Dodaj do ulubionych

Błędy młodości pokutują....

09.10.03, 10:30
Kilka lat temu miałam romans z żonatym mężczyzną -kolegą z pracy. Sama już
wtedy też byłam mężatką, ale zakochałam się w nim bez pamięci, oszalałam na
jego punkcie i byłam w stanie zrobić wszystko byle tylko być z nim. Myślałam
(tak mówił) że on czuje to samo i mimo przeciwności losu będziemy razem. Ale
okazało się, że on traktował mnie jak zabawkę, że oszukiwał i wykorzystywał
moje uczucie. Ból i cierpienie jakie wtedy odczułam było nie do zniesienia.
Trochę dla złagodzenia tego bólu (naiwnie myślałam że to coś pomoże) trochę
dlatego, że czułam już silne pragnienie posiadania dziecka zaszłam w ciążę ze
swoim mężem. Poszłam na zwolnienie, potem na urlop macierzyński, wychowawczy.
Zaczęłam normalnie funkcjonować choć oczywiście ciągle czułam na zmianę
wyrzuty sumienia i ból. Ale odsuwałam od siebie te myśli i z czasem udało mi
się stworzyć myślę niezły dom dla dziecka i męża. Wszelkie myśli o tym
człowieku po prostu odsuwałam od siebie.
Problem zaczął się w ostatnim czasie gdy wróciłam do pracy. On ciągle tam
pracuje, a mnie traktuje jak... powietrze. Niby się tego spodziewałam, ale
okazało się, że kiedy go widuję (choć właściwie z nim nie rozmawiam) cały ból
i cierpienie wróciły. Nie wiem skąd ten nagły powrót tak gwałtownych uczuć.
BOję się, że mogę zrobić coś głupiego tylko po to, żeby złagodzić ten ból,
który czuję. Praca stała się dla mnie koszmarem. Zastanawiam się czy nie
zrezygnować z niej, ale w obecnej sytuacji rynkowej znalezienie nowej
graniczy z cudem. Co robić żeby wreszcie zmądrzeć i przestać się przejmować
tym złym człowiekiem?
Obserwuj wątek
    • skylight Re: Błędy młodości pokutują.... 09.10.03, 10:38
      Hmmmm, ciężko powiedzieć, ze ON jest złym człowiekiem. Przecież razem
      oszukiwaliście swoich najbliższych. Fakt kobiety są bardziej naiwne od mężczyzn
      (może inaczej - bywają bardziej naiwne)... facet - jak facet, podobałaś mu się,
      chciał się zabawić, rozerwać i tyle... FAkt, ze może Ci być b.ciężko razem
      pracując ale obecna sytuacja rynkowa.... ciężko coś zmienić...
      Chyba musisz się uodpornić, zaakceptować to, że rpzede wszystkim jesteś ŻONĄ i
      MATKĄ ! A to, że kiedyś, coś WAs łączyło... no cóż, niestety ale takie jest
      życie... Nie próbój niec robić - prócz zapomnieć o przeszłości, postaraj się
      nie krzywdzić obecnego stanu, który posiadasz.
      Życzę powidzenia, pozdrawiam.
    • zabcia_m Re: Błędy młodości pokutują.... 09.10.03, 11:27
      A może to i lepiej, że traktuje Cie jak powietrze niż miałoby sie znowu
      zacząć...
      Nie wiem do końca jak to było, ale może to właśnie On okazał sie tym rozsądnym
      w Waszym "złym" związku... Moze jak był z Tobą i mówił Ci te wszystkie piekne
      rzeczy to rzeczywiście w tej chwili to czuł, a później zrozumiał, że robi błąd,
      że krzywdzi żonę, ciebie, twojego męża... może ta jego oschłość i nagłe
      odrzucenie to jest właśnie taka tarcza obronna przed popełnianiem błędów. Nie
      chcę go absolutnie bronić, bo może to flirciarz i teraz "wyrywa" inną laskę ale
      w takim wypadku szkoda sobie nim zawracać głowy i też go traktuj jak powietrze.
      Tylko najważniejszą kwestią jest: czy Ty kochasz swojego męża? Bo jeśli tak to
      nie powinnaś się gościem przejmować, zbłądziłaś, znasz swój błąd, starasz się w
      domu go naprawić, nie radzę Ci rachunku sumienia przed mężem bo to może tylko
      jeszcze popsuć sytuacje, ale jeśli ten twój kolega to "normalny" człowiek to
      może z czasem uda wam sie przejść na strone koleżeńska i pogadać jak to w
      Waszym życiu jest...
      Powodzenia, nie zmieniaj pracy... chyba że coś do niego czujesz...

      Zabcia
      • zblakanadusza Re: Błędy młodości pokutują.... 09.10.03, 11:47
        Ja na początku też myślałam, że on jest tym rozsądnym i nie chce nikogo
        krzywdzić, dopóki się nie dowiedziałam, że w chwilę potem jak skończył ze mną
        odszedł od żony i dziecka do drugiej dziewczyny. Tak po prostu, po miesiącu z
        nią znajomości...
        • skylight Re: Błędy młodości pokutują.... 09.10.03, 11:59
          A - i tu Cię boli !
          Musisz najnormalnie w świecie olać sprawę, no bo co innego chciałabyś
          zrobić ?!! Chyba nie zamierzasz robić mu wyrzutów, że przez niego zostałaś z
          mężem albo broń Boże, że 'zrobiłaś' sobie dziecko. Tak na prawdę to nie wiem
          chyba o co Ci chodzi.
          Najlepiej udawać, że nic się nie stało, pokazuj, że jesteś szczęśliwa (a
          jesteś?). Na Twoim miejscu nie wracałabym do przeszłości ani nawet do rozmowy z
          nim, bo po co rozdrapywać stare rany /czułości /sentymenty.
          Jeśłi ciągle będziesz o nim myślała to sądzę, że Twój 'biedny' małżonek i
          dziecko będą niestety na drugim miejscu.... chyba, że o to Ci chodzi...
    • magolcia Re: Błędy młodości pokutują.... 09.10.03, 11:53
      Hej
      Przeczytałam Twój post i zdębiałam - zabrzmiał jak historia mojej byłej
      znajomej - identyczna historia ją spotkała, ale to jest rasowa podrywaczka i
      nimfomanka - myślę, że Ty nie z tych...
      Co Ci mogę poradzić - nie wiem na ilę męczysz się tą atmosferą w pracy, bo
      jeżeli bardzo, to chyba bym jednak (pomimo ciężkeij sytuacji na rynku) odeszła.
      Jeżeli jednak jesteś w stanie się przełamać, to przede wszystkim zachowuj się
      tak jak ten facet - nie prowokuj spotkań, nie szukaj kontaktu, nie próbuj
      kierować roamowy na grunt prywatny. Facet zachowuje się (moim zdaniem) bardzo
      poprawnie - nie chce dawać Ci żadnych złudzeń, być może widzi, że się męczysz i
      odbiera to, jako Twoją chęć przywrócenia dawnej sytuacji. A tego z pewnością
      nie chce - w końcu masz już dziecko i pomimo, że wcześniej mąż mu nie
      przeszkadzał, to faceci mają jednak jakąś rezerwę, jeżeli chodzi o macieżyństwo.
      No i może przemyślał sobie pewne kwestie związane z własnym małżeństwem.
      Mnie takie historie z reguły wytrącają z równowagi, bo nie potrafię znaleźć
      usprawiedliwienia dla kłamstwa i obłudy, ale cóż... życie jest życiem i różne
      szaleństwa ludzie popełniają w imię tzw. "miłości". Ale wyjdź z tego z twarzą i
      jeżeli cokolwiek czujesz do tego mężczyzny, to po prostu szukaj innej pracy, bo
      tzw. okazja czyni złodzieja.
      Pozdrawiam
      Magda
      • zblakanadusza Re: Błędy młodości pokutują.... 09.10.03, 12:01
        Nie wiem czy coś czuję. Ale na pewno czuję się upokorzona, że kiedyś wyznawał
        mi miłość, a dziś mnie nawet nie zna. Nie chcę wracać do tego co było, za dużo
        mnie to kosztowało, ale myślę, że kultura wymaga żeby w takiej sytuacji
        traktować się życzliwie i z koleżeńską sympatią.
        • skylight Re: Błędy młodości pokutują.... 09.10.03, 12:20
          Może on właśnie widział, że kiedyś się w nim zadużyłaś i teraz będąc z kimś
          innym taką przyjął strategię wobec Ciebie (moze też jest mu głupio i sam nie
          wie jak się zachować w stosunku do Ciebie?). Myślę, ze tak będzie
          najbezpieczniej i dla Ciebie i dla niego. Bo dosłownie tak to jest - jak już
          ktoś wyżej napisał, że okazja czyni złodzieja... wydaje mi się, że mimo
          wszsytko jeszcze coś do niego czujesz i moze pod wpływem rozmowy z nim
          przypomniałąbys sobie jak to było ....
        • magolcia Re: Błędy młodości pokutują.... 09.10.03, 12:23
          No wiesz, niektóryc to przerasta. Zwłaszcza mężczyźni chyba nie za bardzo
          potrafią się w takiej sytuacji odnaleźć. Zwłaszcza jeżeli nie mają pewności o
          co chodzi tej byłej : czy przypadkiem nie będzie chciała drążyć przyczyn
          rozstania, czy nie będzie miała jakichś pretensji, czy nie będzie szantażować
          (nie śmiejcie się - takie sytuacje zwłaszcza na gruncie zawodowym się zdarzają -
          moja była znajoma jest tego przykładem). Myślę, że aby uzdrowić Wasze relacje
          (a z tego co widzę, chcesz żeby one istniały - choć nie widzę tu sensu...) to
          przede wszystkim musisz jasno i wyraźnie dać my do zrozumienia, że to co było,
          minęło i Ty już o tym nie myślisz. Musisz się odciąć od tamtej historii. Daj mu
          do zrozumienia, że spełniasz się w roli matki i żony, że jesteś szczęśliwa i że
          Twoje dążenie do ozdrowienia relacji między Wami wynika tylko i wyłącznie z
          chęci poprawienia komfortu pracy. Czy jakoś tak...
          Pozdrawiam
          Magda
    • niunka5 Re: Błędy młodości pokutują.... 10.10.03, 14:34
      Ja rozumiem, że możesz czuć się tym jego niezauważaniem upokorzona. W końcu
      kiedyś traktował Cię inaczej, i nawet to że już nie jestescie razem nie zwalnia
      go od kulturalnego zachowania się. Porozmawiaj z nim, a jeżeli to nie pomoże
      olej drania. Niewarty nawet rozmowy.
    • aluc Re: Błędy młodości pokutują.... 10.10.03, 15:24
      słuchaj, a czego tak naprawdę, z ręką na sercu, oczekiwałaś?
      że rzuci się przed Tobą na kolana i wyzna miłość do grobowej deski?
      albo będzie wodził tęsknym wzrokiem?

      miał z tobą romans, romans się skończył, układy wróciły do stanu sprzed układu,
      czyli obojętności... ja tam bym się na twoim miejscu nie spodziewała niczego
      innego

      w dodatku nie dał ci szansy na choć odrobinę satysfakcji, lecąc od razu w
      ramiona następnej "tej drugiej" - tak bywa smile też bym wolała na twoim miejscu,
      żeby odszedł od żony i do końca zycia marniał w samotności wink

      jeśli nie potraficie wypracować sobie jakiegoś sposobu na przyjacielskie, czy
      też koleżeńskie współegzystowanie w pracy, to trudno, nie z każdym się udaje...
      a może właśnie warto spróbować, może wspólne chodzenie na lunche albo parę słów
      zamienionych przy robieniu kawy przekona cię, że to żaden siódmy cud świata i
      że dobrze się stało, żeście się nie wpakowali w to na dobre?

      włóż na chwilę męskie spodnie i pomyśl obrzydliwie cynicznie "no dobra,
      przeleciałam go, ale teraz nie mam już czasu na takie pierdoły" smile))
      • fra_mauro Re: Błędy młodości pokutują.... 10.10.03, 21:13
        Zatrzasnij te drzwi mocno za soba i niech nigdy nie przyjdzie Ci ochota ich
        otwierac! Cena , jaka mozesz za to zaplacic jest zbyt wysoka. Niestety, mam
        bardzo podobna historie za soba i wiem co mowie. O malo nie stracilam meza i
        dziecka. Skonczylo sie, na szczescie, tylko na zmianie pracy.Lecz do dzis
        drecza mnie koszmary z przeszlosci, nie moge zrozumiec tego co zrobilam. Jesli
        tylko mozesz, znajdz inne zajecie i zapomnij o tym facecie.
    • zblakanadusza Re: Błędy młodości pokutują.... 15.10.03, 14:12
      Wiecie, mam wrażenie, że ten ból i takie gwałtowne uczucia to była moja reakcja
      na zobaczenie go po długim okresie niewidzenia. Teraz jakoś powoli mi
      przechodzi, juz serce mnie nie boli na jego widok i w ogóle z dnia na dzień
      zaczyna mnie on coraz mniej obchodzić. I to, że nie przyjdzie mi powiedzieć
      cześć czy nie zapyta co słychać przestaje mieć znaczenie. Tak sobie myślę, że
      chyba zakres bólu, który mi zadał już się wyczerpał. Nie można przecież w kółko
      cierpieć z powodu jednego człowieka...
      Mam nadzieję, że tak będę trzymać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka