Dodaj do ulubionych

"Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce

04.06.08, 08:47
Widziałyście?
Wbija w fotel...
Obserwuj wątek
    • rita75 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 08:50
      > Widziałyście?

      nie, moze to i dobrze...
    • gabrysia5 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 08:51
      Widziałam.Ot co.Polska rzeczywistość.Rzeczywiście film wbija w
      fotel.Gościu zniszczył dziewczynie życie, jej psychike i
      fizyczność.Doprowadził do głębokiej depresji.No ale odezwały się w
      nim wyrzuty sumienia.I co z tego jak życia to jej nie wróci?!!Film
      przerażający, jak polskie realia.
      • kali_pso Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:00
        Widziałam, kilka razy.

        Mnie w tym filmie najbardziej przeraża mysl, że tak niewiele
        potrzeba, aby spaść na dno..przecież ta rodzina, przy odrobinie
        szczęścia, mogła żyć zwyczajnie, jak wiele innych- przypadek,
        niefortunny zbieg okoliczności i efekt kuli śniegowej...brrrr...

        Film powinien obejrzeć każdy, zwłaszcza młode żonywinkP
        • chicarica Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:02
          Ja oglądałam na krótko przed ślubem, miesiąc po ślubie podpisywaliśmy umowę
          kupna mieszkania od developera wink
          Film istotnie wbija w fotel.
    • moofka Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 08:53
      widzialam, ale dawno temu
      wrazenie faktycznie robi ogromne
      i pamieta sie go dlugo
      • anulka.p Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:00
        Co nabardziej rusza chyba, to to, że film uzmysławia, jak niewiele
        wystarczy, żeby się znaleźć po tej "drugiej stronie" (zresztą oparto
        go na prawdziwej historii).
        Przecież to nie byłe żadne tzw.niziny społeczne, normalna (z pozoru)
        rodzina, ludzie po studiach, a pod tym wszystkim mrok.
        Niesprzyjacy splot okoliczności i wychdzi piekło.
      • blekitny.zamek Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:02
        widziałam w kinie.
        Najstraszniejsze w tym filmie jest to,że to historia z życia wzięta.
    • inia33 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:04
      obejrzałam przymurowana do fotela, ciężko było patrzeć, ale
      oderwać się nie mogłam...
      najgorsze, że to nie jakaś tam sobie fantazja scenarzysty, ale
      rzeczywistość, to się dzieje i to częściej, niż nam się wydajesad
    • madame_edith Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:07
      Widziałam, przeraził mnie i utwierdził w moim bezwględnym trwaniu w
      finansowej niezależności od nikogo, mimo związku i zaufania itd., z
      której nigdy nie zrezygnuję.
      Spać nie mogłam po tym filmie.
      • konwalka Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:12
        Widziałam kilka razy, wczoraj - z premedytacją - nie włączyłam tv.
        Porażający.
        kali-pso, wg mnie ta rodzina nie miała szansy na normalne życie.
        Chyba, że najpierw ktoś zabiłby mamcię.
        A poza tym Ewa Wencel w tej roli, doskonałej roli, no zawsze będzie
        mi sie kojarzyć z jędzą
        • madame_edith Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:17
          Normalne to nie, zwłaszcza pod jej dachem. Ale gdyby ta krowa
          zgodziła się im odbierać te dzieci z przedszkola, matka by poszła do
          pracy i już być może nie skończyłoby się to tak tragicznie. W końcu
          by się wyprowadzili. A tak facet zrobił z żoną to samo, co mamusia z
          nim.
          • inia33 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:24
            madame_edith napisała:

            Ale gdyby ta krowa
            > zgodziła się im odbierać te dzieci z przedszkola, matka by poszła do
            > pracy i już być może nie skończyłoby się to tak tragicznie.

            no ale przecież "babcia ma prawo odmówić, to jej życie i sama decyduje,
            czy chce się zająć wnukami, czy nie, to nie jest jej obowiązek"
            uncertain////
            • madame_edith Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:32
              W każdym normalnym przypadku się z tym zgadzam, że dziadkowie nie
              muszą dzieci wyręczać w niczym. Jednak w sytuacji naciskania na
              kobitę, żeby zaczęła pracę nie kiwnąć nawet palcem żeby jej pomóc
              choć na początku, a jednocześnie non stop wyrzekać, jak to im pomaga
              ciągle to sorry, szczyt hipokryzji i podłości.
              Bym cholerę normalnie zatłukła chyba.
              • burza4 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 16:38
                madame_edith napisała:

                > W każdym normalnym przypadku się z tym zgadzam, że dziadkowie nie
                > muszą dzieci wyręczać w niczym. Jednak w sytuacji naciskania na
                > kobitę, żeby zaczęła pracę nie kiwnąć nawet palcem żeby jej pomóc

                o ile pamiętam, to babcia z lekka zarżnęła się finansowo, żeby mieli
                swoje mieszkanie? w tym przypadku "pomoc na początek" nie
                rozwiązałaby sprawy. Dlaczego żadnemu z nich nie przyszło do głowy
                poszukać innej matki, ktora za parę złotych odbierałaby z tego
                samego przedszkola również ich dzieci? najłatwiej rozglądać się żeby
                wszyscy dookoła pomagali.

                Dla mnie teściowa nie jest jednoznacznie złą postacią. Ona też stała
                się ofiarą sytuacji. To ona wpakowała wszystkie oszczędności w
                mieszkanie, które przepadło, to ona straciła spokój we własnym domu,
                to na nią spadły dodatkowe obowiązki i koszty. Jak dla mnie - miała
                prawo do głębokiej frustracji, która objawiała się przykro - bo
                znalazła się w matni. Synuś znalazł wyjście awaryjne, a u nas
                pokutuje podejście, że jedyne prawo babci to służyć rodzinie.
        • kali_pso Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 10:05
          Pozwolę sobie sie nie zgodzićwink
          Ta rodzina mogła funkcjonować jak tysiące innych w Polsce- młodzi
          mogli mieszkać osobno, teściowa z racji bycia dochodzaca babcią
          byłaby pewnie w najgorszym razie tolerowana, drobne uszczypliwości
          byłyby obracane w żarty, demony w postaci namawiania do abrocji
          nigdy nie ujrzałyby swiatła dziennego- myslisz, że dzisiaj nie ma
          takich rodzin? Nawet na tym forum znalazłyby się..ludzie latami sa w
          stanie w miare poprawnie koegzystować ze sobą, nie lubiąc się w
          skrytości ducha..a czasami wystarczy iskra i pompowany balon
          udawanych poprawnych relacji rodzinnych pęka....
          • kali_pso P.S. 04.06.08, 10:14
            Napisałam "zwyczajne zycie" co nie jest równoznaczne z "normalnym"wink
            he, he...
      • semijo Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:36
        Świetny film. Wszystkie role ogromnie dramatyczne

        matka - Genialna Ewa Wencel, niesympatyczna, despotyczna, tłamsząca
        psychicznie swoją synową i wtrącajaca sie w ich życie. Według mnie
        to ona w duzej mierze rozwaliła ich malżeństwo. Z drugiej strony
        osoba ogromnie zmęczona życiem, pragnąca spokoju, mająca dość
        przygniatającej odpowiedzialności. Mozna zrozumieć niektóre jej
        wybuchy, mieszkając w tyle osób na tak małej przestrzeni człowiek
        staje sie agrysywny wybuchowy, udowodnione naukowo.

        syn - bezwolny, bez własnego zdania, niezaradny, to budzi u niego
        frustracje. Nie potrafi wziąc odpowiedzialności za rodzinę. Stąd ta
        ucieczka do kobiety, przy której nie trzeba liczyć wydatków z
        ołówkiem w ręku. Klasyczna sytuacja bycia między młotem i kowadłem.
        Z jednej strony mamuśka z drugiej żona, wieczne pretensje z kazdej
        strony i się przelało.

        synowa - Postać najbardziej dramatyczna. Mnie najbardziej
        wstrząsnęło to, ze ona nie miała w nikim wsparcia. Nawet wlasna
        rodzina jej nie chciała. Kobieta po studiach i całkowicie udoopiona
        w domu, na łasce teściowej i męza. Sama jest sobie trochę winna, ze
        pozoliła się zamknąć w domu na 6 lat i zrobić dwójkę dzieci w
        krótkim odstepie czasu. Zwłaszcza, ze finansowo średnio im sie
        układało. Z drugiej strony nie mogła przewidzieć że dewoloper
        zbankrutuje, a reszta potoczy sie w zupełnie nieprzewidywalnym
        kierunku. Straszna była ta bezwolnośc tej kobiety, uległość, brak
        pomocy dla niej w tak trudnym momencie..



        • chicarica Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 10:48
          Dla mnie to jest rodzina jakich naprawdę w Polsce wiele i sytuacja też całkiem
          zwyczajna, wiele podobnych sytuacji opisywanych jest chociażby na forum.
          Tutaj nieszczęśliwy zwrot losu ujawnił wszystkie te skrywane, jak to trafnie
          ktoś określił, demony.
    • osa551 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 09:19
      Profilaktycznie nie oglądałam.
      • konwalka ps 04.06.08, 09:23
        I jeszcze niezwykle trafna uwaga mojej przyjaciółki po filmie: " a
        wiesz, dlaczego ten ch.j wzial wine na siebie? bo gdyby ona dostała
        15 lat, to sam musiałby zajmowac sie dzieciakami"
        • madame_edith Re: ps 04.06.08, 09:28
          Chyba i tak będzie musiał. Ja wątpię czy jej te dzieci oddzadzą
          kiedykolwiek przy takiej historii. A faceta myślę, że ruszyło
          sumienie.
      • sanciasancia Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 12:16
        Błąd. To jest film, który powinno się profilaktycznie pokazywać
        wszystkim trzynastolatkom. Potem raz jeszcze przed ślubem, przed
        ślubem dzieci...
    • volta2 przypomnijcie mi:) 04.06.08, 10:04
      jak któraś napisała i ja wolałam profilatkycznie nie oglądać, ale na
      podgląd się zdecydowałam, czy możecie mi przypomnieć, dlaczego on
      zabrał jej kartę, co ona takiego zakupiła? czy to chodziło o 2*
      opłatę za przedszkole?

      i jak gościu mógł wziąć winę na siebie?
      czy to on zeznał, że chciał otruć dzieci?(przecież to klasyka
      rozszerzonego samobójstwa, co tu można wziąć na siebie, przy
      komentarzu znajomego matki, że teraz to ona wyjdzie a on będzie miał
      2 lata w zawiasach)

      i mały komentarz - ile z nas mogło znaleźć się w takiej sytuacji,
      gdyby developer zbankruował? my też kupiliśmy dziurę w ziemi, też
      mieliśmy kłopot z developerem, aktem notarialnym, itp. udało się i
      zresztą nie ryzykowaliśmy własnymi pieniędzmy, tylko teściów, ale
      gdyby dziura dziurą pozostała, to my byśmy na tym ucierpieli, bo to
      my szukaliśmy info o developerach i "pewnych" inwestycjach. (połowa
      lat 90-tych)
      tego nie zrozumiałam nawet w kinie, 2-3 lata temu.
      • kali_pso Re: przypomnijcie mi:) 04.06.08, 10:09
        To chodziło o wyprawkę do przedszkolawink
        • volta2 Re: przypomnijcie mi:) 04.06.08, 10:16
          dziękismile
      • betty_julcia Rzeczywiscie porażajacy... 04.06.08, 10:17
        chyba żaden filmnie wgniótł mnie tak do fotela, ze nie mogłam wręcz
        oddechu złapać jak go oglądałam...

        Najgorsze w tym wsyzstkim jest to, że tak naprawdę to że wszyscy są
        z jednej strony winni sytuacji ale jak zbierzę się ją w jedna
        całość to okazuje się ze nikt winien nei jest.
        Matka, no cóż.... Despotyczna, niesypatyczna ale czego sie
        spodziewać po osobie która sama miała bardzo truden zycie i wciąż
        musi być niańką dla dzieci. dzieci które bez jej pomocy nawet
        zarobić nie mogą na siebie. Chce ułożyć sobie życie, po swojemu,
        pojechać, ma znajomego któremu na pewno chce sie podobać, a tu
        okazuje się ze po pracy ma latać do przedszkola i do 9 być niańką
        dla wnuków, jak długo? Do spłaty kredytu? Nie dziwię sie jej
        wściekłości i frustracji... Oddała dzieciom całe pieniądze, wzięła
        kredyt na hipotekę mieszkania i jeszcze miała zajmować sie wnukami,
        rzeczywiście takjakbydzieci urządziły sobie "zabawę w dom". Ale
        paskudny charakterek do tego też ma.

        Bardzo przykry i przytlaczajacy film, ale też mozna wiele z niego
        wynieść. Przekazujący bardzo dużo treści... ale przyznam, ze dziś
        od rana ciagnie isę za mną atmosfera tego filmu...

        • mamaemmy Re: Rzeczywiscie porażajacy... 04.06.08, 10:34
          Jeden z najlepszych-najbardziej wstrzasajacych filmow które ogladałam-wczoraj
          akurat nie,bo mam go w domu na dvd od dawna.

          Powinna go obejrzec kazda kobieta i wyciagnac wnioski-bez wzgledu na ilosc
          dzieci/obecny status materialny/dobrego męża-to trzeba miec jakąs swoją
          niezaleznosc,jakąś prace,chocby nawet na 1/10 etatu..
          Nigdy nie dac sie zaszufladkowac w domu("zupy,kupy i pokemony")gdyz nigdy nie
          wiadomo co sie stanie w zyciu...
          Do kredytu ten film mnie zniechecił równiezsmile

          Jedno ze slynnych zdań,ktore którys z krytyków napisał to mniej więcej:"Każdy z
          nas w zyciu wypowiedział choc jedną kwestie z tego filmu" uncertain//
          • kali_pso Re: Rzeczywiscie porażajacy... 04.06.08, 10:38
            Każdy z
            nas w zyciu wypowiedział choc jedną kwestie z tego filmu" uncertain//



            Bardzo trafna uwaga....i chyba to jest najwieksza siła tego filmu,
            że mozna w nim odnleźć siebie..
            Ile/ilu z nas, jednak przyzna się do tego?wink
        • mozambique Re: Rzeczywiscie porażajacy... 04.06.08, 10:49
          a ja uwazam ze najbardziej tragiczną postacia jest tu matka
          - to ona przyjeła 4 dodoatkowe osoby pod swój dach i do małego
          metrazu,
          - to ona całe to towarzystwo utzrymywała z jednej pensji
          - ona jedyna w sytuacji dołów finansowych próbowała jakos logicznie
          znależć wyjscie z sytuacji ( podliczamy budzet, zastanawiamy sie
          jakie wydatki obcinamy, na co mozemy sobei pozwolic a na co nie ) ,
          młodzi sobei tym głowek nie zaprzątali
          - wykrzyczenie o "dawaniu dopy kretynowi" byl swieta racja , czyz
          nie ?
          - po , jakze wygodnej, ucieczce syna do kochanki ona jedna zajeła
          sie wnukami i załamana synową, zajeła sie nia po swojemu, ganiałą
          po lekarzach , ale moze dzieki temu synowa nie udusiła sie własnymi
          rzygowinami i jako tako funkcjonwała fizjologicznie, jadła, piła ,
          oddychała,
          - on jedna pojechała do syna i ZAŻĄDAŁA od niego odpowiedzialnosci,
          jak od mezczyny a nie od gó..arza
          -
          nie lubiła synowej ? nie lubiła
          rządząca i ustalająca zasady w swoim domu ? tak
          niemiła? tak
          złosliwa ? tak
          wkurzona ? tak
          potowrnie zmeczona tą całą sytuacją ? jak najbardziej

          w swietle powyższego - nie dziwię się
    • morgen_stern Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 10:48
      Byłam na nim, kiedy leciał w kinach. Mogę tylko napisać, że to jeden
      z najbardziej poruszających i najlepiej zagranych polskich filmów
      ostatnich 20 lat. Podobne wrażenie zrobił na mnie "Dług" swego
      czasu.
      Właśnie takie polskie kino lubię.
    • asia.asz Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 11:43
      podobal mi sie, tez dlugo nie moglismy zasnac i zapomniec o filmi
      (bo razem z m. ogladalam) pogadalismy tez sporo na ten temat bo
      bliski chyba kazdemu

      uscisle kilka rzeczy ktore zostaly w/w - matka nie byla jedyna osoba
      pracujaca, jej syn, a ojciec dzieci tez zarabial tyle ze nie byla to
      stala praca, chyba na czarno pracowal, ale pewna nie jestem, ale
      pracowal

      dwa- matka dzieci ni skonczyla studiow, bodajze przerwala je gdy
      zaszla w ciaze
    • spacey1 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 12:11
      Zazwyczaj kiedy czytałam recenzje tego filmu spotykałam dwa główne motywy, które
      miały charakteryzować film, a które wg mnie były przekłamaniami. Po pierwsze -
      kładziono nacisk na bankructwo dewelopera. A to był tylko gwóźdź do trumny tej
      rodziny, ona i tak nie miała szansy przy takie postawie jej członków. Druga
      rzecz - podła teściowa, która rozbiła rodzinę. Dla mnie tutaj największym
      draniem był mąż i on doprowadził swoją rodzinę nad tę przepaść. Matka pokazała
      kilka razy, że jest człowiekiem (choćby opieka nad synową gdy ta wpadła w
      depresję i mediacje z synem, choć tu pewnie też chodziło jej o mieszkanie - aby
      synowa z dziećmi je opuściła). Próbowała jednak też uzyskać od syna sposób na
      rozwiązanie sprawy - nie tylko mieszkania, ale i utrzymania żony i dzieci. Druga
      sytuacja - reakcja na tragedię. A jednak po tym tragicznym zdarzeniu poraził
      mnie chłód i obojętność, z jaką cała trójka (mąż, matka i znajomy matki)
      rozmawiali o sprawie i o Beacie w tym wszystkim. Matka jednak chętniej widziała
      chorą synową 15 lat w więzieniu, niż proces syna i 2 lata w zawiasach sad
      Film oglądałam jednym okiem, specjalnie, bo nie chciałam się całkowicie
      angażować, ze względów emocjonalnych.
      • mozambique Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 12:19
        dalej nie rozumiem na jakiej podstawie syn miałby zostac za
        cokolowiek skazany
        niby jaka wine on chciał wziac na siebei ? próbe dzieciobójstwa ?
        to jakies bzdury
        • asia.asz Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 12:28
          tez nad tym myslalam, jedyne co wymyslilam, to zostawienie rodziny,
          znecanie sie psychiczne i fizyczne nad zona (tu mozna tez mamusie
          podciagnac)
          co do jej sprawy to moze w/w czynniki mozna wziasc jako lagodzace,
          badz chwilowa niepoczytalnosc, nie sadze zeby zeznania meza mogly
          tak calkowicie wymazac fakt ze chciala otruc siebie i dzieci
          i tez watpie zeby jej dzieci przyznano nawet po wypuszczeniu
          • volta2 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 12:34
            no właśnie, zakończenie filmu w sądzie to najsłabszy punkt
            scenariusza, że niby mąż się ocnkął i tak do końca draniem nie był?
            i jak mógł cokolwiek wziąć na siebie? bo wierzę, że mógł razem z
            matką złożyć zeznania pogrążające żonę i ocknął się, i tak nie
            zrobił. ale co trzeba powiedzieć, by tzw. winę wziąć na siebie?
            • spacey1 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 13:09
              Jest paragraf na doprowadzenie kogoś do samobójstwa (czy próby samobójczej).
              Może pod to podciągnęli jego winę. Znęcanie psychiczne i fizyczne pewnie też
              było brane pod uwagę. Poza tym mogli wcześniej nie wspomnieć, że kobieta była w
              depresji, a teraz to podać, a to w znacznym stopniu znosi poczytalność, jak
              sądzę (ale tylko sądzę).
              • ciociacesia akurat zakonczenie bardzo mnie rozczarowało 06.06.08, 12:00
                ja bym dzieci do piachu, ewentualnie matke do ciupy i koniecznie w
                ostatniej scenie mezowi kopa w brzuch...
                fakt ze dzieci przezyly troche usprawiedliwia to ockniecie sie
                moralne meza - no bo dupek z niego był ale czarno białe postaci bez
                sumienia mało wiarygodne sa. a on te zawiasy to moze tylko za
                falszywe zeznania? a sprawa trucia dzieci sie po kosciach rozeszla -
                bo zona malo pocztalna a maz ich przeciez osobiscie nie truł
    • lilka69 Re: odladalam z przetwami niestety 04.06.08, 13:48
      znam ogolna fabule. ale nie zaskoczylam dlaczego to ten maz byl
      winny(samobojstwa bohaterki- prawda).
      matka istotnie autokratyczna. a czemu i ona winna?

      ogolne przeslanie zrozumialam tak- niewiele trzeba aby znalezc sie po mrocznej
      stronie zycia
    • ally Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 14:59
      nie placze na filmach, ale na tym sie poryczalam, i ryczalam jeszcze
      po przyjsciu do domu.
      • mamaemmy Jak to czemu winny?? 04.06.08, 15:00
        no brak mi slówsmile
        Pamietam jak na polskim połowa klasy nie zakumała jakiejs lektury.
        Mam w tym momencie to samo uczucie tu na forumtongue_out
        • spacey1 Re: Jak to czemu winny?? 04.06.08, 15:55
          Koleżanka pisze, że zna ogólnie fabułę, więc nie zna szczegółów, pewnie nie
          widziała filmu.
          Otóż młodzi ludzie zaliczyli wpadkę, urodził się syn, potem drugi. Kobieta
          przerwała studia i nie udało jej sie wrócić.Mąż miał skłonności do zdrad.
          Wpłacali pieniądze na mieszkanie, w międzyczasie musieli opuścic wynajmowane
          mieszkanie, musieli zamieszkać u jego matki. Deweloper zbankrutował, mieszkania
          nie będzie. Matka zaczyna gnębić psychicznie synową, że dała d... głupkowi, że
          jej syn chciał, aby matka zafundowała skrobankę, no ale ona nie dała pieniędzy.
          Matka ją gnębi w domu (że głupia, że ze wsi, że wydaje za dużo, że bałagan w
          domu, że może by poszła do pracy. Ona szuka intensywnie pracy, ale nie może
          znaleźć. W końcu znajduje w sklepie z odzieżą, ale musiałaby matka odbierać
          dzieci z przedszkola, a ona nie chce tego robić. Mąż odchodzi do innej kobiety i
          ma gdzieś co się stanie z żoną i dziećmi. Odchodząc obrzuca żonę obelgami i
          bije. dziewczyna wpada w depresj, nie ma kontaktu ze światem. Matka chce tylko
          pozbyć się jej z domu, choć także namawia syna, aby wziął odpowiedzialność za
          dzieci i żonę. Rodzina nie bardzo wspiera dziewczynę, miała jechać o siostry,
          ale czuje, że nie jest tam mile widziana. I pętla się zaciska. Czyja wina?...
    • deela Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 04.06.08, 20:25
      widzialam
      i co widzialam?
      ze glupota kobiet jest niezglebiona a swiniowatosc chlopow niemierzalna
      a jak jeszcze takie dwa zejda sie do kupy i rozmnoza: to mamy typowa polska
      rodzine - znaczy porazke
    • karola1008 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 05.06.08, 08:06
      Widziałam "Plac Zbawiciela" jak leciał w kinach. Porażajacy. A co do
      teściowej, to przy całym jej ciężkim charakterze,
      apodyktyczności,itp-jedyna dorosła osoba w tej rozdzinie, która
      próbowałacoś zrobić. A z drugiej strony-ileż rodzin tak żyje i
      dzięki wzajemnej życzliwosci jakoś się dogadują. Dla mnie ta
      historia to jeszcze jeden przykład na to, że nalezy robić wszytsko
      by byc niezależnym.
      • chicarica Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 06.06.08, 08:56
        Właśnie film mówi o tym, że może wcale się nie dogadują, że może dogadywanie się
        to pozory, pod którymi kryje się całe morze syfu i wzajemnych pretensji, że tak
        właśnie wygląda życie przeciętnych Polaków?
    • ania.sob1 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 05.06.08, 13:01
      Widziałam jakis czs temu...
      Pamietam taką scenę:wraca teściowa z pracy,a u synowej jest
      sąsiadka,teściowa miło z nią rozmawia,uśmiechy acy i ochy,a po jej
      wyjściu napada na synową,że nie życzy sobie TEJ osoby w swoim domu...
      Czysta hipokryzja i zakłamanie.I o tym,m.in ten film opowiada.
    • bazylea1 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 05.06.08, 13:29
      dla mnie to film o nienormalnych ludziach, wcale nie uważam że
      każdemu z nas mogłoby się cos takiego przytrafić. jesli to prawdziwa
      historia to tym gorzej. porażający zbieg marnych charakterów i złej
      woli ze wszystkich stron. nie ma nic wspólnego z moim życiem i moimi
      problemami.
      • betty_julcia Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 05.06.08, 13:46
        To są normalni ludzie, jest ich tysiące. Nie każdy jest taki jak ty.
        To jest filmo normalnych ludziach którzy nie potrafili zmierzyć sie
        z problemem. Sa ludzie których siekierą nie dobijesz a sa tacy, ze
        podmuch wiatru ich zmiecie. Film to splot niefortunnych wypadkow i
        zetknięcie sie głupoty, słabości, niezaradności... tylko w duzej
        dawce.
        • spacey1 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 05.06.08, 15:23
          Nie zgadzam się, niefortunny wypadek był tu tylko jeden - bankructwo dewelopera.
          Reszta to wina niedojrzałości bohaterów. Natomiast zgadzam się, że większość z
          nas nie moze się wynosić ponad nich, wielu niestety w podobnej sytuacji nie
          umiałoby znaleźć właściwej drogi.
          • chicarica Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 06.06.08, 08:53
            Dokładnie. Jeden element, który obnaża wszystko. To nie jest splot nieszczęść,
            który powaliłby najsilniejszych, tylko jedna rzecz, która się wali i pokazuje,
            jak słaba jest ta rodzina. A rodzina to przeciętna polska rodzina, młode
            małżeństwo, teściowa, ilu z nas żyje podobnie?
    • jo-asiunka Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 05.06.08, 15:29
      byłam w kinie, tuz po tym jak wzięliśmy kredyt na 100 proc. wartsci mieszkania.
      Ubawiliśmy się w kinie jak norkisad
      Film niesamowity, uwielbiam filmy Krauzego (i jego żony)
      • ciociacesia chwilowo nie stac mnie nawet 06.06.08, 11:53
        na zbankrutowanego developera, ale zabawe musieliscie miec naprawde
        przednią smile
        krauzego był tez 'dług', prawda? te dwa filmy to teraz pierwsze
        jakie mi przychodza na mysl jak pyutam sie o dobre polskie kino smile

        potem na szczescie jest jeszcze 'zmruz oczy', 'warszawa' czy
        nawet 'pregi' - zakonczenie dosc optymistycvzne smile
    • ciociacesia o matko 05.06.08, 20:06
      trzeba mi sobie było jakies porno obejrzec, a nie na ambitne kino sie porywac
    • liwilla1 Re: qrcze :/ 05.06.08, 20:20
      nie widzialam filmu (w ogole na biezaco z Tv nie jestem od kilku lat, bo nie
      mam) ale z tego co czytam, to jakis kolejny polski dół. krytycy beda sie
      zachwycali wybitnym dzielem, widzowieporozwazaja na temat w lozku ciezac sie w
      duchu, ze ich to nie dotyczy, a zycie wciaz bedzie zyciem, i przyklady
      identycznych scenariuszy beda powielane w kazdym polskim miescie.
      sam tytul jest gorzko-ironiczny uncertain czy naprawde nie mozna nakrecic filmu o tych,
      ktorym sie udalo uwolnic?
      • kali_pso Re: qrcze :/ 05.06.08, 20:26
        to jakis kolejny polski dół


        Mam wrażenie, że w ten sposób mozna okreslić wiekszośc polskich
        produkcji, ale akurat nie ten filmwinkP Chociaż optymizmem z niego nie
        wieje....
        Moim zdaniem Polakom świetnie wychodzą takie obrazy i ludzie lubia
        to oglądać, bo wieje rzeczywistością a wciąz jesteśmy społeczeństwem
        na dorobku, więc dużo w nas fatalizmu, frustracji, przyziemności,
        brak czasu na zastanowienie nad własnym zyciem, a taki film powoduje
        chwilowe zatrzymanie.....
        • kropkacom Re: qrcze :/ 05.06.08, 20:34
          Bo polskie kino oglądasz żeby się umartwić. Od poprawy humoru jest czeski film.
          Tam nawet zdrada, rozpad małżeństwa czy starość pokazane są tak że człowiek
          zaczyna wierzyć że nad wszystkim można zapanować i dalej żyć. Polecam.
        • liwilla1 Re: no tak 05.06.08, 20:37
          ale jak ogladam cokolwiek polskiego, to zawsze sa to albo durne do kwadratu
          komedyjki, albo dramaty takie, ze nic tylko po zyletke siegac.
          jasne, ze wiele z osob wypowidajacych sie w tym watku (wrecz zakladam, ze
          wszystkie) ten film ma przeslanie, z wypowiedzi widze, ze na wszystkich wywarl
          ogromne znaczenie i zmusil do glebszej refleksji. ale... czy trafil do tych,
          ktorych opisuje? czy zmienil cos? czy przecietny polski dresiarz poszedlby na
          seans, nawet gdyby byl za darmo?
          • liwilla1 Re *srry za bledy stylistyczne :) 05.06.08, 20:39
            o tej porze myslenie mi wysiada uncertain chyba lepiej sie odnajde obierajac truskawki
            niz probujac wysilac resztki intelektu tongue_out
          • wieczna-gosia Re: no tak 05.06.08, 20:50
            przecietny polski dresiarz chodzi tylko na gnioty w stylu independence day. Na
            robienie gniotow w stylu independence day nie ma kasy kino angielskie,
            francuskie i hiszpanskie- nie wiem dlaczego nagle kinematografia polska mialaby
            nagle miec na to pieniadze.

            W takim towarzystwie wole byc niz w towarzystwie producentow gniotow.

            na wartosciowe filmy o duzym budzecie tez kinematografii europejskiej nie stac-
            stac za to Amerykanow i za to ich cenie, ale na takie filmy przecietny polski
            dresiarz tez nie pojdzie wiec nie ma problemu.
            • kropkacom Re: no tak 05.06.08, 20:58
              Tu nie chodzi o robienie gniotów smile Tylko kiedy powstał w Polsce film o życiu
              zwyczajnych ludzi i nie był dramatem psychologicznym ani głupim prawie sitcomem?
              Czemu Czesi mogą?

              www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=28589
              www.filmbox.pl/filmy_show,1572.html
              • kali_pso Re: no tak 05.06.08, 21:09

                Chyba tez tak jesteśmy trochę ukształtowani, że powazne problemy
                traktujemy wyłącznie z wyjatkowym patosem i marsową miną, mamy
                swoje "świątki", których się nie rusza z uwagi na reakcję
                społeczeństwa....
                Co prawda to prawda- nie wyobrażam sobie, aby jakis Polak zrobił
                film podobny do "Życie jest piękne"wink
          • anulka.p Re: no tak 05.06.08, 20:56
            liwilla1 napisała:

            ale... czy trafil do tych,
            > ktorych opisuje? czy zmienil cos? czy przecietny polski dresiarz
            poszedlby na
            > seans, nawet gdyby byl za darmo?

            No właśnie, to jest tak jaki się filmu nie widziało, a koniecznie
            chce się głos zabrać. To nie jest film o dresiarzach i nie opisuje
            ich. Ba, w tym filmie nie ma nawet poł dresiarza, ani nikgo do niego
            podobnego.
            • liwilla1 Re: anulka 05.06.08, 21:06
              mi nie chodzilo akurat o ten konkretny film, ale w ogole o idee powstwania
              filmow tego gatunku. filmy te maja za zadanie (chyba) obnazyc poslak, smutna
              szara rzeczywistosc i to robia perfekcyjnie. jednak to co chcialam przekazac,
              ale chyba nie do konca mi wyszlo, spolecznie sa raczej neutralne. mysle - tak
              jak kropkacom - ze smiechem latwiej dotrzec do wiekszej ilosci ludzi i przekazac
              im cos. wez na przyklad filmy barei (jiiii???).
              • kali_pso Re: anulka 05.06.08, 21:14
                ze smiechem latwiej dotrzec do wiekszej ilosci ludzi i przekazac
                im cos.


                Na pewno łatwiej się ogląda.
                Ale czy łatwiej dotrzeć z przesłaniem?
                Farsa nie jest moim zdaniem prosta do odczytania, rodzi pokusę
                potraktowania wszystkiego powierzchniowo..

                A tak na marginesie- przypomniał mi się Umberto Eco i jego rozprawa
                nad wartością śmiechu, zawarta w Imieniu RóżywinkP
                • mamaemmy hmm.. 05.06.08, 21:23
                  Wiesz,przypomina mi się kłótnia moich wujków na rodzinnych imieninach lata
                  temu,jak rozprawiali o "Liscie Schindlera",kazdy sie wymądrzał ale żaden filmu
                  nie ogladał..

                  Jesli chodzi o "Plac.."to akurat na ten temat krytyka wypowiadała się baaardzo
                  pozytywnie.
                  Poza tym nie jest to film o dresiarzach ani dla dresiarzy.

                  Nim zabierzesz głos to moze najpierw obejrzyj to o czym chcesz rozprawiacsmile
                  Poza tym film juz jest w zasadzie 'stary" wiec wypowiadac na ten temat juz sie
                  nikt nie wypowiada ,no chyba,że emama tongue_out
                  • anulka.p Re: hmm.. 05.06.08, 21:27
                    mamaemmy napisała:





                    > Poza tym film juz jest w zasadzie 'stary" wiec wypowiadac na ten
                    temat juz sie
                    > nikt nie wypowiada ,no chyba,że emama tongue_out

                    O nieprawdasmile Na forum telewizyjnym po wtorkwoej emisjji jest
                    dyskusja na ponad 70 postów. Jak widać film rusza ludzi.
                    >
                    • mamaemmy Re: hmm.. 05.06.08, 21:38
                      owszem-na forach hehe tongue_out
                      Ale juz nie krytykesmile

                      cytuje "(...)to jakis kolejny polski dół. krytycy beda sie
                      zachwycali wybitnym dzielem, widzowieporozwazaja na temat w lozku ciezac sie w
                      duchu, ze ich to nie dotyczy, a zycie wciaz bedzie zyciem,(...) "
                      • ciociacesia jak nie dotyczy jak dotyczy 06.06.08, 11:15
                        > cytuje "(...)to jakis kolejny polski dół. krytycy beda sie
                        > zachwycali wybitnym dzielem, widzowieporozwazaja na temat w lozku
                        ciezac sie w
                        > duchu, ze ich to nie dotyczy, a zycie wciaz bedzie zyciem,(...) "

                        mieszkac gdzie nie mam, studia leza i kwicza, dzieci sie od
                        wewnetrznej strony brzucha o jedzenie dobijają, a scena kiedy maz
                        odchodzi a ona próbuje go zatrzymac rozdziera mi serce bo dobrze
                        znam taką rozpacz. i nie wazne ze ja sobie uroiłam ze mój chce
                        odejsc bo uczucie porzucenia przez kogos naprawde kochanego czasem
                        do mnie wraca...
                        ja tylko patrzyłam i myslałam - niech ktos jej doradzi rozwod i
                        alimenty, ale jakos nikt nie palił sie zeby jej doradzac, tylko
                        wiatr w oczy i krytyka
          • gaja78 Re: no tak 05.06.08, 23:29
            liwilla1 napisała:

            > czy trafil do tych,
            > ktorych opisuje? czy zmienil cos? czy przecietny polski dresiarz poszedlby na
            > seans, nawet gdyby byl za darmo?

            To nie jest film o przeciętnym polskim dresiarzu.
            • liwilla1 Re: no tak 06.06.08, 08:25
              czyli idac tym tokiem myslenia, film "komornik" tylko dotyczy komornikow? a np
              "źródło" jest wylacznie zrozumialy dla osoby chorujacej na raka?
              wydaje mi sie, ze opisywanej przez Was fabuly filmu nie mozna odbierac tylko w
              kategoriach ludzi, ktorych bezposrednio opisuje, lecz znacznie szerzej.
              macie racje w jednym, musze obejrzec film. mysle, ze do jutra dam znac co mysle.
              pozdrawiam
              • ellgie Re: no tak 06.06.08, 12:24
                Że mąz był kawał ch..a zgadzam się, teściówka tak samo (wszak baby
                to chu..e jak mawia mój strywink)ale tą główną bochaterkę to miałam
                ochotę kopnąć w dupę i wrzasnąć "obudź się głupia pipo!" Jak można
                uzależnić się tak od drugiej osoby???Gdyby mój stary pewnego dnia mi
                zakomunikował "mam kochanke odchodze" to by miał w następnej
                sekundzie manele na schodach - a ta kochanka to by mu lima pod
                oczami przez miesiąc następny kurowała.
                Scena w której mąż ją pobił- dziecko podchodzi głaszcze po plecach -
                mamo nie płacz a ta pinda w te pendy do pana i władcy....qrwa nie
                zrozumiem tegouncertain
                • ciociacesia a ja k*** rozumiem jak najbardziej 06.06.08, 12:55
                  mój wprawdzie ch tylko z racji wyposarzenia danego przez nature ale
                  miewa gorsze moementy, bo kto jest bez wad - rozumiem co to znaczy
                  kochac idiote smile
                  • ellgie Re: a ja k*** rozumiem jak najbardziej 06.06.08, 13:01
                    I jak by Ci oczy podbił, skopał to byś do niego pełzła, za nogi
                    chwytała bo Go kochasz????A dziecko byś zostawiła i do pana i władcy
                    ze skomleniem leciała????Nosz qrna troche godności trzeba mieć...
                    • ciociacesia godnosc to sprawa drugorzedna 06.06.08, 13:03
                      a kiedy serce krawi człowiek nie mysli rozsadnie. jak tam on zreszta
                      pan i władca?
                      • ellgie Re: godnosc to sprawa drugorzedna 06.06.08, 13:11
                        a dla mnie godność to sprawa pierwszorzędna.
                        Po drugie dzieci - to One by były na pierwszym miejscu a nie jakiś
                        zafajdany ku..arz.
                        Po trzecie idiotce to bym dozywocie walnęła za próbe otrucia dzieci.

                        • ciociacesia łatwo ci sie ocenia 06.06.08, 13:24
                          chyba nigdy zakochana nie byłas... ja tam jakos wczuwam sie w jej
                          sytuacje - tych dzieci przeciez nikt nigdzie nie chciał - babcia
                          wprost powiedziala ze trzeba bylo pieniadze wziac i sie wyskrobac,
                          ojciec - szkoda słów...

                          ogólnie tez uwazam ze godnosc wazna jest i w ogóle, ale ciezko tego
                          wy,magac od osoby w sytuacji okołodepresyjnej, zakochanej i
                          mientkiej emocjonalnie. jak urzadzam histerie bo mi sie wydaje ze
                          mnie facet opuszcza to raczej godnosc mnie mało interesuje, bo co mi
                          po godnosci kiedy mnie sens mego istnienia opuszcza a ja sie nawet
                          zabic nie moge bo mi dziecka szkoda?
                          • ellgie Re: łatwo ci sie ocenia 06.06.08, 13:31
                            weź mnie nie wkrecaj "sens mego istnienia".
                            A powiedz jak by "sens twego istnienia" z płaskiego Ci przywalił to
                            co bys zrobiła?Wzieła żylete i pocieła się?
                            Pierwszy lepszy dom samotnej matki by ja przyjął (jeżeli chodzi o
                            dzieci).
                            • ciociacesia popatrzyła z wyrzutem i pewnie sie rozpłakała 06.06.08, 13:41
                              i nie smec tu o domach samotnej matki, bo mnie osłabiasz. ja przez
                              pół filmu myslałam - wez kobieto rozwód i wyprowadz sie, ale jakos
                              nikt tej mysli bohaterce nie raczyl przekazac
                              • ellgie Re: popatrzyła z wyrzutem i pewnie sie rozpłakała 06.06.08, 13:51
                                No bo przepraszam bardzo a Ona własnego łba nie miała? co przez całe
                                życie za rączke taka sierotkę trzeba prowadzić? Miała rodzinę to o
                                kase (spłate) do nich z fochami wyjechała.
                                A co w domu samotnej matki to biją?
                                Miała by dach nad głową - pomyślała co zrobić dalej.
                                • ciociacesia wybacz ale wczuc to ty sie za bardzo nie potrafisz 06.06.08, 13:55
                                  a wydawało mi sie ze film tak dobrze zrobiony ze do kazdego
                                  przemówi...
                                  • ellgie Re: wybacz ale wczuc to ty sie za bardzo nie potr 06.06.08, 14:05
                                    Nie potrafię nie umiem, współczuć tym dziewczynom, które pozwalaja
                                    się bic, poniżać i jedyne co powiedziec - ale ja go kocham.
                                    Film super.
                                    Napewno wiele jest takich rodzin.
                                    Ja osobiście nie pozwoliłabym się tak poniżać.
                                    Gdyby mąż podniósł na mnie rękę, to by był pierwszy i ostatni raz.
                                    Nie umiałabym tego wybaczyć.
                                    • ciociacesia no ale on własnie 06.06.08, 14:28
                                      pierwszy raz ta reke podniusł. i ostatni zreszta, wiec o coz chodzi?
                                      za pierwzym razem jest sie w szoku za drugim czesto tez za trzecim
                                      mozna wybaczyc a za czwartym pojawia sie mysl ze tyle sie
                                      wytrzymało, wiec bez przesady, sytuacja sie jakos radykalnie nie
                                      zmieniła...
                                    • gaja78 Re: wybacz ale wczuc to ty sie za bardzo nie potr 06.06.08, 15:16
                                      ellgie napisała:

                                      > Nie potrafię nie umiem, współczuć tym dziewczynom, które pozwalaja
                                      > się bic, poniżać i jedyne co powiedziec - ale ja go kocham.

                                      M.in. o tym jest ten film - nikt z otoczenia głównej bohaterki nie potrafił jej współczuć wystarczająco, żeby jej racjonalnie pomóc.

                                      > Film super.
                                      > Napewno wiele jest takich rodzin.
                                      > Ja osobiście nie pozwoliłabym się tak poniżać.
                                      > Gdyby mąż podniósł na mnie rękę, to by był pierwszy i ostatni raz.
                                      > Nie umiałabym tego wybaczyć.

                                      I słusznie.
                                      Tylko że sytuacja przedstawiona w filmie była dużo bardziej złożona niż proste "podniesienie ręki" męża na żonę. Psychiczne ciosy, jakie otrzymywała bohaterka, były tego samego kalibru lub gorsze, niż to fizyczne lanie, które facet jej sprawił. Ona prawdopodobnie fizycznego szarpania nie czuła, bo w uszach dźwięczały usłyszane pogardliwe słowa. Brak wsparcia z jakiejkolwiek strony może poważnie nadszarpnąć poczuciem wartości. Za mało warta, by jej pomóc. Za mało warta, by pomogła najbliższa rodzina. Za mało warta, by mąż chciał naprawdę żyć razem z nią. Za mało warta, by ktokolwiek usłyszał. Jak w takiej sytuacji uwierzyć, że da się radę samodzielnie zapewnić jakiś byt dzieciom ? Myślę, że jest to trudniejsze niż się na pierwszy rzut oka wydaje sad
                                      • ciociacesia trudno to zrozumiec 06.06.08, 15:35
                                        jak ktos jest osoba pewna siebie, zdecydowana i swiadomo swej
                                        wartosci jak komus udaje sie balansowac na skraju to wie jak
                                        strasznie łatwo wpascc w pułapke terroru i ponizenia
                                  • gaja78 Re: wybacz ale wczuc to ty sie za bardzo nie potr 06.06.08, 14:58
                                    ciociacesia napisała:

                                    > a wydawało mi sie ze film tak dobrze zrobiony ze do kazdego
                                    > przemówi...

                                    smile))))))))
                        • hexella Re: godnosc to sprawa drugorzedna 06.06.08, 13:32
                          ellgie napisała:

                          > Po trzecie idiotce to bym dozywocie walnęła za próbe otrucia
                          dzieci.

                          O! A kolezanka słyszała moze o depresji, ale nie o takiej jesiennej,
                          bo pogoda brzydka, a płaszczyka nowego nie ma za co kupić, tylko o
                          takiej skrajnej, kiedy jest sie kłębkiem bidy, boli kazda komórka
                          ciała, a przy zyciu trzymaja tylko odruchy bezwarunkowe? Mierzenie
                          kogos takiego tą sama miarą co zdrowych ludzi jest kompletnie bez
                          sensu.
                          • ellgie Re: godnosc to sprawa drugorzedna 06.06.08, 13:35
                            Główna bochaterka, łaziła z dziećmi po koleżankach(nie miała gdzie
                            ich zostawić ok.). Polazła do kochanki , a do psychologa to nie
                            łaska???
                            • ellgie Re: godnosc to sprawa drugorzedna 06.06.08, 13:38
                              I jeszcze - to w depresję się wpada tak pstryk i depresja - myślałam
                              że ten proces trwa dłużej.
                              • ciociacesia wpadnij - pogadacie 06.06.08, 13:43
                                sobie i zobaczymy jak radosnie pobiegniesz do psyhologa ktory za
                                dotkniecie czarów sprawi ze twoje zycie stanie sie na powrót cos
                                warte
                                • ellgie Re: wpadnij - pogadacie 06.06.08, 13:53
                                  "wpadnij - pogadacie Odpowiedz sobie "
                                  Weź napisz powoli i dużymi literami o co Ci chodzi bo jakoś nie łapie
                                  • ciociacesia w depresje wpadnij 06.06.08, 13:56
                                    a jka ci powiem ze głupia jestes i zebys do psychologa poszła a nie
                                    sie nad soba rozczulała
                              • hexella Re: godnosc to sprawa drugorzedna 06.06.08, 13:46
                                u bohaterki poczucie niezrealizowania przeradzajace się powoli w
                                depresje zaczęło sie pewnie w chwili, kiedy okazało sie ,ze nie może
                                dokończyć studiów. Życie powoli zaczęło ja wtłaczać w uciskający
                                schemat, gdzie brak jest miejsca na rozwój. Do tego brak akceptacji
                                najbliższych, pogłębiający sie konflikt z teściową i brak azylu, do
                                którego mozna uciec. Jak na moje oko 6 lat równi pochyłej. Mało?
                                Psycholog kosztuje, jak myślisz? Czy szanowny małżonej udostępniłby
                                jej kasę na taki "zbytek"?
                                • ciociacesia psycholog 06.06.08, 13:49
                                  nie dosc ze kosztuje to depresja to taka smieszna choroba jak
                                  alkoholizm - człowiek sam zadko kiedy dostrzeze potrzebe leczenia a
                                  jak nawet potrzebe dostrzega to jakos tak checi brak, bo i po co
                                  skoro zycie jego i tak nic nie warte i sensu nie ma?
                    • maniusza Re: a ja k*** rozumiem jak najbardziej 06.06.08, 13:06
                      oglądałam ten film trzeci raz - i po raz pierwszy spojrzałam na
                      bohaterów z innej perspektywy. a konkretniej - na mamuśkę i na
                      główną bohaterkę bo zdania o mężu nie zmieniłam smile
                      otóż główna bohaterka mnie coraz bardziej wkurzała swoją biernością,
                      brakiem walki o siebie a - o dziwo - coraz lepiej rozumiałam
                      teściową. po prostu spróbowałam "wejść w jej buty"
                      i tak jak dziewczyny też pisały wczesniej - mimo wszystko rozumiem
                      ją.. do pewnego stopnia oczywiście
                      • ciociacesia nie no, tesciowa jak najbardziej 06.06.08, 13:18
                        rozumiem.
                        pełno takich po swiecie chodzi i ciezko je jednoznacznie ocenic jak
                        zło wcielone - ot ludzie jak to ludzie ułomni. fakt ze synka
                        wspierala ze wszystkich sil ('nie zakladaj foirmy bo sobie nie
                        poradzisz' 'kup cos koniecznie hani - najlepiej perfumy', 'gdzie ma
                        byc, u siostry siedzi') i ten wnerwiajacy samokrytycyzm ze tak
                        cudnie synka wychowała.
                        no i do pasji mnie doprowadziła postawa kiedy dziewczyna znalazła
                        prace i cudem przedszkole załatwiła...
    • wieczna-gosia Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 06.06.08, 15:23
      Film wbija wfotel miedzy innymi wlasnie dlatego, ze historyjka opowiedziana
      przez 10 kobiet zostanie przecierpiana, byc moze okupiona rozwodem, i wyjda na
      prosta. A 11 podetnie sobie zyly.
      Ja generalnie rozumiem racje wszystkich- nawet meza, chociaz juz jego reakcji
      nie akceptuje- ale racje rozumiem. I co z tego. Zabraklo Beacie jaj- no jasne.
      Rzecz w tym ze wcale nie wiemy ileu z nas tych jaj by zabraklo. Ile z nas
      wylazloby z analogicznej dziury- NIE MAJAC wsparcia- zobaczcie ona nie dostaje
      wsparcia ani od rodziny,ani od rodzicow, ani od przyjaciolek? Ja tam sie wole
      nie zastanawiac......
      • ciociacesia Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 06.06.08, 15:37
        > Ja tam sie wole nie zastanawiac......

        ja to sie nawet zastanawiac nie musze
    • nutka07 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 06.06.08, 17:59
      Dwoje niedojrzalych ludzi zaliczylo 'klasyczna wpadke'. Efekt niedobrania bylo
      widac. Przeciez oni nawet nie potrafili ze soba rozmawiac. Ani ona ani on.
      Totalny brak porozumienia, szacunku wobec drugiej osoby, wspolnego frontu.

      Bankructwo tego nieszczesnego developera to byl kamyk, ktory ruszyl inne wieksze
      kamienie.

      Tesciowa przyjela pod swoj dach i na swoje utrzymanie czworo dzieci.

      Patrzac na glowna bohaterke, widzialam posty z forum dot. podzialu rol, kiedy
      jedno z parterow pracuje zarobkowo. Tesciowa jak niejeden maz byla wsciekla co
      ona caly dzien robi, ze w domu jest taki syf wink

      Postawa 'mlodych' jak dla mnie niedopomyslenia. Brak odpowiedzialnosci przy
      podejmowaniu decyzji, skutki niestety ponosily tez dzieci i tesciowa.

      A argument, ze tesciowa byla 'okropna' bo nie chciala odbierac dzieci z
      przedszkola. Heh dla przypomnienia scena wygladala tak, ze synowa opowiada o
      nowej pracy, co i jak, mowi o godzinach. Tesciowa pyta co z przedszkolem, wiec
      synowa opowiada, ze super bo udalo jej sie zalatwic dla obydwu chlopcow itd. Po
      czym pada kolejne pytanie ale skoro ty wracasz o 21, syn o 20 to dzieci beda do
      20 w przedszkolu? Na to synowa: no ale my myslelisym, ze skoro mama konczy prace
      o 16... Ani szanowny syn ani szanowna synowa nie raczyli zapytac co sadzi
      babcia! NIe zapytali! Sami sobie zadecydowali, ze ona bedzie odbierala dzieci i
      siedziala z nimi do wieczora! A tu klops.

      Tesciowa to osoba, ktora dostala juz od zycia po du.pie. Teraz przyszlo jej zyc
      w 2 pokojach z pozostala czworka, ktora dodatkowo musiala utrzymywac! Z ludzmi,
      ktorzy sami nie byli wstanie poniesc konsekwencji swoich wyborow. Potrzebowali
      osoby, ktora wypila by z nimi to piwo.

      Facet kawal chu... i tyle. Dzieciak, ktory w obliczu klopotow uciekl najpierw do
      matki, a potem do kochanki. Zyciowa rola utrzymanek.

      Bohaterka no coz mysle, ze byla ofiara swojego losu i swoich zyciowych
      nietrafionych wyborow. Niestety nie potrafila sama w zaden sposob zapalic
      plomyka nadzieji. Tj. znalezc jakakolwiek prace (przynajmniej narazie, chocby to
      sprzatanie o ktorym byla mowa), zaopiekowac sie innym dzieckiem, wystapic o
      rozwod, wyprowadzic sie od tesciowej itd. 6 lat byla z dziecmi w domu, nie
      podjela w tym czasie zadnej pracy. Na swoja sytuacje pracowala tez sama. Nie
      szukala nigdzie pomocy. Na jej nieszczescie nie miala osob, ktore wskazaly by
      jej wlasciwa droge badz 'otrzezwily'. Bedac w depresji bez pomocy chyba nie
      wiele juz mogla zdzialac.
      • ledzeppelin3 Re: "Plac Zbawiciela" wczoraj na dwójce 08.06.08, 14:15
        Ciekawe, jak łatwo przychodzi Wam usprawiedliwić "ciężką pracą i
        przyjęciem pod swój dach" zwykłą podłość. Skoro tak łatwo teściową
        usprawiedliwiacie, to wytłumaczcie mi jedno: dlaczego wyżywała się
        tylko na synowej, a synek był nietykalną świętą krową?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka