Dodaj do ulubionych

Ile trwa...?

05.08.08, 10:26
Ile trwa kryzys w malzenstwie ponad 7 letnim? Co ile te kryzysy i
dlaczego?
Jak radzicie sobie z monotonia?
Taki luzny wateczek, bo mnie zaraz slepa kicha trafi!
Mam dosc lubego, na codzien nawet wyciskanie pasty z tubki na jego
sposob mnie drazni, a co dopiero jak gebe otworzy. Najgorsze, ze go
kocham, ale jak radzic se z kryzysem very serious?
No dlugo juz trwa, taka ciut zimniejsza wojna, malo gadek, zero
seksu i mniej jescze czulosci i powoli mam dosc wszystkiego, gdyby
nie dziecko dalabym spokoj na jakis czas, a tak jak tu spokoj dac?
Obserwuj wątek
    • dlania Re: Ile trwa...? 05.08.08, 10:29
      Myslisz, że samo minie? Albo pogadajcie, albo sobie zróbcie intensywną, gorącą
      wojne (dziecko do babci) i pogódzcie się, bo szkoda życia.
      Najgorsze co mozna zrobic to tkwić w takiej frustrującej, podszytej wzajemnymi
      prtensjami stagnacji, czy tam cichej wojnie.
      • doral2 Re: Ile trwa...? 05.08.08, 10:31
        kryzysy w małżeństwie z reguły zdarzają się po roku, po narodzinach pierwszego
        dziecka, po siedmiu latach, kiedy dziecko idzie do szkoły, a potem to jak
        dzieciak wchodzi w głupi wiek i zaczyna się stawiac i sprawiać kłopoty, a
        następnie jak odchodzi z domu i powstaje tzw. syndrom pustego gniazda...
      • sfajczala Re: Ile trwa...? 05.08.08, 10:32
        No a myslisz, ze nie probuje? Tylko trudno z nim tak gadac....do
        cholery! Ja wciaz wychodze z propozycjami, zaczynam gadki, on raczej
        woli cicha wojne chyba, sobie rozeznaje, bo mu mozg paruje no., A ja
        wczoraj ryczalam nad ksiazka, nie wiem po co ja czytalam, jak z psem
        wyszedl, to ja w ryk.
        Nie spie, gorzej oddycham. Nie znosze tego. Ja zawsze za rozmowa
        bylam.
        On inaczej. Nie umie, denerwuje sie od razu. Ja umiem sie przyzac do
        winy, on nie. I zupelnie inni jestesmy. teraz mam dosc.
        I juz nie wiem czy to kryzys slawny czy my
    • mathiola Re: Ile trwa...? 05.08.08, 10:33
      z kryzysem jest tak, że musi się osiągnąć dno a potem się od niego
      odbić wspólnie. Jak nie odbijecie się wspólnie to po ptokach.
    • kalina_p Re: Ile trwa...? 05.08.08, 10:35
      e, ja po 7 prawie latach dałam spokój.
      Gdybym kochała, pewnie bym starała sie jakoś to ratować, ale nie
      kocham...chociaż lubie, szanuję.
      No i żesmy sie rozstali, nie jest lekko ale chyba lepiej dla wszystkich.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka