margotka28
03.09.08, 11:45
Opiszę w dużym skrócie perypetie związanie z moją matką.
Matka jest alkoholiczką. Odkąd pamiętam nie stroniła od alkoholu,
ale z biegiem lat uzależnienie postępowało, aby osiągnąć stan
zenitu. Jest już po kilku odwykach, wielokrotnych pobytach w izbie
wytrzeźwień itd... Napiszę tylko, że nawet na ślub śiostry była
odbierana z IW. Jak rodziły się jej wnuki była pijana. Robiła
awantury. Ja wyprowadziłam się z domu dość wcześnie z powodu
awantur. Matka miała okresy kiedy była trzeźwa. Wówczas była do rany
przyłóż. Ale te chwile nie trwały długo. Po miesiącu, czsami
tygodniu znów wracała do chlania. Załatwiłam jej terapeutę. Chodziła
na spotkania raz w tygodniu, po spotkaniach często już piła. Ojciec
próbował ratowac małżeństwo. Dodam, że matka ma dobry zawód, ale
jest na rencie (załatwionej). Nigdy nie chciało się jej pracować.
Kiedyś podpaliła dom, w którym z ojcem mieszkali. Później sprzedala
wszystko, co dało się sprzedać itp.. Nie chcę się zagłębiać we
wszystkie detale, bo nie ma to sensu. My z mężem sprzedaliśmy
mieszkanie, żeby kupić działkę i wybudować dom. Na ten czas (budowy
domu) przeprowadziliśmy się do mieszkania po rodzicach, które stało
puste a opłacać je trzeba było. Mieszkaliśmy tam rok. Po tym czasie
matce w szale alkoholowym zaczęło odbijać. Wybyjała nam szyby w
mieszkaniu,. demolowała samochód, nasyłała nam policję (że niby się
awanturujemy, dzieci są zaniedbane), wydzwaniała po 100 razy do
mnie, do męża. Dzwoniła do siostry do pracy, że moja siostra
kradnie. Nieustannie przypominała o sobie. Groziła, że nas pozabija.
Miała sprawę karną, później drugą. Została ponownie skierowana na
przymusowe leczenie. Była tam dwa miesiące i niedawno wróciła. I
znów zaczęła. Najpierw pobiła swoją matkę (od której ciągnie kasę),
później zaczęła do nas wydzwaniać i grozić. Chciałam jej zablokować
numer, żeby nas przestała nachodzić, ale okazuje się, że sieci
komórkowe nie mają takiej możliwości. My się wyprowadziliśmy, bo w
takich warunkach nie dało się żyć. Ona nie wie, gdzie mieszkamy, ale
wie, gdzie budujemy dom. Pojechała tam z kilkoma żulami, rzuciła się
na mojego męża, mojego ojca. Zanim prztyjechała policja ona
odjechała. I kolejna sprawa karna. Na komisariacie wszyscy ją znają,
ale sami twierdzą, że dlatego, że jest kobietą nic zbytnio się jej
zrobić nie da. Mam dość tego koszmaru, chcę się od niej uwolnić, ale
nie wiem jak. Nie chcę mieć z nią żadnego kontaktu. Ostatnio
porozrzucała ulotki po miejscowości, gdzie mamy zamieszkać z pełnymi
danymi ojca, nazywając go kur....rzem. I tak dalej, i tak dalej.
Czy naprawdę nic nie można w tej sprawie zrobić?