Roznicie sie "kulinarnie" z mezami? Wiele macie takich roznic? Moj luby nie przepada za zielenina. Brokulow i brukselki nienawidzi, tak samo szczawiu i szpinaku. Ja i mlody znowu uwielbiamy. Zawsze sie staralam omijac znielubione jadlo przez lubego, ale jak mi ktorys raz z kolei powie, ze mu wszystko jedno, c na obiad bedzie, brokulowa dostanie i juz
Ja znowu nie cierpie flakow, a m. sie zajada. Magluje mnie czasem, zeby mu zrobic, ale ja ni cholery sie tego nie dotkne, wiec musi sie zadowolic kupnymi.
Tak sobie mysle, ze moze jak zaczne mu serwowac pusznosci zielone, to sie choc troche przekona? Nie mozna zyc przeciez samym miechem

Udalo sie ktorejs z was przekonac malza do czegos, czego nie lubil? Robicie obiady, za ktorymi nie specjalnie przepadaja, a wy/dzieci tak?