Dodaj do ulubionych

jestem beznadziejna matka:(

29.05.08, 00:04
Mam 5miesiecznego synka, maz pracuje ja wracam do pracy za 2tyg., w jakims stopniu uczestniczy w zajmowaniu sie dziecinka, ale ja jestem i tak zmeczona, wypruta,sfrustrowana i zla. Dzis doszlo do tego ze dziecko zaczelo plakac gdy zmywalam, placzace zanioslam mezowi, nie obudzil sie nawet. Ja sie wscieklam zaczelam krzyczec na niego, ze ma sie dzieckiem zajac-zobaczylam srodkowy palec, to zaraz zaczelam krzyczec i na dziecko, potrzasalam dzieckiem w nosidelku,zaczelo sie drzec przestraszone. Otrzezwil mnie w koncu policzek od meza. Poplakalm sie ze juz niedaje rady, maz powiedzial ze jestem wyrodna matka, bo wg niego chyba zawsze powinnam miec fantastyczne podejscie do dziecka. A ja mam chwile slabosci. Marze zeby czasem on poszedl z dzieckiem gdziekolwiek a ja polezala w lozku nic nierobiac. Czuje cisnienie ze 24h na dobe to ja jestem odpowiedzialan za dziecko, ze na kazde jego kwekniecie to ja sie podnosze, zupelnie jakbym to dziecko sobie zrobila sama. Mam ogromne wyrzuty sumienia, ze moja zlosc skumulowala sie na Bogu ducha winnym dziecku. Juz widze te komentarze-wyrodna matka, tak wiem, nie powinnam sie tak zachowywac, ale mimo iz mam meza do pomocy to czuje ze caly ciezar opieki spada na mnie, ja musze myslec co trzeba dzieku kupic: pieluchy, sloichki, czapeczke, ze trzeba paznokietki obciac,ze witaminy trzeba podac itd itd A maz ogranicza sie do pobawienia gdy ja musze wyjsc do sklepu, lub czasem da mi wychodne z kolezankami. Moze niektorzy faceci i tego nie robia ale ja juz nie daje rady. Kobietki czy Wy tez czasemi macie wrazenie ze zwariowalyscie, bo ja sie zastanwiam czy wszystko ze mna ok. Kocham mojego bobasa nad zycie i nie chce mu zrobic krzywdy! Ale swiadomosc ze w domu jest ojciec i ze nie w kazdej sytuacji moge na niego liczyc jest tak wkurw... ze nie panuje nad soba. Juz chyba lepiej byc samotna matka-wiesz ze nie mozesz sie na nikogo ogladac wiec godzisz sie na wszystko, na wszystkie ogbowiazki i utrudnienia. A tak jak teraz nie moge sie pogodzic ze ja jestem jakby "bardziej rodzicem" niz moj maz i dostaje bzikasad(((
Obserwuj wątek
    • deela Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 01:48
      nie jestes wyrodna matka e meza to bym za takie zachowanie chyba zabila
      dzieci rosna, zycie staje sie prostsze,
      mi tez sie zdarzalo miec ochote roztrzaskac mlodego o sciane bo darl sie nie
      wiadomo o co
      a meza wdroz bardziej w zycie domowe, przeciez nie masz 10 rak
    • miedzymorze Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 01:50
      Nope.
      Jesteś zmęczona i samotna.

      pozdr,
      mi
    • kali_pso Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 07:24
      A maz ogranicza sie do pobawienia gdy ja musze wyjsc do sklepu, lub
      czasem da mi wychodne z kolezankami


      Ale łaskawca, nie ma cowinkp
      Kochana za dwa tygodnie wracasz do pracy- o ile jeszcze tego nie
      zrobiliście, a chyba nie, bo nie wspominasz, czas na powazna rozmowę
      i przetransformowanie funkcjonowania Waszej rodziny. Mąz będzie
      musiał aktywniej uczestniczyć w zyciu dziecka, bo chyba nie
      zamierzasz ciagnąć dwóch etatów- SAMA?
      Ustal to wcześniej, żeby mąż nie był zbytnio zaskoczonywinkP
    • prologica [...] 29.05.08, 07:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • aguskin Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 08:27
        no szkoda mi Ciebie i dziecka szkoda,
        mężowi tez pewnie nie jest łatwo,
        co go nie usprawiedliwia, ale cóż nie każdy się do wszystkiego
        nadaje, i nie wszystko da sie sprawdzić wcześniej,
        pewnie się jakoś ułoży,
        pogadajcie,
        trzymaj sie
      • ma_dre Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 11:00
        a wogole wszyscy faceci to swinie, co? gratuluje poziomu umyslowego, dojrzalosci
        i umiejetnosci prowadzenia dyzkusji
        troche szacunku dla kolezanki zalozycielki watku, moze jej maz i jest sk... ale
        nie tobie rzucac miechem, ok!?
      • ma_dre Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 11:07
        prologica, wysylam ci wirtualnie duchowe wsparcie... czujesz te fale..? wink
        Maz nie dojrzal jeszcze w pelni do roli ojca, droga do tego bedzie dluga i
        zmudna, musisz powolutku powierzac mu coraz wiecej obowiazkow Mozesz to zrobic
        szokowo, ale chlopina moze tego nie wytrzymac wink
        Doskonale cie rozumiem, tez miewam takie stany skrajnego zmeczenia, chociaz moj
        malzonek wykazuje o wiele wiecej dobrej woli niz twoj, rozumiem wiec jaka musisz
        sie czuc bezsilna i samotna...
        No i postaw granice jasne i nieprzekraczalne : zadnych policzkow na przyszlosc!
        On nie ma prawa cie karac, jest twoim partnerem a nie opiekunem.
        No i uwaga, chwal go pod niebiosa za kazda zrobiona pierdulke, a powierzaj ich
        mu niezauwazalnie coraz wiecej, ani sie obejrzysz a to ty bedziesz rano
        lezakowac wink Jawny konflikt do niczego dobrego was nie doprowadzi... klotnie sa
        dobre na rozladowanie nerwow... ale raczej nie na rozwiazanie problemow.
        Trzymaj sie mloda mamusiu wink
        • prologica Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 11:25
          ma_dre napisała:

          > prologica, wysylam ci wirtualnie duchowe wsparcie... czujesz te
          fale..? wink

          nie czuje i zapewniam ze mnie nic nie musisz wysylac... moj maz ma
          sie calkiem dobrze i do wszystkiego dorosl. i nie musze niczym
          usprawiedliwiac gowniarstwa, olewania i zachowywania sie jak idiota
          (przykre slowa, ale prawdziwe - jesli chodzi o obrazanie autorki
          watku to nie o to mi oczywiscie chodzilo. ja tez mialam kiedys
          takiego meza, na szczescie dosc szybko doszlam do tego ze nie
          zmarnuje sobie z nim zycia)

          > Maz nie dojrzal jeszcze w pelni do roli ojca, droga do tego bedzie
          dluga i
          > zmudna, musisz powolutku powierzac mu coraz wiecej obowiazkow
          Mozesz to zrobic
          > szokowo, ale chlopina moze tego nie wytrzymac wink
          > Doskonale cie rozumiem, tez miewam takie stany skrajnego
          zmeczenia, chociaz moj
          > malzonek wykazuje o wiele wiecej dobrej woli niz twoj, rozumiem
          wiec jaka musis
          > z
          > sie czuc bezsilna i samotna...
          > No i postaw granice jasne i nieprzekraczalne : zadnych policzkow
          na przyszlosc!
          > On nie ma prawa cie karac, jest twoim partnerem a nie opiekunem.
          > No i uwaga, chwal go pod niebiosa za kazda zrobiona pierdulke, a
          powierzaj ich
          > mu niezauwazalnie coraz wiecej, ani sie obejrzysz a to ty bedziesz
          rano
          > lezakowac wink Jawny konflikt do niczego dobrego was nie
          doprowadzi... klotnie s
          > a
          > dobre na rozladowanie nerwow... ale raczej nie na rozwiazanie
          problemow.
          > Trzymaj sie mloda mamusiu wink
          • ma_dre Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 14:09
            sorki, pomylki sie zdarzaja. do ciebie byl tylko ten wyzszy post, ale to pewnie
            zrozumialas, nic ci nie wysylam, chowam do kieszeni! pozytywne fluidy tylko i
            wylacznie do przemeczonej autorki watku.
            I nie opowiadaj mi jaki jest twoj maz... no przeciez to nie ty masz problem,
            zreszta doskonale wiesz kto go ma, wiec twoj malz chm... troche niewiele mnie
            obchodzi
    • purpurowa_komnata Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 08:44
      Nie jesteś beznadziejną matką- jesteś tylko bardzo zmęczoną matką. I masz poczucie winy, której nie popełniłaś.Jak dla mnie to podobny mechanizm kiedy matka mówi dziecku- skoro cię urodziłam masz mi się całe życie odwdzięczać za to- a i tak nie dasz rady, bo cokolwiek zrobisz i tak ja zrobiłam więcej...To jest straszny ciężar.
      Maż próbuje przerzucić na Ciebie całą odpowiedzialność za opiekę nad dzieckiem i wywołuje w Tobie niesprawiedliwe poczucie winy, że się nie sprawdzasz- to taki psychologiczny mechanizm- nie daj się.
      • maja64 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 09:12
        nie jestes beznadziejną matką, tylko przemęczoną obowiązkami
        dziewczyną. Nikt nie ma nerwów ze stali, a idelane mamusie są tylko
        na zdjęciach w kolorowych magazynach. jedyne wyjście z sytuacji, to:
        przelać część obowiązków na męża, zatrudnić nianię, która mogłaby
        dorywczo zająć się dzieckiem, w czasie, kiedy ty będziesz mogła
        trochę odsapnąć, wyrwać się z domu itp.
    • izjaa Otrzezwil mnie w koncu policzek od meza. 29.05.08, 10:01
      Przerazilo mnie to zdanie.
      Uderzyl Cie?
      • eleax Re: Otrzezwil mnie w koncu policzek od meza. 29.05.08, 10:25
        No czasem tak bywa. Po calym zajsciu wygonil mnie na spacer zebym ochlonela. Ale powinien reagowac sensownie, jak widzi ze ja jestem u kresu wytrzymalosci to choc on powinien zachowac spokoj, bo jak oboje naraz wybuchniemy to nic dobrego z tego nie wyjdzie.
        Ja nie wiem skad w facetach (i w spoleczenstwie) przekonanie,ze kobieta musi byc perfekcyjna mama, a oni moga byc wyrodnymi ojcami i nikt nie powie wyrodny ojciec bo nawet nie ma takiego frazeologizmu i glupio to brzmi. Czasem mam wrazenie ze od kobiet sie wymaga za duzo a od facetow by tylko zarabiali i juz mozna nazywac ich glowa rodziny. buuuu
        • graue_zone Re: Otrzezwil mnie w koncu policzek od meza. 29.05.08, 11:14
          > No czasem tak bywa.
          Czekaj, to nie był pierwszy raz?! Musisz koniecznie postawić granicę
          nietykalności fizycznej, bo będzie gorzej. Masz prawo być zmęczona, zła i
          rozdrażniona, ale on nie ma prawa podnosić na Ciebie ręki!
        • daga_j Re: Otrzezwil mnie w koncu policzek od meza. 29.05.08, 22:00
          Daj spokój - jak to "czasem tak bywa"? Nie pozwalaj na to! Z czasem starsze dziecko widząc taką sytuację stwierdzi, że to przez niego tata bije mamę, no bo przecież "powodem" nerwów był płacz dziecka.
          A może to mężowi "należał" się policzek, że nie zwlekł się z łóżka by uspokoić płaczące dziecko?
          Sęk w tym, że NIKOMU nie należy się policzkowanie, bicie, pomyśl - jeśli mąż Ciebie uderzył w chwili złości to w ten sam sposób postąpi nieraz z Waszym dzieckiem, gdy te będzie już nieco starsze i niegrzecznie się zachowa. Nie pozwól na to - już teraz!
          Bezapelacyjnie wymagaj od niego równego wkładu w prace domowe i obowiązki nad dzieckiem gdy oboje jesteście w domu. Bo nie ma tak, że jego etat to tylko 8 godzin a twój 24, prawda.
    • ilonka112 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 10:28
      Coraz wiecej takich postów i zastanawiam się czemu? Kurcze sama mam
      dwoje dzieci w tym jedno bardzo małe, jestem z nimi całe dnie sama
      (mąz wiadomo w pracy), tez nie mam nikogo do pomocy, mało tego mam
      jeszcze psa, z którym muszę wyjść na spacer. Wiadomo bywają dni
      kiedy padam na nos, mam dośc wszystkiego (ząbkujące dziecko to
      koszmar), do tego dzieciaki czesto chore ale wiem że musze sobie
      poradzić. Często jest tak, że mąż wraca dopiero ok 21.00 (niestety
      taka praca). Nikt nie mówił, że wszystko bedzie łatwe, lekkie i
      przyjemne . Mam wrażenie,że niektóre młode mamy liczyły, że dzidzia
      jak się juz urodzi to bedzie leżała i usmiechała się 24 na dobę a
      wszyscy będą pomagali i głaskali po głowie.I nagle okazuje sie, że
      zycie jest brutalne, dziecko płacze, mąz na gdzieś wszystko i
      depresja gotowa.
      Pozdrawiam.
      • graue_zone Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 11:16
        I jaki jest wniosek dla autorki z Twojej wypowiedzi? Ma zacisną zęby i dalej
        tyrać, bo pan mąż się nie interesuje?
      • sir.vimes Ilonka, wszyscy zdrowi? 29.05.08, 11:45
        Maz pokazuje ci faka jak podajesz mu placzące dziecko? Jestes wieloczynnościowym
        robotem do bicia?

        Co twoje uwagi o leżeniu i głaskania mają wspólnego z problemem autorki watku?
        • ilonka112 Re: Sir.vimes 29.05.08, 14:01
          Wiesz, każdy może miec gorszy dzień, mam 2 dzieci, nie posiadam
          służby i większośc spraw związanych z prowadzeniem domu i
          wychowywaniem dzieci muszę załatwiać sama, taki urok jak się ma
          pracujacego mężasmileA co do bicia juz pisałam (post wyżej). A leżenie
          i głaskanie, no wiesz mam znajome, które myślały, że jak juz urodza
          dziecko to dopiero będzie sielanka (dziecię bedzie słodko spało a
          one poczytają w parku ksiązkę, wróca do domu dziecię zje, pójdzie
          spac a one spokojnie posprzataja czy zrobia obiad) a tutaj brutalna
          rzeczywistość, dziecko płacze,trzeba nosić, na spacerach nie śpi,
          facet nie zawsze pomaga, zmęczenie, brak snu i reszte możesz sobie
          dopowiedzieć... Pozdrawiam.
          • ally Re: Sir.vimes 29.05.08, 14:44
            > rzeczywistość, dziecko płacze,trzeba nosić, na spacerach nie śpi,
            > facet nie zawsze pomaga,

            facet nie jest od POMAGANIA, do cholery!
            • ilonka112 Re: Sir.vimes 29.05.08, 15:09
              Mój mi POMAGA w obowiązkach domowych (ponieważ pracuje dośc długo ja
              nie wymagam od niego gotowania obiadów czy robienia prania) i
              zajmuje sie dzieciakami wtedy kiedy oczywiście jest w domu dlatego
              że chce a nie dlatego, że musi (chociaż to jego obowiązek psi
              obowiazek jak ktos powiedział)Wydaje mi się, że wszystko jest
              kwestia dogadania i podzielenia obowiązków. Mój przy pierwszysm
              dziecku nie zdawał sobie sprawy ile jest roboty w ciągu dnia, jak
              wracał mała najczęsciej spała 2-3 godziny, wiec on sadził, ze skoro
              śpi 3-4 razy dziennie to mam duuużo wolnego czasu a bywało, ze spała
              15 minut i zasypiała dopiero jak wracal tata
    • sir.vimes Ofiara przemocy domowej czy troll? 29.05.08, 11:42
      Jeżeli to prowakacja - fatalnie o tobie świadczy.


      Jeżeli to prawda - doradzam wizytę na policji i uniezależnienie się od agresora.


      "Dzis doszlo do tego ze dziecko zaczelo plakac gdy zmywal
      > am, placzace zanioslam mezowi, nie obudzil sie nawet. Ja sie wscieklam zaczela
      > m krzyczec na niego, ze ma sie dzieckiem zajac-zobaczylam srodkowy palec, to za
      > raz zaczelam krzyczec i na dziecko, potrzasalam dzieckiem w nosidelku,zaczelo
      > sie drzec przestraszone. Otrzezwil mnie w koncu policzek od meza. Poplakalm sie
      > ze juz niedaje rady, maz powiedzial ze jestem wyrodna matka, bo wg niego chyba
      > zawsze powinnam miec fantastyczne podejscie do dziecka"
    • mary_boo Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 13:14
      normalnie szok!!
      dziewczyna ogłasza, że stosuje przemoc (bo jak inaczej nazwać:
      potrząsanie, wrzeszczenie itd) wobec dziecka, a wy ją głaskacie po
      głowie?
      Fakt, może być zmęczona i sfrustrowana faktem, że wszystko na jej
      głowie (sama byłam i nieraz chciało mi się wyć), ale na litość
      boską, niech nie wyżywa się na dziecku. Trudno, trzeba się nauczyć
      panować nad emocjami, zwłaszcza, że dziecko rośnie i wku....cych
      sytuacji będzie coraz więcej. Co zrobi z dwulatkiem??
      Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że powrót do pracy może
      wszystkim dardzo dobrze zrobić.
      A zachowanie męża to inna para kaloszy. Środkowy palec?? policzek??
      Matko boska, jedyna nadzieja, to że rzeczywiście jesteś trollem
      • sir.vimes Chyba na męża wrzeszczała? 29.05.08, 13:27
        i wcale się nie dziwię.

        Przepraszam, mary, ale to NIE JEST NORMALNE - jednocześnie zmywać , zajmować się
        dzieckiem i prezentować doskonały uśmiech gdy w pobliżu jest druga
        odpowiedzialna za to dziecko i ten dom osoba.

        To nie jest zwykła frustracja - tylko jakiś stan ekstremalny, wywołany, jak
        mniemam, przemocą której ta dziewczyna jest ofiarą. Jeżeli ta historia w ogole
        jest prawdziwa (a wolałabym by nie była).



        • mary_boo Re: Chyba na męża wrzeszczała? 30.05.08, 07:39
          nie, nie, nie!
          Nie można wrzeszczenia (owszem, sir.vimes, na męża - na początku, a
          potem już na dziecko też - bo zaczęłó płakać) usprawiedliwiać
          zmęczeniem.
          KAZDA (a przynajmniej każda, jaką ja znam) młoda matka jest
          zmęczona. I jeszcze każda bardzo chce - być idealną matką, żoną i
          kochanką, do tego dochodzą hormony i depresja gotowa, bo to się nie
          da. Sama przez to przechodziłam, mój mąż nie miał lekko ze mną,
          chociaż akurat on pomagał, ile mógł.
          Żadna frustracja, ani zwykła, ani ekstremalna, nie usprawiedliwia
          takiej agresji wobec dziecka (pal sześć męża, bo rzeczywiście kawał
          chamówy odstawił).
          Nie wolno dziecka obciążać odpowiedzialnością za to, że rodzice nie
          mogą się dogadać co do podziału obowiązków. A z przedstawionego
          obrazka wynika, że nie dogadają się nigdy - niestety - bo po
          pierwsze nie widzą problemu, tam gdzie on jest, a po drugie kontakt
          u nich polega na wrzeszczeniu, środkowych palcach i policzkach.
          Masakra
          • sir.vimes Mary 30.05.08, 14:47
            Oczywiście, ze nie można karać dziecka za błędy dorosłych.

            Ale nie można wymagać by kobieta w takiej sytuacji (ofiara przemocy, mająca
            wszystkie obowiązki na swojej głowie) działała jak idealny robot. W normalnej
            sytuacji młoda matka ma jednak jakieś wsparcie. Człowiek zmęczony ponad siły,
            niewyspany, nieszczęśliwy, sfustrowany nie reaguje normalnie - i żeby reagował
            trzeba wyeliminować czynniki , które się na nienormalną sytuację składają.

            Uważam, że w takich "związkach" jedyną opcją by uratować dziecko od bycia
            świadkiem i ofiarą przemocy jest - no cóż- rozstanie z agresorem. I tyle.



    • qunegunda Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 13:17
      >zobaczylam srodkowy palec

      >Otrzezwil mnie w koncu policzek od meza.


      agresywne bydlę
    • mary_boo Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 13:18
      A i jeszcze muszę, po prostu muszę, zwrócić uwagę na hipokryzję co
      poniektórych z was: twierdzicie, że NIC nie usprawiedliwia klapsa
      danego dziecku (bo trzeba umieć panować nad emocjami), natomiast -
      jak widzę - wrzaski i trzepanie dzieciakiem już nie są takie złe, bo
      przecież mamusia jest zmęczona, poza tym ten mąż, poza tym przecież
      wredny bachor PŁAKAŁ!!!! wrrrrrr
      • qunegunda Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 13:27
        że nic nieusprawiedliwia potrząsania dzieckiem to jedno, a że nic
        nie usprawiedliwia agresywnego zachowania tego knura, zwanego
        dalej "mężem" to drugie.
        gdyby nie knur poziom napięcia by nie eskalował.
        nie wiem w jakich slumsach trzeba sie wychować, żeby odzywać się
        gestem spie..j, bo to właśnie zakomunikwał pan i włądca, a potem
        jeszcze walić po ryju i wywać.

        nie rozumiem, naprawde nierozumiem jak można życ pod jednym dachem z
        takim bydlęciem.
        • sir.vimes pewnie kwestia kasy albo tresury 29.05.08, 13:28
          > nie rozumiem, naprawde nierozumiem jak można życ pod jednym dachem z
          > takim bydlęciem.
        • mary_boo Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 13:39
          Racja, racja i jeszcze raz racja!
          Ale tematem jest zachowanie w stosunku do dziecka, a tu nie widzę
          nic na usprawiedliwienie!
          Temat męża celowo pomijam, bo aż mnie cholera bierze.
          Zauważcie jednak wydźwięk wypowiedzi: "otrzeźwił mnie dopiero
          policzek". Widzę tu co najmniej przyzwolenie na takie zachowania!
          Nieeee, kończę ten temat, bo znów mnie trzepie
          • sir.vimes Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 13:49
            no właśnie, co się dziwisz, że kobieta trzęsie dzieckiem jeżeli doświadczanie
            przemocy jest dla niej NORMALNE.

            a i tak masa ludzi nie widzi w takich sytuacjach problemu... "porozmawiaj z
            nim", "popracuj nad nim" - to bardzo częste rady dla bitych kobiet. Agresor jest
            świętą krową - to kobieta ma "coś z tym zrobić".

            Dla ilu dzieci normalnym i codziennym widokiem jest od niemowlęctwa takie
            otrzeźwianie zmęczonej matki przez tatuńcia?

            A potem wielki szok, że ktoś gdzieś skatował dziecko - PRZYZWOLENIE NA PRZEMOC
            DOMOWĄ jest OGROMNE.
    • ilonka112 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 13:53
      Hmmm, a może dostała w twarz bo to co robiła było niebezpieczne dla
      dziecka a słowa do niej nie docierały, może według jej męża tylko to
      mogło spowodować, że kobieta sie opanowała? Jeśli była juz tak
      zdenerwowana, że nie panowała nad sobą to szczerze mówiąc lepiej że
      mąż zastosował taka metode niż żeby zrobiła coś złego dziecku. A
      wracając do tematu pomocy ze strony męza, nie kazdy facet od
      początku garnie się do dziecka, oni tez czasami się boją, nie wiedza
      jak, czy tez sa po prostu zmęczeni,pomijam oczywiście takich ,
      którym się nie chce ale mąz koleżanki z tego co pisze dzieckiem się
      zajmuje. Najlepiej pisać, że bestia, damski bokser i ogólnie potwór
      szczególnie jak sie nie zna sytuacji z tej drugiej strony (i nie
      bronie tu faceta, po prostu trzeba się zastanowić, ze sytuacja mogła
      być grożna dla dziecka i facet zareagował jak zareagował)
      Pozdrawiam.
      • papryczka_ag Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 14:02
        Masz rację ilonko. Jak czytam tego posta to dochodzę do wniosku że
        są kobiety które bić trzeba.
        • ilonka112 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 14:15
          Nie napisałam, że trzeba bić, napisałam tylko, że może to był jedyny
          sposób (według męża) żeby się opanowała. Nie napisałam równiez że
          pochwalam takie zachowanie, ale wybacz gdyby taka sytuacja była u
          mnie i mój mąż dostałby ataku "wścieklizny"i potrząsałby dzieckiem
          (w sytuacji gdyby słowa do niego nie docierały) to kto wie co bym
          zrobiła chociaz ja z gatunku tych spokojnych jestem.
          • gotlama Re: terapia z liścia 29.05.08, 14:53
            Oczywiście uderzenie w twarz, po którym dziecko może wypaść z rąk (w szoku różne
            rzeczy mogą się zdarzyć) jest twoim zdaniem racjonalnym sposobem na ratowanie
            dziecka.
            Uderzenie w twarz to nie tylko kwestia bólu, to UPOKORZENIE drugiej osoby i
            pokazanie "gdzie jej miejsce", próba odebrania honoru.
            • sir.vimes dokładnie, uderzyć osobę trzymającą dziecko 29.05.08, 15:19
              na rękach może tylko jakiś świr, któremu jest kompletnie obojętne czy coś sie
              temu dziecku stanie.
              • ilonka112 Re: dokładnie, uderzyć osobę trzymającą dziecko 29.05.08, 15:58
                Dziecko było w jakimś bujaczku - nosidełku, wiec chyba nie na rekach
                u mamy.
                • gryzelda71 Re: dokładnie, uderzyć osobę trzymającą dziecko 29.05.08, 16:04
                  Tym bardziej mógł wyjąć z rąk bujaczek prawda?
                  • cora73 Re: dokładnie, uderzyć osobę trzymającą dziecko 29.05.08, 16:06
                    Dobra rada...." co masz zrobic, zanim mnie uderzysz!....sad
                    • gryzelda71 Re: dokładnie, uderzyć osobę trzymającą dziecko 29.05.08, 16:11
                      Chyba nie zrozumiałaś.
                      • cora73 Re: dokładnie, uderzyć osobę trzymającą dziecko 29.05.08, 16:26
                        Bardzo dobrze zrozumialamsmile przeraza mnie sam fakt iz niektore
                        probuja tlumaczyc tego faceta!
                    • sir.vimes Tak, zanim uderzy niech wyjmie nosidełko 29.05.08, 16:14
                      z rąk karconej żony.

                      Karcąc niech pilnuje by nie zostawić śladów na jej twarzy a w przypadku ciężkiej
                      przewiny warto zadbać też by nie ochlapała krwią ścian i podłogi.

                      Chociaż - to właściwie jej problem w końcu sama posprząta.

                      • qunegunda Re: Tak, zanim uderzy niech wyjmie nosidełko 29.05.08, 16:28
                        > Chociaż - to właściwie jej problem w końcu sama posprząta.

                        nowoczesny mąż powinien czuwać nad efektami sprzątania, gdyby żona
                        nie wyzbierała wszystkich zębów z podłogi dziecko mogłoby się
                        udławić, wiadomo że malec lubi brać do buzi co znajdzie
                        • sir.vimes :))))))))))))))) 29.05.08, 17:09
                          kurczę, smiesznesmile

                          ale tak naprawde smutne.
                      • gryzelda71 Re: Tak, zanim uderzy niech wyjmie nosidełko 29.05.08, 16:53
                        ZAMIAST uderzyć.Nie PRZED.
                        • cora73 Re: Tak, zanim uderzy niech wyjmie nosidełko 29.05.08, 17:01
                          Rozumie........... co nie zmienia faktu ze obydwoje sa "psychiczni"!
                          Szkoda dziecka, poniewaz predzej czy pozniej ten maluch stanie sie w
                          jakims tam stopniu ofiara ich agresjismile
      • kotbehemot6 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 14:12
        Jak robiła cos co mogło byc niebezpieczne dla dziecka, to przede wszystkime
        bierze się dziecko,a nie leję kobiete po twarzy. Niebezpiecznym dla dziecka jest
        zmęczona mama i trzeba jej pomóc a nie wylegiwac sie na kanapie. Przyznam,ze
        dopadłby mnie mega wkurw gdyby małżonek na prośbe o pomoc pokazał mi środkowy
        palec.....kawał chama i tyle.
      • graue_zone Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 14:14
        >A wracając do tematu pomocy ze strony męża, nie każdy facet od
        początku garnie się do dziecka, oni tez czasami się boją, nie wiedza
        jak, czy tez są po prostu zmęczeni...
        A kobieta MUSI umieć i wiedzieć. Biedulek, od początku się nie garnie, trzeba mu
        wybaczyć, jeszcze na kolanach wyszorować podłogę, zachęcająco kręcąc kuperkiem.
        Co znaczy, że się nie garnie? On się ma nie garnąć, tylko zajmować się SWOIM
        dzieckiem, to jego psi obowiązek. Czemuż to pan mąż ma sobie po pracy
        odpoczywać, a kobieta dalej pracować w trybie 24/7?
      • kocia_noga Zasady 29.05.08, 15:00
        zgadzasz się na bicie po twarzy? Zgadzasz się z opiniami swojego
        męża na swój temat, czyli układem,że to ty masz wyłączny obowiązek
        pzry dziecku i domu? Jeśli tak, to może to być chwilowy kryzys
        związany z przemęczeniem, ale potem sytuacja na pewno rozwinie się w
        kierunku coraz większej przemocy ze strony męża i fizycznej i
        psychicznej, w dodatku dziecko nauczy się że w domu jedna osoba ma
        prawo i przywilej znęcać się nad drugą, słabszą.
        Możesz się skupić i zapisać jakie zasady obowiązują w twoim domu -
        po jednej stronie, a jakie chciałabyś,żeby obowiązywały.
        I koniecznie na spokojnie, lub nie, porozmawiać o tym z mężem, może
        on też wolałby inne zasady.Jesli nie, zawsze możesz sobie ulżyć w
        chwilach kiedy już nie będziesz mogła wytrzymać i brnąć w ten układ
        dalej.
    • baszi Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 14:12
      radzę poczytać o zespole dziecka potrząsanego. podaję kilka linków, które na
      szybko znalazłam. powiem tylko, że dziecko nie jest winne temu, że tatuś sie nim
      nie zajmuje i nie pomaga tobie. lepiej gdybyś ojca obudziła, położyła dzicko
      obok a sama wyszła z domu, nawet bez słowa.

      dziecko.onet.pl/4028,0,9,nie_potrzasaj_mna,artykul.html
      www.dobryrodzic.pl/page.php?IDD=1&PID=25
      • qunegunda Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 16:30
        lepiej gdybyś ojca obudziła, położyła dzicko
        > obok a sama wyszła z domu, nawet bez słowa.

        skąd wiadomo, że wtedy dziecko nie byłoby potrząsane?
    • kicia031 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 14:27
      Dzis doszlo do tego ze dziecko zaczelo plakac gdy zmywal
      > am, placzace zanioslam mezowi, nie obudzil sie nawet. Ja sie
      wscieklam zaczela
      > m krzyczec na niego, ze ma sie dzieckiem zajac-zobaczylam srodkowy
      palec,

      o w morde i nozem!

      malzonek, ktory poproszony o zajecie sie wlasnym dzieckim pokazuje
      zonie srodkowy palec kwalifikuje sie do odstrzalu sanitarnego.

      A do ciebie pytanie - po h zmywalas? Jestes na urlopie macierzynskim
      i masz zajmowac sie dzieckiem, zmywanie zostaw panu niewyspanemu.
      • kicia031 O kurcze 29.05.08, 14:30
        Dopiero teraz doczytalam, ze cie uderzyl w twarz.
        Co tam jeszcze robisz z przemocowcem? Pokaz mu faka i ratuj sie z
        chorego zwiazku.
    • maxxt Potrząsnąc męzem zamiast dzieckiem 29.05.08, 15:01
      gdybym ja w podobnej sytuacji zobaczyla srodkowy palec- za kilka sekund bylby to
      juz zlamany srodkowy palec, a po policzku pan zostalby z torba za drzwiami.ale
      ja jestem z tych asertywnych, kochajacych siebie kobiet.
    • michalina4 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 15:01
      Położyłaś obok śpiącemu facetowi wrzeszczące niemowlę i on nie był zachwycony? O
      la la! A nie prościej byłoby obudzić go i powiedzieć " Słuchaj, poleżcie
      chwilę razem, zagadaj do niego, bo ja..."Tak z tego wynika, że komunikujecie
      się za pomocą wymierzanych policzków, a nie rozmowy. Post zmierza w tym
      kierunku, że za lat 5, 10 , jak dziecko coś przeskrobie, to też na otrzeźwienie
      policzek.
      • dyzurna Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 15:14
        moje poczatki macierzynstwa tez byly bardzo trudne wlasnie ten wiek
        5-8 miesiecy. byly dni gdzie plakalam codziennie, ze zmeczenia,
        bezradnosci,niewyspania i poczuciu ze jestem sama bez pomocy a maz
        ciagle w pracy. on dlugo dorastal do bycia ojcem. i widzac mnie
        spkalana raz, drugi, trzeci wreszcie do niego doatrlo ze ja naprawde
        sobie nie radze i jestem w dpresji. I w koncu zaczal mi pomagac.
        bardzo ciezkie chwile trwaly ze 3-4 miesieace ale od tego czasu jest
        o wiele lepiej. najwazniejsza jest szczera rozmowa, tego policzka to
        nawet nie chce komentowac. tak tylko napisalam jak to u nas bylo...
        • graue_zone Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 15:41
          >on dlugo dorastal do bycia ojcem.
          Szlag mnie trafia na takie coś. Dlaczego biedny mężczyzna może długo dorastać do
          bycia ojcem, a matka musi już od razu wszystko wiedzieć i umieć?
          • qunegunda Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 16:37
            Dlaczego biedny mężczyzna może długo dorastać d
            > o
            > bycia ojcem, a matka musi już od razu wszystko wiedzieć i umieć?

            ktoś musi, a jakby dziecko czekało aż ojciec dorośnie do ojcowania
            to by mu wąsy wyrosły w kołysce
    • nutka07 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 17:16
      Doskonale rozumiem Twoje odczucia. Twoj stan. Sama ciezko przechodzilam pierwsze
      miesiace zycia mojego dziecka. W pierwszych tygodniach ryczalam z bezsilnosci
      nad dzieckiem i myslalam Boze co ja zrobilam??? Kiedy byla cisza ja caly czas
      slyszalam placz! Mialam ochote wyskoczyc przez okno albo walnac glowa w sciane i
      nie wstac.

      Oboje z mezem macie problem w komunikacji. Trzeba bylo obudzic meza i
      powiedziec, ze robisz to i to i zeby polezal z dzieckiem. 'Walnelas' dziecko na
      lozko i co? No i fack... krew mnie zalewa jak czytam cos takiego. Szacunku do
      siebie w ogole nie macie. Ani jedno ani drugie.

      Dlaczego potrzasalas dzieckiem? Jestes w stanie odpowiedziec na to pytanie?
      Jezeli nie panujesz nad soba to w tym momencie odsun sie na 'bezpieczna'
      odleglosc. Wyjdz na 2-3 min walnij piescia w sciane jak juz w ten sposob
      reagujesz. Tylko nie uszkodz sobie reki bo bedzie Ci trudniej zajac sie
      dzieckiem. Zatkaj sobie uszy albo zrob cokolwiek, zeby przetrawc te minuty. NIe
      wyzywaj sie na dziecku!

      Dlaczego nie potrzasnelas mezem?
      Dlaczego nie strzelilas go w twarz?
      Moze by go to otrzezwilo skoro na Ciebie to dziala...
      No chyba, ze dostalabys na odlew i wbilabys sie wtedy w sciane to by bylo
      maksymalne otrzezwienie.

      Nie ma zrozumienia miedzy Wami. Dla mnie zachowanie Twojego meza jest
      skandaliczne! Twoje nielepsze.
      Musicie usiasc i porozmawiac na spokojnie. Jak kto sie czuje, jak widzicie
      sytuacje itd. dojsc wzajemnie do jakiegos kompromisu. Inaczej bedziecie zyc
      policzkujac sie wzajemnie i wyzywajac na dziecku co teraz ma miejsce.
      • cora73 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 17:24
        calosc wypowiedzi nawet niezla! ale sorry:"dlaczego nie strzelilas
        go w twarz?".......co za roznica kto kogo policzkuje? :
        (
        • nutka07 Cora 29.05.08, 22:10
          to byla ironia. Sa tam jeszcze trzy inne zdania oprocz tego, ktore zacytowalas
          (przeczytaj ostatnie). Myslalam, ze zostane odpowiednio zrozumiana.
          Dla jasnosci nie radze policzkowania.
          Chcialabym, zeby autorka odpowiedziala mi na te pytania. Zamiast atakowac
          dziecko mogla atakowac meza. Dlaczego wyzyla sie na dziecku?

          Qunegunda odpowiedziala ale moze autorka miala inne powody smile

          Pozdrawiam!
      • qunegunda Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 17:36
        > Dlaczego nie potrzasnelas mezem?
        > Dlaczego nie strzelilas go w twarz?

        dlatego, że on jest duży i silny

        tata bije mamę, mama bije dziecko, dziecko bije psa
    • koliberek400 Re: jestem beznadziejna matka:( 29.05.08, 18:47
      to,ze masz chwile slobosci nie znaczy,ze ma masz prawo potzasac
      dzieckiem,albo wyrzywac sie na nim!!!!!!!!!!!!a pozniej slyszy sie w
      telewizji,ze kolejne dziecko zostalo zakatowane.Ja tez mam male
      dziecko,do mometu kiedy nie nauczyl sie siedziec sam,ciagle byl na
      moich rekach,nie chcial lezeczc w lozeczku,do 3 miesiaca byl parawie
      caly czas przy piersi,w nocy nie chcial spac...itd.Tez bylam i dalej
      jestem zmeczona,ale w zyciu by mi nie przyszlo do glowy robic cos
      takiego!!!!!!!!!!!jak masz napad gniewu to zostaw dziecko w
      lozeczku,a ty wyjdz do drugiego pokoju uspokoic sie.Aha,mi tez moj
      partner nie pomaga za czesto,od rana pracuje,wraca poznym
      wieczorem,czasami pracuje w soboty,a ja mam jeszcze starsza
      corke,ktora tez sie trzeba zajac.Dla mnie nic nie tlumaczy takiego
      zachowania,nie trawie takich osob
      • gryzelda71 Re: jestem beznadziejna matka:( 30.05.08, 07:57
        Jak dzielna jesteś.I o ileż lepsza od autorki...
        • koliberek400 Re: jestem beznadziejna matka:( 30.05.08, 09:51
          nie wkladaj mi w usta slow,ktorych nie powiedzialam,nie napisalam,ze
          czuje sie w czym lepsza,tylko ze mam podobna sytuacje,a w zyciu bym
          nie zrobila pewnych rzeczy.Zreszta obydwoje sa 'super',facet
          policzkuje ja,a ona potrzasa dzieckiem
          • gryzelda71 Re: jestem beznadziejna matka:( 30.05.08, 13:32
            Masz podobna sytuację,to znaczy przemoc w rodzinie?
            • koliberek400 Re: jestem beznadziejna matka:( 30.05.08, 21:12
              czy ty umiesz czytac ze zrozumieniem?!?!nie przemoc,tylko w
              wiekszosci sama zajmuje sie dzieckiem
              • gryzelda71 Re: jestem beznadziejna matka:( 30.05.08, 21:34
                Więc nie jesteś w tej samej sytuacji co autorka.Czym innym jest zajmować się
                dzieckiem podczas nieobecności męża,a czym innym nieotrzymanie pomocy przy
                dziecku jak mąż jest obok
                • koliberek400 Re: jestem beznadziejna matka:( 31.05.08, 12:43
                  przeczytaj jeszcze raz dokladnie pierwszy post autorki i moje
                  odpowiedzi.Chodzilo mi o to,ze nic dla mnie nie usprawiedliwia
                  potrzasanie dzieckiem,czy maz jest obok czy nie,czy jest wkurzona
                  czy nie itd.A co do reszty,czyli policzkowanie to jest
                  niedopuszczalne!!!
                  • gryzelda71 Re: jestem beznadziejna matka:( 31.05.08, 13:03
                    Może zastosuj się do własnej radysmile
    • eleax Re: jestem beznadziejna matka:( 30.05.08, 13:23
      Bezspornym jest, ze wyzywac sie nie dziecku nie powinnam, bo nie ono jest temu winne, ze mi nerwy puszczaja! Nic mnie nie usprawiedliwia!
      Chcialam tylko sie wyzalic, przeczytac jakie inne mamy maja rozwiazanie na taka stresujaca sytuacje. No i napisze Wam, ze w koncu bez zali i pretensji powiedzialam mezowi,ze potrzebuje aby wiecej uczestniczyl w obowiazkach i mam nadzieje ze wszystko sie uda. Poszlam nawet sobie do kolezanki na noc, zrobilysmy babski wieczor,odpoczelam psychicznie, maz w tym czasie zajmowal sie dzieckiem i co? jak chce to potrafi.
      A co do policzka....agresja rodzi agresje, to fakt. Przekonalam sie o tym juz kilka razy, ale dosc tego. Postanowilismy sie wziasc za siebie i zreformowac to malzenstwo. trzymajcie kciuki, chce zeby moj maly skarb dorastal w szczesliwej rodzinie smile
      • nutka07 Re: jestem beznadziejna matka:( 30.05.08, 14:41
        Zycze Wam wytrwalosci i wzajemnego zrozumienia!
        Nerwy sa zlym doradca (izolacja w celu ochloniecia wink ).
    • narsen Re: jestem beznadziejna matka:( 30.05.08, 22:49
      Zgada się. Jesteś beznadziejną matką. Po pierwsze dlatego, że odreagowujesz swoje stresy na dziecku. Myślisz, że Ty jedna masz problemy? Po jaką cholerę ją usprawiedliwiacie? Laska trzęsie niemowlakiem a Wy jej żałujecie? Ja byłam przez pewien czas samotną matką dwójki. I co? Rzucałam dziećmi po ścianach? Nigdy na swoje dzieci ręki nie podniosłam. Gnój jakiś Cię leje po twarzy autorko wątku, faka Ci pokazuje a Ty jesteś z nim z jakichś tam swoich powodów. Oczywiście jesteś nieszczęśliwa z chamem więc wyładowujesz się na dziecku. Super. Miodzio. Ode mnie na głaskanie po główce nie licz.
      • eleax Re: jestem beznadziejna matka:( 31.05.08, 10:28
        Uderz w stol a nozyce sie odezwa....
        grauluje i zazdroszcze Twojej swietosci.
      • julinekk Re: jestem beznadziejna matka:( 31.05.08, 15:16
        hej, ja mialam podobna sytuacje włącznie z przemoca w wykonaniu
        mojego ex. najgorszy byl okres gdy synal mial ok 4-6mcy. w domu
        musialam robic wszystko i jeszcze chodzic do pracy na nocki.
        mieszkam za granica, a jezyka wtedy dobrze nie znalam...piszenie po
        to aby sie uzalac nad soba, nie uwazam tez ze jestem "dzielna",
        robie to co czuje ze powinnam. wiele razy mialam ochote potrzasnac
        synem z bezsilnosci, ze zlosci, z przemeczenia, ale nigdy tego nie
        zrobilam (do tej pory nie wiem jak udalo mi sie przetrwac te ataki
        furii).pisze zeby powiedziec Autorce ze chociaz rozumiem jak trudna
        jest jej sytuacja to nie jestem w stanie poglaskac po glowie ani
        powiedziec ze bedzie lepiej, to tylko zmeczenie... nie, nie bedzie
        lepiej dopoki Autorka czegos konkretnego z tym nie zrobi. ale na
        razie widze ze w ogole nie dostrzega problemu tam gdzie on jest-
        przemocy domowej. prezentuje typowe zachowania ofiary, ale zapewne
        nie zdaje sobie z tego sprawy. coz, jestem pesymistka. mi zajelo
        2lata dostrzezenie ze moj maz jest przemocowcem, a temat z racji
        zawodu mialam obcykany na wszystkie strony. mimo wszystko zycze
        powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka