Goście, goście...

21.08.08, 19:17
Wiem, że nie dawno był ten temat poruszany przez Lipcową ale mam pytanie: jaki
standard "usług" zapewniacie swoim gościom? Chodzi o takich gości na więcej
niż jeden dzień. Skaczecie wokół nich? Zapewniacie wyżywienie, oprowadzacie po
zabytkach, fundujecie wejścia np. na wystawy, płacicie za komunikację miejską
(czy inną)?
    • ib_k Re: Goście, goście... 21.08.08, 19:31
      kropkacom napisała:

      > Wiem, że nie dawno był ten temat poruszany przez Lipcową ale mam
      pytanie: jaki
      > standard "usług" zapewniacie swoim gościom? Chodzi o takich gości
      na więcej
      > niż jeden dzień.


      Wygodna kanapa do spania, ręczniki, łazienka
      ?Skaczecie wokół nich? Zapewniacie wyżywienie

      To zależy od wieku gości, rówieśnikom otwieram lodówkę i mówie że
      jak będą głodni to mają się obsłużyć,oczywiście robię w
      miarę możliwości jakieś wspólne kolacje czy obiady ale bez szaleństw
      Starszych z rodziny obsługuję,zwykle ich wizyty związane są z
      lekarzami więc robię za kierowcę i przewodnika

      > oprowadzacie po zabytkach, fundujecie wejścia np. na wystawy,
      płacicie za komunikację miejską
      > (czy inną)?

      Jak ktoś przyjedzie to pytam czy chce coś specjalnego zobaczyć,
      zwiedzić, w miarę możliwości zapewniam transport samochodem a młodym
      pokazuję przystanki i mówię czym gdzie mają dojechać, czasami jak
      coś szczególnie ciekawego dzieje się w mieści idziemy wszyscy
      razem ale zwykle każdy płaci za siebie.
    • burza4 Re: Goście, goście... 21.08.08, 19:40
      Jeśli już mam gości to zaprzyjaźnionych, z którymi nie trzeba się
      certolić. Lodówka pełna, wspólna kolacja z winkiem jak najbardziej.

      Nikogo nie oprowadzam, bo nie mam takich gości, którzy by tego
      wymagali. Sami sobie radzą, ale też nikt nie przyjeżdża do mnie w
      celach turystycznych. Natomiast nie przyszłoby mi do głowy płacić za
      czyjekolwiek wyjścia, czy bilety na autobus. Tym bardziej że
      autobusem nie jeżdżęsmile
    • sanciasancia Re: Goście, goście... 21.08.08, 20:14
      Kiepski. Najnowsi goście zamierzają przybyć w środku remontu, chyba że się
      rozmyślą. (Ale nie będą musieli pomagać wink )
    • mruwa9 Re: Goście, goście... 21.08.08, 21:05
      zalezy, od okresu, w jaki trafia. Jesli w czasie urlopu, chetnie
      sluze za przewodnika i kierowce, poniekad fundatora (jesli dotyczy
      mniejszych kwot, jesli np. mialabym kupic jakies bilety wstepu po
      kilkadziesiat-kilkaset zl/szt kilkuosobowej rodzinie, z gory
      umawiamy sie, ze kazdy placi za siebie). Zawartosc lodowki i
      spizarki zawsze przed goscmi stoi otworem, chetnie obsluguja sie
      sami, bo ja nie mam ani czasu, ani zamilowania do sterczenia przy
      garach. nasi goscie zreszta , jesli spedzaja u nas wiecej, niz kilka
      dni, zwykle jakos partycypuja w kosztach wyzywienia, czy to
      przywozac z Polski jakas walowke (tj. to, co jest pozadane na
      emigracji: polski chleb!! i np. wedliny), czy to robiac jakies
      zakupy. Poza tym- czym chata bogata.
      Jesli goscie przyjezdzaja w czasie, gdy pracujemy, dzieci do szkol
      etc, oferujemy nocleg, wikt i opierunek (samoobsluga mile widziana,
      a wrecz konieczna), jesli sie da- pozyczamy samochod, a z reszta
      musza siobie radzic sami (wycieczki, zwiedzanie). Zreszta nasi
      goscie to normalni ludzie, z ktorymi da sie normalnie i wprost
      rozmawiac i ktorzy nadaja na podobnych czestotliwosciach, wiec wiele
      spraw jest oczywistych i naturalnych dla obu stron.
Pełna wersja