black_memento
21.07.08, 12:03
ma któraś może młotek do wybijania myśli z glowy? Kurcze,to niby
banał,ale ja już tak strasznie cierpię,że nie wiem co ze sobą
zrobić. Napiszę od poczatku. Zanim poznałam męża,byłam
baaaaardzo,ale to bardzo zakochana w pewnym facecie. Z wzajemnością.
Niestety, z różnych przyczyn ta miłóśc mogła pozostać tylko
platoniczna. Nigdy nie bylismy razem,nigdy do niczego między nami
nie doszło,poza wyznaniami,listami,tęsknotą. Czekaliśmy na dzień,w
którym będziemy razem. Trzy lata. W końcu poznałam mojego aktualnego
męża. Zraniłam tamtego. ale miałam dosyć czekania,nie wiedziałam już
co myśleć o tym wszystkim. chciałam być z kimś naprawdę. Minął jakiś
czas,wspomnienia się zatarły,założyłam rodzinę.Tamten facet przestał
się odzywać,złożył jedynie gratulacje kiedy dowiedział się o
narodzinach mojego dziecka. Moje małzeństwo jest szczęśliwe,mąz dba
o mnie,o dom. Nie mam powodów do narzekania. Ale kilka miesięcy temu
wrócił obraz z przeszłości. Napisałam maila. Odpisał zdawkowo. Nie
dałam za wygraną,napisałam kolejny raz. Że chciaalbym wiedzieć,co u
niego itepe itede. Wysłaął mi kartkę. Piekna,z niebieską różą
(pamiętał,że to mój ulubiony kwiat),z wierszem o miłości. Napisał,ze
nadal myśli o mnie. Udałam,że nie dostałam tej kartki. Koniec końców
dowiedziałam się,że ma synka,że właśnie wybudował dom,że układa mu
się w życiu. Zabolało. Od tygodnia nie myślę o niczym innym,tylko o
tym,że on ma dziecko z kimś innym,że jest z inną,a powinien być ze
mną. Że to był facet mojego życia. Nie umiem sobie znaleźć miejsca.
Płaczę.Mam ochotę pojechac do niego,zostawić wszystko. Zwariowałam.