Dodaj do ulubionych

Przedszkole, chore dzieci

24.10.08, 17:15
Wytłumaczcie mi, bo czegoś nie rozumiem
Czym kierują się rodzice prowadząc chore dziecko/i do przedszkola?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 17:27
      Może tym, że nie mają z kim dziecka zostawić, a boją się iść na zwolnienie??? Mnie już problem nie dotyka, ale pamiętam z czasów przedszkolnych moich synów, że czasem trafiały dzieci tak chore, że z szybkością światła zarażały inne, bo kaszlały okrutnie.
    • andaba Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 17:29
      1. Nie uważają, że jest tak bardzo chore.
      2. Uważają, że nie zaraża (bo czasem tak jest) lub mają to w nosie.
      3. Nie mają co z dzieckiem zrobić, a opieka to 80% zarobków.
      4. Chcą mieć swięty spokój.
      5. Nie chcą, żeby dziecko omięły atrakcje lub zajęcia, za które zapłacili.
      • jodi20l Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 17:42
        > 1. Nie uważają, że jest tak bardzo chore.

        i nie przeszkadza im, że się dziecku nie poprawia tylko pogarsza?

        > 2. Uważają, że nie zaraża (bo czasem tak jest) lub mają to w nosie.

        domniemywam, że mają w nosie resztę

        > 3. Nie mają co z dzieckiem zrobić, a opieka to 80% zarobków.

        a co jeśli dziecko się tak rozchoruje że alternatywą jest szpital?

        > 4. Chcą mieć swięty spokój.

        niestety posiadanie dzieci wyklucza święty spokój big_grin

        > 5. Nie chcą, żeby dziecko omięły atrakcje lub zajęcia, za które zapłacili.

        jeśli dziecko kicha, kaszle, gorączkuje to podejrzewam, że w poważaniu ma te
        atrakcje


        W trosce o moje własne dziecko gdy tylko jest z nim "gorzej" zostaje w domu,
        owszem mam możliwość zostawienia jej wtedy z babcią, ale byłyśmy parę lat temu w
        szpitalu, byłam na zwolnieniu płacili mi 80% do tego musiałam zapłacić za pobyt
        swój z dzieckiem ale dziecko było wtedy najważniejsze i krew mnie zalewa jak
        ktoś nie wiem z jakich powodów ma w dupie zdrowie swojego dziecka i nastu
        kolejnych. Co się moja mała wykuruje i pójdzie do przedszkola to zaraz przynosi
        kolejnego syfa.

        • andaba Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 17:54
          > > 1. Nie uważają, że jest tak bardzo chore.
          >
          > i nie przeszkadza im, że się dziecku nie poprawia tylko pogarsza?


          Podejrzewam, że z ta poprawą to jest tak, że jak się ma poprawić, to się poprawia bez wzgledu na okoliczności.



          > > 3. Nie mają co z dzieckiem zrobić, a opieka to 80% zarobków.
          >
          > a co jeśli dziecko się tak rozchoruje że alternatywą jest szpital?
          >

          To nie biorą zwolnienia, albo nawet nikt im go nie daje. Jak leżałam z synem w szpitalu to od razu na karcie którą dostałam przed przyjęciem (to był planowy zabieg) pisało, że rodzice opieki nie dostają. I chyba tak jest, że w absolutnie uczciwy sposób nie można dostać opieki na dziecko będące w szpitalu (podobnie jak na zdrowe dzieci podczas pobytu matki w szpitalu, zawsze jak szłam rodzić, to pediatra kłamała w karcie, że dzieci chore, żeby mąż mógł te 2 dni zwolnienia dostać, żeby dzieci same nie zostały).


          > > 5. Nie chcą, żeby dziecko omięły atrakcje lub zajęcia, za które zapłacili
          > .
          >
          > jeśli dziecko kicha, kaszle, gorączkuje to podejrzewam, że w poważaniu ma te
          > atrakcje
          >


          Albo zapomina, że ma katar, kaszel i gorączkę, bo się zajmie zabawą.


          Dodam, że ja akurat dzieci chorych nie posyłam, bo raz, że nie chorują, dwa siedzę w domu i pobyt syna w przedszkolu to dla mnie przymusowy spacer, więc zadne cudo, ale nie mogę powiedzieć, zebym nie rozumiała tych, które posyłają smile
      • asia.asz Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 17:45
        dodalabym ze nie dbaja o dziecko bo dla chorego dziecka pobyt w
        przedszkolu nie jest przyjemny (podobnie jak dla nas w pracy gdy
        chorujemy), tyle ze wole wierzyc ze bardziej ze wzgledow
        ekonomicznych to robia...
        • myelegans Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 17:52
          Zdefiniuj chore, czy przeziebienie, katar, kaszel, bez temperatury
          to choroba wykluczajaca chodzenie do przedszkola/szkoly? U nas taki
          katar/kaszel trwa zwykle 3-4 tygodni.

          W naszym przedszkolnym regulaminie stoi napisane, ze nie
          przyprowadza sie dzieci z goraczka, wysypka, bolami czegokolwiek,
          wyraznymi ranami na skorze, po epizodzie rzyganiowym 24h trzeba
          przetrzymac. Wszystko pomiedzy dozwolone.
          Moje dziecko chodzi z katarem i kaszlace do przedszkola, nigdy go
          nie odeslano do domu jako chorego, albo narzekajacego. Rok temu
          musialabym go trzymac w domu przez caly rok, w swietle tego, ze tu
          gdzie mieszkam nie ma zwolnien chorobowych na dzieci, nie mam tyle
          urlopu, zeby zostac z nim w domu.
          Poza tym, jezeli pomijajac katar i kaszel, dziecko normalnie je,
          bawi sie, spi, i symptomy nie przeszkadzaja mu w normalnym
          funcjonowaniu to sie nadaje.
          • verdana Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 17:58
            Dziecko chore powinno zostac w domu. Dziecko z normalnym katarem czy
            kaszlem - nie. Kazdy, kto oddaje dziecko do przedszkola musi się
            liczyć z tym, ze w duzym skupisku dzieci istnieje możliwość zlapania
            przeziębienia.
            Na dziecko ze zwyklym katarem, bez goraczki, nikt zwolnienia nie
            dostanie. Pozostaje zatem albo zrezygnowac z pracy (dziecko
            przecietnie ma katar 6 razy w roku po dwa tygodnie), albo poslac do
            przedszkola. Nie kazdy ma babcie w odwodzie.
            Ci, ktorzy boja sie zarazenia katarem nie powinni zapisywac do
            przedszkola. I takie katary sa dla dziecka uciązliwe, ale niegroxne -
            wrecz chronia przed niektorymi cięzkimi chorobami alergicznymi.
            Nie mówię o chorobach z gorączka, zakaźnych itd, bo posylanie tak
            chorego dziecka do przedszkola to skandal.
            • jodi20l Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 18:03
              > Na dziecko ze zwyklym katarem, bez goraczki, nikt zwolnienia nie
              > dostanie.
              a jaki jest niezwykły katar?

              >Moje dziecko chodzi z katarem i kaszlace do przedszkola, nigdy go
              >nie odeslano do domu jako chorego, albo narzekajacego.

              a tak bez uszczypliwości, kontynuując w grupie mojego dziecka była jedna
              kaszląca dziewczynka, w ciągu tygodnia rozchorowało się 3/4 grupy
              • myelegans Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 18:30
                > a jaki jest niezwykły katar?
                niezwykly katar polaczony jest jeszcze z innymi objawami, typu
                wysoka temp, i objawami ze strony ukladu oddechowego, co moze
                osluchowo zdiagnozowac lekarz. Zwykle przeziebienie (common cold)jak
                sama nazwa wskazuje, to zwykle przeziebienie, bez innych objawow.
                Zreszta zapytaj lekarza to ci wytlumaczy.
                DZiecko jak ma goraczke, to sie je zostawia w domu, majace tylko
                katar i kaszlace, po konsultacji z lekarzem. Jezeli to tylko zwykle
                przeziebienie mozna poslac do szkoly.

                > a tak bez uszczypliwości, kontynuując w grupie mojego dziecka była
                jedna
                > kaszląca dziewczynka, w ciągu tygodnia rozchorowało się 3/4 grupy
                no i dobrze, dzieci sie wychoruja i odpornosci nabiora, powinny sie
                wychorowac z tym wieku, jak nie zrobia tego w przedszkolu, beda
                chorowac w szkole. Pojedyncze sztuki przechodza okres dziecinstwa
                bez zadnych infekcji. Wychoruja sie teraz, beda odporne pozniej.
                Jakos matki nie maja oporow przed zakazeniem na choroby zakazne typu
                ospa, chociaz w powiklania poospowe sa wiele bardziej grozniejsze,
                niz po zwyklym przeziebieniu.
                Wczoraj pani w przedszkolu powiedziala, ze nie bylo nosa, ktorego by
                nie wytarla i nie mowila tego z wyrzutem, tylko raczej, bo tak jest
                od zawsze.

                Jak syn zaczal przedszkole chorowalismy razem z nim, tylko, ze my
                przechodzilismy te zwykle przeziebienia 3 razy gorzej i dluzej, a
                wiesz dlaczego? Bo przez zaprzestanie jezdzenia komunikacja
                publiczna, niestykaniu sie z duzym skupiskiem ludzi, odczulilismy
                nasze organizmy, odpornosc nam spadla. W tym roku juz nie chorujemy.
                Panie w przedszkolu jak zeznaly, rzadko juz zapadaja na
                przeziebienia, bo uklad odpormosciowy jest tak wyszkolony, ze male
                ilosci wirusow, z ktorymi maja do czynienia traktuja jako
                szczepionke.

                Moj tata byl nauczycielem przez 35 lat, nigdy nie dopadaly go zadne
                grypy i przeziebienia i choroby sezonowe. Zaczal chorowac zaraz jak
                pzreszedl na emeryture.

                • jodi20l Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 18:44
                  > DZiecko jak ma goraczke, to sie je zostawia w domu, majace tylko
                  > katar i kaszlace, po konsultacji z lekarzem. Jezeli to tylko zwykle
                  > przeziebienie mozna poslac do szkoly.

                  Bez wątpienia kaszlące dzieci w przedszkolu to te po konsultacji z lekarzem


                  > no i dobrze, dzieci sie wychoruja i odpornosci nabiora, powinny sie
                  > wychorowac z tym wieku, jak nie zrobia tego w przedszkolu, beda
                  > chorowac w szkole. Pojedyncze sztuki przechodza okres dziecinstwa
                  > bez zadnych infekcji. Wychoruja sie teraz, beda odporne pozniej.

                  Chciałabym zobaczyć jak to tłumaczysz rodzicom dzieci, które chorują non stop.



                  • myelegans Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 19:12
                    > Chciałabym zobaczyć jak to tłumaczysz rodzicom dzieci, które
                    chorują non stop.
                    Nie tlumacze, sama takie dziecko mam. Jakos zadne rodzicow nie
                    narzeka, przynajmniej glosno i przynajmniej na zebraniach, jeszcze
                    zadnych apeli nie slyszalam. Podejrzewam, jak ktos sie az tak boi,
                    to po prostu rezygnuje z przedszkola.
                    Dzieci bezobjawowe tez infekuja, wiec Twoje dziecko pewnie nie raz
                    bylo inkubatorem i zarazalo innych. Takie prawa epidemiologii.
                  • mama_kotula Chorowanie non stop 24.10.08, 20:26
                    CytatChciałabym zobaczyć jak to tłumaczysz rodzicom dzieci, które chorują non
                    stop.


                    Trzy tygodnie temu moje dzieci zachorowały na anginę.
                    Przez tydzień brały antybiotyk, po 4 dniach antybiotyku nie było już ŻADNYCH
                    objawów. Praktycznie po 7 dniach wyglądały na całkowicie zdrowe. I mogłyby pójść
                    do przedszkola.
                    Przetrzymałam je po antybiotyku prawie 2 tygodnie w domu - przez ten czas
                    normalnie chodziliśmy na spacery, poza tym dzieci brały probiotyki oraz witaminy
                    regenerujące. Poszły do przedszkola dopiero w ten poniedziałek.


                    Do czego zmierzam: "chore non-stop dzieci" to dzieci, które są przyprowadzane do
                    przedszkola bezpośrednio po chorobie, kiedy odporność jest bardzo obniżona. I co
                    się dzieje - momentalnie łapią kolejną infekcję (której dziecko z "normalną"
                    odpornością by nie złapało), idą na leczenie do domu, bezpośrednio po
                    zakończeniu leczenia są posyłane do przedszkola i łapią kolejną infekcję, której
                    dziecko z normalną odpornością by nie złapało... Itd., koło się zamyka. To
                    właśnie jest "chorowanie non-stop".
                    • joasia1234 Re: Chorowanie non stop 24.10.08, 20:57
                      Nie zawsze tak jest. Moje dziecko zawsze zostaje w domu po chorobie (dajmy na to
                      kończy chorować w środę, a i tak do końca tygodnia siedzi w domu - co nie
                      wyklucza spacerów, oczywiście). Po 2-3 dniach chodzenia do przedszkola łapie
                      katar i tak w kółko. Pomimo stosowania przeróżnych środków i tak ciągle jest
                      przeziębiona. Dziecko w tym wieku po prostu nie ma jeszcze w pełni wykształconej
                      odporności.
                      • mama_kotula Re: Chorowanie non stop 24.10.08, 21:31
                        CytatNie zawsze tak jest. Moje dziecko zawsze zostaje w domu po chorobie (dajmy na to kończy chorować w środę, a i tak do końca tygodnia siedzi w domu - co nie wyklucza spacerów, oczywiście).


                        No więc po chorobie jest w domu tylko 4 dni.
                        A odporność regeneruje się ok. dwóch tygodni do poziomu normalnego, po antybiotyku regeneruje się przez ok. 3 tygodnie do miesiąca.
                        Ja sobie zdaję sprawę, że często jest to technicznie niewykonalne, aby dziecko przetrzymać 3 tyg w domu - praktycznie zdrowe dziecko - ale warto sie zastanowić, czy lepiej przez cały rok szkolny co 2 tygodnie brać kilka dni wolnego/urlopu, czy lepiej przetrzymać raz a porządnie w domu - naprawdę, jest większa szansa, że infekcji od razu nie złapie.


                        A poza tym się zgadzam, że odporność dziecka się dopiero kształtuje, co nie zmienia faktu, że prawdą jest to, co napisałam wyżej - większość chorób wynika z faktu posyłania dziecka do przedszkola zaraz po poprzedniej chorobie.
                        • pade Kotula, nie zgadzam się 26.10.08, 10:47
                          Troje pediatrów potwierdziło to, czego sama się już domysliłam, a
                          mianowicie, spadek odporności po chorobie następuje po około 14-20
                          dniach od infekcji, a nie zaraz po chorobie. Oczywiście, po
                          zakończeniu leczenia dziecko jest jeszcze osłabione, ale dół
                          odpornościowy przychodzi znacznie później.
                    • bri Re: Chorowanie non stop 25.10.08, 01:25
                      Zgadzam się, że często tak właśnie jest.

                      Był na forum post jakiejś mamy, która się skarżyła, że jej dziecko
                      już trzeci raz jest chore. Nie było jeszcze 30 września. Nie wiem
                      jakim sposobem to dziecko wyrabiło się w ciągu 30 dni dwa razy
                      zachorować, dwa razy wyzdrowieć i potem jeszcze raz zachorować. IMHO
                      po prostu nie dane mu było tak naprawdę wrócić do zdrowia.
                  • wieczna-gosia Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 20:41
                    > Chciałabym zobaczyć jak to tłumaczysz rodzicom dzieci, które chorują non stop.
                    >

                    nie tlumacze.
                    W domu zostawiam dziecko chore z goraczka, oslabione, slaniajace sie. Nie widze
                    powodu dla ktorego z zolnierskim kaszlem i katarem gdy dziecko jest zywe jak
                    fryga- mam zostawic dziecko w domu. Komus moze sie to nie podobac smile
                • hanalui Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 00:57
                  myelegans napisała:
                  > Jak syn zaczal przedszkole chorowalismy razem z nim, tylko, ze my
                  > przechodzilismy te zwykle przeziebienia 3 razy gorzej i dluzej, a
                  > wiesz dlaczego? Bo przez zaprzestanie jezdzenia komunikacja
                  > publiczna, niestykaniu sie z duzym skupiskiem ludzi, odczulilismy
                  > nasze organizmy, odpornosc nam spadla. W tym roku juz nie
                  chorujemy.
                  > Panie w przedszkolu jak zeznaly, rzadko juz zapadaja na
                  > przeziebienia, bo uklad odpormosciowy jest tak wyszkolony, ze male
                  > ilosci wirusow, z ktorymi maja do czynienia traktuja jako
                  > szczepionke.

                  Dokladnie tak bylo u nas...maly mial katarek lekki, a my ciagnace
                  sie katarzystko w srodku lata, on kaszelek, a ja sie konczylam od
                  atakow kaszlu. On angina ktora po 2 dniach mu przeszla, a ja
                  zdychalam przez 2 tygodnie. A po 3 miesiacach tych chorowan jak reka
                  wszystkim odjal...ani maly, ani my...zdrowi jak ryby i nic sie nas
                  nie ima big_grin
                  Kolezanka co zaczela prace w przedszkolu to przez pierwszy miesiac
                  myslala ze umrze tak byla chora...mowial ze nie pamieta by w swoim
                  zyciu tak ciezko chorowala. Mnij wiecej po 2 miesiacach wszelkie
                  chorobska przeziebieniowe minely i teraz nic jej nie rusza.
              • wikula23 Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 21:28
                Jak dla mnie zwyczajny katar to zwykła lejąca się przezroczysta wydzielina której nie towarzyszą żadne inne dolegliwości typu gorączka, osłabienie lub cośtamjeszcze wink tylko IMO ja mam tą możliwość, że nawet z tak zwanym zwykłym katarem nie posyłam do przedszkola tylko siedzę z nimi w domu
    • malgra Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 17:58
      własną wygodą.
      nie będą przecież siedzieć z marudnym dzieciakiem w domu skoro mogą oddac do
      przedszkola a w tym czasie pochodzić po centrum handlowym, w końcu leżeć nie
      musi(słowo, tak ostatnio usłyszałam, wrrr)
    • bea.bea Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 20:38
      jedyna odpowiedzia jaka cie usatysfakcjonuje to ..ze sa nieodpowiedzialni,
      aspołeczni, bezmyslni..itd itd...

      nieistotne jacy sa i co nimi kieruje...
      rodzice ci byli , sa i beda..

      tak jak i byli sa i beda przewrazliwieni rodzice...

      jak są dzieci, ktore chodza do przedszkola i , nie ruszaja ich inne chore dzieci
      ( patrz mój syn - przez 4 lata nie był wprzedzkolu moze 4 tygodnie)...i takie
      dzieci które izolowane skutecznie i tak chorowac beda...

      jak mniemam twoje dziecko zaczeło kariere przedszkolaka...

      oczywiscie zycze mu duzo zdrowia,
      choc pewnie tym choryjacym jest..

      a ja jestem ta nieodpowiedzialna i aspoleczną , co to z kaarem puszcza,,,
      • pati3 Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 21:09
        mnie ciagle zastanawia tylko co uprawnia rodzicow chorych dzieci do
        przyprowadzania ich do przedszkola,narazania innych maluchów na
        choroby?o ile w pracy nie zwracam uwagi na chore koleżanki to
        przyznam ,ze widok malucha z gilem do pasa w szatni przedszkola
        doprowadza mnie szewskiej pasji-płacimy tyle samo .też pracujemy
        miewamy trudności ze zorganizowaniem opieki dla małej podczas jej
        choroby ,ach i może najwazniejsze czy przedszkole jest rodzajem
        placówki zdrowotnej ,typu szpital,przychodnia?Jak mozna świadomie
        narazać dzieci na choroby i sorki ,ale ja sama wolę decydować kiedy
        moje dziecko nabierze odporności bo to ja płacę za leki.I tak sobie
        myślę ,ze wstydziłabym się poprostu bedac w szatni z
        kaszlącym ,osmarkanym maluszkiem
        • mama_kotula Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 21:34
          Cytatwidok malucha z gilem do pasa w szatni przedszkola
          doprowadza mnie szewskiej pasji


          Moje dziecko non stop ma gil do pasa (lejący, mokry katar) oraz kaszle jak stary
          gruźlik. W dodatku ma wysypkę niemal na całym ciele i spękane - jak przy
          gorączce - usta (od zagryzania ich i skubania, bo na nich też ma wysypkę i jej
          wysychają).

          Jest alergiczką na dziesiątki różnych alergenów, ale ty tego NIE WIESZ. Ty
          będziesz widziała tylko kaszlące i zasmarkane dziecko z dziwną chorobą skóry,
          kto wie, może zaraźliwą.
          • verdana Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 21:38
            Zwracam też uwgę, ze jesli matki z kazdym katarem dzieci będa
            siedzieć w domu, to prawdopodobnie także panie przedszkolanki beda
            na zwolnieniach na tyle często, ze o normalnych zajeciach mowy nie
            bedzie.
            Nie bedzie też zadnej pracy dla matek - jaki pracodawca zatrudni
            konbiete, ktora na dziecko z katarem bierze zwolnienie - to
            przeciętnie 12 tygodni w roku plus inne choroby.
            czyli zwolenniczki trzymania dzieci z katarem w domu powinny
            przygotowac sie na to, ze ich corki zadnej pracy sobie nie znajda -
            o ile przeforsuja taki pomysł.
            • iwoniaw Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 21:46
              > Zwracam też uwgę, ze jesli matki z kazdym katarem dzieci będa
              > siedzieć w domu

              Ależ który lekarz da matce zwolnienie na dziecko z katarem?

              Nie posyłam do przedszkola dziecka chorego: tzn. w przypadku temperatury,
              sensacji żołądkowych, a nawet kaszlu zawsze kosultuję się z pediatrą. I trzymam
              w domu tyle, ile LEKARZ zaleci.
              Jeśli dziecię nie ma gorączki, jest osłuchowo czyste i lekarka nie widzi
              przeszkód w posyłaniu do przedszkola, to katar i kaszel nie są żadnym powodem.
              Jeśli ktoś natomiast jest domorosłym diagnostą podejmującym się na oko ocenić,
              skąd jego dziecię złapało katar i kto z grupy przedszkolnej jaki szczep bakterii
              rozsiewa aktualnie, to ma problem ze sobą, a rzeczone dziecię raczej powinien
              trzymać z dala od przedszkola (tylko co to będzie w szkole?)
            • pati3 Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 21:49
              a z drugiej strony ja nie wezme zwolnienia na zakatarzone dziecko
              lepiej niech zrobi to mama dziecka zarażonego przez moje hm ,a
              zreszta co to jest katar phi tlko tydzień i przejdzie wielkie mi
              co .W przedszkolu mojej corki utarl sie zwyczaj ,ze mamy alergików
              przynoszą zaswiadczenia o tej chorobie i w ten sposób tłumaczenia
              mam w szatni ,że moje dziecko ma alergię co było wczesniej nagminne
              skończyło się .Problem chorych dzieci przyprowadzanych do placówki
              pojawia się z przyjsciem nowych grup i przyznam ,ze boleję nad
              tym .....hm doprowadza mnie to do szału-trudno sie wychowuje
              dorosłych niestety.
              • mama_kotula Pati, cherie 24.10.08, 21:58
                Przyjmij do wiadomości, że NIE mam obowiązku spowiadać się z alergii dziecka
                przed innymi matkami dzieci z grupy przedszkolnej, bo nic im do tego.
                Zaświadczenie oczywiście w przedszkolu jest, do wiadomości
                nauczycielek/kucharek/dyrekcji. Dziecko przyjmuje również w przedszkolu leki.
                Ale innym rodzicom NIC do tego i mam ich lęki w rzyci, bo wiem, że moje dziecko
                jest zdrowe oraz wiedzą to nauczycielki.

                Tak, że ubolewanie nad nagminnym tłumaczeniem w szatni "moje dziecko ma alergię"
                zwiń sobie w rulonik i rozważ znaczenie słowa "czopek".

                Poza tym zgadzam sie z Beą w tym akapicie:
                "jak są dzieci, ktore chodza do przedszkola i , nie ruszaja ich inne chore
                dzieci ( patrz mój syn - przez 4 lata nie był wprzedzkolu moze 4 tygodnie)...i
                takie dzieci które izolowane skutecznie i tak chorowac beda... " (moje dzieci są
                z gatunku tych, co ich nie rusza - tzn. rusza ich raz na rok, ale konkretnie, od
                razu obturacyjne zapalenie oskrzeli lub angina ropna).
                • pati3 Re: Pati, cherie 24.10.08, 22:12
                  W nosie mam zaświadczenia rodzicow o chorobach ich dzieci,nie zyje
                  życiem innych ,zarowadzając corkę na jej salę widzę co się dzieję
                  rozmawiam z opiekunkami które po spędzeniu godziny z dziećmi
                  widza ,ze kolejny raz rodzic przyprowadził chorego maluch nie licząc
                  sie ze zdrowiem innych dzieci>Ręce poprostu opadają >jak pisałam
                  oboje z mężem pracujemy i wiem ,ze ciężko jest zapewnić opiekę nad
                  chory dzieckiem,brać ciagle zwolnienia ,ale skoro ja mogę to
                  dlaczego inni mają w d...?
                  • mama_kotula Re: Pati, cherie 24.10.08, 22:19
                    Cytatpo spędzeniu godziny z dziećmi widza, ze kolejny raz rodzic przyprowadził chorego maluch nie licząc sie ze zdrowiem innych dzieci

                    W naszym przedszkolu momentalnie jest telefon do rodzica i prośba o jak najszybsze odebranie dziecka. Po takim epizodzie dziecko przyjmowane jest do przedszkola wyłącznie po przedstawieniu zaświadczenia lekarskiego, że już może uczęszczać do placówki.
                    Może warto z nauczycielkami porozmawiać w tym temacie, z dyrekcją, a nie bić pianę na forum?

                    Któregoś dnia zostałam wezwana w celu odebrania syna, bo zwymiotował przy obiedzie. Syn wprawdzie wyjaśnił, że wsadził sobie zbyt głęboko łyżkę do gardła tongue_outtongue_out, ale i tak musiałam go odebrać - dostałam info od nauczycielek, że w innych grupach panuje rotawirus i mają obowiązek natychmiastowego odsyłania każdego dziecka z wymiotami/biegunką.
                    • dyzurna rodzice opamietajcie sie 24.10.08, 23:29
                      oj baby baby kazde dziecko jest inne.
                      a powiedzcie co mam zrobic ja. ja gdy widze katar u mojej corki juz
                      wiem ze najprowdopodobiej zaraz beda zawalone oskrzela.
                      i powiem wam do czego doprowadzilo chodzenie z katarem i kaszlem do
                      przedskzola. do ciezkiego masywnego zapalenia pluc wraz z pobytem w
                      szpitalu w wigilie tamtego roku.
                      niech kazda mama zapamieta ze od katarku i kaszelku potrafi sie
                      rozwinac wsiekle chorubsko! i nie kazdemu dziecku przejdzie po 2
                      dniach.
                      ale gdzie tam posylacie i bedziecie posylac sad
                      • utalia Re: rodzice opamietajcie sie 25.10.08, 00:01
                        I jeszcze jedno: gdyby z katarkami dzieci nie posyłano do
                        przedszkoli to po pewnym czaie dzieci rzadziej zdecydowanier
                        rzadziej by chorowały, więc może wcale niekoniecznie trzeba zaraz
                        przedstawiac czarna scenariusze o trudności pozyskania pracy przez
                        nasze córki. Ale nie kazdy może na to wpaśc. Dal niektórych licza
                        sie jedynie schematy: dzieci musza sie wychorowąc i w ten sposób
                        nabywaja odpornośc-pierwsze słysze, że odpornośc nabywa sie
                        chorując. W ten sposób sie jedynie OSŁABIA. Odpornośc nabywa sie
                        majac kontakt z niewielkimi ilosciami wirusów ale nie chorując bez
                        przerwy i przyjmując tony antybiotyków. I nie mówcie, że jest to
                        normalne.
                        • hanalui Re: rodzice opamietajcie sie 25.10.08, 00:41
                          utalia napisała:

                          > I jeszcze jedno: gdyby z katarkami dzieci nie posyłano do
                          > przedszkoli to po pewnym czaie dzieci rzadziej zdecydowanier
                          > rzadziej by chorowały,

                          Serio surprised??? Znam kilkoro takich dzieci ktore nawet do przedszkola
                          nie chodza, wystarczy im plac zabaw i ciagle sa chore, i siedza i
                          lecza te katary i nadal chore. I mamy je skrupulatnie izoluja od
                          innych dzieci a im wystarczy nawet spacer by katar i chorobsko
                          zlapac. I jak tu ta twoja teoria dziala bo nie kumam???

                          > Dal niektórych licza
                          > sie jedynie schematy: dzieci musza sie wychorowąc i w ten sposób
                          > nabywaja odpornośc-pierwsze słysze, że odpornośc nabywa sie
                          > chorując.


                          Widocznie malo jeszcze slyszalas lub nie czytasz wlasciwych
                          podrecznikow big_grin Tak ...musza sie wychorowac, zetknac z ta iloscia
                          wirusow i bakteri i wyrobic sobie na nich odpornosc...cos jak
                          rozpoznawanie wroga i antyciala w organizmie ktore autmatycznie
                          zawalcza.
                          Dlaczego dorosli tak czesto nie choruja jak dzieci??? Bo juz z
                          wiekszoscia z nich sie spotkali, przechorowali i nabyli na nie
                          odpornosc.


                          > W ten sposób sie jedynie OSŁABIA. Odpornośc nabywa sie
                          > majac kontakt z niewielkimi ilosciami wirusów ale nie chorując bez
                          > przerwy i przyjmując tony antybiotyków.

                          A co to jest niewielka ilosc wirusa big_grin? Wirus to wirus...nie wazne
                          czy niewiele tych wirusow czy duzo. Na kazdy po koleji sie trzeba
                          uodpornic big_grin.

                          No jesli wrzucasz w swoje dziecko tony antybiotykow to coz...sa
                          lekarze ktorzy stosuja je w ostatecznosci a nie na katar. Problem z
                          wiekszoscia mam jest tu taki ze byle katar i od razu panika i dziala
                          wytaczaja, wlewaja w dziecia tony lekarstw, cudow, wiankow i nie
                          pozwalaja organizmowi bronic sie samodzielnie bez wspomagaczy w
                          postaci chemii.

                          Ja jestem z tych okropnych mam co z katarem i kaszlem posyla do
                          zlobka (ale u mnie mozna i niekogo to nie dziwi). Maly chodzi juz
                          prawie rok i raptem raz mial angine bo panowala w calym zlobku
                          (nawet mnie nie ominela), ze 2 razy goraczke i bylo to zwiazane z
                          zebami. Katarow i kaszlow zupelnie nie zauwazam...leczone trwaja
                          tydzien, nie leczone 7 dni. big_grin
                          Tylko ze ja mam to szczescie ze nie chodze do polskich lekarzy
                          (chodz moge), bo jak sadze, ci pewnie by juz dawno skopali system
                          odpornosciowy mojego dziecka gdybym im pozwolila "leczyc"
                          • jowita771 Re: rodzice opamietajcie sie 25.10.08, 11:09
                            > A co to jest niewielka ilosc wirusa big_grin? Wirus to wirus...nie wazne
                            > czy niewiele tych wirusow czy duzo. Na kazdy po koleji sie trzeba
                            > uodpornic big_grin.

                            A to chyba największa bzdura w tym wątku.
                            • hanalui Re: rodzice opamietajcie sie 25.10.08, 11:27
                              jowita771 napisał:

                              > > A co to jest niewielka ilosc wirusa big_grin? Wirus to wirus...nie
                              wazne
                              > > czy niewiele tych wirusow czy duzo. Na kazdy po koleji sie trzeba
                              > > uodpornic big_grin.
                              >
                              > A to chyba największa bzdura w tym wątku.

                              moze i dla ciebie bzdura skoro wierzysz ze unikanie smarkajacego i
                              kaszlacego dziecka uchroni twoje dziecko przed chorowaniem.

                              A ja wierze ze przed wirusem sie nie uchowasz i jak bedzie cie mial
                              dopasc to wczesniej czy pozniej cie dopadnie. Ja tam wole zeby
                              wczesniej bo wiem jak moj 30 letni szwagier i 20 letni brat umieral
                              na ospe, gdzie jego dzieci po kilku dniach procz krostek nie mialy
                              sladow choroby, a oni obydwaj zdychali przez ponad 2 tygodnie
                        • myelegans Re: rodzice opamietajcie sie 25.10.08, 01:09
                          utalia napisała:

                          > I jeszcze jedno: gdyby z katarkami dzieci nie posyłano do
                          > przedszkoli to po pewnym czaie dzieci rzadziej zdecydowanier
                          > rzadziej by chorowały,
                          Skad te wiadomosci, czyzbys byla immunologiem, albo epidemiologiem?
                  • myelegans Re: Pati, cherie 24.10.08, 23:28
                    pati3 napisała:

                    > rozmawiam z opiekunkami które po spędzeniu godziny z dziećmi
                    > widza ,ze kolejny raz rodzic przyprowadził chorego maluch nie licząc
                    > sie ze zdrowiem innych dzieci

                    A opiekunki buzi i numeru tel. do rodzicow nie maja, zeby zadzwonic i poprosic o
                    zabranie chorego dziecka do domu. W naszym przedszkolu jak nauczycielka zauwazy,
                    ze stan dziecka sie pogorszyl, to dzwonia i prosze o natychmiastowe zabranie z
                    przedszkola.
                    • azile.oli Re: Pati, cherie 25.10.08, 00:08
                      A ja się zgadzam z Pati. Tu nie chodzi tylko o dobro tego
                      dziecka,które mimo choroby mamusia przyprowadziła do przedszkola,bo
                      to jej dziecko,ale o inne ,które są przez owe dziecko zarażane.U
                      jednego ''tylko'' katar i kaszel, a u innego aż zapalenie oskrzeli i
                      płuc.Czasem to zarażające czuje się całkiem dobrze,ale sprzedaje
                      zarazki kolegom,którzy mogą się porządnie rozchorować.I matki
                      biegają z nimi po lekarzach,często trzeba podać antybiotyk,a tamten
                      łazi z wiecznym kaszlem i zaraża innych.I wcale się nie dziwię
                      rodzicom wściekającym się na taki stan rzeczy, kiedy przyprowadzają
                      dziecko po leczeniu antybiotykami do przedszkola i już w szatni
                      słyszą kaszel.Nie będziemy tu podawać przykładu,gdzie zarażać może
                      dziecko,po którym nie widać choroby.Owszem,ale to nie do
                      przewidzenia,a przyprowadzanie dziecka kaszląścego jest działaniem
                      świadomym.I niestety zauważyłam,że chore do przedszkola były
                      przyprowadzane zawsze konkretne i te same dzieci,podczas gdy inna
                      grupa przy tych objawach pozostawała w domu.I nie dla mnie
                      argumenty, że dziecko chorując nabiera odporności.Ja może wolę je
                      uodparniać w inny sposób.I owszem,do przedszkola chodzić nie
                      musząś,ale do zerówki i szkoły już tak.Ostatnio wychowawczyni
                      powiedziała,aby nie posyłać do szkoły chorych dzieci, bo zarażają
                      kolegów, nauczycieli, a na lekcjach słychać tylko smarkanie i
                      kaszel.A kobieta konkretna jest i jak jej się coś nie podoba to wali
                      prosto w oczy.I tak powinny reagować wychowawczynie w
                      przedszkolu.Mówić mamusi głośno i wyraźnie,nawet przy innych
                      rodzicach,jak nie zrozumiała ogólnej prośby na zebraniu.
              • e_r_i_n Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 11:14
                pati3 napisała:

                > a z drugiej strony ja nie wezme zwolnienia na zakatarzone dziecko
                > lepiej niech zrobi to mama dziecka zarażonego przez moje hm ,a
                > zreszta co to jest katar phi tlko tydzień i przejdzie wielkie mi
                > co .

                Moje dziecko katar i kaszel ma zawsze, gdy jest mróz. Oraz gdy zaczyna się okres
                grzewczy. Lekarz raz w tygodniu/raz na dwa tygodnie. Osłuchowo czysty. Odporność
                na wszelki wzmacniana syropem z cebuli.
                Wg Ciebie ma siedzieć w domu jakieś 4 miesiące w roku?

                > W przedszkolu mojej corki utarl sie zwyczaj ,ze mamy alergików
                > przynoszą zaswiadczenia o tej chorobie i w ten sposób tłumaczenia
                > mam w szatni ,że moje dziecko ma alergię co było wczesniej
                > nagminne skończyło się .

                Przynoszą je innym rodzicom? Bo rozumiem, że w szatni im się tłumaczyły?
            • liliankaa77 Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 12:47
              A ojców w opiece nad dziećmi nie uwzględniasz?smile
        • joxanna Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 21:51
          >widok malucha z gilem do pasa w szatni przedszkola doprowadza mnie szewskiej pasji

          Nie ma co oceniać po gilach w szatni. Po przejściu z zimnego do ciepłego każdy
          ma prawo do gila, przecież dorośli ludzie też wycierają nosy w takich
          sytuacjach, nie ma to żadnego związku z katarem. Tyle, że dziecko nie wytrze
          nosa dyskretnie, tylko sobie kichnie z gilem na podłogę.
          • pati3 Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 21:53
            gil był przysłowiowy :0
            • iwoniaw A, zatem bez gila? 24.10.08, 22:02
              pati3 napisała:

              > gil był przysłowiowy :0

              Jakież zatem straszliwe objawy zauważalne w szatni gołym okiem powodują twą
              szewską pasję?
              • mama_kotula Re: A, zatem bez gila? 24.10.08, 22:04
                iwoniaw napisała:
                > Jakież zatem straszliwe objawy zauważalne w szatni gołym okiem powodują twą
                szewską pasję?


                Dołączam się do pytania.

                PS. Najzabawniejsze w tej szewskiej pasji jest to, że dziecko całkiem konkretnie
                zaraża w okresie przedchorobowym - bezobjawowym wink
        • kiraout Re: Przedszkole, chore dzieci 24.10.08, 22:17
          Pati, porozmawiaj z lekarzem smile ...albo przeczytaj wcześniejsze posty wink

          Mieszkam w Londynie i tutaj wszystkie dzieci w okresie jesienno - zimowym latają
          z gilami do pasa w dodatku kaszlą tak, że ... smile Oczywiście chodzą do
          przedszkola. Za to bezwzględnie stosuje się (np. u nas w przedszkolu) zasadę, że
          jak coś poważniejszego, (typu: gorączka) to mama leci po dziecko prędzej, niż je
          przyprowadziła.
          Oczywiście dzieci chorują, łapią infekcje, przeziębiają się - taka "uroda"
          dzieciństwa; każdy o tym wie posyłając dziecko do przedszkola i nie robi z tego
          specjalnego problemu. Zawsze alternatywą jest babcia i domowe pieleszki smile
          • mruwa9 Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 01:21
            A ja mieszkam w kraju, w ktorym wyznaje sie zasade, ze dzieci
            przedszkolne i szkolne maja codziennie spedzac na powietrzu co
            najmniej 2 godziny, niezaleznie od pory roku i pogody. I nie
            istnieje pojecie zlej pogody, istnieje za to pojecie nieodpowiednich
            ubran, co raczej oznacza kalosze i nieprzemakalne spodnie,w ktorych
            mozna sie (doslownie) tarzac w kaluzach, niz niezliczone polary,
            czapeczki i szaliczki.
            Nieszczesciem polskich przedszkoli nie sa smarkajace dzieci, ale
            zamykanie drzwi przedszkola na klucz we wrzesniu-pazdzierniku i
            kiszenie kilkudziesieciorga dzieci w jednej, niewietrzonej , dusznej
            sali w areszcie do marca-kwietnia.
            • mruwa9 errata 25.10.08, 01:22
              kalosze i nieprzemakalne spodnie to odpowiednie , a nie
              nieodpowiednie wyposazenie przedszkolaka. Z poprzedniego postu
              mozna wyciagnac odwrotny wniosek wink
              • zales239 Re: mruwa9 25.10.08, 09:47
                Zgadzam się z tobą ,przedszkole musi wyprowadzać dzieci na podwórko.
                Wiadomo jak u nas wygląda jesień i zima,szaro-buro.
                Ale pogoda nie powinna w tym przeszkadzać,w ten sposób hartuje się
                dzieci.
                Pisałam o tym na Przedszkolu.
                Odpowiednie ubranie,kalosze na stałe w przedszkolu powinny być.
                Często chodzimy na plac zabaw w weekendy,mój mały jeszcze niedawno
                biegał tam w krótkim rękawku-bo wiedziałam,że zaraz będzie spocony.
                Potem go ubierałam,ale inne dzieci,właściwie większość były ubrane
                jakby była temp conajmniej w okolicy zera.
                Potem dziwota,że przeziębione.
                • utalia Re: mruwa9 25.10.08, 10:14
                  Zgadzam sie, że codzienne wychodzenie na dwór nawet przxyb tzw.
                  brzydkiej pogodzie jest czyms oczywistym i niezbedbycm. Ale niestety
                  niechetnie sie dzieci w przedszkolach wyprowadza. Wcześniej moja
                  córka chodziła do przedszkola w którym dosłownie przez pól roku nie
                  wychodzili na dwór!!!! Panie za kazdym razem miały niekończącą sie
                  listę powodów ale obiecywały, że jutro już sie zmobilizują.
                  Oczywiście jutro nie nadchodziło. Wine ponosze również rodzice,
                  którzy szczególnie dziewczynki przyprowadzaja jedynie w cienkich
                  śłicznych różowych rajstopkach, zapominaja o czapce i rękawiczkach
                  (w samochodzie nie sa potrzebne) nie wspominając o ocieplanych
                  nieprzemakalnych galotach. A te wspomniane dzieci, nie chodzące do
                  przedszkola, które wciąz mają katarki to dzieci które siedza w
                  chałupach, gdzie temperatura siega 30 stopni, jak wyjda na dwór to w
                  pierzynie prawie, spoca sie juz nim wyjda z domu.
                  I nie trzba być jasnowidzem ani wielkim immunologiem aby wiedzieć,
                  żę jeśłi do danego miejsca przyjdzie o 90 % mniej osobników z
                  katarem czyli potencjalnych zródeł zarazków to na logikę! Nie bedzie
                  od kogo sie zarazić.
                  Uodpornianie polega na kontakcie z mała ilościa zarazków, czyli w
                  sklepie, w zabawie z koleżanka przez godzine na przykład ale w
                  przedszkolu dzieci siedza bite 8 i wiecej godzin, chorych i
                  zasmarkanych jest więcej niz zdrowych, pomieszczenie zamkniete, bo
                  brzydka pogoda. JAk maja sie nie zarazic????? A juz najgorzej jesli
                  wasze dziecko upatrzy sobie przyjaciela wsród takich synków czy
                  córeczek mamuś z poglądami bardzo odwaznymi co do katarków. Wtedy
                  jego szanse na długotrwałe chodzenie do przedszkola spada.
                  JAk szczepia na czarna ospę to co? POdaja Wam niewielkie ilości tego
                  świństwa, prawda? abyście mogły sie właśnie uodpornić. Czy
                  przyprowadzaja chorego na ospę, zamykaja was razem w niewielkim
                  pomieszczeniu? W sie w końcu zgodnie z planem zarazacie i kitacie na
                  ospę bedąc uodpornionym w pełni-sto procent ze juz nic sie was imać
                  nie bedzie.
                  • hanalui Re: mruwa9 25.10.08, 11:17
                    utalia napisała:
                    > JAk szczepia na czarna ospę to co? POdaja Wam niewielkie ilości
                    tego
                    > świństwa, prawda? abyście mogły sie właśnie uodpornić. Czy
                    > przyprowadzaja chorego na ospę, zamykaja was razem w niewielkim
                    > pomieszczeniu? W sie w końcu zgodnie z planem zarazacie i kitacie
                    na
                    > ospę bedąc uodpornionym w pełni-sto procent ze juz nic sie was
                    imać
                    > nie bedzie.

                    Ale mam nadzieje ze widzisz roznice miedzy smiertelna czarna ospa a
                    katarem od ktorego raczej sie nie umiera
            • e_r_i_n Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 11:17
              Taa, na forum przedszkola się wątli pojawiają, że nauczycielki dzieci chcą
              przeziębić, bo okna otwierają uncertain.
              Albo im się nie chce dziećmi zajmować, więc je na dwór przy MROZIE (typu
              ostatniej zimy -5) na dwór biorą (i przy okazji przeziębiają, ofkors).
    • suger_mouse Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 10:10
      U mnie złapanie infekcji w przedszkolu przeszło w zapalenie płuc, a potem
      zapalenie miedniczek nerkowych. Spedziłam w szpitalu kilka tygodni - wiecie,
      jaka to trauma dla małego dziecka? - brałam bardzo silne antybiotyki.
      Jakis czas potem stan zapalny się odnowił, znowu szpital i ta sama jazda.

      Proponowałabym jednak, żeby mamy przyprowadzające chore dziecko do przedszkola
      trochę pomyślały o innych. U większości dzieci zarażonych przez Wasze, skończy
      się to zapewne również jedynie katarkiem. Ale nie u wszystkich. Ciekawe, czy ja
      moją hospitalizację zawdzięczam jakiejś mamie, która twierdziła dumnie,
      zacytuję, "a ja jestem ta nieodpowiedzialna i aspoleczną , co to z kaarem puszcza".
      • hanalui Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 11:08
        suger_mouse napisała:
        > Proponowałabym jednak, żeby mamy przyprowadzające chore dziecko do
        przedszkola
        > trochę pomyślały o innych.

        Myslenie o innych nic tu nie da niestety. Co z tego ze ja
        pomysle...a niemyslaca mamusia ktora chce zebym ja myslala na katar
        bedzie dawala antybiotyk, dziecko notorycznie bedzie trzymac w
        sterylnch warunkach a na spacer ubierac jak teletubisia coby
        przypadkiem gram ciala nie byl narazony na podmuch wiatru.

        Z moich skromnych doswiadczen zauwazylam ze wiekszosc chorob i
        przeziebien bierze sie z przesady i paniki mam. Na drobiazgi tone
        lekarstw...wystarczy poczytac co na smarkniecia mamy aplikuja swoim
        dzieciom...ja nic procz chusteczki czasem wode morska, a znajomi
        conajmniej 5-6 roznych specyfikow, do tego 2 razy cieplejsze ubranie
        niz normalnie i izolacja. Przy nastepnym katarze trzeba juz nie 5-6
        a 7...
        U mnie lekarze stosuja zasade...czekac 3 dni i nie podawac nic procz
        ewentualnie czegos na zbicie goraczki Calpol, Nurofen...jak zaczyna
        byc lepiej to kontynuowac, jak gorzej...zapisuja jakis syrop
        mocniejszy na kaszel...
        I ja te zasade stosuje...nic nie daje procz chusteczki do nosa i np
        Nurofenu i czekam...cierpliwa jestem big_grin.
        • azile.oli Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 11:16
          Zgadzam się oczywiście z Suger.Hanalui generalizuje.Ja nie chcę,
          żeby moje dziecko było zarażane i akurat go nie przegrzewam.
          • hanalui Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 11:54
            azile.oli napisała:
            > Ja nie chcę,
            > żeby moje dziecko było zarażane

            Jesli nie chcesz by bylo zarazane to musisz zapewic mu przebywanie
            tylko w takich miejscach gdzie mozliwosci zarazen nie bedzie...np
            namiot tlenowy big_grin. Wszedzie indziej nawet na glupim spacerze bez
            dzieci potencjalne zagrozenie zarazenia sie czyms istnieje i poki ty
            i twoje dziecko zyjecie w spoleczenstwie i wsrod ludzi na zarazenia
            bedziecie narazeni big_grin

            > i akurat go nie przegrzewam

            Tak...wiele moich znajomych tak twierdzi...ja widze to nieco
            inaczej ;D
            No i skad juz na forach watki...co zakladacie dzieciom do
            przedszkola i jak poradzic sobie z rajtuzkami, czy zakladacie juz
            rekawiczki...o dyzurnym temacie czap przy kazdej pogodzie i po
            kapieli nie wspomne... big_grin
      • azile.oli Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 11:11
        Popieram poprzedniczkę w 100 procentach.Trzeba się też trochę liczyć
        z innymi, a nie widzieć tylko czubek własnego nosa.Dziecko kichające
        i kaszlące zaraża.Może jemu przejdzoie po tygodniu bez leczenia,ale
        innemu dziecku już nie. Taka postawa jest egoistyczna i aspołeczna.
        • hanalui Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 11:21
          azile.oli napisała:
          > Dziecko kichające
          > i kaszlące zaraża.

          Tak samo jak to nie kichajace i nie kaszlace,a ktore za 12 godzin
          zacznie big_grin. I co w zwiazku z tym?
          • kropkacom Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 11:28
            Nie ma co liczyć na to że nagle do przedszkola zaczną chodzić same stuprocentowo
            zdrowe dzieci. Bo jedni rodzice uznają że mały ma nic nie znaczący kaszel i
            puszczą a inni nie będą mieć wyjścia bo praca. W naszym przedszkolu oprócz
            codziennych katarków była już w tym roku szkarlatyna , świnka i wszy.
          • azile.oli Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 11:53
            Tylko,że to dziecko,które może kaszleć zacznie za 12 godzin być może
            zopstanie w domu i nie będzie zarażać dzieci przez tydzień.Poza tym
            jest różnica między sytuacją ,której nie można przewidzieć ,a
            świadomum działaniem.
            • hanalui Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 12:11
              azile.oli napisała:

              > Tylko,że to dziecko,które może kaszleć zacznie za 12 godzin być
              może
              > zopstanie w domu i nie będzie zarażać dzieci przez tydzień.Poza
              tym
              > jest różnica między sytuacją ,której nie można przewidzieć ,a
              > świadomum działaniem.

              Tiaaa.....zarazalo przez 3 dni wczesniej i jak nikt nie wiedzial to
              bylo dobrze, a teraz skoro wiadomo to natychmiast rodzic
              aspoleczny smile...i nie wazne ze sa kolejne zdrowo jeszcze zachowujace
              sie dzieci juz zarazone ktore zarazaja kolejne zdrowe dzieci i
              jeszcze nikt o tym nie wie....zasada czego oczy nie widza tego sercu
              nie zal...nie big_grin

              Pani mam nadzieje wie ze w wiekszosci chorob zakaznych okres
              zarazliwosci jest sporo przed wystapieniem objawow big_grin - ospa 2-3 dni
              przed wysypka, rozyczka - 7 dni, trzydniowka - 7 dni..itd...wiec jak
              juz jest chore dziecko to po ptakach big_grin.
              • azile.oli Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 12:23
                Do hanalui.Choroby zakaźne to inna sprawa.I tak, widzę różnicę w
                działaniu nieświadomym i działaniu z premedytacją.Poza tym zarazki
                łatwiej rozprzestrzeniają się w procesie kaszlu i kichania ,niż
                tylko przez sam oddech.Przy chorobach zakaźnych nie ma takiej
                prawidłowości,ale mam dwa wyjścia:mogę zaszczepić dziecko przeciw
                tym chorobom,mogę woleć,aby przeszło je w okresie dzieciństwa,co
                daje trwałą odporność, mogę nie posyłać dziecka do przedszkola,gdy
                panuje epidemia choroby zakaźnej,a jeśli i tak złapie, to niczyja
                wina.Poza tym na choroby zakaźne choruje się zazwyczaj raz w życiu,a
                zapalenie oskrzeli można mieć raz w miesiącu.Więc nie ma co
                porównywać.
                • hanalui Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 12:44
                  azile.oli napisała:
                  > I tak, widzę różnicę w
                  > działaniu nieświadomym i działaniu z premedytacją.

                  Dzialanie z premedytacja byloby wtedy gdybym specjalnie wysylala
                  dziecko by zarazalo...a moje intencje nie sa takie big_grin. Nie wysylam
                  dziecka by zarazalo a po to by sie nie nudzilo w domu, by milo
                  spedzalo czas z dziecmi (to nie jest kara ze chodzi do zlobka, tak
                  jak widze ze wiekszosc dzieci tutaj bo rodzice nie maja innego
                  wyjscia) no i ... u mnie nie ma luksusu zwolnien na dziecko, a za
                  zlobek place i tak 100% czy jest czy go nie ma, za wakacje tez i
                  jeszcze mies wczesniej musze poinformowac ze rezygnuje big_grin...taki
                  kraj prorodzinny mi sie trafil big_grin
    • ida771 Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 15:51
      zadna cudza mamusia nie bedzie oceniac czy moje dziecko ma chodzic do
      przedszkola czy nie. Oceniam ja i pan dotkolsmile
      • jodi20l Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 17:01
        > zadna cudza mamusia nie bedzie oceniac czy moje dziecko ma chodzic
        do
        > przedszkola czy nie. Oceniam ja i pan dotkolsmile

        a ja bym chciała żeby żadna cudza mamusia nie decydowała za mnie
        kiedy i jak moje dziecko ma nabywać odporności (chyba na
        antybiotyki). Moje dziecko było 3 razy zaczyna na gardle i kończy na
        płucach!!
        Cudze dzieci mogą się na mrozie w morzu kąpać jak chcą nabyć
        odporności.
        Nie chcę żeby kichały, kaszlały na moje dziecko.]
        A do przedszkola dziecko zapisałam, żeby tam chodziło gdy będę w
        pracy!!!

        Ulżyło
        • bea.bea Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 21:18
          sprawa jest prosta...zamiast bic piane...to trzymaj swoje dziecko w domu....
          zasada nr 1...
          lubie ciebie wole siebie...

          jesli w sali jest 27 dzieci, z czego 25 ma katar...to czy ?..smile
          25 ma siedziec w domu...czy moze jednak te 2 jesmile

          ty masz problem...to go rozwiąz...moze pikieta przed drzwiami przedszkola...albo
          zasieki...

          • bea.bea Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 21:24
            ooo..mam jeszcze jedną propozycje...moze skoro nie mozesz znieść , ze inne
            dzieci mochaja na twoje...to zakladaj swojemu maseczke...zawsze to jakas ochrona
            • bea.bea Re: Przedszkole, chore dzieci 25.10.08, 21:27
              a oprócz kaarów i kaszlów, sa jeszcze:
              świeżb ( moje dziecko złapało w przedszkolu)
              wszy
              owsiki
              ospa
              rózyczka
              grzybice
              i pare innych...których nie widac....a załapac można...
              • renkag Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 10:13
                Zgadzam się z poprzedniczką/ami. Trzeba się pogodzić, że przedszkole to nie jest
                miejsce na sterylne warunki. To normalne, że dzieci w przedszkolach i żłobkach
                chorują częściej. Nikt nie będzie trzymał dziecka z katarem w domu, bo nawet nie
                dostanie zwolnienia. Poza tym ile musiałby siedzieć na tych zwolnieniach. To
                matki dzieci szczególnie chorowitych maja problem - jeśli uważają, że
                przedszkole nie jest dla ich dziecka to niech zapewnia mu inne rozwiązanie a nie
                wymagają od innych, żeby dziecko z katarem trzymały w domu. Moja mama tak
                zrobiła - wypisała mnie z przedszkola bo podobno non-stop chorowałam. To był jej
                (i mój smile) problem. Nie wiem czy dobrze zrobiła, bo swoje odchorowałam w
                pierwszych klasach podstawówki. Moje dziecko wychorowało się w pierwszych 2
                grupach przedszkolnym, przy nim niemowlak w domu. W zeszłym roku starszy
                zerówkowicz nie chorował ani razu, młodsza w maluchach - w całym roku była chora
                przez tydzień. Jeśli ktoś uważa, że jego dziecko wymaga sterylnych warunków to
                niech mu zapewni opieke domową. Tylko niech nie zapomina, że dziecko pójdzie do
                szkoły i czy tam też będą wymagali żeby wszystkie zakatarzone dzieci siedziały w
                domu, żeby ich latorośl czasami nie złapała kataru?
                • jodi20l Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 10:31
                  po pierwsze oisałam o kaszlącym dziecku po drugie moje dziecko nie
                  jest tym chorującym non stop, tylko raz a konkretnie.
                  a czemu w przedszkolach są wszy i świeżb?
                  pewnie dlatego, że jeśli rodzicom nie przeszkadza kaszlące dziecko w
                  przedszkolu to świeżb i wszy tym bardziej, bo przy tym dziecko nie
                  kicha, kaszle, nie gorączkuje. a że zarazi innych a w dupie mają
                  innych.

                  Proponuję odwiedzać szpitale w celu uodpornienia dziecka a nie
                  przedszkola.
                  Ja rozumiem że w przedszkolach/żłobkach dzieci chorują częściej ale
                  nie rozumiem dlaczego chore dziecko/i chadzają do przedszkola. No a
                  jeśli komuś sprawia problem opieka nad chorym dzieckiem to po co
                  godzić się na dziecko??
                  Dzieci wymagają pewnej opieki, bez wyjątku wszystkie, poza tym
                  zrozumcie że przy infekcji jedno dziecko ma tylko katar a inne
                  rozkłada się całe. No ale przecież skoro waszego dziecka to nie
                  dotyczy to chust z cudzym. i pewnie tak ktoś będzie myślał prowadząc
                  dziecko z wszami.
                  Ludzie wszystko działa w dwie strony.
                  • hanalui Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 11:26
                    jodi20l napisała:
                    > poza tym
                    > zrozumcie że przy infekcji jedno dziecko ma tylko katar a inne
                    > rozkłada się całe.

                    Czy to znaczy ze jak 1 na 10 rozklada sie po katarze to cala
                    pozostala 9 ma siedziec w domu pomimo iz to katar?
                    Jak masz super wrazliwe dziecko pod wzgledem zdrowotnym to trzymaj
                    je od przecietnie zdrowych/chorych dzieci o czym bylo wczesniej
                    • jodi20l Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 11:32
                      dotrze wreszcie do ciebie że pisałam i jednym konkretnym kaszlącym
                      dziecku??
                      nie pisałam o żadnym zakatarzonym
                      powtórze bo zaraz będziesz mi znowu o katarze chodzi mi o KASZLĄCE
                      dziecko!
                      Poza tym nie pisałam że mam super wrażliwe dziecko.
                      Wątek ten był stworzony po to by się dowiedzieć co kieruje
                      rodzicami, którzy przyprowadzają CHORE dziecko dla przedszkola, nie
                      pisałam o alergikach ani o tym co widzę w szatni.
                      Odpowiedź już nalazłam wszyscy mają wszystkich głąboko w poważaniu
                      • bea.bea Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 11:51
                        no to znasz odpowiedx...
                        zamiast pisać tu na forum i podnosic sobie cisnienie w piekny niedzielny
                        poranek...zacznij cos robic jesli zachowanie innych uważasz za niestosowne...

                        ja nie pytam co kieruje rodzicami wchodzacymi do basenowej sztni w butach, tylko
                        zwracam im uwage, powiem wiecej, awanturuje sie...a na forum szukam rozwiazań
                        konkretnych...
                        i moze efekt osiagne...bez zbednego bicia piany na forum i udawania, ze ja to
                        porzadna jestem
                        • bea.bea Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 11:54
                          łatwo jest prowadzic wojne, z nieistniejacym wrogiem, do tego bedąc
                          anonimowym....ale stanąć oko w oko ze smokiem to juz nie takie proste...co nie...
                          a jak sie ma koleżance powiedziec jests świnia bo moje narażasz to juz prawie
                          niewykonalne...wiec pisz na forum...moze przeczyta...smile
                  • azile.oli Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 11:37
                    Masz rację jodi,ale niektórzy tego nie rozumieją, bo widzą tylko
                    czubek własnego nosa.I już pisałam,że do przedszkola można dziecka
                    nie posyłać,ale do zerówki już trzeba.Jeśli moje dziecko jest zdrowe
                    to powinno chodzić,a te 20 chorych niech siedzi w domu.
                • kropkacom Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 11:05
                  . Nie wiem czy dobrze zrobiła, bo swoje odchorowałam w
                  > pierwszych klasach podstawówki.

                  U mnie po zeszłym roku szkolnym organizmy dzieci były tak wycieńczone chorobami
                  że nie radziły sobie z kolejnymi infekcjami które łapały od razu. Nasza doktorka
                  stwierdziła że najlepiej było by zrobić przerwę z przedszkolem i wzmacniać
                  odporność, wyjechać do sanatorium.

                  Reasumując organizm musi mieć czas na zregenerowanie sił. Zazwyczaj przychodzą
                  wakacje i dziecko nie jest już osiem godzin w jednym budynku z masą wirusów i
                  zarazków. Rodzice dają mu preparaty wzmacniające, szczepią, wyjeżdżają nad morze
                  itd. Dziecko wraca do przedszkola w nowym roku szkolnym i wtedy faktycznie
                  często mniej choruje. Ale nie dlatego że się odchorowało smile
                • azile.oli Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 11:33
                  A wyobraź sobie, że w szkole u moich dzieci(gimnazjum),nauczyciele
                  wymagają,żeby bardzo zakatarzonych dzieci nie posyłać do szkoły.Tu
                  akurat nie rodzice protestują,bo nie zaprowadzam gimnazjalisty za
                  rączkę,więc nie wiem,którzy koledzy z klasy kaszlą czy kichają.
                  Ponieważ jest to ten etap,że dzieci mają już pewną odporność,więc
                  byle katarek,to nie problem,ale wiem,że nauczyciele są źli,gdy do
                  szkoły przychodzi dziecko ewidentnie chore,choć ono może nieźle się
                  czuje i nie ma gorączki.Ale zaraża innych.Więc może lepiej, żeby ono
                  posiedziało w domu,niż potem pół klasy i nauczyciel na zwolnieniu.Bo
                  to nie jest tak,że nastolatki muszą całą zimę mieć katar i
                  kaszel.Moje np nie mają.Nie straszna im plucha na dworze i
                  kaloryfery. Ale jak ktoś kaszle całą lekcję,to jest w stanie zarazić
                  z pół klasy+ nauczyciela.
                  • pati3 Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 12:32
                    zdania nt przyprowadzania chorych dzieci do przedszkola są
                    podzielone ,a co robicie wtedy gdy dzwoni do was
                    kolezanka,kuzynka ....zapowiada odwiedziny w towarzystwie
                    maluszka ,a wasze dziecko jest chore katar ,kaszel(nie wywołany
                    alergią).Uprzedzacie o tym?Czy odwiedzacie dzieciatych znajomych z
                    chorymi dziećmi,czy tez to już raczej ........nie wypada?Hm ja
                    uprzedzam ,że dzieci chore niech decydują rodzice,z odwiedzinami też
                    się wstrzymuje.
                    • e_r_i_n Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 12:33
                      Oczywiście, że informuję o chorobie dziecka.
                      O CHOROBIE. Nie kaszlu, który jest reakcją na suche powietrze.
                      • dyzurna Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 12:59
                        w naszym przypadku takie przetrzymanie dziecka 2-3 tygodnie w domu
                        po chorobie na nic sie nie zda. bo moja corka i tak pochodzi tydzien
                        i zapewne na weekend pojawi sie temperatura. dodam ze cala wiosne i
                        lato byla bez zadenej infekcji. dopiero w przedszkolu zaczely sie
                        jaja sad
    • be_em zdaniem pediatry:) 26.10.08, 11:32
      tym się kieruje wysyłąjąc dziecko ponownie do przedszkola po wizycie
      w gabinecie. zawsze pytam czy może chodzić, pierwszy rok był
      najgorszy bo moje dziecko tydzień w przedszkolu i tydzień w domu
      choresad ale jesli lekarz stwierdza, ze moze chodzić do przedszkola
      to puszczam... a kaszel moze trwac i 3 tygodnie.. sorry ale nie znam
      firmy która cieszy sie gdy jej pracownica jest 3 tygodnie w m-cu na
      L4smile
      • kropkacom Re: zdaniem pediatry:) 26.10.08, 11:37
        > najgorszy bo moje dziecko tydzień w przedszkolu i tydzień w domu
        > chore

        Twoje dziecko nie ma czasu się zregenerować i nabrać sił. Nie dziwota że szybko
        łapie coś nowego. Wiem, ba sama zrobiłam ten błąd.
      • azile.oli Re: zdaniem pediatry:) 26.10.08, 11:50
        Pediatra wyraża opinię,czy pobyt w przedszkolu nie zaszkodzi temu
        konkretnemu kaszlącemu dziecku,nie wypowiada się chyba jednak na
        temat czy to dziecko nie zarazi innych.Bo nie jest w stanie tego
        przewidzieć.Owszem,zgadzam się,że pracując trudno brać zwolnienia na
        ciągle kaszlące dziecko,ale może należy też wziąć pod uwagę,że matkę
        dziecka zarażonego przez takie właśnie dziecko może to niewiele
        obchodzić.Ja nie chcę,aby moje dziecko było zarażane,bo gdy ono
        choruje,zostawiam je w domu.A to, jak problem rozwiąże pracująca
        matka,to już jej sprawa, bo ją niewiele obchodzi,że przez kaszelek
        jej dziecka moje ma np zapalenie płuc, musi brać antybiotyki,ja
        muszę wziąć zwolnienie z pracy itd.
        • mama_kotula Re: zdaniem pediatry:) 26.10.08, 11:55
          Pediatra bardzo często ustala czas "minimalny", bo jak mówi rodzicowi, że warto
          dziecko po infekcji przetrzymać dłużej poza przedszkolem (np. 2-3 tygodnie) to
          napotyka na załamanie rąk/stukanie w czoło "a czy pani doktor sądzi że ja tyle
          zwolnienia mogę wziąć?".

          Podobnie bardzo często rodzice proszą o leki "aby szybko wyzdrowiało" - i na
          info, że leczenie może potrwać 2 tygodnie, lekarz słyszy "to może antybiotyk,
          nie mogę wziąć więcej niż tydzień zwolnienia".

          źródło: pediatra z 20-kilkuletnią praktyką w przychodni i szpitalu
          • be_em Re: zdaniem pediatry:) 26.10.08, 12:54
            a ja mam inne podejście jednak... słuchamsmile jeśli trzeba przetrzymać
            w domu - trzymam, jeśli ja nie mogę - babcię ściągamsmile jeśli słyszę,
            że MOŻE chodzic do przedszkola, to w głowie mam informację, że NIE
            STANOWI zagrozenia dla innych dziecismile bo do swojego PEDIATRY akurat
            mam ZAUFANIEsmile
            a ten pierwszy rok w przedszkolu co tydzień chorowanie - właśnie
            byłam prowadzona przez lekarza który wszystko miał w pompie i nie
            znalazł u dziecka ani zapalenia oskrzeli ("nic mu nie jest") ani
            zapalenia płuc ("zywkła infekcja"). Takze zmieniłam na lepszy
            modelsmile Poza tym jakoś tak wszyscy wokół twierdzą, że ten pierwszy
            rok jest najgorszy...i dzieci po prostu chorują...
            Nasze przedszkole też reaguje na gorączki, uporczywy kaszel,
            wymioty, biegunki i wysypki... ale znam przedszkole gdzie
            antybiotyki stoją na stoliku pani z nazwiskiem dziecka i godziną i
            ilością podania! a jak!
            smile
    • madzia116 Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 19:25
      tacy rodzice to jedna z bardzo wielu kategorii ludzi, których
      NIETOLERUJĘ a to co robią to dla mnie zwykła głupota, wiele razy
      próbowałam coś z tym zrobić u nas w przedszkolu niestety
      bezskutecznie, jedyne co słyszałam to to że przedszkolanki mnie
      popierają i że rodzice ci są nieodpowiedzialni, niestety nic to nie
      wnosiło, jest jak jest, rodzice potrafią przyprowadzić dziecko w
      następny dzień po "bańkach", czy to można nazwać inaczej niż GŁUPOTA?
    • boziaj Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 21:25
      odpowiadajac stricte na Twoje pytanie: brakiem wyobrażni lub/i
      brakiem troski o swoje/cudze dzieci
      z podkresleniem, że chodzi o dzieci CHORE (tym samym zauwazam, że
      istnieją chocby alergicy, który maja katar i kaszel na okragło)
      zadziwia mnie bardzo, ze istnieją rodzice (np. w "moim" przeszkolu),
      którzy potrafią przyprowadzic dziecko np. po nocy spedzonej na
      wymiotowaniu lub z goraczką (po zaaplikowaniu leku na jej obnizenie)
      po prostu nie rozumiem jak można cos takiego fundowac wlasnemu
      dziecku uncertain
      ale cóż, nie moj interes (?)
      sa jeszcze jednak inne aspekty tej samej sprawy, czyli
      dezorganizacja pracy przedszkola i oczywiscie wink zarażanie
      od razu wyjasnie: nie mam pretensji do rodziców, ze może w pore nie
      zauwazyli, ze katar alergiczny jednak przestał byc tylko alergiczny,
      a jest nadkażony i dziecko poszlo do przedszkola
      jest oczywiste, ze tym bardziej nie mam pretensji, ze dziecko
      zakażalo w okresie bezobjawowym choroby
      ale nie toleruję przyprowadzania do przedszkola dzieci CHORYCH
      (takze w ocenie przyprowadzajacych rodziców "tylko troche chorych")
      przedszkole jest dla dzieci ZDROWYCH, a chore powinny zostac w domu -
      również dlatego, aby nie zarażac innych
      Jak jest - wiedzą wszyscy rodzice przedszkolaków
      wydaje mi sie, ze nie wszyscy antyspołeczni rodzice sa lekkomyslni w
      aspekcie swojej pociechy - rzeczywiscie bywaja dzieciaki, które
      chorując miewaja tylko katar
      ale wówczas wyobraznia tych rodziców nie siega niestety tak daleko
      (lub siegnac nie chce...), by pomyslec,ze to co u jego dziecka
      wywola katar, u inngo spowoduje finalnie zap płuc
      trudno z takimi rodzicami dyskutowac
      ja w kazdym razie zaczelam od rozmow z wychowawczynia i dyrektorką
      przedszkola
      na razie efekt jest taki, ze jesli dziecko wyglada na chore (w ocenie
      wychowawczyni), rodzic aby moc w nast. dniach przyprowadzic dziecko,
      musi doniesc zasw. od lekarza ze stan zdrowia pozwala na
      uczeszczanie do przedszkola
      podziałało o tyle, ze 1 dziecko z wysypką "to nic takiego" i 1
      z "alergicznym" kaszlem odpluwajace zielone gluty przestały
      tymczasowo uczęszczac do przedszkola
      • alfa36 Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 22:08
        Moje dziecko od wrzesnia spedzilo w przedszkolu 13 dni. Ja na L4 nie poszłam, bo na szczęście moge liczyc na pomoc dziadków. Podejrzewam, ze w innym przypadku byłabym zmuszona do zatrudnienia opiekunki i ja to bym zrobiła. Moje dziecko na szczęście ma katary infekcyjno- alergiczne, choć fortunę straciłam na wizyty prywatne konsultując przepisywany co rusz antybiotyk (w mojej miescinie "porządni" pediatrzy = nie na NFZ).
        Niestety, o sobie mogę powiedzieć duzo złego... sama chodzę z bolącym od 3 tygodni gardłem i zarażam swoich współpracowników. Nie cierpię nie pracować, tym bardziej cieszę sie, ze z moim dzieckiem miał kto zostac w kataralnym wrzesniu i pazdzierniku.
      • hanalui Re: Przedszkole, chore dzieci 26.10.08, 23:46
        boziaj napisała:
        > na razie efekt jest taki, ze jesli dziecko wyglada na chore (w
        ocenie
        > wychowawczyni), rodzic aby moc w nast. dniach przyprowadzic
        dziecko,
        > musi doniesc zasw. od lekarza ze stan zdrowia pozwala na
        > uczeszczanie do przedszkola

        Mysle ze w dobie lekarzy wystawiajacych lewe zwolnienia na zdrowa
        ciaze, na opieke nad zdrowym dzieckiem by przedluzyc macierzynskie,
        lewych zwolnien na fikcyjne choroby, lewych zaswiaczen na cesarke
        czy inne zabiegi uzyskanie zaswiadczenia o ktorym wspominasz nie
        jest chyba czyms skaplikowanym...
        Jak widzisz kij ma dwa konce...przekupny system mozna wykorzystac
        jak sie komu podoba w zaleznosci od wlasnego celu: jedni to zrobia
        by siedziec nawet ze zdrowym dzieciem bo w koncu sie nalezy...inni
        by wyslac chore dziecko bo tez im sie nalezy

        • boziaj Re: Przedszkole, chore dzieci 27.10.08, 15:22
          jasne, mozna "załatwić" lewe zaswiadczenie, mozna zrobić pieczątkę z
          kartofla i samemu je sobie wystawić
          jestem świadoma, ze rozwiazania idealne nie istnieją
          niemniej w moim kokretnym przypadku wprowadzenie w zycie tego punktu
          statutu przedszkola odniosło pozytywny skutek - widocznie
          zdobycie "lewego" zaswiadczenia przez rodziców tej dwójki
          (zakladajac, ze w ogóle sie starali) okazalo sie na tyle
          skomplikowane, ze niewykonalne
          i w sumie o to chodziło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka