Dodaj do ulubionych

Rozwodzą się, bo MOGĄ

01.02.09, 18:29
W "Polityce" artykuł o rozstaniach. Ogromną część pozwów składają
kobiety, w tym coraz więcej pan po 50-tce. Coraz częściej przyczyną
nie jest picie/bicie/wynoszenie kasy tylko fakt, że pan mąż jest
NIEWYSTARCZAJĄCO DOBRY (określenie z artykułu) - leniwy, bez
pomysłów, kwitnący na kanapie, kiepski kochanek, nudny, ograniczony,
dołujący. I panie uznały, że bez takiej kuli u nogi będzie im
lepiej.
Obserwuj wątek
    • aluc no i ? 01.02.09, 18:30

      • triss_merigold6 Re: no i ? 01.02.09, 18:37
        Znak czasów. Charakterystyczne jest to, że porzucani panowie są w
        szoku i twierdzą, że baba zwariowała/odbiło jej/powinna się leczyć,
        nawet jeśli pani przez lata usiłowała tłumaczyć co jest nie halo.
        Właśnie ciekawy jest ten wzrost liczby pozwów składanych przez 50-
        latki z odchowanymi dziećmi, nie chcą reszty życia spędzić
        obsługując gbura przed tv.
        • gryzelda71 Re: no i ? 01.02.09, 18:40
          Dziwne,ze takie mądre,a dopiero po 50 dochodzą do takich wniosków.
          • morgen_stern Re: no i ? 01.02.09, 18:43
            Nie każdy jest taki mądry jak ty, gryzeldo.
            Niektórzy do emancypacji i zerwania więzów dojrzewają latami, co mnie akurat nie
            dziwi. Zdziwione takimi życiowymi scenariuszami są na ogół albo małolaty albo
            jakieś takie nieogarnięte i widzące wszystko czarno-biało.
            • gryzelda71 Re: no i ? 01.02.09, 18:45
              na odcisk nastąpiłam?
              • morgen_stern Re: no i ? 01.02.09, 18:47
                Po prostu wiem, co mówię, w przeciwieństwie do ciebie, teoretyczki forumowej.
                • gryzelda71 Re: no i ? 01.02.09, 18:48
                  Phi.też mi z ciebie wyrocznia.
                  • morgen_stern Re: no i ? 01.02.09, 18:52
                    Nie wyrocznia, tylko rozwódka smile
                    Skoro nią nie jesteś, to chyba logiczne, że wiem na ten temat więcej, niż ty,
                    prawda?
                    • gryzelda71 Re: no i ? 01.02.09, 18:55
                      Skoro tak,to faktycznie nie mam pojęcia jak to może być.
                      • 18_lipcowa1 Re: no i ? 01.02.09, 19:00
                        gryzelda71 napisała:

                        > Skoro tak,to faktycznie nie mam pojęcia jak to może być.


                        a ja moge miec pojecie? bo dwa dlugie zwiazki zakonczylam w zyciu.
                        czy to koniecznie trzeba sie rozwiesc?
                        • morgen_stern Re: no i ? 01.02.09, 19:04
                          Każde rozstanie jest przykre, w rozwodzie dochodzi dodatkowo do mało przyjemnych
                          incydentów prawnych, czyli rozprawy po prostu, która bywa mniejszym lub większym
                          koszmarem. Ja miałam rozwód lajtowy i krótki, a i tak przeżyliśmy to bardzo i
                          wolałabym już drugi raz tego nie przechodzić.
                          Jeśli są dzieci, wspólny majątek, to dolicz jeszcze podział opieki nad nimi i
                          podział majątku. A jak jest rozwodowa jatka, to już lepiej nie mówić.
                          Rozwód zalicza się najbardziej stresujących sytuacji w życiu człowieka.
                          Dziwi mnie szczerze mówiąc, że komuś to trzeba tłumaczyć wink
                          • gryzelda71 Re: no i ? 01.02.09, 19:06
                            Ależ tłumaczyć nie musisz.Mogę jednak być ździebo zdziwiona,ze tyle się
                            czeka.Musisz przyznać,że rozwiedziona 30 to nie to samo co rozwiedziona 50.
                            • morgen_stern Re: no i ? 01.02.09, 19:08
                              Pisałam do lipcowej.
                              Oczywiście, że to nie to samo, dlatego im jest dużo trudniej.
                            • madameblanka Re: no i ? 01.02.09, 22:00
                              no pewnie że co innego, babka po 50 jest praktycznie bez zobowiązań, dzieci
                              odchowane, rachunki od razu mniejsze, nawet na wcześniejszą emeryturę mogą iść.
                              Nic ich nie trzyma, stąd ta nagła odwaga w działaniu.
                          • doral2 Re: no i ? 01.02.09, 19:08
                            morgen_stern napisała:

                            "...Jeśli są dzieci, wspólny majątek, to dolicz jeszcze podział opieki nad nimi
                            i podział majątku. A jak jest rozwodowa jatka, to już lepiej nie mówić.
                            > Rozwód zalicza się najbardziej stresujących sytuacji w życiu człowieka.
                            > Dziwi mnie szczerze mówiąc, że komuś to trzeba tłumaczyć wink.."

                            podpisuję się pod każdym słowem. znam to z autopsji. z tym, że nie czekałam z
                            decyzją do 50-tki.
                            >
              • doral2 Re: no i ? 01.02.09, 18:54
                gryzelda71 napisała:

                > na odcisk nastąpiłam?.."

                mi? nie. dopowiedziałam tylko.

                niektóre panie, mimo że mają ciężki żywot ze swoim partnerem (vide watek o
                chamskim mężu na przykład) w ogóle do żadnych wniosków nie dochodzą, nawet po 50
                czy 60, lub wiecej...
          • doral2 Re: no i ? 01.02.09, 18:44
            niektóre, jeszcze mądrzejsze, nawet do takich wniosków nie dochodzą.
          • kali_pso Re: no i ? 01.02.09, 18:45

            Dziwne to to, że po 50-tce i W OGÓLE do takich wniosków dochodząwinkP
            Znaczy się 50-tka na karku nie oznacza, że człowiekowi juz sie nie
            chce chcieć.
            I to jest pocieszające, bo jakby nie było, rozwód to nie takie hop-
            siup.
            • morgen_stern Re: no i ? 01.02.09, 18:46
              Znam to z własnego doświadczenia wink i skoro mnie, trzydziestolatce bez dzieci,
              nie było łatwo, to wobec pięćdziesięciolatek jestem pełna podziwu. Do tego
              NAPRAWDĘ trzeba mieć odwagę.
              • bri Re: no i ? 01.02.09, 20:09
                Pewnie właśnie usamodzielnienie się dzieci ma wpływ na takie decyzje
                w tym wieku.
          • wieczna-gosia Re: no i ? 01.02.09, 19:04
            Jako ze moja mama wlasnie sie rozwodzi a ma lat 60- powiem ci gryzeldo dlaczego
            dopiero teraz doszla do takich wnioskow:
            - po pierwsze doszla do wniosku ze z tego malzenstwa nic dobrego nie bedzie juz
            dawno.
            - po drugie doszla do wniosku ze ja czyli dziecko potrzebuje dwojga rodzicow, a
            jako ze moj ojciec ma juz jednego syna, ktorego mial mniej lub glebiej przez
            wiele lat- wyszla z zalozenia ze jak sie rozwiedzie to moj ojciec oleje rowniez
            mnie.
            - po trzecie miala nadzieje ze w duzym mieszkaniu nie beda sobie wchodzili w
            droge, a jej sie rozwodzic juz nie chce.

            niestety okazalo sie ze ojciec nadal potrafi zrobic jej swinstwo, np. blokujac
            jej dostep do konta "bo tak". I poczula sie na tyle zagrozona, ze postanowila
            sie rozwiesc.

            jesli o mnie chodzi- mogla sie spokojnie rozwiesc 20 lat temu- ale widac ona na
            te decyzje 20 lat temu nie byla gotowa.
            • gryzelda71 Re: no i ? 01.02.09, 19:07
              Dzięki.Jasno i na temat.
          • brak.polskich.liter Re: no i ? 01.02.09, 20:05
            Przy zalozeniu, ze wiekszosc tych kobiet ma dzieci i ze wlasnie po 50-tce matki
            te dzieci sa juz odchowane (przez co rozumiem - dorosle, wybyly z domu, czesto
            maja wlasne rodziny), odpada koronny w Bolandzie argument sluzacy udupieniu
            kobiet: ¨co z ciebie za matka, ze chcesz odebrac ojca dzieciom¨.
            Napisaly juz o tym Wieczna i Lola.

            Osobiscie znam cztery kobiety, ktore o rozwodzie myslaly nascie lat przed
            zlozeniem pozwu. Z rozwodem pozekaly, az dzieci dorosna i usamodzielnia sie, po
            czym sie szczesliwie rozwiodly. Na pytanie, dlaczego czekaly tyle lat, wszystkie
            odpowiedzialy, ze ze wzgledu na dzieci.
            Ot, poklosie specyficznego kodu kulturowego, milosciwie panujacego pokoleniu
            naszych matek. Na szczescie, odchodzacego do lamusa i powoli zdychajacego pod
            plotem.
          • madameblanka Re: no i ? 01.02.09, 21:56
            he he, Kaziu też sie na starość zdecydował.
            wg mnie dlatego tak późno, bo w tym wieku nie mają czym ryzykować - dzieci
            odchowane, rachunki od razu mniejsze, mogą se nawet iść na wcześniejszą
            emeryturę. Nic ich nie trzyma. Stąd ta odwaga w tym wieku.
    • gacusia1 No i dobrze n/t 01.02.09, 18:45

    • driadea Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 18:47
      triss_merigold6 napisała:

      eniwy, bez
      > pomysłów, kwitnący na kanapie, kiepski kochanek, nudny, ograniczony,
      > dołujący. I panie uznały, że bez takiej kuli u nogi będzie im
      > lepiej.

      Bo będzie. Każdemu, tej kuli też.
    • lola211 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 18:49
      Od lat powtarzam, ze lepiej byc samej niz meczyc sie z kims, kto nas
      juz nie interesuje.Po 50 tce dzieci ma sie juz odchowane, czlowiek
      zostaje w domu z druga połowka i nagle sobie uswiadamia, ze lepiej
      sie rozstac niz codziennie irytowac obecnoscia partnera.To wowczas
      wylazi cala prawda o zwiazku.A czesto , po latach, w zasadzie tych
      ludzi nie laczy juz nic.
    • 18_lipcowa1 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 18:50
      Gdyby wiecej kobiet bylo niezaleznych finansowo i nie mialo wbijane
      cale zycie to glowy ze malzenstwo to blogoslawienstwo i swietosc tez
      byloby wiecej rozwodow.
    • kali_pso Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 18:50
      No wiesz, dzieci dorosły i się wyprowadziły, w pracy coraz częściej
      mysli sie o emeryturze, dochodzi syndrom wypalenia, więc to, co
      zastępowało dobre relacje w małżeństwie, przestaje mieć powoli
      miejsce, czuje się upływ czasu i pragnie przeżyć to, co opisują w
      książkach a co było nieobecne.

      Może te pozwy to taki przejaw wiary w to, że pan sie jednak zmieni?
      Że potraktuje w końcu poważnie?
      Ciekawi mnie ile tych rozwodów dochodzi do skutku?
      • gryzelda71 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 18:53
        A mnie ciekawi jak tym paniom żyje się po rozwodzie.Ile odczuwa ulgę a ile
        żałuje,bo właśnie rozwod miał być pobudka tylko nie zadziałał.
        • madami Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 19:47
          Znane mi, rozwiedzione, czują ulgę.
    • nihiru Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 19:52
      A mnie zastanawia, że wszystkie tak w czambuł pochwalacie te rozwody.
      Nie mam tu zamiaru uderzać w wysokie tony i dramatycznie pytać "a co z
      przysięgą?!" ale czy również byłybyście takie pobłażliwe, gdyby mowa była o
      facetach, którzy "wymieniają stare kanapy na nowe"? Przecież to ta sama
      kategoria zachowania!

      ------------------------------------
      Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
      • lola211 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 19:54
        Ale tu nie chodzi o zdrade i wymiane modelu tylko o nowy rozdział
        zycia.
        • alfa36 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:07
          Nie mam doswiadczenia w rozwodach. Jestem 7 lat po slubie, mamy małe dziecko. Wiele zachowań mojego męża mi przeszkadza, z wieloma sie pogodziłam (tylko dlatego, ze nie mam wpływu, żeby je zmienić). I myślę sobie, że rzeczywiscie, jak ktos przede mną napisał, ze teraz pewne złe relacje w małżeństwie maskuję pracą, dzieckiem. Być może kiedy dziecko będzie duże, zbliży się emerytura, zacznę zastanawiać się nad rozwodem. Oceniam nasze malzeństwo bardzo średnio, myślę, że gdbym wiedziała, że tak będzie wyglądało moje życie z meżem, to nigdy by nie doszlo do ślubu. Ale też, podkreślam, moj maż to pierwszy poważny partner w moim życiu (i póki co ostatni). Byc może w każdym zwiazku w pewnym momencie staje się nudno i tak trochę bez nadziei na lepiej. Właściwie jesteśmy razem, bo dziecko, bo dom, bo zobawiązania... Ja nie chcę napisać, że chcę się rozwieśc, bo nie chcę, ale czy za 20 lat nie zechcę tego zrobić, tego już pewna nie jestem.
        • nihiru Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:12
          > Ale tu nie chodzi o zdrade i wymiane modelu tylko o nowy rozdział
          > zycia.

          Zr zdradą czy bez zasada jest ta sama: "znudziłeś/aś mi się, więc wy... dalaj".
          Odwróćmy sytuację: czy chciałabyś żeby Twój mąż po 20 latach wspólnego życia
          powiedział Ci że idzie otwierać nowy rozdział w życiu, bo Ty się roztyłaś,
          oglądasz za dużo seriali i w ogóle to już nie to samo?
          ------------------------------------
          Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
          • alfa36 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:19
            nihiru napisała:

            czy chciałabyś żeby Twój mąż po 20 latach wspólnego życia
            > powiedział Ci że idzie otwierać nowy rozdział w życiu, bo Ty się roztyłaś,
            > oglądasz za dużo seriali i w ogóle to już nie to samo?
            Pewnie, ze bym nie chciała, ale przecież dokładnie tak moze być... Ale to chyba nie jest tak, ze tylko jednej stronie wszystko przeszkodza, a drugiej jest super. Podejrzewam, ze gdyby mó mąż wiedział 10 lat temu, jaką żoną będzie kobieta, z ktorą umawia się na randki, nigdy bym tą żoną nie została. tak sie jakoś to nssze życie plecie... tylko jakoś tak mam wrażenie, ze wiele jest takich małżeństw jak moje.
          • lola211 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:30
            Licze sie z takim scenariuszem, aczkolwiek ani nie tyje ani seriali
            nie ogladamsmile.Licze sie i z tym, ze on mi sie calkowicie znudzi i
            sie rozstaniemy.
            Na razie mamy wspolne cele, wychowujemy dziecko, zycie sie kręci.Ale
            czy bede z nim chciala byc za 20 lat? Nie wiem, sie zobaczy.
            • doral2 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:41
              z badań wynika, że do takich rozwodów dochodzi właśnie wtedy, kiedy małżonkowie
              przestają mieć wspólne cele, czyli - dzieci już odchowane, pożenione, kredyty
              spłacone, więc już nic małżonków nie łączy, a wszystko dzieli.
              zwłaszcza, jak nie było między nimi miłości, a małżeństwo zawarte było bo
              zaliczyli wpadkę.
          • sanciasancia Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:53
            To nie można mu dać szans, żeby tak powiedział. Obie strony muszą dbać o siebie
            i o związek, jeżeli tak nie będzie - jak to się dzieje w wyżej wymienionym
            przypadku, będzie się to coraz częściej kończyło rozwodem.
      • morgen_stern Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 19:56
        Skoro ktoś czuje się nieszczęśliwy i niespełniony w związku, to po cholerę trwać
        razem? W imię czego? I nie wnikam w szczegóły.
        Gdzie tu pochwała rozwodów?
        • nihiru Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:07
          A nie zauważyłaś, że przyczyny rozwodów są coraz bardziej błahe?
          Zapewne nie powinnam się wypowiadać na ten temat, bo młoda jestem,
          niedoświadczona, i w udanym związku małżeńskimwink ale wydaje mi się że jak ktoś
          mi obiecuje że "do końca życia" to nie znaczy "dopóki mi się nie znudzisz"

          ------------------------------------
          Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
          • lola211 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:14
            Blahe? Nie sadze.Po prostu inaczej sie patrzy na zycie, gdy ponad
            polowe ma sie za soba.Wowczas dokonuje sie zyciowego bilansu, chce
            sie reszte swoich dni spedzic tak jak sie lubi, a nie jak lubia inni.
            Czlowiek obok jest irytujacy- pewnie komus moze to sie wydawac
            blahym powodem, ale dla tych, ktore wola rozwód ,jest wystarczajacy.
            • nihiru Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:26
              Nie wiem. Nie zarzekam się że ja to święta jestem i na pewno nigdy itd.
              Ale wydaje mi się powód pt.: "nudzi mi się" JEST błahym powodem.
              ------------------------------------
              Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
              • dirgone Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:39
                "Nudzi mi się" jest bardzo waznym powodem. Na pewno nie nazwałabym go błahym.
                Życie ma się tylko jedno i poświęcanie go dla nudy jest strasznym marnotrawstwem.
                • morgen_stern Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:50
                  Cytat> "Nudzi mi się" jest bardzo waznym powodem. Na pewno nie nazwałabym go
                  błahym.
                  > Życie ma się tylko jedno i poświęcanie go dla nudy jest strasznym
                  marnotrawstwem


                  Otóż to!
              • kali_pso Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:51

                .: "nudzi mi się"

                Naprawdę nie rozumiesz, że to może chodzić o nudę narastającą latami
                w związku? O poczucie beznadziejnej pustki, wypełnionej rutynowymi
                czynnościami, które prowadzą do tego, że stajemy się podobni robotom-
                "wstać- zrobić śniadanie-przedszkole-praca-dom-obiad itp". Te
                kobiety marzą latami, aby ich osobisty ogr zmienił sie w
                zaintersowanego nimi mężczyznę, aby wysilił się na komplement
                częściej niż raz do roku w wigilię- " No w końcu ten barszcz jest
                taki, jak robiła moja matka", podziękował za obiad, zaskoczył
                znajomością mapy ich ciała, wysłuchał bez uśmiechu pełnego
                politowania i komentarza: " Przesadzasz" itp., itd.

                Nie mów więc, że to taki błahy powód.
                Bo ta nuda, ta bylejakość związku jest w stanie załamać człowieka a
                co dopiero doprowadzić do rozwoduwink
                • sanciasancia Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 21:26
                  Ciarki mi po plecach przeszły.
                  • kali_pso Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 21:33

                    Ło matko, a czemuż to?smile
                    • sanciasancia bardzo plastyczny opis 01.02.09, 21:44
                      Wyobraziłam sobie takie życie, a raczej wegetację, przez jakieś 10 lat.
                      Nie sądzę bym miała w takim wypadku siłę na rozwód - od razu rzuciłabym się pod
                      pierwszy tramwaj wink
                • czajkax2 Kali_pso 01.02.09, 22:08
                  dałas tak realsityczny opis ze normalnie ciary mam. Normalnie mam
                  chęć pójśc juz pozew złozyc zeby tylko nie dopuścic do sytuacji
                  która opisalas tongue_out
          • morgen_stern Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:53
            Cytatale wydaje mi się że jak ktoś
            > mi obiecuje że "do końca życia" to nie znaczy "dopóki mi się nie znudzisz


            pff, mów za siebie, ja brałam cywilny tongue_out
            A poważnie, to uczepiłaś się słowa "nuda" i w ten sposób zbanalizowałaś problem.
            Przecież to nie tylko nuda, ale brak wspólnych celów życiowych, inne spojrzenie
            na świat, takie życie obok siebie bez celu i sensu. Pustka. Owszem, jesteś
            młoda, szczęśliwa, nic na ten temat nie wiesz i ciesz się z tego wink
      • kali_pso Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:00


        Ani chwalę, ani nie chwalę.
        Rozumiem tylko prawdopodobny mechanizm, który do takiego rozwodu
        doprowadza.
    • fajka7 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:10
      No. To jeszcze ze 100 lat i bedzie w tym kraju normalnie.
      smile
      • nihiru Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:13
        Faktycznie - biorąc pod uwagę obecne trendy, małżeństwa będą zakładali tylko
        homoseksualiścismile
        • fajka7 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:15
          smile))
          niewykluczone, ze stana sie ostoja ortodoksyjnego betonu jak juz sie
          dochrapia swoich wolnosci smile
          No ale co - relacje miedzyludzkie tez ewoluuja razem ze zmianami
          kulturowymi na swiecie i dotyczy to rowniez zwiazkow.
      • milka_milka Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:56
        Co to znaczy normalnie? Że każdy związek będzie się opierał na atrakcyjnym byciu
        ze sobą? A gdzie poczucie bezpieczeństwa, odpowiedzialności? Że każdy będzie
        robił co chce? Że więzi międzyludzkie staną się takie, jak w większość w krajach
        zachodniej Europy? Oparte na chwili, aktualnej fanaberii, młodość i
        atrakcyjności? (Żeby nie było - nie mówię, że TYLKO takie tam są, ale niestety
        większość) - bo nuuuudno....
        • morgen_stern Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 22:05
          Przykro mi cię uświadomić, ale ludzie nie są monogamiczni wink na ogół
          przynajmniej. I bycie ze sobą do grobowej deski jest głównie uwarunkowane
          normami społecznymi, zwyczajem społecznym i kulturowym, a nie rzeczywista
          potrzebą. Utrzymać udany związek przez kilkadziesiąt lat jest niezmiernie
          trudno. A że kiedyś nie było rozwodów? No chyba sama wiesz, dlaczego ich nie
          było? wink
          Oczywiście, że ludzie może podchodzili do związku małżeńskiego bardziej
          odpowiedzialne, poważnie, ale nie generalizujmy. jak sobie pomyślę, ile kobiet i
          mężczyzn zmarnowało sobie życie w nieudanych związkach, to mi się zimno robi.
    • mama-maxa Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:40
      Żadna dla mnie rewelacja. Jeżeli to tym kobietom pomoże i faktycznie
      ich zycie stanie się ciekawsze/normalniejsze to życze im dużo
      szczęścia, ale mam jednak pewne obawy, czy to sie nie dzieje też
      dlatego, że zewsząd atakują nas informacje o lepszym świecie i że
      każdy tak może, więc babka patrzy na swojego ślubnego i mysli "o
      boże ja z nim jeszcze 10 lat? o nie, przytył, nudziarz itd" a po
      rozwodzie nagle sie okazuje, że ten lepszy świat to niekoniecznie
      dla każdego, nie dla niej i że ten jej nudziarz to był jednak
      człowiek fajny, kochany i przy nim było jej lepiej...

      tak się tylko zastanawiam, bo doświadczenia nie mam w tej kwestii
      żadnego, ani ja ani nikt z mojej najbliższej rodziny sie nie
      rozwodził, więc raczej z autopsji nic nie moge powiedzieć.
      • fajka7 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:45
        To nie o to chodzi czy to komus pomoze i co potem bedzie - to sa
        dorosle kobiety i po prostu poniosa konsekwencje swoich wyborow i
        niepotrzebnie tak sie o nie martwisz.
        Rzecz w tym, ze kobiety wreszcie zaczynaja korzystac ze swoich praw
        i to jest chwalebne.
        • mama-maxa Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 20:56
          ja się nie martwię! a prawo do rozwodu nie maja od teraz, o ile mi
          wiadomo, z tym że teraz im łatwiej.

          Cytatto sa dorosle kobiety i po prostu poniosa konsekwencje swoich
          wyborow


          no to poniesienie konsekwencji zawarcia związku małżeńskiego im sie
          chyba nie bardzo udaje - jeżeli idziemy twoim tropem

          a poza tym chwalebne wg ciebie jest to, że robią coś dla siebie? Nie
          przesadzajmy. Chca sobie poprawić jakość życia i bardzo dobrze, ale
          żeby od razu je wychwalać, bo korzystają z własnych praw?? Chwalisz
          kobiety posiadające prawo jazdy - teżkorzystają wkońcu ze swoich
          praw?
          • kali_pso Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 21:04


            > no to poniesienie konsekwencji zawarcia związku małżeńskiego im
            sie
            > chyba nie bardzo udaje - jeżeli idziemy twoim tropem



            A o jakich konsekwencjach małżeństwa prawisz?
            Czyżby o trwaniu w takowym do śmierci, bez wzgledu na okoliczności?



            Chwalisz
            > kobiety posiadające prawo jazdy - teżkorzystają wkońcu ze swoich
            > praw?


            A żebyś wiedziała, że ja chwalę. Bo nie każdej się chce, nie każda
            potrafi przełamać strach, często wdrukowany jej jedynie przez durne
            otoczenie.
          • triss_merigold6 A bierzesz pod uwagę, że 01.02.09, 21:10
            A czy bierzesz pod uwagę, że ludzie się zmieniają? I atrakcyjny
            mężczyzna może po latach z czystego lenistwa zmienić się w nudnego
            rutyniarza "praca-obiad-kanapa-piwo w sobotę-koledzy-obiad u mamy"?
            I nie chce mu się nic, ani seksu ani ruszyć poza obejście, tylko
            wegetacja.
            Pliz nie opowiadaj, że kobieta powinna mobilizować, zachęcać,
            wskazywać etc. Bycie wiecznym kaowcem jest męczące a zamiast
            podziękowania bywają fochy.
          • fajka7 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 23:09
            "a prawo do rozwodu nie maja od teraz, o ile mi
            > wiadomo, z tym że teraz im łatwiej."

            Teraz im latwiej, bo czasy sie zmienily i nawet do naszego zascianka
            docieraja wiesci ze swiata, ze mozna decydowac o swoim zyciu nawet
            po 50tce. I ciesze sie ogromnie, ze znajduja sie kobiety, ktore
            potrafia te wiedze wykorzystac, a nie marnowac sobie zycie do
            smierci.

            "no to poniesienie konsekwencji zawarcia związku małżeńskiego im sie
            > chyba nie bardzo udaje - jeżeli idziemy twoim tropem"

            Abstrahujac od faktu, ze nie rozumiem powyzszego zdania powiem
            jedynie, ze konsekwencją nieudanego zwiazku malzenskiego jest
            spieprzone zycie i jak napisalam wyzej, raduje mnie niezmiernie, ze
            kobieta nie skresla swojego szczescia z racji wieku i uplywu lat i
            podejmuje ryzyko zmiany tego zycia. Konsekwencje tej zmiany
            poniesie, jak to w zyciu, moga byc lepsze, moga byc gorsze. Liczy
            sie to, ze ma odwage przelamac beznadziejne spoleczno-kulturowe
            bariery i to ryzyko chce poniesc. To sie nazywa rozwoj.

            " a poza tym chwalebne wg ciebie jest to, że robią coś dla siebie?
            Nie
            > przesadzajmy. Chca sobie poprawić jakość życia i bardzo dobrze,
            ale
            > żeby od razu je wychwalać, bo korzystają z własnych praw??
            Chwalisz
            > kobiety posiadające prawo jazdy - teżkorzystają wkońcu ze swoich
            > praw?"

            Owszem, jest dla mnie chwalebne jak cholera, ze robia w koncu cos
            dla siebie, szczegolnie jesli wczesniej tego nie robily (z
            uwzglednieniem prawa jazdy). Chwalebne jest, ze sie ucza, ze maja
            zainteresowania pozadomowe, ze dbaja o siebie, a te, ktore maja
            odwage realizowac sie jako gospodynie domowe i sa szczesliwe chwale
            tez. Chwale wszystkich ludzi, ktorzy daza do szczescia i spelnienia
            w zyciu.

    • bea.bea Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 22:13
      50 siatka, to jeszcze w trumnie nie leży, jeszcze ma troche czasu, by pożyć,
      więc dlaczego ma marnować czas z jakims starym prykiem,
      dzieci odchowane, nie beda płakac , ze to przez nie..
      conajwyżej synowe, beda narzekac, ze teściowa zamiast bawic wnuki szaleje..smile
    • inguszetia_2006 Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 22:50
      Witam,
      Dążenie do szczęścia jest naturalnym prawem człowieka,że się tak
      wyrażę górnolotnie;-D Nie dziwi mnie,że człowiek po 50-tce chce być
      jeszcze szczęśliwy i wierzę w to, że może być szczęśliwy, choć nie
      jest podlotkiem. Rozwód może być krokiem ku wolności, a nie
      przepaści. I tak często się dzieje.
      Miałam w rodzinie bardzo nieszczęśliwe małżeństwo. Otóż, siostra
      mojej prababci wyszła za mąż za impotenta. Jako że kobieta wierząca
      była głęboko i wogóle "inne czasy" były to trwała tak w tym związku
      bezsensownym. W efekcie opiekowała się dziećmi siostry, bo swoich
      nie miała, choć było to jej marzeniem. O rozwodzie mowy nie było,bo
      wyjaśnianie w kurii, na czym polega defekt mężowy, było nie do
      przyjęcia itd. Znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Była
      nieszczęśliwa, bezdzietna, rozgoryczona. Ale się nie rozwiodła.
      Jaki to pech, że przyszła na świat w mieszczańskiej rodzinie
      z "zasadami". A mogła przecież urodzić się teraz i miałaby z górki.
      Co do powodów współczesnych rozwodów, to jeśli mąż jest kulą u nogi,
      to faktycznie, lepiej żeby go nie było. Szkoda, że dopiero
      jak "dzieci wyjdą z domu" kobiety decydują się na rozwód. Ale
      rozumiem je. Dzieci są poważnym argumentem przeciw rozwodom.
      Pzdr.
      Inguszetia


      • phantomka Re: Rozwodzą się, bo MOGĄ 01.02.09, 23:00
        U nas w bloku byla wlasnie taka sytuacja. Dzieci dorosly,
        wyprowadzily sie z domu i wtedy zona wniosla pozew o rozwod i
        wyprowadzila sie. Maz: prostak, bez zadnej checi do aktywnosci
        zyciowej, typowy polski mezczyzna po 50smile Ona natomiast fajna,
        zadbana babka, ktora jeszcze cos od zycia chciala dostac.
        Bardzo ja tu wszyscy podziwiali za to. A co smieszne, to jej maz
        teraz zmienil sie o 180 stopni - grzeczny, usluzny, zawsze stara sie
        zajac rozmowa. Czyli obojgu im wyszlo to na dobre.
        Dla mnie rozstania w kazdym wieku maja sens, jezel tylko spowoduja
        spokoj ducha.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka