nuageuse
22.12.08, 09:22
Muszę coś z siebie wyrzucić, bo spędza mi to sen z powiek.
Powiedzcie proszę czy jestem normalna, bo juz sama nie wiem.
Chodzi o teściów. Niby to dość sympatyczni ludzie, nigdy nie zrobili
mi krzywdy, nic złego nie powiedzieli itp, ale mam do nich strasznie
zły stosunek. Nie potrafię jakoś ich zaakceptować, łapię się na tym,
że czuję do nich niechęć. Są dla mnie standardowo mili , ale nie w
tym rzecz - bardzo źle im sie ze sobą układa. Bez przerwy sie kłóca
(nie przy mnie), krzyczą na siebie, tak jest podobno od lat.
Rodzicami tez sa srednimi, slyszałam rozne historie na temat
dziecinstwa męża, czasem wydaje mi się nawet ze sa beznadziejnymi
rodzicami....
Sama nie wiem co mam z tym zrobic. Czy kazdy czuje niechęc do
tesciów na poczatku? Moja niechęc juz jest posunięta do tego stopnia
ze nawet nie chce mi się składać im zyczen na Swięta...
Doradzcie cos.