Rozstanie na próbę?

01.09.08, 11:20
Moja znajoma od jakiegoś czasu nie potrafi dogadać sie z mężem.
Ciagle się kłócą. Ktos poradził im rozstanie na jakiś czas po czym
powrót i omówienie spraw bez zbędnych emocji. Czy takie rozstanie
nie oddali ich jeszcze bardziej od siebie? Może lepsza byłaby jakaś
terapia dla obojga? Co myślicie?
    • margotka28 Re: Rozstanie na próbę? 01.09.08, 11:29
      zdecydowanie terapia. Rozstanie na próbę? A co to ma zmienić lub
      naprawić? Nie rozumiem.
      • andziulec Re: Rozstanie na próbę? 01.09.08, 11:33
        Nie wiem kto im to doradził, ale ma to być swego rodzaju odpoczynek
        od siebie. Powiedziałam jej, że dla mnie to pomysł bez sensu.
        Jeszcze bardziej sie oddalą od siebie. Ale ona cały czas o tym
        rozstaniu myśli. Kochają sie mają dziecko planowane i chciane, ale
        między nimi coś sie popsuło. Nie potrafią ze soba rozmawiać.
        • mama_kotula Re: Rozstanie na próbę? 01.09.08, 11:36
          Nie zgodzę się, że rozstanie zawsze oddala od siebie.

          Czasem takie rozstanie bywa ratunkiem dla związku - wiele rzeczy można wtedy na
          spokojnie, właśnie bez zbędnych emocji przemyśleć. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy
          już sama obecność drugiej osoby obok generuje sytuację stresogenną z gatunku
          "zaraz będzie awantura".

          Krótkie rozstanie pozwala na poukładanie sobie priorytetów, spojrzenie na pewne
          rzeczy "z boku" i ewentualne podjęcie decyzji, czy naprawdę nie ma już co
          ratować, czy może jeszcze jest szansa. Bez emocji, bez zbędnych nerwów. Na
          spokojnie.
          • madame_zuzu Re: Rozstanie na próbę? 01.09.08, 11:56
            Gorzej jak podczas takiego rozstania "na próbę" jednej ze stron to się za bardzo
            spodoba smile
            • mama_kotula Re: Rozstanie na próbę? 01.09.08, 12:10
              madame_zuzu napisała:

              > Gorzej jak podczas takiego rozstania "na próbę" jednej ze stron to się za
              bardzo spodoba smile

              Dlaczego gorzej?
              To będzie ewidentny znak, że nie ma już co ratować. Proste.
              Ja nie mówię o rozstaniu pt. "musimy od siebie odpocząć i poczekać, aż atmosfera
              przestanie być gęsta". Mówię o rozstaniu w celu podjęcia decyzji o dalszym
              trwaniu w związku, albo o definitywnym rozstaniu.
    • a.nancy Re: Rozstanie na próbę? 01.09.08, 12:07
      imo zalezy, co to znaczy "rozstanie"
      odpoczynek od siebie - czemu nie (dawniej to sie nazywalo "wracam do mamusi" wink))
      "zawieszenie" zwiazku czyli "chwilowo nie jestesmy razem" to moim zdaniem tylko
      pretekst, zeby zaszalec bez konsekwencji wink
      • doros1 Re: Rozstanie na próbę? 01.09.08, 12:31
        Rozstanie na próbę jest dobre dla ludzi inteligentnych.....dojrzałych i z
        poukładaną hierarchią życiowych wartości.
        Dla tych co nie potrafią samodzielnie analizować swoich problemów, wyciągać
        odpowiednich wniosków, kojarzyć faktów i do tego brakuje im samokrytycyzmu
        lepsza byłaby wizyta u psychoterapeuty smile
        • a.nancy Re: Rozstanie na próbę? 01.09.08, 12:36
          doros1 napisała:

          > Rozstanie na próbę jest dobre dla ludzi inteligentnych.....dojrzałych i z
          > poukładaną hierarchią życiowych wartości.

          czy oni aby na pewno potrzebuja rozstania na probe?
          bo ja myslalam, ze ludzie o powyzszych cechach potrafia sobie radzic z
          problemami w zwiazku WSPOLNIE.
          • a.nancy P.S. 01.09.08, 12:43
            powtorze na wszelki wypadek. nie chodzi mi o "pobycie w samotnosci" przez jakis
            czas, bo tego kazdy potrzebuje czasami. samotny wyjazd na kilka dni to nie jest
            (imo) rozstanie na probe. udanie sie do mamy wink i wyplakanie jej w rekaw to nie
            jest rozstanie na probe. osobne spedzenie wakacji to nie jest rozstanie na probe.
            dla mnie rozstanie na probe to takie troche "poudawajmy ze juz nie jestesmy
            malzenstwem". i nie bardzo widze sens. czego to jest proba? czy wytrzymamy bez
            siebie? kazde rozstanie jest trudne i na poczatku sie teskni, chociaz troche.
            tylko ze przy prawdziwym rozstaniu nie ma sie szansy na powrot. to, ze sie ta
            szanse dostanie i wroci, wcale nie musi rozwiazac PRAWDZIWYCH, glebszych problemow.
            • doros1 Re: P.S. 01.09.08, 19:08
              "udanie się do mamy" akurat nie pomoże obiektywnie spojrzeć na związek.
              Nancy, nie wszystko jest czarne albo białe.Czasami ludzie(nawet inteligentni smile
              itp.itd) w nadmiarze obowiązków, w pogoni za kasą,niewyspani,przemęczeni,
              niespełnieni seksualnie wink(gdzieś czytałam ,że 60%udanego związku stanowi udany
              sex ) gdzieś się gubią , stają sie sfrustrowani i wyżywają się partnerze ....no
              i wtedy potrzebują zdystansować się do tego wszystkiego...najlepiej w
              samotności.Takie rozstanie na próbę to NIE "poudawajmy ,że już nie jesteśmy
              małżeństwem" tylko ostateczność(gdy inne próby ratowania związku zawiodą min.
              długie, poważne rozmowy.).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja