Dodaj do ulubionych

Single znaczy jedynacy?

11.10.08, 16:40
Ciekawy artylul. Sam jestem jedynakiem i czesto spotykalem sie ze stereotypem
jak to jedynacy sa rozpuszczeni, wszystko sie nalezy, brak kompromisow itp.. a
prawda jest daleka od tego. Jasne ze wychowanie ma duzy wplyw ale moim zdaniem
90% to indywidualny charakter czlowieka determinuje jego zachowanie i juz.
Kazdy mial kolegow ktorzy palili, popijali, rozrabiali a nie kazdy sie do nich
dolaczal i wyrastal na zboja z dobrej rodziny co nie?
Obserwuj wątek
    • mis22 Rodzice mają największy wpływ na dzieci 20.10.08, 15:40
      predo napisał:
      > .. prawda jest daleka od tego. Jasne ze wychowanie ma duzy wplyw
      > ale moim zdaniem 90% to indywidualny charakter czlowieka determinuje
      > jego zachowanie i juz. Kazdy mial kolegow ktorzy palili, popijali,
      > rozrabiali a nie kazdy sie do nich dolaczal i wyrastal na zboja z
      > dobrej rodziny co nie?

      Ale rodzina wychowywała ciebie od momentu gdy się urodziłeś. Twoja mama miała na
      ciebie największy wpływ kształtując twoj charekter gdy był najbardziej plastyczny.

      Też jestem jedynakiem i żyję samotnie aczkolwiek mam czworo już dorosłych
      dzieci. W mojej rodzinie nie palono, a alkohol pito rzadko i niewiele. Pod
      wpływem kolegów zaczęłem palić i pić. Ale palenie rzuciłem pod koniec studiów, a
      alkohol piję rzadko i niewiele. Czy patrząc z długiej perspektywy - przejęłem
      wartości i obyczaje moich rodziców, a nie kolegów.
      • bambussi paradoksalnie jedynacy potrafią być bardziej 20.10.08, 16:07
        prospołeczni smile

        właśnie dlatego, że często w dzieciństwie wszystko mieli podane na
        tacy i rzadko kiedy czegoś im brakowało, potrafią się dzielić z
        innymi, bo dla kogos kto ma "bardzo dużo" utrata "trochę" na rzecz
        innych nie jest problemem

        problemem jest to za to często dla osób z rodzin wielodzietnych

        - najbardziej egoistyczną, zapatrzoną w siebie, mayślącą tylko o
        swoim interesie i przyjemnościach osobą jak znam jest mój dobry
        znajomy, który kiedys w przypływie szczerości wyznał mi, że to, że
        ludzie go odbierają własnie tak jak powyżej opisałem jest wynikiem
        jego pochodzenia z wielodzietnej rodziny

        potem opowiedział mi że całe życie musiał się z kimś czymś dzielić,
        a to zabawkami z bratem (dwóch), a to pieniędzmi na wakacje z
        siostrami (też dwie), nie miał wszystkiego czego chciał bo musiało
        też starczyć dla rodzeństwa, nie miał dla siebie tyle czasu bo był
        drugi pod względem starszeństwa i rodzice chcieli żeby opiekował się
        czasem młaodszymi, musiał cały czas rywalizować o czas rodziców itp.
        itd. i kiedy wreszcie się wykształcił, założył własny biznes i
        zarobił pierwsze większe pieniądze "wyszło szydło z worka"

        niestety obecnie jest to typ człowieka, który "spod siebie by zjadł"
        i jak cię jednorazową chusteczką do nosa "poczęstuje" to ci ja potem
        doliczy (albo odliczy, zależy kto komu winien jest jakąś kasę) - on
        sam ma tego świadomość ale jakoś mu z tym dobrze i nie zamierza sie
        zmienić, powiedział mi kiedyś że wreszcie liczy sie ON, JEGO
        potrzeby, nie musi się niczym z nikim dzielić i ma tak jak marzył
        przez całe dzieciństwo (obecnie faktycznie jest już tylko ON, bo z
        zoną są już po rozwodzie - długo nie wytrzymała)

        ja, jako jedynak nie miałem nigdy tego typu problemów - miałem tyle
        wszystkiego że nie musiałem nikomu nigdy niczego zazdrościć, wręcz
        przeciwnie - chetnie się dzieliłem (ale poniekąd rozumiem mojego
        znajomego, gdyby do podziału puli była oprócz mnie jeszcze czwórka
        rodzeństwa to pewnie też bym miał potem tylko złotówki w oczach)
        • cherokee77 Re: paradoksalnie jedynacy potrafią być bardziej 20.10.08, 16:29
          Zgadzam sie z przedmowca, bardzo trafna analiza, pochodze z rodziny
          wielodzietnej, nigdy sie nie przelewalo, wieksza czesc rodzenstwa
          jest bardzo podobna do opisanego wyzej kolegi egoisty. Nareszcie
          maja swoje kariery , niezle pieniadze, absolutnie nie chca sie z
          nikim dzielic, do tego stopnia ze nie potrafia sie z nikim
          zwiazac , po prostu nie maja nic do dania dla nikogo, a wrecz taka
          dziwna potrzebe ciaglego brania...taka jakas ciagla pustka , jak
          worek bez dna . No i ta ciagla konkurencja miedzy juz teraz
          doroslymi dziecmi, kto jest lepszy w oczach rodzicow, tak bylo od
          zawsze i to jest chyba nie do przerwania
        • predo Re: paradoksalnie jedynacy potrafią być bardziej 21.10.08, 16:56
          trafna analiza.
    • milena.rl Krzywdzący stereotyp: jedynak samolub. 20.10.08, 17:12
      A co jeśli jedynak jest niechcianą wpadką. Żyje z rodzicami, którzy się nie
      kochają i nie chcą mieć kolejnych dzieci.. Ojcu przypomina matkę, matce ojca...
      nie rozpieszczają, nie kupują laptopów.. Tak jest często
      • sniyg Re: Krzywdzący stereotyp: jedynak samolub. 20.10.08, 17:29
        A skąd masz wiedzę, że tak jest często?
    • 4v Re: Single znaczy jedynacy? 20.10.08, 19:19
      jakiś gościu z artykułu, pewnie wydumany, dziwi się że jego znajomy singiel
      wygląda 10 lat młodziej...

      wygląda, bo o siebie dba. bo nie ma partnerki, to dba. by wyhaczyć co jakiś czas
      jakąś samotną damę do towarzystwa.

      a żonkosie o siebie nie dbają, brzuszek rośnie, bo już zdobyli co trzeba to
      teraz czas się zapuścić, zdziadzieć, zresztą podobnie jak szanowna współmałżonka.

      i wcale nie bronię singli, bo co to za dbanie o siebie, skoro robi to tylko dla
      seksu, z najbardziej niskich pobudek. nie dla samego siebie, jemu nie zależy by
      we własnych oczach wyglądać dobrze.
    • alexandra220 Single znaczy jedynacy? 21.10.08, 00:00
      ola.
    • princealbert pierdoly 21.10.08, 09:11
      jestem jedynakiem i nie przypominam sobie zadnych docinkow na ten
      temat. Moze gdzies w glebokiej wsi ludzie by sie dziwili ale wsrod
      wyksztalconych ludzi to chyba zadna sensacja.
    • ichi51e Single znaczy jedynacy? 21.10.08, 09:22
      Zabawne troche. W mojej rodzinie (mam brata) zawsze sie raczej
      wspolczolo jedynakom - ze sa sami jakby co... Zabawki mielismy rozne,
      nic sobie nie zabieralismy, nie bilismy sie i w zyciu by nam nie
      przyszlo do glowy zazdroscic jedynakom... nie wydaje mi sie zeby
      jedynaki dostawaly jakos znacznie wiecej niz dwojka dzieci - w koncu
      pokoj dzieciecy ma jakas pojemnosc.
      • werualta Re: Single znaczy jedynacy? 21.10.08, 09:31
        w mojej rodzinie nie współczuło się jedynakom smile
        Moi znajomi jedynacy świetnie radzą sobie i na gruncie zawodowym i
        rodzinnym;
        moje trzy bliskie znajome, wywodzące się z rodzin z rodzeństwem
        (dwie mają po jednej siostrze, trzecia ma dwie siostry) są
        singielkami; trochę zapewne z wyboru, a trochę
        z tego, jak potoczyły się pewne sprawy;
        znam ludzi, mających rodzeństwa, więc niby powinni być zaradni,
        zorganizowani, dbający o innych (wg opinii niektórych o sile
        rodzeństwa) a wcale tacy nie są, to zero organizacji, zaradności,
        itp.;
        mam brata, a z przyjaciółką więcej się nagadałam o pewnych sprawach
        niż z moim bratem,
    • ogul_bobra Niech single płacą "bykowe" jak dawniej 21.10.08, 12:14
      Jak ktoś nie ma dzieci, to niech płci "bykowe" z którego dofinansuje się
      rodziny wielodzietne. Ktoś powie, że to populizm ala LPR - bzdura, to czysta
      ekonomia. Ci co mają dzieci, inwestują w przyszłość kraju. To ich potomstwo
      będzie pracować na przyszłych emerytów, podcierać im dupska, sprzedawać im
      chlebek, mierzyć im ciśnienie itp. A jak ktoś myśli, że wystarczy odłożyć
      sobie składki na emeryturę, to może się zdziwić... W kraju o słabej gospodarce
      i słabym państwie (brak rąk do pracy, brak podatników) oraz słabej walucie
      odłożone emeryturki mogą nie wystarczyć na chleb (dosłownie)
      • leon000 Re: Niech single płacą "bykowe" jak dawniej 21.10.08, 12:49
        Szanowny Pan nie słyszał nigdy o równości podmiotów wobec prawa?
        Z jakiej racji mam płacić jakiś podatek.
      • kotek.filemon Re: Niech single płacą "bykowe" jak dawniej 22.10.08, 09:40
        Takiego wała. Już i tak z moich podatków idzie kupa kasy na opiekę zdrowotną, oświatę i zapomogi dla cudzych bachorów. A rodziny wielodzietne to zazwyczaj (owszem, nie zawsze) stali klienci opieki społecznej. Zamiast generować dochód to przeżerają cudze...
      • resident_troll Re: Niech single płacą "bykowe" jak dawniej 22.10.08, 10:15
        ogul_bobra napisał:

        > Jak ktoś nie ma dzieci, to niech płci "bykowe" z którego
        dofinansuje się
        > rodziny wielodzietne. Ktoś powie, że to populizm ala LPR - bzdura,
        to czysta
        > ekonomia. Ci co mają dzieci, inwestują w przyszłość kraju. To ich
        potomstwo
        > będzie pracować na przyszłych emerytów, podcierać im dupska,
        sprzedawać im
        > chlebek, mierzyć im ciśnienie itp. A jak ktoś myśli, że wystarczy
        odłożyć
        > sobie składki na emeryturę, to może się zdziwić... W kraju o
        słabej gospodarce
        > i słabym państwie (brak rąk do pracy, brak podatników) oraz słabej
        walucie
        > odłożone emeryturki mogą nie wystarczyć na chleb (dosłownie)

        A może jednak na odwrót?
        Obserwując tendencje migracyjne ostatnich lat wskazać można, że to
        raczej "dzieciaci" powinni ekstra bulić i to sporo. To ich dzieci
        kształciły się i kształcą w znacznej mierze na koszt podatnika (w
        zasadzie wszystkie niemal szkoły podstawowe i średnie, częśc
        wyższych), po czym opuszczają Polskę i jadą do Londynu smażyć
        hamburgery. Króko mówiąc społeczeństwo polskie ponosi poważne koszty
        na ich edukację, opiekę zdrowotną, etc., po czym owe wykształcone i
        wychuchane dzieci dają nogę w świat szeroki, stanowiąc dla rodaków
        jedynie koszt i nie przynosząc im żadnej korzyści...
      • rorkdcr Re: Niech single płacą "bykowe" jak dawniej 22.10.08, 10:18
        głupszego pomysłu nie słyszałem od dawna.Jesteś idiotą
    • beeq Single znaczy jedynacy? 21.10.08, 14:17
      w mojej grupie przyjaciół jest dwoje singli.. oboje maja
      rodzeństwo.. liczne smile

      są też 3 pary stworzone przez jedynaków.

      dla mnie treść artykułu kompletnie się nie sprawdza smile
      • zmieszaniec Re: Single znaczy jedynacy? 21.10.08, 19:52
        A mnie sie wydawalo ze artykul jest nie o tym ze jedynacy zostaja
        singlami ale o pewnej analogii sytuacji jednych i drugich wzgledem
        otoczenia. Wynika to jasno z pierwszych zdan artykulu, dalsza jego
        czesc te mysl rozwija:

        "Jedynacy i single mają ze sobą wiele wspólnego. Nie chodzi tu
        bynajmniej o faktyczne podobieństwo cech czy sposobów bycia. Chodzi
        o to, jak są postrzegani przez otoczenie."

        Jesli chciec polemizowac z artykulem (nie mowie o luznych uwagach i
        skojarzeniach ktore skadinad moga dyskusje uczynic znacznie
        ciekawsza niz sama polemika z tekstem) nalezalo by raczej twierdzic
        ze to kiepska/za slaba analogia no i oczywiscie to uzasadnic (moze
        za malo znam jedynakow ale jakos mi sie wydaje, ze single maja
        wyraznie gorzej smile)
    • plastelinka.czerwona Single znaczy jedynacy? 21.10.08, 17:34
      Nie oceniam ludzi ze względu na to czy są jedynakami czy maja rodzeństwo. Jedni
      na "dobrobyt" jedynactwa reagują chęcią dzielenia się, inni skrajnym egoizmem.
      Bywają rodzeństwa wychowywane jak jedynacy(jedno jest tatusia drugie mamusi).
      Każdy człowiek ma jakąś historie rodzinna, ale nie sadze żeby dało się tak łatwo
      podzielić ludzi.
    • mulus2 Single znaczy jedynacy? 21.10.08, 20:49
      Wydaje mi się, że porównywanie jedynaków i osób "z rodzeńswem" nie
      jest rzeczą właściwą. Wszystko zależy od wychowania, od warunków i
      środowiska w jakim się wychowujemy. Od tego jakie wartości przekażą
      nam rodzice i w jakim stopniu uda im się je nam wpoić. Niektórzy
      trzymaja dziecko pod kloszem, zapewniają wszystko, a dziecko chce
      się za wszelką cenę od tego uwolnić. Widzę po znajomych, że
      najwięcej problemów ze sobą ma wiekszość osob, którym nigdy niczego
      nie brakowało...
    • kucykpony jeszcze im się nie znudziło 21.10.08, 23:37
      pisać o ludziach - płytach jednopiosenkowych? nudne to się już robi
    • lavinka Single znaczy jedynacy? 22.10.08, 03:54
      Po raz pierwszy czytam w gazecie sensowny artykuł o singlach. Nie
      mówię,że się całkowicie zgadzam autorem ale chwalę za próbę analizy i
      porównanie do jedynaków. Może niedo końca słuszne, bo także jadące po
      stereotypach - jednak coś w tym jest.
      Jako,że nie tylko jestem singielką ale 80%mojej rodziny żyje i żyła
      pojedyńczo powiem,że całkowicie zgadzam się odnośnie perfekcjonizmu.
      Singiel zazwyzaj jest zdolny i samodzielny, przez całe życie stawiany
      za wzór innym... ale i piętnowany za każde potknięcie i paradoksalnie
      właśnie dlatego trudniej mu znaleźć drugą połówkę.
      Jeśli dużo wymaga się od siebie to nawet jeśli od innych wymaga się
      dużo mniej to i tak uchodzi się za kogoś kto stawia partnerowi wysoką
      poprzeczkę. Po wielu związanych z tym porażkach, podręcznikowy
      singiel nareszcie ma dość i kupuje przysłowiowego kota wink
      Czasem lepiej jest się męczyć w pojedynkę z samym sobą niż we dwoje
      na siłę. Ta zasada przyświeca wszytskim pojedyńczym osobnikom, jakich
      znam. Idealiści? Może. Ale nie można ich winić za to,że mają własny
      pomysł na szczęście.

      Pzdr

      lav

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka