Dodaj do ulubionych

"Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszałam.

06.11.08, 16:48
Wybrałam się wczoraj z mężem na późny obiad w restauracji, zabraliśmy
trzyletnią córeczkę. Weszliśmy, kelnerka wskazuje stolik, wszystko bez
problemu, dziecko dostaje specjalne krzesełko, siedzi z nami. I tutaj
zaczynają się schody. Staraliśmy się zamówić córce jakieś mało przyprawione,
odpowiednie dla niej jedzenie. Zapytałam kelnerkę, czy da się przyrządzić
pomidorową, która w karcie była opisana jako "z serem żółtym", żeby była bez
sera i ostrych przypraw (restauracja meksykańska). Oczywiście nie ma problemu,
proszę bardzo, będzie jak pani sobie życzy. Po czym przyniesiono standardową
zupę z karty z żółtym serem, którego miało nie być (córka nie lubi) i
śmierdzącą przyprawami z daleka - za ostre. Już się zdenerwowałam, zapytałam,
czy nie mogę dostać drugiej zupy - takiej, jaką zamawiałam. I się zaczęło.
Kelnerka oburzona, że jak ja śmiem jej zwracać uwagę, zaczęła robić miny,
zabrała zupę. W międzyczasie Kasia się rozpłakała, próbowałam ją uciszyć, ale
nawet nie miałam szansy - nie minęło 30 sekund, kiedy wstał pan ze stolika
obok i powiedział, że nie przyszedł do restauracji po to, żeby wysłuchiwać
wycia bachora, tylko żeby w spokoju zjeść i że mam uciszyć gó...arza. Mąż
zaczął z nim ostro dyskutować, ja mówię, że przecież uspokajam, afera na
całego, facet żąda rozmowy z kierownikiem (poprosił o książkę życzeń i zażaleń
- taki czarno-humorystyczny akcent popołudnia). Kierownik przyszedł i
powiedział, że jednak to miejsce publiczne i że przeszkadzamy gościom, żeby
uciszyć dziecko (przez stres Kasia rozpłakała się jeszcze głośniej). Jakaś
para w ogóle demonstracyjnie wyszła z restauracji - mówiąc właśnie "terror
matek z dziećmi". Wyszliśmy w efekcie i my, prawie niczego nie zjedliśmy, a
rachunek i tak nam wystawiono.

Miałyście kiedyś taką sytuację? Czy tylko ja myślę, że to skandal??
Obserwuj wątek
    • gaskama Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 16:52
      Wiesz co, nie gniewaj się, to tylko moje zdanie, może ograniczona
      baba jestem, ale nie poszłabym z 3-letnim dzieckiem do meksykańskiej
      restauracji, bo znam kuchnię meksykańską. A chodzę czesto do różnych
      restauracji, w weekendy głównie jadamy w restauracjach. Teraz syn ma
      6 lat i nie ma znim problemu, ale jak był mniejszy, to wcześniej
      sprawdzałam menu, czy jest coś, co się nadaje dla niego i wtedy
      szłam. Aktualne syn je ostrzejsze potrawy ode mnie i niemęża.
      • kalifi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 16:54
        Tak, ale weź jedno pod uwagę. W restauracji są wysokie stoliki z siedzeniami dla
        małych dzieci. Po co są? Dla dekoracji, czy po to, żeby mogli na nich siedzieć
        mali goście? Skoro restauracja kupuje takie stoliki, to chyba po to żeby
        umożliwić rodzicom zabieranie dzieci ze sobą, nie?
      • deela Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 16:58
        > Wiesz co, nie gniewaj się, to tylko moje zdanie, może ograniczona
        > baba jestem, ale nie poszłabym z 3-letnim dzieckiem do meksykańskiej
        > restauracji, bo znam kuchnię meksykańską.
        z ust mi to wyjelas
        i tez nie ide do restauracji po to zeby wysluchiwac wycia cudzego bachora
        ja bym z dzieckiem wyszla i uspokoila je na zewnatrz
      • ulica-wredzica Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 16:59
        przeciez napisala, ze wszystko bylo w porzadku i dziecko dostalo krzeselko. to
        niestety typowe-restauracja oglasza, ze jest przyjazna dzieciom i ze zaprasza z
        dziecmi, ale obsluga w duchu modli sie zeby te dzieci jednak sie nie pojawialy.
        i sorry ale to nie jest wielka fatyga napisac na zamowieniu "bez sera i
        przypraw". i nie jest wielka fatyga nie dodac tych przypraw.
        • ib_k Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:13
          ulica-wredzica napisała:

          > przeciez napisala, ze wszystko bylo w porzadku i dziecko dostalo krzeselko. to
          > niestety typowe-restauracja oglasza, ze jest przyjazna dzieciom i ze zaprasza z dziecmi, ale obsluga w duchu modli sie zeby te dzieci jednak sie nie pojawialy.


          Nie do końca, to że są krzesełka, czy kredki nie oznacza że przygotowują menu dla dzieci

          > i sorry ale to nie jest wielka fatyga napisac na zamowieniu "bez sera i przypraw". i nie jest wielka fatyga nie dodac tych przypraw.


          To jest BARDZO duża fatyga ponieważ ta zupa jest już przygotowana a w kuchni tylko ją podgrzewają.

          IMO tylko idiotka pójdzie do restauracji tzw. egzotycznej nie sprawdzając wcześniej jadłospisu i wiedząc że jej dziecko nie gustuje w takich potrawach będzie żądać zmian.

          A w ogóle sądzę że to podpucha albo autorka MOCNO wybieliła swoją reakcję, nie wierzę że personel i goście zareagowali by w taki ostry sposób gdyby sytuacja wyglądała tylko tak jak napisała autorka
          • ulica-wredzica Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:38
            to po co sa te kredki?
            • ib_k Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:47
              Kredki są po to aby zająć dziecko wtedy kiedy rodzice jedzą, chodzę z dziećmi do restauracji od ich urodzenia i uwież długo nie jadały restauracyjnego menu, czasami nic nie dostawały do jedzenia a czasami np. obiady ze słoiczka (zazwyczaj podgrzewane przez obsługę).
      • ewcia1980 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:06
        gaskama napisała:
        > Wiesz co, nie gniewaj się, to tylko moje zdanie, może ograniczona
        > baba jestem, ale nie poszłabym z 3-letnim dzieckiem do
        meksykańskiej restauracji, bo znam kuchnię meksykańską.


        no niestety to samo przyszło mi do głowy.
        sama uwielbiam ostre jedzenie ale jesli nie serwuje takiego mojemu
        dziecko to wybrałabym inna restauracje.

        moja córka ma 2 lata. do restauracji chodzi z nami ale biore pod
        uwage, ze jesli bedzie chciala cos zjesc to zje to co tam podaja. i
        nie przyszloby mi do glowy prosic o zupe kalafiorowa bez kalafiora
        czy grzybowa bez grzybów.
        tyle, ze ja nie robie tragedii jesli tego dnia zjadłaby tylko jakies
        mieso z kurczaka i frytki.

        a co do zachowania innych ludzi.
        no cóż - w sumie tez ich rozumiem. przyszli zjesc w spokoju a jakies
        dziecko "wyło" im do ucha. a sama wiem jak denerwujacy czasem moze
        był płacz dziecka (nawet włąsnego jesli mam gorszy dzien)

        z taka sytuacja nigdy sie nie spotakałam bo moja córka jest bardzo
        pogodna a w miejscach typu" restauracja, basen, kawiarnia czuje sie
        znakomicie. w restauracji siedzi dumnie w swoim krzesełku, przeglada
        karte, zaczepia kelnerki. i czesto ludzie siedzacy obok mnie mówia
        jakie mam fajne i grzeczne dziecko.
        • ulica-wredzica Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:11
          przyszli zjesc w spokoju, ale kalifi pisze ze w restauracji byly krzesla dla
          dzieciakow i przewijak. to co, dzieci w koncu sa mile widzianymi goscmi czy nie?
          • ewcia1980 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:22
            ulica-wredzica napisała:
            > przyszli zjesc w spokoju, ale kalifi pisze ze w restauracji byly
            krzesla dla dzieciakow i przewijak.

            a co ma piernik do wiatraka????

            ktos przyszedł zjesc w spokoju - i ma do tego prawo.
            ktos przyszedł z dzieckiem - ma równiez do tego prawo.
            ale jesli dziecko zaczynam przeszkadzac innym to juz tego prawa ma
            jakby troche mniej.

            nie wiem czemu autorka postu pisze, ze nie miala szansy uciszyc
            dziecka. zamiast wtórowac mezowi w ataku (nazywanym dyskusja) na
            pana, który zwrócił im uwage, powinna była zabrac dziecko w inne
            miejsce, zainteresowac czyms, pokazac cos ciekawego czy po prostu
            przejsc sie po lokalu.
            a facetowi trzeba było powiedziec "przepraszam" a nie wdawac sie w
            dyskusje. bo i na jaki temat? mial facet racje - wiec o czym
            dyskutowac!
            • kalifi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:30
              Facet zaczął podnosić głos w 30 sekund po tym, jak dziecko się rozpłakało. Nie
              dostałam szansy na uspokojenie, bo stał nade mną wymachując rękami i obrzucając
              obelgami mnie i moja córkę. "Bachor", "gnój", "idiotko" - czy używanie takich
              słów kwalifikuje się pod kulturalne zwracanie uwagi? Zostaliśmy wulgarnie
              zaatakowani. Nie rozumiesz?
              • karibik Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:34
                Tia, a ja mam wrażenie że teraz troszkę koloryzujesz... Jakoś na
                początku tego nie opisywałaś w ten sposób. Ale jako, że się okazało,
                iż nikt Ci nie przyklaskuje zaczęło się nakręcanie i zaostrznie i
                wyolbrzymianie sytuacji...
              • ewcia1980 kalifi ... 06.11.08, 17:38
                wszystko co piszesz to jest tylko twoja wersja.
                napisałas w tym watku sporo wiec jakies zdanie na twój temat moge
                sobie wyrobic i akurat nie jestem przekonana czy ten pan to był taki
                cham a ty taka świeta (moge sie mylic - ale sytuacji której nie
                widziałam dłuzej analizowac nie bede)


                > Zostaliśmy wulgarnie zaatakowani. Nie rozumiesz?

                no przyjmijmy, ze tak.
                i co w zwiazku z tym?

                skoro pan zachowywał sie niegrzecznie to tym bardziej nie trzeba
                było wdawac sie z nim w dyskusje, prawda?
              • aa47 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 22:28
                dziecko dałabym mężowi zadzwoniłabym na policje i złożyłabym stosowne
                oświadczenie że koleś Cię przezywa itd. i już nic bym w tej restauracji nie
                jadła bo nie wiadomo co byłoby w jedzeniu.
                A tak na poważnie to że są krzesełka nie oznacza że menu jest dostosowane dla
                dzieci. dzieci mogą towarzyszyć rodzicom.
                zupę się podgrzewa a nie robi na zamówienie klienta ciekawe ile byście czekali?
                W meksykańskiej restauracji ciężko jest coś wybrać dla dziecka... ja z córką
                nawet w pizzy hut mam problem i tam z nią nie jadamy albo jadamy jak ona jest
                najedzona....
                Kelnerka powinna odmówić podania tej zupy i już nie było by takiego halo, jeżeli
                zupa została wydana prosi się kierownika i załatwia cichaczem tą sprawę, bo
                uważam że reakcję dziecka na pewno mogłaś przewidzieć.
                A najbardziej mnie to koleś zbulwersował.... i takiemu bym nosa utarła a
                restauracje olała.
                Tak czy siak pewno całe zdarzenie zepsuło was wspólny posiłek, ale i z tego
                jakieś plusy można wyciągnąć... na przeszłość.
    • moofka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 16:58
      z pojeciem terroru dzieciowego spotkalam sie jedynie na forach nieprzychylnych
      dzieciom smile
      i uwazam, ze cala sytuacje wyslilas/les na potrzebe podpuchy na forum jematka,
      zeby udowodnic ze wszystkie matki i wszystkie dzieci sa nieprzystosowane
      iludziom normalnym przeszkadzaja zyc smile
      • kalifi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:06
        Yyyyy, posłuchaj, kobietko - problem nie leży w tej nieszczęsnej zupie, tylko w
        następujących kwestiach:

        - kelnerka powiedziała przy wejściu "tak, można z dzieckiem, nasza restauracja
        chętnie przyjmuje dzieci"
        - mieli specjalne krzesła, a w kiblu przewijak na ścianie, znaczy że chyba
        jednak zakładają, że czasem ktoś z dzieckiem przyjdzie
        - kelnerka powiedziała "tak, nie będzie sera i przypraw, to nie problem"
        - skoro nigdzie nie ma problemu, to dlaczego kurna jest?????


        A głównie idzie o to, że kierownik wyprosił mnie z tej "przyjaznej restauracji",
        kiedy Kasia się rozpłakała i nie miałam szansy nawet jej uspokoić.

        Nie wierze, że tego nie czaicie.
        • ma.pi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:56
          kalifi napisała:

          >
          > A głównie idzie o to, że kierownik wyprosił mnie z tej "przyjaznej
          restauracji"
          > ,
          > kiedy Kasia się rozpłakała i nie miałam szansy nawet jej uspokoić.
          >
          > Nie wierze, że tego nie czaicie.


          To jak w tym wszystkim znalazlas czas aby zaplacic rachunek?

          A jakby gosciu mnie wyprosil, to w zyciu bym mu nie zapalacila.
        • michasia24 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 10:09
          po pierwsze kelnerka powiedziala ze zupa bedzie bez sera i przypraw a przyniosla
          zupelnie nie to, mogla powiedziec ze takie zamowienie jest niemozliwe i po
          sprawie, po drugie facet wyzywa jej dziecko i co ona ma z nim wyjsc czy cicho
          siedziec nie no sory ale to nie na wszystkich nerwy, ode mnie tez uslyszalby
          pare niemilych slow, chamstwo za chamstwo, acha i za zupe bym nie zaplacila, a
          wogole to bym powiedziala kelnerce ze w takim razie rezygnuje z zamowienia
          wszystkiego i poszlabym,
    • gacusia1 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:00
      Chodze do restauracji z synem od niemal jego urodzenia. Nie cuduje
      przy zamawianiu,bo skoro przychodze do Chinskie,Meksykanskiej czy
      innej to z gory zakladam,ze dania sa ODPOWIEDNIO przyprawione.
      Podaje dziecku to,co nadaje sie dla niego i nie prosze o ZMIANE
      menu. Moje dziecko nie placze z byle powodu wiec nie mam problemu
      aby siedziec sobie nawet 2h w restauracji .-)
      Wspolczuje. Na przyszlos proponuje McDOnald's.
      • sir.vimes A ja pytam i dostaję 06.11.08, 23:34
        pytam co jest w potrawach i czy jest możliwość przyrządzania dania bez produktu
        , który mi nie pasuje.

        Nie raz tez zdarzyło mi się zamawiać np. brokuły czy marchewkę z wody , których
        nie było w karcie.

        I wszystko grało.

    • kalifi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:08
      I do wszystkich pań, do jasnej ciasnej - grzecznie się pytałam o wszystko, nie
      żądałam, pytałam czy jest możliwość, zapewniano że OWSZEM, JEST, NIE MA PROBLEMU.

      Współczuje matkom pasącym dzieci w MacDonaldsie. A raczej ich dzieciom.
    • kawka74 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:11
      Popatrz na to z perspektywy kierownika i innych gości - przychodzi rodzina do
      restauracji meksykańskiej (w której jakie jest żarcie, każdy widzi), życzy sobie
      nie tego, co jest w karcie, tylko czegoś innego, dziecko wyje (do dziecka NIE
      MAM pretensji), goście, którzy chcą w spokoju zjeść, nie mogą tego zrobić, bo
      hałas (dziecko płacze) i kłótnia, i trudno się dziwić ich irytacji. Oczywiście
      mogli powtykać sobie stopery do uszu, ale to chyba nie o to chodzi.
      Nie nazwałabym tego skandalem, tylko brakiem pomyślunku. Z Waszej strony,
      oczywiście.
      • sir.vimes Kawka, żartujesz? 06.11.08, 23:36
        Pytanie o możliwość zmiany czegoś w daniu czy ugotowania np. samych ziemniaków
        to normalna rzecz. Jeśli nie ma takiej opcji dziękuje się z miłym uśmiechem i
        wychodzi.

        Jeżeli mówią ci, że jest opcja i zamiast , powiedzmy, zamówionej marchewki
        przynoszą żeberka to coś jest mocno nie halo i na pewno nie z osobą., która
        zamawiała...

        Co do reszty tej sprawy w ogóle się nie wypowiadam.
        • kawka74 Re: Kawka, żartujesz? 07.11.08, 10:24
          W sumie zgadzam się, że kelnerka dała ciała; przypuszczam, że zgodziła się bez
          zastanowienia, nie sprawdzając, czy jest możliwość zmian składników zupy, a
          potem nie umiała tego załatwić.
          Jeśli chodzi o resztę tej sprawy, gdyby awanturny był tylko jeden facet, a
          reszta nie zwracała uwagi, założyłabym, że ten jeden gość ma wyczulony słuch
          albo nietęgo pod sufitem: ale jeśli wyszła jeszcze jedna para, to musiało się
          nieźle dziać. Chyba że akurat w tej restauracji odbywał się zjazd dzieciojadów
          pod hasłem "Nienawidzę wszystkiego, co należy do mojego gatunku i ma mniej niż
          18 lat".
          Wierzę, że ludzie mogli się wqrwić.
          • sir.vimes Ta para mogła wyjść nie przez wrzaski dziecka ale 07.11.08, 10:48
            przez awanturę, którą zrobili już sami dorosli.

            zresztą, gdybym była świadkiem takiej sytuacji i usłyszałabym , ze obsługa
            udaje, ze przyniesienie innego niż zamówione dania to nie ich problem,
            wyszłabym. Szczególnie jeśli sama nie zdążyłabym jeszcze zamówić.

            • kawka74 Re: Ta para mogła wyjść nie przez wrzaski dziecka 07.11.08, 13:02
              o ile wiem, oni podali dość konkretne wyjaśnienie, dlaczego wychodzą
    • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:16
      >bez sera i ostrych przypraw (restauracja meksykańska)

      Trzeba mieć źle w głowie, żeby zabierać dziecko niejedzące
      przyprawionych na ostro rzeczy do restauracji meksykańskiej i
      domagać się zupy bez przypraw. Mieli te przyprawy jakoś
      wyteleportować z zupy czy gotować specjalnie dla Was? Do restauracji
      japońskiej też chodzicie i domagacie się gotowanego nigiri, bo
      dziecię nie je surowizny?

      > wstał pan ze stolika obok i powiedział, że nie przyszedł do
      > restauracji po to, żeby wysłuchiwać wycia bachora, tylko żeby w
      > spokoju zjeść i że mam uciszyć gó...arza.

      I bardzo słusznie, do restauracji zwykle po to się idzie, żeby zjeść
      w miłej i przyjemnej atmosferze, a nie wysłuchiwać ryków cudzych
      dzieci. Należało natychmiast ewakuować się z dziecięciem poza strefę
      słyszalności innych klientów.

      >Jakaś para w ogóle demonstracyjnie wyszła z restauracji

      No to słodkie maleństwo musiało tam nieźle w doooopę dawać.
      • falka32 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:22
        Jeżeli przyjęli zamówienie "zupa bez sera i przypraw", to znaczy, że podjęli się
        je zrealizować. Przyniesienie innej potrawy, niż zamówiona to jest powód do
        zwrócenia uwagi i niezapłacenia za tę zupę, wszystko jedno, czy to pomidorówka
        dla dziecka, czy stek wysmażony mocno zamiast lekko. Czyli towar niezgodny z
        umową. I zabieranie dziecka do knajpy meksykańskiej nie ma tu nic do rzeczy. Ja
        również mogłabym dla siebie zamówić zupę bez przypraw i sera - jeżeli kelner
        przyjął zamówienie w tej postaci a przyniesie mi coś innego, to nie płacę i
        proszę o realizację zamówienia takiego, jak zostało przyjęte. Jeżeli nie mają
        zupy bez przypraw i sera, to mówią: niestety, jest to niemożliwe, albo będzie
        musiała pani poczekać półtorej godziny aż ugotujemy nową zupę. Jeżeli się
        zgadzają przyjąć, to ich problem, skąd tę zupę wytrzasną.

        A jeżeli chodzi o to, że restauracja zaprasza z dziećmi, stawia krzesełka a
        potem kierownik wyprasza klientów przy pierwszych objawach, że jest z nimi
        dziecko a nie lalka z plastiku, to też jest wprowadzanie w błąd. Jeżeli jakiś
        ośrodek wczasowy zaprasza gości z psami, a na miejscu się okazuje, że jeżeli
        pies zaszczeka, to mają opuścić z nim natychmiast ośrodek bo zakłócają spokój -
        to gość ma prawo czuć się oszukany i naciągnięty na kasę. Bo wybiera to miejsce
        z tego powodu, że miał się tam czuć komfortowo z podopiecznym, i podopieczny
        również, a nie chodzić ze związanym i zakneblowanym pyskiem cały czas.
        • vibe-b Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:57
          falka32 napisała:

          > Jeżeli przyjęli zamówienie "zupa bez sera i przypraw", to znaczy,
          że podjęli si
          > ę
          > je zrealizować. Przyniesienie innej potrawy, niż zamówiona to jest
          powód do
          > zwrócenia uwagi i niezapłacenia za tę zupę, wszystko jedno, czy to
          pomidorówka
          > dla dziecka, czy stek wysmażony mocno zamiast lekko. Czyli towar
          niezgodny z
          > umową. I zabieranie dziecka do knajpy meksykańskiej nie ma tu nic
          do rzeczy. Ja
          > również mogłabym dla siebie zamówić zupę bez przypraw i sera -
          jeżeli kelner
          > przyjął zamówienie w tej postaci a przyniesie mi coś innego, to
          nie płacę i
          > proszę o realizację zamówienia takiego, jak zostało przyjęte.
          Jeżeli nie mają
          > zupy bez przypraw i sera, to mówią: niestety, jest to niemożliwe,
          albo będzie
          > musiała pani poczekać półtorej godziny aż ugotujemy nową zupę.
          Jeżeli się
          > zgadzają przyjąć, to ich problem, skąd tę zupę wytrzasną.


          Wychodzi na to, ze kelnerka dala ciala na calej linii. Nawet nie
          wiedziala co w kuchni maja, a czego nie maja. No bo obiecyanie
          lagodnych potraw w restauracji meksykanskiej to jakby oczekiwanie ze
          w mcdonaldzie podadza ci na talerzach i ze sztuccami...no niby
          obiecac mozna wszystko jeno kto by sie na taki kit zlapal`?
    • moofka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:19
      podaj nazwe meksykanskiej knajpy z przewijakiem i krzeselkami smile
      to w warszawie?
      • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:22
        Blue Cactus?
        • moofka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:26
          crises napisała:

          > Blue Cactus?

          no raczej nie, oni pisza, ze maja menu dla dzieci
          • karibik Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:29
            Menu mogą mieć ale może mamcia zażyczyła sobie "dorosłego" menu ale
            bez przypraw? wink
        • e_r_i_n Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 21:09
          Blue Cactus nie jest typową meksykańską restauracją. A dzieci traktują tam świetnie.
          • sanna.i Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 09:27
            Zgadzam się.
      • kalifi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:28
        Czerwone Sombrero. Poznań.

        Postaw się na chwilę w mojej sytuacji. Idziesz do restauracji, w której mówią
        Ci, że możesz z dzieckiem i że nie ma problemu z zupą pomidorową. Cieszysz się,
        a potem się okazuje, że problem jest. Dlaczego nie powiedzieli tego od razu?
        Dlaczego w ogóle ktokolwiek się na to godził? Gdyby mi powiedziano, że nie
        przewiduje się zmian w menu, zrezygnowalibyśmy, zwłaszcza że pytaliśmy i
        oglądaliśmy menu PRZED ZAJECIEM MIEJSCA.
        • macoofka A no to się zgodzę 06.11.08, 21:23
          Znam Czerwone Sombrero, bywałam tam kiedyś. I wprawdzie nie ja stałam się
          obiektem ataku na klientów, ale byłam świadkiem, jak kelnerka zrobiła dokładnie
          ten sam manewr. Przyjęła zamówienie, przyniosła co innego, po czym była bardzo
          nieprzyjemna dla pani, która zamówienie złożyła. Kiedy osoba z godnością wstała
          od stolika i podziękowała za gościnę (naprawdę było widać, że to osoba wyjątkowo
          spokojna i kulturalna) kelnerka rzuciła za nią "chamka" i żądała zapłaty.
          Oczywiście, pani nie zapłaciła, wyszła razem z inną panią, chyba córką. I powiem
          Wam, że Czerwone Sombrero cieszy się coraz gorszą opinią w Poznaniu, właśnie z
          racji traktowania gości. Przyjaciółka zna właścicieli, i niestety też nie ma o
          nich dobrego zdania.
          Dlatego jestem w stanie uwierzyć autorce wątku. Takie traktowanie w tej
          restauracji bynajmniej mnie nie dziwi.
          • dag_dag Re: A no to się zgodzę 10.11.08, 22:36
            Kalifi i Macoofka - nie trzeba być polonistką by widzieć identyczne błędy
            stylistyczne, interpunkcyjne, taki sam styl wypowiedz... Naprawdę, nie szkodza
            czasu na takie rzeczy?
    • lirenka1979 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:36
      kuuuurcze, ale sie rzucilyscie........

      zaloze sie, ze gdyby ktoras z was bylaby w takiej sytuacji, zrobilaby
      kierownikowi z d.py jesień średniowieczcza i bylaby tez swiecie przekonana ze ma
      racje.

      a co do restauracji przyjaznych dzieciom, to fakty sa takie - bylam w kilku i w
      jednej personel rzeczywioscie chamsko sie odniosl do dziecka i do mnie, mimo ze
      byla i karta dan dla dzieciaka, i kredki, i kolorowe nakrycia. to po co niby sie
      reklamowali ze dla dzieci??

      i jeszcze jedna sprawa. kalifi zostala wprowadzona w blad przez obsluge,
      powiedziano jej ze mozna zmienic menu - oklamano, oszukano, wprowadzono w blad.
      • karibik Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:42
        lirenka1979 napisał:
        kalifi zostala wprowadzona w blad przez obsluge,
        > powiedziano jej ze mozna zmienic menu - oklamano, oszukano,
        wprowadzono w blad.
        >

        Okantowano, nakłamano, oszwajono itp itd...big_grin Dramat sie rozegrał po
        prostu. Tylko skąd mamy wiedzieć, że to prawda?
        • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:56
          Chodzimy czasami do restauracji, gospódki z dziećmi. Nie było dotychczas
          problemu. Jeśli dziecko by się rozryczało to próbowałabym je uspokoić a
          ostateczności wyjść. Niestety w sekundę dziecka nie uspokoję. A obrzucania
          obelgami bym nie zniosła.
        • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:58
          > Okantowano, nakłamano, oszwajono

          Oszukano, wyrolowano, obrabowano, zgwałcono, zamordowano, a zwłoki
          rzucono hienom.

          Wątkotwóczyni koniecznie powinna pozwać knajpę o straty moralne.
          • madameblanka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 12:58
            łoł, zgwałcono....to mówicie że gdzie ta knajpa?
            no dobra, szczerze mówiąc kelnerka popełniła błąd, nie ma wątpliwości, ale nie
            umiejętność opanowania histerii dziecka /czyt. "bez szans na uspokojenie"/,
            wykłócanie sie itd to rzeczywiście terror dla klientów tego lokalu.
            jak ja zobaczyłam ze córcia sie zaczyna -delikatnie mówiąc- nudzić /zresztą z
            kolezanką/ to wzięłam obie i przeszłyśmy sie dookoła pl. Trzech Krzyży a znajomi
            zostali w lokalu. Dziewczynki sie przewietrzyły i z apatytem zjadły naleśniki.
            Było po kłopocie i na pewno nie dopuściłabym do tego żeby zaczeły ryczeć w lokalu.
    • sebaga Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:47
      A dlaczego mala się rozpłakała? Przypuszczam, ze nie źle musiała dać czadu skoro
      reakcje ludzi były tak ostre..
      Kelnerka zachowała się totalnie niekompetentnie.. Szkoda tez, ze Ty nie spytałas
      na wstępie czy jest menu dla dzieci. Odp. kelnerki powinna być wtedy "nie" i po
      sprawie.
      Osobiście nie zabrałabym dziecka tak malego do meksykańskiej knajpy (chyba, ze
      spożywałaoby takie potrawy).
    • aluc Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:47
      oburzenie na zamawianie w meksykańskiej restauracji łagodnie
      przyprawionych potraw szczerze mnie ubawiło smile zwłaszcza,że w
      większości miejsc odwiedzanych z moimi potworami od razu pada
      propozycja przygotowania dania w łagodniejszej wersji i często muszę
      tłumaczyć, że akurat moi przyzwyczajeni i że proszę w normalnej

      terrorystycznie uważam, że udostępnienie w restauracji krzesełek dla
      dzieci i przewijaków nie załatwia sprawy, a zobowiązuje restaurację
      do tego, żeby rzeczywiście dzieciom była przyjazna, jeśli nie ma
      takiego zamiaru, to niech nie stwarza pozorów, inaczej to ma podobny
      sens jak wstawienie podobnych urządzeń do nocnego baru w ramach
      poprawności politycznej
    • ragga-pragga Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 17:51
      Kalifi - to sie czesto zdarza. Ja tak mialam na wystawie dla dzieci - niby dla
      dzieci, a jak dziecko sie rozplacze, to wszyscy niezadowolenia. Przywyczajaj sie
      lepiej, bo tak jest zawsze. Ostatnio chcialam wejsc do sklepu z wozkiem,, to mi
      baba powiedziala w mini europie na wilsona zebym zostawila woizek przed wejsciem
      bez opieki, bo nie ma miejsca. jechalam autobusem, dziecko zaczelo plakac -
      pasazerowie pod nosem zeby sobie taksowke wziela a nie wiezie ryczacego bachor.
      sorry ale na taksowki to mnie raczej nie stac, gdyby mnie bylo stac nie
      jechalabym autobusem.wyciagam piers w autobusie zeby nakarmic, jakis babon mowi
      ze to nie miejsce na karmienie. kur.wicy mozna dostac. na poczcie ostatnio to samo.
      • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:00
        Zawsze można napisać że restauracja dla klientów powyżej 18 lat. No ale chyba
        niewielu restauratorów się na to skusi bo pieniądz jest pieniądz nawet od tych
        okropnych którzy przychodzą z dziećmi.
        • ulica-wredzica Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:07
          i kurcze wlasnie o to chodzi - o puszczanie slow na wiatr.

          restauracja przyjazna dzieciom to taka gdzie sa te cholerne krzeselka, kredki,
          dzieciece menu albo opcja lagodniejszych potraw.

          ragga-pragga, tez mi kiedys tak powiedzieli w mini przy wilsona. taka starszawa
          kasjerka tlenione blond klaki?
      • azile.oli Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:07
        Czym innym są imorezy dla dzieci,na które mogę nie iść,bo z
        założenia dzieci tam będą i mogą płakać,wrzeszczeć,czym innym jest
        środek komunikacji miejskiej,bo korzystanie z niego to
        koniieczność.Do restauracji idzie się z dzieckiem z wyboru.I
        pomijając już tę nieszczęsną zupę i kelnerkę,która obiecała i nie
        dotrzymała,to w momencie,kiedy płacz dziecka zamienia się w ryk
        należałoby z nim po prostu wyjść.Jakaś para zdążyła wyjść,nie mogąc
        słuchać wrzasku,a Wy nie zdążyliście,bo lepiej było wdawać się w
        kłótnię z facetem,który jak najbardziej miał prawo zjeść w spokoju.I
        nie jestem bezdzietna.Mam dwójkę dzieci i nawet często chodziłam z
        nimi do restauracji,ale one raczej z tych nie wyjacych w miejscach
        publicznych.I nie przyszłoby mi do głowy pójść z małym dzieckiem do
        orientalnej restauracji,chyba,żebym wiedziała,że gustuje w tego typu
        daniach.Bo dania w tych resteuracjach saz z reguły nieco inaczej
        przyprawione i to nie w chwili podawania na talerz.A to,że są
        krzesełka dla dzieci,to chyba dobrze,bo jak dziecko ma akurat takie
        gusta kulinarne to można bezpiecznie z nim pójść.
        • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:15
          > Do restauracji idzie się z dzieckiem z wyboru.

          Kiedy chcemy coś zjeść niedaleko domu to idę tam gdzie jest kącik dla dzieci i
          dania dla nich. Ale już na wyjazdach kiedy zwiedzamy jakieś miasto to nie szukam
          specjalnie bo zazwyczaj nie ma tyle czasu. Moje też nie ryczały, no może raz ale
          tam było tak głośno że ryk dziecka wtopił się w tło i nikt nie zauważył.

          > kłótnię z facetem,który jak najbardziej miał prawo zjeść w spokoju

          Nie uważam żeby robienie awantury było ok. Wszystko można przeprowadzić z klasą.
          • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:17
            "kiedy wstał pan ze stolika
            obok i powiedział, że nie przyszedł do restauracji po to, żeby wysłuchiwać
            wycia bachora, tylko żeby w spokoju zjeść i że mam uciszyć gó...arza."

            Jeśli to uważacie za ok zachowanie to życzę powodzenia jak ktoś Wam tak powie.
        • uljanowa Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:16
          Jesteście z Wilsona? Chodzicie do parku Żeromskiego??
          • joxanna Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:22
            Raczej nie proszę o zmianę menu czy granie przyprawami - chyba, że o drobiazgi,
            typu pokrojenie maki na mniejsze kawałki. Ale jakoś smutno mi jest, jeśli nie
            mogę zamówić połowy porcji np. makaronu, zupy - czegoś nieporcjowanego. To
            przecież żaden kłopot dla restauracji?

            Ale z drugiej strony - przecież w różnych restauracjach można zamówić sobie
            ostrzejsze, czy łagodniejsze, zamawia się z różnymi składnikami, choćby pizzę.
            Tutaj jakoś niemiła ta kelnerka była i myślę, że głupio to rozegrała.

            Ale jak moje dziecko zaczęłoby ryczeć, tobym chyba wyszła.
            • avvg Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 19:30
              > Ale z drugiej strony - przecież w różnych restauracjach można
              zamówić sobie
              > ostrzejsze, czy łagodniejsze, zamawia się z różnymi składnikami,
              choćby pizzę.

              Ale zauważ, że pizzy, w przeciwieństwie do chociażby kurczaka czy
              ryby, nie marynuje się w przyprawach przez kilka godzin przed
              podaniem. Tak samo jest z zupą - przygotowuje się ją rano w wielkim
              garze i potem odgrzewa potrzebne ilości.
        • hamerykanka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:16
          dokladnie.
          Moja paromiesieczna tez zaczela wyc w restauracji. NATYCHIAST
          wyszlam z nia na zewnatrz do samochodu, a maz poprosil kelnerke o
          zapakowanie posilku w dog bag. Nie zmuszalismy innych gosci do
          sluchania wycia naszego dziecka. A krzeselka nie sa
          usprawiedliwieniem-bo my tez korzystamy z krzeselek, a mala dostaje
          butle w czasie naszego posilku.
          • kalifi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:23
            Natychmiast wyszłaś? Rozumiem, że chwyciłaś dziecko, nie ubrałaś się wcale, nie
            zabrałaś torebki, nie ubrałaś dziecka, tylko wyleciałas z restauracji na zimno i
            deszcz, żeby tylko gości nie narazić na słuchanie krzyku małego dziecka?

            Kiedy mała zaczęła płakać, próbowałam ją uspokoić, ale do cholery, serio nie
            minęło 30 sekund, kiedy już dostałam opierdziel (a facet odwracał się wcześniej
            i robił zniesmaczone miny kiedy dziecko się śmiało czy z nami rozmawiało, kiedy
            dostał pretekst, natychmiast się zerwał i do nas przyskoczył). Żyjecie kobiety
            pod kloszem, nie mieści wam się w głowie, że ludzie bywają chamami i są w stanie
            zrobić aferę, bo coś im nie pasuje?

            Nie dostałam szansy na uspokojenie dziecka, bo ledwo kiedy się rozpłakało, facet
            podleciał i zaczął pokrzykiwać, na co mała zaczęla płakać głośniej i tyle.
            Sorry, ale nie wiesz co mówisz, ale albo nie masz dziecka (tylko co w takim
            razie byś robiła na forum emamy?) albo jesteś bezinteresownie złośliwa. Może Ty
            jesteś skłonna NATYCHMIAST z rozebranym dzieckiem lecieć do samochod, ale ja
            najpierw wolę je ubrac i zabrać swoje rzeczy z restauracji.
            • liliankaa77 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:28
              Po Twoim wyjaśnieniu jednak uważam, że facet to totalny burak.
              • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:38
                Wierzysz jej? Bo ja nie.
            • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:38
              To w tej restauracji nie ma jakiegoś przesionka albo choćby toalety,
              do której można się ewakuować?
            • hamerykanka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:52
              Nie wszedzie jest zimno jak w Polsce.Niemniej jednak: torebki nie
              nosze, dziecko bylo urane na pogode i tak, wyszlam z nia
              natychmiast, zostawiajac meza z fotelikiem i torba pieluchowa.
              Korona mu z glowy nie spadla zeby je zabrac, a ludzie nie musieli
              sluchac wycia mojej corki.i to nie byl jednostkowy przypadek kiedy
              musialam tak postapic. Swoje dziecko zeby ubrac moglas zabrac nawet
              do lazienki. Mam wrazenie ze przedstawiasz sytuacje bardzo
              przejaskrawiajac, aby tylko wyszlo na twoje, ze to ty zostalas
              pokrzywdzona.
          • azile.oli Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:38
            Do hamerykanki.Jak widać na Waszym przykładzie są ludzie,którzy
            potrafią się zachować.Mnie wycie kilkumiesięczniaka nie
            przeszkadza ,jestem w stanie to znieśc,bo to jeszcze
            maleństwo,aczkolwiek Wy zachowaliście się extra,bo po co męczyć
            dziecko i ludzi wokół.Natomiast wycie trzylatki to zupełnie inna
            sprawa.to zazwyczaj dziecko mówiące,do którego pewne komunikaty
            powinny docierać.Jak nie docierają,trzeba wyjść i już.Nie można
            wychowywać dziecka,wystawiając na próbę nerwy innych.Niech sobie ta
            dyskryminowana mamusia wyobrazi,że ktoś przyszedł do restauracji
            odpocząć,porozmawiać,a nie wysłuchiwać ryku dziecka.Jak mam
            trzylatka z gatunku darciuchów to siedzę z nim w domu,albo idę na
            plac zabaw.Jeśli muszę zjeść coś na mieście,a jestem z
            dzieckiem,wybieram miejsce,gdzie i ono będzie się dobrze czuło,a
            najlepiej biorę cś na wynos.Trzylatek jest już w stanie przyzwoicie
            zachowywać się w restauracji.Jeśli nie można tego
            wyegzekwować,trzeba,niestety wyjść.Nie sądzę,żeby ten pan ,który się
            zdenerwował wyzwał od gó...arzy niemowlaka.Ale trzylatek był już dla
            niego rozwydrzonym darciuchem.Nie zachował się zbyt elegancko,ale
            należało po prostu opuścić lokal,a nie wdawać się w dyskusję.Z opisu
            samej autorki wątku wynika,że dziecko przeszkadzało nie tylko tej
            jednej osobie.A to już o czymś świadczy.Bo zazwyczaj różni ludzie
            mają różne podejście do dziecięcego płaczu.A tu widocznie mała "dała
            czadu''.
            • kalifi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:45
              Tak? Poszłabyś na plac zabaw? A gdyby temu trzylatkowi zdarzyło się bolesne
              otarcie kolana i zacząłby płakać, a inna matka przypieprzyła się, że ona ma tu
              koło ławki wózek z kilkumiesięczniakiem i żeby Twoje dziecko nie wyło, bo się
              jej obudzi? W komorze próżniowej mam to dziecko trzymać czy jak?
              • babcia47 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:54
                znaczy Twoja córka notorycznie tak się wydziera? to po kiego
                poszliscie z nią do knajpy? Przeciez ludzie tam chodzą by miło
                spedzić czas a nie wysłuchiwac "arii" Twojego dziecka, mozna sie
                było spodziewac, ze komuś to bedzie przeszkadzać i nie po to wydaje
                kasę na jedzenie w knajpie by wyjśc z bólem głowy
                • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:15
                  Moje dziecko tez potrafi ryczeć jak zrobi sobie krzywdę. To aż takie dziwne i
                  niecodzienne?
                  • babcia47 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:34
                    no widac, ze autorka ma często problemy związane z "rykiem"
                    córki..trzyletniej..hmm..moze to juz nie jest przypadek a cecha
                    osobnicza?
              • azile.oli Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:01
                Plac zabaw to miejsce typowo dla dzieci,raz się jedno rozedrze,raz
                drugie,to normalne że tam dzieci krzyczą ,szaleją,a mama z
                niemowlęciem w wózku pewnie wybierze inne miejsce na drzemkę dla
                swego malucha,no chyba że ma jeszcze starsze dziecko,ale wtedy
                raczej przyzwyczajona jest ,że maluch może zostać obudzony.Inaczej
                wyglazda sytuacja w pomieszczeniu zamkniętym,nie przeznaczonym
                typowo dla dzieci.Nie chodzi o to,żeby wyjść pędem z restauracji
                całą rodziną,ale np z dzieckiem do toalety i tam je
                uciszyć,wytłumaczyć,uspokoić.A tu mąż kłócił się z facetem,a dziecko
                się darło.
            • hamerykanka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:57
              dzieki. Nasza mala zrobilal taka akcje kilka razy,ale za kazdym
              razem zabieralam ja natychmiast do samochodu-autorka postu zaslania
              sie deszczem i zla pogoda ale w koncu jakii ma dystans do przejscia?
              Nie mozna pare krokow zrobic i w samochodzie poczekac na meza z
              reszta rzeczy? Ja tez nie znosze wycia dzieci -nawet wlasnego, i
              dlatego zrobie wszystko zeby uchronic innych od przykrosci, a nie
              bede sie zaslaniac tysiacem argumentow dlaczego nie moglam
              czegostam. To samo dotyczy wymagania pomocy przy wnoszeniu wozka do
              autobusu/obrazania sie ze nikt nie chce pomoc. I w tym kontekscie
              nie dziwie sie ze ludzie mowia o terrorze matek...
              • puch11 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:17
                Płaczące dziecko w restauracji? Drobiazgsmile Wyobraźcie sobie: 3 godziny w _samolocie_ z takim ryczącym dzieckiemwink

                Do autorki wątku: naprawdę nie masz poważniejszych problemów? Olej tosmile
                W takich przypadkach (a zdarzają się) stanowczo proszę o podanie tego, co mi obiecano na początku, a jeśli wycofują się z tej, bądź co bądź, umowy, to ja też się wycofuję wychodząc z knajpy bez uregulowania rachunku. A co do agresora - trochę racji ma, przyszedł, chce w spokoju zjeść, może nie znosi małych dzieci (wszak do wszystkiego ma prawo), ale z drugiej strony on też mógł opuścić knajpę albo zacisnąć zęby (trudne przy jedzeniuwink). Jestem pewna, że sam kiedyś był małym dzieckiem i chyba trzeba było mu to przypomniećwink

                Jak byłam mała to zawsze się mówiło: głupszemu trzeba ustąpićwink
                Pozdrawiamsmile
      • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:20
        Rany, co za buractwo, wyciąganie cycka w autobusie... Też bym
        zaprotestowała.
        • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:22
          Dla mnie buractwem jest obrzucanie ludzi obelgami. Każdy sądzi według siebie.
          • wilma1970 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:57
            Coś jest na rzeczy. Z agresją w ogóle. Kilka lat temu byłam z dziećmi w Czechach
            na nartach, raz poszliśmy na basen. Jak zawsze w takich miejscach trochę się
            spinam - nie chcę nikomu przeszkadzać i strofuję dzieci na wyrost, by się nie
            rozbrykały. Ale po chwili zobaczyłam, że jestem obserwowana i na twarzach
            tambylców widzę tylko zdziwienie. Byłam jedyną dorosłą osobą posykującą na
            dzieci. Nikomu nic nie przeszkadzało. Rozpędzone dziecko staranowało jakąś panią
            wypiętą tyłkiem...Wszyscy się roześmiali. Dziecku łagodnie pogrożono palcem...
            Spróbowałam sobie odpuścić i okazało się, że wyjście na basen może być frajdą, a
            nie udręką. Generalnie przekaz był: ja jestem OK, ty jesteś OK.
            Tak samo było na stoku, w restauracji...
            Make love, do not argue.
            W związku z tym znienawidziłam Czechów.
        • ulica-wredzica Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:26
          a jakby dziecko przez to, ze nie dostalo cycka sie rozwylo w autobanie, to tez
          bylo by buractwo? i co, pewnie bys opuscila autobus, zeby bron boze nikkomu nie
          przeszkadzalo placzace dziecko? jezu, kobiety, kim wy jestescie? to forum to
          chyba jakas jedna wielka sciema, tu chyba nie ma wcale matek, pewnie prowadza to
          forum sfrustrowani faceci nienawidzacy kobiet i niemogacy splodzic dziecka big_grin
          przeciez to normalne, ze male dziecko czasem placze
          • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:28
            No hej, dziecko ematki w miejscach publicznych nigdy nie płacze smile)
          • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:35
            Jakoś trudno mi się ustosunkować do Twoich rozważań, bo nie
            wyobrażam sobie przemieszczania się z małym dzieckiem w wieku
            wózeczkowym środkami komunikacji miejskiej - nigdy nie zdarzyło mi
            się tego robić. Samochód miałam od zawsze, w sytuacjach awaryjnych -
            taksówki.
            • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:37
              A to jeszcze dodajmy, ematka ma auto i nigdy nie zniży się do jazdy autobusem
              smile) Kosmos normalnie.
              • liliankaa77 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:41
                kropkacom napisała:

                > A to jeszcze dodajmy, ematka ma auto i nigdy nie zniży się do
                jazdy autobusem
                > smile) Kosmos normalnie.

                Kropko, a co w tym dziwnego? Ja właśnie dla dobra mego syna nigdy
                nie jeżdzę z nim komunikacją miejską.
                • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:43
                  Dziwne. Bo ludzie jeżdżą komunikacją miejską. A Wy zachowujecie się jakby każda
                  babka miała swój własny samochód. Czasami trzeba trochę zejść z obłoków.
                  • liliankaa77 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:46
                    Ja wypowiadam się tylko w swoim imieniu. A ja właśnie nie jeżdzę z
                    synem komunikacją miejską. Zresztą, tak jak pisałam, nie widzę w tym
                    nic dziwnego, że świadomy rodzic decydując się na dziecko posiada
                    samochód i nie musi wozić go komunikacją miejską.
                    • molla7 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:48
                      ja sie nie dziwię osobom, które wyszły z restauracji.
                    • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:48
                      > nic dziwnego, że świadomy rodzic decydując się na dziecko posiada
                      > samochód i nie musi wozić go komunikacją miejską.

                      A myślałam że ja byłam świadoma smile A tu się okazuje że są nowe standardy
                      świadomości. Nadal kosmos.
                    • demonii.larua Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:05
                      >tak jak pisałam, nie widzę w tym
                      > nic dziwnego, że świadomy rodzic decydując się na dziecko posiada
                      > samochód i nie musi wozić go komunikacją miejską.
                      Oczywiście... oraz świadomie decyduje się na dwie godziny korku w godzinach
                      szczytu, zamiast np. w 20 minut dojechać do celu smile Bardzo to świadome, bardzo smile
                      • liliankaa77 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:14
                        A w którym mieście masz takie szybkie autobusy?smile Które nie muszą
                        stać w korkach?smile
                        • demonii.larua Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 09:34
                          A z komunikacji miejskiej to ja sobie wybrałam kolejkę, na torach korków brak, a
                          moje miasto nie ma własnej komunikacji autobusowej big_grin
                      • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:22
                        Chyba w Nowym Jorku.

                        Dojazd do pracy samochodem zajmuje mi 20 minut, komunikacją miejską
                        40-50.
                        • demonii.larua Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 09:29
                          Kolejką się po Trójmieście przemieszczam i sobie chwalę tongue_out
                    • marta_mamamaciunia Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 03.12.08, 12:55
                      Zresztą, tak jak pisałam, nie widzę w tym
                      > nic dziwnego, że świadomy rodzic decydując się na dziecko posiada
                      > samochód i nie musi wozić go komunikacją miejską

                      aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
              • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:43
                No, ja się raczej nie zniżam. Zdarzyło mi się przejechać parę
                przystanków kilka dni temu - zostawiałam przed pracą samochód u
                mechanika i stwierdziłam, że nie będę przesadzać z taksówką, mam
                czas, te parę przystanków przeżyję.

                Głupi pomysł. Populacja autobusu składała się głównie z:

                - panienek w białych kozaczkach drących się do komórek;
                - młodzianów słuchających z odtwarzaczy z tandetnymi słuchawkami
                jakieś umcy-umcy-umcy na pół autobusu;
                - bab z tobołami, rzucającymi toboły w przejściu, żeby trzeba było
                przez nie skakać wysiadając.

                Smród nieczyszczonych okryć zimowych trzymanych w naftalinie i
                tanich perfum typu "Bi-Es" gratis. Nevermore! Następnym razem
                taksówka albo biorę rower do bagażnika.
                • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:46
                  > - panienek w białych kozaczkach drących się do komórek;
                  > - młodzianów słuchających z odtwarzaczy z tandetnymi słuchawkami
                  > jakieś umcy-umcy-umcy na pół autobusu;
                  > - bab z tobołami, rzucającymi toboły w przejściu, żeby trzeba było
                  > przez nie skakać wysiadając.

                  Padłam. I nikt ci noża w plecy nie włożył? Jestem zaskoczona.
                  • crises Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:58
                    To poczucie dyskomfortu zaczyna się od noża w plecach?
                • seniorita_24 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 10:04
                  E-matka powinna być silna i odporna na wszelkie odory. W końcu chyba sama
                  zmienia pieluchy, które nie pachną subtelniej niż www. perfumy "Bi-Es".
                  Ja już jestem w takim razie gotowa na rozmnażanie się - auto mam, białych
                  kozaczków nie.
                • avvg Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 19:40
                  > Głupi pomysł. Populacja autobusu składała się głównie z:
                  >
                  > - panienek w białych kozaczkach drących się do komórek;
                  > - młodzianów słuchających z odtwarzaczy z tandetnymi słuchawkami
                  > jakieś umcy-umcy-umcy na pół autobusu;
                  > - bab z tobołami, rzucającymi toboły w przejściu, żeby trzeba było
                  > przez nie skakać wysiadając.

                  Zapomniałaś dopisać na przykład chorych na epilepsję, którzy nie
                  mogą jeździć samochodem, bo w każdej chwili mogą mieć napad i
                  spowodować poważny wypadek, w którym też mogłabyś wziąć udział jako
                  kierowca innego samochodu; osób niewidomych, których nie stać na
                  prywatnego szofera; osób z problemami kardiologicznymi, które mogą
                  zasłabnąć za kierownicą, cukrzyków, którym może się zdarzyć
                  zapaść...
              • babcia47 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:00
                ematka jak musi w miejscu publicznym nakarmic dziecko to przerzuca
                sobie przez ramię pieluche i nie narzuca nikomu obowiazku
                podziwiania jej biustu..to sie nazywa "dyskrecja"..mi osobiście taki
                obrazek by nie przeszkadzał ale jestem zdolna wyobrazic sobie, ze są
                tacy, których taki widok żenuje lub niesmaczy..w takim przypadku
                nikt nie miał by powodu do zwracania matce uwagi
                • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:04
                  > ematka jak musi w miejscu publicznym nakarmic dziecko to przerzuca
                  > sobie przez ramię pieluche i nie narzuca nikomu obowiazku
                  > podziwiania jej biustu..

                  No oczywiście smile Bo ematka jest poprawna politycznie i społecznie. Nigdy nie
                  popełnia błędów.
                  • babcia47 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:38
                    jeżeli popełnia, to nie powinna się wielce dziwić i oburzac, że ktoś
                    jej zwróci uwagę
        • oldbay Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 10.11.08, 16:09
          > Rany, co za buractwo, wyciąganie cycka w autobusie... Też bym
          > zaprotestowała.

          Zgadzam się.
          Niedługo dojdzie do tego, że w kolejce w sklepie albo w bibliotece
          będą karmić piersią.
          No bo niby gdzie indziej ma to zrobić??? Przecież nie w ustronnym
          miejscu.
          -
          oldbay
      • ionginus Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 11.11.08, 14:16
        ragga-pragga napisała:


        wyciagam piers w autobusie zeby nakarmic, jakis babon mowi
        > ze to nie miejsce na karmienie. kur.wicy mozna dostac. na poczcie ostatnio to s
        > amo.


        nie babob, tylko bobieta. i miała świętą rację. widok twojej piersi w autobusie
        być może w niej wywołał odruch wymiotny.
        • puellapulchra Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 03.12.08, 13:52
          > nie babob, tylko bobieta. i miała świętą rację. widok twojej
          piersi w autobusie
          > być może w niej wywołał odruch wymiotny.

          Dla jednych chyba lepszy byłby odruch wymiotny, niż słuchanie płaczu
          (darcia) GŁODNEGO niemowlęcia.
          Ja nie karmiłam w miejscach publicznych, bo było mi niezręcznie, ale
          właściwie dlatego, że i tak dziecię było dokarmiane butlą, więc na
          wyjścia zabieraliśmy butelkę.
          I tak nie rozumiem szumu wokół publicznego karmienia, nie widziałam
          jeszcze żeby karmiąca wywaliła cycki na widok publiczny, matki robią
          to na tyle dyskretnie, że nic "gorszącego" nie widać. Niektórych to
          chyba sam fakt karmienia piersią obrzydza...
    • liliankaa77 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:25
      Uważam, że pracownicy restauracji postąpili nagannie.
      Z drugiej strony nie dziwię się klientom restauracji, że chcą zjeść
      w spokoju. Nie wiem, czy byłabym zadowolona, gdyby w trakcie posiłku
      w restauracji jakieś dziecko wrzeszczało mi nad uszami.
    • fajka7 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:26
      Skandal jak skandal, tzn. skandal nie smile
      Nie chce sie czepiac, ale w Czerwone Sombrero ma menu dla dzieci,
      choc glownie sa to frytki.
      Mysle sobie, ze kelnerka zachowala sie niehalo skoro zaprosila,
      obiecala, a potem sie ciskala i to jest nie w porzadku, ale to nie
      skandal.
      Menu dla dzieci jest, knajpa jest meksykanska- to tez sa fakty.
      W przebieg calej awantury nie wierze, zbyt subiektywnie opisujesz, a
      dziecka nie uspokoilas i to tez jest fakt- tak jak pisaly dziewczyny
      trzeba bylo dziecko usunac z pola razenia innych gosci natychmiast.
      Widzisz, obcych malo interesuje, ze uspokajasz- to nikogo nie
      obchodzi, masz zrobic tak, zeby bylo cicho, a jak to zrobisz, Twoja
      sprawa. W praktyce wystarczy po prostu wyjsc z ryczacym dzieckiem i
      uspokajac je wlasnym kosztem, a nie innych. Ludzie nie tylko nie
      lubia wrzasku dzieciecego, ale uspokajania rowniez, tych calych
      negocjacji i tlumaczenia, ktore slychac w promieniu kilkunastu
      metrow.
      "(przez stres Kasia rozpłakała się jeszcze głośniej)"- no wiec
      wlasnie, czyli sie po prostu darla.
      • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:32
        Ciekawa jestem ile ta sytuacja trwała? Bo jeśli to była chwila i takie
        zamieszanie się zrobiło to ręce opadają.
        • kalifi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:43
          To były minuty, kilka minut od momentu kiedy Kasia zaczęła płakać poprzez
          dyskusję z idiotą, przyjście kierownika i nasze wyjście. Nie więcej niż pięc
          minut, tego jestem pewna.
          • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:44
            To masakra. Jakby bomba wybuchła co najmniej smile
          • myga [...] 06.11.08, 22:02
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • babcia47 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:47
          kropeczko naprawde wierzysz w te 30 sekund płaczu, które wywołały
          awanturę? pomijam historie z ponoć agresywnym klientem z sąsiedniego
          stolika ale inna para z głebi opuściła knajpę..coś na bardzo
          przewrazliwionych ludzi w tej restauracji trafiła autorka wątku.
          • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:49
            Po tym co czytam w necie to niestety wierzę.
            • kropkacom Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:52
              Zanim ja bym się ewakuowała z restauracji z dwójką dzieci trzyletnich do ubrania
              nie było by to chyba ekspresowa ucieczka.
              • babcia47 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:32
                a ja ze wzgledu na ta drugą parę właśnie nie wierze, ze to było tak
                króciutko, bez winy..facet tez taki jakis nerwowy, ze co chwila sie
                ogladał gdy dziecko przed rozpłakaniem sie zagadywało i śmiało sie
                do rodziców..hmm moze ten etap tez nie był taki cichutki i
                niekłopotliwy dla otoczenia..mój wnuk potrafi z siebie w takich niby
                spokojnych zabawach wydobyc sporo decybeli..może ryk dopełnił miary
                i facetowi pusciły nerwy na całego?
                • e.logan maja tam szybka obsluge... 06.11.08, 21:56
                  smile)No a ja zauwazylam ze maja tak ch..e szybka obsluge.Zazwyczaj na
                  rachunek chwile sie czeka a tam wsio miga i pol knajpy puste.Przy
                  tym jaka sprawna bo wolaja kierowniak uciszaja klocacy sie tumult i
                  jeszcze obslugaja(rachunki kasuja)
    • ragga-pragga Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:40
      niezle w kontekscie rozmowy, restauracji itd., i o parku zeromskiego tez jest
      interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/warszawa-przyjazna-dzieciom-o-ile-sa-niewidzialne-a-najlepiej-gdy-nie-ma-ich-wcale,15490
      chodzilam tam, ale na trawce to sobie nie posiedziałam, jeśli o to pytasz, uljanowa
      • ulica-wredzica Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:48
        ragga-pragga napisała:

        > niezle w kontekscie rozmowy, restauracji itd., i o parku zeromskiego tez jest
        > interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/warszawa-przyjazna-dzieciom-o-ile-sa-niewidzialne-a-najlepiej-gdy-nie-ma-ich-wcale,15490
        > chodzilam tam, ale na trawce to sobie nie posiedziałam, jeśli o to pytasz, ulja
        > nowa


        eheheheh nie wiem czy uljaniowej oto chodzilo ale ja sobie natychmiast to
        przypomnialam. no nic, teraz zimno, trawka licha, a od wiosny znow zabawa w
        podchody z panem ochro w roli glownej big_grin
        • kalifi Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:59
          Przeczytałam. W Poznaniu nie lepiej.
    • kasia_kasia13 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 18:48
      Kuchnia meksykanska jest ostra. Jak sie idzie do takiej restauracji, to trzeba sie z tym liczyc. I tak dobrze, ze mieli cos innego. Nie dziwie sie innych gosciom, tez nie chodze do restauaracji po to, aby wysluchac dzieciecyh rykow.
      • bweiher Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:07
        Sorki jeśli napiszę podobnie,ale nie czytałam jeszcze waszych wypowiedzi tylko
        główny wątek.
        A więc tak.Kuchnia meksykańska ma to do siebie ze jest pikantna.Dziwne że o tym
        nie wiedziałaś zabierając ze sobą małe dziecko.Wybierając zupę w restauracji czy
        barze raczej nie ma mozliwości zmieniania jej składu gdyż jest ona gotowana
        wcześniej w wielkim garze i stale utrzymywana w ciepłej temp(mam siostre
        kucharke i widziałam nie raz jak to się robi).Idąc do restauracji z małym
        dzieckiem idziesz w miejsce publiczne a więc wypada się dostosować.Jak mi
        dziecko wyje "przy ludziach" to wychodzę je uspokoić.Czy to kościół czy bar z
        kebabem.nie wdaję się w dyskusje z ludźmi z tego powodu bo to by tylko
        pogorszyło sytuację.
        Fakt,przegiął gościu i kierownik(czy tam szef już nie pamiętam) ale az mi się
        wierzyć nie chce że tak się zachowali.Ale jeśli tak to trzeba było się ich
        zapytać po co mają krzesełka dla dzieci skoro z dziećmi wchodzić nie wolno.Bo ja
        bym tak to odebrała.
        A tak na koniec, jak karmiłam piersią pierwsze dziecko(na samym
        początku)zachciało mi się Zingera z KFC(mniam,mniam).W związku ze karmiłam
        poprosiłam bez majonezu.Dostałam "z".Uprzejmie zwróciłam się do kobity wydającej
        mi żarło,że prosiłam BEZ.Przeprosiła,wrzasnęła do tych co tam robią ze prosi BEZ
        majonezu i dostałam.Wszystko miło i uprzejmie,że aż mnie zemdliło.
    • chicarica Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:10
      1. Po co brałaś dziecko do restauracji, w której wiadomo, że serwowane są ostre
      potrawy? Zaserwowanie zupy bez przypraw może być problemem, jeśli zupa już z
      tymi przyprawami gotuje się w dużym kotle. Nie będą przecież specjalnie dla
      ciebie i twojego dziecka gotować nowej...
      2. Co do reakcji pozostałych klientów - jeśli pora nie była typowo
      obiadowo-dziecięca (nie wiem co rozumiesz przez późny obiad?) to reakcja była
      raczej słuszna. Ja też idę do restauracji żeby zjeść w spokoju, porozmawiać, a
      nie po to, żeby wysłuchiwać ryków dzieci.
      3. Ja nie myślę, że to skandal. I prawdę mówiąc myślę, że to raczej ty
      zachowałaś się nie za bardzo.
    • 18_lipcowa1 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:35
      wybralas sie do maksykanskiej restauracji a oczekiwalas pomidorowej
      jak ze szpitala?
      mialas zamiast stworzyc wlasne menu i czepialas sie kelnerki ktora
      pewnie po calym dniu takich mamusiek miala juz zwyczajnie dosc?

      I na dodatek dziwisz sie ze goscie nie chca jesc przy ryku?
      Ja sie nie dziwie, tez bym prosila zeby Cie wyprowadzili.
      • sebaga Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:45
        > mialas zamiast stworzyc wlasne menu i czepialas sie kelnerki ktora
        > pewnie po calym dniu takich mamusiek miala juz zwyczajnie dosc?

        i zmęczeniem tłumaczysz to, ze kelnerka okazała się kłamczuszką?
        • 18_lipcowa1 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:51
          sebaga napisała:

          > > mialas zamiast stworzyc wlasne menu i czepialas sie kelnerki
          ktora
          > > pewnie po calym dniu takich mamusiek miala juz zwyczajnie dosc?
          >
          > i zmęczeniem tłumaczysz to, ze kelnerka okazała się kłamczuszką?



          Nie wiem, nie obchodzi mnie czym. Meksyk to meksyk, nie mozna sie
          spodziewac dan ala bar mleczny. Kelnerka powinna od razu panstwa
          obudzic i powiedziec ze nie ma. Jej blad.
          Ale same ryki, szkoda slow.

    • lucerka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:53
      Moim zdaniem wasza systuacja i sytuacja gosci byla po prostu patowa.
      Doskonale sobie potrafeie wyobrazic, ze nie zostawilas wyjacego
      dziecka samemu sobie tylko staralas sie je uciszyc majac nadzieje na
      dokonczenie posilku. Tez potrafe zrozumiec, ze goscie sie wkurzali.

      Oczywiscie pan, ktory sypnal obelgami, zachowal sie nagannie.
      Kelnerka - niekompetentnie. Ciezko jest rozwiazac taka sytuacje zeby
      wilk byl syty i owca cala - ale rozumiem twoje rozzalenie. Pewnie
      tez by mi bylo przykro.

      Kiedys jechalam autobusem gdy maly (wtedy 1,5) byl glodny i jeszcze
      nie umial sie artykuowac wiec zaczal sie wydzierac i wyginac w
      palak. Rzucil sie w autobusie na ziemie a uszy wiedly
      wspolpasazerom. Pat - bo wysiasc nie moglam (zero sklepow
      spozywczych po drodze), i padal deszcz. Nikt sie nie odwazyl nic
      powiedziec, bo chyba widzieli, ze zrobilam co w mojej mocyzeby
      dziecko uspokoic. Tylko jedna starsza pani powiedziala, ze moje 1,5
      roczne dziecko jest....niewychowane. Tez mi bylo przykro.
      • hanalui Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 20:52
        lucerka napisała:
        > Kiedys jechalam autobusem gdy maly (wtedy 1,5) byl glodny i
        jeszcze
        > nie umial sie artykuowac wiec zaczal sie wydzierac i wyginac w
        > palak. Rzucil sie w autobusie na ziemie a uszy wiedly
        > wspolpasazerom. Pat - bo wysiasc nie moglam (zero sklepow
        > spozywczych po drodze), i padal deszcz. Nikt sie nie odwazyl nic
        > powiedziec, bo chyba widzieli, ze zrobilam co w mojej mocyzeby
        > dziecko uspokoic. Tylko jedna starsza pani powiedziala, ze moje
        1,5
        > roczne dziecko jest....niewychowane. Tez mi bylo przykro.

        No sorry...to nie dziecko niewychowane tylko matka bez wyobrazni.
        W taka trase to chyba mozna dla dziecka jakies herbatniki, chrupki,
        jablko czy kawalek chleba zabrac zeby sobie chrupalo.
        A tlumaczenie ze bylo glodne...zalosne...chyba potrafisz przewidziec
        kiedy twoje dziecko zacznie byc glodne...zwlaszcza 1.5 roku
        • lucerka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 21:12
          > A tlumaczenie ze bylo glodne...zalosne...chyba potrafisz przewidziec
          > kiedy twoje dziecko zacznie byc glodne...zwlaszcza 1.5 roku

          Nie wiem, jakie masz oswiadczenie w byciu matka ale nie wszystko
          zawsze da sie przewidziec i to czy dziecko jest glodne w drodze do
          domu z przedszkola nie zalezy tylko ode mnie.
          • hanalui Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 21:35
            lucerka napisała:
            > > A tlumaczenie ze bylo glodne...zalosne...chyba potrafisz
            przewidziec
            > > kiedy twoje dziecko zacznie byc glodne...zwlaszcza 1.5 roku
            >
            > Nie wiem, jakie masz oswiadczenie w byciu matka ale nie wszystko
            > zawsze da sie przewidziec i to czy dziecko jest glodne w drodze do
            > domu z przedszkola nie zalezy tylko ode mnie.

            Fakt ... przewidziec sie wszystkiego nie da np ze spadnie na nas
            cegla z dachu smile...ale ze dziecko moze byc glodne surprised? I od kogo ma
            to zalezec? Od wspolpasazerow, ksiedza proboszcza czy pan w
            przedszkolu ze dziec nie chcial jesc? A madra mam nie ma nic na
            szybko do wyciagniecia z torebki i zatkania paszczy glodnego dziecia?
            Ta sytuacja jest jak najbardziej zalezna od ciebie...wyciagasz z
            torebki herbatniki, chrupki, jablko i juz...tylko do tego to trzeba
            nieco pomyslunku, a nie tlumaczenia.
            • lucerka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 21:54
              > Fakt ... przewidziec sie wszystkiego nie da np ze spadnie na nas
              > cegla z dachu smile...ale ze dziecko moze byc glodne surprised?

              Prawdopodobienstwo, ze dziecko wyjdzie glodne z przedszkola jest
              rowne temu, ze spadnie na mnie cegla z dachu. Nie mam zamiaru z
              powodu tej sytuacji, ktora sie zdarzyla jedyny raz w ciagu paru
              ostatnich lat, ladowac na te pare minut drogi powrotnej herbatnikow
              do torebki bo dziecko poczulo sie raz w zyciu w autobusie glodne.
              Rozbawilas mnie.
              • hanalui Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 22:17
                lucerka napisała:
                > Prawdopodobienstwo, ze dziecko wyjdzie glodne z przedszkola jest
                > rowne temu, ze spadnie na mnie cegla z dachu.

                Serio surprised??

                > Nie mam zamiaru z
                > powodu tej sytuacji, ktora sie zdarzyla jedyny raz w ciagu paru
                > ostatnich lat, ladowac na te pare minut drogi powrotnej
                herbatnikow
                > do torebki bo dziecko poczulo sie raz w zyciu w autobusie glodne.

                No widzisz a ja zawsze pakuje, bo na te pare minut raz w zyciu
                zaoszczedzi mi sluchania syreny mojego czy cudzego dziecka...takie
                mam doswiaczenie z dziecmi...i jak zdazylam zauwazyc nie tylko ja
                mam cos w torebce dla dziecka, sporo matek tez ma, niektore matki
                jak phantomka daja obcym dzieciom cos by nie darly paszczy w
                autobusie.

                > Rozbawilas mnie.
                A ty mnie nie...
                • lucerka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 10:37
                  > lucerka napisała:
                  > > Prawdopodobienstwo, ze dziecko wyjdzie glodne z przedszkola jest
                  > > rowne temu, ze spadnie na mnie cegla z dachu.
                  >
                  > Serio surprised??

                  No. Jak juz napisalam, to zdarzylo sie tylko jeden jedyny raz w jego
                  zyciu.


                  > No widzisz a ja zawsze pakuje, bo na te pare minut raz w zyciu
                  > zaoszczedzi mi sluchania syreny mojego czy cudzego dziecka...takie
                  > mam doswiaczenie z dziecmi...i jak zdazylam zauwazyc nie tylko ja
                  > mam cos w torebce dla dziecka, sporo matek tez ma, niektore matki
                  > jak phantomka daja obcym dzieciom cos by nie darly paszczy w
                  > autobusie.

                  Musialabym nosic chyba caly plecak roznych rzeczy ze soba, gdybym
                  miala sie tak jak ty przygotowywac na wszystkie ewentualnosci smile
        • hamerykanka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 22:09
          I zaraz bedziesz zjechana od stop do glow za pomysl zeby byc
          zabezpieczonymsmile
          Ja tez staram sie przewidziec-pakuje torbe pieluchowa z co najmniej
          jedna butla nawet jak to krotki wypad do sklepu.
          Pewnie i mi isie oberwie bo obie lansujemy niepolski sposob
          mysleniasmile)
          • e.logan Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 22:25
            wiesz nie wiem czy polski ale mnie jest juz wstyd ze mam swoj
            samochod, nie jezdze autobusami,dzieci nie rycza , niebija sie i
            innych a w malzenstwie jakos mi sie ugodowo uklada. No wstyd sie
            przyznac tu ze lubi sie ugodowei pokojowe rozwiazania a co istotne
            szanuje innych.Bo zaraz zostane zajechana ze jestem zastraszona
            krotko trzymana przez meza i sie wyzywam!No poprostu ne wypada
            przyznawac sie ze jakos uklada ci sie w zyciu ine nie!!


            hej a jak twoje pajaki.?jako arachnofobiczka nie zapomne nigdy etgo
            co o nich pisalas brrrrr
            • hamerykanka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 22:47
              Prawda?
              Jak na razie po przeprowadzce do Teksasu nie znalazlam zadnych...a
              szkoda. Polubilam te duze wielkosci talerzyka do
              ciasta..przynajmniej je widac z daleka! czarne wdowy jakby mniej. Za
              to ponoc maja tu skorpionysmile
          • hanalui Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 22:28
            hamerykanka napisała:

            > I zaraz bedziesz zjechana od stop do glow za pomysl zeby byc
            > zabezpieczonymsmile

            No juz sie oberwalo...bo ksiezniczki maja tylko pretensje ze sie
            ludzie krzywo patrza i ktos smie zwracac uwage jak dziec wyje,
            jednoczesnie nie robiac nic w kiernku zabezpieczenia sie przed taka
            sytacja.
            Bo o ile jestem w stanie zrozumiec wyjace dizecko bo chore i go cos
            boli lub bo sie uderzylo to nijak nie rozumiem tlumaczenia matki ze
            bylo glodne i wylo...a ja nie mialam nic dla niego, sklepow brak, i
            to tylko kilka minut
            • hamerykanka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 22:49
              No i nie zapomnij ze wozek kupuje sie zeby byl duzy i swiecacysmile A
              nie bezpieczny i lekki...smile
    • malgra Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 19:55
      takiej sytuacji nie miałam ale po pierwsze z małym do restauracji jeszcze nie
      chodzę (ma 3 m-ce) a po drugie gdzyby mi się rozpłakał to wyszłabym aby właśnie
      nie przeszkadzać innym
      Co do kelnerki i zamówienia: zamawiam i chcę dostać dokładnie to co zamówiłam i
      za to zapłacę.
    • aetas Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 20:01
      jako klient autorka wątku została niewątpliwie wprowadzona w błąd,
      bo skoro się słyczy, że tak, można zamówić danie dla dziecka,
      lightowe, a nie ostre jak brzytwa, a potem sie dostaje standardowe,
      to jest robienie sobie jaj z klienta, pomijam dalsza wymianę zdań,
      każdy ma swoje racje, każdy chce w spokoju zjeść posiłek w lokalu,
      ale poziom rozmowy nie najlepiej świadczy zarówno o obsłudze i
      kierownictwie lokalu, jak i o gościach. Zdarza mi się z dzieckiem
      jadac w lokalu, też z małym, ajk się zaczyna drzeć, sama wychodzę,

      a teraz to dopiero będzie terror matek wszędzie, jak taki baby-boom
      idzie! wink)))))))) drżyjcie!
    • twarz2 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 20:26
      Przykra sytuacja, ja osobiście nie zapłaciłabym rachunku i już.

      No i cieszę się, ze są emamy, które w tak niesamowity sposób dbają o
      samopoczucie innych wink. Dzięki nim, w miejscach publicznych wysłuchuje wycia
      tylko swoich dzieci, do którego przywykłam i nie przeszkadza mi tak bardzo jak
      hałas wytwarzany przez cudze wink
      • bloopsar Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 20:54
        > w miejscach publicznych wysłuchuje wycia
        > tylko swoich dzieci, do którego przywykłam i nie przeszkadza
        > mi tak bardzo jak hałas wytwarzany przez cudze

        Ciekawe czy innym tez nie przeszkadza wycie twoich dzieci... Myslisz o tym czasem?
        • twarz2 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 22:09
          > Ciekawe czy innym tez nie przeszkadza wycie twoich dzieci... Myslisz o tym czas
          > em?

          Nie myślę smile Wystarczy, ze inni myślą, żeby mi nie przeszkadzać big_grin
    • asia_i_p Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 21:01
      Mi kiedyś pani ochroniarka kazała uspokoić dziecko, bo kasjerki nie
      mogą kasować (byłam kilkanaście metrów od kas, przy dziecięcym placu
      zabaw w centrum handlowym, dziecko dostało histerii, bo je
      zabierałam i chciałam tę histerię przeczekać, żeby nie wchodzić ze
      spoconym na górę, gdzie zawiewa wiatr od drzwi). No i oczywiście
      wpakowałam dziecko do wózka na siłę, co naprawdę nie było łatwe,
      poszłam na górę i łaziłam szybko jak najdłuższą trasą dookoła, żeby
      w każdym miejscu przeszkadzać najmniej. A powinnam była ją uprzejmie
      poprosić, żeby mi w takim razie pokazała pokój dla matki z
      dzieckiem, gdzie mogę uspokoić dziecko, nie narażając go na
      przeziębienie. Tylko że takie rzeczy docierają do człowieka dopiero
      po fakcie.
      Dzieci czasem płaczą, czasem w nieoczekiwanych miejscach i w
      nieoczekiwanym czasie. Nie przesiedzi się całego buntu dwulatka w
      domu i na placu zabaw. Myślę, że postawa "mi się należy" i upieranie
      się, żeby siedzieć z wyjącym dzieckiem np. w teatrze lub pół godziny
      w restauracji jest równie nie na miejscu, jak przepraszanie,
      zrywanie się i wychodzenie z każdego miejsca za pierwszym krzykiem
      dziecka. A rady Superniani "histerię w sklepie najlepiej przeczekać"
      są całkowicie nierealne.
      • azile.oli Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 21:41
        No i widzisz,bardzo celnie uchwyciłaś różnicę.Czym innym jest
        market,gdzie i tak panuje gwar i nikt raczej nie przychodzi
        tam ,żeby odpocząć,a i matka zabiera tam dwulatka w okresie buntu
        raczej z konieczności,a nie po to,żeby się z nim użerać,zakupy
        zrobić musi,nie ma dziecka z kim zostawić,nie wyfrunie od razu z
        rozwrzeszczanym malcem do domu,bo ma np zakupy wyłożone na taśmie.I
        to jest wpisane w rzeczywistość takich miejsc.Mnie zakupy w
        marketach męczas,nawet jak nie ma tam wrzeszczących małych
        dzieci.Ale idąc do restauracji z małym dzieckiem musimy się liczyć z
        pewnymi ograniczeniami.Pominę tu fakt jadłospisu,bo mamusia z
        kelnerką mogłyby sobie podać ręce,jedna obiecując gruszki na
        wierzbie,a druga wierząśc w to,że w takim lokalu dostanie zupkę
        odpowiednią dla trzylatki.Ale powinna dostać,co zamówiła,wina
        kelnerki i już.Natomiast to,że dziecko się darło,co przeszkadzało
        innym jest faktem niezaprzeczalnym.Jeśli dziecka nie można
        uspokoić,to trzeba z nim,niestety wyjść.Nie każdy jest tolerancyjny
        i należy to uszanować.Restauracja nie jest typowym miejscem pobytu
        małycgh dzieci i rodzic musi być przygotowany na to,że jeśli nie
        jest w stanie nad dzieckiem zapanować,to musi z nim wyjść.Nie mogę
        wprost uwierzyć,że krzyk dziecka trwał 30 sekund i zdegustowana para
        opuściła lokal.Musiał trwać znacznie dłużej,bo żeby opuścić lokal
        potrzeba jednak trochę czasu,chociażby na uzgodnienia typu:to nie do
        wytrzymania,wychodzimy.W ciagu 30 sekund nie podejmuje się takich
        decyzji.Ja też nie znoszę wrzeszczących dzieci w miejscach,do
        których idę odpocząć,ale w życiu do głowy by mi nie przyszło,żeby
        zareagować wyjściem po 30 sekundach .Dziecko też człowiek,mogło mu
        się coś stać,więc wychodzę,czy reaguję dopiero,gdy ryki są nie do
        wytrzymania.W takiej sytuacji rodzicom dziecka nie pozostawało nic
        innego,jak przeprosić innych gości,a w pierwszej kolejności tego
        pana,który zareagował tak nerwowo.To najlepsze wyjście,nawet,gdy
        ktoś reaguje chamsko,czego nie popieram,ale w zasadzie ma
        rację.Myślę,że słowo ''przepraszamy''zapobiegłoby dalszym
        incydentom,w postaci interwencji kierownika.A nawet jeśli
        nie,cóż...Przynajmniej samopoczucie byłoby lepsze.Chyba,że komuś
        poprawia samopoczucie udowadnianie swoich racji,nawet jeśli tej
        racji nie ma.
      • phantomka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 21:46
        Zawsze mi sie wydawalo, ze jestem wredota, ale w zyciu mi nie
        przyszlo do glowy wkurzac sie na placzace dziecko, szczegolnie odkad
        jestem matka. Ot kazdemu sie zdarza, pewnie, ze gdyby dziecko
        plakalo z 10 min to rodzice powinni wyjsc i uspokoic dziecko. Nie
        mialam takich drastycznych sytuacji, ale np. w sklepie nie pozwalam
        sobie na to, zeby corka zachowywala sie glosno. Natomiast nie widze
        w tym powodu do takich zachowan ze strony obslugi i klientow. O ile
        autorka mowi nam prawde.
        Jak widze w sklepie czy tramwaju drace sie dziecko, to czesto
        podchodze i daje (za zgoda matki): chrupka, mambe, co tam mam w
        torebce - matki sa mi wdzieczne, bo dzieci z reguly zauroczone sa
        najzwyklejsza rzecza otrzymana od kogos. Proste, skuteczne, szyscy
        zadowoleni, psow nie trzeba wieszac na nikim, nie trzeba sobie
        wrzodow na zoladku robic z powodu placzu jakiegos dziecka. Ot taki
        zwykly przejaw zyczliwosci. Czego zycze wszystkim mamom.
        • angazetka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 17:37
          > Ot kazdemu sie zdarza, pewnie, ze gdyby dziecko
          > plakalo z 10 min to rodzice powinni wyjsc i uspokoic dziecko.

          Po 10 minut wysłuchiwania ryku dziecka prawdopodobnie pół
          restauracji uciekłoby z niej w słusznym gniewie. Sorry, ale 10 minut
          w tej sytuacji to jest cała wieczność.
    • taje Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 21:59
      Skandaliczne zachowanie pracowników restauracji! I nic, nawet wyjące dziecko,
      nie usprawiedliwia chamstwa innych gości. Co do licznych tu głosów krytycznych i
      dziwiących się zabieraniu dziecka do restauracji o zgrozo meksykańskiej - myślę,
      że restauracje widują głównie w telewizji albo mają uraz po corocznym
      celebrowanym rodzinnym wyjściu do McDonalda. Restauracja to miejsce jak każde
      inne, żadna świętość ani miejsce kultu. Owszem, miło jak jest cicho i spokojnie
      (a jeszcze lepiej jak jedzenie jest smaczne i zgodne z zamówieniem) ale jakbym
      chciała robić awanturę za każdym razem jak coś nie jest po mojej myśli to dawno
      bym się nabawiła wrzodów zamiast cieszyć się doznaniami kulinarnymi. Więcej luzu
      drogie panie - są większe przykrości w życiu niż płaczące dziecko. Choćby taka
      skomasowana nieżyczliwość jakiej można doświadczyc w Polsce na każdym kroku albo
      skandaliczny brak higieny korzystających z pulicznych środków transportu. A
      autorce współczuję.
    • hanalui Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 22:52
      Swoja droga tak sobie mysle o tym co ostre a co nie...
      U mnie w kantynie kucharka na pytanie czy danie jest ostre czy nie
      odpowiada zgodnie z prawda...to ostre, to nie, ale na wszelki
      wypadek daje na malym talerzyku probowac ...i no kurcze...zawsze to
      jej nie ostre dla mnie jest niestety za ostre smile. A jak juz kiedys
      wzielam z zamierzeniem to ostre...to kurcze...myslalam ze wyparuje,
      lzy same plynely mi z oczu... Przy tym, to zawsze dla mnie za ostre
      bylo faktycznie nieostre big_grin
      Tak wiec rzecz gustu co dla kogo jest ostre a co nie...dla mnie
      nieostre danie mojej kucharki sa dla mnie zdecydowanie za ostre. I
      nie mam do niej bynajmniej o to pretensji...taki ma smak smile

      To tak jak ze slodkim i nieslodkim. Moja babcia slodzi 3 lyzeczki do
      herbaty...jak da 2 to nie slodkie...dla mnie jedna lyzeczka i by
      bylo o jedna lyzeczke za bardzo slodkie big_grin
      • marghe_72 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 06.11.08, 23:06
        Błąd popełniła kelnerka zapewniając, że zrobienie łagodnej wersji
        zupy nie stanowi problemu. Powinna była od razu powiedzieć, że
        niestety ale się nie da.. Wyedy autorka wątku miałaby możliwośc
        wyboru - zamówić dziecku coś innego (z karty) lub zmienić lokal.
        • kiraout Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 01:02
          Wiecie, przeczytałam ten wątek, nie cały, jakoś wybiórczo. Zatkało mnie. Zdziwił ten moralizatorski ton pań, co to w restauracji były z raz w życiu, gdzieś na zadupiu na zaręczynach.
          Że do restauracji to w zasadzie nie nada z dzieckiem!, a jak jeszcze nie daj Boże meksykańska? Panie mówią coś, ze dzieci tam dla kredek chodzą, czy jak?
          Śmiać mi się chce tylko i myślę sobie, że i u nas się zmieni, bo musi, powolutku, zacznie się, może i w głowach...

          • kiraout Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 01:24
            Ok, powiem jak ja to widzę.
            W Polsce jeszcze nie wykształciła się kultura wychodzenia rodzinnego do miejsc
            typu muzeum, restauracja, koncert itp. Z dziećmi to najwyżej w naszym,
            powszechnym przekonaniu to można do lasu albo do cyrku.
            Restauracja to cały czas miejsce, gdzie w opinii większości kilku smutnych panów
            gada przy wódce i śledziu o polityce, oczywiście wszystko w oparach dymu.
            A dzieci to w ogóle mają siedzieć i jeść w domu, restauracja dla dorosłych!

            W krajach, gdzie tą kulturę wychodzenia rodzinnego wykształcono powszechna jest
            obecność dzieci w restauracjach na przykład. Dzieci różnych wiekowo,czasami
            płaczących czasami dokazujących. Wielokrotnie widziałam jak jedna z kelnerek
            była oddelegowana do dzieci, aby czymś je zainteresować, posiedzieć, zrobić
            konkurs, jeśli się np. nudziły.
            Chyba zabiliby człowieka śmiechem wszyscy, którzy byliby świadkami takiej
            sytuacji, jak ktoś zwraca rodzicom uwagę, ze dziecko mu przeszkadza i trzeba je
            uciszyć.
            Nie wyobrażam sobie takiego ataku na matkę tutaj, gdzie mieszkam za tą koszmarną
            opowieść o wizycie w restauracji, w dodatku, kiedy kobieta ma stuprocentową
            rację! Wydziwia się jej od tych, co zabierają dzieci do restauracji i jeszcze
            chcą, żeby tam jadły. Nosz... smile I śmieszno i straszno.

            • hamerykanka Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 02:51
              To chyba tylko ci sie tak wydaje. Ja rowniez "tu gdzie mieszkam"
              widze duzo matek z dziecmi ale nie pozwalaja one na darcie sie. A
              jemy w restauracjach regularnie, kilka-kilkanascie razy w miesiacu.
              • ladylu Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 04:41
                hamerykanka napisała:

                > Ja rowniez "tu gdzie mieszkam"
                > widze duzo matek z dziecmi ale nie pozwalaja one na darcie sie.

                Ale co robią? Zaklejają dzieciom buzie??

                Wracając do tematu.
                Każdemu rodzicowi może się zdarzyć gdziekolwiek płaczące/ ryczące/ wrzeszczące/
                histeryzujące dziecko, bo to TYLKO dziecko. A rodzic jest po to, żeby
                zadecydować co dalej.
                Nie wyobrażam sobie wybiegać w mgnieniu oka z restauracji tylko dlatego, że mi
                się dziecko rozpłakało. Rozpłacze się, przytulę, zainteresuję czymś i się
                uspokoi. Chyba, że faktycznie sytuacja będzie nie do opanowania w ciągu chwili.
                Ale, dziewczyny, nie wpadajmy w skrajności.
                Sytuacji w restauracji nie zazdroszczę. Fatalne zachowanie pracowników.
                • avvg Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 19:57
                  Ciekawe, Ladylu... W tylu miejscach na świecie jadałam, i nie
                  przypominam sobie, żeby gdziekolwiek z zachwytem patrzono na
                  wydzierające się w restauracjach dzieci. Jesteś pewna, że wiesz, o
                  czym piszesz, stukając te bzdety o "kulturze wyjść"? Z Twoich słów
                  wynika, że to akceptacja dla sytuacji, w których rodzice pozwalają
                  dzieciom robić co tylko im się podoba, z darciem się na koncercie w
                  filharmonii - a tymczasem jest odwrotnie. "Kultura wyjść" to takie
                  zaprogramowanie dziecka, żeby przy ludziach zachowywało się tak,
                  żeby nie zakłócać im kontemplacji - czy to będzie kontemplacja
                  dzieła Klimta w Wiedniu, jakiegoś fajnego dania w restauracji w
                  Paryżu czy też koncertu orkiestry w Londynie. Nie zakleja się
                  dzieciom buź taśmą klejącą, owszem, ale pilnuje się, aby swoją
                  obecnością nie przeszkadzały innym ani nie biegały pod nogami
                  kelnerom, chociażby ze względów bezpieczeństwa. Nawet we Włoszech,
                  gdzie dzieci się kocha i rozpieszcza, są granice.
            • hanalui Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 07.11.08, 20:50
              kiraout napisała:
              > W krajach, gdzie tą kulturę wychodzenia rodzinnego wykształcono
              powszechna jest
              > obecność dzieci w restauracjach na przykład. Dzieci różnych
              wiekowo,czasami
              > płaczących czasami dokazujących.

              Moze i jest ta obecnosc, ale nie dodalas ze nie wszedzie i nie o
              kazdej porze. O ile dzieci sa akceptowalne w porze lunchu to juz w
              poznych godzinach popoludniowych czy wieczornych juz nie za bardzo.
              Zwykle to takie miejsca gdzie przychodzi sie i zjada, a potem leci
              sie na dalsze zakupy.

              > Wielokrotnie widziałam jak jedna z kelnerek
              > była oddelegowana do dzieci, aby czymś je zainteresować,
              posiedzieć, zrobić
              > konkurs, jeśli się np. nudziły.

              Serio surprised? To chyba bylo kinder party w sieciowkach typu mcdonald lub
              hotelowy turnus dla rodzin z dziecmi.

              > Chyba zabiliby człowieka śmiechem wszyscy, którzy byliby świadkami
              takiej
              > sytuacji, jak ktoś zwraca rodzicom uwagę, ze dziecko mu
              przeszkadza i trzeba j
              > e
              > uciszyć.
              > Nie wyobrażam sobie takiego ataku na matkę tutaj, gdzie mieszkam
              za tą koszmarn
              > ą
              > opowieść o wizycie w restauracji, w dodatku, kiedy kobieta ma
              stuprocentową
              > rację!

              W Stanach jestes o ile dobrze pamietam, tak? Moze malo tamtejszej
              prasy czytasz...matka nie moze karmic dziecka w miejscu publiznym
              piersia i personel ma ja prawo wyprosic lub kazac isc do
              lazienki...moze nie we wszystkich stanach, ale w czesci z pewnoscia..
            • konto510 Re: "Terror matek" - taki tekst ostatnio usłyszał 08.11.08, 15:02
              kiraout napisała:

              > Ok, powiem jak ja to widzę.
              > W Polsce jeszcze nie wykształciła się kultura wychodzenia rodzinnego do miejsc
              > typu muzeum, restauracja, koncert itp. Z dziećmi to najwyżej w naszym,
              > powszechnym przekonaniu to można do lasu albo do cyrku.
              > Restauracja to cały czas miejsce, gdzie w opinii większości kilku smutnych panó
              > w
              > gada przy wódce i śledziu o polityce, oczywiście wszystko w oparach dymu.
              > A dzieci to w ogóle mają siedzieć i jeść w domu, restauracja dla dorosłych!


              Otóż to, już widzę jak w Grecji, Niemczech, czy nawet na Słowacji rodzice są
              wypraszani, bo jest za głośno. Bardzo rzadko widuję w Polsce spędy rodzinne w
              restauracjach, zazwyczaj przy okazji uroczystości i wtedy jest wielkie halo.
              Zresztą są restauracje i restauracje - mnie samej przeszkadzało jak się dziecko
              rozwyło w kameralnej knajpce na parę stolików, przy czym tata kontynuował
              spożywanie jakby nigdy nic, a mama zaczęła uspokajać młodego (bezskutecznie)
              biorąc go na ręce i przechadzając się między stolikami. A w miejscu gdzie ludzie
              przychodząc pobyć ze sobą i się pośmiać, a nie szeptać trzymając się za ręce nie
              ma to już takiego znaczenia suspicious
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka