomyslu jak oduczyc meza palenia, w domu, lub palenia w ogole to sie nie odzywajcie wcale. zionie od Was ogniem na kilometr, cikawe dlaczego, moze wlasnie zona lub maz kazali Wam rzucic palenie i stad ta agresja w moja strone?????
        dzieki natomiast tym co rozumieja moj problem i staraja sie pomoc.
        • kawad Re: zlosliwcy 17.05.08, 22:04
          Pewnie, że zionie ogniem bo wkurza mnie że inni myślą tylko o sobie
          w doopie mając resztę swiata. Mąż nie powinien palić ani w oknie ani
          na klatce. Chce to niech sobie w domu pali. A jak ci nie pasuje to
          wyslij go na obowiązkowy odwyk tongue_out Przez to że ktoś pali nie życze
          sobie być truta. Moje dzieci są tak samo ważne jak twoje!!!
          • tattianka Re: zlosliwcy 17.05.08, 22:58
            widze ze Cie nie przegadam. masz racje. niech maz pali w domu
            zatruwa malenkie dziecko, oszczedzajac na klatce menelowatych,
            palacych sasiadow. i pachnie mi to obluda,ze niby nasze dzieci sa
            tak samo wazne,ale chyba nie dla Ciebie,bo nie widzisz w tym nic
            zdroznego ze bezbronne dziecie zyje w domu z palaczem.
            • demarta Re: zlosliwcy 17.05.08, 23:11
              więc wyprowadź to bezbronne dziecię od wstrętnego palacza. zaraz
              będę skłonna uwierzyć, że to emamy są temu winne, a nie wy - dorośli
              rodzice małego dziecka. i do tego losem tego dziecka bardziej mają
              się wg ciebie przejąć obce baby na forum niż jego własny ojciec.
              paranoja.
        • demarta Re: zlosliwcy 17.05.08, 22:06
          modigliani namiętnie w ramach awantur ze swą dziewczyną wyrzucał ją
          przez okno, wybijając nią szybę za każdym razem. i nie istotne dla
          niego było z którego piętra ją zrzuci i gdzie ona wyląduje. może ten
          sposób ci zaowocuje, skoro mąż cię nie słucha?
          • phantomka Re: zlosliwcy 17.05.08, 22:42
            Wygon meza na dwor, ale nie na klatke. Jak mnie wkur....a ludzie
            palacy na klatkach/w windach. Sama jestem palaczem, ale to szczyt
            chamstwa. Mojej sasiadki ojciec, jak przyjezdza do niej w
            odwiedziny, to pali wlasnie na klatce (tez maja dziecko, ale i
            balkon, na ktory moze wyjsc) i do tego smierdzace, tanie pety.
            • liberata Re: zlosliwcy 17.05.08, 23:23
              Znam rodzinę z maleńkim dzieckiem, która mieszka jego rozdzicami.
              Wszystkie czery osoby palą i to bardzo dużo. Jestem załamana jak
              widzę tego noworodka w obłoku dymu. Ale im to nie przeszkadza.

              Na twoim miejscu postawiłabym sprawę na ostrzu noża. Ale ja nie palę
              i mam zerową tolerancję palaczy.
              • portala1 Re: zlosliwcy 18.05.08, 05:29
                Moj maz palil, odkad dzidzius z nami zamieszkal to przez pierwsze
                dwa tygodnie palil na balkonie w zimie, potem przestal palic, rzucil
                sam z siebie.

                Jak by tu pomoc tobie...? hm, a moze by tak, jesli on zapali, popros
                go o wyjscie z domu i jesli nie wyjdzie powiedz, ze jesli on nie
                wyjdzie to ty wyjdziesz z dzieckiem - i tak tez zrob. Wyjdz gdy on
                zapali , zrob to za kazdym razem, po prostu ubierz dziecko , wloz do
                wozka i wyjdz na klatke lub na spacer. Przy czym informuj
                wszystkich, ze musialas wyjscz domu bo maz pali , a nie chcesz by
                dziecko wdychalo dym. Moze sie zawstydzi i przestanie palic.
                • tattianka Re: zlosliwcy 18.05.08, 10:59
                  to jest jakas mysl!!smile tylko nie wiem czy moj maz wie co to wstdsad
                  nie zrobilo mu sie glupio gdy sasiadka poprosila aby nie rzucal
                  petow za okno. oczywiscie obiecywal ze po porodzie rzuci-nawet nie
                  spobowal, teraz mowi ze rzuci jak papierosy zdrozeja, ciekawe jaka
                  bedzie kolejna wymowka?
                  • spacey1 Re: zlosliwcy 18.05.08, 12:04
                    Proponuje balkon, chociaż jest tylko trochę lepszy od klatki. Kolejne wyjście to
                    wychodzenie na dwór. A jeszcze a propos klatki, to nie narzekaj na sąsiadów
                    (meneli, jak powiedziałaś), bo oni nie robią niczego złego w Twoim mniemaniu.
                    Skoro zachęcasz do tego męża. Dym a klatki włazi i do ciebie do domu, więc psu
                    na bude taki sposób. Poza tym jak się chce coś zmienić to się zaczyna od siebie
                  • iwoniaw No nieźle 18.05.08, 18:44
                    > nie zrobilo mu sie glupio gdy sasiadka poprosila aby nie rzucal
                    > petow za okno.

                    Rzeczywiście, menelstwo, jak to sama napisałaś. I nie sąsiadkę mam na myśli.
                    • tattianka Re: No nieźle 18.05.08, 21:38
                      co nie? i jak ja mam spokojnie wychowywac dziecko w takim otoczeniu
                      • rita75 Re: No nieźle 18.05.08, 21:42
                        > co nie? i jak ja mam spokojnie wychowywac dziecko w takim otoczeniu

                        milosc jest slepa...ale musialas chyba szukac gleboko, by takiego
                        menela wykopac..
    • kalendarzowa_wiosna nie w paleniu problem 18.05.08, 12:14
      Ja widzę tu szerszy problem i wcale nie chdzi o palenie.
      Coś jest nie tak z komunikacją i/lub osiąganiem kompromisów. Bo jak
      inaczej skomentować fakt, że ty mówisz, prosisz, a on nic? jak
      grochem o ścianę?
      Albo
      - to co mówisz do niego nie dociera - (peplesz sobie i peplesz i nic
      z tego nie wynika, więc się uodpornił)
      albo
      - to skrajny, leniwy egoista - (co mi tam dziecko, ja muszę sobie
      zapalić)
      albo
      - głupi, nieświadomy zagrożeń - (nic się złego nie dzieje, przecież
      w oknie palę)

      albo wszystkiego po trochu smile

      PS. Klatka schodowa to pomysł najgorszy z możliwych!
      I żeby było jasne: piszę to wszystko z pozycji osoby palącej.
      • alfa36 Re: nie w paleniu problem 18.05.08, 21:46
        kalendarzowa_wiosna napisała:
        >
        > albo wszystkiego po trochu smile
        >
        > Pewnie wszystkiego po trochu. Nałogowcy nie myślą o innych.
        • liberata Re: nie w paleniu problem 19.05.08, 00:57
          Problem w tym, że palaczom dym nie przeszkadza. Wielokrotnie
          widziałam matki pochylające się nad wózkiem i wydmuchujące dym
          dziecku prosto na buzię. Tak samo kobiety palące w piaskowinicy.
          Jeżeli nie potrafisz przeciwstawić się mężowi, to zacznij sama
          palić, wtedy przestanie cię to denerwować. A dziecko? Ono i tak nie
          ma nic do gadania.
        • kalendarzowa_wiosna Re: do alfy 19.05.08, 10:25
          > > Pewnie wszystkiego po trochu. Nałogowcy nie myślą o innych.

          Alfo, sama jestem nałogowcem, ale to nieprawda, że nie myślę o
          innych.
          Nie palę w domu (no, chyba, że nikogo nie ma przez kilka dni i mam
          czas wywietrzyć). Wychodzę na papierosa na spacer. Czasem siadam na
          placu zabaw (jedyna ławka w okolicy) ale gdy tylko pojawi sie ktoś z
          dzieckiem, natychmiast opuszczam plac zabaw. Nigdy nie paliam na
          klatce, nigdy nie paliam przy dziecku i nie wazne, w domu czy na
          dworze. Wiec mozna, jesli tylko sie chce...
          • lola211 Re: do alfy 19.05.08, 11:52
            Wiosno, a jak ktos siedzi obok bez dziecka to juz bez skrupułow
            umilasz mu pobyt w parku dymem tytoniowym?
            Pytam, bo to czeste sytuacje- ide odetchnac swiezym powietrzem, a tu
            wkolo smród dymu..To okropny nalog uprzykrzajacy zycie innym.
            • kalendarzowa_wiosna Re: do alfy 19.05.08, 17:17
              Lolu, u nas na placu zabaw są tylko dzieci smile i zawsze odchodzę.
              Powiem Ci, że zdaję sobie sprawę, że palenie może komuś przeszkadzać
              i zwyczajnie w towarzystwie innych nie palę. Na codzień jeżdżę
              samochodem, ale pamiętam sytuację, gdy czekałam na autobus i
              chciałam zapalić, to odeszłam jakieś 50 metrów od przystanku i
              jeszcze sprawdzałam z której strony wiatr wieje smile
              • alfa36 Re: do alfy 19.05.08, 22:07
                Kilka miesięcy temu pisałam na forum o palącym dziadku mojego syna, a wtedy wlasnie dziadkowie zajmowali się moim dzieckiem. Teściowa twierdziła, że przy dziecku sie nie pali.... owszem palili w lazience, kuchni, w drugim pokoju....a dziecko biegało wszędzie. Bezsens. Zrezygnowałam z tej opieki, mimo, ze dziecko miało wszystko u tych dziadków. Nie mogłam teściowi zabronić palenia we własnym domu, aczkolwiek powierzając im syna liczyłam na rozsądek z ich strony (tym bardziej, że z nimi na ten temat rozmawiałam). Dziadek kocha wnuka, w to nie wątpię. Dlaczego więc pali? Nie ma świadomości? Ne może sie opanować? pali w domu od zawsze, może więc to?
    • kicia031 Re: pali w domu,co robic? 19.05.08, 11:29
      No coz, jesli normalne formy komunikacji nie skutkuja, to nalezy
      zastosowac metody extremalne, oczywisci uprzedzic najpier meza o
      konsekwencjach: wyrwac mu peta z ust i ugasic w zlewie, ewentualnie
      chlustnac na peta i meza szzklakna wody, lub spryskac spryskiwaczem
      do kwiatow.
    • krwawakornelia przeciez to tez twoje mieszkanie. 19.05.08, 17:26
    • sloneczko2812 Re: pali w domu,co robic? 19.05.08, 18:54
      Ok, a balkon macie?Bo jesli tak to mąż może przecież wychodzić na
      balkon palić. I Tobie, dziecku i sąsiadom to na pewno nie zaszkodzi.
      Na klatce również się nie pali z tego co wiem. Jesli brak balkonu to
      wówczas pozostaje wychodzić na zewnątrz, np. stać obok klatki i
      zaciągać się dymem. Teraz ciepło się zrobiło więc mąż się nie
      przeziębi.
      pozdr.
      • semijo Re: pali w domu,co robic? 19.05.08, 19:46
        Sorry ale balkon jest chyba jescze gorszy od klatki wbrew pozorom.
        bo dym wpada przez otware okno sąsiadom. Taka jest prawda. Moja
        kumpela ma takich sasiadów i na prawdę ma już dość. CO chwile musi
        chodzic i zamykać okno w lecie bo dym wpada do mieszkania i na
        prawdę smierdzi.
        • iwles Re: pali w domu,co robic? 19.05.08, 19:55

          Nie mówiąc o tym, że popiół strząsają za balkon. I pety też.
          Czasami wprost na balkon sąsiada z dołu, a przy dobrych wiatrach to i sąsiada z
          boku też.
    • edys82 Re: pali w domu,co robic? 19.05.08, 23:34
      nie wiem skad ta nagonka na Ciebie, ze meza wyganiasz na klatke? moze isc na dwor,na balkon. a internalci na tobie sie wyzywaja ze ty chcesz tylko dobrze dla swojego dziecka. bez sensu. gdyby byli w podobej sytuacji to by sie tak nie wymadrzali. ja cie rozumiem i zycze powodzenia w walce o swoje prawa
    • agao_72 Mam pomysł 20.05.08, 08:49
      a ja mam pomysł. mój mąż średnio lubi, jak słucham głośno paru
      kapel. mówi, że mu to szkodzi. a ja nie lubię słuchawek. bawiąc się
      w analogię, wywlokę głośniki na klatkę, umoszczę sobie siedzisko,
      zasiądę i będę słuchać. albo wyniosę kolumny na balkon...

      ciekawe, kiedy sąsiedzi się wkurzą.

      a teraz na serio. nie znoszę palaczy klatkowych, balkonowych. przez
      długi czas latem, w nocy, prześladował nas w sypialni dym. pan
      sąsiad nałogowiec popalał sobie na balkonie, niechcąc zapewne
      dokuczać domownikom. na cale parszywe szczęście sąsiad zszedl na
      zawał, bo inaczej bym go uszkodziła. jakaś taka mało tolerancyjna
      jestem i mi to przeszkadzało.

      palaczy przystankowych też nie lubię. szczególnie podczas deszczu.
      ostatnio taki debil o mało nie poparzył mi córy, bo wlazł pod wiatę
      z fajką i machał sobie rąsią. a właśnie w okolicach 1 m nad ziemią
      rezyduje moja Zośka. i pan był blisko zgaszenia peta na jej głowie.
      a jaki był zdziwiony, ze się czepiam, bo jak bidulek ma stać na
      dworze i moknąć %^$!!@


      tak jakoś mam złe zdanie o palaczach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka