Dodaj do ulubionych

znudzona kura domowa

13.09.08, 20:42
to ja. Mam juz dosyc siedzenia w domu, nudy nudy i jeszcze raz nudy, ciesze
sie jedynie z wizyt znajomych no ale wiadomo kazdy ma swoje zycie, najchetniej
wybyłabym juz z chaty do ludzi. Ach jak brakuje mi rozmów poważnych i tych
mniej. Przez to jestem i bardziej nerwowa i nic mi sie nie chce, mam swoje
podworko to nawet nie chce mi sie za czesto chodzic na place zabaw. W sumie
jak juz tam ide to najczesciej dzieci z opiekunkami albo pustki. Nie ma tu
nawet zadnych miejsc gdzie moglabym zapisac mlodego aby i mu sie nie nudzilo.
Jakos mam juz dosc zabaw samochodzikami, malowania i innych pierduł. Wkurzają
mnie codzienne zakupki ale przynajmniej to powoduje ze musze ruszyc tylek z
miejsc, oczywiscie domek czysciutki obiadek ugotowany, straaaszna ze mnie kura
domowa.
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: znudzona kura domowa 13.09.08, 22:17
      Chyba jesteś jakimś ewenementem wśród kur domowychwink

      Zerknij do wątku Coronelli, tam emamy na czele z autorką,
      udowadniają, że bycie mieszkanką domowego kurnika to pasmo licznych,
      wzbogacających kontaktów, których nawet ludzie pracujący nie
      nawiązują w takiej liczbie, jak panie domowe. To również czas na
      samorozwój w postaci niezliczonych kursów, warsztatów i zajęć
      otwartych, bo każda z nich motywacji nabiera między froterką podłogi
      a roladkami przygotowywanymi z niezmienną pasją od lat, no i zabawy
      z dzieckiem- te to dopiero rozwijają dorosłych, pozwalają odkryć
      ukryte dziecko w sobiewinkPPPP


      Zastanów się, czy na pewno opisujesz to, co Ci dolega, bo odstajesz
      moja droga, odstajesz od tego gronawinkP
      • deela Re: znudzona kura domowa 14.09.08, 01:04
        kalipso
        publicznie wyznaje ci milosc wiernosc i posluszenstwo!
        • majmajka Re: znudzona kura domowa 14.09.08, 07:32
          Jako kura domowa ze znacznym stazem oswiadczam Ci, ze w tym samym momencie mniej wiecej przezywalam to samo co Ty. U mnie nawet o depresje sie to otarlo. Dusilam sie, meczylam i tchu mi brakowalo w przestrzeni jaka byl dom, a w domu tym ja i dziecko. Ja wczesniej ciagle w ruchu, ciagle wsrod ludzi nagle zostalam tego wszystkiego pozbawiona. na domiar zlego wyprowadzilam sie z mojej miejscowosci i nawet wyjscie na spacer bylo katorga. Po co? Skoro z nimim nie pogadam na spacerze? Nikogo nie znalam. Treagedia.
          Zaszlo mi sie w ciaze, co poczatkowo spotegowalo moj stan, ale z czasem chyba przyzwyczailam sie i stopniowo sie zmienila sytuacja.
          Moja rada: wroc szybko do pracy albo zorganizuj sobie tak zycie by cos sie w nim dzialo. Hobby jest dobrym sposobem na cale to zjawisko bycia kura domowa. Jakies kumpele, rozrywki rowniez dla Ciebie, nie tylko dla dziecka.
          Ps. W domu mam w miare czysto i obiadki sa, choc nie cierpie ich robic...wink Tak, ze godna jestem miana" kura domowa"wink
        • kali_pso deela 14.09.08, 19:39
          Sękju.....ale gdzie jest, że "nie opuszczę Cię aż do takiego Twojego
          postu, z którym mi nie po drodze"smile?

          Ale co tam, w dobrym związku bez tarć się nie obejdziesmile
    • faga Re: znudzona kura domowa 13.09.08, 22:18
      Mój przedmówca ma rację, dziewczyno znajdź sobie jakąś pasję w przeciwnym
      przypadku się uwstecznisz. Może zainwestujesz w siebie zapisując sie na studia,
      naukę języka obcego a może zacznij szukać zatrudnienia chocby na jakąś część etatu?
      • doral2 Re: znudzona kura domowa 13.09.08, 23:11
        miałam kiedyś teściową, głupią jak but....
        ale powiedziała jedno, mądre zdanie - ten się nudzi, kto sam jest nudny i pusty...

        i z tym zdaniem się zgadzam w całej rozciągłości.
    • mathiola Re: znudzona kura domowa 13.09.08, 23:21
      a ty masz jedno dziecko tylko????
      To nie rozumiem.
      Z jednym dzieckiem przemierzyłam/liśmy Polskę w szerz i w zdłuż,
      imprezowałam kiedy chciałam, zwiedzałam kiedy chciałam i w zasadzie
      robiła to co chciałam. Bo z jednym dzieckiem można wszystko
      (prawie). Dopiero kiedy pojawiły się bliźniaki, w moim życiu zaczął
      się mały przestój. Ale mały, patrząc na inne matki... Właśnie
      wróciłam z imprezy, więc aż tak źle nie jest z tym moim życiem
      towarzyskim. No, ale ja nie mam czyściutkiego domu i obiadku
      codziennie (jeno dla dzieci). O ja niegodna miana kury domowej wink
      • deodyma Re: je tez niegodna miana kury domowej chyba:) 14.09.08, 00:50
        a mam dopiero 10 msc dzieckosmile
      • lola211 Re: znudzona kura domowa 14.09.08, 08:05
        No dobrze- impry i wyjazdy to raczej nie codziennosc, tylko okazje.A
        Michasi pewnie chodzi o monotonie dnia codziennego.Wstajesz, w domu
        Ty i dziecko i wciaz te same obowiazki, dzien podobny do dnia.Po
        pewnym czasie ma sie dosc.
        • sir.vimes No ale Michasia ma mozliwość 14.09.08, 09:15
          robienia rzeczy, których wiele pracujących osób nie może - np. zabrać dziecko na
          wycieczkę całodniową "z okazji czwartku" nie ustalając tego dokumentnie z nikim.

          Albo cały dzień spędzić w jakiejś galerii sztuki a po drodze kupić obiad do
          odgrzania.

          Albo nauczyć się szyć i już od września szyć ozdobne poduszki na prezenty
          świąteczne.

          Albo położyć się z książką na kanapie, dziecku wysypać na dywan górę klocków i
          czytać jedną powieść za drugą.

          Niefajnie? I można codziennie zmieniać sposób spędzania czasu, nie wpuszczać się
          w kanał typu "o 12.00 zakupy, o 14.00 mieszanie ciasta, o 10.00 drugie śniadanie
          z serialem"

          Jak ktoś chce - to się nudzić nie będzie, ani w domu, ani w pracy.

          Najważniejsze to nie dać się wpuścić w kierat pod tytułem "moim celem życia jest
          lśniąca podłoga" - a to niestety robią i matki domowe i pracujące.

          • michasia24 Re: No ale Michasia ma mozliwość 14.09.08, 09:32
            dokładnie lola, czytam ksiazki bo to moja pasja, do galerii teatru kina z
            chcecia bym pochodzila ale u nas nic takiego nie ma, z dzieckiem chodze tez i na
            dlugie spacery bo kontakty z innymi dziecmi i takie sprawy
            • sir.vimes to wsiadaj w PKP 14.09.08, 10:54
              i jedź do najbliższego miasta w którym coś się dzieje - przynajmniej ze dwa razy
              w tygodniu. Na jeden dzień, pół dnia - by ograniczyć koszty obiad można nawet
              zabrać ze sobą (dla dziecka zupkę w termosie).

              Same zakupy, gotowanie i robienie "brum, brum" plastikowym samochodzikiem
              rzeczywiście nie wystarcza do szczęścia...
              Jeżeli dom cie wkurza i jesteś znudzona (a wnioskuję, że o to właśnie chodzi -
              że dom sam w sobie "kojarzy ci się" z kieratem) - trzeba zmienić miejsce pobytu
              i będzie OK. Dużo przyjemniej się do domu wraca niż w nim siedzi lub wychodzi
              jedynie na "spacerniak" (sklep -park -plac zabaw- sklep)

              A jeżeli basen masz blisko - to może zapisz się z dzieckiem?
              • michasia24 Re: to wsiadaj w PKP 14.09.08, 11:08
                masz racje, nie jedzilam pksem bo mam do nich obrzydzenie, ale w koncu sie
                przelamamlam no i pojechalismy, i do kina mozna dojechac i do krainy zabaw,
                basen uwielbiam ale mam od domu jakies 60km w jedna strone i to juz dla mnie za
                daleko, jak maz ma wolne to jezdzimy i w gory i w inne miejsca
      • agatar-m Re: znudzona kura domowa 14.09.08, 08:16
        mathiola napisała:

        > a ty masz jedno dziecko tylko????
        > To nie rozumiem.
        > Z jednym dzieckiem przemierzyłam/liśmy Polskę w szerz i w zdłuż,
        > imprezowałam kiedy chciałam, zwiedzałam kiedy chciałam i w
        zasadzie
        > robiła to co chciałam. Bo z jednym dzieckiem można wszystko
        > (prawie)

        dokładnie , z jednym dzieckiem to jeżdziłam sama wszedzie,
        zabierałam go do autobusu i do kolezanek i do zoo i na wyspe słodowa
        na super plac zabaw, matko jak to sie niedocenialo,że ma sie tylko
        jedno dziecko tez potrafiłam zamarudzić. ale i teraz gdy mam 3latka
        i roczniaka to tez wychodze na plac zabaw, gaduła ze mnie wiec mam
        grono mamusiek i nawet robiac babki gadamy na poważne tematy...nawet
        jeżdże tez od czasu do czasu z nimi tam i ówdzie. weź sie w garśc,
        poczytaj w internecie gdzie sa rozrywki dla dzieci w twoim mieście i
        w droge..mały sie pobawi a ty poznasz nowych znajomych smile
        • lola211 Re: znudzona kura domowa 14.09.08, 08:46
          >..mały sie pobawi a ty poznasz nowych znajomych smile


          Wiesz, nie kazdy pala checia nawiazywania znajomosci z ludzmi
          spotkanymi przy piaskownicy.Ja tam moglam grzecznosci wymienic i nic
          ponadto.O czym z obcymi rozmawiac? O dzieciach- przypuszczam?

          • deodyma Re: znudzona kura domowa 14.09.08, 09:16
            lola211 napisała:
            > Wiesz, nie kazdy pala checia nawiazywania znajomosci z ludzmi
            > spotkanymi przy piaskownicy.Ja tam moglam grzecznosci wymienic i
            nic
            > ponadto.O czym z obcymi rozmawiac? O dzieciach- przypuszczam?

            ja tez nie palam checia do poznawania ludzi w piaskownicysmile jakos
            mnie pociagaja mnie takie znajomosci. moja sasiadka z klatki ma
            polroczna corke i ona gdy wychodzi z mala na dwor, od razu idzie w
            strone piaskownicy i zna chyba wszystkoe kobiety, ktore przychodza
            tam z pociechami. ja tak nie lubie i nie czuje takiej potrzeby. wole
            sie z dzieckiem przejsc, niz sterczec pod blokiem.
      • michasia24 Re: znudzona kura domowa 14.09.08, 09:27
        zwiedzic Polske w zdluz i w szerz, bardzo fajnie ale mąż pracuje a bez niego co
        to za przyjemność?, owszem na imprezy tez chodze ale przeciez to od czasu do
        czasu, wlasnie studia skonczyłam wiec narzaie na inne sie nie wybieram chociaz
        bym chciala, do pracy tez nie pojde bo nie moge narazie a bardzo bym chciala
        • sir.vimes A to może w tym problem? 14.09.08, 10:57
          bardzo fajnie ale mąż pracuje a bez niego co
          > to za przyjemność?

          Może czas nauczyć się , że bez męża to też przyjemność?
          • michasia24 Re: A to może w tym problem? 14.09.08, 11:09
            moze i czas sie nauczyc, ale jak narazie nie wyobrazam sobie pojechania na
            tydzien czy dwa bez niego chociaz jestesmy juz wiele lat razem
            • sir.vimes Re: A to może w tym problem? 14.09.08, 19:06
              na tydzień nie ma na razie po co - ale na jeden dzień z dzieckiem jak najbardziej.
              Przełamiesz monotonię.
        • mathiola Re: znudzona kura domowa 14.09.08, 15:49
          A co by cię satysfakcjonowało, żebyś nie narzekała na nudę? Bo jak
          pamięcią sięgnę, to wszystko, czego ja potrzebowałam do życia,
          miałam w zasięgu ręki, mimo posiadania dziecka. Fakt, synek był
          wyjątkowo spokojny, niekłopotliwy.... O przemierzeniu Polski pisałam
          trochę przekornie, to nie tak, że jednego tygodnia jechaliśmy nad
          morze, a drugiego w góry smile Po prostu nie siedziałam w domu, czy to
          z mężem czy bez męża. Wszędzie tego swojego dzieciaka zabierałam.
          Moją pasją jest jazda na rowerze. Ile ja kilometrów natłukłam z
          synkiem w krzesełku, nie zliczę nawet smile) Kiedyś wybraliśmy się całą
          rodzinką do teściowej (ok. 150 km w jedną stronę) - ze zwiedzaniem
          okolicznych atrakcji po drodze. To był przecudowny całodzienny wypad
          (chociaż myślałam, że ducha wyzionę, bo na ostatnich 10 km złapała
          nas burza). Po muzeach mały włóczy się z nami od urodzenia
          (zaszczepiliśmy mu dzięki temu bakcyla historyczno-przyrodniczego).
          Czytałam góry książek. Szydełkowałam. Malowałam. Oglądałam bardzo
          dużo filmów na wideo....
          No, do kina np. nie mogłam go zabrać, to fakt. Ale tutaj dzielnie
          wspierała nas babcia - raz na jakiś czas można go było zostawić i
          zrobić coś z zakresu "zabawy dla dorosłych" smile
          • miko_mama mathiola 14.09.08, 16:15
            mathiola przepraszam cię najmocniej, ale mnie zaintrygowało - 150 km to dość
            dużo jak na rower na 1 dzień, wydaje mi się. A Ty jeszcze jechałaś te 150 km z
            dzieckiem w foteliku i zwiedzaliście okolicę itd. I wracaliście tez rowerem czy
            jak??
            • babcia47 Re: mathiola 14.09.08, 16:41
              mój syn znad morza do czeskiej granicy jechał 2 dni..drugi syn do
              przyszłej synowej jeździ 40 km w jedna stronę..i wieczorkiem wraca.
              Przy obecnej technice i jakości rowerów..widać można..
              • marina2 mathiola 14.09.08, 17:13
                mathiola 150km w jeden dzień!!
                najpierw zrobiły mi się zakwasy ,a w chwilę potem nogi mi po prostu
                odpały.też jeżdżę ,ale nie dałabym rady.szacuneksmile))
            • mathiola Re: mathiola 14.09.08, 17:17
              nie, nie wracaliśmy rowerem, wracaliśmy po kilku dniach pociągiem.
              150 km jest trasą normalną, my jechaliśmy dróżkami przez lasy
              głównie i wyszło nam jakieś 110 - 120. Dzieciak miał się z nas
              wszystkich najlepiej i świetnie się bawił. Ale on lubił jeździć w
              swoim krzesełku. Dla rozprostowania kości robiliśmy przystanki co
              kilkadziesiąt km, zaliczyliśmy kąpiel w Liwcu, zwiedziliśmy Pałac w
              Starej Wsi, dworek zabytkowy... na drugi dzień pojechaliśmy jeszcze
              rowerami (ale już tylko 50 km do muzeum rolnictwa ze skansenem smile)
              • mathiola Re: mathiola 14.09.08, 17:22
                a, i jeszcze te 120 km to tak wg mojego męża, ale że mocno
                pobłądziliśmy w okolicach Tończy (tfu, zakichana dziura!) to też nie
                mam pewności, czy nie nadrobiliśmy tych skrótów podwójnie wink Wtedy
                ukułam nowe polskie porzekadło: W Tończy świat się kończy wink Nam
                konkretnie skończyła się droga, która wg mapy powinna biec przez
                wieś i wychodzić na trasę... skończyła się w jakimś upiornym
                gospodarstwie jak z horroru, ze starym dziadem, starą babą, tuzinem
                zepsutych maszyn rolniczych i 15 szczekającymi psami...... Matko,
                jak sobie przypomnę.....
                • michasia24 Re: mathiola 14.09.08, 17:43
                  najbardziej to mi brakuje kontaktów z ludzmi, to nie jest tak ze ja siedze w
                  domu i siedze, chyba bym po paru dniach oszalała, jezdze z mezem to tu to tam
                  jak ma wolne, czyli przynajmniej raz w tygodniu, u nas jest pare placów zabaw,
                  niestety są albo puste albo są dzieci z opiekunkami, owszem po poludniach są tez
                  matki niewiem dlaczego (moze bo w centrum) najwiecej jest ich na jednym takim
                  placu, ale reguły jak dla mnie które tu panują są szokujące, prawie kazda
                  mamusia z fają siedzą na ławeczkach i kopcą blee
                  • mathiola Re: mathiola 14.09.08, 17:52
                    A masz ty kogo do pomocy jakby co? Jakąs babcię albo ciocię?
                    Bo jeśli chodzi o brak towarzystwa, to taaaak, trochę rozumiem.
                    Nawet bardziej niż trochę. Kiedy mały się urodził, mieszkałam daleko
                    od rodziny i wszystkich znajomych.... siedziałam z nim w domu dzień
                    po dniu, sama, mąz pracował. Znajomych miałam mało, a że głównie
                    spędzali czas w pubach, to nie bardzo mieliśmy w tym czasie wspólne
                    zainteresowania wink Tak, wtedy też mi brakowało towarzystwa dorosłych
                    ludzi, wyjść, pogadać z kimś w innym języku niż niemowlęcy.... Ale
                    nie mogę powiedzieć, że się nudziłam. Wypełniałam sobie czas po
                    swojemu (właśne to szydełkowanie, filmy, książki, długaśne spacery
                    ze zwiedzaniem okolicy - dla mnie nowej). W sumie żyłam w swoim
                    świecie wtedy, tylko ja i synek. Nie było źle, było fajnie, tylko
                    właśnie tego towarzystwa ludzkiego mi brakowało. Ale to trwało kilka
                    miesięcy, potem wróciłam do swoich i zaczęłam żyć pełną piersią.
                    Dzieci szybko dorastają, mój syn ma dziś już 6 lat. Twoje też
                    urośnie ;P
                    A ja teraz siedzę przywiązana do bliźniaków, z którymi wyjście do
                    sklepu to sport ekstremalny i wspominam jakie lekkie, łatwe i
                    przyjemne jest życie z jednym dzieckiem.
                    • michasia24 Re: mathiola 14.09.08, 18:10
                      tak sie sklada ze znam tu tylko 2 rodziny z ktorymi sie spotykam, nie licze
                      oczywiscie sasiadow i ludzi na gadke o pogodzie, znajomi maja dzieci, chyba juz
                      wszyscy moi znajomi maja dzieci albo zaraz beda mieli, jak chce gdzies wyjsc to
                      maz zostaje z mlodym, nie tesknie do czasow kiedy nie bylo dziecka bo to moj
                      skarb i nie przeszkadza mi on w niczym, wiem ze mozna z nim wszystko robic i ja
                      to z nim robie, tylko niestety dla mnie to wszystko co teraz robie to cholernie
                      malo, gdy spi albo jezdzi rowerkiem po podworku czy inne, to kompletnie nie mam
                      pomyslu na siebie, snuje sie po domu i to mnie wkurza, nie zajme sie
                      szydelkowaniem bo nie lubie, wiem ze dzieci szybko rosna i ze te chwile ktore z
                      nim spedzam sa wazne i niezapomniane i to doceniam, ale juz wiecej nie dam sie
                      wkopac w siedzenie 2 lata z dzieckiem o nie
                      • mathiola Re: mathiola 14.09.08, 18:23
                        nie zajme sie
                        szydelkowaniem bo nie lubie,

                        ale ja cię wcale nie namawiam big_grin Po prostu piszę czym ja się
                        zajmowałam. Szydełkować to się uczyłam właśnie z nudów, żeby czymś
                        zapełnić czas. Ty też poszukaj sobie ciekawych zajęć, o które byś
                        siebie nawet nie podejrzewała, że potrafisz. Musi być coś, co sprawi
                        ci przyjemność
                        wink
    • iwoniaw A wcześniej miałaś ciekawe życie? 13.09.08, 23:23
      I dopiero konieczność przebywania ze samą sobą cię tak znudziła? To co takiego
      porywającego robiłaś wcześniej i kto cię zabawiał?

      Rozumiem matki domowe tęskniące za swą ciekawą pracą, za odpoczynkiem od dzieci
      czy domowych zajęć, za większą ilością snu - ale _nudzić się_? Bywałam w życiu
      zmęczona, wściekła, przepracowana, ale na pewno nie znudzona.
    • deodyma Re: a zadnych zainteresowan nie masz? 14.09.08, 00:48
      obecnie tez siedze z dzieckiem w domu i planuje pobyc z malym w domu
      dotad, dokad maly nie pojdzie do przedszkola, czyli gdzies tak do
      trzeciego roku zycia. mnie tam jakos w domu nigdy sie nie nudzilo i
      nie nudzi. ksiazek nie czytasz? znajomych, przyjaciol? przeciez nie
      wszyscy sa tacy, ze ich zycie kreci sie tylko i wylacznie wokol
      dzieci i mezow.
      • guderianka Re: a zadnych zainteresowan nie masz? 14.09.08, 09:30
        nudzą sie tylko ludzie nudni..
        wink
      • michasia24 Re: a zadnych zainteresowan nie masz? 14.09.08, 09:34
        znajomych mam tu malutko bo to nowe miejsce - przeprowadzka
        • deodyma Re: ja tez sie wyprowadzilam:) 14.09.08, 09:41
          i w miescie , gdzie obecnie mieszkamy, jestesmy sami, nie mamy
          nikogosmile co prawda w listopadzie mina dwa lata od wyprowadzki a
          kolezanek i znajomych tez mam tu malosmile ale mnie wystarczy te kilka
          osob bo nie palam checia do zawierania znajomosci ze wszystkimi
          dookolasmile ale mnie dobrze z tym. jednak mnie sie jakos nie nudzismile
          nie wiem, moze ja jakas dziwna jestemsmile
          • michasia24 Re: ja tez sie wyprowadzilam:) 14.09.08, 09:52
            no ale to co? znaczy ze jak ja sie nudze to jestem dziwna?
            • deodyma Re: no ja chyba jestem dziwna:) 14.09.08, 09:57
              bo nigdy mi sie nie nudzilo i nie nudzismile
              • michasia24 Re: no ja chyba jestem dziwna:) 14.09.08, 10:17
                nigdy mówisz? to znaczy ze nie znasz takiego uczucia? to moze powinnas sprobowac
                bo moze ci sie spodoba, nigdy hheheeh dobre sobie
                • deodyma Re: no ja chyba jestem dziwna:) 14.09.08, 10:28
                  no widzisz. trudno uwierzyc, prawda? dla Ciebie to tak samo dziwne
                  jest, jak dla mnie to, ze Tobie sie nudzismile
                  • michasia24 Re: no ja chyba jestem dziwna:) 14.09.08, 10:32
                    a powiedz mi czy siedzenie na necie w niedziele rano to dla ciebie cos poprostu
                    fajnego?
                    • deodyma Re: no ja chyba jestem dziwna:) 14.09.08, 10:37
                      siedze z doskoku, gdy moge sobie na to pozwolic i jesli mi sie
                      chcesmile moze Ty siedzisz na necie tylko dlatego bo Ci sie nudzismile ja
                      mam co robic i czym sie zajacsmile no i przy 10 msc dziecku tez jest
                      kupa roboty a ja w domku sama bo meza nie ma od dwoch tygsmile
                      straszne, prawda?
                      • michasia24 Re: no ja chyba jestem dziwna:) 14.09.08, 10:43
                        wiesz przy 10 miesiecznym dziecku tez mialam robote bo np nie umialo chodzic a
                        chcialo wsyztsko widziec z gory czyli rece rece i jeszcze raz rece, przy moim 2
                        latku juz mam mniej roboty bo ono i samo sie bawi i samo zje, czekam z
                        niecierpliwosci na luty gdy juz bede miala malenstwo ktorym sie trzeba bedzie
                        zajmowac non stop, ale tym razem nie zamierzam siedziec w domu az tak dlugo i
                        bede miala i prace i szkole i studia i to jest zycie ktore mi najbardziej
                        odpowada, ciagle w biegu, wiem bo juz tak mialam przez pol roku bycia z
                        pierwszym dzieckiem i wtedy mialam i wiecej cierpliwosci do niego i chcialo mi
                        sie chodzic na spacery i tez szczesliwa bylam gdy znalazlam chwile dla siebie,
                        teraz tych chwil mam za duzo i nie umiem sie z nich cieszyc,
                        • deodyma Re: no ja chyba jestem dziwna:) 14.09.08, 10:47
                          no widzisz. ja natomiast ciesze sie z tego, co mam. Ty masz za duzo
                          wolnego czasu i nie potrafisz juz sie nim cieszyc. a ja, odwrotnie.
                          3 lata przeleca niw wiadomo kiedy, pojde do pracy i wtedy bede
                          pewnie narzekala na zmeczenie oraz brak wolnego czasu. a poki co
                          ciesze sie z tego, ze moge posiedziec w domu bo pozniej juz tak nie
                          bedzie.
                          • michasia24 Re: no ja chyba jestem dziwna:) 14.09.08, 11:05
                            ogóleni to mam wrazęnie ze wiekszosc kur domowych robi to samo, tylko dla
                            niektorych to jest bardzo duzo a dla innych bardzo mało
                            • deodyma Re: jaka tam z Ciebie kura domowa:) 14.09.08, 11:08
                              przeciez nie gdaczesz, jaj nie skladasz... do kury pewnie tez nie
                              jestes podobnasmile no i kury nie mieszkaja w domach, tylko w kurnikusmile
                              • michasia24 Re: jaka tam z Ciebie kura domowa:) 14.09.08, 11:10
                                wiem wiem straszne okreslenie hehehehsmile)
                                • deodyma Re: jaka tam z Ciebie kura domowa:) 14.09.08, 11:13
                                  straszne, to faktsmile przypuszczam tez, ze jestes duzo ladniejsza od
                                  takiej kury, zamieszkujacej kurniksmile
                                  • michasia24 Re: jaka tam z Ciebie kura domowa:) 14.09.08, 11:14
                                    przynajmniej mam taką nadzieje wink
                                    • miruka Re: jaka tam z Ciebie kura domowa:) 14.09.08, 18:10
                                      a jak ja bym chciała być kurą domową ...
                                      • zuzanna56 Re: jaka tam z Ciebie kura domowa:) 14.09.08, 21:41
                                        O, ja tez chętnie, przez rok czy dwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka