Dodaj do ulubionych

Wasze "patenty" przy sprzataniu..

03.11.08, 11:11
Macie takie?Moja mama zawsze stosuje metodę:"najpierw sprzatnij wszystko ze
stołu,a potem to już leci"
Kiedys jakas dziewczyna na tym bodajże forum ,napisała perełkę"nic ma nie
lezec na wierzchu",która faktycznie przydała sie idealnie.

Macie cos jeszcze,jakies rady,plany sprzatania itp?
Zabieram się do sprzatania i szukam motywacjiwink
Obserwuj wątek
    • papryczka_ag Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:14
      Od niedawna stosuje metodę "jesli się zastanawiasz chocby przelotnie
      czy cos wyrzucic - wyrzuć koniecznie".
      Nawet nie wiecie ile mam miejsca teraz. I niczego jeszcze nie
      żałowałam.
      Często zastanawiałam się czy czegoś nie wypierniczyć ale na ogół
      pojawiała się myśl "jeszcze się przyda"... Teraz tej myśli nie
      dopuszczam.
      Im mniej rzeczy tym łatwiej posprzątać.
      • penelopa40 Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:18
        zgadzam się z "jak najmniej rzeczy na wierzchu", i "wyrzucać co się
        da" ...
        a jeśli chodzi o sprzątanie (odkurzenie, starcie kurzu, kuchnia
        itd...) to rozmowa jest taka:
        żona wzdychając: powinnam posprzatać!
        mąż: a chce ci się???
        żona, po krótkim namyśle: no, nie....
        mąż: no to nie sprzątaj, odpocznij...
      • doral2 Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:33
        jadę o kolei, od góry do dołu...znaczy się najpierw górne pokoje, górna
        łazienka, dolne pokoje, kuchnia, dolna łazienka, pralnia..ufff...
    • stillgrey Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:18
      ja mam jakies skrzywienie i zaczynam dzien od odkurzania... ale ja mam psa,
      ktory zostawia dywan z siersci i faceta, ktorego cos boli jak ma zdjac buty
      zaraz po wejsciu do domuwink
      • hellious Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:28
        oj, chyba musze sobie powtarzac jak mantre to o wyrzucaniutongue_out Mam chyba w genach chomikowanie po kontach rozmnych smieci...
        • papryczka_ag Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:31
          Ja sobie mentalnie usunęłam ten kawałek DNA. Zajęło mi to z miesiąc
          ale już jestem dzielna.
          Na początek coś sobie na osłodę zostawiałam.

          Teraz mam kłopot bo mam 4 pluszaki ( owce i łosie ) które maja
          wartość sentymentalną i nie chcę ich wyrzucać. Z drugiej strony leżą
          ukryte na dnie szafy...
          Pomocy.
          • zoofka Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 22:23
            oddaj jakiemuś zaprzyjaźnionemu dziecku smile ja baba stara miałam
            jeszcze 3 lata temu półkę pełną pluszaków. Z bólem serca myślałam o
            pozbyciu się ich. Dogadałam się jednak z moim bardzo dobrym kolegą,
            że jego córka chętnie je przyjmie. Dziecko przemiłe, a jej radość
            osłodziła mi nieco "rozstanie"
            z perspektywy czasu ulgę czuję, że już ich nie mam
            • wiotka_trzpiotka Anthea uczy 04.11.08, 09:47
              pluszaki i inne przedmioty o wartości wyłącznie sentymentalnej
              nalezy sfotografować
              potem upajac się zdjęciem tak jak upajało się ich widokiem
              działa nawet u takiego megachomika jak ja
        • mamaemmy Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:31
          no dokładniesmile
          Ja i tak na razie wywaliłam mase rzeczy ale tyle tych"przydasiek" zostało..smile
          Posiłkuje się tez książką "Perfekcyjna pani domu"i tam jest fajna rada na te
          wszystkie przydaski"a nuż się przyda"tongue_outomyśl co bys ze soba wzięła
          przeprowadzając się do nowego domu,a co bys wyrzuciła?
          To,czego bys do nowego mieszkania nie zabrała-wyrzuć smile
          • hellious Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:33
            Sentymentalnych bym nie wywalila, losiow zwlaszczasmile Wyjatkowo lubie losiesmile
            • papryczka_ag Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:35
              No też lubię. Mama mi daje na każdą gwiazdkę łosia...
              Mam 28 lat na bogów...
          • papryczka_ag Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:34
            Hm... ale ja własnie sie przeprowadziłam smile))))))
          • ipola Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:35
            Zawsze najpierw usuwam wszystko, co jest na wierzchu, np. powieszony na krześle
            sweterek, potem sprzątam kuchnię. I jednego nauczyłam się sama, nie robię kilku
            rzeczy na na raz typu mycie okien, pranie, gotowanie obiadu. Wszystko po kolei.
    • papryczka_ag Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:37
      Znalazłam tez superpatent na mycie okien. Latami mi matka mówiła o
      gazetach, occie itp.
      A ja ostatnio kupiłam superancką ściągaczkę z gąbką i Clina z
      alkoholem. Myłam okna poremontowe - w zyciu tak szybko i skutecznie
      nie umyłam. I od okien zawsze zaczynam bo chlapię na podłogę, którą
      dzieki temu muszę umyć - nie mogę mieć wtedy lenia.
      • doral2 Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:49
        a kto to w zimę okna myje? - tak pytał mój śp.dziadek smile
        • papryczka_ag Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 12:26
          heh mieszkam na osiedlu gdzie cały czas trwaja prace i myje raz na
          tydzień...
    • iwoniaw Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:50
      Przy "grubszych" porządkach/ segregowaniu rzeczy u mnie sprawdza się rada:
      "jedna półka/szuflada na raz" czyli nie wywalać wszystkiego na środek ze
      wszystkich zakamarków, tylko poświęcić kilkanaście minut na niewielki kawałek,
      wywalić co zbędne, przetrzeć półkę, ułożyć to, co pozostało, przełożyć na
      miejsce to, co ma leżeć gdzie indziej i jeśli ma się nadal czas, siły i wenę,
      przystąpić do następnej półki/szafki. W ten sposób nie kończę np. segregowania
      szafy z ubraniami/ dokumentami/ szuflady-z-niewiadomo-czym siedząc na stosie
      gratów i popadając w obłęd, a w efekcie pakując wszystko tak, jak było i
      domykając drzwi kolanem, tylko krok po kroku sobie sprzątam i po iluś tam dniach
      mam wszystkie szafki przejrzane i posprzątane właściwie bez pracy.
    • a.nancy Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 11:58
      ja mam jeden patent
      zagonic meza do sprzatania wink
    • fajka7 Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 19:50
      Moj patent polega na zalozeniu rekawiczek gumowych.
      Jak zaloze te rekawiczki, to jest to dla mnie tak kolosalny wysilek,
      ze jestem w stanie zrobic sprzatanie lacznie z myciem okien (a mam
      ich 7), bo wiem, ze jak je zdejme, to sie dlugo nie zmusze, zeby je
      znowu zalozyc. Glupie, ale trudno.
      Drugi patent, to wbrew metodom kolezanek, robie wszystko na raz, bo
      wiem, ze nie bede w stanie tego zostawic. Im wiecej rzeczy zaczne,
      tym wiecej skoncze. Tez glupie, ale dziala.
      Ale i tak najlepszym patentem jest pani sprzatajaca, tylko niestety
      lubi wyjezdzac ostatnio do corki za granice na kilka tygodni kilka
      razy w roku.
    • annasi23 Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 20:29
      Fajny wątek. Podoba mi się patent "nie wszystko na raz", ale niestety w mojej
      sytuacji to nierealne, bo mam dwoje małych dzieci - 2 lata i pół roku, a jak
      wiadomo przy takich brzdącach trzeba robić wiele rzeczy na raz.
      A więc mój patent - pozbyć się dzieci. Na razie niestety nie mogę, przynajmniej
      jednej, bo karmię ją piersią.
      • asieksza Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 22:18
        No to mamy podobnie , moje panny mają rok i dwa latka i jeszcze
        starszak 10 latek którego do porządków zagonić nie sposób. Dlatego
        przez dwa ostatnie lata odpuściłam sobie generalne porządki,
        sprzątam powierzchownie codziennie a i tak jest bałagan. Mój mąż nie
        cierpi kiedy zabieram się za większe porządki bo na nic nie mam
        czasu a jak już sprzątam np prze świętami to zajrzę w każdy kącik,
        samej pracy nie lubię ale efekt uwielbiam bo nareszcie wiem gdzie co
        mam a ile zaginionych rzeczy się odnajduje.Ja zaczynam sprzątanie od
        wnętrzności więc na pierwszy ogień idą szafy i szafeczki, staram się
        robić wszystko po kolei i duże porządki robić przez kilka dni.Na
        końcu myje okna i piorę firanki ( zapach wilgotnych firanek jest
        boski ) no i oczywiście podłogi.
        www.niunie.babies.pl
    • wilma1970 Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 03.11.08, 23:07
      Nienawidzę sprzątać, ale jeszcze bardziej nienawidzę, jak jest brudno.
      A na marginesie trochę autopsychoanalizy - jakoś przy sprzątaniu jestem wiecznie
      wściekła i nabuzowana, warczę i mantyczę, po prostu odtwarzam zachowanie mojej
      matki. Odkąd to zauważyłam ZMUSZAM się do pogodnego i radosnego (ble) sprzątania
      - podśpiewuję, puszczam muzykę (najfajniej sprząta się do Jamesa Browna) . Mój
      mąż mówi, że jestem funky house wife. Ale to gwałt na mojej naturze.
      • irmaaa Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 04.11.08, 08:10
        smile)
        Wilma, jak widzę, nie tylko data nas łączy.
        • wilma1970 Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 04.11.08, 10:25
          Myśl, że najlepszą terapią na wszystko jest sprzątanie?
          "Po co to wszystko?" a to se umyję kibel..."Do czego to wszystko zmierza?" -
          szybki przegląd letnich ubrań. I nic ci nie da takiej satysfakcji jak blitzkrieg
          z molami spożywczymi. wink.
    • denea Lodówka 04.11.08, 08:51
      Mały myk poradzony przez teściową, może komuś się przyda.
      Zamierzając rozmrażać lodówkę wcale nie musimy na gwałt zżerać
      wszystkiego, co tam zostało zamrożone. Wystarczy to przełożyć do
      jakiejś miski, przykryć folią czy gazetą ręcznikiem a na końcu
      kołdrą - opatulić porządnie, aż zrobi się termos - a potem schować z
      powrotem jak lodówka już umyta i włączona. Nie ma szans się to
      jedzenie rozmrozić smile
      Mnie kiedyś poradziła genialna prostota tego pomysłu i paru znajomym
      też się on przydał.
      • beata985 Re: Lodówka 04.11.08, 09:42
        eeee, bez przesady..wystarczy wszystko na balkon wywalić..jesień,
        zima, wiosna...
        lato trwa chwilkę i wtedy lodówki nie sprzątam
        • denea Re: Lodówka 04.11.08, 15:02
          A dla mnie fajne, bo się nie stresuję, że mi np surowe mięso
          rozmięknie w tym czasie. Mrozów u nas coraz mniej ;P
    • morgen_stern Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 04.11.08, 09:35
      Ponieważ szybko się męczę sprzątaniem, a poza tym często coś mnie
      rozprasza - np. znajduję zgubioną książkę i pogrążam się radośnie w
      lekturze, albo zaczynam przeglądać jakieś pudło z pamiątkami, mój
      patent to sprzątanie odcinkami i na wyrywki. U mnie sprawdza się
      genialnie.
      Czyli np. umycie brodzika podczas przerwy na reklamę. Kibla, podczas
      gdy gotuje się woda na makaron. Odkurzanie, gdy stygnie herbata wink
      No ale ja teraz mieszkam w małej kawalerce, więc rzeczywiście
      sprząta się szybko.
      Co mi przypomniało, że muszę się ogarnąć, bo znów odsuwam nogami
      szpargały na podłodze po wstaniu z łóżka tongue_out
      • hratli Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 04.11.08, 11:29
        szczegolnie apetycznie brzmi sprzatanie kibla w czasie gotowania big_grin
        mniam ;P
        • morgen_stern Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 04.11.08, 15:04
          A ty po umyciu kibla odkażasz ręce przez następne dwie godziny? Bo
          mnie wystarczy po prostu porządne umycie, ale może ja mało
          higieniczna jestem..
          • malila Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 04.11.08, 15:15
            Ja do sprzątania kibla używam rękawiczek. A jak mam umyty kibel, to
            mam uczucie, jakby wsystkobyło sterylnie czyste. Wobec czego mogę
            spokojnie zacząć jeśćwink
            Sprzątam tak jak Ty, Morgen. Jak mam natchnienie.
          • hratli Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 05.11.08, 07:23
            o rany zartowalam.
    • gzubianna 7 minut 04.11.08, 15:12
      Metoda prosto z USA. A mimo to dobrawink Dotyczy raczej
      powierzchownych porządków, ale dobre i to. Idealna przy gościach
      typu " wpadniemy za 10 min".
      Na 7 minut zaprzęga się całą rodzinę do porządkowania - np. dzieci
      sprzątaja swoje pokoje, mąż ogarnia kuchnię i łazienkę, żona odkurza
      i przelatuje mopem co brudniejsze zakamarki.

      I jeszcze hotelarski trik - przepolerować na sucho szmatką armaturę
      w łazience, daje wrażenie niskazitelności.
      • jomamma po co ja tu wlazłam? ;) 04.11.08, 15:29
        właśnie zrobiłam sobie kawkę, dziecko jeszcze w przedszkolu, błogośc, cisza,
        wypoczyn.... i włazłam na ten wątek! Po kiego czorta?! Już mnie zaczęła ręka
        świerzbić...., okiem powłóczystym rozglądam się i widzę, caaałe połacie do
        ogarniania smile Stos do prasowania, armatura w łazience do przetarcia smile
        A miało być tak fajnie....
    • mamabuly Re: Wasze "patenty" przy sprzataniu.. 04.11.08, 15:49
      Ewentualnie sprzatam porozrzucane fanty. Tzn wciskam je ddo szuflad i
      dzie się da .. tam bałaganu nie widać. Co jakiś czas przelecę
      odkurzaczem... jak już widzę pajęczyny pod sufitem. Mieszkamy w lesie
      no to tak mniej więcej co 2 tyg musze. Reszte porządków robie jak
      czas pozwala. Kible co jakiś czas poleje domestosem, reszte
      sanitariatów odkamieniaczem... a potem wzywam na pomoc małżonawink)
      Dziecko myje mopem podłogi, bo lubi, a ja organizuje!smile

      Jakoś zawsze mi szkoda czasu na sprzataniewink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka