Dodaj do ulubionych

wasze sposoby na chandrę

10.11.03, 13:45
jak sobie z nią radzicie? Mnie dopada zazwyczaj w listopadzie i zupełnie nie
umiem sobie z nią poradzić. Wszystko mnie wkurza - dzieci, mąż. Wszystkich
rozstawiam po kątach niesłusznie zresztą, aż konczy się to wszystko
kosmiczną awanturą ze strony męza, bo obydwoje jesteśmy cholerykami. A potem
najbardziej mi zal dzieci bo nie wiedzą czemu mamusia tak się wścieka.
Słodycze nie pomagają
Iwona mama dwójki
Obserwuj wątek
    • ewalewi Re: wasze sposoby na chandrę 10.11.03, 14:10
      Ja łykam taki cudo co nazywa się Valdispert, to takie ziołowe tabletki na bazie
      popularnego dziurawca. Niedrogie, nieuzależniające i fajnie odprężają. polecił
      mi je mój ginekolog jak wariowałam w pierwszym trymestrze ciąży a to może byc
      niebezpieczne.Dodam jeszcze że nienawidze wszelkiego rodzaju medykamentów ale
      to naprawde pomaga. No i obowiązkowo metoda mojej babci na absolutnie odjechane
      pomarańczowe skarpety albo kapcie. Taka swoistego rodzaju koloroterapia. Zawsze
      jak się popatrzę to się uśmiecham. No i baśnie Andersena albo cokolwiek co
      czytałam jako " dziewczę " np. Anię z Zielonego Wzgórza i tym podobne.
      Ale Valdispert koniecznie!!!
      • nariolla Re: wasze sposoby na chandrę 10.11.03, 15:06
        Najlepszym dla mnie sposobem jest wyjście z domu ,jakieś zakupy ,ale z
        przeznaczeniem dla mnie-choćby drobiazg .W czasie braku środków
        finansowych ,choćby pozwiedzanie sklepów .Super działa też wizyta u
        fryzjera ,ale pod warunkiem ,że efekt końcowy jest dobry ,bo jeżeli nie
        to...Ostatecznie może być dobra komedia i małe co nieco-słodkie oczywiście .
        • annba1 Re: wasze sposoby na chandrę 10.11.03, 22:17
          Ja, kiedy już do mnie dotrze, że to coś mnie dopadło, najpierw się całkowicie
          dołuję i wnerwiam. Rozpamiętuje jakies bezsensowne sytuacje; np. kiedy bardzo
          się wkurzyłam, zbieram w myślach argumenty na mojego męża, w stulu jak on mnie
          rozwściecza i jaki jest nieedukowalny. Po tym wszystkim najczęściej się
          rozryczę i...jakoś mi lżej. Oczyszczam się czy co!? Pilnuję się tylko żeby
          Jaśko nie odczuł mojego okropnego nastroju. To taka moja wypracowana niby
          terapia, jak na razie działa.
          Acha, bywam czasem bardzo wrednawink, jeśli mąż w tym czasie się napatoczy
          to...zdarza się, ze przed jego wyjściem do pracy, bez żadnego gderania czy
          awantur zaczynam płakać i ..unikam go (robię ten mój rachunek sumienia; idę do
          łazienki,czy tam gdzie nikogo nie ma). On wtedy z dusza na ramieniu idzie do
          pracy, a jak wraca to omalże na klęczkach, skłonny zrobić prawie wszystko. A to
          też baaardzo poprawia mi nastrój. Zdarza się to tylko wtedy gdy na prawdę
          zajdzie mi za skórę.
          pozdrawiam
          annba1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka