madameblanka
29.12.08, 15:13
Stoję w kolejce do okienka rejestracji w szpitalu. Przede mną dziewczyna 17
letnia /?/ prosi o wizytę u ginekologa gdyż podejrzewa że mogła odbyc
stosunek. Na to pani z recepcji ironicznym głosem: co to pani nie wiem czy
odbyła stosunek czy nie, no i debilne machanie głową. Dziewczyna mówi że mogła
być nie świadoma i podejrzewa że ktoś jej czegoś dosypał, dlatego tez przyszła
sie zbadać. Rejestratorka że: no to gdzie pani była na dyskotece czy gdzie?
Dziewczyna znowu zaczyna tłumaczenie od początku.
Machnęłam ręką ze zniecierpliwienia na to pani z rejestracji na mnie najechała.
Powiedzcie mi co za menda siedzi w tego typu ludziach. Dziewczyna szczerze
powiedziała co jest na rzeczy /ja chyba bym nie zdobyła sie na taką
szczerość/. A rejestratorka zamiast skierować ją do ginekologa po prostu sobie
z niej kpiła.
Jakie ma znaczenie czy była na dyskotece czy w domu czy w lesie czy po prostu
sie spiła. Będzie sie z tego tłumaczyć rodzicom a nie idiotce w okienku.
Dziewczyna trafiła pewnie na frajera co wykorzystał jej brak świadomości i
tyle, tylko współczuć. Pewnie zadna kobieta nie chciałaby tego doświadczyc i
to kobieta właśnie powinna to najlepiej rozumieć a nie tryskać jadem i to w
młode dziewczę a może właśnie dlatego.
no to rzekłam.