mma_ramotswe
29.05.08, 12:07
Wiem, że każdy chciałby zarabiać więcej. I wiem, że wiele osób
zarabia rzeczywiście ZA MAŁO i wiem, że zcęsto emerytury są ZA MAŁE.
Wiem również, że nie da sie ustalić jakichś sztywnych widełek.
Ale dzisiejsza rozmowa ze znajomą jakoś mnie wytrąciła z równowagi.
Zarabiam 1300 netto. Mam staż 6 letni (długie przerwy, bo urodziłam
4 dzieci), wykształcenie wyższe. nie jest to pensja głodowa, moja
kolezanka w banku zarabia gołe 1000 zł, a ma urwanie głowy i
odpowiedzialność, bo siedzi w okienku kasowym. Ale gdyby nie praca
mojego męża, to nie miałabym szans sie utrzymać, że nie wspomnę np o
wakacjach.
I tak sobie gdybam: "Chciałabym zarabiać 2 tysiące". A ta znajoma
sie oburzyła: "Tyle? Mój ojciec po tylu latach pracy ma tylko 1800
zł emerytury, a ty 6 lat pracujesz i już chcesz więcej???"
No ale jednak pracuję, no nie? Na emeryturze się już nie pracuje.
Jak Wy to odbieracie?