Dodaj do ulubionych

Porzucony kolega syna. Co zrobić

25.06.08, 11:42
Kolega syna ma 13 lat. Ojciec wyjechał służbowo do pracy, macocha z
niemowlakiem wyjechała do rodziny. Chłopak został sam w domu z
ogrodem. Przychodzi jakaś ciocia, żeby na niego zerknąć raz dziennie
i ewentualnie ugotować mu obiad. Chciałam, żeby dzieciak nocował
przez tydzień u nas, bo żal mi go było strasznie - sam w wielkim
domu, ale ojciec się nie zgodził sad, bo "ktos musi domu pilnować".
Dodam, że chłopiec często przesiaduje u nas całe dnie - potrafi
przyjść o 9 i wychodzi ok 21. W tym czasie jego ojciec nie
interesuje się tym co robi, czy i co je....
Nie wiem, czy ja jestem nadopiekuńcza, czy przewrażliwiona, ale w
głowie mi się nie mieści zostawić samego 13-latka na tydzień. Może
to gdzieś zgłosić? Tylko boję się, że ojciec zabroni chłopcu
kontaktów z nami, a naprawdę lubie tego chłopca i zwyczajnie jest mi
go strasznie żal. Zaniedbany, opuszczony i mam wrażenie, że posiłki
u nas są jedynymi normalnymi, jakie zjada. W domu przeważnie żywi
się zupkami chińskimi, bo rodzina nie interesuje się nim.
Obserwuj wątek
    • marva Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 11:44
      Powinnaś to gdzieś zgłosić. Koniecznie.
    • morgen_stern Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 11:45
      ???
      To nie do uwierzenia, to tak można w ogóle 13-letnie dziecko samo
      bez opieki na tak długi czas zostawić? Mamy prawniczki niech się
      wypowiedzą, bo nie wiem.
      Jasne, że się nim zaopiekujcie, ja to w ogóle bym go wzięła do
      siebie i olała durnego tatusia i "pilnowanie domu", co za
      nieodpowiedzialny kretyn..
    • gaskama Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 11:48
      Ku...a! Brak mi słów. Chyba powinnaś to zgłosić, ale rzeczywiście
      ojciec może zabronić kontaktów z Wami a z tego, co piszesz, dobrze
      by było, gdyby tak się nie stało. Może porozmawiać z tą babą, co się
      zwie matką dziecka?
      • dendruszek to jest przestępstwo!!!! 25.06.08, 12:02
        Art. 210 § 1 kodeksu karnego:
        Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15
        albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub
        fizyczny osobę tę porzuca,
        podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

        Powinnaś to czym prędzej zgłosić na policję albo do opieki
        społecznej.
        tatuś pewnie będzie się bronił, że dziecko nie zostało porzucone bo
        przychodzila ciocia!!!
        • montechristo4 Re: to jest przestępstwo!!!! 25.06.08, 12:14
          matka chłopca mieszka w Niemczech. Ma nowego partnera i nowe
          dziecko. Mam wrażenie, że B. jest traktowany jako 5 koło u wozu w
          jednej i drugiej rodzinie.
          Często przychodzi zaniedbany i widać, że chce być z nami. Zabieramy
          go do kina, na basen, miał też propozycję wakacyjną (ojciec się nie
          zgodził).
          Boję się, że jeżeli zrobię raban, to w ojciec zabroni mu kontaktów z
          nami, a staliśmy się przez ostatnie pół roku naprawdę "drugą
          rodziną". Poza tym policja chyba by go zabrała do policyjnej izby
          dziecka, prawda?
          Zadzwonie do ojca i poproszę go, żeby sie zgodził. Albo zdobedę nr
          do jego matki i znią porozmawiam..... Nie wiem, co robić.
          • gaskama Re: to jest przestępstwo!!!! 25.06.08, 12:16
            Zastrzelić rodziców i zaadoptować dziecko? A tak na serio, to po
            prostu smutne, bardzo smutne. Pogadaj z rodzicami. Kurcze, szkoda
            chłopaka.
          • marva Re: daj znać co z tego wyszło n/t 25.06.08, 12:16

          • mamba1234 Re: to jest przestępstwo!!!! 25.06.08, 12:22
            a staliśmy się przez ostatnie pół roku naprawdę "drugą
            > rodziną"
            Chyba jedyną rodziną.
            Zrób coś z tym. Ja bym zrobiła.
          • gaskama Re: to jest przestępstwo!!!! 25.06.08, 12:25
            A tak na marginesie, to chylę czoła i podziwiam. Łatwo jest
            powiedzieć "zrób coś" a pewnie nie każdy by coś rzeczywiście zrobił.
            To fajnie z Waszej strony.
    • weronikarb Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 12:29
      a nie daloby rady aby byc rodzina zastepcza dla tego chlopca?

      Jakbys zglosila zaniedbania, chlopca by zabrano d izby malego
      dziecka a pozniej starac sie o rodzine zastepcza??

      Nieiwem jak to sie odbywa dokladnie, moze sa tu dziewczyny co sa
      taka rodzina??
      • ma_dre Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 21:01
        to bzdura, dzieci do opieki sie nie wybiera, jak ulegalek, chyba ze ma sie z
        nimi jakies powiazania rodzninne, to wtedy ew. mozna sie starac ale nie jest
        powiedziane ze sie uda...
    • montechristo4 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 12:30
      Ale co mam zrobić? Napisałam, bo szukam mądrych pomysłów u Was....
      Chłopiec spędza z nami weekendy, czasem nocuje (nasz syn też czasem
      u nich nocuje). Chłopcy spędzają ze sobą popołudnia, odrabiają razem
      lekcje. Zjada u nas dwa posiłki (obiad i kolację).
      Zaabieramy go na wycieczki, festyny itd. Dostaje czasem jakieś
      drobiazgi.
      Lubie go i najchętniej po prostu bym go adoptowała smile M.in.
      dlatego, że przy nim mój starszy syn jest grzeczniejszy wink))
      Co jeszcze mogę zrobić? Tak mi go żal....
      Jeżeli zacznę podnosić raban, to jego sytuacja się pogorszy - tak
      myślę, że może stracić jedyne miejsce, gdzie ktoś się nim przejmuje.
      • gaskama Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 12:33
        Weronikarb napisała coś o rodzinie zastępczej. Już chciałam jej
        odpisać, że to wielka odpowiedzialność i chyba głupia propozycja, a
        tu Ty sama piszesz o adopcji. A co na to Twój mąż? Kurcze, to bardzo
        poważna sprawa.
        • ola_225 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 12:38
          A może udac sie do MOPSu i wszystko tam rzeczowo przedstawić tak jak
          nam tutaj. Że się martwisz, że zależy ci na tym chłopcu ale nie
          chcesz mu zaszkodzić i boisz się żeby wasze kontakty nie zostały
          zerwane. Myślę że oni tam ci powiedzą jak postępowac i moze jakoś
          anonimowao i dyplomatycznie sprawa zostanie załatwiona.

          Ja pierwsze kroki skierowałabym do MOPSu i tam za pewne uzyskałabym
          wskazówki co dalej...
          • weronikarb Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 12:44
            No coz MOPS tez bywa rozny - zwlaszcza ledzie w nim pracujacy.
            Jak trafi na normalna osobe, ktora faktycznie bedzie chciala pomoc
            to oki, ale niech trafi na glupka co to bedzie patrzyl aby podnies
            sobie wyniki pracy czy cos podobnego i zrobi z tego raban ??

            Najlepiej isc i dowiedziec sie bez podawania konkretow, albo
            ze "corka szwagra ciotki mojej babki chciala wiedziec ..... " i
            wtedy zdecydowac

            Jak nie da sie zrobic tak aby faktycznie chlopiec mial lepsza
            przyszlosc, to zostawic jak jest i traktowac go nadal jak czlonka
            rodziny, aby czul ze jednak jest ktos komu zalezy aby on byl ....
    • montechristo4 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 12:37
      Gdyby jego rodzice się zgodzili (a nie sądzę...) i gdyby B. się
      zgodził (też nie sądzę, bo on kocha swojego tatę), to ja chetnie :-
      )))
      Ale B. musiałby tego chcieć, a on jest przywiązany do ojca, chociaż
      ten niespecjalnie zwraca na niego uwagę.
      Porozmawiam z tym ojcem przez telefon, a jak wróci to po prostu sie
      wybiorę tam i pogadam osobiście.
      • miedzymorze Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 12:45
        Porozmawianie z ojcem to dobry pomysł.
        Można też zgłosić temat w szkole - wychowawca, pegagog.

        Tez bym się wahała przed puszczeniem w ruch machiny biurokratycznej w obawie żeby nie zaszkodzić

        pozdr,
        mi
      • weronikarb Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 12:46
        Sprobój porozmawiac tak, ze to on jest Tobie potrzebny a nie Ty
        jemu, bo wtedy moz ejego ojciec bedzie czul sie lepiej robiąc Tobie
        przysługe karzac chlopcu przebywac u Was, anizeli mialby czuc iz Wy
        mu ja robicie zajmujac sie nim. Nie znam faceta, ale moze to byc
        taki typ, ze nie lubi byc wdzieczny komus za os i miec sytuacje pod
        kontrola. Niewiem czy wiesz o co mi biega wink
    • lila1974 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 12:42
      No to w końcu matka wyjechała do rodziny, czy założyła rodzinę?
      A ojciec kiedy wyjechał i na jak długo?
      • montechristo4 Re: lila 25.06.08, 12:47
        ojciec wyjechał przedwczoraj na ok tydzień - dziesięc dni.
        Matka chłopca mieszka w Niemczech i ma tam nową rodzinę, a do
        rodziny wyjechała MACOCHA z niemowlakiem, czyli przyrodnim
        braciszkiem B. Napisałam o tym w pierwszym poście.
        • lila1974 Re: lila 25.06.08, 13:10
          No to teraz dotarło do mnie ... w pracy jestem i widać nie skupiłam
          się dostatecznie nad tekstem - dzięki za wyjaśnienie smile

          Jeśli ta sytuacja jest pierwszą tego typu, to tym razem jeszcze bym
          ojcu odpuściła. Jednak po jego powrocie postarałabym się o rozmowę.

          Myślę, że jeśli teraz rozpętasz jakąś burzę to on będzie miał Ci to
          tak bardzo za złe, że wcale nie będzie myślał o tym, że masz rację,
          tylko robisz z igły widły.

          Facet może przesadził z uznaniem 13 latka za "dorosłego", ale czy
          nalezy mu natychmiast robić koło pióra? Adopcja? Oszalałyście?
          • montechristo4 Re: lila 25.06.08, 13:30
            Lila, to nie jest tak, że chcę odebrać ojcu prwa rodzicielskie. Ale
            oni naprawdę zaniedbują tego chłopca. Ewidentnie jest niedożywiony.
            Nawet nie dlatego, że jedzenia w domu brak, ale nie słyszałam nigdy,
            żeby po szkole B. miał co zjeść. Tam wiecznie nikogo nie ma.
            Moim zdaniem zostawienie 13 na tydzień samego w dużym domu z ogrodem
            to jest przesada. Wyobrazam sobie, jak on musi źle się tam czuć w
            nocy.
            • lila1974 Re: lila 25.06.08, 13:49
              Ja też sobie wyobrażam, jednak zanim nie porozmawiałabym z jego
              rodzicami i nie przekonała się na własnej skórze, co i jak, to nie
              włączałabym w sprawę władz.

              Trzeba być czujnym, jak najbardziej i super, że chłopak ma Was, ale
              właśnie ze względu na niego należy spróbować rozwiązać tę sprawę
              pokojowo.

              No, chyba, że się okażą totalnymi bezmózgami ...
          • marina2 Re: lila 25.06.08, 13:34
            to co zrobił ojciec chłopca pozostawiając go nie podoba mi się
            co można zrobić? owszem można przepuścić przez dom i życie tego
            chłopca machinę panstwa typu pracownik socjalny,kurator
            sądowy,pogotowie opiekuńcze,izbę dziecka-ale czy o to chodzi?
            po co od razu dzieciaka upaństwowic

            w moim odczuciu boli Cie fakt ,że dziecko jest
            odpusczone,dziecko ,kóre lubisz i ma fajny wpływ na Twoje dzieci-
            też mnie to oburza ok
            ale z doświadczenie powiem Ci,że bardzo być może nie jesteś w
            stanie wpłynąć na tę sytuację gadając z Ojcem choć jak znam siebie
            chociaż bym probowała.bez naskakiwania powiedziałabym ojcu dzicka
            jakie miłe dziecko posiada,jak dobrze się Twoja rodzina z nim czuje
            i że dla Ciebie to żaden problem,żeby chłopiec u Was jadł,spał żył
            kiedy rodizna wyjeżdża,pozwoliłabym sobie trochę dalej być może
            pojść i powiedziałą "wie pan w dzisiejszych czasach kiedy tak
            wieczorem myślę,że Młody zasypia w domu sam mam niepokój o jego
            bezpieczeństwo może mógł by u nas spać,moze założylibyście państwo
            alarm i dom też byłby monitorowany".gadanie ,ż 13 latek pilnuje
            domu ...bez komentarza -nawet mnie nie śmieszy.
            dodam,że też ma takiego chłopca na podorędziu ma lat 12 jego
            sytuacja jest bardziej skomplikowana niż Twojego 13
            latka.Przybralam pozycję : jest nam po drodze.nie ruszam
            instytucji,które mogą mu teoretycznie pomóc,bo jak się do tego
            zabrały kaszanę zrobiły na całego.moim zdaniem więcej dobrego można
            zrobic przez towarzyszenie takiemu opuszczonemu dziecku,przez
            przytulenie do domu.
            • lila1974 marina2 25.06.08, 13:53
              Mogłam zamiast szrajbać swój post podpisać się pod twoim smile
            • bea.bea Re: lila 25.06.08, 13:55
              ja też się podpisuję..smile
    • malila Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 13:34
      Montechristo, a może zabrać chłopca do siebie na czas nieobecności
      ojca, a ocju zasugerować, ze zrobiłaś to dlatego, że opieka
      społeczna się dopytywała, czy dziecko ma jakąś opiekę?
      • lila1974 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 13:54
        To też jest jakies wyjście - postraszyć.
    • bea.bea Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 13:41
      mysle, ze bieganie i zglaszanie gdzies tego faktu w tym momecie nie jest dobrym
      pomyslem...

      poczekalabym na tatusia i porozmawiała, zaproponowałabym pomoc , i ustalila jej
      zasady....
      w miare mozliwosci...

      delikatnie, by sie facet nie obrazil, i honorem nie uniusl..:0

      gdyby zas nie wykazywal zainteresowania..postaszylabym,...a potem zaczeła
      działac inaczej...
      • blanka_32 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 18:46
        Ja jak byłam w nastoletnim wieku, to wręcz prosiłam rodziców, żeby
        gdzieś wyjeżedżali, gdyż lubiłam sama przebywac w domu.
        I zawsze byłam najedzona, czysta, nic mi nie było.
        Nie ma sensu, abyś gdzieś coś takiego zgłaszała, nie przesadzajmy
    • qunegunda Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 20:12
      ja mysle, ze to nie jest twoja sprawa
      z opisu wynika, ze młodemu nie dzieje sie zadna krzywda poza tym, ze
      nie ma miski podstawionej pod nos
      a ze nie ma czulych rodziców.....cóż taki los wielu dzieci, na to
      nie ma rady
    • ma_dre Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 25.06.08, 21:08
      montechristo4 nie masz innego wyjscia jak dalej tkwic w pozorach, nie sciagaj na
      siebie zainteresowania rodzicow, nic dobrego dla chlopca z tego nie wyjdzie,
      skonczy sie na tym ze bedzie mial zakaz kontaktow z wami. Prawo jest po stronie
      rodzicow. Nie masz podstaw o ubieganie sie o opieke nad tym dzieckiem. Jesli
      zglosisz to na policje to skonczy sie na tym ze dziecko albo pozostanie jednak
      przy ojcu, a ten kaze mu o was zapomniec, albo pojdzie do domu dziecka czy
      przypadkowej rodziny zastepczej. Zycie to nie bajka ani ckliwy amerykanski film
      obyczajowy.

      W tej konkretnej sytuacji : albo niech dalej spedza dnie u was a na noc idzie
      "pilnowac" domu, albo niech spi u was a ojcu niech wcisnie ze jest w domu. Czy
      to jednak da sie? Czy nie wyjdzie na jaw? Bo jesli tak to maly ma przechlapane!
      • montechristo4 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 08:31
        Nie wiem, dlaczego niektóre za Was insynuują, że chcę przejąć prawa
        do opieki nad tym dzieckiem? Co innego w sytuacji, gdyby B. chciał z
        nami zamieszkać, albo jego rodzice zupełnie go olali. Wtedy proszę
        bardzo, nie mam nic przeciwko temu.
        Ale teraz chodziło mi tylko o to, że chłopak został sam na tydzien i
        jest mi go zwyczajnie szkoda i martwię się o niego.
        Uważam, że trzynaście lat to stanowczo za mało na taką
        samodzielność .
        • kajak75 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 10:01
          Monte, dziewczyny podaly wyzej przepisy, jakie lamie jego ojciec zostawiajac go
          na 10 dni w domu. Porozmawiaj z ojcem chlopaka, ale nie w tonie proszaco
          -przekonujacym tylko poinformuj go, ze zglosisz na policje cala sytuacje.
          • lila1974 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 10:04
            I co na tym chłopak zyska?
          • bea.bea Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 10:09
            jasne...w polsce łatwo zabiera sie dzieci od rodziców...patrz 14sto latka w
            ciazy....

            i co chcesz osiagnac....zaby dziecko tułało sie po osrodkach opiekuńczych???...

            chłopak jak zrozumiałam, oprócz pobytu sam, nie ma zle w domu.

            • moniam_1 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 10:31
              Wiecie a ja tak to czytam i własnym oczom nie wierzę!
              Oczywiście najlepsza rada zostawić,to ich sprawa,zrobisz większą krzywdę dziecku
              zawiadamiając policję,dziecku nie jest źle...A potem się dziwić że w Polsce tyle
              dzieci jest katowanych,pozostawianych bez opieki skoro problem powszechnie
              akceptowalny...
              Aż czytać tego nie mogę może dlatego, że po kilku latach spędzonych w sądzie
              rodzinnym wiem, że takie zaniedbywanie to dopiero początek problemów.Ile takich
              dzieci potem ląduje w domu poprawczym, bo nikt wcześniej odpowiednio nie
              zareagował,nikt się dzieckiem nie zajmował tak jak powinien.
              Rodzic wyjeżdżając powinien zapewnić 13-latkowi stałą opiekę i poczucie
              bezpieczeństwa.I to nie podlega dyskusji jeśli tak nie zrobił to naraża życie i
              zdrowie swojego dziecka na niebezpieczeństwo po prostu.Trzynastolatek nie jest w
              stanie samodzielnie i świadomie decydować o sobie.
              Ewidentnie tutaj widać że rodzice z wychowywaniem tego chłopca nie radzą
              sobie.Nie trzeba im odbierać władzy rodzicielskiej, żeby temu dziecku było
              dobrze.Wystarczy dozór kuratora.Pewnie skala problemu jest dużo szersza niż nam
              się wydaje skoro dziecko potrafi całe dni spędzać u was.Uczyć się pewnie też nie
              uczy...
              Pozdrawiam
              Monika
              • lila1974 moniam_1 26.06.08, 10:38
                Jakoś NIGDZIE w tym wątku nie zauważyłam, by ktoś radził autorce,
                aby zostawiła sprawy własnemu losowi.

                Natomiast część osób radzi, w tym również ja za tym optuję, by ZANIM
                postawi na nogi różne służby, postarała się o kontakt z rodzicami
                chłopca, o rozmowę i uczulenie na potrzeby syna. Jednocześnie w
                trakcie takiej rozmowy przekona się, jakie oni mają nastawienie.

                Jeśli coś ją w trakcie tej rozmowy zaniepokoi, zawsze może rzucić
                uwagę, że chłopcem zaczynają się interesować różne służby, do któych
                przez plotki dotarłą informacja o sytuacji dziecka.

                W ten sposób może rodziców nieco otrzeźwi i uczuli na fakt, że robią
                źle, a poza tym otworzy sobie drzwi do dalszej interwencji na
                policji lub w opiece, jeśli uzna, że nic się nie zmieniło, a bez
                obawy, że rodzice będą mieli do niej pretensje.
                • moniam_1 lila1974 26.06.08, 10:54
                  Chociażby sama rozmowa z ojcem to jest już pozostawianie sprawy własnemu
                  losowi.Jestem sobie w stanie rękę uciąć jaka będzie reakcja tatusia-a co Panią
                  to obchodzi?A im człowiek więcej w życiu osiągnął to tym bardziej jest zamknięty
                  na tego typu uwagi.Wiesz gdybym nie orzekała w takich sprawach to bym się w tym
                  wątku nie wypowiadałasmileA to są sprawy nagminne...
                  Moim skromnym zdaniem nie otrzeźwi ich to i będzie coraz gorzej bo chłopak
                  będzie coraz starszy i w rozumieniu rodziców bardziej samodzielny, a przecież
                  potrzeby dziecka nie skupiają się tylko na tym żeby zapewnić mu dach nad głową
                  ale dobrą przyszłość.
                  Na razie oceniacie sytuację przez pryzmat jednego zdarzenia-delegacji.Mnie
                  najbardziej zaniepokoiła nawet nie ta delegacja ale to, że dziecko na co dzień
                  potrafi przesiadywać u obcych ludzi i nikt się tym nie interesuje.Jaka
                  przyszłość czeka teraz to dziecko?Samo się uczy?Samo sprawdza sobie zadania?Samo
                  chodzi do lekarza?Samo się leczy?Chodzi w ogóle do szkoły?
                  Dla 80 % rodziców otrzeźwienie przynosi dopiero interwencja sądu i kuratora...
                  • bea.bea Re: lila1974 26.06.08, 11:00
                    byc moze masz racje...ale pozytywnym przykladem jest mój mąz...którego matka
                    umarła gdy miał 14 lat...ojciec pracował za granica....dzieciaki mieszkaly same,
                    i musiały sobie radzic...nie wyrosły na przestepców....

                    bo miały pomoc zyczliwych sasiadów...
                    • moniam_1 bea.bea 26.06.08, 11:19
                      Jednak były pod opieka życzliwych sąsiadów.Do takich jest blisko,są
                      poinformowani,że dzieci same.W razie czego są w stanie przyjść szybko z
                      pomoca.Ja sąsiad życzliwy to wierz mi ma oko na wszystkosmile
                      Taka forma zabezpieczenia dzieci jest w miarę ok!Co innego osoba mieszkająca
                      dalej dochodząca raz dziennie.
                      Poza tym kiedyś to były zupełnie inne czasysmile
                      • lila1974 moniam_1 26.06.08, 11:21
                        A jaka różnica?
                        Gdyby owego 9 latka pilnowali przez judasza sąsiedzi myślisz, że
                        uchroniłoby go to przed poparzeniem?
                        • moniam_1 Re: moniam_1 26.06.08, 11:33
                          Myślę, że niekoniecznie ale zdawałby sobie sprawę, że może liczyć na czyjąś
                          pomoc, a to już połowa sukcesu.W wyjaśnieniach składanych przez tego chłopczyka,
                          mały wyraźnie zaznaczył, że nie wiedział kogo prosić o pomoc.
                          Fakt był faktem chłopiec został bez opieki i to było przedmiotem sprawy.
                  • lila1974 moniam_1 26.06.08, 11:06
                    Szczerze?

                    O kuratorach, opiece społecznej, dzielnicowych mam jak najgorsze
                    zdanie. Oni nie pomagają - jak się już wezmą do roboty to od dupy
                    strony. A najlepiej im idzie dobieranie się do ludzi, którym
                    ewidentnie trzebaby pomóc a nie wciągać w całą machinę, ktorej
                    skutkiem jest rozdzielenie rodziny.

                    Nie znamy sytuacji, nie wiemy, co sprawiło, że jest jak jest. Może
                    owa wizytująca ciotka zapewniła, że nie ma problemu i dziecko będzie
                    pod jej opieką? Może chłopiec przekonywal, że mogą spokojnie
                    wyjechać, bo on da radę, a ich sytuacja zmusiła do podjęcia takiej
                    decyzji?

                    Zdecydowanie wolę najpierw rozmowę i to życzliwą, niż interwencję
                    wspomnianych służb.

                    A gdyby mi ów ojciec odpowiedział, że to nie moja sprawa, to już
                    byłby dla mnie sygnał, że jest nieodpowiedzialny i w nosie ma
                    potrzeby syna, wówczas wyciągnęłąbym odpowiednie wnioski.
                • marina2 Re: moniam_1 26.06.08, 10:55
                  moniam ja kilka lat przyglądałam się systemowi sąd rodzinny-kurator-
                  pracownik socjalny
                  ten system nie jest doskonały ,a to co widziałam hmmm cenę płaciły
                  właśnie dzieci
                  dlatego w oparciu o moje doświadczenie najpierw przyglądałąbym się
                  sprawie,przyjaźnie pogadał z Ojcem chłopca.najpierw łagodnie - po
                  co od razu straszyć,wyciągać topór wojenny.
                  zgadzam się z Tobą ,że to co tu widzimy może być czubkiem góry
                  lodowej.po pierwsze fakt,ze mama go zostawiła i układa sobie życie
                  gdzie indziej bez dziecka - groza prawda?ale ludzie miewają różne
                  sytuacje i zanim walnie się kamieniem trzeba się chwilę zastanowić
                  kto naprawdę oberwie.
              • bea.bea Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 10:57
                a gdzie ktos napisał, zeby sprawy zostawic bez działan?

                informowanie władz to dla mnie srodek ostateczny....
                dlatego najpierw nalezy porozmawiac z rodzicami...
                • moniam_1 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 11:12
                  Rozmowa z ojcem to jest jakieś działanie, które ma przynieś określony
                  skutek?Rezultat tego działania jest w jakiś sposób prawnie
                  zabezpieczony?Moralnie na pewnosmile
                  Jestem przewrażliwiona na tym punkcie, bo niecały rok temu miałam sprawę 9
                  latka, który pozostawiony bez opieki potwornie sie poparzył w swoim domu, bo
                  próbował uruchomić piec żeby się wieczorem umyć!Rodzice byli w tym czasie na
                  weselu ponad 400 km od miejsca zamieszkania.Takie i podobne sytuacje zdarzały
                  się często.Interwencja rodziny!nic nie przynosiła.Dopiero musiało dojść do
                  tragedii żeby rodzice zdołali zrozumieć, że dziecko to nie zabawka.
                  A co do służb społecznych w naszym kraju to oczywiście nie jest idealnie.Jednak
                  nie jest też najgorzej.I to nie jest ciężkie działo to jest pomoc dla takiej
                  rodziny przez wyspecjalizowaną osobę.Nikt tu nie chce odbierać lub ograniczać
                  rodzicom od razu władzy rodzicielskiej(to jest dla mnie ciężkie działosmile
                  • lila1974 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 11:18
                    Każdy przypadek jest inny, więc nie można zaklądać, ze skoro rodzice
                    Twojego 9 latka się nie spisali, to ci z wątku też zlekceważą
                    sygnały.

                    W dodatku czym innym jest rozmowa z rodziną, czym innym z obcą osobą.

                    Być może masz całkowitą rację i w tym przypadku mamy do czynienia z
                    ludźmi8 niefrasobliwymi, pozbawionymi wyobraźni i wtrącenie się
                    służb będzie konieczne, jednak NIE ZASZKODZI wysondować, jak jest i
                    uczulić rodziców na sprawy syna.

                    Tak, sąsiad, czy ktokolwiek inny nie ma mocy, by zobowiązać rodzica
                    do odpowiedniego traktowania dziecka - ale ma własnie to moralne
                    prawo, a rzekłabym nawet OBOWIĄZEK rozmowy z rodzicami chłopca.
                    • moniam_1 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 11:27
                      Widzisz ja jako sędzia nie mogę lekceważyć tego typu niefrasobliwości, czy
                      lekkomyślności ze strony rodziców i napisałam to co bym zrobiła na miejscu
                      autorki wątku zgodnie z tym co podpowiada mi moje doświadczenie oraz
                      przeświadczenie życiowesmile
                      • lila1974 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 11:42
                        Możemy uznać, ze jesteś skrzywona zawodowo? smile

                        Z calą pewnością mam mniejsze doświadczenia w tym względzie niż Ty,
                        ale jednak jakieś mam i jak do tej pory sporo mi się udało zyskać
                        zwykłą rozmową.
        • ma_dre Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 10:51
          zeby wszsytko bylo jasne, calkowicie potepiam postepowanie rodzicow tego
          chlopca, zarowno matki jak i ojca, wobec ciebie jestem pelna podziwu, zajmujesz
          sie jakby nie bylo, zupelnie obcym dzieckiem. zupelnie rozumiem ze chcesz, aby
          chlopiec bezpiecznie przetrwal ten tydzien... nie poradze ci niestety nic
          sensownego, oprocz tego, co juz powyzej napisalam...
          • k1234561 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 11:14
            Zgadzam się z ma_dre.
            Ja na Twoim miejscu zajęłabym się chłopcem najlepiej jak
            umiała,żeby był najedzony,czuł sie bezpiecznie i miło w Twoim
            domu.Krótko mówiąc robiłabym to co robisz do tej pory,bez
            angażowania organów państwowych bo jak pisały dziewczyny może się
            skończyć jak z tą 14-latką w ciąży,a po co?Chłopcu najbardziej
            pomoże miła atmosfera w Waszym domu,Twój uśmiech,dobre słowo i
            zaintersowanie nim.Jak najczęsciej aranżowałabym spanie tego chłopca
            u Ciebie.
            A po powrocie ojcu bym powiedziała miło i grzecznie jak tu inne
            dziewczyny radzą co tym myślę i jak widziałabym rozwiązanie tego.
            A swoją drogą bardzo Cię podziwiam i chylę czoło,że nie jesteś
            obojętna na krzywdę innych.To wspaniałe co robisz!
    • montechristo4 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 11:34
      bez przesady, nie robię nic szczególnego. A na pewno nie zasługuje
      to na miano jakiegoś wspaniałego i wyjątkowego działania.
      Wychodzę z założenia, że nie ubędzie mi, jeżeli wrzucę jeszcze jeden
      kotlet na patelnię, albo kupię jeden bilet do kina więcej. Najwyżej
      moi chłopcy będą rzadziej wychodzić na imprezy wink.
      Jest łatwo, bo ja tego dzieciaka autentycznie lubię i wiem, że za
      odrobinę ciepła odpłaca przywiązaniem.
      Ostatnio powiedziałam, że wolałabym, żeby w soboty przychodził,
      trochę później, bo chłopcy przed południem mają obowiązek sprzątać
      swoje pokoje i pomóc mi w sprzątaniu reszty domu. Ale on wolał
      przyjśc raniutko i pomagać, niż siedzieć u siebie. I jak pełnoprawny
      członek rodziny jeździł z nami na szmacie smile)) To taki dzieciak.
      Potem był popołudniowy basen w nagrodę i tzw. "amerykański wieczór".

      Któraś z Was sugerowała, że chłopiec się nie uczy.... Średnią na
      koniec roku miał 4.0 - przyleciał ze świadectwem, żeby się
      pochwalić.
      • lila1974 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 11:44
        Wygląda na to, że dziecko jest mądre, sympatyczne i odpowiedzialne -
        może własnie to zwiodło rodziców?
        • ibulka Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 12:58
          z tego co piszesz, to wspaniały chłopak! warto zadbać o to, by nie zszedł na złą
          drogę. tak jak reszta, radzę pogadać z ojcem chłopaka.

          daj znać jak tam sprawy.
      • fioretti Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 13:06
        Fajnie,ze chlopak trafil na taka rodzine jak Wasza.Mysle,ze to najlepsze co go
        spotkalo w tej smutnej sytuacji.Skoro go nikt nie bije i nie maltretuje to rob
        swoje i nie mieszaj do tego instytucji,bo moze byc gorzej dla niego.A z ojcem
        probowalabym porozmawiac,ale musisz znalesc sposob jak go podejsc.Wierze w Ciebie!
    • bozenna1979 Re: Porzucony kolega syna. Co zrobić 26.06.08, 17:52
      a co Ty sie cudzymi dzieciakami interesujesz? swoich nie masz? :p
    • bozenna1979 pewnie lepiej mu w domu dziecka bedzie 26.06.08, 18:01
      albo w pogotowiu opiekunczym, co nie?? zglos od razu i zabiora nieporadne dziecie od rodzicow. napewno bedzie szczesliwsze w domu dziecka gdzie bedzie popychadlem i bedzie doznawal fali.
      • ibulka Re: pewnie lepiej mu w domu dziecka bedzie 26.06.08, 18:46
        albo ty czegoś w tym wątku nie zrozumiałaś, albo ten post jest napisany tak, że
        ja nie kapuję. wyjaśnij.
      • deleine zostaw swoje zlote myśli sobie, proszę n/t 26.06.08, 18:49

        • ibulka Re: deleine, ja? n/t 26.06.08, 19:05

          • deleine nie :) 27.06.08, 09:31
            drzewko i rozsądek każą myśleć, że nie ty smile
            • ibulka Re: nie :) 27.06.08, 15:09
              drzewko faktycznie mówi, że nie ja, ale z rozsądkiem bywa różnie - forum czasami
              zawodzi, dlatego pytam wink

              pozdrawiam.
    • montechristo4 Re: bożenna1979 27.06.08, 07:54
      Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Nie wiem, o co tak na mnie
      naskakujesz - że chcę pomóc? Że ZASTANAWIAM się, co zrobić, żeby
      chłopcu było lepiej, bo teraz jest ewidentnie olewany przez matkę,
      macochę, ojca, ojczyma, i pozostałych partnerów rodziców?
      Gdybym nie myślała, to natycmiast po wyjeździe ojca sięgnęłabym po
      słuchawkę, ale ponieważ obawiam się, że w tym porąbanym kraju
      reakcja odpowiednich słub byłaby właśnie taka, że zabranoby go do
      izby dziecka - to nie dzwonię, nie robię rabanu.
      Zapytałam no forum o zdanie, bo miałam nadzieję, że któraś z
      dziewczyn wpadnie na jakiś lepszy pomysł.
      • fioretti Re: bożenna1979 27.06.08, 15:37
        Montechristo4smileNie tlumacz sie.My wiemy.Trzeba byc wyjatkowo bezmyslnym,zeby
        pisac takie teksty jak bozenna 1979.Chyba,ze to troll jakis.
        • bozenna1979 Re: bożenna1979 27.06.08, 21:47
          to byla podpucha a doczekalam sie wyjatkowych komplementow ze jestem "bezmyslna" no coz. lepsze takie zainteresowanie niz zadnewink))
          do autorki: nie umiem nic poradzic w tej sytuacji,bo to rodzic powinien czuc odpowiedzialnosc za dziecko,ktoremu dal zycie,a nie sasiad. jak mozesz i masz taka wole to dalej karm to dziecko, moze sprawa z czasem sie wyjasni sama, a moze delikatnie porozmawiaj z jego ojcem?? no coz chyba nic madrego nie poradze, bo jestem w koncu "bezmyslna".
          • mandziola Re: bożenna1979 27.06.08, 23:15
            No to błysnełas. Nie trzeba było siedziec cicho, skoro nie masz nic odkrywczego
            do powiedzenia???
          • bea.bea Re: bożenna1979 28.06.08, 08:47
            ło matko....

            ,bo to rodzic powinien czuc odpowiedzialnosc za dziecko,ktoremu dal zycie,a nie
            sasiad. jak mozesz i masz taka wole to dalej karm to dziecko,

            pierwsze skojarzenie z tym zdaniem to takie...

            po ulicy na której mieszka moja mama błakał sie pies...ładny...mamie zal sie go
            zrobiło i wystawiała mu miseczkez jedzeniem....

            karm jak chcesz....
            nie niekarm, tylko dla to czego nie ma w domu...

            i znowu kłania sie jak dla mnie obowiazkowy film dla rodziców...pogrzeb
            swierszcza....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka