Dodaj do ulubionych

Spoufalanie się sprzedawców z klientami

09.11.08, 17:52
Robię drobne zakupy w niedużym spożywczym sklepie. Na moje pytanie "ile płacę" słyszę: "...złotych, kochanie". Nie lubię takiego spoufalania się, nie lubię zwracania się do mnie przez osoby obce w ten sposób (lub per "ty"), sformułowania tego typu rezerwuję dla osób najbliższych. Krótkie pytanie: czepiam się, czy wręcz przeciwnie?
Obserwuj wątek
    • kropidlaczka Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 17:58
      Wg mnie nie czepiasz się.
      Jak byłam młodsza, ale już nie taka mała (14 lat) Pani w sklepie mówiła do mnie
      "...złotych, NIUNIU". Myślałam, że mnie rozniesie za każdym razem jak kupowałam
      w tym sklepie.
    • fajka7 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 17:59
      Ani sie nie czepiasz, ani wrecz przeciwnie.
      To nalezy do sfery odczuc indywidualnych kto jakie ma granice w tym
      wzgledzie. Ty masz akurat takie i juz, ktos inny ma jeszcze bardziej
      albo wcale. A taki mylacy masz nick kochaniutka wink
    • 18_lipcowa1 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:06
      amoreska napisała:

      > Robię drobne zakupy w niedużym spożywczym sklepie. Na moje
      pytanie "ile płacę"
      > słyszę: "...złotych, kochanie". Nie lubię takiego spoufalania się,
      nie lubię zw
      > racania się do mnie przez osoby obce w ten sposób (lub per "ty"),
      sformułowania
      > tego typu rezerwuję dla osób najbliższych. Krótkie pytanie:
      czepiam się, czy w
      > ręcz przeciwnie?



      czepiasz sie.
    • przeciwcialo Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:12
      W małych sklepikach gdzie czesto robię zakupy nie razi mnie taka
      forma choć tykania nie lubie.
      • azile.oli Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:25
        Szczerze mówiąc,nie spotkała mnie taka sytuacja,żeby sprzedawczyni
        się ze mną spoufalała,ale pewnie nie zwracałabym na to
        uwagi.Natomiast moją 14-latkę zwala z nóg tekst"'proszę pani'',ale
        powoli się przyzwyczaja,teraz ją to nawet bawi.Wyrośnięta
        dziewczyna,ale buźka dziecięca,a sprzedawczyni w moim wieku
        jej "paniuje''.Jak przy tym jestem ,to mam niezły ubaw.
        • babcia47 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 12:43
          dlaczego Cię to bawi? ja na wszelki wypadek tak się zwracałam do
          nastolatków (nawet kolegów synów, których znałam), bo po pierwsze
          korona mi z głowy nie spadnie, po drugie im się grzecznośc też
          należy a nastolatki są b.wrazliwe na punkcie traktowania "jak
          dzieci", po trzecie czesto widziałam jak "rosły" czyli sprawiałam
          przyjemnośc traktując jak osobe dorosłą..a przy okazji podstępem
          wymuszałam "dorosłe" zachowanie..no i na koniec dla własnego
          bezpieczeństwa..od czasu kiedy miałam ochotę zagadnąć dwie
          dziewczyny, na oko nastolatki, które przebierały w ciuchach,
          tekstem "nie macie dzis lekcji, macie okienko czy urwałyście się ze
          szkoły?"..na szczęście zaczęły ze sobą rozmawiać..i okazało się, że
          to mama z córką..smile)
    • volta2 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:23
      mnie to za bardzo nie razi, w zasadzie w ogóle
      w moim przypadku działa to w 2 strony, np.
      idę tam i bez żenady proszę o kredyt, bo na przykład nie mam kiedy
      iść do bankomatu a dzieci czekają na bułki
      proszę o odłożenie gazety, która ukaże się za tydzień, żebym jak
      wrócę z wyjazdu to mogła przeczytać,
      raz zdarzyło mi się zostawić w osiedlowym sklepie klucze do
      mieszkania dla kuzynki, by mogła nakarmić rybki
      wzięłam reklamówkę kostiumów kąpielowych do przymierzenia w domu, by
      w spokoju wybrać ten najkorzystniejszy

      mieszkam w warszawie, nie wierzyłam, że takie układy mogą tu
      panować, identycznie jak w moim małym podwarszawskim miasteczku.

      wszystko ma plusy i minusy, wszystko zależy od indywidualnych
      odczuć osób zainteresowanych.
      • z_lasu Co ma piernik do wiatraka? 09.11.08, 19:15
        Ja mam w wielu sklepach takie układy (mieszkam w małej
        miejscowości), i ani mnie, ani żadnej ze sprzedawczyń nie przychodzi
        do głowy zwracać się do siebie inaczej niż "proszę pani".
        Ewentualnie, jeśli się zaprzyjaźnimy i nasze kontakty wyjdą poza
        układ klient-sprzedawca możemy się zwracać przez do siebie per ty.
        Ale nigdy "kochaniutka".
    • hanalui Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:31
      Czepiasz sie i jestes skostnialym sztywniakiem. Troche luzu i
      poczucia humoru by cie sie przydalo.
      Mi sie zawsze cieplo na sercu robi jak ktos do mnie mowi kochanie,
      rybenko itp...w kontekscie jakim podalas.
      Co innego gdyby kasjerka wypytywala cie o szczegolt intymne,
      rodzine..
      • syriana Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:41
        e tam, od razu sztywniak
        dla mnie sklep jest od kupowania, a nie od kumplowania z kasjerką

        razi mnie nieprofesjonalizm w podejściu do klienta, pod którym rozumiem właśnie
        wychodzenie poza konieczne komunikaty

        ale są tacy, którzy gotowi są przepłacać by zamienić ze znajomą sprzedawczynią
        uwagi na tematy różne
        co i rusz podnoszony jest argument o mitycznej, rodzinnej atmosferze małych
        sklepików jako ich wielkiej przewadze nad zdehumanizowanymi marketami
        • hanalui Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:47
          syriana napisała:

          > e tam, od razu sztywniak
          > dla mnie sklep jest od kupowania, a nie od kumplowania z kasjerką
          >

          Podczas studiow pracowalam w sklepie. Dla mnie super klientka byla
          taka co przychdzila, brala towar, placila i wychodzila. Te niestety
          byly w duzej mniejszoci. Zwykle przychodzily takie co upierdliwie
          zawracaly 4 litery, prosily o porade, co ja mysle na temat tego
          produktu, co ja bym wybrala, czy to sie
          mezowi/kolezance/mamie/ciotce spodoba i takie tam.
        • hellious Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 11:09
          syriana napisała:

          > co i rusz podnoszony jest argument o mitycznej, rodzinnej atmosferze małych
          > sklepików jako ich wielkiej przewadze nad zdehumanizowanymi marketami
          >
          a ja wlasnie w markecie "zakumplowalam" sie z obslugasmile A wlasciwie moj syn, bo zakochaly sie w nim kobity. Tylko czemu zadna do domu go nie chce?tongue_out
        • igusiak Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 12:21
          > dla mnie sklep jest od kupowania, a nie od kumplowania z kasjerką
          >
          > razi mnie nieprofesjonalizm w podejściu do klienta

          heheh, a to dobre, ze niby nieprofesjonalne sprzedawanie cebuli w
          warzywniaku???
          ja to nawet lubie jak któraś do mnie mówi " złotko" czy
          tam "rybciu", bo to jest takie słooooooodzusie, szczególnie jak
          wychodzi z usta jakiejs babki takiej śmiesznej... nigdy by mi nie
          przyszło do głowy sie bulwersować...
    • wieczna-gosia Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:42
      jak mi pani z drobnego warzywniaka "kochanutka" albo "zlociutka" nie zasunie to
      czuje sie jak bym w leclercu byla smile
    • irmaaa Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:42
      Rozumiem Cię, też mnie drażni takie zachowanie.
    • deodyma Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:43
      nie spotkalam sie z takim zjawiskiemsmile zreszta sama ponad 10 lat pracowalam w
      sklepie i czy to na kasie, czy tez za lada, nigdy nie zdarzylo mi sie spoufalac
      z klientamismile moje kolezanki tez nie z tych spoufalajacych siesmile
      • marcysia51 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 18:53
        Czepiasz się !
    • fajka7 A ja nie lubie... 09.11.08, 18:52
      i rzeczywiscie mnie denerwuje, gdy w sklepach (szczegolnie
      mniejszych), a takze np. u fryzjera, wysluchuje prywatnych historii
      opowiadanych sobie przez sprzedawczynie na glos i to dosc czesto
      nienajwyzszych lotow, ze tak oglednie sie wyraze.
      Glownie spotyka mnie to w sklepach odziezowych chyba- ja sobie te
      wieszaki spokojnie chce poprzerzucac, a one sie dra do siebie jakby
      gluche byly czestujac mnie uwagami na temat kolezkow, ich spraw i
      innych takich smile
    • z_lasu Mnie szlag trafia na miejscu... 09.11.08, 19:09
      jak słyszę "kochanieńka", "rybeńko" itp. Zawsze mam wtedy ochotę
      powiedzieć babsztylowi, że nie spałyśmy ze sobą. Raz nawet
      powiedziałam, ale niestety nie zrozumiała. Rybeńką to ja mogę być
      dla męża, dla ekspedientki to ja jestem "proszę pani".
    • mearulezz a ja uwazam tak: 09.11.08, 19:16

      sa 2 rodzaje spoufalenia 1 typ to okoliczne sklepy typu: warzywniak, miesny do
      ktorego chodze prawie codzienne i tam ekspedientki znaja z imienia moje dzieci,
      pytaja , zagaduja a jednoczesnie zawsze "mrugną" aby czegos nie brac, ze moze
      jutro,poleca co lepsze produkty- to mnie nie denerwujwe

      sa tez nieststy takie miejsca jak bazar rozyckiego na ktorym bylam w maju po
      wianek dla corki. Tam to dopiero jest tragedia!!!
      zadna przekupa nie powie prosze pani tylko kochana, szefowo, zlociutka itd/itp-
      to mi juz przeszkadzawink
    • dirgone Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 19:22
      Jestem w stanie to znieść, i ile te "kochanieńkie" i "złociutkie" są w miare
      szczere. To znaczy, że pani mówi "kochanieńka" i traktuje mnie przynajmniej
      neutralnie.
      Niestety, jedyna taka, jaką znam, jest wrednym, obrzydliwym małpiszonem. Jeśli
      jest teściową, to taką, przy której wszystkie najgorsze z forum wysiadają.
      Wiecznie jej się nie podobają pieniądze (a za drobne, a za grube, a za proste, a
      za pomarszczone), a jej niektóre akcje świadczą o tak potwornym chamstwie, że
      ręce opadają. I to wszystko w sosie złociutkich, kochanieńkich, milusich i słodkich.
      Bardzo rzadko do niej zachodzę (pracuje w kiosku), jedynie wtedy, kiedy nie mam
      wyjścia. A i tak potrafi mi zepsuć wtedy humor na pół dnia.
      • mamaemmy Tykanie 09.11.08, 20:37
        Nie przeszkadza mi takie "ciuciowanie" przewaznie jest one z ust pań z
        warzywniakówsmilePrzewaznie starszych pań.
        Za to czego nie cierpie to TYKANIE.Co innego jak oczywiscie na "ty" mówi do mnie
        zaprzyjazniona sprzedawczyniu w kiosku,starsza o jakies pół wieku smile)(zartuje z
        tym pół wieku),czy jakakolwiek starsza osoba,która ma np wnuki lub córke w moim
        wieku.Drażńi mnie jednak młoda sprzedawczyni,która mówi do mnie na ty.Kilka razy
        -przewaznie jak miałam PMS tongue_out -zwróciłam uwagę pytając;znamy się,ze jestesmy na ty??
        Nie żebym czuła się "panią",wolę formę bezosobową.Mówienie do 29-latki na ty
        jest dla mnie brakiem profesjonalizmu,nawet jesli owa 29-latka wyglada na
        dziewczynę o dekadę młodszą tongue_out
        • lukr.ecja Re: Tykanie 10.11.08, 12:56
          a z drugiej strony? Mnie najbardziej wkurza gdy przychodzą pewne panie do mnie
          do sklepu i właśnie mnie "tykają" Nie znam ich w ogóle, jedynie z widzenia a one
          do mnie per "kochana", "złociutka" no i nagminnie na ty mi mówią. Czasami mam
          ochotę po chamsku zapytać sie, czy razem na piwo chodziłyśmy, że na "ty" jesteśmy?
          Ja z szacunkiem do klienta to niech i klient do mnie.
    • amoreska Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 22:14
      Odrobina zdrowego dystansu do klienta doskonale może iść w parze ze zwyczajną kulturą...
    • jagna_1 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 22:18
      czepiasz się
      • gabrielle76 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 09.11.08, 22:24
        tez uwazam ze sie czepiasz, mi to nie przeszkadza i nie uważam tego za spoufalanie
    • lila1974 nie znoszę konwenansów 09.11.08, 22:50
      i wolę taką ekspedientkę niż sztywniarę bez ksztyny poczucia
      humoru smile
      • kali_pso Re: nie znoszę konwenansów- ja też;) 10.11.08, 09:55
        Mnie tam "kochanieńka" czy "złociutka" wcale nie przeszkadzająwink
        Zwierzenia obcych ludzi- również. Może nie mają nikogo, komu mogliby
        powiedzieć coś, co ich boli?
    • pati9.78 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 01:40
      Stanowczo się czepiasz
    • bea.bea Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 07:49
      przesadzasz....
      w pracy i owszem nie ze wszystkimi che byc na ty ...ale jak mi powie pani w
      sklepie :słonko; to nie robi to na mnie wrażenia, nawet wczoraj na uczelni
      bawiło mnie jak pani tłumaczac mi mówiła..i wiesz tu tak, a ty tak...choc była o
      połowe młodsza...
    • mathiola Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 08:49
      Dla mnie to po prostu miły akcent zakupowy.
      Ale ja jestem dziwna bo nie widzę problemów tam, gdzie niektórzy
      widzą wink
      • lysa.spiewaczka Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 09:49
        nasza osiedlowa ekseientka miala uporczywa maniere zwracania sie do
        wszystkich "STEFCIU". Zrobnienie jest o tyle ciekawe że jest z
        gatunku tych unisex....
        Ja jednak truchlałam za każdym razem, gdy to slyszłam bo moja
        odwieczna ksywa brzmi właśnie "Stefcia" i zawsze sie zastanwiałam
        czy aby moja slowa nie dotarla już do uszu osiedlowej
        ekspedientki...bylo to jednak zrzadzenie losu....
        Stefasmile
    • zona_mi Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 11:34
      Rozumiem, że może Cię to wkurzać.
      Ale dla mnie gorsza jest sprzedawczyni księgarni, która opowiada mi
      o swoim życiu, ile schudła, co zrobiła, zeby zmienić swoje życie,
      jak byłą ubrana jej córka do ślubu - guzik mnie to obchodzi, chcę
      wyjść, ale ona zasuwa nieprzerwanie z resztą, na którą czekam, w
      garści. Doszło do tego, że zrezygnowałam z prenumeraty w tym
      sklepie, a chodzę tam tylko jak nie mam innego wyjścia.

      Kiedy pracowałam w handlu spokojnie znosiłam gadatliwość klientów,
      ich półgodzinne lub dłuższe, wystawanie przy ladzie, żeby sobie
      poopowiadać, pozwierzać się, poza tematami z którymi teoretycznie
      przyszli, czyli zakupami.
      Ale sprzedawca, który zanudza klientów swoimi sprawami, to już coś
      okropnego smile
      • barbi1 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 12:28
        Oj Zona, ależ Ty nietolerancyjna jesteś...

        wink

        Buziaczek kiss
        • zona_mi Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 12:45
          Jestem, słodziaku, jestem smile
          kiss
          <śmiech - wiesz jaki>
          • barbi1 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 14:30
            big_grin
    • biedro_neczka Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 10.11.08, 18:51
      uważam,że się nie czepiasz, po prostu tego nie lubisz, zresztą ja
      też. jak widać są tu na forum mamy, którym to nie przedzkadza, ok.
      mi w sklepie takie coś się nie zdarzyło, ale w mojej pracy czasami
      tak. Petent nieraz mówi: kochanie, to ja od razu zwracam mu/jej
      uwagę, że dla pani to ja nie jestem żadne kochanie wink
    • a.nancy Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 11.11.08, 09:21
      heh
      sie przyzwyczailam
      w hiszpanii to norma smile
      • amoreska Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 11.11.08, 10:19
        Też słyszałam, że akurat w Hiszpanii to norma... Ciekawe, czy jeszcze gdzieś indziej też?
    • olaj Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 11.11.08, 10:18
      Mnie by nie przeszkadzało - nie jestem za sformalizowaniem świata.
      Mnie generalnie naprawdę niewiele rzeczy w życiu przeszkadza...

      Naprawdę Cię drażni, jak jakaś miła pani z niewielkiego sklepu powie
      Ci - 20 złotych kochanie?? No, ale jak rzeczywiście działa Ci to na
      nerwy, to powiedz jej grzecznie, że nie lubisz, jak się do Ciebie
      tak zwracają ludzie spoza Twojej rodziny, jak różnież kochaniutka,
      złociutka, skarbie itp.

      Ze swojej strony nie sądzę, żeby to było "spoufalanie" się, to po
      prostu taki sposób mówienia niektórcyh, ale to nie oznacza od razu
      chęci grzebania w Twoim życiu osobistym.

      Może warto czasami odpuścić? Życie za krótkie, lepiej cieszyć się
      miłymi rzeczami, zamiast przejmować tylko takimi straszliwie
      intymnymi odezwami pań sprzedawczyń smile

      Pozdrawiam
      Ola
      NOYA Świat baniek mydlanych
    • scarlett74 Re: Spoufalanie się sprzedawców z klientami 11.11.08, 21:39
      czepiasz się,odrobina infantylizmu nie zaszkoddzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka