Dodaj do ulubionych

Tesciowa a nasze Pociechy

07.11.08, 22:09
Moze podzielicie sie ze mna na temat tesciowek.
Nie moge porozmawiac o niej z mezem bo zaraz jest klotnia.Jak
rozmawiam z rodzina to uwazaja ze przesadzam.A ja jak tylko o niej
wspominam to cała chodze.Ta baba za bardzo wpiernicza sie do naszej
Zuzi.Czy jest na nia jakis sposob?
Obserwuj wątek
    • bafami Re: Tesciowa a nasze Pociechy 07.11.08, 22:11
      Ja sobie swoich teściów ustawiłam, nie podskakująsmile A jak coś tam
      zaczynają bredzić, że się robi tak a nie inaczej - to krótko mówię,
      czasy się zmieniły. Opierniczam za każdym razem jak coś mi się nie
      podoba i działasmile
      • dodzia-1 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 07.11.08, 22:16
        A ja sie jeszcze powstrzymuje,nie chce sie poklocic,bo wtedy moj maz
        bedzie miedzymlotem a kowadłem.Ale chyba nadchodzi czas zeby sie w
        koncu postawic bo to moje dziecko.Ja nie wiem na samo to pisanie
        nosi mnie jak o niej wspominam.
      • marzeka1 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 14:39
        "Ja sobie swoich teściów ustawiłam, nie podskakują A jak coś tam
        zaczynają bredzić, że się robi tak a nie inaczej - to krótko mówię,
        czasy się zmieniły. Opierniczam za każdym razem jak coś mi się nie
        podoba i działa"- wybacz, ale sposób, w jaki piszesz o rodzicach swego męza, a dziadkach swoich dzieci, świadczy żeś chamówa całą gębą.
    • bafami Re: Tesciowa a nasze Pociechy 07.11.08, 22:13
      Aha, jeszcze bardzo lubię robić na złośćsmile Jedziemy do domu po
      godzinie, źle się czuję ja albo dzieci kiedy trzeba ich odwiedzić i
      takie tam drobne kąśliwoścismile Uwielbiam tosmile
      • dodzia-1 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 07.11.08, 22:18
        Ja juz 2 miesiace odwlekam wizyte.Tez jestem zlosliwa ale przewaznie
        konczy to sie klotnia z mezem.I to wszystko przez to stare rajło.
        • eilian Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 13:01
          dodzia-1 napisała:

          > Ja juz 2 miesiace odwlekam wizyte.Tez jestem zlosliwa ale przewaznie
          > konczy to sie klotnia z mezem.I to wszystko przez to stare rajło.

          Na ogół staję po stronie synowych, bo wiem, że teściowe mogą być uciążliwe, ale
          takiej synowej jak Ty nie chciałabym mieć. Wypowiadasz się o niej z taką
          nienawiścią i kompletnym brakiem szacunku (nawet takiego elementarnego,
          należnego każdemu człowiekowi), że aż się przykro robi. Szkoda mi tej kobiety.
      • fantasmagorii Re: Tesciowa a nasze Pociechy 26.11.08, 20:54
        bafami napisała:

        > Aha, jeszcze bardzo lubię robić na złośćsmile Jedziemy do domu po
        > godzinie, źle się czuję ja albo dzieci kiedy trzeba ich odwiedzić
        i
        > takie tam drobne kąśliwoścismile Uwielbiam tosmile
        Ale szukasz w ogóle porozumienia i dązysz do fajnych relacji, czy po
        prostu jesteś wredną gó...arą? nie rozumiem...
        Jak cos sie dzieje źle, to powinno się dązyc do polepszenia
        sytuacji. Robisz na złośc? - życzę Ci, zeby Tobie kiedyś ktos tak
        robiła na zlość, szczerze.
        Współczuję Twojej teściowej.
        - nie wierzę, ze to napisałam
    • mbw78 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 07.11.08, 22:21
      Tak z czystej ciekawości, co robią te Wasze teściowe, że się tak
      wściekacie?
      • wegatka Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 16:51
        mbw78 napisała:

        > Tak z czystej ciekawości, co robią te Wasze teściowe, że się tak
        > wściekacie?

        Po prostu są i to już jest najwyraźniej powód do wściekłości.
    • cora73 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 07.11.08, 23:22
      Nie zle sie usmialam.......jestescie naprawde niedojrzalymi
      gowniaramismile Zanim zaczniesz traktowac tesciow jak zlo konieczne,
      zastanow sie czy bylo by ci milo gdyby twoj maz tak traktowal twoich
      rodzicow. Pozatym pewnie za jakis czas wyjedziesz z watkiem
      ze "tesciowa nie chce sie wnukiem opiekowac", masz dziecko, jestes
      dorosla osoba to zacznij sie tez odpowiednio zachowywac: POGADAJ z
      tesciowa, wytlumacz o co chodzi....zrozumie! Dorosnijcie wreszciesad
      • otrzewna Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 08:52
        mnie rozbawilo robienie na zlosc smile to po co jedziesz dziewczyno
        skoro wiesz ze odstawisz cyrk i bedziesz jeczec? łaskę komus robisz?

        metoda rozkapryszonego bachora, 5 letniego zreszta

        ciekawe czy Ci bedzie do smiechu jak tesciowa, mąz i dziecko zaczna
        robic na zlosc - wlasnie Tobie, co dajesz to dostajesz wiec sie
        lepiej zastanow i popukaj w glowe, najlepiej przed lusterkiem
      • attiya Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 12:45
        cora73 napisała:

        > Nie zle sie usmialam.......jestescie naprawde niedojrzalymi
        > gowniaramismile Zanim zaczniesz traktowac tesciow jak zlo konieczne,
        > zastanow sie czy bylo by ci milo gdyby twoj maz tak traktowal
        twoich
        > rodzicow. Pozatym pewnie za jakis czas wyjedziesz z watkiem
        > ze "tesciowa nie chce sie wnukiem opiekowac", masz dziecko, jestes
        > dorosla osoba to zacznij sie tez odpowiednio zachowywac: POGADAJ z
        > tesciowa, wytlumacz o co chodzi....zrozumie! Dorosnijcie wreszciesad

        a moze One mają powód, zeby tak się zachowywać? Dlaczego wychodzisz
        z założenia, że to synowe sa ble?
    • plusimisi Re: Tesciowa a nasze Pociechy 07.11.08, 23:33
      Ja akurat mam wspaniałą teściową, ale moja mama jest świetnym
      przykładem, po prostu teściowa z dowcipów.
      przyjechała do nas po porodzie na miesiąc, do pomocy , bo mąż miała
      urlop tylko tydzień... i sie zaczęło. smile
      ja przyzwyczajona bo wiem jaka moja mama jest i już przywykłam, ale
      mąż strasznie to zniósł.
      Wiadomo, maleństwo w domu, pierwsze dni tygodnie to nauka
      wszystkiego,
      a moja mama o 3 nad ranem bumm do naszej sypialni bo mały zapłakał,
      raz wyrwała niemal dziecko z rąk męża. przy kąpieli mały krzyczy, a
      mama z nim że woda za gorąca ręce pcha do wanienki (termometr mamy),
      a jak mówiliśmy zeby może nam pokazała jak i co to ona się nie wie,
      nie pamięta... po 2 dniach wzięła małego na ręce i to jeszcze w
      beciku musiał być. Mąż długo był cierpliwy, aż któregoś wieczoru
      spokojnie zwrócił uwagę aby przestała wmawiać nam że do lekarza mamy
      jechać ze chory, że ucho, ze kupa, ze...głodny ze...itp na to moja
      mama do niego "TO JEST TEŻ MOJE DZIECKO!"
      smile)) MĘŻA zatkało- powiedział tylko no nie przypominam sobie.
      ... Bratowa, ma nie lekko z nią, bo trochę się podszkoliła u mnie i
      jak się ugodził drugi wnuczek to niemal pokój im chciała
      przemeblować..
      Bo Ja mam tak, bo na przewijaku to pieluszka... wziąż włosy bo
      dziecku na twarz lecą. Nie przystawiaj mu tej zabawki tak blisko...
      nie noś go tak pionowo... podsumowując teściowe chcą dobrze, tylko
      jakoś tak głupio to przekazują.

      Trzymajcie sie dziewczyny. Teściowa też człowiek
      • maleninki Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 00:28
        tesciowa wolalaby, zeby syniu ozenil sie z corka jej przyjaciolki, a ja weszlam
        jej w parade wink jak M powiedzial w domu, ze sie mi oswiadczyl, to zrobila dzika
        awanture.
        staram sie byc grzeczna, ale stanowcza-jak wtraca sie do dzieck ato mowie, ze
        tak i tak kazal robic lekarz.koniec... ona sie zlosci, ale dusi to w sobie i
        niestety naszym spotkaniom towarzyszy doc nerwowa atmosfera.
    • frida-marzec08 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 00:41
      Na szczęście teściów mam daleko i się nie wtrącają.

      "Problemy" mam raczej z własną mamą, np. dzisiaj po raz 57 tłumaczyłam, że Mały
      może mieć zimne rączki i nóżki; że nie zaśnie jak nad głową ma cyrk na kółkach
      (czyt.: głośno śpiewająco-rozchichotana babcia) i nie musi być owinięty w wielki
      wełniany koc wink
      Czasami brakuje mi do niej cierpliwości, ale z drugiej strony tłumaczę sobie, że
      ONA chce tylko dobrze i od razu mi przechodzi.

      Mimo wszystko jest cudowna: wpada codziennie, zajmie się potomkiem, a ja mam
      chwile relaksu, choćby na poczytanie forum wink

      Gdybym miała podobny problem podejrzewam, że broniłabym swojego terytorium.
      Przecież teściowe mieli już okazje wychować swoje dzieci, niech i mi pozwolą
      czynić swą powinność w spokoju.
    • emigrantka34 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 00:53
      dozdziu, ale moze najpierw napiszesz, czemu ta tesciowa tak cie
      wpiernicza?
    • mimka23 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 08:52
      Moja teściowa jest doświadczoną babcią, bo to już jej trzecie wnuczątko, więc po doświadczeniach z tamtą synową, nie wtrąca mi się. Czasem tylko zada jakieś głupie pytanie, typu: A dlaczego on tak płacze? Jak Wy go kąpiecie w takiej małej łazience? Śmiać mi się chce. Gorsi są natomiast moi rodzice, którym musiałam wytyczyć ostrą granicę, bo zaczynali powoli przejmować prawa rodzicielskie nad moim synkiem. Zaczynało się niewinnie, a doszło do niezapowiedzianych wizyt o 8.00 rano, do wyrywania wózka na spacerze, do wyrywania mi małego z rąk, do dokarmiania go różnościami zaraz przed obiadem. W pewnym momencie musiałam powiedzieć stop, bo jeszcze chwilka, a moja rola jako matki została by unieważniona. Szczerze to współczuję mojemu mężowi takiej teściowej jaką jest moja mama....Ale on jest cierpliwy.
      • pabla28 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 10:32
        Moja teściowa jest równiez doświadczoną babcią. Lenka jest 5 z
        wnucząt ale jedyna dziewczynka. Ja nie znoszę do nich chodzić, już
        zanim sie pojawiła Lenka to mnie szlag tam trafiał. Moja teściowa
        jest zdania ze kobieta powinna siedzieć w domu, gotować, jak mąż
        przychodzi z pracy to mu usługiwać itp...sprzątać, prać ,gotować,
        prasować itp...Jej dwie córki siedzą w domu i wychowują dzieci,
        wczesniej nie pracowały. Ja pracuje od 19 roku życia i jak lenka
        skończy rok też do pracy zamierzam wrócić. A wizyty z małą u moic
        teściów wygladają tak: przychodzimy, juz w drzwiach ( a nawet na
        klatce schodowej ) teściowa wyrywa mi z rąk małą, teściu lezy na
        kanapie i gapi sie w tv ( eurosport oczywiscie ) a tściowa zabiera
        mała do drugiego pokoju i tam z nia sama siedzi!!! a my z M w pokoju
        i nikt sie nami nie interesuje smile) Ja staram sie byc delikatna ale
        stanowcza, ale juz zdecydowałam że wizyty ograniczamy do 1 na 1-2
        miesiace i ja sie tam nie pojawiam...i tak nikt sie mną nie
        interesuje. Niech sie babcia nacieszy przez ten czzas wnuczka a ja
        przynajmniej nerwów nie stracę.
        • bafami Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 10:41
          Pabla28, ty chyba masz moich teściów tylko ja o tym nie wiem. Tylko
          u mnie jeszcze jest tak, że jak już wszyscy siedzimy w tym pokoju,
          to oni się zaczynają ze sobą kłócić, przy dzieciach. Potem jak już
          ich uspokoimy to zaczynają tematy drażliwe dla nas dotyczące mojej
          rodziny, bo im się coś nie podoba jak u nas jest ustalone (chodzi o
          spadek). O słodyczach wpychanych garściami nie wspomnę a najgorsze
          są lalki ze straganów, którym odpadają ręce, nogi, wychodzą włosy -
          czyli super atestowane zabawki na kilometr śmierdzące takim tanim
          klejem (jak buty w hipermarketach). Tłumaczę, że dzieci nie
          potrzebują tylu zabawek, wystarczy na święta, dzien dziecka itd.
          Grochem o ścianę. Córka juz umiala chodzić, biegać nawet - teściowa
          ją nosiła cały czas. Na spacerze - za rękę ciągneła - nie biegaj bo
          się spocisz albo przewrócisz.... SZLAG MNIE TRAFIA. No i gadanie do
          dzieci : a cio to sie źlobilo? nienawidzę jak ktoś tak do dzieci
          gada.Generalnie jest nadopiekuncza w stosunku do wszystkich i już
          wszyscy mają tego dość. A teść to burak co na wszystkich wrzeszczy i
          ma pretensje do calego swiata.
          • marzeka1 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 14:41
            Bafami, sposób, w jaki mówisz o teściach, świadczy tylko,że niczym się od nich nie róznusz, może tylko gó...arstwo starszne z ciebie wychodzi.
            • sylwusia87.0 marzeka 26.11.08, 18:39
              a ty kim jestes,ze wszystkich obrazasz co?Kazsa po kolei wie jakich ma tesciow i
              co moze na ich temat powiedziec..Matka polka sie znalazla od bronienia?Zajmij
              sie swoimi a nie krytyujesz ciagle.
    • akado Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 15:04
      Ja mam super teściową. I daję jej wolną rękę w niektórych rzeczach - bo nasze
      100-krotne tłumaczenia nie przynosiły rezultatówsmile Np. że my nie kupujemy małej
      lizaków i ona ma jej też nie kupować. A ona z uporem maniaka kupowała
      oczywiście. W końcu uznaliśmy z mężem że dziadkowie MAJĄ SWOJE PRAWA PO PROSTU i
      tyle. Niech sobie rozpieszczają wnuczkę, ona jest u nich tylko na chwilęsmile)
      • akado Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 15:05
        A teściów traktuję tak jak moich rodziców - tak samo. Jednakowo ich szanuję jak
        moich rodziców i nie robię żadnych świństw. W końcu wychowali fajnego faceta -
        mojego mężasmile)
    • kol.3 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 08.11.08, 18:27
      Wiecie, jak leżałam w szpitalu na oddziale ciąży powiklanej teściowa
      nie odwiedziła mnie ani razu (moja mama już nie żyła), nie pomogła
      mężowi odebrać mnie ze szpitala (znajoma mu pomogła), zero pomocy po
      porodzie (cc) i zero telefonów i odwiedzin. Wnuka przyszła obejrzeć
      jak miał 5-6 tygodni na zasadzie gościa, który wpada na parę minut
      na kawę. Nigdy w swoim życiu nie była z moim synem na spacerze,
      nigdy w żaden sposób się nim nie zaopiekowała.
      Życzę tym narzekającym paniom takiej teściowej jak moja.


      • otrzewna Re: Tesciowa a nasze Pociechy 10.11.08, 15:28
        b dobry wpis
        • em-su Re: Tesciowa a nasze Pociechy 10.11.08, 16:17
          Ja mam pretensje do mojej tesciowej o to, ze nie slucha mojego
          zdania i co ja powiem odnosnie mojego dziecka, to ona robi
          oficjalnie wbrew mnie.
          Synkowi rosly zabki, karmilismy go plastikowa lyzeczka, a moja
          tesciowa zrobila kisiel w kubku, zamieszala zwykla lyzka, oblizala
          ta lyzke probujac jak jej kisiek wyszedl, a nastepnie daje do
          jedzenia mojemu synkowi. Ja jej na to kulturalnie, ze lyzeczka jego
          jest tut obok plastikowa, bo boimy sie o jego zabki bo czasem
          potrafi ugryzc lyzke (nie wspomnialam, ze tesciowa pali i brzydze
          sie by moj synek jadl po niej te wyziewy i na dodatek byc moze
          zarazic go moze prochnica), a moja tesciowa z pewnoscia siebie i
          ostrym sprzeciwem "Nic mu nie bedzie".

          Pozniej, siedzimy przy stole, goraca zupa stoi przed moim rocznym
          synkiem, wiec mowie do synka, zeby nie ruszal talerza bo zupa
          goraca . A moja tesciowa wtedy zwrocila sie do mojego synka i
          mow"Jaka ta twoja mama niedobra jest" Normalnie szlag mnie trafil,
          ja nauczam by nie dotykal wrzatku bo sie poparzy, a ona mowi do
          mojego synka i to przy mnie, ze ja niedobra jestem.

          Pozniej wyjezdzam, a ze musze jechac przez cala Polske, to mowie, ze
          chce pojechac do duzego miasta na dworzec, bo tam bedzie pociag
          podstawiony wczesniej i ja swobodnie powoli wejde z bagazami i
          niemowleciem na reku , a na ich stacji przystaje tylko na kilka
          chwil pociag. Nawet zgodzili sie tesciowie, ze mam racje, Ale moj
          tesc powiedzial, ze musi orac w tym dniu (moj maz mowi, ze tesc boi
          sie prowadzic na duze odleglosci) i zawiezie mnie ktos z rodziny, no
          dobra wszystko jedno mi, ale okazalo sie, ze ma mnie zawiesc
          mezczyzna, ktory pil alkohol poprzedniego dnia, potem dwie godziny
          po tym piciu pospal, a ze nie wytrzezwial jeszcze to poszedl na
          piechote do pracy na nocna zmiane, po tej nocnej zmianie mial od
          razu nas wiezc przez 2 godziny samochodem . Byl po alkoholu,
          niewyspany po nocce w pracy i mial nas wiezc !!! A moja tesciowa
          mowila, ze nic nam nie bedzie, i co wsiadlybyscie z takim do
          samochodu ryzykujac zdrowie i zycie dziecka???
        • myelegans Re: Tesciowa a nasze Pociechy 10.11.08, 16:31
          ja mojej tesciowej dawalam zawsze duzo luzu z moim dzieckiem. A
          pochodzi z pokolenia, ktore nie karmilo piersia, a pokarmy stale
          wprowadzalo w 3 miesiacu zycia. Wychowala dwoje, zdrowych dzieci,
          ktorzy wyrosli na wrazliwych i fajnych facetow.
          Z tym, ze tesciowa madra kobieta jest, wiec wiekszych wpadek nie
          zaliczala. Zazwyczaj sie pytala, ale duzo po swojemu robila.

          Jak miala ochote ganiac za malym z lyzeczka, biadolac, ze ten nic
          nie je i chudy, ja w tym czasie znad Newsweeka, mowilam, ze jak
          zglodnieje to zje, ale jak mama ma ochote biegac za nim, to prosze
          bardzo. Jak ubrala go jak furmana, to zdejmowalam jedna, lub 2
          warstwy. W ostatecznosci mowilam, "nasz pediatra powiedzial.....",al
          to raczej z usmiechem.
          To babcia mu podsuwa slodycze, to babcia dala do sprobowania coli,
          to babcia dala mordoklejki i gume do zucia w wieku 2 lat, ktora maly
          polknal oczywiscie. To babcia przywozi rzeczy lata 70' i dziecko
          ubierala, dziecku bylo wszystko jedno, babcia sie cieszyla, pozniej
          sie okazywalo, ze rzeczy szybko sie niszczyly. babcia zrozumiala i
          teraz juz tylko ksiazki kupuje. Szczerze mowiac, to mnie to nie
          rusza.

          Moj 4-latek zyje i ma sie dobrze, ma krotka liste ludzi, ktorych
          lubi, a na szczycie jest babcia. Te relacje sa szczegolne. Maja
          wlasne sekrety, pieka razem ciastka, czytaja, babcia nauczyla go
          plywac. Ja babci nie mialam i zawsze czulam sie pokrzywdzona od
          losu, wiec daje sie babci wyzywac. Najlepsze jest to, ze on
          doskonale wie, gdzie i czego i od kogo mozna sie czego spodziewa i
          tak tez modeluje swoje zachowania. NAs nigdy nie poprosi o cole,
          albo nie zrobi cielecych oczu i nie poprosi o nowy samochod itd. z
          babcia mu to przechodzi, i dobrze.
          • lebka06 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 10.11.08, 23:50
            Dokładnie tak samo jest w moim przypadku. Moja córka ma 3 latka i 3 m-ce. Gdy
            miała pół roku zajęła się nią teściowa. Mnie też było ciężko rozstawać się z
            moją małą, z jednej strony tęsknota, a z drugiej teściowa, która lubiła narzucić
            czasem swoje zdanie, co mi się szczerze mówiąc często nie podobało, ale nie
            miałam innego wyjścia, do pracy musiałam iść, na opiekunkę nie było mnie stać, a
            żłobek wogóle odpadał, tam bym dziecka nie powierzyła. To jest moje pierwsze
            dziecko, a ona wychowała pięcioro, z tego mogło też wynikać jej podejście.
            Denerwowało mnie wiele rzeczy, kupowała na "ciuchach" różne dziwne rzeczy mojej
            małej do ubrania, po raz pierwszy od niej mała spróbowała żelków, bo teściowa
            uważała, że trochę jej nie zaszkodzi, a dziecko powinno już spróbować słodyczy
            (nie miała wtedy jeszcze 2 latek), więc za każde zrobienie siusiu na nocnik była
            żelkowa nagroda (później trudno mi było małą od tego odzwyczaić).
            Ale z czasem dałam sobie na luz, przestałam się przejmować, jak mi coś nie
            odpowiadało, to delikatnie, ale stanowczo jej to mówiłam, ale nigdy się z
            teściową nie pokłóciłam. I bardzo się z tego cieszę, bo dziś nadal mi pilnuje
            mojej małej, ja jestem spokojna bo naprawdę dba o to, żeby mała była nakarmiona,
            stara się ją uczyć wszystkiego najlepiej jak potrafi. Dodam, że moja teściowa
            jest bardzo żywiołową kobietą, ciężką do "okiełznania", ale dziś wiem, że była
            dużym wsparciem dla nas w trudnych chwilach i zarówno my, jak i ona darzymy się
            szacunkiem.
            Dlatego myślę że czasem nie warto toczyć bojów, bo z czasem naprawdę da się z
            teściową dogadać smile
            Pozdrawiam smile
    • exotique Re: Tesciowa a nasze Pociechy 10.11.08, 16:12
      tesciowa tesciowej nie rowna smile
      • amanda-pl Re: Tesciowa a nasze Pociechy 12.11.08, 14:51
        exotique napisała:

        > tesciowa tesciowej nie rowna smile

        Zgadza sie,
        Synowa,synowej rowniez.
        Nie ma nic gorszego gdy do rodziny wchodzi rasowy cham,ktory jest tylko odwazny
        przed klawiatura a wredny kiedy stoi twarz w twarz .
        To tyczy tylko niektorych ale jak widac czytajac posty chamek nie brakuje.
    • take_that Re: Tesciowa a nasze Pociechy 12.11.08, 16:05
      nie piszesz żadnych szczegółów, więc trudno określić, czy Twoja
      teściowa jest "szczególna", czy Ty się za bardzo stereotypami
      przejęłaś i czujesz, że musisz na nią narzekać.
      Ja im bliżej terminu, kiedy sama mogę zostać teściową robię się
      coraz bardziej tolerancyjnawink. A serio - czasem warto wrzucić na
      luz, żeby nie zatruwać życia sobie, mężowi, dziecku i oczywiście
      teściowejwink. W sprawach mało istotnych odpuszczam (do nich zaliczam
      np. karmienie małego dziecka ogórkami kiszonymi, na szczęście nie
      chciał jeść). W sprawach ważnych walczę do upadłego (ale raczej z
      moją mamą, teściowa nie miewa ekstremalnych pomysłów).
      A teraz ćwiczenie - wyobraź sobie:
      tak samo jak Ty mówisz o teściowej mówi:
      a) Twój mąż o Twojej mamie
      b) zięć o Tobie.
      I jak? Punkt widzenia...?
    • nangaparbat3 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 12.11.08, 16:36
      Ja w konfrontacji z tesciową poleglam, moja następczyni też (choc nie miala
      mojej glownej - wg tesciowej - wady, na odwrot).
    • gwiazdziora Re: Tesciowa a nasze Pociechy 12.11.08, 20:41
      Witam,
      Tak czytam te Wasze wypowiedzi i Bogu dziękuję, że mam taką super Teściową. Kobieta jest niczym anioł, kompletnie nie wpiernicza się do naszego życia i do wychowywania naszego synka. Oczywiście rozmawiamy, o tym jak to było kiedyś z wychowywaniem dzieci, ale absolutnie nie narzuca nam swojego zdania. Jak trzeba pomoże, wesprze...
      Dziewczyny każdy medal ma dwie strony. Nie ma tak, że to albo teściowe to suki, a synowe to zołzy. Czasami trzeba iść na kompromis.

      Pozdrawiamsmile
      • yoluha Re: Tesciowa a nasze Pociechy 25.11.08, 14:40
        jakże strasznie się cieszę, że nie ja jedna jedyna mam taką babę za
        teściową. Ja wiem, że i ja idealna nie jestem. Ale to co czasami
        odczynia matka mojego męża przechodzi ludzkie pojęcia. To jest
        kobieta, która przez lata wypracowała sobie pozycję lidera, Pana i
        Władcy w domu i nikt nie umie jej się postawić, a jak juz to zrobi,
        to siwy dym, czarne chmury. Wnuczke kocha, nie moge powiedziec, choc
        ma czasami odmienne zdania. Jednak ostatnio pod tym względem
        przyjęła inny front i nie narzuca nam niczego tylko proponuje za co
        ją szanuję. Natomiast jeśli chodzi o relacje między nami, to dłuuuga
        historia.

        w ogóle ona mnie nie lubiła od samego początku. W sumie to od
        momentu kiedy spotykaliśmy sie z mężem może ze 3 tygodnie i
        zasiedział sie u mnie do 3 w nocy... I była jazda. Potem znajomych
        mojej mamy zaczepiała i komentowała, co to za matka tak pozwala u
        córki siedzieć, że wstydu nie ma itp. Nieważne że my oboje dorośli.
        Swoje epitety ogłosiła całemu światuy a na mnie jak na wroga. jakoś
        przez okres narzeczeńśtwa różnie bywało. Ale szopki zaczęły się
        przed ślubem jak nam nie pozoliła pewnych rzeczy ustalić np.. z
        orkiestrą. My chcemy coś tam, a ona że nie. więc jej pytam,
        przepraszam ale czyje to wesele? Chyba moje i R. A ona, że ona za to
        płaci i będzie tak jak ona chce... O fuck Myślałam że jej wylutuje

        Takich kwiatków było bardzo dużo. Ale ostatnio to w maju było
        jakmnie poczęstowała tekstem. Miała pretensje że jej z wnuczką nie
        odwiedzam itp Ja jej na to: a po co ja mam przychodzić, jak ja tu
        wchodze i od razu niechęć bije i nikt mnie nie lubi tutaj? A ona: bo
        wiesz ciebie się nie dało od początku lubić.
        I sory ale po takich słowach jak mam sie odnosić do takiego
        człowieka?
        Mój mąż osoba spokojna, powoli mająca jej dość też choć nadal nie
        odzywająca się za wiele przeciw matce. Choć powoli się to zmienia.
        No zołza jakaś.

        A moja rodzina, począwszy od rodziców, rodzeństwo i wspólnych
        znajomych (bo tacy też są) nie ma o niej dobrego zdania ;-/

    • farabella a ja mam fajną Teściową 13.11.08, 22:47
      i bardzo Ja lubię. Choć bywa władcza i czasem próbuje mi wmawiać rózne dziwne
      rzeczy, bo "się zastanowiłam i juz wiem, co robisz nie tak" (z tego to się już z
      M śmiejemy). Ale wiem że Ona to wszystko z troski o Małą, bo ja kocha całym
      sercem. Poza tym, moja Teścówka pomaga mi, jak nie wiem co. Dla mnie nie jest
      oczywiste, że babcia ma się zajmować wnusiem, a Ona to robi zawsze, gdy Ją tylko
      poproszę, i tym bardziej jestem Jej wdzięczna. jak mnie czasem zdenerwuje, co
      się pewnie zdarza każdemu, to raczej odpuszczam, a jak juz muszę się sprzeciwić,
      to robię to owszem, stanowczo, ale spokojnie, np.tłumaczę, dlaczego mam inne
      zdanie. No ale może to akurat Ona taka, że można rozmawiać...
      A poza wszystkim, myślę sobie zawsze że dobre stosunki z Matką mojego Męża są
      wazniejsze niż drobiazgi tj. poprzekładane rzeczy w szafkach itp.
    • nihiru Re: Tesciowa a nasze Pociechy 25.11.08, 14:55
      hehe - waciki o teściowej to moja główna rozrywka na forumsmile)

      ja swojej nie mogę nic zarzucić - to raczej ona mogłaby dużo
      opowiadać o wrednych synowych na moim przykładziesmile)
      ------------------------------------
      Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
    • alabama8 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 25.11.08, 15:02
      Teściowa wpiernicza się do waszej Zuzi? No do czego to doszło!
      Teściowe powinny mieć absolutny zakaz wpierniczania się do Zuź,
      Maryś i Marcysiów.
      Super wątek młodej, zapewne wykształconej mężatki (mam nadzieję że
      ciąża nie z tych wpadkowych), mieszkającej z teściami w M3, pełnej
      życzliwości dla ludzi (z Zuzią pewnie co niedziela w kościółku), bez
      pracy i na utrzymaniu innych.
      Kurka, skąd się biorą takie puste dzewczyny?
      • dido_dido Re: Tesciowa a nasze Pociechy 25.11.08, 16:09
        Świete słowa Alabama smile
        Ja mam nadzieję, ze pan Bóg je jeszcze pokara synami i kiedyś same
        będą teściowymi. Fortuna kołem się toczy smile
    • koza_w_rajtuzach Re: Tesciowa a nasze Pociechy 25.11.08, 16:22
      A dlaczego tak uwzięłaś się na teściową?
      Nic dziwnego, że "wpiernicza" się do Waszej Zuzi, bo to też jej Zuzia. W końcu
      to jej wnuczka. Tak czy nie?
      • ania.silenter Re: Tesciowa a nasze Pociechy 25.11.08, 16:24
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > A dlaczego tak uwzięłaś się na teściową?
        > Nic dziwnego, że "wpiernicza" się do Waszej Zuzi, bo to też jej Zuzia. W końcu
        > to jej wnuczka. Tak czy nie?

        Moja teściowa nazywa moją Olę - córeczką (ukochana wnuczka), co zupełnie mi nie
        przeszkadza - wręcz przeciwnie: cieszę się, że mają dobry kontakt.
    • mic-hag Re: Tesciowa a nasze Pociechy 25.11.08, 16:47
      Kobieto znajdz sobie jakieś zajęcie bo Tobie się nudzi.Teściowe to matki naszych
      mężów a co za tym idzie trzeba Je szanować bo to one urodziły i wychowawały
      człowieka z którym idziesz przez życie a że się wtrącają do wnuczki-kochają ją
      to chyba dobrze.
      • konwalka Re: Tesciowa a nasze Pociechy 25.11.08, 18:45
        Teściowe to matki naszyc
        > h
        > mężów a co za tym idzie trzeba Je szanować bo to one urodziły i
        wychowawały
        > człowieka z którym idziesz przez życie


        tyaaa....

        sam fakt urodzenia dziecka jest chyba niewystarczającym argumentem,
        żeby od razu kogoś darzyć szacunkiem, nespa?
        Na szacunek trzeba sobie zasłużyć
        a z tym wychowaniem...
      • dodzia-1 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 27.11.08, 23:35
        Ty chyba kobieto z taboreta spadła
    • smerfetka8801 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 26.11.08, 08:00
      z moją teściową wszystko ok gorzejz zmatką....dziala niestety tylko
      ograniczeni kontaktów do minimum... sad ale tu małżenstwo musi być
      zgodne co do tego ,ze ktoś za bardzo sie wtrąca
    • arcus.caelestis Re: Tesciowa a nasze Pociechy 26.11.08, 09:29
      Ech te teściowe...
      No więc ja mam tak. Z mężem znamy się od 15 lat big_grin, jak mnie
      pierwszy raz przyprowadził do domu jako swoją dziewczynę to poczułam
      się cokolwiek dziwnie: zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do głów i
      pokręciła głową lekko się krzywiąc. Całą wizytę słodko się do mnie
      uśmiechała. Następnego dnia zapytałam męża i jak? Byłam z tych co to
      rozpaczliwie łakną akceptacji innych ludzi. (Teraz zrobiłam się
      bezwzględna i innych mam w d. dzięki temu zdrowsza jestem wink ) No i
      usłyszałam. Nic jej we mnie nie pasuje: jestem za niska za gruba (
      akurat wtedy 156 cm wzrostu i 47 kg) i w ogóle jak my zamierzamy być
      razem skoro nie mamy żadnego wzorca - oboje z rozbitych rodzin.
      Truła kilka lat. Miała alternatywną kandydatkę na idealną synową –
      tylko mojemu jakoś w ogóle nie pasowała. Nawet jej się udało na
      trochę nas rozdzielić. W międzyczasie rozpie..yła skutecznie związek
      drugiego syna. Jatki były o wszystko. O to, że zamieszkaliśmy razem
      a studia jeszcze nie pokończone, potem o to że kupujemy mieszkanie
      (a na co nam takie wielkie? - bo chcemy dużo dzieci! A może nie
      możecie mieć dzieci?)Potrafiła się drzeć na męża przez telefon tak,
      że ja w innym pokoju słyszałam co mówi. Wypracowaliśmy sobie
      technikę odcinania się od niej. Mąż zawsze odpowiadał tylko : tak,
      ale My mamy inne zdanie, tak ale My uważamy inaczej. od 18 roku
      życia oboje pracujemy więc zawsze byliśmy niezależni finansowo. Jak
      mi nie pasuje zachowanie teściowej to uśmiecham się do niej tak
      słodko jak ona do mnie wtedy kiedy mnie "oszacowała" i idę pogadać z
      mężem żeby zwrócił matce uwagę, że coś było nie tak. Jak mi walnęła
      w 9 m-cu ciąży tekstem „Jezu aleś ty gruba, moja koleżanka lepiej w
      ciąży wygląda”, to mąż ją tak zjechał że potem mnie prawie ze łzami
      w oczach przepraszała. Próbowała się wtrącać do tego że bierzemy
      tylko cywilny i że na nim tylko 4 osoby będą jako goście (nasi
      bracia i nasze matki - bracia byli świadkami) to usłyszała że ma się
      nie wpiep.. bo to nasza uroczystość i jak jej nie pasuje to nie musi
      przychodzić Potem zaszłam w ciąże i zaczęły się naciski na szybki
      kościelny. Wzięliśmy , ale wtedy kiedy to my zaplanowaliśmy – kiedy
      zdecydowaliśmy że My tego chcemy i tak jak chcieliśmy młoda była już
      na świecie- sami sobie za imprezę zapłaciliśmy. Nie pozwoliłam sobie
      na to żeby mi do garnków zaglądała, i życie układała, ale do tego
      musiałam dorosnąć. I tak przecież udało jej się rozdzielić nas
      kiedyś na dwa lata.
      No i teściowa a mała...
      I tu mam obraz zupełnie innej kobiety. To jest super babcia. Młodą
      rozpieszcza. Po latach zaczęła mnie traktować poważnie, jak chce cos
      małej kupić to konsultuje ze mną czy jest potrzeba itd. jak poszłam
      do pracy to dwa miesiące opiekowała się małą (a mieszka 40 km od
      nas) dojeżdżając codziennie „bo nie chciała nam się wtrącać do
      życia” może dotarło do niej że przeginała? Może zdała sobie sprawę
      ile złego zrobiła swojemu drugiemu synowi? Potem zwolniło się
      miejsce w żłobku i teściowa wpadła w rozpacz że rzadko wnuczkę
      (jedyną wnuczkę) będzie widywać. Konsultowała ze mną wszystko. Przy
      czym mąż zapowiedział jej jasno że u nas w domu jest gościem. Ma nie
      prać nie sprzątać nie gotować nie przestawiać mebli (jestem
      pedantką)... i teściowa z piekła rodem spotulniała. Przyjęła nasze
      zasady. W stosunkach miedzy mną i nią jest chłód zawsze będzie bo
      przegięła w przeszłości wiele razy. Ale Babcią jest najwspanialszą i
      zawsze liczyć może na naszą pomoc, tak jak my zawsze możemy liczyć
      na to że przyjedzie zająć się małą żebyśmy mieli wolną sobotę i
      mogli pójść do kina/teatru. No i małą uwielbia smile
      Myślę że najważniejsze to jasno ustawić zasady . Tak, wysłucham co
      masz do powiedzenia, ale jestem samodzielnie myślącym człowiekiem i
      zrobię to co Ja uważam za słuszne. No i najważniejsze – to jest mój
      dom i ja ustalam w nim zasady. A jak zaczyna cos na temat tego, że w
      jej czasach to na nocnik się sadzało jak tylko dziecko zaczynało
      siadać usłyszała – tak, ale My uważamy inaczej i nie zamierzamy
      Naszego dziecka niepotrzebnie stresować - to po tym tekście o dziwo
      się zamknęła. Może macie racje – i już nigdy nie wróciła do tematu.
      Czasami mi jej żal, szkoda jak człowiek nie ma własnego życia.
    • moni.ka32 Re: Tesciowa a nasze Pociechy 26.11.08, 09:51
      Czasem stwierdzenie ze tesciowa to matka meza i trzeba ja szanowac
      nie sprawdza sie,moja tesciowa matka 5 dzieci uwaza ze ma monopolna
      wiedze o wychowywaniu dzieci,czasem doprowadza mnie do szalu,ale
      nauczylam sie przez 9 lat ,odcinac sie od tych jej pogawedek i
      szczerze mowiac mam daleko w powazaniu jej teorie pedagogiczne.Mam
      otyle zle ze tesciowa pracuje w szkole, do ktorej chodza moje dzieci
      i zawsze ma coc dopowiedzenia szczegolnie drazni mnie jej stosunek
      do nauki ona uwaza ze nie wazne jak sie ucza najwazniejsze dla niej
      to to zeby nie szalaly na przerwach itd.ostatnio nie moze wytrzymac
      bez komentarzy na temat tego ze zapisalam corke na taekwondo,mala
      chciala a ja uwazam ze tylko jej to moze wyjsc na zdrowie a tesciowa
      kwituje to GLUPOTA ale mam ja w nosie ograniczylismy wizyty do
      minimum.Tesciowa ma swoje 2 corki i to one sa wzorem cnot wszelakich
      ale akurat mnie to nie dziwi.Trzeba miec dystans i tyle.Zachowanie
      chamskie i zlosliwosci w stosunku do tesciowej mi nie pasuja bo
      jakby nie bylo matka mojego slubnego a nie chcialabym zeby on
      traktowal moja mame w taki sposob,przyznam ze czasem otwiera sie noz
      w kieszeni ale zimna krew i jak mowia milczenie jest zlotem,czasem
      korzystam z jej pomocy jak trzeba zaopiekowac sie dziecmi wiec nie
      pale mostow.
    • mic-hag Re: Tesciowa a nasze Pociechy 26.11.08, 11:11
      Dziewczyny z tym szacunkiem macie racje ale ja doszłam do wniosku ,ze teściowa
      to też człowiek i szanuje ją jako drugą osobę i na tyle koniec. Stosunki nasze
      urwałam jak tylko było można czyli 2 razy do roku w święta a trudno było to
      zrobić bo mieszkają od nas 5 km.Jestem szczęśliwa że w pewnym momencie naszego
      życia powiedziałam stop.Wiem teraz że jeżeli nie zakończyła bym częstych wizyt
      siedziałabym za zabójstwo teściowej.A za co szanuję za takiego człowieka jak mój
      mąż bo swoim postępowaniem nauczyli swojego syna życia.Teraz mój mąż ma zasadę
      że nigdy nie będzie wychowywał naszych dzieci tak jak on był wychowywany.On
      nigdy się nie liczył tylko jego brat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka