Dodaj do ulubionych

Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś...

03.09.08, 19:35
Jak to jest u Was?Ja idąc "w gości" do koleżanek razem z dziećmi
przed wyjściem mobilizuję dzieci do posprzatania po sobie zabawek.
Dzieci mojej koleżanki robią w pokoju tornado.WSZYSTKO jest
rozwalone łącznie z wielką skrzynią Lego i puzzlami.Wychodząc owa
koleżanka powiedziała mi dziś:"Ale masz przes...ne,tyle
sprzątania".Zagotowałam się trochę bo moje zawsze sprzątają u niej
po sobie choćby "z wierzchu" jak nie ma czasu np.Oberwała się dziś
nawet mojemu starszakowi bo głośno powiedział do kolegi "nie
rozwalaj wszystkiego,bo ja musze potem sprzątać".Wspomniana
koleżanka powiedziała mu,że jak tak może bo on młodszy i w
gościach...
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 19:36
      Zalezy od miejsca i sytuacji.
      Gneralnie zaganiam do sprzątania.
    • jkk74 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 19:38
      Zawsze szykując się do wyjścia przypominam dzieciom o posprzątaniu. Czasem
      sprzątają, czy raczej pomagają a czasem słyszę "daj spokój, zaraz sami to
      szybciutko ogarniemy". Sama u siebie wolę sprzątnąć po gościach niż tłumaczyć co
      gdzie odłożyć.
      • mamaemmy Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 19:42
        ja mówie do dzieci WSZYSTKICH-noa a teraz sprzątajcie ten bałagan.

        Ale akurat mam szczescie ,bo w większosci przypadków nie potrzeba upominac
        nikogo- a dzieci u obcych spzrątają chetniej niz u siebie-moja ma tak samo.Ale
        to kwestia wychowania i dziecka w sumie.
      • bweiher Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 19:47
        Zawsze sprzątamy(a w sumie dzieci) po sobie.Sama wiem ile to roboty i parę minut
        przed wyjściem informuje że mają sprzątać bo zaraz wychodzimy.Skoro razem się
        bawią to i razem posprzątają.Ale z moich znajomych tylko jedna koleżanka robi
        tak jak my.Reszta "zwinie dupę"i już ich nie ma.A bajzel w pokoju młodego
        zostaje do rana,bo syn po zabawie już nie ma siły a ja sprzątam po gościach w
        kuchni.Jestem zdania że dzieci trzeba uczyć zbierania zabawek od małego.Nie
        ważne jak długo to robią ani że położą nie tam gdzie trzeba.
        • roksanaa22 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 19:50
          Najgorsze jest to,że to nie taki "zwykły" bałagan bo taki jest i po
          moich dzieciach.Ale po ich wizycie WSZYSTKO jest wywalone co tylko
          się da.Mamy sporo zabawek "składanych"-jakieś garnuszki na
          klocuszki,drewniane układanki,piramidki itp.sprzątanie tego
          wszystkiego zajmuje naprawdę wiele czasu...
          • amhali Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 19:57
            Zwroc uwage jesli to az tak zle wyglada i Ci przeszkadza smile Mozna to zrobic w
            sposob humorystyczny i z usmiechem na twarzy aby komus uzmyslowic jak nalezy sie
            zachowac, nie trzeba odrazu sie klocic czy zloscic.
          • prologica Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 19:59
            roksanaa22 napisała:

            > Najgorsze jest to,że to nie taki "zwykły" bałagan bo taki jest i po
            > moich dzieciach.Ale po ich wizycie WSZYSTKO jest wywalone co tylko
            > się da.Mamy sporo zabawek "składanych"-jakieś garnuszki na
            > klocuszki,drewniane układanki,piramidki itp.sprzątanie tego
            > wszystkiego zajmuje naprawdę wiele czasu...

            moze jestem swinia, ale wiem ktorzy znajomi maja jakie dzieci. i jak wiem ze
            przyjda dzieci 'balaganiace' to zabawki z drobnymi czesciami, puzzle, male
            ukladanki albo po prostu delikatne 'najulubiensze' zabawki corki odstawiam poza
            zasieg dzieciecych lapek.
            jak corka prosi o konkretna zabawke to prosze zeby sprzatneli to co jest
            rozwalone i daje te zabawke.

            to wyciagniecie wnioskow po wizytach po ktorych zostawaly do wyciagania czesci
            puzzle z zakamarkow albo z innych czesci mieszkania, to samo z malymi lego, z
            bucikami lalke, czesciami do malych pony, pet shopow itp.
            • roksanaa22 Próbowałam. 03.09.08, 20:04
              Wiele razy próbowałam zwrócić uwagę.Najpierw żartobliwie,później
              bardzej stanowczo na co w/w odparła:jak wy przyjdziecie do nas to my
              bedziemy sprzątać-co nigdy nie miało miejsca bo zawsze dzieci
              sprzątały po sobie.Normalnie chyba zacznę tam chodzić,napuszczac
              dzieci na robienie syfu i zwalniac ze sprzątania.Ale to chyba
              takie...niepedagogiczne,co?smile))
              • amhali Re: Próbowałam. 03.09.08, 21:02
                Pedagogiczne...wzgledem kolezanki tongue_out
                • ibulka Re: Próbowałam. 03.09.08, 21:06
                  prościej będzie schować drobne zabawki i komplety, np. klocków, ubranek dla
                  lalek itd., i wytłumaczyć swoim dzieciom dlaczego nie pozwalacie bawić się nimi
                  w towarzystwie bałaganiarzy.

                  nie znoszę czegoś takiego, moje dzieci sprzątają po sobie.
            • kropkacom Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 20:06
              Na koniec wizyty u znajomych zaganiam moje dzieci do sprzątania i często sama
              sprzątam. U mnie w domu nikogo z gości nie gonie. Bo nie mam makabrycznej ilości
              zabawek i liczę że sami się zreflektują.
          • ally Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 20:38
            roksana, postaw sprawę ostro. sama mam wspomnienia z dzieciństwa, w których mój
            młodszy kuzyn robił sajgon w moim pokoju, jego mamusia się cieszyła, a moja
            matka z uprzejmości nie wypraszała jej z domu wink do tej pory to pamiętam, bo
            nienawidzę, jak ktoś bez pozwolenia rusza moją własność wink
    • marminia Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 20:56
      Długi czas moje dzieci sprzątały po sobie u znajomych (przy mojej
      wydatnej pomocy), dziecko znajomych w naszym domu - nigdy (nawet
      jak nasze dały hasło "to teraz bawimy się wszyscy w bandę
      sprzątaczy" on w tym czasie ulatniał się do mamy). Po jakimś
      czasie - przestały to robić. Wskutek tego gdy do nich
      przychodziliśmy na środku było jedno małe pudełko z klockami i
      słowa "nic nie wolno wam dotykać, bo się nabałagani".Przestaliśmy
      się odwiedzać. Z innymi znajomymi mamy umowę, że ani ich córki u
      nas ani nasze u nich nie sprzątają.
    • kudlata.pl sprzątamy/ sprzątają 03.09.08, 21:07
      lub przynajmniej proponuję sprzątanie.

      nie cierpię wizyt dziecka mojej dobrej koleżanki, bo ten chłopak nie
      robi bałaganu a istny burdel i... wychodzi. Wrrr. Inne dzieci się
      bawią, bałaganią - wiadomo zawsze jest co sprzątać, ale ten, nawet
      nie wiem jak opisać stan po jego wyjściu.
      • doral2 Re: sprzątamy/ sprzątają 03.09.08, 21:26
        nie widzę innej opcji !

        do autorki wątku - a koleżance z takim podejściem na drugi raz powiedz, że nie
        masz czasu sprzątać po jej dzieciach, a zatem nie masz czasu ich przyjmować u
        siebie w domu. no, chyba że po swoich dzieciach sprzątnie.
    • hanalui Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 21:52
      A ja nie wyobrazam sobie moich doroslych gosci zagonic do zmywania
      garow i talerzy po skonczonym przyjeciu, mycia kieliszkow,
      odkurzania, wynoszenia smieci. To samo w stosunku do dzieci...sa
      goscie jest balagan - zabawki w pokoju dziecka porozwalane, brudne
      gary, okruszki, naczynia do mycia. I nikt nie zostawil u nas
      chlewika jak do tej pory big_grin
      Wyjatek stanowia pobyty z pozostawaniem na noc. Wtedy i my bedac w
      gosciach i nasi goscie pomagaja w porzadkach, ale jakos nigdy nie
      zdarzylo mi sie nikogo o to prosic. Moi goscie sami o tym wiedza big_grin
    • berecik7 Z innej beczki 03.09.08, 22:05
      Zauwazyłam, że największy syf u mnie w domu robią te dzieci, które w
      swoich własnych mają rygory. Mam znajomą, która nie rozstaje się ze
      ścierą, każdy okruszek na podłodze przyprawia ją o rozstrój nerwowy.
      No i jak jej dziecko wpadnie do nas, to po prostu zaczyna się
      sajgon. Wywalone jest wszystko, raz nawet książki z półek. Masakra.
      • kropkacom Re: Z innej beczki 03.09.08, 22:09
        > Zauwazyłam, że największy syf u mnie w domu robią te dzieci, które w
        > swoich własnych mają rygory.

        Niekoniecznie ale znam kilka takich przypadków też.
        • brookeforrester Re: Z innej beczki 04.09.08, 18:24
          tez sie nie zgodze big_grin
    • moofka Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 22:49
      jak widze ze mlody jako gosc z gospodarzem zrobili wyjatkowy sajgon to zachecam
      do pomocy w sprzataniu
      i sama na szybko wrzucam co mi sie nawinie
      ale nie czuje sie w obowiazku zostawiac blysk jak po anthei turner smile
      sama tez nie oczekuje
      chyba ze wyjatkowo nasyfia, ale na to raczej nie pozwalam bo dzieci nie zostawam
      samopas
      jak rozwala drobnicę i juz bawia sie czym innym to lapie ich i kaze zebrac na
      biezaco
      raczej w formie zabawy kto szybciej, albo same zielone, a potem same okragle na
      przyklad ot taki konkurs na refleks i spostrzegawczosc, bez focha - sie nie
      obrazają, tylko chetnie bawią smile
      ogolnie po gosciach pomagam sprzatnac synkowi i nigdy nie bylo to problemem
      nie uwazam za chamow gosci ktorzy zostawia po sobie brudne szklanki, ani dzieci
      ktore zostawia samochodziki
      innych szkod nie pamietam jakos
      • chmurka_257 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 23:09
        u nas jest taka zasada ze po malych gosciach sprzatamy sami ,czyli ja z corka
        i mezem wspolnie zbieramy zabawki ,nie wyobrazam sobie ze nasi goscie maja
        sprzatac po sobie,to tak samo jak ja bym kazala moim kolezanka po sobie
        pozmywacsmiletak samo robimy idac do kogos w gosci , corka nigdy nie zbiera po
        sobie rozwalonych zabawek.dla mnie bylby to brak taktu ze strony gospodarzy
        ktorzy pozwalaja sprzatac swoim goscia rozwalone rzeczy.
    • dorianne.gray Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 23:16
      Ale dlaczego się zagotowałaś, zamiast jej normalnie paszczowo
      objaśnić, co o tym myślisz i że chętnie przyjmiesz jej (i oczywiście
      jej dzieci) pomoc w sprzątaniu?...
      • igge Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 03.09.08, 23:25
        nie sprzątamy po sobie i nasi goście niezależnie od wieku i totalnej
        demolki jaką ich dzieci zostawiają - nie sprzątaja u nas
    • volta2 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 00:19
      ja też, jak mniejszość póki co w tym wątku, nie sprzątam po
      dzieciach jak i po sobie w gościach. i gościom nie każę sprzątać u
      nas w domu, czy to dorosłym, czy dzieciom - wszystko jedno.
      dla mnie to brak kultury i tyle...

      jeśli coś się rozleje w ilości zagrażającej bezpieczeństwu dzieci -
      wtedy faktycznie, nawet w gościach sięgam po ściereczkę, ale gdyby
      taka sytuacja miałaby u mnie miejsce, żadnej koleżance ściereczki
      bym nie wlepiła.

      jedyne na co się decyduję, to umycie(jeśli gospodyni nie ma
      zmywarki) naczyń użytych do przygotowania osobiście przeze mnie
      osobnego jedzenia dla moich niejadków. zdarza się tak dość często,
      że wkraczam do cudzej kuchni, by przygotować kaszę, czy jakieś inne
      cuda, które nie są podane do stołu(jeżdżę z własnym prowiantem dla
      dzieci) - i wtedy zmywam talerzyki.
    • figrut Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 01:16
      Moi u siebie ze sprzątaniem zwlekają strasznie (często to ja sprzątam, jak już
      padną i zasną), ale jak jedziemy z wizytą, to na hasło "sprzątamy, bo zaraz
      jedziemy do domu" dzieciaki rwą się do sprzątania. Zwykle z wizytą przyjeżdżają
      dwie osoby z dziećmi. O dziwo u nas chętnie z chłopakami sprząta ten, który we
      własnym domu też sajgon robi (jak i moi niestety). Największy bałagan ZOSTAJE po
      dziewczynce, która w własnym domu musi wszystko idealnie posprzątać po sobie -
      od niej ciężko jest wyegzekwować sprzątanie razem z chłopakami całego bałaganu.
      Często pomagamy dzieciakom sprzątać - ja i mama chłopca, który u siebie również
      bałagani. Nie sprząta razem ze mną mama dziewczynki, u której zawsze musi być
      porządek w jej mieszkaniu. Czasami odnoszę wrażenie, że mamie dziewczynki tak
      jest wygodniej. Córka się u mnie wyszaleje, więc u siebie już nie musi.....
      • kudlata.pl Nikt NIE KAŻE sprzątać po sobie, to część kultury 04.09.08, 07:03
        osobistej, liczyć się nie tylko z własną doopą.
        Wizyt dorosłych do wizyt dzieci nie ma co porównywać.
        • kropkacom Re: Nikt NIE KAŻE sprzątać po sobie, to część kul 04.09.08, 07:36
          A ja tam biorę pod uwagę że jak są dzieci goście to zawsze będzie bałagan. Nie
          stoję nad nimi żeby stwierdzić czy mały gość bardzo zasyfił czy nie.
          • aguskin Re: Nikt NIE KAŻE sprzątać po sobie, to część kul 04.09.08, 07:57
            raczej nie sprzątam będąc w gościach, ale dlatego, że mój jeden jak
            teraz drugi syn prawie zawsze bawi się jedną zabawką, nie robi
            bałaganu, tak mają, wpadaja wybieraja najfajniejszy łup i nie
            wypuszczają go z rąk, u nas to różnie wygląda, ale były takie dzieci
            co nawet szafki z ubraniami plądrowały, ich mamy zawsze zachęcały do
            wspólnego sprzatania,
    • mamaisi Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 10:14
      J też generalnie proszę dzici o sprzątanie zabawek gdy wychodzimy
      już do domu. Myślę, że tak po prostu wypada. Jednak idąc do "takij"
      koleżanki nie robiłabym sobie kłopotu ze zmuszaniem córki do
      sprzątania po sobie smile Niech zrobi bałagan a potem "przes....ane"
      będzie miała owa koleżanka sprzątając te rzeczy smile
      • ela82 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 10:20
        Nie wymagam od mojego dziecka rowniotenkiego ukladania misiow np na
        polce, ale zawsze prosze o zebranie klockow do pudelka, puzzli i
        innych zabawek wieloelementowych, bo z doswiadczenia wiem, ze te
        najgorzej sie sprzata.
    • paulka25 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 18:12
      Moja corka "szkolona" od poczatku, ze po zabawie nalezy sprzatnac teraz robi to
      bez zadnego upominania i przypominania. Rowniez w gosciach kiedy wie, ze
      zbieramy sie do domu zaczyna sprzatac. Wiekszosc dzieci, ktore ja odwiedzaja
      robi dokladnie to samo. Tylko jeden, syn kolegi, w momencie kiedy dzieci
      zaczynaja sprzatac po zabawie ulatnia sie czym predzej, zarowno u siebie w domu
      jak i u innych osob. Ale sadze, ze to kwestia tego, ze w swoim domu ma z
      rodzenstwem ogromny pokoj zabaw, w ktorym panuje totalny "pierd.lnik" i watpie
      czy ktokolwiek kiedykolwiek tam sprzatal wink
    • brookeforrester Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 18:23
      mysle, ze to, czy trzeba posprzatac czy nie zalezy od stosunkow, jakie lacza nas
      z osobami, do ktorych idziemy w gosci lub tez oni do nas przychodza. od stopnia
      zazylosci zalezy wprostproporcjonalnie wymog sprzatania smile
      zreszta nie mam z tym problemow. jak ktos przyjdzie i nie posprzata, dobra jest,
      to tylko dzieciaki i nie mmnie jest je wychowywac. Mlodemu kaze sprzatac,
      zreszta nauczony jest i uwielbia to robic. chyba ze slysze "daj spokoj", to
      odpuszczam z porzadkowaniem.
      mi to wisi, ale bardzo ciekawe Wasze rozne opinie smile
    • burza4 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 18:59
      wymaganie sprzątnięcia zależy od relacji - inaczej podchodzę, kiedy
      ktoś bywał sporadycznie, inaczej jeśli wizyty są częste.

      metody są dwie - albo rzucić - "no to teraz sprzątnijcie ten
      bałagan", albo dać do dyspozycji określony zestaw zabawek i
      kategorycznie zabronić ruszać resztę.

      na takie uwagi koleżanki powiedziałabym twardo, że u niej panują
      takie zasady, jakie sama ustala - a u ciebie twoje.
      • volta2 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 19:12
        na takie uwagi koleżanki powiedziałabym twardo, że u niej panują
        > takie zasady, jakie sama ustala - a u ciebie twoje.


        takie teksty to może wypowiadać ktoś od kogo ja osobiście czułabym
        się zależna, pracodawca, itp.
        koleżanka gdyby mi narzucała jakieś zasady w moim lub jej własnym
        domu, których ja bym nieakceptowała - nie byłaby już koleżanką.
        gdzie te czasy, gdy mówiło się gość w dom...
        • tebacha Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 20:10
          A dorośli goście zmywają po sobie?smile
          • kawad Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 22:09
            Kiepskie porównanie. Czy dorośli goście wywlekaja wszystkie naczynia
            z szafek? I inne rzeczy? Nie porównujmy wywracania pokoju do góry
            nogami z talerzami, na których daliśmy (sami i z własnej woli)
            gościom potrawy.
        • burza4 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 23:02
          gość jest zależny od gospodarza - musi się dostosować do jego warunków albo
          przestać bywać. Proste.

          nie oczekuję że ktoś dla mnie będzie zmieniał zasady u siebie, ale jeśli nie
          szanuje zasad mojego domu - może przestać się spotykać, żaden żal. Nie będę
          tęsknić za kimś, kto mi podnosi ciśnienie i dowala huk roboty.
    • mama-123 Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 22:30
      Tak, idac w gosci syfu po sobie nie zostawiamy. Sprzatamy choc
      troche, ale i balaganu szalonego nie robimy. Gdy ktos przychodzi i
      zostawialby totalny balagan, to juz mysle takiej osoby bym nie
      zaprosila.
      Czytajac watek widze, ze jednak rozne uklady panuja. Jedni nie
      sprzataja i nie oczekuja, ze u nich sie posprzata. Inni przeciwnie.
      Widac wiec zalezy jakie uklady panuja. Osobiscie nie wyobrazam sobie
      zostawienia totalnego balaganu w czyims domu.
      • tebacha Re: Sprzątanie po własnych dzieciach u kogoś... 04.09.08, 22:48
        Ja pozostawiam w pokoju dzieci na czas wizyty gości te zabawki, które mogą isć w
        ruch i nie ma kłopotu ze zbieraniem. Pudła z małymi lego i innym drobiazgiem
        wyjeżdżają do kryjówki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka