Wieczor. Na naszym szerokim, pieknym lozku wsrod stosu poduszek siedzi Krasnal
i caluje kroliczka w "Kolysankach dla maluchow" na dobranoc. Jeszcze tylko
spiewam pare slow z "Bajki iskierki" i buzia rozdziawia sie w przeciaglym
ziewnieciu.Przytulam mocno. Cyc.Wydaje sie , ze to jest to,ale tylko przez
chwile.Za chwile pupcia Krasnalka - Zygmusia unosi sie do gory i... widze
jedno oko.Rozstaje sie z cycem, oczy ma jak szpareczki i usmiech jakby
nieobecny, ale resztkami sil przekreca sie na czworaki.Leze.Niestety za
chwile musze lapac gola stopke, bo lepek wisi juz poza lozkiem. Wciagam go
troche i uspokajaa sie.Slodko sie usmiecha i zaczyna sie wiercic na nowo.Na
szczescie w miejscu. Uklada sie , uklada, raz bokiem, raz do gory pupalcem,
ssie jeszcze przez chwile i wreszcie... nie do wiary... zasypia ...
To juz trzecie dziecko podobnie usypiam

Dzieki ci Boze.